fbpx

Czy tworzenie super-zespołów jest dobre dla NBA?

19

LeBron/ D-Wade/ Bosh w Miami Heat. Anthony/ Stoudamire /Chandler w New York Knicks. Niedoszłe Kobe /CP3 /Bynum w LA Lakers. Prawdopodobne D-Will /Howard w Brooklyn Nets. Garnett /Pierce /Allen /Rondo w Boston Celtics. Mam pytanie. Czy tworzenie podobnych super zespołów, czyli sprowadzanie do jednego klubu największych gwiazd jest dobre dla NBA? Dlaczego Dwight Howard nie może na przykład dołączyć do Brandona Jenningsa w Milwaukee? Czy supergwiazda zawsze musi iść szlakiem małe miasto -> wielka metropolia, a nigdy na odwrót?

Hmm. Zeszłoroczne wyniki finansowe ligi wskazują, że super-zespoły takie jak Miami to bardzo, bardzo dobra rzecz dla biznesu. A z punktu widzenia kibiców? Podobnie. Choć niektórych może mierzić sposób w jakim uformowano przykładowych Heat, od zawsze pretendentami to tytułu było co najwyżej 5-6 zespołów. W innych ligach jest jeszcze gorzej, masz do wyboru jedno z dwóch – albo Real albo Barcelona. Poza tym ekipy z dołu stawki, takiej jak np. Wizards też przyjemnie się ogląda, a w starciu z gigantem, przynajmniej ja przeważnie kibicuję słabszej ekipie. Nie da się mieć 30 kandydatów na mistrza. Fakt, fajnie jest, gdy grono 5-6 faworytów zmienia miasta i nie jest reprezentowane wyłącznie przez kluby operujące na “dużym rynku”. Jest jeszcze jeden argument za kreacją super-zespołów. Otóż gwiazdy łączące siły w jednym zespole pozostawiają po sobie sporo miejsca. W rok po odejściu LeBrona, Cleveland Cavaliers są wciąż klubem bez lidera. Najwyższy czas na eksplozję talentu nowego króla stanu Ohio. Wiadomo, grając przy boku megagwiazdy trudniej pokazać światu pełnię swoich talentów, jest się co najwyżej pomocnikiem. Go Kyrie Irving!

Z drugiej strony, przeciwnicy budowania super-zespołów często poddają w wątpliwość dumę i lojalność gwiazd, które twierdzą, że potrzebują wokół siebie graczy podobnego kalibru by osiągnąć sukces. Że brak im szacunku wobec drużyn, które dały im szanse w pierwszej kolejności, nauczyły grać w basket i latami wspierały. Odejście gwiazdy traktują jak nic innego, tylko zdradę. To dlatego tak dużą sympatią cieszą się D-Rose, KD czy Blake Griffin. Wiele razy słyszałem też opinię, że naprawdę wielcy zawodnicy, to Ci którzy sami przyciągają utalentowanych zawodników do gry w swoim zespole, nigdy na odwrót. Wychodząc z tego założenia, D-Wade zdecydowanie przewyższa LeBrona w kategorii respekt. Pamiętajmy, że Jordan też grał u boku Pippena i Rodmana, a jak dotąd nikt nie kwestionował jego zasług i osiągnięć.

Na koniec najważniejsze. Co to właściwie znaczy super-zespół? Czy super-zespołem i jednym z głównych kandydatów do mistrzostwa w tym sezonie nie są czasem Chicago i Oklahoma City? Kluby, które dzięki przemyślanym decyzjom w drafcie, mądrej, długofalowej strategii budowania składu i odrobinie szczęścia stały się potęgami w najlepszej lidze świata. Celowo podkreślam czynnik szczęścia, bowiem równie dobrze do tej dwójki mogli dołączyć Blazers.  Niestety kibice w Portland mają wyjątkowego pecha, że ich najważniejsi gracze rok w rok łapią poważne kontuzje. Co myślicie?Czy marzenie Davida Sterna o wyrównaniu poziomu sportowego całej ligi ma w ogóle rację bytu?

Ostatnie Wpisy

19 comments

  1. Array ( )
    Odpowiedz

    nie jest to do konca takie zle, kazdy klub mial w swojej histori wzloty i upadki i nieprawda ze tylko najlepsze druzyny maja najlepsze gwiazdy i tylko one walcza o mistrzostwo choc najwiecej tytulow zdobyly druzyny z wielkich miast to zdarzalo sie ze przeciez i Milwaukee, houston czy chociazby obecne malutkie San Antonio wygrywali swoje mistrzostwa i mieli swoje wielkie chwile. Pozatym gwiazdy same nie wygrywaja mistrzostw. Przekonalismy sie o tym rok temu kiedy to Dallas bez wiekszych gwiazd procz kidda i nowitzkiego pokonali gwiazdki z miami, liczy sie wiec zgrana druzyna jako calosc. Kazda druzyna ma swoje lata kiedy jest podczas budowy i kiedy jest na szczycie, wtedy osiaga kilka lat z rzedu bardzo slabe albo bardzo dobre wyniki. Mysle ze przyjdzie i czas na tych mniejszych ze beda potega, chociaz szczerze watpie zeby byly to druzyny z tych samych miast jak clippers czy new jersey – choc netsom z carterem i kiddem prawie sie to udalo. moim zdaniem kazde miasto powinno miec jeden zespol bo inaczej zawsze jeden bedzie niestety outsiderem. lepiej by bylo gdyby Clippersow przeniesc do Seattle czy Anaheim a Netsow do Baltimore czy Pitsburgha. Co do poziomu to gdyby byl bardzo wyrownany to do playoffs najlepsza druzyna kwalifikowala by sie z 40 zwyciestwami a najgorsza z 25-cioma, troche byloby to dziwne.

    (0)
  2. Array ( )
    Odpowiedz

    NYK na tytułowym zdjęciu.. nie zdobędą mistrzostwa ze względu na:
    A/ brak rozgrywającego
    B/ brak PG
    C/ brak zawodnika na pozycji 1
    D/ Miami Heat 🙂

    (0)
  3. Array ( )
    Odpowiedz

    Tak jak napisałeś, są plusy i minusy. Jakby nie patrzeć, trójka z florydy już w pierwszym sezonie zaliczyła finały, ale z drugiej strony LeBron i Wade już byli w finałach grając oddzielnie, więc dostanie się do nich we dwójkę (a w zasadzie w trójkę, what’s up Bosh) nie jest jakimś arcy osiągnięciem. Ja osobiście jestem za długofalową budową zespołu. Udało się to zrobić w OKC i Chicago. następni w kolejce są Washington Wizards. Za rok do ligi dołączy masa gwiazd (w zasadzie najlepsi będą grali na PF/C, a ostatnie lata to głównie PG), Więc możliwe, że w przeciągu 2-3 lat w lidze będzie 20 drużyn posiadających 2-3 supergwiazdy (już teraz można by wymienić 10 takich drużyn, niestety nie we wszystkich te supergwiazdy grają tak jak powinny… *cough* GSW *cough*). Nie zdziwiłby mnie taki obrót spraw.

    (0)
  4. Array ( [0] => subscriber )
    Odpowiedz

    Nie znosze miami i nie znosze NYK.!! Lebron/Melo poszli na łatwizne i przynajmniej według mnie krótko mówiąc nie mają jaj.Respect dla D-rosa czy Durantuli za to że to oni chcą sam poprowadzić zespoł do tytułu,oczywiscie wsparci odpowiednimi zawodnikami. Będe zadowolony jeżeli mistrzostwo zdobedzie ktoś z trojki:THUNDER,BULLS I UKOCHANY BOSTON !

    (0)
  5. Odpowiedz

    ukochany boston a pare lat temu tez sciagneli raya allena i kevina garnetta i shaqua to tez jak dla mnie byla superdruzyna 😉 a teraz juz nikt nie mowi o tym jak o transferach miami!

    (0)
  6. Array ( )
    Odpowiedz

    sprawa Duranta, D-Rosa czy Griffina jest odmienna od LeBrona i Melo.
    Pierwszych trzech po raz 1 przedluza swoj konrakt lub dopiero jest w trakcie jego wypelniania – Lebron i Melo odeszli po 7 (chyba) latach w swoich zespolach.
    Co do tworzenia superteamów – nalezaloby rozlozyc na kategorie zawodnikow, ktorzy je tworza. Np. Stoudemire wg. mnie nigdy nie byl syper gwiazda NBA. Jest to zawodnik porownywalny do Davida Westa – czesciej korzystajacy z dogran rozgrywajacego niz sam wypracowujacy sobie sytuacje i ciagnacy zespol (w PHX byl nim Nash).
    Tak samo wrzucanie Rodmana do jednego worka z Jordanem czy Pippenem to przesada. Robak byl znakomitym zbierajacym i defensorem – ale to wciaz zawodnik zadaniowy (gwiazda dzieki tatuazom i kolorytowi jaki wprowadzal) – porownajcie wczesniejsze wystepy w SAS czy pozniej z LA albo Dallas.
    W kazdym zespole byly gwiazdy (zalezy tylko jakiego formatu) – lata 80′ w LA: Magic, Kareem, Scott itp.
    idac tym tropem – na poczatku XXI w.Bucks” Ray-Ray, Big Dog Robinson, Sam Cassel; Toronto: VC i T-Mac; Philli: AI i Mutombo.
    Te “prawdziwe”, gwiazdy najwiekszego formatu łączyły się razem dopiero “na starość” – jak Rockets czy obecni Celtics.
    Należy też rozróżnić zbieranie się gwiazd w jednym zepsole (jak np. Miami rok temu) od stawania się gwiazdą przez poszczególnych zawodników – Rondo, ktory zostal sciagniety jako zmiennik dla Cassela.
    jestem w pracy wiec koncze – cd moze nastapi 🙂

    (0)
  7. Array ( [0] => subscriber )
    Odpowiedz

    @Nick Anderson

    Już mają Bibby’ego, a prawdopodobnie wkrótce dołączy do nich Baron Davis. Więc lipy nie ma, przynajmniej nie wiekszej niż rok temu w Miami. 🙂

    Do reszty tematu:
    BOSTON – Paul, Garnett, Allen – każdy z nich był liderem zespołu przez połączeniem sił, super trio… rondo się narodził przy nich.
    MIAMI – Wade, LeBron, Bosh – każdy z nich był liderem zespołu przed połaczeniem sił, super trio.
    BULLS’90s – Jordan, Pippen, Rodman ? czy to jest wielkie trio? to wielcy gracze ale czy big trio na miarę Heat? to byśmy musieli w tamtych czasach mieć Jordan, Drexler i nie wiem Wilkins, żeby to porównanie miało sens
    KNICKS – gdzie tu macie super trio? Chandler jak Barea i reszta Dallas są overrated, bo zdobyli własnie mistrzostwo. Chandler został sycie przepłacony. Amare to lider z dupy, to nie on ciągnał w przeszłości ciągnął swój zespoł do przodu. Tylko Melo tak na prawdę jest postacią pierwszoplanową.

    Kochamy Griffina, bo jest w Clippers? C’mon? Ilu palców u ręki potrzebuje, żeby policzyć jego sezony w Clipps?

    Co do Rose’a i Duranta się zgadzam. Wieże, że rozegrają całe kariery w swoich zespołach. Ale to nie dlatego, że są uparci i chcą za wszelką cene zostać tam gdzie są, a dlatego że Bulls/Thunder są kumaci i zbudowali fajne zespoły wokół nich.

    @D-fence

    W którym miejscu Melo poszedł na łatwiznę?
    Ja bym powiedział, że sobie dowalił, bo jak Knicks szybko nie osiągna sukcesu to pozyska w NY tak szybko haterów jak Marbury. Melo chciał być za wszelką cenę w pełni błysku fleszów… to można mu zarzucić, ale i to moze go zgubić. Na razie jest fajnie, bo wiele się nie wymagało od tej drużyny, ale oczekiwania rosną a kibice Knicks z takim składem nie zadowolą się tam jakąś pierwszą rundą. Na przeciwko maja Miami, Bulls, Boston, być może Nets (Deron+Howard)… masakra będzie już w pierszej rundzie. Nadal twierdzisz, że bedzie łatwo?

    (0)
  8. Array ( )
    Odpowiedz

    Ja uważam Chandlera za dobrego zawodnika, ale na pewno nie wartego 15M/sezon, lekko przepłacili. Chętniej bym zaoferował te pieniądze DeAndre Jordanowi. Podobna sytuacja z Nene, świetny zawodnik ale nie za 15M. Może jest posucha na centrów, ale chyba wolałbym wystawić Carmelo na C niż płacić tak grubą kasę za zawodnika, który będzie mieć gorszy sezon niż Gortat.

    W każdym z tych zespołów były gwiazdy, ale były to gwiazdy stworzone przez te zespoły (no oprócz Bostonu, bo oni zmienili prawie całą pierwszą piątkę), a teraz jesteśmy świadkami sytuacji gdzie wywalają trzon zespołu (kiepski bo kiepski ale trzon) po to aby ściągnąć dwie dodatkowe gwiazdki, które nie potrafiły same nic ugrać więc szukają wsparcia. Przypomina mi się wers Eminema “So why the xxx would I join them when I beat them?”.

    (0)
  9. Array ( [0] => subscriber )
    Odpowiedz

    @Damien”
    Masz dużo racji 😉 Ja w swoim komentarzu nigdzie nie stwierdziłem ze NYK ma ,latwo. Tylko że Melo myślał że bd łatwo doochodząc do Stat’a i pewnie liczył ze dojdzie do nich CP3.A tu dupa !Nie ma łatwo i sądze ze np. clippers są od nich lepsi,a jeżeli do clippersów dojdzie (w co wątpie) CP3 to współczuje melo 😉

    (0)
  10. Array ( [0] => subscriber )
    Odpowiedz

    Taki off top troche.Czy ktoś z was gra w NBA 2k12?Konkretnie w association.Bo w sumie można by było wymienić jakies uwagi, czy pochwalić sie jakimiś wymianami 😉

    (0)
  11. Array ( )
    Odpowiedz

    “To dlatego tak dużą sympatią cieszą się D-Rose, KD czy Blake Griffin.” czy ten kto pisał artykuł przypadkiem czegoś nie popalał w trakcie pisania?:) Może za 10 lat jak żaden z tych panów nie zmieni teamu i zachowa obecną skromność to takie stwierdzenie będzie prawdziwe

    (0)
  12. Array ( )
    Odpowiedz

    Zobacz ilu centrów w NBA ma BF% poniżej 10%, nie mówiąc o 7%. Gość jest najszybszym centrem w lidze, cholernie wysoko skacze i dobrze broni (głownie dzięki sile, nie instynktom, ale nadal to coś). Do tego jest bardzo młody, dużo się jeszcze nauczy, dajcie mu szansę :d

    (0)
  13. Array ( [0] => subscriber )
    Odpowiedz

    nie mam nic przeciwko budowaniu super zespolow jezeli zawodnicy sa juz blisko sportowej emerytury i jeszcze rzutem na tasme chca zdobyc “cos” …tak było w przypadku Barkleya ja poszedl do Houston i gral obok Olajuwona i Drexlera a pozniej Pippena, a raczej PiP obok nich 😉 nawet oglada to sie z wielkim sentymentem ze na “starosc “po latach rywalizacji miedzy swoimi zespolami lacza sily ….to ma jakies wytlumaczenie ,bo wiekszosc a niemalze cala kariere to oni byli wielkimi indywidualnosciami w swoich zespolach …Barkley w 76ers i w Suns ,Olajuwon w Rockets i Drexler w Blazers… ale juz w najlepszych czasach swojej kariery laczyc sily by “bez wysilku ” ugrac mistrza….hmm jaka wartosc ma to mistrzostwo i jaka przyjemnosc sprawia wygyrwanie w takich okolicznosciach…?

    (0)
  14. Array ( [0] => subscriber )
    Odpowiedz

    Skille zawodników są wazne,gdyż zwiększają efektowność a zarazem efektywność druzyny. Ale nalezy pamiętać o najważniejszych cechach tego sportu. Najwaniejsza jest zgrana druzyna,pojedyńcze nazwiska i ich ststy nie pokonają zgranego teamu. przykładów nie nalezy długo szukać,wystarczy wspomieć ostatnie finały

    (0)
  15. Array ( [0] => subscriber )
    Odpowiedz

    Nick Anderson – Heat nie zdobedą mistrzostwa bo:
    1.brak centra
    2.brak C
    3.brak zawodnika na pozycji nr 5
    4. Nie bede pisał, że NYK, bo nie tylko oni są wstanie pokonać heat
    Każdy zespół w nba ma jakąś dziure.Nie ma teamow idealnych. Knicks nie ma PG, heat i Boston C itd…. Wygrywa zespół, a nie masa indywidualności. To pokazało Mavs w finałach z heat.

    (0)

Komentuj

Gwiazdy Basketu