fbpx

Gracz najbardziej wartościowy, czyli…

42

Witam.

Zbliża się czerwiec, a to oznacza rozstrzygnięcie kwestii mistrzowskiego tytułu w lidze NBA. W tym roku bez niespodzianek, po raz trzeci otrzymamy ten sam zestaw finałowy: zeszłoroczni obrońcy tytułu Golden State Wariors podejmą tegorocznych obrońców Cleveland Cavaliers. Kto się nie zgadza ten fantasta i niepoprawny marzyciel, kropka.

Mnie interesuje co innego, trzyosobowy wyścig po nagrodę MVP. Ligowe środowisko miało w tym sezonie niezwykle twardy orzech do zgryzienia. Wiele szumu wzbudził brak LeBrona Jamesa w wąskim gronie finalistów do statuetki. Sympatycy LBJ-a ubolewają, hejterzy mają pożywkę, a najstarsi górale twierdzą, że sytuacja taka ma miejsce pierwszy raz od dekady. Faktem jest, że LeBron starzeje się jak wino i dużo za wcześnie ogłaszać w NBA bezkrólewie, o czym boleśnie przekonają się dziś w nocy Boston Celtics.

Warto jednak zastanowić się, czy odpadnięcie Jamesa z wyścigu po nagrodę dla najbardziej wartościowego zawodnika jest aż taką kontrowersją. Wszystko zależy od tego, jak rozumiemy sam tytuł MVP. “Wartościowy” wszak jest przymiotem wybitnie ocennym. Dla przykładu: jedni za Joakima Noah nie daliby złamanego grosza, inni są gotowi wypłacać mu 73 miliony dolarów za 4 lata gry. Zgoda, czepiać się o zawodników niedopłaconych i przepłaconych z perspektywy czasu jest łatwo. Wracając więc do tematu: czymże jest ta najbardziej wartościowa z wartości, za którą rokrocznie jednemu szczęśliwcowi przyznaje się nagrodę imienia Maurycego Podoloffa?

Isaiah Thomas

Przyjmując za kryterium wyboru niezwykle istotny z punktu widzenia GM-a stosunek ceny do jakości (sformułowanie może i mało fortunne, ale nie oszukujmy się, NBA to przede wszystkim biznes) w wyścigu po MVP wypadałoby uwzględnić Isaiah Thomasa. W sezonie zasadniczym ambitny kurdupel zapewnił swej franczyzie twarz All-Stara, prymat na Wschodzie, elektryzujące czwarte kwarty i prawie 29 punktów w każdym meczu przy zupełnie niezłej jak na obrońcę skuteczności. Co prawda szanse jego kandydatury przekreśla najgorszy spośród wszystkich 468 zawodników defensywny wskaźnik RPM (real plus/minus). Jednak wysnucie z niego prostego wniosku, że Thomas jest najgorszym zawodnikiem ligi po bronionej stronie parkietu byłoby ogromnym nadużyciem. Przy obecnych standardach za sześć i pół dużej bańki Thomasa chciałby mieć u siebie każdy menedżer.

James Harden

Jedźmy dalej, tegoroczny eksperyment z Jamesem Hardenem jako kreatorem gry w Houston przyniósł nadspodziewanie dobry efekt. Jeśli więc mielibyśmy rozumieć termin „najbardziej wartościowy” jako „jednoosobowa machina oblężnicza” The Beard nie musiałby się wstydzić porównania z nikim. Problemem Brodacza, być może trochę rozdmuchanym przez tzw. internety, jest oczywiście zaangażowanie defensywne, idące w parze z ogromną częstotliwością wypluwania piłek w ataku (5,7 straty na mecz). Nie sposób jednak nie docenić faktu, iż ponad 29 punktów i 11 asyst na mecz oraz końskie zdrowie roztańczonego kolekcjonera kostek przełożyły się na świetny bilans Rakiet w sezonie zasadniczym.

Russell Westbrook

Historyczny sezon Russella Westbrooka nie może pozostać niezauważony i wielu pasjonatów NBA właśnie w nim doszukuje się MVP. Za kryterium przyjmują zawrotne linijki statystyczne. Kiedy wszyscy już właściwie pogodzili się z myślą, że średnie na poziomie triple-double są osiągalne tylko na PlayStation, Russ postanowił zamknąć niedowiarkom usta i zaatakować quadruple-double tracąc piłkę ponad pięć razy w każdym meczu. Odkładając żarty na bok, trzeba przyznać, że kosmiczne numery Westbrooka otwierają oczy na fakt, jaki ogrom zadań spoczywa na jego barkach i jak bardzo chłop musiał się napracować, by wykręcić z przeciętnymi Thunder 47 zwycięstw. Co jeśli statystyczne cuda przeważą o wyniku głosowania? Będziemy mieli wyłom w zasadzie, że to lider drużyny ze świetnym bilansem zgarnia statuetkę.

Kawhi Leonard

Idę o zakład, że Kawhi Leonard wolałby nawet nie być pytany o swoje szanse w wyścigu. Gdyby jednak okazało się, że to Pazur (Szpon?) postawi na swojej półce Świętego Graala nagród indywidualnych, nikt nie miałby odwagi odmówić mu zasług. Zakończone dziś finały konferencji zachodniej dobitnie świadczą o przeogromnej roli, jaką odgrywa smutny pan w czerni w zespole Spurs. Miłościwie nam panujący król defensywy w tym sezonie zaliczył kolejny milowy postęp po atakowanej stronie boiska. W ogromnym stopniu przyczynił się też do wykręcenia drugiego najlepszego bilansu sezonu zasadniczego. Jeśli więc to Szpon chwyci statuetkę, najbardziej wartościowego zawodnika zdefiniujemy jako defensywnego żniwiarza, który ciągnie swoją drużynę także w ataku.

KD & Curry

Osobliwością tegorocznej kampanii jest fakt, iż zdobywcy nagrody z trzech ostatnich lat w ogóle nie są na poważnie brani pod uwagę – i nie dlatego, że zaliczyli jakikolwiek regres formy. Kevin Durant i Stephen Curry bez większego wysiłku pchają wózek Wojowników jednak wszyscy zgadzają się co do tego, iż wyróżnienie któregokolwiek z nich mijałoby się z celem. Jest to cena, którą muszą płacić za bycie filarami super drużyny. Zataczając koło wracamy do Króla.

Bilans Kawalerzystów pod koniec sezonu zasadniczego nie imponował – 51 zwycięstw to zaledwie o cztery więcej, niż miał Russell Westbrook w towarzystwie… nikogo. Wobec swawoli Russa i hulanek Hardena niewielu kibiców ekscytowało się osiągnięciami LeBrona. Ten jakby trochę jakby poza kulisami stał się zaledwie trzecim zawodnikiem w historii, który zakończył sezon ze średnimi ponad 25 punktów, 8 asyst i 8 zbiórek na mecz, przy skuteczności z gry powyżej 50 %. Powoli regułą staje się oszczędna jazda Cavaliers przez sezon zasadniczy. Dopiero w playoffs z trójki wrzucają piątkę i wjeżdżają w rywali jak w masło. Tutaj pojawia się problem z kandydaturą Jamesa.

LBJ

Nagroda MVP przyznawana jest za sezon zasadniczy, podczas gdy LeBronowi ewidentnie chce się głównie w seriach granych do czterech zwycięstw. Dopiero postseason uświadamia całej lidze, że LBJ jest aktualnie w szczytowym momencie swojej kariery. Całkowicie poza zasięgiem jakiegokolwiek innego zawodnika na planecie. Niespełna 33-letni parowóz nie zdradza żadnych oznak zmęczenia materiału i fizycznością od ponad dekady nie ustępuje absolutnie nikomu. Król po zeszłorocznych finałach jest pewny siebie, doświadczony i pełnymi garściami czerpie z gromadzonej latami mądrości. Kiedy tylko daje z siebie wszystko, wygląda jak mężczyzna wśród chłopców. Kiedy zaś nie daje z siebie wszystkiego, zalicza po prostu kolejny, historyczny sezon.

Być może LeBron rozpieścił nas swą grą przez lata do tego stopnia, że głosujący odeszli od wykładni literalnej wyrażenia i przestali definiować „najbardziej wartościowego zawodnika” jako najbardziej wartościowego zawodnika. Być może postanowili utrzeć Królowi nosa za oszczędzanie swoich szerokich barków w sezonie zasadniczym. Być może wyszli z założenia, że w tak kipiącej jakością drużynie ciężko ocenić prawdziwą wartość lidera. Być może jak za czasów Michaela Jordana po prostu stwierdzili, że byłoby nudno. Faktem pozostaje, że LeBron po raz czwarty z rzędu nie zdobędzie tytułu MVP. Sam zainteresowany faktem tym nieszczególnie się przejął. On nie musi już nic udowadniać.

[autorem tekstu jest czytelnik Wojciech Synowiecki]

A skoro już jesteśmy przy centralnych postaciach ligi, zobaczcie co wpłynęło na półki sklepowe. Jersey KD z jego macierzystego klubu, czyli Seattle Supersonics. Lato idzie, zdarza Wam się nosić trykoty NBA? Jest Kobe, Iverson, Vince, KG, wszyscy kozacy:

http://www.gwba.pl/NBA-elite-jerseys

http://www.gwba.pl/msnba

Ostatnie Wpisy

42 comments

  1. Array ( )
    Odpowiedz

    Co z tego, że nagrodę dostanie West czy Harden, skoro najlepszym z nich jest Kawhi Leonard. Każdy kto ogląda NBA uważnie to rozumie i widzi 😉

    (106)
  2. Array ( )
    Odpowiedz

    Dostanie Westbrook, amerykanie lubią takie ckliwe historie i hero ball, Imo bez wątpienia bardzie zasłużył harden

    (25)
    • Array ( )

      Wole mieć w drużynie Hardena.Odpowiedz gimby,ale ok.Piszesz,żeby coś napisać.

      (-20)
    • Array ( )

      Wole miec w drużynie Kawhi pozostali dwaj nawet nei zbliżają sie grą obronną do niego !

      (3)
  3. Array ( [0] => contributor )
    PATRON
    Odpowiedz

    Leonard -najbardziej wartościowy zawodnik z trójki kandydatów
    Westbrook – MVP sezonu zasadniczego 2016-17
    Lebron – najbardziej wartościowy zawodnik ligi NBA

    (100)
  4. Array ( )
    Odpowiedz

    Myślę, że definitywnie czas skończyć z nazywaniem Thunder ogórkami (wyłączając oczywiście Westa) . Ludzie, przecież Oni nie mają złego składu. Ławka trochę krótka, ale to moim zdaniem skład lepszy od przykładowych Wizards. Trzeba powiedzieć sobie jasno, West jest bardzo wybitnym graczem ale patrząc w kategorii czynienia kolegów lepszymi albo w ogóle przydatnymi, jest na drugim końcu niż LeBron :/ Sad but true

    (57)
  5. Array ( )
    Odpowiedz

    Nie rozumiem tego gadania ze Westbrook ma slabych teammates.., to naprawdę są zawodnicy na wysokim poziomie tylko ze przy RW każdy gra gorzej

    (41)
  6. Array ( )
    anonimowykomentator 23 maja, 2017 at 17:31
    Odpowiedz

    Jak dla mnie Kawhi w swoim wieku jest lepszy niż LeBrom w tym samym, Kawhi i Anthony Davis w jednym zespole nie tylko All-Star byłoby spełnieniem marzen

    (-4)
  7. Array ( )
    Odpowiedz

    Kawhi to z jednej strony wydaje się dobry wybór bo w sumie za kolegów ma dziadków albo debiutantów ale z drugiej to trenuje go geniusz, Leonard jest po prostu najlepszy w tym systemie ale raczej nie czyni tak kolegów lepszymi, to taki pure scorer i defensive stoper, trochę odwazny wniosek wiem, ale gdyby go zastąpić np Paulem Georgem to tez by dal rade. RW to niesamowity zawodnik ale nie czyni kolegów lepszymi. Lbj odpoczywał przez sezon. A więc zostaje Harden i na niego pada mój wybór, bo on prowadzi cała grę Rockets, przy tym nie grając żadnego hero ball a i tak mial tylko 2 zbiorki na mecz mniej niz RW. Jedynym zawodnikiem który mógłby go zastąpić żeby to dzialalo jest Lebron

    (5)
    • Array ( )

      LBJ odpoczywał przez sezon grając srednio więcej minut niż Leonard czy Harden ?

      (-1)
    • Array ( )

      Wydaje mi się ze gral na mniejszej intensywności i od razu widać różnicę w obronie w Po jeśli chodzi o Cavs, tu też więcej tyra

      (8)
    • Array ( )

      tak szerolku, można odpoczywać grając choćby 48 min w meczu. chodzi o intensywność jaką zostawia się na parkiecie, jak ktoś się przykłada do obrony itp itd. uwierz, ze mozna zagrac caly mecz, a mimo tego się nie zmeczyc.

      (2)
    • Array ( )

      Co więcej Lebron opuszcza całe mecze (od kiedy gra z powrotem w Cavs opuścił 27 meczów), tego w statystykach “per game” nie widać.

      Ale w momencie kiedy wchodzi w PO widać, że to jest zdecydowanie przemyślane.

      (3)
  8. Array ( )
    Odpowiedz

    LBJ nie musi nic udowadniać?

    Gra po 42 minuty w RS, teraz w PO jest tak samo. Czy tak gra zawodnik który nie musi juz nic udowadniać?
    Tendencja do oszczędzania się Cavs w RS? Czy gość grający ponad 40 minut w meczu się oszczędza? Były mecze w których LBJ musiał włączać te swoje wyimaginowane biegi i piłował grę. Odpuszczenie meczu na naście innych to też żaden wypoczynek.
    GSW przez cały sezon grali równo. Bez szarpania. Nawet gdy wypadł Durant i GSW się zachwiali nikt nie panikował. Nie było gry pod 45 min a takie mecze LBJ grał kilka w sezonie.

    Obraz LeBrona na tej stronie jest niesamowicie idealizowany. Nawet nie ma co zaprzeczać. GSW na większym lajcie wbijają lepszy bilans niż Cavs którzy niby się oszczędzają.

    (-8)
    • Array ( )

      A co musi udowodnić James? Chyba jedyne czego nie ma to DPOY, a raczej na to nie ma szans/nie chce mu się, w ciągu 2 lat Clevland skoczyło z 10 miejsca wschodu (33 winy) na samą górę – zdobyło tytuł. Lebron powiedział, że wraca aby przywieźć tytuł do Ohio, zrobił to w 2 lata. Wystarczający statement? Dla mnie tak i już niczego nie musi udowadniać. A to że gra po 42 minuty to tylko znaczy że Lue go żyłuje (imo za mocno w RS) ale potem daje mu odpocząć poza tym to jest mniejsza intensywność gry 😉

      (0)
  9. Array ( )
    Odpowiedz

    Według mnie to wygląda mniej więcej tak, że Russ to taki pijany kierowca Ferrari, który w końcu w coś uderzy, Harden jest takim spoiwem, który scala wszystkie elementy w Houston, Lebron to bóstwo – on nic nie musi, natomiast Kawhi to taka ładowarka od Iphona – pasuje tylko do jednego systemu
    Taką rozkminę mam

    (4)
  10. Array ( )
    Odpowiedz

    Najlepsze jest to, ze nikt juz nie pamieta w euforii PO o wyczynie Westa.

    I to pokazuje ze mvp rs sie nie liczy. Trudna prawda ale prawda.

    (7)
    • Array ( )

      A gdzie jest ten wyczyn Russa z RS skoro w PO dostał szybki wpierdziel i na ryby ? Tyle był warty jego wyczyn niestety.

      (1)
    • Array ( )

      Po prostu mvp rs powinni dawac odrazu po rs. A nie miesiac pozniej kiedy ten mvp odpadl z po i jest smiesznie.

      (0)
  11. Array ( )
    Odpowiedz

    Wkurzacie mnie redaktorzy. Nawet chciałem Was wesprzeć, ale nie można przelewać kartą, więc odkłorzyłem to w czasie do czasu zasilenia skycash. Teraz muszę ponownie rozważyć sens wsparcia. Wasz szowinizm sportowy jest okropny. Ja rozumiem że cle są zdecydowanym faworytem, ale z czystej sportowej przyzwoitości nie powinno się pisać o finalistach skoro cavs potrzebują jeszcze dwóch zwycięstw plus to lebronkowanie i jego dzisiejszy prawdopodobny pokaz królewski. Mega niesmaczne i nieprofesjonalne. I oczywiście nie ma nic związku z duchem sportu i rywalizacji.

    (-2)
  12. Array ( )
    Odpowiedz

    LIVE from GM4_1Q
    Niestety LBJ ma nadal wyładowane baterie i nie wygląda to dobrze dla CAVS, a bez niego tego nie wygrają.
    Dodatkowo widać, że jest jakby “nieobecny”, a przez to niepewny. Coś wyraźnie jest nie tak, a psychika zawsze wynika ze słabości fizycznej.

    (-2)
    • Array ( )

      Juz jakoś Cavs gra.W sumie idę kimać,jutro kukne powtórke.Dobranoc

      (1)
  13. Array ( )
    Odpowiedz

    LIVE from GM4_2Q
    Zapaść LBJ trwa nadal… symptomatyczne było gdy w pewnym momencie po prostu ugięły się pod nim nogi – ewidentny brak sił lub gra z kontuzją. Do tego od początku brak koncentracji, który spowodował, iż po 15min. miał już 3PF, a po 17min. już 4PF, co jest pierwszym takim przypadkiem w jego karierze.

    (3)
  14. Array ( )
    Odpowiedz

    LIVE from GM4_3Q
    LBJ bez zmian, czyli spóźniony w obronie, nieskuteczny z dystansu, przestrzelony hammer-dunk, nawet osobiste lądują na przedniej obręczy – ogólnie brak właściwego czucia piłki.
    Trwa za to Kyrie’s Show i wynik jest nadal otwarty.

    (0)
  15. Array ( )
    Odpowiedz

    LIVE from GM4_3Q
    LBJ bez zmian – spóźniony w obronie, nieskuteczny z dystansu, przestrzelony hammer-dunk, osobiste lądują na przedniej obręczy – ogólnie brak właściwego czucia piłki.
    Trwa za to Kyrie’s Show, który mimo podkręconej kostki wziął odpowiedzialność za wynik na siebie.

    (0)
  16. Array ( )
    Odpowiedz

    LIVE from GM4_4Q (CEL-CLE_99-112)
    Przebudzenie LBJ, kilka celnych rzutów dystansowych, ale spadła za to skuteczność przy wykończeniu spod kosza. Ogólnie w statystykach wygląda jakby to był nadal ten zwycięski LBJ, którego wszyscy chcemy oglądać, ale mimo wszystko grał bardzo nierówno i to nie jest jeszcze to, co pozwoliłoby na ewentualną wyrównaną walkę z GSW.
    Bohaterem CAVS był za to Kyrie, który poprowadził ich dziś do zwycięstwa.

    Ogólny bilans tego starcia dla CAVS może nie być tak korzystny, bo zarówno Irving, jak i Love nabawili się dziś drobnych urazów, które mogą wpłynąć na intensywność ich gry i postawę w kolejnych meczach.

    (1)
  17. Array ( )
    Odpowiedz

    Pytanie zagadka.
    Po co murzyni jak coś mówią to się kołyszą?
    To działa na zasadzie gołębia, co rusza głową jak chodzi? ?

    (4)
  18. Array ( )
    Odpowiedz

    KI – LBJ – KL – TT – JR – IS – DW – KK – RJ
    MIN 41 – 38 – 41 – 37 – 26 – 10 – 18 – 20 – 6
    PTS 42*- 34 – 17 – 7 – 5 – 5 – 2 – 0 – 0
    REB 3 – 5 – 17*- 7 – 1 – 0 – 1 – 3 – 0
    AST 4 – 6 – 5 – 0 – 3 – 0 – 1 – 4 – 0
    STL 0 – 1 – 1 – 0 – 2 – 0 – 1 – 0 – 0
    BLK 0 – 1 – 2 – 1 – 0 – 0 – 0 – 0 – 0
    FG 15/22-15/27-6/13-3/4-2/4-2/2-1/2-0-0
    FG% 68%-56%-46%-75%-50%-100%-50%-0%-0%
    3P 4/7-1/6-3/5 – 0 – 1/2 -1/1 -0/1 – 0 – 0
    3P% 57%-17%-60%-0%-50%-100%-0%-0%-0%
    FT 8/9-3/4-2/2-1/2 – 0 – 0 – 0 – 0 – 0
    FT% 89%-75%-100%-50%-0%-0%-0%-0%-0%
    TOV 3 – 5 – 1 – 1 – 0 – 1 – 2 – 0 – 1
    PF 2 – 4 – 3 – 2 – 2 – 1 – 0 – 1 – 1
    +/- 9 7 7 14 3 -3 10 12 6

    (-2)
    • Array ( )

      Po to wlasnie lebron ma kolegow zeby pociagneli w gorszym meczu.

      Jesli gral tak zle jak piszesz to oby to sie zmienilo.

      (0)

Komentuj

Gwiazdy Basketu