fbpx

Cavaliers najświeższy fenomen NBA | Grubson Williamson kończy sezon!

44

WTMW.

Magic 104 Clippers 106

Wczesny spektakl pozbawiony pierwszoplanowych aktorów, ale o dziwo trzymający w napięciu. Gwiazdy przyciągają kibiców na trybuny, ale gdy już siedzisz tyłkiem na krzesełku liczą się skuteczne zagrania, walka i emocje. Jedni i drudzy mieli swoje momenty, najpierw goście, potem gospodarze. Nikt jednak nikomu nie odjechał dalej niż na dwa posiadania. Najlepsze były przy tym trzy ostatnie minuty oraz pojedynek ball handlerów, zresztą sami popatrzcie:

  • Reggie Jackson zza łuku -> Clippers +2
  • Cole Anthony z krótkiego półdystansu -> remis
  • Reggie z odejścia -> LAC +2
  • Reggie z dwutaktu -> LAC +4
  • Anthony wymusza i trafia wolne -> LAC +2
  • Reggie asysta do Kennarda za trzy -> LAC +5
  • Terrence Ross faulowany przy rzucie za trzy -> LAC +2
  • Zubac wykorzystany jeden wolny -> LAC +3
  • Cole z dystansu na remis!
  • Reggie “I called game” Jackson z szóstego metra na dwie sekundy przed końcem

Zważywszy absencje Kawhi, PG-13, Jonathana Isaaca, Markelle Fultza, Batuma, Ibaki, Suggsa – o lepsze widowisko byłoby trudno, także I love this game.

Jazz 123 Wizards 98

Bradley Beal rozpoczął fatalnie (2/9 z gry). Do przerwy zdobył zaledwie cztery punkty. Po przerwie dołożył siedemnaście oczek, a i tutaj mogło być więcej, bo dwa layupy spaprał z powodu braku dokładności. Mówię o tym, bo stawiałem na chłopaka…

To wszystko oczywiście gra w grze. Jazz mimo znacznie skuteczniejszej gry lidera gospodarzy w drugiej połowie odjechali z wynikiem bez dalszych ceregieli. Ot zespół bardziej zdyscyplinowany i lepiej zorganizowany wygrał zasłużenie. Zaczęło się od spudłowanej próby wsadu KCP. Potem straty Beala, paru przyblokowanych rzutów, po którym wkradł się chaos i niedobra koszykówka. Jazz raz po raz jechali na obręcz atakując nie do końca ustawioną obronę i w parę chwil zrobiło się dwadzieścia punktów przewagi. Szczerze mówiąc problemem Wizards w największym stopniu jest:

a) brak rozgrywającego (Beal i Dinwiddie to strzelcy, na dodatek wchodzący sobie w paradę)

b) brak zagrywek, tzn. może inaczej, brak taktycznego zaawansowania, struktury

c) niezbyt rosły center

d) chodzący mismatch w osobie np. Davisa Bertansa

Jazz to przy tym hegemon, mistrzowie NBA. Rudy Gobert 20 punktów przy 9/10 z gry. Mitchell 28 punktów 4 asysty.

Kings 103 Cavaliers 117

No i cóż mam Wam napisać. Cavs są jak ten potwór morski. W pierwszej połowie nawrzucali żałosnym gościom 81 punktów!

Jarrett Allen (19 punktów 11 zbiórek) zablokuje wszystko, co się rusza, a przynajmniej tak mu się wydaje. Nieprawdopodobnie urósł jako postać podkoszowa, biega i roluje jak facet, na low post kończy manewry z rzadko spotykaną energią. Jest w tej chwili jak mniej skoordynowany Giannis. Darius Garland (16 punktów 7 zbiórek 13 asyst) szybkością i opanowaniem piłki przytłacza co niektórych, coraz bardziej zaczyna imponować przede wszystkim przeglądem parkietu. Idealny point guard, jakiego trzeba młodemu zespołowi. Taki trochę Trae, trochę Morant, trochę Jose Calderon.

Cedi Osman – turecki snajper z ławki (18 punktów). Rubio dyrygent orkiestry, czasem się zatnie, źle poda, ale w najważniejszych momentach można na niego liczyć, rośnie w oczach, jak dzisiaj. Młodziutki Okoro to plaster, który ma biegać i korzystać z uwagi poświęcanej kolegom. Rookie Evan Mobley to jest przyszła gwiazda kosza, po zasłonie kryje cztery pozycje, ma całkiem miękką kiść do rzutu. As! Kevin Love daje spacing i pewną rękę, gra się fajnie więc skończyły się epizody z depresją.

Lauri Markkanen jako obrońca z pomocy zaskakuje chyba nawet sam siebie. Kiedy mu trója zaczyna siedzieć, gra staje niesprawiedliwa. Ofensywnie poszli dwie klasy do przodu. W drugiej połowie zmęczenie dało znać o sobie, tempo siadło, rzuty nie siadły, gwizdki były z okrężnicy, ale koniec końców i tak przytrzymali Kings za kołnierz, jak dzieciaka. Ataki z tranzycji? Piękne. Niemal każda strata rywali to punkty z drugiej strony. Jestem fanem – jakby ktoś nie zauważył.

Bulls 92 Heat 118

Goście są bez DeRozana, Dosunsmu, Javonte Greena, Derricka Jonesa Juniora i Patricka Williamsa.

Alex Caruso przywrócony chyba nieco awaryjnie, z naciągniętym niedawno ścięgnem udowym, nie wygląda dobrze.

Niko Vucevic (3/15 z gry) w dalszym ciągu ciska kamieniami zamiast rzucać do kosza. Rusza się jak w letargu, straszne. Gdzie się podziały tamte prywatki? Jeden jedyny Zach LaVine niezawodny pozostaje, ale ile można zdzierżyć, ile zwalczyć w pojedynkę.

Dość powiedzieć, że Dwyane Dedmon wyglądał dziś jak Hakeem The Dream. To w środku, a na zewnątrz Kyle Lowry i Duncan Robinson zgotowali byczkom 9/14 zza łuku. Ławka? Bulls aktualnie nie mają ławki. Tyler Herro (17/6/3) wszedł i wszystkich czapką nakrył.

Rockets 106 Grizzlies 113

Nie jestem fanem partyzanckiej koszykówki, ale doceniam werwę w grze.

Grizzlies pozbawieni Moranta i Jacksona mocno doskoczyli do gości już od pierwszego gwizdka. Są silniejsi fizycznie, bardziej napastliwi. Demond Bane (19/4/2) Dillon Brooks (25) i Steven Adams (6/9/3) w pierwszej kwarcie rozstawiali rywali po kątach, a gospodarze zdobyli w tym czasie aż 40 punktów. Dalej było to samo. Do przerwy miejscowi zapewnili sobie szesnaście oczek przewagi. Dalej dały znać o sobie braki kadrowe i zmęczenie, ale walka o utrzymanie prowadzenia została wygrana. Na uwagę zasługuje zaangażowanie chłopaków po obu stronach parkietu. Są całkowicie pozbawieni gwiazdorskich manier. Dla przykładu Garrisona Matthewsa – jednego z najgorętszych strzelców ostatnich dwóch tygodni NBA (i autora sensacyjnej serii zwycięstw Rockets) ograniczyli do 3/10 z gry!

Warriors 93 Sixers 102

To miało być wczoraj, ale rekord wszech czasów Curry’ego będzie musiał poczekać. Mattisse Thybulle to jest gość, w życiu nie widziałem by ktoś tak dobrze pokrył Stepha w pojedynkę!

Joel Embiid jest wielki i potrafi korzystać z przewag, ale ile on wydaje się mieć czasem forów u sędziów! Nie wiem czy to sugestywność ruchów Kameruńczyka czy element nieprzerwanie toczącego się w Philadelphii “procesu” ale niektóre gwizdki naprawdę bywają z czapy.

W skrócie, goście byli stopowani gwizdkami. Nie dało się wiele biegać. Ich jednostka napędowa zamuliła, gracze zadaniowi pokroju Andre Iguodali wyglądali fatalnie (tu akurat mówimy o długiej absencji) i wyszło jak wyszło. To ciekawe, ale gdy Wojownicy nie są w stanie przekroczyć setki przegrywają sto procent spotkań. Może inaczej, przegrali ostatnich 41 meczów, w których nie osiągnęli stu punktów.

Nuggets 127 Spurs 112

Zemsta Jokera za ostatnie spotkanie w meczu dzień po dniu. Odpoczął, najadł się, naładował baterie i zbałamucił starego Popa i jego dziatki. Widzieliście touch pass. Jakby robił to specjalnie, aby go Popovich jeszcze bardziej chwalił i doceniał. Co powiecie na: 35 punktów 17 zbiórek i 8 asyst? Skandal!

Słyszeliście, że Pelicans zawieszają Ziona Williamsona? Operowana stopa nie chce się goić. Zapewne nie zobaczymy chłopaka już w tym sezonie. Niestety w przyszłym może ważyć już 200 kilogramów. Nie tak to miało wyglądać…

Dobrego dnia wszystkim! B

Ostatnie Wpisy

44 comments

    • Array ( )

      Verstappen?
      Naprawdę?
      Gość potrzebował przepychania przez FIA jak Lakers przez Ligę do mistrzostwa “dla Kobe”.

      W ostatnim wyścigu decydującym o mistrzostwie tracił na każdym kółku, tracił na każdej oponie. Gdyby nie złamanie przepisów przy SC, który powinien zostać na torze dopóki cała stawka nie ustawi się za samochodem bezpieczeństwa, nie byłoby żadnego mistrzostwa.

      Przykre że “GOAT” potrzebuje wypaczenia wyników aby w ogóle coś wygrać.

      (0)
    • Array ( )

      Jeszcze gorzej, że nick sugeruje wiek 30+. Mam 37 lat i znam ludzi, którzy nucą w ten sposób fristajla, wszyscy to moi rówieśnicy. Gdyby ten komentarz napisało dziecko to luz, bo dzieci często są głupie. No ale cóż. Komuś się coś musiało w życiu nie udać.

      (19)
    • Array ( )

      Dokładnie żałosny na maksa. Taka mozna powiedzieć nieudolna próba naśladowania amerykańskiego angielskiego co w rezultacie wyszło przekomicznie śmiesznie. B. doksztalc sie albo daj sobie spokój z tym angielskim ala wersja amerykańska-murzynska

      (-2)
    • Array ( )

      Z pewnością nikt nie widzi tego co dzieje się za kulisami.
      Dla większości jest to pewnie takie oczywiste, że on pewnie zapomniał, że cały świat koszykówki na niego patrzy, porównuje do największych i pewnie mimo tych milionów komentarzy i wytykania on sobie zamawia kfc beztrosko i gra na konsoli, a nikt w otoczeniu z setkami milionow dolarów w tle – nic z tym nie robi.

      No nie sądzę.

      Raczej można się domyślać, że to jakaś dramatycznie trudna sytuacja i są to genetyczne uwarunkowania, które mu właśnie niszczą karierę. Te same, które mu ją stworzyły. A jak wiemy – typowym człowiekiem to on nie jest.

      (22)
    • Array ( )

      Wszyscy razem.
      Chociaż nie wiem, jak w sprawach finansowych, czy Zajon się już zwrócił.

      (4)
    • Array ( )

      Nie zwrócił, tzn jeszcze za wczesnie by to stwierdzić, bo czasem jak feniks…. Lepiej późno niż wcale. Jeszcze jest czas, by się zmotywować, ale by to się dokonało gruby powinnien dostać takiego kopniaka w tyłek by jak za dotknięciem zaczarowanej różdżki zmienił sie mentalnie w Kobego

      (2)
    • Array ( )

      Iou
      Przez to że mam taki łeb, do mnie nie trafia argument uwarunkowań genetycznych w tym przypadku.
      Chłop ma kasy jak lodu, czasu jak lodu, dietetyków, lekarzy, wszelkiej maści specjalistów (np. psycholog/psychiatra, fizjoterapeuta itp.) na wyciągniecie ręki, na każde jego zawołanie.

      Można mieć nadwagę i być świetnym sportowcem (O’Neal, Ronaldo itp.-jednak oni na początku wyglądali jak szczupaczki w porównaniu do swoich końcowych sylwetek), ale jak mam problem to staram się go rozwiązać.
      Wrzucony tu swego czasu filmik z rozgrzewki, gdzie widać nogi uginające się do środka podczas chodzenia o tuszy nie wspominając, to jest wina tak jego jak i sztabu. Nie widać chęci poprawy.
      Dodam, że mam też w rodzinie ludzi z genetycznym uwarunkowaniem i jak trzymali dietę to nie mieli 200 kilo. Gdy się nie pilnowali przez dłuższy czas, to od razu jak grubasy z USA.
      Żenada, a jak ładnie admin dodał za chwilę pewnie stuknie mu ze 200 kilo, wózek i kilka milionów mu zostanie, które przepęka raz dwa.
      Ładnie ktoś napisał bust i to konkret, bo chłopak ma praktycznie wsio (poza wzrostem), żeby w NBA osiągnąć co zechce. Oczywiście braki nadrabia dynamiką i siłą.

      (8)
    • Array ( )

      Kasliwie. Może kiedyś zagra u też u nas jak Olivier Miller w Pruszkowie. Waga by się zgadzała.

      (2)
    • Array ( )

      Milan, ale wciąż – skąd ty masz pewność, że on tego wszystkiego nie robi? skąd masz takie przekonanie, że nie próbuje już wszystkich metod? dla niektórych potrafi być to równie trudna sprawa, jakby ci kazali zmaleć o pare centymetrów wzrostu. I może dzięki tym metodom przytył o 20kg mniej, niż by przytył robiąc nic. Czyli jeszcze więcej.

      (0)
    • Array ( )

      Lou, proszę Cię, nie ośmieszaj się. Pracuję z najsilniejszymi ludźmi w Europie (Team WRPF itd.) i wiem, że za pomocą diety, supli, sterydów można wszystko (spędziłem 20 lat na salach treningowych jako zawodnik oraz trener i np. 3 lata temu jako koń 100kg wagi 183cm (300kg w przysiadzie) pakowałem z góry do kosza i biegałem 1000m w 2:35 bo miałem taką chęć, nikt mi nie płacił). Trzeba mieć charakter lub dużo do stracenia. Jakby zamknęli go w obozie treningowym chińskich ciężarowców lub rosyjskich gimnastyków to szybciutko doszedłby do formy. Ludzie w tych czasach nie mają etosu pracy, marnują talenty. Ale Panieee, przecież to Ameryka! Tu nikt nic nie musi, tylko może.

      (-3)
  1. Array ( )
    Odpowiedz

    No niestety. Wyglada na to, że geniusz Stepha związany jest pełnym luzem i zabawą, radością z gry.
    Co jednocześnie oznacza, że usztywnia się przy większości sytuacji gdy jest większa presja i gra z ciężarem oczekiwań.
    To mój ulubiony zawodnik ever, ale jednak nie sposób się tym martwić i to jest ten element w porównania h do największych – jak Jordan, który mocno ciąży.

    (12)
    • Array ( )

      I tu się z Tobą zgodzę Curry dobry zawodnik …Ale głowa pod presja nie działa ..Spala się strasznie dlatego nigdy nie zdobył MVP finals.

      (10)
    • Array ( )

      Ale jaka presja? On ten rekord i tak pobije. I myślę że on zawsze miewał mecze w których miał tak słabą skuteczność, ale znowu nie ma ich tak wiele. I nie przypominam sobie, żeby się jakoś bardzo spalił w finałach. Każdy z wielkich takie mecze miał i będą mieć.

      (4)
    • Array ( )

      Pokaż mi zawodnika który by sobie dobrze poradził z taką obroną. Oglądałeś mecz? Dawno nie widziałem żeby ktoś tak indywidualnie mocno siedział na zawodniku. Zdarzają się mecze że czasem po prostu nie siedzi ale w tym meczu Curry nie miał miejsca na swoje rzuty i praktycznie każdy oddawał pod presją.

      (6)
    • Array ( )

      Na pewno twój ulubiony zawodnik trafiłby 60% na takiej obronie.
      Oglądałeś mecz? Dawno nie widziałem żeby ktoś tak mocno siedział na zawodniku w obronie. Czasem się zdarza że po prostu nie siedzi ale w tym meczu Curry nie miał miejsca na swoje rzuty i większość oddawał pod dużą presją.

      (1)
    • Array ( )

      Matisse Thybulle jest rewelacyjnym obrońcą i krył świetnie Duranta na IO, a teraz Currego. Mnie to nie dziwi, bo gość to top3 najlepszych obrońców, a może i jest najlepszy.

      (5)
    • Array ( )

      To “przejmowanie się presją” to może być element, który sprawi, że Steph będzie miał szczęśliwsze życie rodzinne niz Jordan. Good for him!

      (7)
    • Array ( )

      ojeju, no wiadomo, że “się zdarza”.
      Ale tak się składa, że zdarza się akurat wtedy gdy np jest mecz na szczycie, albo gdy zaczyna się mówić o pobiciu rekordu. Bywały też sytuacje podczas all-star game z jakimś pokazowym rzutem dla Craiga, czy konkursach trójek. Aż po finały, w których oczywiście przeciwnicy wyjmują asy z rękawów i go neutralizują, ale nagle przestają wpadać piłki.
      Dziś także. Przestały wpadać banalne rzuty, nawet otwarty półdystans.

      Generalnie obserwuję ten wątek od lat i tu akurat nie ma poprawy.

      (0)
  2. Array ( )
    Odpowiedz

    A było mówione w G wiazdach B asketu, ze tak to się skończy…

    Pop dobry kwiatek, tak mu się Jokic podoba, ze lobbuje za wczasu

    (2)
  3. Array ( )
    Odpowiedz

    niedostepni w skladzie bulls sa tez Coby White, Matt Thomas i tylko co wczoraj podpisany Stanley Johnson- jak tak dalej pójdzie to beda musieli nowa druzyne skladac albo mecze przekladac- sam fakt, ze pierwszy z lawki wszedl Alfonzo McKinnie (jak Stanley podpisany dzien wczesniej) duzo mówi. 8 zawodnikow poza skladem, w tym 6 z podstawowej rotacji

    (3)
    • Array ( )

      Generalnie spoko, tylko nie rozumiem czemu na wstępie jest wymieniana lista niedostępnych graczy Bulls, brzmi to tak jakby w pełnym składzie mieli przyjechać po pewne zwycięstwo i Heat w takiej sytuacji nie mieli nic do powiedzenia, a przecież Miami gra aktualnie bez Butlera, Adebayo, Morrisa czy Oladipo.

      (6)
  4. Array ( )
    Odpowiedz

    Zabawiłem się na espn trade machine i wymieniłem Anthonego Davisa na Sabonisa i Turnera,
    Hajs się zgadza. Mam wrażenie, że Lakers by na tym zyskali. Jakoś nie wierzę w Davisa, ze on stanie się dominatorem. Mam wrażenie, ze presja LA i gry z Lebronem ryją mu beret. Do tego brak zdrowia. Mam też takie przeczucie, że niektórzy zawodnicy po przygodzie z Lebronem poprostu się wypalają psychicznie i zdrowotnie. Patrz Kyrie, Love teraz Davis. Oczywiście wygrali co mieli wygrać, ale widać, że presja odcisneła piętno na psychice. Sabonis i Turner są młodzi, bez sukcesów i chętnie rzucą się w wir walki o pierścień. Davis wygląda jakby miał już dosyć, przynajmniej na jakiś czas. Indiana idąca w przebudowę miała by filar na którym może się oprzeć, a Davis móglby błyszczeć bez presji na wynik. Ewentualnie pchneli by go dalej za młode koty. Co myślicie? Vogel uwielbia grać dwiema wieżami. Do tego zapewniają spacing, a piątka Westbrook, THT, Lebron, Sabonis, Turner to fizycznie byłby bardzo wymagający przeciwnik. Co sądzicie?

    (2)
    • Array ( )

      Lakers mam wrażenie nie grają o wyniki tylko o szum wokół drużyny, AD jest dużo bardziej medialny od pary Sabonis i Turner. W polityce LAL nie widze grama położonego na jakość koszykarska, cały skład jest zbudowany by było o nich głośno w mediach.

      (6)
    • Array ( )

      Tak, gdyby chcieli powalczyć o mistrza, to zamiast Westbrooka w koszulce Lakers biegaliby Hield, Derozan i Caruso. A tak mamy ex all-starów w teamie i komplet widowni, hajs się zgadza. Zresztą, Westbrook udzielił wywiadu, w którym powiedział, że mistrzostwo dla Lakers lub jego będzie „ok” 😀

      (-2)
    • Array ( )

      Nie no bez jaj. Cisnienie na pierscien na pewno jest. Oni to inaczej wymyslili – sezon jest długi więc Westbrook miał wspomóc druzynę w nieprzegrywaniu kiedy nie ma Lebrona/Davisa. Hajs i tak się zgadza bo jest Lebron/Davis i zawsze pełne trybuny. Zainteresowanie i tak byłoby duze bo to w koncu Lakers, mistrzowie sprzed 2 lat z aspiracjami. Oni nie chcą placic nikomu kto ma stac w rogu i odpalac trojki. Dlatego woleli Westa, ktory tworzy grę. Zamiast Hielda masz Monka, Ellingtona itp. Wszyscy za minimum. Zamiast Caruso THT, ewentualnie Reaves rowniez za minimum. Ewidentnie widać tu strategie, ze zadaniowiec dostaje minimum, a trojka gwiazd ma sciagac na siebie obronców zeby Melo, Monk, Ellington byli otwarci jak Hield tylko za 2 banki a nie 15.
      Ponadto masz wiecej mozliwosci – juz nie tylko pick and roll Lebrona z Davisem, ale rowniez West z Davisem i West z Lebronem. Również Lebron sprawdza się jako slasher czy strzelec. Oczywiście w teori mialo to pieknie funkcjonowac, a w praktyce jest jak widzimy więc duet Sabonis plus Turner wygląda dobrze na papierze. Sabonis to trochę point center czyli kolejna dodatkowa opcja w kreowaniu. Turner za to jest dobrym obroncą. Uważam, ze ten duet daje więcej niz jeden Davis, ale to wciaz tylko teoria.

      (0)
  5. Array ( )
    Odpowiedz

    Nie chcę już skreślać Williamsona, ale wiązać z nim jakichkolwiek nadziei w tym momencie też nie warto. Chłop na dzień dzisiejszy jest ogromnym niewypałem tej ligi i nie wiadomo, czy w ogóle kiedyś wypali.

    (1)
  6. Array ( )
    Odpowiedz

    No trochę szkoda Zioną i Pelicans. Taki był na chłopaka szal. To nie wina genetyki, nie tyje się od tak z + 30 kg. To brak michy i lenistwo żeby z tym coś zrobić. Chłopak już hajs ładny zarobił i tu raczej brak ambicji ma większe znaczenie. Zawodowy sportowiec, szkoda gadać. Sam wiem po sobie, że nie tyje się od tak. Ważyłem w swoim prime ponad 122 kg przy 186 wzrostu, więc to waga trochę nie teges😉 Teraz mam trochę ponad 90 kg i jest lepiej niż kiedykolwiek. Chyba trenerzy z Orleanu są amatorami, że na coś takiego pozwolili. Pozdro chlopaki

    (9)
  7. Array ( )
    Odpowiedz

    Kontuzje stopy (śródstopia) generalnie bardzo ciężko się goją. Nawet u „pancernego” Michaela Jordana na początku kariery kiepsko się to zrastało. Podobnie Kevin Durant długo męczył sie z kontuzja stopy. Jeżeli u tych dwóch zawodników, stosunków lekkich, tak sie paprało to co dopiero u takiego tłuściocha jak Zion.

    (5)
  8. Array ( )
    Odpowiedz

    CC kto nie jest fanem takiej gry! W zeszłym sezonie wyglądało, że mają za dużo ludzi do gry. Szkodab oddania T Prince’a fajnie siłowo grał na skrzydle, ale za Rubio super (ma komu dziękować, ze nie gnije na ławie w Minesocie)

    (4)
  9. Array ( )
    Odpowiedz

    Na konferencji pomeczowej Matisse “Thy Bully” dziękował kolegom z drużyny, że pozwolili mu się zająć Currym i tłumaczył jak ważne jest, żeby nie dać się przytłoczyć przez te fragmenty, kiedy ten mimo wszystko zrobi coś kosmicznego, bo taki już z niego niesamowity zawodnik. Tisse to jest gość, który najpierw każe ci ponownie rozważyć wybory życiowe, których dokonałeś, a zaraz potem zaproponuje wspólny surfing. Niby człowiek wiedział, że to elitarny obrońca, ale wczorajszej nocy widzieliśmy go w galowym stroju i wyglądał chłopak pięknie. Brylantowy występ, pomimo niemal braku statystyk.

    (1)

Komentuj

Gwiazdy Basketu