EuroCup: Adam Waczyński z kolegami z wizytą u Arki Gdynia!

17

Cześć, to znów ja! Zapraszam wszystkich na kolejną relację z polskiego podwórka koszykarskiego. No może nie do końca polskiego: Arka Gdynia podejmuje u siebie Unicaja Malaga w ramach turnieju EuroCup. Mecz to wyjątkowy, przeciwnik z wysokiej półki, na dodatek posiadający w składzie bohatera reprezentacji narodowej Adama Waczyńskiego więc frekwencja na trybunach dopisała. Zacieram ręce, zapowiada się fajne widowisko… tylko…

No to już wiem dlaczego w Gdynia Arena, wydawałoby się dobre miejsca, pozostają puste. Kto na Boga, stawia publice tuż przed oczami plastikową osłonę utrudniającą widok na pół parkietu?!

Jak kulą w płot

Grają już pięć minut, a na tablicy wynik 4:3 dla miejscowych. Zawodnicy biją jak kulą w płot. Czemu? Trochę nerwów, cała masa niezgrania bo sezon świeży i pełno nowych twarzy, no i obrona pick and rolla Malagi stoi na wysokim poziomie. Wynik dla Hiszpanów celnym rzutem z dystansu otwiera Waczyński. Inny nasz reprezentant Adam Hrycaniuk nieskuteczny spod samej obręcz, mimo dobrych podań po stronie Krzysztofa Szubargi.

Gdynianie mają problemy w ataku: pick and roll broniony genialnie, lider Josh Bostic wyraźnie nie ma dnia, stąd chaos wkrada się w ich szeregi. Malaga trzeźwo szuka gry na kontakcie, szybko przekroczony zostaje limit pięciu fauli Arki, skutkujący rzutami wolnymi. Wspomniany wcześniej Szubarga próbuje szarpnąć, ale koszmarny airball oraz błąd w koźle to niedobry prognostyk na ten mecz. Po pierwszej ćwiartce 12:6 prowadzi Unicaja. Mecz brzydki, równie dobrze mogło być 20:16, gdyby nie szkolne błędy i nieprzyjazna, twarda i dziwnie skrzecząca obręcz.

Wixa, gaz!

Dwa szybko popełnione faule, po niespełna 40 sekundach II kwarty, w tym aspekcie prowadzimy zdecydowanie. Brakuje zawodnika, który wziąłby ciężar zdobywania punktów na swoje barki. Unicaja dokładnie wie kogo kryć, a kogo puścić można samopas. Pozostają nam akcje indywidualne, bo schematy najwyraźniej zawodzą. Kłopoty Arki zaczynają się już przy wybiciu piłki z autu. Wystarczyło, że Hiszpanie raz tylko zobaczyli problem, naciskają agresywnie na całym placu. W efekcie dwa trafienia padają łupem Malagi spod samej obręczy, trener Frasunkiewicz aż podskakuje przy linii bocznej. No cóż, najlepszym elementem miejscowych pozostają cheerleaderki. Piękne mają dziewczyny w tej Gdyni.

Rozgrywający Diaz delikatnie deklasuje Szubargę, co przyznaję z bólem serca. Jest lepiej ułożony technicznie, a do tego większy, silniejszy i bardziej zadziorny agresywny. Jednak Arka walczy! Upson daje impuls podrywając publiczność efektownym manewrem tyłem do kosza i potężnym wsadem, po chwili łatwe punkty w kontrze Gdynian i oto publika budzi się z letargu, a trener gości zmuszony jest wziąć czas.

Ganiliśmy więc pochwalmy: skuteczny, bardzo sprawny w obronie Dariusz Wyka i trójka Greene’a przybliżają wynik do dwóch oczek –> tak trzeba żyć w środowe wieczory. Kolejny celny rzut trzypunktowy tego gracza, tym razem przez ręce obrońcy, przechwyt, kontra i znów rozpędzony Greene trafia, wyprowadzając Arkę na prowadzenie tuż przed końcem połowy. Pierwszy raz w życiu, jako rodowity Wrocławianin krzyczę wraz z tłumem – Arka Gdynia! Dużo ciekawsza odsłona, wynik pozostaje otwarty, nic tylko iść do łazienki.

To mój pierwszy raz w Gdynia Arena. W przerwie oglądam gry, zabawy i hopsasa przy niezwykle głośnym komentarzu spikera. Następnie mecz pięciolatków, kozioł ostry, podwójne kozłowanie, pierwsze punkty nagrodzone owacjami publiczności, która akurat nie stoi w kolejce po popcorn. Świetna inicjatywa, syna z chęcią bym do takiej akademii posłał. Pani Monika wygrała wyjście na kawę z Dariuszem Wyką, ponoć ma być i ciastko, hehe.

Jedziemy z tym!

Nie napisałem, więc napiszę: goście jak dotąd trafili tylko 1/13 zza łuku, oby odblokowanie nie nastąpiło w tej kwarcie. Tymczasem znów Greene dodaje kolejny celny rzut dystansowy, już czwarty w tym meczu. Po spornej piłce mamy rzut sędziowski – jak ja się cieszę, że skończyliśmy ze strzałkami. Środkowy gości Dion Thompson skuteczny, kolejny raz przepycha pod koszem Wykę. Kontrowersyjna decyzja sędziów wywołuje gwizdy kibiców, a chaotyczna trójka w ostatniej sekundzie akcji daje gościom prowadzenie 42:33.

Zniknął Bostic, który wygląda jakby miał dziś rozstrój żołądka, chwila rozprężenia w obronie Arki, parę spudłowanych trójek z rogów parkietu, bardzo sprawny i sprawiający problemy Thompson i oto jest 9 punktów straty. Frasunkiewicz rysuje chłopakom zagrywki. Polecenie wydaje się proste, nie czekamy na zasłony, mijać ich jeden na jednego.

Chwilową iskrę daje Szubarga, penetruje, kolejno alley oop zakończony przez Upsona. Odrabiają. Doping nieco ustaje dopiero gdy piłkę z kozła wybiera Wołoszynowi gracz Malagi po czym pada kolejna trójka. Na budziku pięć punktów straty, gdy Bestia Hrycaniuk wykonuje swój obowiązkowy manewr, ruchomą zasłonę. Nieistotne, drugi garnitur Hiszpanów już nie taki groźny, na dodatek tym razem to my ich wciągnęliśmy w kłopoty z faulami. Buszą się frustracje, rozgrywający gości wyłapuje technika za dyskusje z sędziami. Niestety odpowiadają jak przystało na klasowy zespół. Brak zbiórki w polskiej drużynie to spora bolączka, ileż można ponawiać akcje?

Jak równy z równym

Przegrywamy 7 oczkami, ale nadzieje na wygraną nie słabną. Tymczasem kibice grają w kółko i krzyżyk na środku parkietu, w przeciwieństwie do amerykańskich ćwierćinteligentów z filmiku, miejscowe dzieciaki doskonale wiedzą na czym polega ta starożytna gra. Tygrys przytula brzuszkiem piwnym zwycięzcę mini turnieju. Czas na decydującą odsłonę meczu. Frasunkiewicz po kolejnym nieumiejętnym wyprowadzeniu piłki z autu wygląda jak czajnik z dymiącą już pokrywką. Intensywne minuty w obronie po stronie Arki, Szubarga dwukrotnie faulowany po wejściach na kosz i mamy tylko 1 punkt straty. Kolejny rzut sędziowski, niestety wygrany przez Waczyńskiego, który uzbierał do tej pory zaledwie trzy punkty.

Piąty faul gospodarzy pada na niespełna siedem minut do końca spotkania i wywołany do tablicy “Waca” wykorzystuje rzuty osobiste. Ładne dogranie Bostica do Upsona i znów tylko punkt. Niepotrzebnie wspominałem w ogóle kapitana reprezentacji Polski, w jednej chwili Waczyński ma już na liczniku 8 punktów i wysforował się na drugiego strzelca swojej ekipy.

Tymczasem 19. punkt Diona Thompsona może być kluczowy dla losów spotkania. Trafia z półdystansu z faulem. To zdecydowanie najlepszy zawodnik dzisiejszego meczu. Cały wieczór Hiszpanie odpuszczają w obronie Hrycaniuka, więc ten uruchamia się i kończy dwie kolejne akcje Arki.

W dalszym ciągu to jednak za mało, na tablicy wyników nadal 5 punktów przewagi Malagi i zaledwie 70 sekund do końca meczu. Unicaja też popełnia błędy, przejmujemy wznawianą do gry piłkę, ale niestety akcja okupiona jest kontuzją Greene’a, najlepszego strzelca Gdyni w tym meczu. Emocje rosną, na linii rzutów wolnych znów Bestia, niestety nie jest to wirtuoz basketu i kiść ma dosyć sztywną. Wybroniliśmy, wciąż mamy szanse, ale jak smutny refren tego meczu wraca brak zastawienia zbiórki po stronie Arki.

Nadzieje stracone, część kibiców opuszcza trybuny przed końcowym gwizdkiem. Frasunkiewicz bierze ostatni czas. W takich momentach drużyna dojrzewa, ćwiczy stałe fragmenty w warunkach meczowych. Zamierzenia taktyczne były dobre, ale niestety Bostic kolejny raz zgubił piłkę.

Podsumowując

Twardy, nerwowy, zacięty mecz, w którym Arka wiele nie ustępowała zdecydowanie bardziej utytułowanemu przeciwnikowi. Miło było zobaczyć niedawnych bohaterów z Chin zmagających się w europejskich pucharach. Gdyby nie festiwal nieskuteczności z dystansu, szkolnych błędów przy wyprowadzaniu piłki pod naciskiem rywala oraz niedyspozycji Bostica – moglibyśmy być świadkami sporej niespodzianki. Hiszpanie słabiutko dysponowani rzutowo, ale w obronie pokazali kawał niesamowitej roboty. Obrona akcji dwójkowych na najwyższym poziomie. No i cóż, kolej podmiejska (SKM) toczy się leniwie po szynach, a ja wracam do świata obowiązków, wyprowadzania psa i szykowania się do pracy. Arka zachęciła mnie do dalszych odwiedzin na ich arenie, a Wy swoimi komentarzami do kontynuowania cyklu trenerskiego! Dzięki za uznanie GWBA Familia.

[Grzesiek S]


Asseco Arka Gdynia – Unicaja Malaga 59:66

Najlepsi strzelcy:

  • Greene 18, Upson 11, Bostic 8, Hrycaniuk 8, Hammonds 6, Emelogu 4, Szubarga 4
  • Thompson 21, Waczynski 8, Fernandez 7, Diaz 6, Ejim 6, Avramovic 4, Elegar 4, Suarez 4

Ostatnie Wpisy

17 comments

  1. Array ( )
    Odpowiedz

    Byłem i uważam ze mecz był do wyciagnięcia przez arkę gdyby nie „podpalenia” amerykańskich (nie będę pisać czarnych bo rasizm i Wgl) graczy podczas dobrych serii… jest dobra seria a oni sypia trójki przez ręce.
    Ps potwierdzam ze Gdynia ma ładne dziewczyny

    (5)
  2. Array ( )
    Odpowiedz

    Oglądałem, mocno szarpany mecz. Rywale nieskuteczni co w drugiej kwarcie Gdynianie wykorzystali i mecz był do wyciągnięcia. W końcówce nerwy dały znać o sobie i niespodzianki nie było. Mimo wszystko fajnie się oglądało. Włączyłem mecz z przekonaniem że będzie łatwa wygrana Hiszpanów a emocji nie zabrakło niemalże do końca. I co? Ta koszykówka trochę inna jak za oceanem ale da się oglądać!

    (3)
  3. Array ( )
    Odpowiedz

    A ja tak zapytam jak to jest z tym udziałem w eurocupie że Gdynia rok w rok gra mimo że żaden to mocarz a kluby które znajdują się wyżej już nie ? To ma jakiś związek z tabela w kraju czy po prostu trzeba uiścić wpisowe czy tam płacić za mecze i można grać ??

    (2)
  4. Array ( )
    Odpowiedz

    Świetna relacja, czuć pasję! Masz dobre pióro i oko do szczegółów – pisz jak najwięcej Grześku! Oglądałem mecz a i tak czytałem z przyjemnością 🙂

    (13)
  5. Array ( )
    Odpowiedz

    Hrycaniuk i Upson spoko, fajni gracze, ale jednak mali pod koszem, zwłaszcza na międzynarodowej arenie. Hiszpanie dużo zbierali, w ataku brakowało centymetrów. Panie trenerze, jednak brakuje trochę Upshawa. Charakter miał jaki miał, ale pod koszami dominował. Zbierał co jego, a wszystko co dostał w promieniu 1,5 m od kosza, poprostu ładował z góry.

    B. Wołoszyn ewidentnie bez formy i jakiś zaspany od początku sezonu. W poprzednim sezonie również ciężko było dostrzec w nim wartości, które ceni trener i tyle o nich opowiadał.

    Bostic ewidentnie bez dnia. Drużyna której główną bronią są rzuty za 3 musi czasami zaliczać takie spotkania.

    Mam wrażenie że Panowie Hammonds i Emelogu długo w Gdyni nie pograją.

    Pan trener jest dobry, ma pomysł na zespół i dużo charyzmy. Zastanawia mnie tylko, jak można nie wziąć czasu przez całą kwartę, w której drużyna zdobywa 6pkt.

    (7)
    • Array ( [0] => administrator )
      Zdjęcie profilowe admin

      bardzo fajnie napisane, tylko szkoda że odzew stosunkowo niewielki
      zobaczymy czy Tony Wroten w Anwilu podciągnie trochę słupki PLK

      (8)
    • Array ( )

      Myślę że jakby w NBA był do opisania mecz raz na tydzień na którym autor jest na żywo to też byłyby lepsze… 😉

      (0)
  6. Array ( )
    Odpowiedz

    Wszystko ładnie oprócz dwóch rzeczy – po pierwsze w przerwie grali 8-10 latkowie a nie 5 latkowie :), po drugie nie słyszałem jeszcze w Gdynia Arena okrzyków Arka Gdynia – cały czas jest Asseco….. zapraszamy dalej do Gdyni 🙂

    (0)
  7. Array ( )
    Odpowiedz

    Super relacja, coraz bardziej kusi mnie by wybrac się pierwszy raz na rodzimą PLK. Dzięki za pozytywny odbiór prośby o kontynuacji artykułów o trenerach! 🙂

    (3)
    • Array ( )

      Radził dopóki nie zerwał ACL potem zerwał je jeszczse raz i baj baj NBA niestety… Typowy atleta z niesamowitym gazem niestety na intensywność nba to już nie z takimi kolanami :/ europa i mecze co tydzień czy nawet dwa w tygodniu jeszczse ogarnie 😉

      (2)

Gwiazdy Basketu