fbpx

Chicago Bulls rosną w siłę | Ricky Rubio to John Stockton obecnej ery basketu!

25

WTMW.

Hawks 95 Cavaliers 101

Obrona ATL jest bardzo napastliwa w drugiej linii, panowie mają zasięg i dobre warunki. W takich okolicznościach dobrze mieć ze sobą rasowego, grającego po zasłonie rozgrywającego, jakim bez wątpienia jest Ricky Rubio. No i widzicie trochę szkoda, że najlepsze lata kariery Hiszpana (23 punkty 6 zbiórek 8 asyst) przypadają na występy w zespołach peryferyjnych.

Dziś w indywidualnym pojedynku przyćmił Trae Younga (24/1/7) którego po zasłonach z powodzeniem (!) przejmował 215 centymetrowy rookie Evan Mobley. I to jest wielka rzecz! Pierwszoroczniak skończył zawody z dorobkiem 17 punktów 11 zbiórek 4 bloków i jak dla mnie jest w tej chwili najlepszym młodym rocznika. Czekam na Cade’a Cunnighama, bo Detroit na gwałt potrzebuje ofensywnego wsparcia.

Ciekawie wyglądał dziś także Collin Sexton w epizodycznej roli playmakera (Darius Garland absencja) widać że się stara, po jego podaniach padło nawet kilka punktów, ale jak można w ogóle porównywać jego warsztat point guarda z Rubio. Docelowo Sexton to jest szturmowiec. W każdym razie, chciałem powiedzieć, że imponuje mi intensywność meczów Cavs od rozpoczęcia sezonu. O Atlancie jeszcze będziemy pisać wielokrotnie. Dziś panowie Collins i Bogdanovic wcześnie połapali faule i stracili rytm. Ich nominalni zmiennicy Gallinari i Williams są nieobecni, a Trae wydawał się pasywny łamane na zaskakująco dobrze kryty. Co za tym idzie Capela nie był obsługiwany a organizacja gry wyglądała kiepsko. Na tym tle Rubio był bossem, Johnem Stocktonem i cieszę się bardzo, że na niego postawiliśmy.

Heat 91 Pacers 102

Kyle Lowry zaniemógł (podkręcona kostka) a bez generała parkietu żywiącego chłopaków lubiących pobiegać grać jest trudno i maszyna staje. To goście wyglądali jak zespół grający dzień po dniu, z dogrywką poprzedniej nocy. Jimmy Butler jakiś niemrawy, dalej forsujący, nie czuł się dobrze, chyba za dużo mleka, za mało kawy w kawie. Wynik trzymał dla South Beach świetnie dysponowany Tyler Herro (30 punktów 10 zbiórek 28 rzutów z ławki) można rzec, że w pojedynkę doprowadził do dogrywki, ale dalej nie nastarczył, zwłaszcza że rywale zaczęli go podwajać w obronie, bo przecież nie w ataku. To znaczy jak sami bronili, to Tylera będącego w ataku podwajali, o.

Adebayo pasywny, jak dotąd nie widzimy progresu rzutowego / ofensywnego. Z generałem Lowrym na pokładzie łatwiej mu iść w stronę Clinta Capeli niż dajmy na to Anthony’ego Davisa, ale Heat potrzebują większej aktywności ofensywnej środkowego, bo talent ma niepodważalny.

Pacers zaskakująco żwawi w defensywie i to pod “nieobecność” Mylesa Turnera, który z powodu fauli rozegrał w sumie szesnaście minut! Tym razem przejmowali zasłony i co ciekawe, Sabonis dawał radę na nogach! Najnowszym odkryciem Pacers jest także drugoroczniak Oshae Brissett, autor 18 punktów i 9 zbiórek. Nie wiem ile zwycięstw wyciśnie z tego składu Rick Carlisle, ale jego rękę trenerską widać. Panowie grają z werwą, potrafią zaskoczyć taktycznie i oto jest pierwsza wygrana.

Mavericks 103 Raptors 95

Obserwujemy stały progres u OG Anunoby (23 punkty 5/9 zza łuku) który zaczynał jako defensor / zbierający, a obecnie trafia seryjnie trójki i mija kozłem typów idąc po wsad. Chwilami zbyt wiele chce zrobić, aż za bardzo pokazać, ale w tym meczu mi się podobał. Już w pierwszej akcji Luka został minięty jak pachołek na placu manewrowym.

Mavs wyratowali się jednak. Luka dyryguje atakiem i presja rywali na piłkę niespecjalnie go przejmuje. Tim Hardaway Junior tym razem skuteczny w swoich akcjach (25 punktów 7/11 zza łuku) co otworzyło nieco przestrzeni pozostałym. Kristaps Porzingis dwadzieścia oddanych rzutów. Nigdy nie będzie mistrzem efektywności, ale jego aktywność jest zespołowi potrzebna. Zwłaszcza w obronie, gdzie wyraźnie podniósł sobie samemu poprzeczkę: 18 punktów 10 zbiórek 4 bloki 7/20 z gry.

Dallas póki co nie robią wrażenia. Carlisle widząc ograniczenia kadry stawiał na tempo i atak, którym potrafili wielokrotnie przyćmiewać rywali. Aktualnie grają wolniej, nie chcą wkładać wszystkiego w ręce Doncica, ale koniec końców piłka i tak kończy u Słoweńca, który kończy floaterami bądź step backiem. Na ławce cicho, skuteczności, dynamiki i szybkości nie ma. Jak dotąd nie cenię Jasona Kidda jako trenera, bo jako zawodnik był doskonały tak we wczesnej co w schyłkowej fazie kariery. Mam nadzieję że Dorian Finney Smith i Reggie Bullock otworzą się w końcu.

Pistons 82 Bulls 97

Mecz obrony i zwolnionego tempa w którym Bulls (3-0) jak widać, również potrafią się odnaleźć. Gołym okiem widać dobrą energię, ożywienie i wysiłek wkładany w poszczególnych członków zespołu we wspólny cel. Zobaczcie dla przykładu na tę akcję: blok pierwszoroczniaka Dosunmu, monster blok Lonzo Balla oraz szybkie ręce Caruso z pomocy. Takie rzeczy chce się oglądać! To jest koszykówka po mojemu, w taką też uwielbiałem grać.

Progres, jaki nastąpił w Chicago można skwitować słowami: Zach LaVine nie mógł dziś trafić kluczem do dziurki, a zespół i tak zdmuchnął rywali z planszy, dominując wydarzenia obroną wymuszając aż o 10 strat więcej. Niuansów jest więcej, taki na przykład DeRozan (21 punktów 7/9 FT) po raz pierwszy w karierze (no dobra, odkąd Bosh odszedł z Toronto, ale to było dawno) nie jest najlepszym graczem ofensywnym swojego zespołu. Nie oczekuje się od niego 25 punktów co wieczór i ciągnięcia wyniku. Ma więcej miejsca i jak widać nawet w meczach back to back (w których od paru sezonów notuje poważne spadki produktywności) potrafi wziąć na siebie odpowiedzialność. Innymi słowy: ten zespół może być bardzo mocny!

Lonzo i Caruso w obronie duża inteligencja i sprawność. Lakers zrobili cholerny błąd pozwalając odejść, przynajmniej temu drugiemu. Mogliby zachować Caruso, sprowadzić Buddy’ego Hielda i DeRozana, ale w to miejsce woleli Westbrooka, który jest może inwestycją wysokiego zwrotu, ale też wysokiego ryzyka. Teraz pozostało trzymać kciuki za pomyślny rozwój wydarzeń w Jezioranach i skuteczność strzelecką graczy zadaniowych.

Pelicans 89 Timberwolves 96

Nie udało się Wilkom zaznaczyć wielkiej przewagi, ale zwycięstwo wezmą z pocałowaniem w czoło. D’Angelo Russell mało efektywny, ale w kluczowej akcji fartownie trójkę o tablicę trzasnął jednoznacznie rozstrzygając zawody. Nie jestem fanem ani jednej, ani drugiej drużyny.

Na pochwałę Wilkom należy zapisać fakt, że podnieśli się gdy Towns (25 punktów 4 zbiórki) opuścił plac z sześcioma przewinieniami, a rywale szarżowali po niezbyt udanej pierwszej połowie. Trener, jak on się nazywa… Chris Finch na pewno odważnie szuka optymalnego ustawienia nie patrząc na nazwiska. Defensywnie zaskoczyli na plus, ale z drugiej strony Pelikany dzień po dniu, bez siły w nogach zaliczyli 22% zza łuku. Słaby mecz. Najlepszym strzelcem wieczoru Brandon Ingram, autor 30 punktów 6 zbiórek i 4 asyst. Mój ulubieniec Devonte’ Graham 1/10 z dystansu.

Bucks 121 Spurs 111

Milwaukee robi jaja, bez Lopeza i Portisa momentami ustawiają Khrisa Middletona jako nominalnego centra. Dopóki na placu przebywał Giannis przewaga była jednoznaczna (21 punktów 8 zbiórek 8 asyst +19 wskaźnika plus/minus) nawet jeśli Spurs podwajali go do nieprzytomności w polu trzech sekund. Gdy schodził, SAS wykorzystywali braki podkoszowe i odrabiali straty!

Suns 105 Blazers 134

Można powiedzieć przewidziana w kalendarzu porażka przeciwko znacznie świeższemu zespołowi gospodarzy. Do przerwy dwudziestoma. W drugiej połowie tylko chwilowa próba nawiązania walki, z której PHX prędko zrezygnowali. Runda zasadnicza to nie sprint, ale maraton. Lillard przyciągający uwagę, McCollum trafiający z zamkniętymi oczami (28 punktów 6/11 zza łuku) wchodzący na zmianę atleta Simons (4/8 zza łuku) skrzydłowi także groźni, łącznie 21 dalekich trafień gospodarzy, którym atak przychodził z łatwością. CP3 dojechany, wieku nie oszukasz. Cała ekipa zagrała pasywnie jak jej lider. D-Book 21 punktów.

Grizzlies 120 Clippers 114

W ekipie Memphis nastąpiła wyraźnie pozytywna zmiana, którą przypisałbym postaci Stevena Adamsa! Nieegoistyczny, myślący, wielki center, którego wachlarz umiejętności wykracza poza to, co nam do tej pory prezentował w Oklahomie czy Nowym Orleanie. Oczywiście, że młodzi zaliczyli najlepsze statystyki, o to chodzi. Oczywiście, że wobec drop coverage Paul George nastukał 40 punków, ale tak:

  • środek został zamknięty (żadnych pionowych ścięć Bledsoe itd)
  • 17 punktów przy 6/9 z gry
  • perfekcyjny na linii rzutów wolnych
  • 9 zbiórek z czego pięć ofensywnych
  • 5 asyst (!) i 2 przechwyty bez pojedynczego faulu
  • niezliczona liczba zasłon zapewniających Morantowi swobodę, jakiej dotąd nie zaznał
  • najwyższy na boisku wskaźnik plus/minus wynoszący +17

Adams z uwagi na charakter i warunki to jest marzenie każdego trenera, nawet jeśli nie rzuca. Ja Morant (28 punktów 8 asyst) idzie wprost do All-Star Game. Jaren Jackson Junior (21 punktów 7 zbiórek) – niebo nie jest limitem, aktywny defense z pomocy, ważna trójka, coraz pewniejsze ruchy po obu stronach parkietu. Aha, no i strzelec Desmond Bane (19 punktów 6 zbiórek) chyba na dobre zadomawia się w pierwszej pią†ce, chłopak ma smykałkę do ważnych rzutów czy jak to się mówi za oceanem “lód w żyłach”.

W grupie typera GWBA kolejne, bardzo satysfakcjonujące 5-1. Od początku sezonu operujemy na 74% skuteczności i oby tak dalej. Kto chce się dopisać zapraszam na maila: [email protected]

Dziękuję za uwagę życząc wszystkim dobrego dnia. Do przeczytania wieczorem przy okazji NPAW. bartek

Ostatnie Wpisy

25 comments

  1. Array ( )
    Odpowiedz

    “Dallas póki co nie robią wrażenia. Carlisle widząc ograniczenia kadry stawiał na tempo i atak, którym potrafili wielokrotnie przyćmiewać rywali.”
    Carlisle chyba już nie trenuje Dallas 🙂

    (-22)
    • Array ( [0] => administrator )

      Piszę o Ricku Carlisle przy relacji Indiany, następnie o Jasonie Kiddzie w Dallas, a zdanie które cytujesz, notabene, odnosi się do zeszłego sezonu. b

      (32)
    • Array ( )

      No nikt Indiany nie wymieniał poważniej przed sezonem ale jak na razie to jadą równo ofensywnie a grają cały czas bez swoich dwóch najlepszych ofensywnie zawodników – Carisa i Warrena.

      (7)
  2. Array ( )
    Odpowiedz

    No i dlatego jesteś fają, Lakersi nawet nie grali a i tak musiałeś o nich napisać bo chory byś był jakbyś nie napisał ehh…

    (-12)
  3. Array ( )
    Odpowiedz

    W kwestii Bulls potwierdzam. Jak ktoś będzie miał wybór oglądania meczu na początku proponuje Bulls. Poczatek sezonu charakteryzuje się tym, ze kilka słabszych drużyn wygrywa więcej meczy, czasami do 0, a później wraca wszystko do normy lepsze wygrywają słabsze przegrywają. Mam nadzieje, ze to nie spotka Bulls, bo póki co 3 wygrana. Caruso, Ball, LaVine to tacy trzej muszkieterzy podobne warunki, podobny staż, podobna intensywność, podobna zespołowość. Gdyby tak doliczyć na sile Derozena to mielibysmy 4 muszkietera. Biorąc pod uwagę grę pierwszej trójki to póki utrzymają intensywność gry krzywda im sie nie stanie. (Warto przyglądać sie tym 3 muszkieterom i tak jak ich razem tak z osobna będą cieszyć oczy)

    Dzisiaj Lalek nie było, ale oceanianie ich jest zbyt wczesne. Tam będzie sie jeszcze dużo wewnętrznie działo poki stana na nogi. Myśle, ze krytyki dużo spadnie na Westa i nawet on poczuje presję Los Angeles, a pewnie i już czuje. Natomiast gdzieś przy końcu odda to za co go przytargali. Jak wszyscy będą sunąć na nogach gdzieś na 65 meczu West będzie najbardziej wyróżniający sie. Natomiast widac tam, ze frustracja dotyka np Davisa, czyżby zainteresowanie jego osoba spadło? Trudno stwierdzić co wydarzyło sie wczoraj z Howardem, ale widac ewidentnie, ze Davis prowokował podchodzą z pretensjami tak blisko. W Lalkach jest wystarczająco mocnych charakterów i dodatkowe wybuchy emocji Davisa napewno nie są tu potrzebne. Idę o zakład, ze spięć będzie jeszcze kilka i wcale niekoniecznie w meczu regularnym, ale na treningu to musowo;) kształtuje sie hierarchia xd

    B.min nie przejmuj się jak się ma mocna linie hejterow to znak, ze dostałeś się do grupy celebrytów 😉
    Ps jak by mi się dwa razy skopiował post to wykasuj proszę

    (-1)
  4. Array ( )
    Odpowiedz

    Stockton jest jednym z najlepszych rozgrywających w historii. Rubio to świetny gracz, ale w skali All time mówimy jednak o innych ligach.
    Swoją drogą, pamiętam, jak kiedyś na jednej z grup na FB ktoś próbował udowodnić wyższość skillsetu RR nad JS. Było zabawnie 🙂

    (6)
  5. Array ( )
    Odpowiedz

    Ciekawy jestem co Bulls wyskrobią w tym sezonie. Zebrali ekipę spoko graczy, ale jednak takich, którzy albo byli w cieniu i grali drugie skrzypce (Ball, Caruso), albo tych którzy byli liderami, ale nie zawiele z tego wyszło (DeRozan Vucevic). Widać energię, każdy ma coś w tym zespole do udowodnienia. Czekam na mecze z bardziej poukładanymi zespołami, to ich trochę zweryfikuje.

    (2)
  6. Array ( )
    Odpowiedz

    Trochę nie rozumiem polityki Portland. Od kilku lat są w tym samym miejscu i ani w jedną ani w drugą. Jak pokazała historia tylko odważnie poczynające sobie organizacje piją szampana (spójrzmy na Bucks, którzy w sumie postawili wszystko na jedną kartę żeby zatrzymać Giannisa). Brać Simmonsa a zamiast niego oddać albo Lilarda albo McColluma – tak czy inaczej ta dwójka mistrza razem nie zrobi.

    (3)

Komentuj

Gwiazdy Basketu