fbpx

Damian Lillard ustanawia rekord NBA Playoffs, LeBron pokonany przed czasem

87

WTMW.

los angeles lakers 85 phoenix suns 115 [2-3]

Blowout, któremu w rundzie zasadniczej poświęciłbym trzy linijki. To jednak nie był zwyczajny mecz, ale kluczowa gra serii playoffs. Przykro mi oglądać taką bylejakość po stronie obrońców tytułu, ale cóż, trzeba się będzie z tym zmierzyć. Gotowi?

Przecierałem mocno już zmęczone oczy na widok rozgrzewającego się przed meczem Anthony’ego Davisa. Czy ktoś z Was naciągnął kiedyś pachwinę albo ścięgno udowe? Nie jestem lekarzem, ale z autopsji wiem wystarczająco: z tego się nie wraca po dwóch dniach. Człowiek nie ufa własnemu ciału, a ryzyko pogorszenia się kontuzji jest tak wielkie, że go po prostu nie podejmujesz. Zwłaszcza jeśli mówimy o kilkusetmilionowej inwestycji, jaką stanowi AD. Czy zagrał? Oczywiście, że nie zagrał. Namieszał tylko wszystkim w głowach. Pytanie mam.

Czy kolejne urazy chłopaków to kwestia braku odpowiedniego czasu na regenerację? Przypomnijmy, po zeszłorocznej, mistrzowskiej kampanii, Lakers i Heat mieli około 70 dni przerwy, nie wliczając obozów przygotowawczych. Powiecie, że to kolejne wymówki. Ja bardzo lubię zespół Phoenix, uważam że tylko cud boski może odebrać im obecnie awans do kolejnej rundy, ale tego co serwują nam Lakers nie sposób włożyć do ust i próbuję dojść dlaczego.

Tak się królu nie robi

Widziałem co w minionej serii z Milwaukee robił Jimmy Butler. Chłop nie dawał rady fizycznie. Wiedział doskonale, że zespół potrzebuje konia pociągowego (wzorem zeszłorocznych finałów) i nic. Nie rzucał, stronił od ataków, uparcie zmuszał zdezorientowanych kolegów by brali odpowiedzialność na siebie. Już nawet nie to, że nastawił się na bycie graczem wspierającym, były sytuacje w których należało rzucać dla dobra rytmu gry, a ten wciąż, usilnie szukał innego rozwiązania.

No, ale LeBron to nie Jimmy, prawda? To prawda, jest pięć lat starszy, a na dodatek skręcona noga odebrała mu ostatnie 28 meczów rundy zasadniczej, gdy zwyczajowo buduje się najwyższą formę. Co gorsza, drugi gwiazdor LA właśnie się połamał. Zakładam, że najbardziej nostalgiczni kibice przywołują minione lata i czekają na przebój, na przełamanie Jamesa. Spójrzmy prawdzie w oczy, on tego sam nie uciągnie. Phoenix widzi słabości rzutowe rywala i zamyka korytarze pod kosz. LBJ będzie musiał porażkę wziąć na klatę, bo jak mówię, tylko cud może uratować Lakers w tej serii. Dziś obrońcy tytułu przynieśli ni mniej ni więcej tylko WSTYD swoim kibicom i samym sobie. Oto migawka, w której James schodzi do szatni na sześć minut do końca meczu!

Tak się królu nie robi.

Andre Drummond i Markieff Morris to są wielkie chłopy owszem, ale w obronie niweczą wszelkie założenia taktyczne z tego względu, że są bezpardonowo wyprzedzani i mijani. Dwa kloce w wyjściowej piątce to tak trochę wbrew trendom NBA, a przecież James ruchliwością w tym wieku także nie zaimponuje. Podobnie sprawa ma się względem Marca Gasola czy Wesleya Matthewsa. Spójrzmy prawdzie w oczy, Suns są szybsi i bardziej energiczni od piątki do jedynki (hello Cameron Payne) a to już samo w sobie stanowi przewagę.

Skoro więc obrona (bez dostępności Davisa i jego help defense) idzie do kosza, to może w ataku powalczą? Tyle się mówiło o szatańskich zdolnościach Dennisa Schrodera z piłką. Taki był błyskotliwy i zadziorny, drugi Rajon Rondo normalnie. Pierwszy (i ostatni) sezon Dennisa w Lakers zapamiętam tak:

  1. rażące bumelanctwo w wybranych meczach rundy zasadniczej
  2. odrzucenie propozycji kontraktu na 84 miliony dolarów
  3. zero punktów przy 0/9 z gry dziś, w najważniejszym meczu

O ile “gwiazdorstwo” Jamesa jest na czym podeprzeć, w przypadku Dennisa mówimy o zmanierowanym typie, który przez całą swą karierę jest chimeryczny i niezaangażowany. Półtora dobrego meczu, dwa nijakie i jeden beznadziejny – to u niego norma. Tłumaczyć można wiele. Być może chłopaki liczyli, że AD jednak wystąpi, być może nie powiedziano im raz a dobitnie, że to ich czas (no i szansa) by zabłysnąć. Fakt jest taki, zagrali bez serca i energii. LeBron po (kolejnej) forsowanej akcji Talena Hortona Tuckera, który no cóż, młody jest i niewiele na boisku myśli, obraził się i nie wrócił do obrony. To była druga kwarta.

Po raz kolejny: tak się królu nie robi.

Phoenix za to z entuzjazmem i energią. Na przełomie pierwszej i drugiej kwarty zaliczyli serię (24:2) czym totalnie zniszczyli morale Lakers. Cameron Payne (16 punktów 7/11 z gry) jechał Schrodera na sucho, DeAndre Ayton wyprzedzał podkoszowych LAL, a Devin Booker (30/7/5) przez pełne trzy kwarty zasiewał strach w sercach rywali. Mimo braku doświadczenia w playoffs, wszyscy trzej zagrali na bardzo wysokim poziomie. Chris Paul robił swoje przez 23 minuty zanim nie dostał w plecy i znów nie uraził nerwu w ramieniu. Mikal Bridges i Cameron Johnson również trafili swoje próby w kluczowym momencie. Tak. Phoenix ma losy serii w garści.

portland trailblazers 140 denver nuggets 147 (2OT)

Klasyka gatunku. Mecz, który przejdzie do historii z uwagi na występ Damiana Lillarda: 55 punktów 6 zbiórek 10 asyst 1 strata 17/24 z gry 12/17 zza łuku 9/10 FT. Nie ma tu żadnej pomyłki. 55 punktów, dwanaście trójek (rekord NBA) 71% skuteczności z gry. Denver kilkukrotnie miało mecz w garści (toć przecież osiągnęli 22 punkty przewagi na starcie) ale za każdym razem dostawali w ryj z 8-9 metra. Damianowi oczy się świeciły, pod stopami zaś palił się ogień, jak w grze komputerowej. Tego nie idzie oddać słowami, to trzeba obejrzeć. Nieprawdopodobne wydawało się doprowadzenie do dogrywki, dopisało im szczęście, ale gra trwała dalej i dalej.

Takie bombardowanie, taka moc ogniowa, a Denver wciąż cierpliwie, mądrze i skutecznie do przodu. Joker wrócił do siebie: 38 punktów 11 zbiorek 9 asyst, a najbardziej wymownym fragmentem był ten, w którym podwojony, niespiesznie rozglądnął się po placu i posłał podanie w poprzek do rogu boiska. Nie wiadomo gdzie byliby Nuggets, gdyby po raz kolejny nie błysnął któryś z graczy zadaniowych. W tym miejscu pragnę wyróżnić pana nazwiskiem Monte Morris, w normalnym warunkach czwartego ball handlera zespołu. Na koncie zawodnika znalazło się dziś 28 punktów 5 asyst 4/9 zza łuku oraz 10/11 FT. Swoją średnią produktywność przekroczył trzykrotnie.

Serio, wiele by pisać. MVP jedzie do Serbii, wiadomo, ale odporność psychiczna i utrzymanie koncentracji Denver potrafi zaimponować. Lider nie klęka psychicznie i to widać. Niektórzy powiedzą, że Joker za dużo gada z sędziami (każdy to robi) ale gość jest niesamowity. To będzie dla Denver taki sam zawodnik jak Tim Duncan dla San Antonio czy Dirk Nowitzki w Dallas, tego wszystkim życzę.

boston celtics 109 brooklyn nets 123 [1-4]

Pełna kontrola wydarzeń w drugiej połowie. Bez spinania się i nerwowych ruchów. To się musiało tak skończyć. Przeciwko naładowanej, uzbrojonej po zęby ekipie nowojorskiej, Boston nie miał szans.

Przed celtyckim klubem lato pełne wyzwań, którym obiecuję, przyjrzymy się jeszcze parokrotnie. Aktualnie pragnę pochwalić spacing Nets, którzy śmieją się lidze w twarz. Żadna drużyna NBA nigdy wcześniej nie miała w składzie trzech tak zdolnych graczy 1-na-1, którzy zaprzęgnięci do jednego wozu mają nadzieję wciągnąć go na sam szczyt.

  • James Harden 34 punkty 10 zbiórek 10 asyst 1 strata 10/17 z gry
  • Kyrie Irving 25 punktów 9/14 z gry
  • Kevin Durant 24 punkty 4/6 zza łuku

Wziąć trzeba pod uwagę, że Boston grał bez trójki starterów (Jaylen Brown nadgarstek, Kemba Walker kolano, Robert Williams kostka) ale czy ich obecność zmieniłaby rezultat? Śmiem wątpić.

Jak dotąd nie przejmowaliśmy się niczym, po prostu cieszymy się będąc razem na parkiecie [Harden]

Doceniamy szansę. Rzadko zdarza się by trzech z najlepszych punktujących w historii występowało w jednym zepole [Kyrie]

Przed chłopakami poważniejszy test. Początek serii z Milwaukee Bucks już w sobotę. Jrue Holiday zaciera ręce.

Dobrego dnia wszystkim. B

Ostatnie Wpisy

87 comments

  1. Array ( )
    Odpowiedz

    Cóż dla LBJ to już zjazd z bazy no chyba że go jeszcze w następnym sezonie dokopują do Nets 🙃lub jakiegoś innego podobnego tworu.

    (17)
    • Array ( )

      w tym roku raczej już tak… AD nie wróci na więcej niż 10 min. coś czuję (jeżeli się zmusi na G6), a Lakers są bez formy… LBJ w 3Q miał 5/7 za trzy i 17 punktów… normalnie jak mu tak (nienormalnie) siedzi rzut w jakiejś kwarcie to jest łatwe +10-15 punktów dla ekipy, a tutaj był 1 (słownie punkt)… czyli nie ma tu nawet potencjału na hero-ball… tym bardziej, że LBJ potrafi to jak nikt, ale jak ma zespół gdzie jest stado rzucających… a tutaj mamy defensywny team… i jak jest AD i LBJ to wtedy ofensywa jest łatwa… bo jaka ma być?

      (2)
  2. Array ( )
    Odpowiedz

    Czemu cud? Wróci Davis mimo kontuzji na pewno będzie grał w następnym meczu. Jeszcze nic nie jest stracone. Lakers in 7. Bartek uwierz

    (-13)
    • Array ( )

      Raczej cud, ale jeżeli AD ma wrócić, to muszą wyjsć w niższym zestawieniu, AD na Aytona, więc jeżeli mają grać Drummond i Gasol, to tylko po kilka minut dla odpoczynku. Suns są znacznie młodsi i szybsi, więc trzeba się dopasować i liczyć, że obwodowi Lakers zaczną trafiać za 3 z czystych pozycji (niewielkie szanse).

      (3)
  3. Array ( [0] => subscriber )
    Zdjęcie profilowe krzych1988
    Odpowiedz

    Nie ujmujac nic LAL, ale w bance to nikt oprocz nich tak jakby nie chcial tego mistrzostwa. W LAC sobie wyjezdzali, imprezowali, Harrel przyjechal po przygotowaniach zespolu, Jedynie Miami sie chcialo. LAL bez LBJ-a nie istnieje a bez niego wygladaja jak Minnestota. Inne zespoly stanowia kolektyw a LAL no coz jak ich powiezie Lebron to idzie. Z samym AD Jeziorowcy to druzyna miejsc 8-10

    (48)
  4. Array ( )
    Odpowiedz

    Wiadomo, że Suns są turbo faworytem ale czy naprawdę mają aż ok 90% szans teraz? Proszę sobie wyobrazić :
    1. CP3 – odnowiona kontuzja, Suns trochę podminowani, bez lidera w ważnym meczu
    2. LeBron ciągnie zespół jakimś kosmicznym TD, coś 35/12/10 , kolegom siadają trójki, a Vogel jakoś podkręca rotację, Lakersi jakoś bronią i doprowadzają do game 7
    3. Wraca AD i wszystko możliwe?
    I piszę to jako antyfan Lebrona, dużo tych “czy” i “gdyby” ale naprawdę ten scenariusz wcale nie jest aż tak nieprawdopodobny.

    (16)
    • Array ( )

      Alternatywa:
      1. Davis nie wraca
      2. Lakers trafiają 4/31 za trzy
      3. Lebron schodzi w trzeciej kwarcie do szatni i ….

      …po dwóch miesiącach zaczyna treningi w Wieczystej Kraków 😇😂😂

      (9)
  5. Array ( )
    Odpowiedz

    Pytanie zaczepne: Czy gdyby KD, Harden i Russell nadal grali razem w OKC i byli w takiej dyspozycj jak teraz to zrobili by miśka?

    (14)
  6. Array ( )
    Odpowiedz

    Sorry ale muszę to napisać – Gasol już nie nadaje się do poważnego grania. Cały sezon wszyscy pisali – boiskowe IQ, wszystko widzi i kiedyś pokrył Embiida. Nie, Gasol już stanowi żadnej przewagi

    (25)
  7. Array ( )
    Odpowiedz

    Różnica między Butlerem a Jamesem/ pomiędzy tymi seriami jest taka, że Miami cały czas walczyło, po prostu nie dali rady, ale nikt im woli walki nie odmówi. Nie zgadzam się, że Butler przeszedł obok. Performance nie taki, jaki wszyscy by oczekiwali, ale na wszystkich świętych nie zostawał sobie pod koszem po nieudanej akcji i opuszcza ręce( nie pierwszy raz)! Nie schodził do szatni na 5 minut przed końcem meczu( również nie pierwszy raz)! Facet, którego barki są tak szerokie, że jeśli trzeba weźmie na nie i więcej niż to. Niekwestionowany lider, a zawsze jest jakieś wytłumaczenie, które ma przykryć takie kwiatki. Dlaczego wymagamy od Drummonda/Shrodera/Morrisa i innych, żeby nagle się pokazywali, kiedy ich kapitan/najlepszy gracz drużyny odwala takie cyrki.
    Kontuzja kontuzją, ale Chris się siłą wepchał na poprzedni mecz i może właśnie chodziło tylko o sygnał dla reszty, że jeszcze nie wszystko stracone.
    Przy całej jego zajebist..ci, ale takimi numerami to sobie tyko szkodzi.

    (59)
  8. Array ( )
    Odpowiedz

    To ja jako postronny kibic wierzę, że Lakers są jeszcze w stanie serię wygrać, a wy kibice Lakers już zwieszacie głowy na wzór Lebrona? Co z wami? :p
    PS. tak, oglądałem mecze, szczególnie ostatnie dwa i wiem jaki piach grają

    (11)
  9. Array ( )
    Odpowiedz

    Witam. Wczoraj pisałem komentarz o starym i doświadczonym lwie , który nie da już rady sforze młodych wilków. @Nick odpisał żebym pozwolił mu jeszcze zaryczeć. Niech zaryczy , ale tak jak pisałem , fizyki nie oszuka , natury nie oszuka. Wiem , że to sport , ale nie postawiłbym orzechów nawet przeciwko dolarom , że dojdzie do G7 w tej serii.
    Moje kochane Portland , czy ja zaznam wreszcie trochę spokoju ? Szkolny błąd CJa , wcześniej przestrzelony wsad , mogło być inaczej. Ale tutaj G7 raczej pewny. A Lillard klasa , trójki na dogrywkę i drugą dogrywkę , kiedy wiadomo kto będzie rzucał i kogo pokryć , level master. Szkoda , że tak słabo bronią. Jak myślicie , który trener mógłby to ogarnąć ? Bo Stotts chyba będzie na aucie po sezonie , no chyba , że będzie finał i to wcale nie żart.
    Akurat tak się stało że najtrudniejszy zespół dostali na początek. Utah i PHX grają podobnie , są do ogrania. Clippersi to niewiadoma. pzdr

    (3)
    • Array ( )

      LBJ jako jedyny stanął na wysokości zadania, reszta piach. Ale tak jak mówisz, życia nie oszuka😉.
      Dzięki za pamięć i pozdrawiam serdecznie.

      (1)
  10. Array ( )
    Odpowiedz

    A jak pisałem przed sezonem ze Matthews ostatni raz różnice robił w Portland, Trez nie nadaje sie do playoffs a Schroder to nabijacz pustych statystyk w marnych klubach i Lakers zatęskni za Rondo i Howardem to było bicie piany i hurr durr super transfery Lakers XD

    (34)
    • Array ( )

      nie zapomnij o najlepszym centrze w lidze – drummondzie. 😀 taki mial byc swietny i nikt do lal mial nie miec podejscia.

      (22)
    • Array ( )

      Nie wiadomo jakby się prezentowali w sezonie zasadniczym Danny Green, Howard i Rondo przy tak krótkim offseason, mają swoje lata. Przypominam, że Rondo stracił sporo sezonu przez kontuzję, a Howard i Danny Green grają dosyć krótko w poszczególnych meczach.

      (2)
    • Array ( )

      nikt nic nie pisał o sezonie zasadniczym… A w playoffs jak widac Rondo robi robote, Green robi robote, Howard mocno średnio jak na razie.

      (2)
  11. Array ( )
    Odpowiedz

    Suns bez CP3 w następnym meczu przegrają, nie wierze żeby Lebron odpuścił następny mecz, razem z Davisem będą sikać na zielono po wszystkich wzmacniaczach, ale zagrają na 120%. Będzie game 7, gdzie wygra lepszy- czytaj Suns 🙂

    (11)
    • Array ( )

      nikt nic nie pisał o sezonie zasadniczym… A w playoffs jak widac Rondo robi robote, Green robi robote, Howard mocno średnio jak na razie.

      (-1)
  12. Array ( )
    Odpowiedz

    No, nie lubię Lillarda za te zmanierowanie, dęte miny ale koszykarsko jest genialny, niesamowity. Hardeny nie mają porównania; takiego spokoju i braku stresu (u Lillarda oczywiście :D) tylko pozazdrościć. A Hardeny rozbiją się na Kozłach.

    (13)
  13. Array ( )
    Odpowiedz

    Zejście zawodnika do szatni przed końcem meczu ? Tylko na zalecenie medyka. Tak się panie Leflopie nie robi. Tutaj nie chodzi już nawet o wiarę w zwycięstwo , bo w tym momencie meczu to i Kobe z Shaquiem by nie dali rady. Chodzi o szacunek , przede wszystkim dla kolegów z zespołu , którzy muszą niestety dokończyć ten smutny spektakl. Chodzi o przekaz : jak wygrywamy to światła na mnie , a jak przegrywamy to mnie nie ma. Zawsze podkreślałem , że nie lubię go , ale szanuję jako gracza, ale dziś mój szacunek dla niego uleciał. Gdybym był z nim w drużynie to powiedziałbym : najlepiej w ogóle nie wychodź na następny mecz. Powalczymy bez ciebie.

    (91)
    • Array ( )

      Gdybym był z nim w drużynie, to po takim meczu bym grzecznie poprosił, żeby mnie zwolnili. Nikt poza Bronkiem nie wyszedł w tym meczu mentalnie na parkiet.

      (-4)
  14. Array ( )
    Odpowiedz

    LAL – cały rok pracowali na grę w najmocniejszym składzie w oparciu o zdrowego AD. To nie 2008 czy nawet 2016, gdzie LBJ można skleić drużynę z patyczków i będzie finał. Liga , a szczególnie Zachód jest zbyt mocny, a LBJ ma za duży przebieg na takie granie. Czas pokonał już wielu mistrzów, a obrona mistrzostwa w historii ligi to wszak ewenement. Oglądaliśmy dziesiatki “pewniaków”, którzy po sukcesie byli w stanie dociągnąć do powtórki. 3-peet to już w ogóle efemeryda. 2 x Bulls i 1x LAL stosunkowo niedługim czasie – 11 lat, potem dubel LAL, Miami i GSW trochę nas do takich sytuacji przyzwyczaiły – ale patrząc przekrojowo – repeet to sztuka najtrudniejsza z trudnych. Wszak Boston 2009, Pistons 2005, czy wszystkie Mistrzowskie drużyny SAS, to po sukcesie nagle nie stawały się ogórkami.
    Dlatego – smucić może postawa LAL, ale szczęścia w tym roku (i zdrowia) nie mają. Przyczyn może być wiele i pewnie będziemy to analizować jak odpadną z rywalizacji.
    ALE – to jest NBA – widzieliśmy już wiele zwrotów, bardziej spektakularnych niż ze stanu 2:3, więc dopóki piłka w grze… + ten kardiologiczny cytat z Rudiego T. 😉
    Na koniec – sobie i Wam życzę jak najmniejszej liczby sweepów i blowoutów. Niech się biją i gryzą parkiet do G7 na wzór wczorajszych bojów Bryłek ze Smugami.

    (15)
  15. Array ( )
    Odpowiedz

    Nie wiem czemu służą te negatywne komentarze w stronę LeBrona. Jest on po prostu wybitny, tak jak inni zawodnicy i tak jak inni, nie zawsze wygrywa.

    (-14)
    • Array ( )

      Wybitny zawodnik nie schodzi do szatni w trzeciej kwarcie. Mógł jeszcze biały ręcznik rzucić na parkiet.

      (17)
    • Array ( )

      Ależ nikt nie ma do niego pretensji o to, że przegrał. MJ i KB też niejednokrotnie przegrywali .
      Widziałeś natomiast, żeby którykolwiek z nich zszedł do szatni przed zakończeniem meczu?
      To nie jest zachowanie lidera.
      Przecież MJ urwałby takiemu komuś głowę.

      (23)
  16. Array ( [0] => subscriber )
    Zdjęcie profilowe Gutt
    Odpowiedz

    Przykro było na to patrzeć. Tak jak w Game 2 Lakersi mieli wygraną wypisaną na twarzach tak tutaj weszli na parkiet przegrani. Niestety LBJ najgroźniejszy był w wywiadach kiedy mówił po wiadomej absencji AD, że swoich braków nie budował na darmo i jest gotów na wyzwanie. Nie był, i nie jest. Niestety, ale z czasem i z biologią nie wygrasz. Lebron nie jest sobą po kontuzji i najprawdopodobniej już nigdy nie będzie. Nie ma takie siły, dynamiki, mobilności jak kiedyś. Nie jest w stanie już sam zdominować meczu. W pierwszych minutach wyglądał jakby sam chciał oszukać siebie, ale jakby podświadomie wiedział co go czeka i był na to gotowy. Mecz był przegrany po 1 kwarcie. Niestety, ale ten mecz wyglądał jak pogrzeb Króla. Równie bezradnego widziałem go tylko raz, w pierwszym sezonie w LAL kiedy nawet nie dostał się do PO. Tyle, że wtedy nawet mu się nie chciało bo wiedział, że nie ma teamu na walkę. Tym razem drużyna została zbudowana pod niego. Wiadomo, że nie ma drugiej gwiazdy, ale jednak w 1 rundzie PO powinien być w stanie przynajmniej powalczyć.

    Naprawdę smutno było na to patrzeć. LAL zostali zmieceni z parkietu i pozbawieni złudzeń. Na wierzch wyszły mankamenty, które się widziało i o których się pisało cały sezon. Największy wpływ na tak wczesny upadek mają oczywiście kontuzje, ale na żadnym etapie w sezonie ta drużna nie wyglądała jak drużna, która może realnie walczyć o mistrzostwo. Wybory personalne managmentu franczyzy okazały się fiaskiem. ŻADEN z z nowa zakontraktowanych zawodników się nie sprawdził. Powtórzę, jeżeli wszyscy w LAL zdawali sobie sprawę z tego, że drużynę należy budować na tu i teraz bo LBJ młodszy nie będzie to po co kombinowali skoro przecież mistrzowską drużynę mieli w szatni? Wiadomo, że kontraktu musiały się zgadzać, ale Rondo zostałby w LAL na te 2 lata za mniejszy hajs niż Schroder. Green, Howard czy nawet McGee – jestem przekonany, że ze wszystkimi można było się dogadać. To LAL pokanli sami siebie.

    Inną kwestia jest, że zakontraktowanie AD samo w sobie było ryzykowane. Wystarczy spojrzeć na jego listę kontuzji. Jego gra w PO to ruletka. W tamtym sezonie się udało, w tym już nie. Czy warto było podejmować to ryzyko żeby zdobyć przynajmniej 1 mistrzostwo? Jestem przekonany, że tak, ale LAL musi odpowiedzieć sobie na pytanie co dalej. I nie jest to łatwe pytanie.

    (26)
  17. Array ( )
    Odpowiedz

    Trzech najlepszych punktujących w historii? Kyrii widzę dalej w formie. Niczego nie ujmując z umiejętności każdego z wielkiej trójki, to jednak należałoby podchodzić ostrożnie do takich stwierdzeń.

    (14)
    • Array ( )

      irving lubi prowokować i tyle
      chociaż faktycznie siła ataku trójki nets jest moim zdaniem potworna
      masakrycznie potworna
      szykuje się świetna seria z bucks
      przedwczesny finał jak dla mnie
      nie ma co typować, trza to zobaczyć

      (3)
    • Array ( )

      @Jasn
      Trzech Z najlepszych punktujących w historii. Stwierdzenie nadal buńczuczne i na wyrost (co najwyżej dwóch z najlepszych punktujących w historii i król dryblingu Szaman Irving), ale nie aż tak

      (9)
    • Array ( )

      Jeszcze dochodzi kwestia tłumaczenia i tego co Kyrie rzeczywiście mi na myśli bo jeżeli było to bardziej w stylu “najlepsze ofensywne trio ever” to już się zgadza i nawet nie jest kontrowersyjne.

      (3)
  18. Array ( )
    Odpowiedz

    Też mam nadzieję, że lejkers to ugrają ale nie oszukujmy się, będzie mega ciężko. Lebron nie raz pokazał, że potrafi pociągnąć zespół. Jednak też już młodszy nie jest i będzie ciężej. Fajne playoffy tak btw.

    (2)
  19. Array ( )
    Odpowiedz

    W meczu POR-DEN szkoda tego głupiego błędu z nadepnięciem linii przez SiDżeja, bo mogło być 3 OT i rekord Jego Powietrzności mógł być zagrożony. Ciekawe czy wtedy Jokić sparafrazowałby słowa Larry’ego Ptaka

    (5)
  20. Array ( )
    Odpowiedz

    Lakers przegrali sezon transferami. Bylo oddawac Rondo i Howarda? Wazne elementy mistrzowskiej ukladanki. To wzieli starego Gasola, Harrella a teraz tego Drummonda. Przeciez jego z jakiegos powodu nikt nie chcial. No szkoda mi Lebrona bo myslalem, ze sie chociaz troche zblizy do Michaela, pamietamy co robil MJ w wieku 36 lat, siegal po swoj drugi 3peat. W Bullsach tyle lat wszystko trzymalo sie na mega wysokim poziomie i sportowym ale przedewzystkim mentalnym. To jest poziom nie osiagalny dla Lebrona. Z calym szacunkiem do niego nie ta para kaloszy.

    (25)
    • Array ( )

      MJ – rocznik 1963 , Ostatni taniec Bulls – 1998 -> 35 lat.
      W wieku 36 lat już oglądał mecze w TV

      (5)
    • Array ( )

      D , nie można tego tak porównywać, bo teraz medycyna jest na zupełnie inny poziom. Taki Kareem grałby pewnie teraz do 50-tki

      (2)
    • Array ( )

      Medycyna aż tak się nie zmieniła od lat 90-tych. Inna sprawa, że Lebron wchodził do profesjonalnej ligi w wieku 18 lat, MJ w wieku 21 lat (wcześniej grał lajtowo w koledżu).

      Lebron ma rozegranych na parkietach NBA w tym momencie: 50 tys minut w RS, 11 tys minut w PO
      Jordan miał w całej swojej karierze w NBA (czyli grając do 39): 41 tys minut w RS, 7,5 tys minut w PO

      To jest 12,5 tys minut różnicy na plus LBJ (czyli 350 meczów po 36 minut! to jest ponad 4 sezony więcej) – to jest ogromna różnica zmęczenia materiału

      (12)
    • Array ( )

      No tak, wszystko fajnie pieknie ale nie oceniamy graczy kto wiecej minut rozegral tylko kto wiecej osiagnal. Ja cale zycie bylem Jordanem zafascynowany, potem myslalem, ze jednak nie był wcale taki kozak ale ostatnio znowu coraz bardziej doceniam bo gosciu byl naprawde mistrzem nad mistrzami. Nie bez powodu uwazany jest za koze.

      (3)
  21. Array ( )
    Odpowiedz

    Nie wiem czy pamiętacie jak wszyscy komentatorzy i gracze, którzy wypowiedzieli się w temacie, byli zaskoczeni wystawianiem przez Vogela najcenniejszych zasobów od początku sezonu, wszyscy byli przekonani, że taki LeBron nie powącha parkietu przed końcem stycznia. Poszedłbym nawet dalej: cały luty wpuszczałbym sędziwego LBJa oraz mającego długą historię kontuzji Davisa na restrykcyjnym limicie minut, zaś do reszty RS sadzałbym ich w ostatnich w danej serii meczach back to back. Że by nie chcieli? Od tego, kuźwa, jest trener, aby gdy trzeba tupnął nogą. Może dzięki temu oglądalibyśmy ich sukces/porażkę w PO w szczytowej formie i w pełnym składzie. Może. Szanse na to na pewno byłyby większe

    (4)
  22. Array ( )
    Odpowiedz

    co do tego ze LAL konczyli sezon ostatni… Nie wiem czy ma to znaczenie w tak dziwnym roku, bo load management byl wszechobecny w kazdej druzynie i wlasnie po to aby w PO kazdy byl zdrowy. Moze krola zmeczylo krecenie Space Jam2? W koncu Bug Bunny bywa intensywny.

    Co do Lebrona, wybitny to zawodnik ale wiele mial juz takich zachowan, podkopujacych morale zespolu. Mial w tym meczu zagrac na 40+ ale jakos nie pyklo…

    Odpadniecie w tej rundzie powinno tez zakonczyc raz na zawsze temat GOATa, bo nie widze zeby ten zespol byl w stanie wygrac mistrzostwo z 37 letnim Lebronem.

    (2)
    • Array ( )

      LAL zawsze mogą mocno się wzmocnić – to najlepszy rynek dla koszykówki i zawodników dostają za pół darmo. Zbudować mistrzowski zespół w LA jest dużo łatwiej niż w innych miastach, a w małych rynkach praktycznie jest to nie możliwe. Dlatego mistrzostwo w małym stanie/miescie jest dla mnie warte dużo więcej. LBJ może zdobywać mistrzostwo w LA i po 40 grając jako role player.

      (6)
  23. Array ( )
    Odpowiedz

    Są takie momenty w seriach PO (a może ogólnie w sporcie), gdzie następuje jakiś przełom. I nawet jeśli wszystko wskazuje na jedno zakończenie to po chwili wszystko się odwraca. Wszyscy pamiętamy serię GSW-CAVS. Teraz jest to samo – w meczu nr 4 widać było ogień w oczach Lakiersów a Suns raczej snuli się po parkiecie (Krispol siedział na ławce z przerażeniem w oczach). I później energia Aytona i dynamika Bookera sprawiła że Suns zaczęli w siebie wierzyć. Doszedł do tego uraz AD i myślę, że trudno będzie im teraz wrócić do gry. Bo tu nie chodzi nawet o kwestie fizyczne, a raczej mentalne.

    (3)
  24. Array ( )
    Odpowiedz

    Bądźmy szczerzy, czas w końcu pokonał Lebrona. Szacun, że i tak późno bo 90 % ziomków z jego rocznika już do NBA się nie nadaje. Nie cieszę się z tego jak Lebron schodzi naturalnie do bazy, ale cieszę się, że już więcej o jakiś ukrytych biegach Lebrona na tryb play off już czytał nie będę (dzięki Bogu). Lebron i tak zrobił wiele z tym ostatnim miśkiem, jak im się to udało w tej bańce w dodatku tak przekonywujący sposób to nie wiem.
    Ostatnia rzecz, Lebron jeśli jeszcze marzy choć o jednym mistrzostwie to już tylko jako dodatek a nie siła na, której to się zbuduje.

    (1)
  25. Array ( )
    Odpowiedz

    Obejrzałem mecze Nuggets-Blazers i Suns-Lakers (trzeciego nie było warto bo czekam na serię Nets-Bucks;)
    Co do pierwszego, zacytuję klasyka “If you don’t like that, you don’t like NBA Basketball!” To lubię. Poproszę więcej.
    A co do drugiego, to widząc co dzieje się z/w Lakers, oczami wyobraźni widzę jak na LA z nieba spadnie deszcz łez Kobe’go kiedy zrozumie że LBJ zmienił Mamba Mentality z groźnego, zawziętego, jadowitego węża w MAMBA mentalność miękkiej, malinowej gumy rozpuszczalnej:(

    (7)
  26. Array ( )
    Marian Paździoch syn Józęfa 2 Czerwiec, 2021 at 14:09
    Odpowiedz

    Lakers to teraz zlepek emerytów i kalek. Nawet jak jakimś cudem uda im się przejść pierwszą rundę to dalej z taką grą nie widzę żadnych szans na coś więcej niż urwanie 1 czy 2 meczów.

    (1)
  27. Array ( )
    Odpowiedz

    Cameron Payne wyglądał w tym meczu fantastycznie, oby utrzymał formę na Denver czy Portland. Mega zespołowo zagrali. Patrząc na grę Lakers, odechciało mi się oglądać ich koszykówki. Oby nie przeszli, bo aż oczy bolą.

    (2)
  28. Array ( )
    Odpowiedz

    Witam, oglądałem wczorajszy mecz Lakers i uświadomiłem sobie pare spraw:
    1. LeBron oraz Schroder się dubluje. Popatrzcie na rozegranie Lakers. Jeżeli LeBron wyprowadza piłkę i zaczyna kreować grę to mam wrażenie, że Schroder za każdym razem czeka na piłkę ( kilkukrotnie w każdym meczy klaskając w dłonie by mu podać ) zamiast kreować pozycje bez piłki. Odwrotna sytuacja. Gdy Schroder ma piłkę LeBron albo stoi na 7-8 metrze i czeka albo ustawia się w rogu nie robiąc żadnej przewagi przy rozegraniu akcji. Wniosek? LeBron na tym etapie kariery powinien być kreatorem numer jeden a Schroder powinien wchodzić z ławki wraz z Harrellem i klepać pickandroll.
    2. Nie rozumiem rotacji Lakers w playoff. Za dużo jest chaosu u nieregularnych minut dla poszczególnych graczy. Uważam, że w tym momencie rotacja Lakers powinna być następująca. Wyjściowa piątka to: James, KCP, Caruso, Davis, Drummond . Z ławki wojsko uderzenie wchodzą Schroder, Harrel oraz za Kuzma ( na placu powienien pojawiać się tylko przy LeBronie lub Schroderze ). Dlaczego ? Popatrzcie jak wyglada jego gra gdy nie ma dyrygenta na boisku a piłkę rozgrywa Caruso, który nie powinien tego robić bo nie do tego predyspozycji.
    3. Matthew, Gasol, Moris powinni być mentorami z ławki bez ważnych minut na parkiecie.
    4. Dramat taktyczny Lakers… Booker powinien zostać podwajany przy każdym kontakcie z piłką. Jak widzę CP3, który swobodnie sobie kozłuje na 7 metrze piłkę bez agresywnego podejścia to się zastanawiam nad IQ niektórych ludzi ze sztabu Lakers… CP3 na tą chwile jest tylko wabikiem by Booker mógł po zasłonach wychodzić na pozycje.
    5. Klucz do pokonania Suns? Dozór dla CP3 już po przekroczeniu połowy a gdy ten oddaje piłkę do Bookera to podwajamy…. Ayton jest groźny tylko jak dostanie idealnie piłkę pod kosz po zasłonie ale przy podwojeniu Bookera nie ma mowy o takim graniu. Reszta graczy Suns nie robi na tyle różnicy by wygrać mecz.

    (6)
  29. Array ( )
    Odpowiedz

    Matthews nie jest słabym obrońcą, pod koniec sezonu regularnego miał w kilku meczach kluczowe zagrania w obronie na zwycięstwo.

    Lebron nie ma zdrowia moim zdaniem. Znów przeszedł obok meczu. Czego w play offach nie widziałem w jego wykonaniu już dawno.
    A. Davis moim zdaniem już nie wróci. Chyba, że czekają na jego powrót na game 7, a mecz nr 6 spróbują wyrwać będąc na swoim parkiecie.

    Tyle, że bardzo słabo to wyglądało, bo nawet nie podjęli walki w meczu nr 5.

    Czyżby Lebron poddał sezon? Czy LAL mają gorszych graczy od Suns? Nie mają, nawet nie licząc AD. Bez zaangażowania nie wygrają.

    (2)
  30. Array ( )
    Odpowiedz

    Lebron uciągnie czy nie, to nie ma znaczenia. Problem lakers zaczyna się i kończy na bardzo przeciętnym obwodzie który nie rzuca. Poza tym, spojrzmy prawdzie w oczy. 35 letni lebron jest fantastycznym zawodnikiem ale wieku nie oszukasz. On już nikogo na plecach do finałów nie dowiezie. j r smith, kevin love, kyrie irving, korver, trojpalczasty green czy nawet shumpert, frye to bylo prawdziwe zagrozenie z obwodu.

    (1)
    • Array ( )

      Ciekawostka, jeśli odpadną Lakers i Mavs, a są na to spore szanse, to w drugiej rundzie zagrają drużyny z których ostatnia zdobyła mistrzostwo NBA prawie 40 lat temu (Sixers w 1983 z legendarnymi Mosesem Malonem i “Dr J” Ervingiem) 🙂

      (4)
  31. Array ( )
    Odpowiedz

    Skład na dziś przeciwko Suns powinni być.. James, Ben Mc, Harrell, Caruso, Gasol wymiennie z Drummondem ostro jechać z Aytonem, niech rzuca wolne bo robi to słabo ,a obity jeszcze słabiej. Nie panikujcie już utopiliście Clippers, a sytuacje wygląda jak wygląda. Jak reanimują Davisa i Vogel zacznie myśleć ,a nie rzucać ludzi bez sensu i ładu to jeszcze wygracie. Nets miało polec z wszystkimi bo nie broni, a zagrają pewno o tytuł i wygrają jak pisałem na początku sezonu, nawet jeszcze bez Hardena.

    (0)
  32. Array ( )
    Odpowiedz

    Wszyscy hejtują Lebrona, ale tak szczerze to ja na jego miejscu też bym się zagotował, reszta drużyny zagrała jak totalne ogórki, dramat, mecz meczem, ale spójrzcie na statystyki i się nie złapcie za głowę… Fakt, że walczy się do końca, ale tymi ogórkami może to trochę potrząśnię i coś się zmieni, a jak nie to naprawdę szkoda sił i zdrowia. Reasumując LBJ nie dźwignął tego ciężaru, ale reszta drużyny zamiast mu pomóc to była jak kotwica, dramat.

    (-1)
  33. Array ( )
    Odpowiedz

    Dobra racja ale kim.sa Suns bez Bokera Nugeta bez Jokera Clips.bez Kawhiwgo Bos bez Tatuma Brokl bez duranta bucks bez antka.76 bez embida ludzie!!!!chicago bez jordana!!!!bosze

    (-3)
  34. Array ( )
    Odpowiedz

    Piękny dzień, chociaż poczekajmy jeszcze na formalne odpadnięcie lejkers.
    Jeszcze żeby bruklin odpadli i sezon będzie fenomenalny:)

    (-1)
  35. Array ( )
    Odpowiedz

    LBJ bez AD to jak dziecko we mgle…. po to właśnie AD został ściągnięty do LA… sam LBJ nigdy nic nie wygrał i już nie wygra…. Suns w następnym meczu zakończą serię a rozdmuchana na wyrost legenda LBJ skończy się….

    (2)
    • Array ( )

      nikt w lidze bez drugiego allstara nic nie wygra, zwłąszcza jak ma 36 i pół roku. Na dodatek coraz czesciej zeby cos wygrac jest potrzebnych nie dwóch a trzech allstarów

      (2)

Gwiazdy Basketu