centered image

Bol Bol: największa niewiadoma NBA draft 2019

11

Gdy jakiś czas temu przeczytałem pewną wypowiedź anonimowego działacza z NBA, po raz kolejny dotarło do mnie, że tej ligi, którą pokochałem jako dzieciak, już dawno nie ma.

Kilkanaście lat temu Tacko Fall [229 cm wzrostu – 141 kg – 244 cm rozpiętości ramion] byłby wybrany w pierwszej dziesiątce draftu. Dziś? Nie wiem czy w ogóle załapie się do NBA.

Nic dodać, nic ująć. Zanim rozwinę myśl, zaznaczę, że nie mam tu zamiaru zanudzać Was narzekaniami w stylu “kiedyś to było”. Chodzi mi po prostu o to, że dzisiaj w NBA trudno już o wybryki natury w stylu Muresana, Manute Bola czy Bradleya. To nie są czasy graczy surowych, do przyuczenia. Dziś w NBA liczą się umiejętności i technika.

Zawodnicy przywożeni z Europy to już nie “wielkie niewiadome” a wypatrzone przez skautów perełki. Dla kandydatów, którzy nie mogą podbić swoich akcji na Draft Combine, organizuje się Euro Camp. Rokrocznie do NBA trafia 7-8 zawodników prezentujących się na tej imprezie. Chcecie nazwisk? Zdziwicie się: Goran Dragic, Rudy Gobert, Clint Capela, Isaiah Thomas i Brandon Ingram mają za sobą udział w tym wydarzeniu.

Czasy się zmieniły. Środkowi grający 1-1 poza trumną nie są już niczym niezwykłym.

Dziś to normalka. Tak samo jak to, że nagroda Obrońcy Roku NIE jest “zarezerwowana dla centra”, jak to było przez niemal 20 lat, między Garym Paytonem (1996) a Kawhi Leonardem (2014) z małą przerwą na Rona Artesta (2004). Czy jednak znaczy to, że nie zobaczymy już w NBA wybryków pokroju wcześniej wspominanych środkowych? Syn legendarnego Manute Bola uważa, że nie, i właśnie puka do bram NBA. Jakie są jego szanse na angaż?

/gwiazdybasketu.pl/manute-bol-czlowiek-zagadka/

#Mierząc wysoko

Według statystyk zebranych na Draft Combine, Bol Bol mierzy 219 cm wzrostu, 234 cm rozpiętości ramion i sięga stojąc na niemal 3 metry (295 cm). Gigant z Oregonu jest w tym roku jednym z młodziaków przygotowujących się do draftu, będąc jednocześnie wielką niewiadomą. Bol Bol ma dziewięcioro rodzeństwa, jednak to jego namaszczono na następcę ojca w NBA. Nic dziwnego, wyróżniał się już od czasów licealnych.

Jeszcze kilka miesięcy temu mówiono o nim jako o jednym z topowych prospektów. Niestety kontuzja, przez którą w barwach Ducks rozegrał jedynie 9 spotkań, skutecznie obniżyła jego notowania. Przedtem mówiono o nim jako o kandydacie do topowej piątki i powiem Wam dlaczego. W tych spotkaniach, które zdołał rozegrać w NCAA notował średnio linijkę 21/9.6/1/2.7 na skuteczności 56% z pola i 51% za 3. To, że przy swoich gabarytach nie był przyspawany do pomalowanego, traktowano jako ewenement i dobry prognostyk na przyszłość.

Jak mówię, kontuzja kostki i późniejsze pęknięcie kości łódkowatej spowodowały, że z pewniaka stał się inwestycją wysokiego ryzyka. Wciąż jeszcze nie doszedł do pełni sił i, jak sam twierdzi, potrzeba mu jeszcze około trzech tygodni do momentu, w którym będzie w stanie odbywać normalne treningi. Cała ta sytuacja powoduje, że tak naprawdę wiemy o tym zawodniku bardzo niewiele. Te 9 meczów w Oregonie to jedyna poszlaka odnośnie tego, jak zawodnik radzi sobie z z konkurencją lepszą niż licealna. Pod tym względem przypomina mi trochę takich “freaków” z lat 90-tych, których do NBA brano po warunkach, licząc, że jakoś to może będzie i że okażą się koszykarzami.

/czy-mozna-do-NBA-trafić-przez-przypadek/

Ostatnim takim eksperymentem w naszych czasach był w zasadzie chyba Sim Bhullar, ale nic z tego nie wyszło. Czy Bol ma wobec tego szanse?

#Stan gry na dziś

Według aktualnych doniesień, symulacje draftowe wciąż umieszczają Bola w pierwszej dwudziestce, w okolicach miejsca osiemnastego (Indiana) a nawet sporo wyżej. Według ESPN ma szansę trafić z “trzynastką” do Miami. Swego czasu czytałem też, że zainteresowanie wyraża Boston, któremu przysługują wybory 14. i 20.

Ze względu na swoje gabaryty i podatność na urazy Bol Bol nie jest typem gracza, którym można orać po 35 minut w meczu. Możliwe jednak, że przy odpowiednim traktowaniu odpłaci się drużynie solidnym wkładem na jakieś 20-25 minut w meczu, wyłączając spotkania back-to-back. Trzeba jednak wymyślić mu jakiś plan rozwoju, gdyż wygląda na to, że póki co brak mu solidnego zaplecza. W ciągu ostatnich miesięcy sporo schudł i aktualnie waży teraz w granicach 99 kg, czyli tyle, ile niższy o 26 cm Marcus Smart.

Jego najlepsze spotkanie w NCAA (przed kontuzją) to mecz, w którym zdobył 32 punkty. Zobaczcie:

Trzeba przyznać, że jak na gościa o wzroście niemal 220 cm, ruszał się bardzo dynamicznie. Ciekawe ile z tego zostanie po tych wszystkich urazach.

#Podpora sufitu

Jeśli mimo wszystko Adam Silver wyjmie z koperty kartkę z jego nazwiskiem, Bol Bol będzie trzecim najwyższym zawodnikiem NBA po Bobanie i Porzingisie. To oczywiście przy założeniu, że do ligi nie wejdzie inny freak, Tacko Fall (229 cm) który wzrostem przebija ich wszystkich, ale wokół którego niepewności jest jeszcze więcej.

Jeśli i jemu udałoby się załapać do któregoś z zespołów, to włączając do wyliczanki faworyzowanego Ziona Williamsona, otrzymamy całkiem niezły zestaw fizycznych osobliwości na parkietach NBA w kolejnym sezonie. Czy może wówczas malkontenci zakochani w latach 90-tych przestaną choć na chwilę narzekać?

[BLC]

Ostatnie Wpisy

11 comments

  1. Array ( )
    Odpowiedz

    Bol jest świetny. Taco jako rim protector. Jak napisał BLC, przy ich gabarytach jest duże ryzyko kontuzji. Bol był by świetnym zmiennikiem dla Goberta w Jazz, pomógł by rozciągnąć grę.

    (8)
  2. Array ( )
    Odpowiedz

    Nie wiem czemu ale po zdaniu “Tak samo jak to, że nagroda Obrońcy Roku NIE jest „zarezerwowana dla centra”” i wzmiance o „freakach” z lat 90-tych przed oczyma stanęła mi akcja w której w klasycznym meczu o wszystko super snajper Bill Murray rzuca swoje legendarne Wooohoho I don’t play defense 😀

    (0)
  3. Array ( )
    Odpowiedz

    Na grupie o Wizards pisali że niby miałby pójść z #9. Potencjał ok, ale myślę że przynajmniej top15 draftu nie jest dla niego.

    (-4)
  4. Array ( )
    Odpowiedz

    Dobrze dla niego, że w lidze nie ma potworów typu B. Wallace, Mourning czy Shaq bo by bo pod koszem połamali w 32 miejscach

    (5)
  5. Array ( )
    Odpowiedz

    Wybieranie centra najlepszym obrońca roku jest trochę nie halo. Co z tego że ma zbiórki i bloki skoro nie przykryje 1 na 1 czy od piłki najlepszych zawodników w lidze?

    (2)
  6. Array ( )
    Odpowiedz

    “Czy może wówczas malkontenci zakochani w latach 90-tych przestaną choć na chwilę narzekać?”
    Przestaniemy narzekać, jak zobaczymy normalną obronę i męską grę, a nie lamentowanie, gwizdki z kapelusza i wyniki jak z Play Station. Rozumiem, że należy unikać bijatyk jak w latach 70-80, ale teraz techniczne nawet za głupią minę czy kłótnię kastrują widowisko.

    (4)

Gwiazdy Basketu