fbpx

DeMar DeRozan to Kobe Bryant obecnych czasów | awantura w Houston!

27

WTMW.

Wszystkiego najlepszego dla mnie i wszystkich Czytelników introwertyków, dziś nasze święto (podobno). O co chodzi z tym podziałem na intro i ekstra? Każdy z nas jest trochę do środka i na zewnątrz, w zależności od sytuacji. Rozróżnienie stanowi chyba to, gdzie i w jaki sposób człowiek ładuje swe wewnętrzne baterie.

Jeden musi pobyć sam, poukładać sobie, ogarnąć wewnętrzny chaos i dopiero ma siłę by wyjść do ludzi, co zresztą wiele go kosztuje i konsumuje energii. To jest introwersja. Dla kontrastu ekstrawertyk potrzebuje / chce się inspirować otoczeniem, obecność ludzi, gwar i wymiana zdań go nakręca do działania, w osamotnieniu przygasa. Tak to widzę, a Wy? Do którego Wam bliżej?

Pelicans 113 Bucks 136

Khris Middleton pauzujący z powodów osobistych, całkiem prywatnych. Nic to! Obrońcy tytułu z bezkonkurencyjnym Giannisem (35/16/10) oraz niezniszczalnym Jrue Holidayem (21/4/6/2/2) krótko przed końcem drugiej kwarty dmuchnęli gości w prawe ucho. Ci się zakolebali i do końca meczu walczyli już tylko o przetrwanie.

Bucks czuli się doskonale, jak inaczej nazwać 23 trafienia zza łuku w 48 próbach? Dziewięciu graczy trafiało za trzy w tym Jordan Nwora (5/7) i Bobby Portis (4/6). Defensywnie bez wielkiej spiny, nieco nonszalanckie, ale poparte argumentami zwycięstwo. Pelikany bez Williamsona, Ingrama czy Valanciunasa stanowili tło dla mistrzów. Brawa dla nich za ambitną postawę, szesnaście trójek, 50 zbiórek i 22 punkty zdobyte z kontry. No ale jak mówię, nie mieli papierów na zwycięstwo.

Bulls 120 Wizards 119

Kobe Bryant uśmiecha się do nas z góry. Trudno o inne wspomnienia patrząc na to co aktualnie wyprawia DeMar DeRozan. Piąty mecz w siódmą noc dla Chicago Bulls, pozbawieni dwójki stoperów na obwodzie, trochę bezradni defensywnie. Muszą wygrywać atakiem, ale trochę zdrowia brakuje, bo poprzedniego dnia też grali i też na wyjeździe. O zwycięstwa coraz ciężej (to już siódme z rzędu!) stąd heroizm DeMara. Wczoraj trafił trójkę z jednej nogi kradnąc wygraną Indianie. Dziś wkleił jeszcze trudniejszy rzut z rogu parkietu, wzorem swojego idola Black Mamby.

Tylko popatrzcie:

Jednocześnie chciałem zwrócić uwagę na wybitne osiągnięcia Bradleya Beala, który stricte ofensywnie rozegrał wybitne spotkanie, chyba najlepsze w całej swej karierze: 27 punktów 17 asyst 8/20 z gry 11/13 FT. Penetracje, po których znajdował ścinających partnerów nie były przypadkowe i jasnym staje się, że nie poruszający się wiele bez piłki Spencer Dinwiddie powinien występować jako rezerwowy. Co więcej? Kyle Kuzma (29/12/3) myślał, że już wygrał siejąc trójkę na 3 sekund do końca. Cały wieczór wymieniali trafienia z Zachem LaVine (35/5/3). Na pewno cięższe nogi mieli gracze Chicago, gospodarze przez 3/4 spotkania dyktowali warunki (podobają mi się pierwszoroczniacy – strzelecko Kispert oraz defensywnie Anthony Gill) ale końcówka należała do profesora DD. Wspaniały sezon i renesans chłopaka z Compton. Jak dobrze, że nie trafił do Lakers!

Nie chwaliłem się, mam już 412 obserwatorów na twitterze! Od ostatniego wpisu przybyło 47 osób, super. Może dlatego, że przemyślenia przedmeczowe się sprawdzają, bo chyba nie z sympatii. Trudno sympatyzować z człowiekiem, który się przechwala. U nas się chwalić nie wypada, nie wolno. Kto się chwali ten dostaje w ryj albo klawiaturą w serce.

Clippers 120 Nets 116

Troszkę jestem zniesmaczony. Już ostatnim razem dostali prztyczka w nos od Joela Embiida, który wygonił ich z własnej hali. Dziś miała być demonstracja siły, a wyszedł sen na jawie, w negatywnym sensie. Brooklyn zawiódł okrutnie tej nocy. W drugiej połowie stracili 71 punktów przegrywając z przetrzebioną banda graczy zadaniowych Clippers. Parę minut przed końcem prowadzili 10-12 punktami, ale w końcówce po raz kolejny pokazali się kibicom z najgorszej strony. Co mieli do powiedzenia Kevin Durant (28/9/3) i James Harden (34/12/13)? Nic. Zwyczajowe banały, czyli musimy spojrzeć na siebie w lustrze, bardziej skoncentrować. Kurka wodna jakie te gwiazdozbiory potrafią być irytujące i pozbawione pasji / charakteru.

Spurs 116 Pistons 117

San Antonio wciąż bez lidera Dejounte Murraya, bez enigmy Lonnie Walkera oraz shootera/spacera Douga McDermotta. Wszyscy trzej są na kwarantannie, a na dodatek bohater ostatnich dni Keita Bates-Diop naciągnął ścięgno udowe i też pauzuje. Co za tym idzie zderzenie z równie zdziesiątkowanymi Pistons przyniosło chaos i nieprzewidywalność.

Detroit wygrało zbiórkę 63-48, dwadzieścia i dwa razy ponawiali akcje! Spurs kontrowali rzutami za trzy, w szczególności autorstwa panów Vassell i Forbes (10/22 zza łuku). Trzynaście asyst rozdał Derrick White. Końcówka, ostatnie sześć minut regulaminowego czasu gry skrajnie wyrównane. Potem dogrywka i gdy już wydawało się, że Gregg Popovich przytuli kolejne zwycięstwo, cały na biało wszedł Saddiq Bey (21 punktów 17 zbiórek) który do tego momentu notował zawrotne 1/11 zza łuku. Wszedł i zrobił tak:

Nuggets 124 Rockets 111

Ależ afera w obozie Rakiet. Denver wygrzmociło ich bezczelnie w drugiej kwarcie rezultatem 47:24. Jak można na przestrzeni dwunastu minut stracić 47 punktów? Trzeba na to świadomie zezwolić i jest to nieakceptowalne. Z tego samego założenia wyszedł prawdopodobnie 68-letni asystent trenera John Lucas II, który w przerwie zaserwował młody milionerom tyradę i zapewne nie przebierał w słowach. Efekt tego taki, że Kevin Porter Junior stracił panowanie nad sobą, rzucił czymś w ścianę, po czym wsiadł w samochód i w przerwie meczu pojechał do domu. Z kolei kolega Christian Wood odmówił wejścia na parkiet w drugiej połowie. Cyrk!

Fakt faktem, energia w drugiej połowie była lepsza, ale o zwycięstwie nie było mowy. Sześciu graczy Nuggets osiągnęło dwucyfrowy wynik punktowy. Joker zrobił 24/11 w dwie kwarty. Campazzo rozdał 14 asyst dorzucając skromne 22 punkty. Widzieliście crossover za plecami i następujące po tym podanie… też za plecami?

Warriors 123 Jazz 116

Golden State w odstępie siedmiu dni bije na wyjeździe zdrowe Phoenix i Utah. W Arizonie nie zagrali Poole, Wiggins i Thompson, a dziś w nocy Green i Thompson. Niesamowite.

Andre Iguodala zrehabilitował się za ostatni “airball”. Tym razem zmieścił w koszu kluczowy rzut wyprowadzając Dubs na siedem punktów prowadzenia 40 sekund przed końcem.

Chwilę wcześniej Stephen Curry (28/6/9 przy 6/12 zza łuku) wybiegł do podania i trafił za trzy. Akcja iście szalona, szereg ludzi biegających niezmordowanie w poszukiwaniu pozycji.

Tego się nie da kryć konwencjonalnymi metodami. Ponad 70% skuteczności z gry w czwartej kwarcie! To jest szaleństwo podlane wirtuozerią Stepha oraz zaawansowaną myślą szkoleniową. Podanie, ruch, podanie, zasłona, podanie rzut. Im szybciej uda się przenieść piłkę na atakowaną połowę, tym lepiej, ale bez żelaznej kondycji nawet nie wychodź na parkiet. To dlatego powrót Klaya trwa tak długo. Gość od miesiąca buduje przede wszystkim płuca. Na tym filmie trafia 24 kolejne trójki:

Rudy Gobert (20 punktów 19 zbiórek +10 wskaźnika plus/minus) z jednej strony bezradny wobec kanonady zza łuku, anachroniczny center. Z drugiej strony fenomenalny rim protector, który schodząc z parkietu zostawia pod koszem Jazz otwarty worek z prezentami. Obwodowi napastowani po zasłonie (Mitchell & Conley mizerne 8/32 z gry!) Joe Ingles zbyt wolny, to jest gracz polegający w dużej mierze na cwaniactwie i przewadze koszykarskiego IQ. W zderzeniu z Warriors wygląda (ponownie) na swój wiek. Zdecydowanie łatwiej gra mu się ze starterami, ale to temat na inną rozmowę.

Patroni: serdeczne podziękowania dla Marcin P oraz Mariusz B – jesteście jak igła gdy chce się zmienić kartę SIM!

Dobrego dnia wszystkim, Bartosz

Ostatnie Wpisy

27 comments

  1. Array ( )
    Odpowiedz

    Taki z niego Kobe jak z Ziona Shaq. Jest świetnym graczem,ale takiego typu porównania są obelgą dla byłego duetu z LA.

    (-33)
    • Array ( [0] => administrator )

      Obawiam się, choć dowodów na to nie mam i raczej ich nie zdobędę, że 32-letni (tyle lat ma obecnie DeRozan) Kobe czy nawet Air Jordan wsadzeni jeden do jeden w aktualną sytuację Chicago Bulls niczego wielkiego by ze swoim iso / post up stylem gry nie wygrali. b

      (11)
    • Array ( )

      😀 nie wiem, czy dobrze rozumiem Twój wpis, ale uważasz, że 32 letni Kobe lub MJ na miejscu DD nie wiele więcej by zrobili bo obecnie skład Bullls bez Lonzo i Caruso to muł i wodorosty?

      (5)
    • Array ( )

      DeRozan wkleił właśnie dwa buzzer beatery dzień po dniu. Zamknij się i podziwiaj

      (28)
    • Array ( )

      do liberty bell…. Oczywiście, że jest to wielki wyczyn, nikt nigdy tego nie zrobił, sam jaram się jak Anakin w 3 części Star Wars, ale chyba nie rozumiesz dyskusji, przerasta Cię ten poziom 😀 Igristoje wiem, że nie drogie, ale nie pisz po nich 🙂

      (-1)
    • Array ( )

      Admin, teraz to żeś poleciał 🙂

      Nie jestem jakimś tam specem ale ile MVP/DPOY/RINGów ma DD?
      A ile na tym etapie kariery mieli wymienieni przez Ciebie panowie?

      Co do AKTUALNEJ sytuacji Byków, myślę że i MJ i KOBE byliby lepsi.

      Jordan lepszy defensor, lepszy w iso, lepszy finish, plus jego mendowaty charakter i fiołek na punkcie rywalizacji/wygrywania… myślę że z tą ekipą nakręconych grajków którzy co noc gryzą parkiet mógłby dużo zwojować, myślę, że więcej niż DD. Dodaj do tego Lavine który potrafi kończyć i rozegrać…

      Co do Kobego – lepszy przegląd pola, mocniejszy mental, myślę że lepszy def, lepszy rzut…

      Co nie zmienia faktu że cieszy mnie forma DD, bardzo gościa lubię. Bez zbędnego gwiazdozrenia, bez pajacowania, kolejny dzień w robocie na fali wznoszącej z formą + widać że amtosfera w BULLS mu odpowiada.

      (2)
    • Array ( )

      Do 😀

      Man, to nie było do Ciebie.
      Ale masz rację w tym, że poziom dyskusji mnie przerasta, bo nie rozumiem Twojego poprzedniego posta ni w ząb. 🙂

      (4)
    • Array ( )

      @jumbo

      a może mendowaty charakter MJ-a albo obsesyjna mentalność Kobego usztywniałyby resztę chłopaków np. Lavine bałby się coś spieprzyć i nie harcowałby tak śmiało w ofensywie? Pięciu najlepszych graczy nie zawsze stworzy najlepszą czy nawet dobrą drużynę. DD jest w tym momencie najlepszym fitem dla CHI, koniec, kropka.

      (3)
  2. Array ( )
    Odpowiedz

    Mi jest znacznie blizej do intowertyka. Wolę spędzać czas w domu z żoną lub wyjść do niewielkiego grona kolegów gdzie pogramy na konsoli ewentualnie na jakąś gierkę w kosza gdzie jest więcej osób. Z kolei jak szedłem na siłownię lub boks to zawsze wolałem jak było mniej osób.

    (11)
  3. Array ( )
    Odpowiedz

    Curry z Nuggets trafił trójkę nr 3000,dziś pobił własny rekord gier z jedną trójką z rzędu,a na gwba cisza,ale jak lebron coś zrobi to od razu 10 akapitów wysmarowanych

    (-5)
    • Array ( [0] => administrator )

      Niepotrzebnie wspominasz LeBrona, dziś Lakers nie grali. Uważaj, bo to w komentarzach niepopularne. Nie wolno!
      Stephen Curry jest niesamowity, to fakt. Będzie o nim zapewne w dzisiejszym NPAW. pozdr!

      (12)
    • Array ( )

      Dajcie już spokój z tymi trójkami Currego. Bije własne rekordy, podobnie jak Westbrook triple, ale chyba nie trzeba codziennie o tym informować, razem z analizami i tabelami wrzechczasów.

      (-2)
  4. Array ( )
    Odpowiedz

    Jeszcze trochę followersów i zgłoszą się pierwsi sprzedawcy skarpet do promek:) Następnie sprzęt koszykarski, a przy 10tysiacach będziesz musiał się zacząć pojawiać na fotach w bieliźnie. Tak ten biznes influncerski wygląda drogi panie:)

    (11)
    • Array ( )

      no to będzie dodatkowa motywacja żeby poprawić formę na następny GWBA Camp 😉

      (10)
  5. Array ( )
    Odpowiedz

    Kilka słów odnośnie GSW – UTAH.
    Looney gra najlepszy sezon w karierze. Mimo, że zabrakło Greena to Gobert nie zdominował pola 3 sekund. Najgorzej wypadli w meczu sędziowie, chyba dwóch było z łapanki. W 3 kwarcie w trakcie zrywu UTAH podjeli kilka bardzie kontrowersyjnych decyzji. Aż się Kerr zagotował i technika wyłapał. A jednak to spokojny koleś. Do przerwy GSW prowadziło 14 pkt, by chyba na poczatku 4 kwarty przegrywać -8. GSW wytrzymało za to ogromne brawa. Znowu Curry do przerwy mało widoczny(punktowo, bo asystował aż miło), a po przerwie kluczowy, szczególnie w końcówce. Najpierw półdystans, później trójka, którą admin wkleił. A widzieliście 360 Iggiego po czym podał do Wigginsa i dobił dunkiem jego niecalnę trójke? Ma 38 lat, jak ja. Ogląda człowiek i od razu mu lepiej, jak pomyśli, że gdyby tylko chciał ;).

    (27)
    • Array ( )

      Hej,
      Wiem, że mało obiektywnie. Jednak patrząc na ilość asyst GSW podoba mi się ich jakość LBJ.
      To jak “gwiazdor” Kura, biega po zasłonach to kosmos. Ten typ nie da rady w obronie ale atakiem robi duży +

      Kibicowałem im nawet w 2 poprzednich latach. Byli bici ale z PLANEM. szkoda że waissman puki co nie daje rady.

      Najlepszego w nowym Jorku 🙂

      (-1)
  6. Array ( )
    Odpowiedz

    Demar Derozan i jego odrodzenie jest dla mnie najpiękniejszą historią tego sezonu, tyle się oczytaliśmy jaką to jest miękka fają, że nie rzucą z trzy itd. pozamykał nam gęby w najlepszy możliwy sposób swoją swietną grą ( król 4 kwart, te 2 gamewinnery). Chapeau bas. Kibicuję mu i Chicago bardzo mocno.

    (30)
    • Array ( )

      Dokładnie, dobrze się go ogląda jak całe Chicago, zajebiście by było gdyby zostali czarnym koniem tych PO i utarli nosa gwiazdkom z nets. Talent DeRozana zasługuje chociaż na finały konferencji. Uciełoby to gadki o jego słabym mentalu.

      (5)
  7. Array ( )
    Odpowiedz

    I pomyśleć, ze DeRozan mógł grać w LAL (podobno).
    To jest jeden z najlepszych warsztatowo koszykarzy w ostatnich wielu latach. Jego problemem jest głowa/mental. Z tego co pamietam zmagał się nawet z depresją. Przy takim Lebronie, który psyche ma chyba najbardziej odporną w całym NBA Demar mógłby nawet zadecydować o tytule w tym roku. Zero presji personalnie na niego, wszystko bierze na klatę Lebron. DeRozan jak chce kończyć mecz to kończy, jak nie to kończy Lebron. Nawrzucałby punktów, zagrał Izo, ściągnął konieczność zdobywania punktów z LBJ. A tak to maja Westbrooka, który zderzy się z obręczą, zrobi stratę, poswiruje i pójdzie do domu..

    (10)
  8. Array ( )
    Odpowiedz

    Chicago ma 3 graczy takiej 2-3 piątki allstar. Demar tym co gra to aktualnie to nawet pierwsza piątka. Lavine i Vuc też coraz stabilniej (szczególnie Vuc w końcu zaczął trafiać i się wpasował) . Dzięki temu , że nikt tam nie czuje się tym nr 1 , mają tak zbilansowany atak. Dzielą się piłką znakomicie. Wszystko się im zaczyna zazębiać. Jest zespołowo. Brawo!!!

    (0)
  9. Array ( )
    Odpowiedz

    Intro pełną gębą, opis dość trafny. Mimo faktu, że duże towarzystwa to jakoś nie są dla mnie, chętnie wpadłym na jakiś camp, o ile termin będzie mi odpowiadał. Trzymaj się Bart, najlepszego w nowym roku !

    (0)

Komentuj

Gwiazdy Basketu