fbpx

Golden State Warriors złamali kod Celtów: kompatybilność niedościgniona

48

WTMW.

Celtics 94 Warriors 104 [2-3]

Wow! No i co powiedzie dziatki? Stephen Curry wcale nie był dziś gwoździem programu. To znaczy oczywiście, od zawsze i na zawsze stanowi największe indywidualne wyzwanie dla rywali, określa i tworzy ofensywną tożsamość Warriors, ale to jego koledzy wygrali dzisiejszy mecz.

Draymond Green to dla mnie najlepszy obrońca NBA i prawdziwy zwycięzca, obojętnie co o nim myślą ludzie. Gość gra na krawędzi, wyzwala w kolegach wszystko, co najlepsze. Jest gościem, którego po prostu chcesz mieć po swojej stronie. Czyta grę, zawsze jest na miejscu, gdy coś nie idzie robi awanturę. Przy czym jest różnica, jeden awanturuje się, bo nie panuje nad sobą. Dray chce raczej wzniecić ogień, wzburzyć krew, zmotywować swoich. Jest mentalnym zderzakiem zespołu, a jako obrońca z pomocy jest po prostu genialny. Jego dzisiejszy dorobek to 8 punktów 8 zbiórek 6 asyst i 6 fauli. Widzieliście jak się wk%rwił na Kerra gdy ten nie chciał wziąć “challenge” po jego faulu? Słaby trener by się obraził, Kerr to docenia, wspiera, bo to przede wszystkim oznaka zaangażowania. Było też firmowe fake dribble handoff:

Klay Thompson mógł stracić pewne walory wskutek kontuzji, ale nie pewność siebie. Chłop nie mięknie pod presją, pracuje dzielnie i kiedy innym miękną kolana, ten zbiera profity, tutaj również wielki szacun, nie tylko za 5/11 zza łuku, ale podobnie: za imponującą obronę z pomocy i nie tylko. Piłka meczowa idzie jednak do kogo innego. Andrew Wiggins rozegrał prawdopodobnie najważniejsze spotkanie w swojej karierze (26 punktów 13 zbiórek 2 asysty 2 przechwyty 12/23  gry). Rywale uznali chyba, że “nie udźwignie”, że nie ma tego w sobie, no i się nadziali. Już mówię o co chodzi, otóż Celtics wbrew zapowiedziom Ime Udoki zmienili sposób krycia Stepha! Podkoszowi wyskakiwali wysoko do zasłon dopóki Smart czy White nie odzyskali pozycji. Innym razem podwajali, łapać próbowali w pułapki. To wszystko sprawiło, że otworzył się Wiggs i to jak otworzył!

Mental fatigue

Czy można mówić o zmęczeniu C’s? Bądź co bądź Celtowie musieli odbywać dwie kolejne Game 7, Dubs mieli pod tym względem łatwiej, także psychicznie. Dość powiedzieć, że Dubs wyglądają coraz pewniej, Boston zaczyna odstawać, również energetycznie. Jak sądzę to kwestia różnicy doświadczenia, o którym w komentarzach tak rozlegle mówi kolega KajaK (pozdrowienia!) a jednocześnie pewności i wiary w system gry, na którym od wielu sezonów opierają się Warriors. Zobaczcie, odrzucając wszelkie niuanse:

Golden State siedzi w środku, zamykają pole trzech sekund. Wygrywają bądź przegrywają w zależności od tego ile trójek zdoła nawalić Boston. Nie są w stanie całkowicie odciąć wejść podkoszowych, bo talent jednostkowy rywali jest zbyt wielki, ale wybitnie ograniczają w tym względzie efektywność Celtics. Tutaj nic się nie zmienia i nie zmieni do końca serii. Prosty rachunek, Boston to grupa więcej niż zdolna, ale wszyscy to poziom 33-38% zza łuku w karierze. Mają przewagę fizyczną, potrafią zdominować zbiórkę jeśli ich kryć szeroko, więc co gra Kerr w obronie? Zamyka furtkę pod obręcz, niech rzucają, proszę bardzo. Przypomnijmy więc:

to live and die by the THREE

  • G1: GSW kontroluje grę, BOS trafia 9/12 zza łuku w 4. kwarcie, pozamiatane
  • G2: osiemnaście strat BOS, większość live ball, sami się zaorali
  • G3: BOS zaskakuje drop coverage Stepha, atakują z biegu, miażdżą w polu trzech sekund
  • G4: Steph w roli głównej, GSW zamyka pole trzech sekund, BOS 4/13 zza łuku w 4Q
  • G5: GSW kontroluje grę, BOS trafia 6/9 zza łuku w 3. kwarcie odrabiając straty…

Po czym Dubs jeszcze mocniej zapierają się w polu trzech sekund, a BOS pobija rekord. O jakim rekordzie mowa? Otóż moi Drodzy, tylko 13% prób rzutowych Bostonu w czwartej odsłonie pochodziło dziś spod obręczy (2/15).  Jayson Tatum oddał w IV kwarcie pięć rzutów. Wszystkie przeciwko ustawionej obronie i forsowane. Nawet gdy zdołał pokonać pierwszą linię, z pomocy skutecznie doskakiwał Draymond Green bądź Klay Thompson. Dwie próby JT w ogóle nie doleciały do obręczy. Celtics nie mogli się przedrzeć pod kosz, więc wkrótce siadły im nerwy.

Teamwork

W tym czasie motion offense Dubs funkcjonował w dalszym ciągu. Andrew Wiggins (fizycznie podobny przecież do Tatuma profil) piłki łapał w rytmie, w ruchu:

  • semi transition, zobaczył naprzeciw siebie niższego White’a więc pojechał kozłem do końca
  • po zasłonie wykorzystał podwojenie Stepha, mając miejsce w prostej linii wjechał na layup
  • kolejny wjazd, tym razem w poprzek boiska, półhak z biegu, bo wszystkie oczy nadal na Currym
  • jeden na jeden z Robertem Williamsem, już na spokojnie, przy 12 oczkach prowadzenia
  • i na koniec, truskawka na torcie: przez sam środeczek, w mordę kapitulujących rywali

W końcu All-Star Game starter, hehe. Niesamowite jak go wpasowali, niesamowite jak dojrzał skurkowaniec. Nie jest to i nigdy nie będzie pierwsza opcja, ale taki zadaniowiec to skarb. Dodajmy fenomenalną robotę na Tatumie przez całą serię. JT co prawda odbił statystycznie (27/10/4 przy 50% z gry – stawialiśmy na jego overy, yeah) ale pobił przy okazji niechlubny rekord (95!) strat w playoffs, w całej serii wciąż zdobywa punkty poniżej 40% efektywności, a o jego czwartej kwarcie pisałem wyżej.

Iso play

Największy indywidualnie zawód dziś to Jaylen Brown (5/18 z gry w 44 minuty na parkiecie). W promieniu dwóch metrów od kosza i dalej JB osiągnął 1/11 z gry. Trafił raz, w pierwszej swej akcji, Thompsonowi sprzed twarzy. Dalej było po prostu źle, wszystko forsowane, podobnie jak Tatum. Wszystko to prowadzi mnie do kolejnego wniosku. Ime Udoka defensywę ustawił mistrzowską owszem, ale ofensywnie ma jeszcze wiele do ogarnięcia. Wykonawcy indywidualnie mają co trzeba, ale poukładać zespół pod presją NBA Finals to zupełnie co innego.

Dubs gra zespołowo w ataku niezależnie od stawki spotkania i rodzaju obrony (zobacz wyżej). Boston dociśnięty forsuje indywidualnie, łamie się w obliczu niepowodzeń i zobaczyliśmy to po raz wtóry w tych playoffs. W trzeciej kwarcie wydawali się zmierzać po zwycięstwo, ale wobec zacieśnionej strefy podkoszowej znów przystali na wątpliwe próby z odległości. Sprawdzam dokładnie, Tatum oddał 20 rzutów w tym meczu w tym ZERO spod kosza! Taki atleta, taki talent, jak to jest możliwe?!

0/19 plus the win: did they crack Boston code?

  • Dubs przegrali zbiórkę 39-47
  • popełnili dwanaście fauli więcej
  • Celtics wymusili szesnaście wolnych więcej

Wygrali obroną / słabą organizacją ataku zielonych. Osiemnaście strat Bostonu po raz kolejny, 50:36 w polu trzech sekund dla Warriors. Czy wspomniałem, że Curry zaliczył dziś 0/9 za trzy choć pozycje miał relatywnie niezłe? Nie licząc pięciu trójek Klaya, starterzy gospodarzy zaliczyli kolektywnie 0/19 zza łuku, a mimo to wygrywają mecz. Jeszcze raz: wow!

No i co powiecie? Nie wspomniałem zmiany, jaką dał Gary Payton II syn legendy lat dziewięćdziesiątych: 15 punktów 5 zbiórek 3 przechwyty 6/8 z gry. Chłopak wprowadzony do gry dla obrony indywidualnej – płynnie wklejony w pracę drużyny, korzystający z okazji i czekający cierpliwie na swój moment. Chyba jednak Warriors w tym roku. Ich organizacja gry to wciąż wyznacznik, wzór, kompatybilność niedościgniona.

Podziękowania dla kolegi Kubiszon za wsparcie GWBA, tacy Czytelnicy to skarb! Dobrego dnia wszystkim, Bartek

Ostatnie Wpisy

48 comments

  1. Array ( )
    Odpowiedz

    Gsw to piękna organizacja, wzór budowania i funkcjonowani zespołu. Ciekawe ile razy durant dostanie shorta ze słowami dreymonda ze go tu nie potrzebują.

    (57)
    • Array ( )

      Gdyby nie Durant to mieliby 1 mistrzostwo vs szpital Cavs, oderwani jesteście

      (-25)
  2. Array ( )
    Odpowiedz

    Najslabszy mecz Serii…Ale Wigins po raz kolejny dal czadu..Wow…Genialny Green!!! Super Klay,czy Payton..Pool No Curry no problem..W Celtics Tylko Tatum cos tam gral ..reszta zenua…Brawo Gsw… pora na Td garden Gdzie jak to.Wojtek mowil
    .. Dwa bilety pod linia… za 128tys papiera…Ps Michalowicz odejdz…

    (-12)
    • Array ( )

      bilety pod linia wachaja sie od 10 do 140 tys DOLAROW takze najpierw sie zorientuj zanim cos napiszesz, a jeszcze wczesniej wroc do szkoly bo to pisanie to ogolnie ci nie idzie

      (15)
    • Array ( )

      @Lakersland
      I Pana(!) Wojtka, to Ty szanuj.
      Ja Go doceniłem z wiekiem.
      Może Ty też kiedyś zrozumiesz, że gość żyje koszykówką całym serduchem.

      PS. Po laserowej korekcji wzroku zauważył nawet kroki Tatuma z 6 piętra 😉

      (4)
  3. Array ( )
    Odpowiedz

    Bardzo brakuje Celtics closera, taki Pierce z czasów Wizzards albo Nets prawdopodobnie dałby im tytuł. Niestety ani Tatum, ani Brown nie potrafią pociągnąć zespołu w końcówce kiedy nie idzie, może te doświadczenia zaprocentują w przyszłości. Wybiegając nieco w przyszłość, najlepszym transferem dla Celtics w off season byłby Mike d’Antoni, który mógłby wyzwolić potencjał w obu J’ach. Chyba ze bariera mentalna jest u nich nie do przeskoczenia.

    (-24)
  4. Array ( )
    Odpowiedz

    Powiem tak :
    GSW to wezmą. Boston za mało doświadczenia .
    Ich czas nadejdzie . I tak szacun dla nich bo doszli dalej niż od nich oczekiwano w trakcie sezonu.
    Zostawić skład na przyszły rok taki sam,wziac jakąś strzelbę za 3 i rasowego rozgrywającego .
    Widać,że w 4 kwarcie brakuje im paliwa i lidera,który by ich pchał do przodu w tych trudnych chwilach.

    (19)
  5. Array ( )
    Odpowiedz

    Po stronie Bostonu widoczne ubytki energetyczne i to bardzo ….swoją drogą kto by pomyślał że Stefan może mieć tak kiepski dzień rzutowo nic nie trafi za 3 i GSW to wygra..Wigins człowiek zagadka fenomenalne warunki elastyczność technicznie bez zarzutu mam wrażenie że u niego jest tryb typu wejdzie dobrze w mecz w pierwszych minutach to zaskoczy człowiek który nie chce być gwiazdą w NBA to ciekawe….jak pisałem miesiąc wcześniej dla GSW to piękna historia po tym co ich spotkało nie wierzyłem w 2019 że powrócą na szczyt i pewno wielu z was też.

    (13)
  6. Array ( )
    Odpowiedz

    Wychodzi doświadczenie, Celci można powiedzieć że płacą frycowe. Uwielbiałem Garego Paytona, rzutem na taśmę zdobył swój tytuł a może być tak że synek zrobi to wiele szybciej. Ma skubaniec ten gen po staruszku bez dwóch zdań.

    (25)
  7. Array ( )
    Gdynia Moje Miasto 14 czerwca, 2022 at 16:34
    Odpowiedz

    Wczoraj go pochwaliłem, a dzisiaj dostarczył, i to jak!!!
    Andrew, ale żeś mi zaimponował po raz kolejny!!!

    Let’s go Dubs !!!

    (18)
  8. Array ( )
    Odpowiedz

    Wklejam rozkminę 4 kwarty autorstwa mojego brata, zapaleńca analizy taktyki w NBA.

    “Oglądam jeszcze raz czwartą kwartę. Wydaje mi się, że GSW wyczaiło jak atakować obręcz, żeby uniknąć Williamsa. Sprytnie go ktoś zawsze przesuwa poza zasięg bloku, a dodatkowo jak GSW robi penetrację, to wszyscy na obwodzie biegają jak potłuczeni, żeby spowodować, żeby inni obrońcy nie pomagali, a jak Brown albo Tatum atakują, to obwód stoi i wtedy minimum trzech gości wskakuje na atakującego. Dodatkowo zauważyłem, że Poole ma niesamowity pierwszy krok przy minięciu. Praktycznie każdego zostawia z tyłu. White zagrał straszną kupę w ataku i w obronie. GSW specjalnie celowali na akcje przeciwko niemu. Curry go mijał za każdym razem, Wiggins z tym dunkiem w 4 kwarcie też specjalnie wyczekał, aż Looney postawi zasłonę, żeby dostać po niej switcha na White’a. No i Wiggins morderca w obronie.”

    (32)
    • Array ( )
      simmons aka snajper 14 czerwca, 2022 at 17:16

      Jeżeli dopiero teraz dostrzegł minięcie na pierwszym kroku Poola to nie oglądał za dużo meczy Warriors w tym sezonie

      (-6)
  9. Array ( )
    Odpowiedz

    Miałem dzisij wrażenie ze albo
    A) Steph ma jakiś uraz i uważa on ze przeze to nie jest w stanie już tak skutecznie rzucać
    B) Steph siadł mentalnie po tym jak spudłował wszytkie wcześniejsze rzuty za 3

    W opcje B ciezko mi uwierzyć, ale takie miałem odczucia kiedy (przynamniej dwa razy) nie decydował się na rzut z otwartej pozycji

    Ogólnie to ze był mniej aktywny od początku myśle ze mogło wynikać z tego że jednak trochę inaczej go kryli niż w poprzednich meczach i ogólnie raczej pasowała mu rola kradniecie jednego obrońcy który stał cały czas przy nim( pewnie nawet gdyby był pod własnym koszem to też by to robili) żeby reszta grała 4vs4

    (0)
  10. Array ( )
    Odpowiedz

    Wiggins w pierwszej piątce na mecz gwiazd, był śmiech i nkedowierzanie. Chociaz tym meczem pokazal kim jest i ,ze nie wymieka , to zasluga Kerra , genialny trener.

    (20)
  11. Array ( )
    Odpowiedz

    Bo go nie potrzebowali . To on potrzebował ich. Wogule wtedy to przesada była. To tak jakby do Bulls 96 dołączył Shaquille Oneal.

    (8)
  12. Array ( )
    Odpowiedz

    Fartowna trójka na koniec Q3, otwarcie Q4 dwiema stratami i już Celtics byli poskładani. Dodatkowo fatalna skuteczność w rzutach wolnych (nie pierwszy raz). Jak widać drużyna z Bostonu jest bardziej zależna od trójek niż GSW. Otwarcie 0-12 i 12 punktów straty na półmetku, następnie trafiają 8 z rzędu (3 jeszcze w Q2) i wychodzą na prowadzenie. GSW niczym specjalnym nie zaskoczyło, a powieźli Młodych w końcówce. Oby Celtics się podnieśli (pierwszy raz w tych PO przegrali 2 mecze z rzędu) i finały zakończyły się w Game 7.

    (-5)
  13. Array ( )
    Odpowiedz

    Tak jak pisałem, Stirlitz przechytrzył Niemców i uciekł przez wejście.
    Skoro osaczyli Stefana to ktoś inny miał luźniej. My to wiemy, Stefan to wiedział i oni też to wiedzieli. No ale musieli kombinować. Stefanowi to psychiki nie psuje, wręcz przeciwnie poszedł w tę rolę i angażował obronę by koledzy mogli zdobywać punkty.
    Kolejny raz to słabość w ataku w końcówce pogrzebała Boston. Złe decyzje potęgują zwątpienie a to z kolei potęguje złe decyzje. I się zrobił taki kamienny krąg ofensywnej impotencji.
    Gdzie trener? Przecież powinien ich wtedy zdjąć na ławkę i wypłacić po plaskaczu na otrzeźwienie…
    Boston zbiera szlify i to może być inwestycja na lata. W tym roku i tak już zaszli o level za wysoko.

    (13)
  14. Array ( )
    Odpowiedz

    Do Golden State mógłby przyjść nawet Russell Westbrook i po roku grania tam by się okazało że jednak potrafi zwyciężać. Taka to organizacja.

    (31)
  15. Array ( )
    Odpowiedz

    Mam nadzieję, że GSW to weźmie, choćby żeby zostawić młodych Celtów z niedosytem ;]
    Marzy mi się za rok/dwa finał Boston vs Memphis, choć szanse nieduże

    (2)
  16. Array ( [0] => subscriber )
    Odpowiedz

    To jak GSW broni na szczycie jak i w pomalowanym to kunszt obronny. W dodatku to jak przejmują zaslony to czysty artyzm. Teraz widzimy ile GSW daje Payton. On jest po obu stronach parkietu niczym irytujaca mucha XD Biega, skacze, robi zaslony, kasi w obronie. Straty Celtics wynikaly z obrony Wojownikow. Tak jak już pisałem jak C’s siedzi trojka to wygrywają, a jak nie to dostają becki i siluja trojki mimo, ze im nie siedzi. Nie maja pomysłu po prostu na gre. Oczywiście nie skreślam ich jeszcze aczkolwiek widać, ze ich cala gra ofensywna spoczywa na barkach JT, JB i Smarta. Jeśli Tatum będzie dalej podejmowal proby gwiazdorzenia to kolejny mecz będzie ostatnim. To jak go stopuje pewien Andrzej z Kanady można okreslic jednym słowem WOW. Serce 4-2 GSW a koszykarska milosc oraz emocje 4-3 GSW 😉 Ogonie szacunek dla obu ekip za pokazanie nam czym jest wybitna obrona.

    (20)
  17. Array ( )
    Odpowiedz

    Zatem, Warriors wzięli g5 przy:

    – 0/9 3pt shooting Curry’ego
    – mając o połowę mniej uzyskanych osobistych niż Celtowie
    – własną team-defense marginalizując skuteczność Bostonu do 41 % z gry i zaledwie 34 % zza łuku

    [Klay jako ojciec opatrznościowy i matka żywicielka]

    więc jak rzeczy mają się w swej istotnej istocie : one man show czy jednak TEAM przez b. duże T ?

    w poprzednim meczu świetny występ całej drużyny przyćmiony został nieco koncertem rzutowy Stepha, tym razem chyba nawet najwięksi sceptycy tezy sugerującej najwyższą jakość Dubs jako Zespołu będą mieli twardy orzech do zgryzienia, by przeciwny wniosek uargumentować.

    btw, Steph Curry, jak niektórzy pisali już w poprzednich sesjach komentatorskich, zrobił bardzo znaczący postęp jako gracz defensywny, może nie lockdown defender, ale gracz zespołowej rotacji, wykazuje też książkowy leadership.

    Kudos! dla Celtów, zwłaszcza za grę w obronie i niekwestionwane serce do walki [zabrakło raczej know how na poziomie G5 w Finałach, trudno było również zaangażowaniem wyrównać pewność siebie Warriors, grających z najwyższą świadomością historycznej stawki swoich usiłowań]; jeszcze nie przegrali, a w G6, jeśli utrzymają intensywność i poprawią shot selection, mogą śmiało rzucić wyzwanie Dubs i w najlepszym stylu pożegnać się z własną widownią.

    Andrew Wiggins od samego początku nie miał mentalności i smykałki do odgrywania 1 opcji ofensywnej w warunkach NBA, ale posiadał cały talent świata, atletyzm z najwyższej półki, by zostać kimś na miarę Andre Iguodali czy Roberta Horry’ego – elitarnym stoperem, bezcennym elementem mistrzowskiej układanki, specem od daggerów wbijanych rywalom po rękojeść z rytualnym przekręceniem; musiał tylko przestać myśleć o sobie jako kandydacie na króla strzelców ligi, spalić w piecu bezwstydnymi opisami ilustrowane podręczniki z technikami naśladowania Kobego Bryanta czy Michaela Jordana, i z sercem nieustraszonym przyjąć do wiadomości swoje przeznaczenie; jak widać, już wykonał niezbędne korekty tożsamościowe i wyłonił się w oślepiającą biel gustownie odziany, a będzie jeszcze lepszy, bo dopiero zaczął i najwyraźniej swoje właściwe wcielenie zaczyna lubić oraz doceniać; iluż chłopaków [Darius Miles, Larry Hughes, Marvin Williams, Tyrus Thomas, Derrick Williams, Ben McLemore, Ron Mercer, Tim Thomas, byliby w pierwszej dziesiątce mojej listy graczy, którzy nie potrafili siebie samych odkryć i spożytkować w NBA, ew. nie zostali poinformowani o kierunku w jakim powinni podążać lub niedostatecznie w jego stronę o podobnych możliwościach zmarnowało swoją szansę w NBA, bo nie umieli oderwać cielęcego spojrzenia od własnej przeszłości, gdy w High School czy NCAA wokół nich kręcił się show, a każdy był Jordanem własnego podwórka; umiejętność zrzucenia wężowej skóry złudzeń i metamorfoza ze szkolnej gwiazdy w solidnego complementary player na poziomie zawodowym dowodzi dojrzałości zawodnika, same pieniądze za odgrywanie konkretnej roli nie wystarczą, potrzeba jeszcze autentycznego przekonania o celowości i niezbędności takiego przejścia, aby rzecz nie zamieniła się w karykaturę współczesnego galernika z twarzą wyrażającą cały smutek wszechświata.

    Nie ma wybitnych teamów, dynastycznych okazów, bez takich jak Green : Pistons mieli Laimbeera, Boston Danny’ego Ainge’a, Lakersi mieli Rona Artesa vel Metta, Bulls Dennisa Rodmana, Heat Shane’a Battiera itd., a kto wie, czy Dray nie mógłby być z nich wszystkich najcenniejszy?

    Yup, rutyna Dubs w ostatnich 2 meczach zaznaczyła się ewidentnie: wykorzystują presję okoliczności na swoją korzyść, nie tyle lepiej ją znoszą, ile z cynizmem bezprzykładnym korzystają z niej dla wzmocnienia swojej koncentracji, intensywności oraz realizacji założonych korekt; ofensywa klika dzięki talentowi, technicznej biegłości i wyszkoleniu, ale ich defensywna koordynacja absolutnie, wg mnie, bierze się z lepszego, szybszego, chłodniejszego myślenia podczas gry, czytania sytuacji boiskowych, współpracy pod batutą, absolutna zgoda z Redaktorem Naczelnym [pozdrawiam niezmiennie!], najlepszego obrońcy w lidze [Marcus Smart w tych NBA Finals ma również momenty wyborne, ale jednak Warriors prowadzą 3-2 i chyba jednak więcej w ich obronie zalezy od czynnika “intelektualnego” niż w atletycznej, opartej na sile i atletyzmie defensywie Celtów, co żadną miarą nie czyni jej z samej rzeczy lepszą, choć niezawodnie przynoszącą właściwe efekty w matchupie, czyli dostosowanej do potrzeb tej serii]

    Przed G6 Boston czeka solidny trening rzutowy, aby podnieść skuteczność ofensywną, bo obronę zespołową utrzymują na dobrym poziomie w tak trudnej serii. Gdyby jednak chodziło tylko o nastawienie celowników, rzecz niosłaby ze sobą obiecujące nadzieje, bo musieliby zmagać się głównie z nerwami, a tutaj muszą jeszcze stawić czoło wyćwiczonej defensywnie uczestników pięciu NBA Finals, weteranów znających tę zabawę od fundamentów, korygujących w lot i umiejących utrzymać właściwą tonację niczym najlepsze jazzowe orkiestry. I tak oto, chciał czy nie chciał, wracamy do postaci Draymonda Greena, mrocznym cieniem swym uskrzydlonym nad tegorocznymi Finałami wznoszącego się.

    (44)
    • Array ( )

      Wielmozny kim Ty właściwie jesteś? Skąd posiadasz taka ogromna wiedzę o koszykówce? Ile masz lat? Czym się zajmujesz? Myśle ze wiele osób chciałoby poznac odpowiedzi na te pytania.

      (4)
    • Array ( )

      Cześć,
      fajnie napisane, ale tylko do pewnego momentu.
      Chodzi mi o styl, który trochę przypomina mi sznyt Rafała Steca w Gazecie.
      Na początku świetnie się go czytało, był odmianą od dziennikarskich (to chyba nawet za duże słowo) wypocin na Gazecie, czymś innym, świeżym.
      Później jednak zaczęło pojawiać się siłowanie stylu. Jego artykuły z czasem przestały być przyswajalne przez tę kwiecistość i wyszukane słownictwo.

      Co do merytoryki – bardzo ciekawe spostrzeżenia, dzięki za to 🙂

      (0)
  18. Array ( )
    Odpowiedz

    Czasem jak się czyta jaką ktoś ma świetna obronę to mam wrażenie, że przeciwnik nie zdobył 50 punktów. Potem jednak się okazuje, że mimo zamkniętych korytarzy, złamania kodu i w ogóle wszystkiego punktów jest koło 100.

    (-3)
  19. Array ( )
    Odpowiedz

    Wiggins to lepsza wersja Harrisona Barnesa z lat poprzednich. Dopóki Boston gra to cały czas ma szansę, juz to pokazali w poprzednich seriach. W Bostonie będzie takie sędziowanie że wygrać tam w tym meczu będzie mega trudne. Wszystko zmierza do gry nr. siedem. Pool to jest jednak jeździec bez głowy. Jak myślicie ile dostanie w nowym kontracie??Czy raczej pójdzie w pakiecie z Wisemanem za np. Siakama??

    (6)
    • Array ( [0] => subscriber )

      Właściciel Dubs już zapowiedział że jak będzie trzeba to i maksa mu dadzą, bo żeby wygrać zapłacą każdy podatek.

      (1)
    • Array ( )

      Przynajmniej pięć. Steph podpisał przedłużenie kontraktu do sezonu 2025/26 bodajże. W 2019 roku wszyscy ich skreślili. Teraz widzimy co się dzieje. To może być historia podobna do Bulls z lat 90. Odbicie się od dna, pierwsze awanse do PO, pierwsze sukcesy, przerwa, powrót na szczyt.

      (0)
  20. Array ( [0] => subscriber )
    Odpowiedz

    Najmądrzejsza akcja meczu: Wide open Stefan na trójce, wie że mu nie siedzi, pump fake zbiera jednego obrońcę, obrońca Klay’a musi pomóc, podanie w róg do Thompsona, 3 punkty, dobranoc.

    To jest właśnie moc doświadczenia panowie.

    (17)
  21. Array ( )
    Odpowiedz

    Co ciekawe Dubs są najdroższa drużyna ligi pod względem sumy kontraktów. Ale jak wytniemy niegrajacego Wiesmana za 10 baniek i popatrzymy na Klaya przez pryzmat kontuzji (czyli bardziej zadaniowiec niz super Klay), to wychodzi drużyna za kasę Portland. Ale na komfort bimbanua na salary cup sobie zapracowali jak nikt.
    Bostonu nie skreślajcie, choć to Dubs mają lepsza historie. Za rok może być rewanz, bo Zdrowy Wiesmann i Klay po całym obozie przygotowawczym to będzie moc. Celci zaś będą coraz mocniejsi i coraz bardziej doświadczeni.

    (0)
  22. Array ( )
    Odpowiedz

    Pytanie czy Wiggins obwieszczany na amerykańskich social mediach za przyszłą legendę Warriors nie spali się w następnym meczu? Na ile ma silny charakter i czy wytrzyma presję? Wiggins powinien wyłączyć internet w telefonie żeby się nie rozpraszać.
    Stefanowi też “spece” dawali już MVP po czwartym meczu nawet jeśli PRZEGRA finały. No i w kolejnym spotkaniu 0-9 za 3. Wypadki się zdarzają najlepszym, od Currego można oczekiwać tylko lepszej gry, co nie zmienia faktu, że Celtics dobrze się przygotowali do jego obrony w meczu nr 5. Oddał najmniej trójek w tej serii. Drop coverage nie widziałem.

    W trzeciej kwarcie Celtowie zużyli chyba wszystkie siły aby odrobić straty, na 4q juz sił zabrakło. Forsowanie i niedociągnięte rzuty Tatuma. Jaylen Brown zagrał piach w ostatniej partii.

    Czy Draymond Green zostawi serce na parkiecie w meczu nr 6, czy zaliczy podobna padakę jak w meczach 3 i 4? Mecz o życie dla Bostonu przed własną publicznością ich poniesie. Znów mogą zdominować pierwszą kwartę jak w meczu nr 3.
    Może Warriors odpuszczą żeby spróbować wygrać game 7 u siebie w domu.
    Z drugiej strony Tatum i Brown chyba są jednak jeszcze za młodzi na takie stare wygi jak big three Warriors.
    Często widać przy wyskoku do zbiórki kuksańce Draymonda czy Klaya, które kończą się bez faulu i widać tylko rozkładane ręce graczy Celtics. Z wiekiem i doświadczeniem nabiera się cwaniactwa i wyrachowania aby stąpać po cienkiej linii na granicy faulu.
    Ja sam nie wiem jak potoczy się ta seria ale daję 51 % dla Warriors na mistrza.

    (-4)
  23. Array ( )
    Odpowiedz

    Kolejny mecz i przegrany przez Boston, a w zasadzie forsowanie indywidualnej gry Tatuma i Browna. Widać to też po reakcjach Smarta, Horforda, B.Williamsa, i to wykończy Boston. Indywidualnie powinni pocisnąć GSW, ale koszykówka to nie jest sport indywidualny.
    GSW nie grają wybitnie, ale grają swoje, lepsza organizacja gry, dzielenie się piłką, ufają sobie nawzajem i zawsze ktoś coś wrzuci.
    Nie wierzę żeby Wojownicy taka okazję wypuścili z rąk, a może inaczej, nie wierzę że Tatum i Brown będą w stanie schować swoje ego (może za kilka lat, chociaż Brown to raczej jeździec bez głowy z masą talentu i niższym koszykarskim IQ).

    (3)
  24. Array ( )
    Odpowiedz

    Stawiam tezę, że Tatum to taki Durant nowego pokolenia. Bardzo utalentowany, ma wokół siebie sporo dobrych graczy, ale brakuje postawienia kropki nad “i”.

    (-1)

Komentuj

Gwiazdy Basketu