fbpx

Co powiecie na Las Vegas Grizzlies?

5

Dziś trochę poważniej. NBA to w końcu srogie biznesy, pośród wiwatów i dopingu kibiców – miliony dolarów przechodzą z rąk do rąk. Znacie regułę Pareto? Tą która mówi, że 80% alkoholu na weselu wypija 20% gości weselnych? Otóż myślę, że tak samo dzieje się z NBA. 80% fanów na świecie kibicuje 20% drużyn. Właściwie to trudno się dziwić. Najchętniej oglądamy i podziwiamy najlepszych, a tych nie jest tak znowu wielu. Stąd mój wniosek, że w NBA obecnie gra zbyt wiele drużyn…

Myślę, że każdy team powinien mieć równe szanse na mistrzostwo, a tymczasem od lat liczą się tylko ci najlepiej prosperujący z dużych miast: Chicago, Dallas, LA, Nowy Jork, Miami… taki na przykład Nowy Orlean nigdy nie stanie się potęgą w lidze rządzonej przez kasę, bo to miasto prowincjonalne, a ludzie mają tam na głowie huragany, a nie koszykówkę. Kiedy z drużyny odejdzie Chris Paul (widzicie inną opcję?) można będzie zamknąć halę Hornets…

Jak dla mnie, NBA mogłoby spokojnie wyciąć parę teamów: Sacramento (klub ma coraz więcej długów i potrzebuje nowej hali), Bobcats (bo kibice w Charlotte mają w tyle własną drużynę, a i ich “ulubieńcy” nigdy nie wygrali meczu w playoffs), New Orleans (to oczywiste biorąc pod uwagę odejście CP3 i brak solidnego właściciela).

Ciekawym posunięciem mogłoby też być przeniesienie któregoś zespołu z małego miasta do Las Vegas, bo to największa populacja i oglądalność TV w Stanach. Na pewno niejedna gwiazda najwyższego formatu chciałaby występować w np. Las Vegas… Grizzlies? Poziom NBA nie tylko by się wyrównał, ale i podniósł… co myślicie?

Ostatnie Wpisy

5 comments

  1. Array ( )
    Odpowiedz

    sam rozmiar miasta/rynku niczego nie gwarantuje, właśnie w sporcie amerykańskim, mimo wszystko ma duże znaczenie tradycja, przywiązanie do miasta/ lokalnej społeczności-> spójrzmy na Green Bay Packers w NFL, kultowa, utytułowana drużyna, mająca swoją siedzibę w peryferialnym wisconsin, w mieście liczącym 104 tysiące. Jezeli skasować druzyny NBA w takich miastach jak właśnie Sac-towm, Big Easy , Milwaukee czy New Jersey, to zostanie tam tylko liga pseudo gwiazdek jak Carmelo Anthony, którzy lgną do do świateł i rozpusty, związanej z “big city life”. Domyślam się, że wielu 15 letnich fanów Miami, LA, NYK cieszyłoby się, gdyby w lidze pozostawić tylko drużyny “znane”, bo nie obciążaliby wtedy swojej pamięci nazwami innych mniejszych miast. To jest piękne w NBA/ NFL , że któregoś tam dnia, możemy gościćy na zakorkowanym manhattanie, w przesławnej MSG, a jutro śledzimy mecz z Bradley Center w mieście piwa i harleya davidsona, na meczu Bucksów.

    (0)
  2. Array ( )
    Odpowiedz

    ja też nie lubię meczów do jednej bramki, basket to nie piłka nożna, gdzie może coś przypadkiem wpaść zawsze wygrywa lepszy czyli bogatszy

    (0)
  3. Array ( )
    Odpowiedz

    “To jest piękne w NBA/ NFL , że któregoś tam dnia, możemy gościćy na zakorkowanym manhattanie, w przesławnej MSG, a jutro śledzimy mecz z Bradley Center w mieście piwa i harleya davidsona, na meczu Bucksów.”

    nie wiem jak Ty, ale ja oglądająć NBA w TV nie chcę się uczyć (skądinąd krótkiej) historii stanów zjednoczonych ale oglądać NAJLEPSZĄ koszykówkę na świecie i w sumie też byłbym za tym żeby wyrównać szanse bo nawet jak słabej ekipie uda się wyrwać megagwiazdę w drafcie, to zanim na dobre się rozwinie już idzie grać na większy rynek a Bucks to by mogli w D-League występować równie dobrze hehe takie jest moje zdanie

    (0)
  4. Array ( )
    Odpowiedz

    Ja bym przeniosl Clippersow do Anaheim albo Seattle, Toronto gdzies do Nebraski, a NJ do Baltimore tak zeby zadne miasto nie mialo dwoch druzyn

    (0)

Komentuj

Gwiazdy Basketu