GWBA Camp XIII: thriller w Bydgoszczy

Trzynasta edycja GWBA Camp dobiegła końca niemal dwa tygodnie temu, ale ponieważ realizuję się literacko i każdą wolną chwilę poświęcam obecnie na pisanie książki, nie zdążyłem Wam jeszcze złożyć raportu z Bydgoszczy. Naszymi trenerami byli Robert Witka oraz Grzegorz Skiba. O ile dla Roberta był to kolejny turnus, więc doskonale wiedział jak się pracuje z amatorami, to muszę przyznać, że debiutujący w roli coacha na campach Grzegorz mnie osobiście zaskoczył. Nie sądziłem, że jego drużyna nawiąże walkę, a on ich poukładał tak, że losy meczu ważyły się do ostatniej sekundy, dosłownie!
Przed niedzielnym meczem w szatni zastanawialiśmy się kiedy w końcu na campie zdarzy się nerwowa końcówka, zwyczajowo jedni drugich prali co najmniej kilkunastoma punktami, a tu proszę. Kolejne serie punktowe po jednej i po drugiej stronie, wzloty i upadki, błyskotliwe manewry przeplatane najgłupszymi błędami, ot amatorski basket w pełnej krasie. Kto nigdy nie grał w meczu trwającym półtorej godziny (12 minut kwarta z zatrzymywanym czasem i wszystkimi przerwami na żądanie plus sędziowskimi -> to nie to samo co w ligach amatorskich) ten może nie wiedzieć, że basket to gra rytmu, zespołowości, energii, waleczności, cierpliwości i momentów zwątpienia. Są momenty, że czekasz w rogu i są takie, w których aż się prosi by znalazł się bohater, wyszedł przed szereg i wziął odpowiedzialność na siebie, a o zwycięstwie decydują zazwyczaj gracze „nieoczywiści”.
The thriller in BDG
Przegrywaliśmy jednym posiadaniem przy około minucie do końca meczu. Naszym liderom brakowało już sił (Mieszko i Spiżu grali niemal cały mecz, byli też mocno kryci) a najszybszemu Dawidowi doświadczenia. Bardzo chciałem, aby wychodził do piłki w końcówce, ale stres zrobił swoje, nie było sensu forsować rzutów. No widzicie, nie pamiętam już nawet kto zdobył punkty, grunt, że wyszliśmy na remis przy około trzydziestu sekundach na budziku.
Team Skiba chciał nas dojechać, zagrali na Stefana, ten może i ma brzuch, ale do juniora trenował w klubie i bardzo dobrze gra na kontakcie. Jeśli tylko dostał piłkę w tempo trudno go było zatrzymać, najczęściej padały punkty, na dodatek z faulem. Mocno wszedł w Mateusza, ale Spiżu jak sama ksywa wskazuje, zbudowany jest ze spiżu. Nie było gwizdka, nie było punktów, piłka była nasza przy ośmiu sekundach na zegarze.
Przerwa na żądanie dla Team Witka! Rozrysowana akcja, ale Grzegorz znów zaskakuje, strefą stają cholera i robi się nerwowo. Instynktownie pchamy piłkę po obwodzie, ta trafia do prawego narożnika, tam Kuba Malik niewiele myśląc sieje tróję. Ławka od razu krzyczy „dwa punkty” bo żaden z naszego kochanego Malika Ray Allen i wziął był nadepnął linię. Nieistotne, piłka frunie jak w zwolnionym tempie, impuls adrenaliny zjeżdża mi do żołądka i z powrotem w górę, SIEDZI!
Kuba biegnie, ściskamy się na środku parkietu, całuje mnie w czoło. Game-winner! Ekipę może i mieliśmy lepszą, ale Grzegorz, jako że byliśmy na jego terenie, miał sędziego. Arbiter mówi półtorej sekundy jeszcze. Chcemy iść do szatni, ale Team Skiba bierze czas i nic z tym nie zrobisz. Nerwy trochę, bo jak nam wkleją tróję to nie będzie śmiesznie. Broniłem wybicia piłki, ale sala ogromna, więc się Marceli cofnął o krok i nic nie byłem w stanie zrobić. No i wyobraźcie sobie, że wybijają do rogu, a tam po zasłonie biegnie już najsprawniejszy z nas wszystkich Grzesiu Wilk, łapie piłę i rzuca jakby miał automat w łapie. Znów mam gulę w brzuchu, znów śledzę tor lotu piłki, ładnie ją wyrzucił skubany, jest rotacja, jest trajektoria i…. przednia obręcz! YEAAAH! Mamy to!!!
Kocham tych chłopaków, każdego z osobna. Każdy jeden wnosi coś ciekawego. Parę lat temu pomyślałem sobie, że nie mam „kolegów z pracy” bo siedzę wciąż przy laptopie, dziś mam stu pięćdziesięciu kolegów w całej Polsce i to właśnie przez GWBA Camps. 🧡
GWBA CAMP XIII BDG: UCZESTNICY
Mateusz Szałek – to właśnie Spiżu, patrząc na niego nie wierzę, że ma 50 lat. Wielokrotnie grał już na Campach w kluczowych rolach, ale tym razem tytuł MVP należał mu się bezdyskusyjnie, szacunek! NBA comparison: Karl Malone



Rafał Kownacki – dobra dusza, złośliwy jest czasem dla mnie, ale to wartościowa cecha i oznaka sympatii, lubię go bardzo. Bał się, że nie da rady cztery dni, a tu proszę! NBA comparison: A.C. Green

Aleksander Olejczuk – Zero Dziewięć zgłoś się! No widzicie, Alek jakby chciał to by grał na jeszcze wyższym poziomie, powstrzymuje go wrodzona towarzyskość. NBA comparison: Clifford Robinson bez opaski.

Grzegorz Wilk – najsprawniejszy z nas wszystkich, miłośnik tatuażu i sportów wszelakich. Trash-talker, sigma. NBA comp: Darius Garland



Bartosz Gajewski – gruby na bramkę. Ucieszyłem się trafiwszy trójkę, reverse layup i kradnąc parę piłek, zważywszy formę i nocny tryb życia nie było chyba źle. NBA comp: emerytowany Kyle Lowry


Paweł Milewski – dron operator, wielki fan Kobe, pierwszy raz na campie. Wszedł, obwąchał, z każdą edycją będzie lepszy, to ten typ. NBA Comp: Detlef Schrempf

Janusz Więckowski – kolejny w naszej grupie właściciel studia tatuażu, bardzo sympatyczna postać, myślami trochę gdzie indziej 🤞🏻 no i trochę zabrakło wytrzymałości mięśniowej, ale czuję, że spotkam go jeszcze. NBA Comp: Brevin Knight

Mieszko Kot – kot to on był w młodości. Doświadczony, zawzięty, bez warunków, ale z techniką i zacięciem. Krzyczał na nas, inspirował, pobudzał. Ten jest do grania. NBA Comp: Damon Stoudamire

Krzysztof Nowakowski – człowiek Kosmos, znacie te reklamy jedzenia w proszku „Huel”? Krzysiek robi polski Huel, czyli „Kosmos”. Częstował nas, obdarował prezentami, polecam. Koszykarsko zdolny, tyle że dawno nie grał. NBA Comp: Buggs Bunny w Space Jam

Maciej Lang #85 – długie ramiona, sprawne ciało, instynkt do zbierania piłek, solidny gracz co nie pcha się przed szereg. Chciałbym aby się bardziej zaznaczał strzelecko, bo rzucać z wyskoku umie, widziałem. NBA Comp: Horace Grant.

Sebastian Zagrobelny – atletyczny zaskakująco zważywszy masę. Drugi raz na campie i od razu odważniejszy, był z nami parę razy, brakuje mi u niego powtarzalności, fajny chłopak, ale co chwilę gdzieś znika! NBA comp: Raymond Felton

Robert Bloch – Big Roba możecie znać jako autora tekstów tu na GWBA, przez wiele lat pisał pod pseudonimem BLC.Leworęczny, łamignat, poza boiskiem encyklopedia pop-kultury, humanista, przyszły literat. NBA Comp: leworęczny Nikola Pekovic

Jakub Malik – Kuba Malik to tzw. point-man, nie że point-guard, tylko point-man, każdy oddział szturmowy ma takiego: idzie przodem, kiedy jest pułapka on wpada pierwszy, czasem bierze też na siebie psa obronnego albo po prostu leci na zbiórkę, niczego się nie boi. Piłka sama wpada mu w ręce, on się nie zastanawia, on gra. Każdy powinien mieć swojego Malika w swoim życiu. I love this guy! NBA Comp: Dennis Rodman

Mateusz Picz – nie był w pełni sprawny, problem ze stopą, ale każde dośrodkowanie, każda główka, każda niczyja piłka odbita od tablicy albo leniwie rzucona w górę była jego. Bardzo fajny ruchowo, widać że piłkarz. NBA Comp: Ausar Thompson

Jakub Stefaniak – jak wspominałem, łatwo można było Kubę zlekceważyć z uwagi na posturę no i brodę, którą regularnie czesał, ale wyszkolony koszykarsko pod względem fundamentalnym był najlepiej z nas wszystkich. Szkolony zawodowo, brakowało jedynie formy. Może jeszcze nas zaskoczy, kto wie. NBA comp: Charles Barkley

Dawid Szewczyk – młodziutki, bez doświadczeń w zorganizowanym baskecie, ale chłonie wszystko jak gąbka. Na treningach nas zabiegał, w meczu jego największy walor leżał w obronie. Jak nie będzie myślał o sobie jako o pierwszej opcji tylko właśnie biegaczu-obrońcy, tym lepiej! NBA Comp: Goran Dragic


Marceli Koska – niewiele gadaliśmy, ale widać, że inteligentny i zadziorny potrafi być na boisku, a to oznaka charakteru. Muszę nadrobić, podciągnąć tę znajomość. NBA Comp: Shane Battier

Piotr Kądziela – Kądziołek mimo młodego wieku czuje się na campach jak ryba w wodzie, czego mu gratuluję. W meczu dla dobra drużyny przywdziewał różne stroje i role. Kozłował piłkę, pchał podania, walczył. Jestem z niego dumny choć mi delikatnie podpadł dzień wcześniej. Jeszcze to naprawimy. NBA Comp: Kevin Knox











Dziękuję za uwagę i zapraszam na kolejne edycje GWBA Camps. Bartek









Dzięki BDG Camp!
Świetna zabawa koszykarsko-towarzyska przez 4 dni, a praca z trenerem Skibą to doświadczenie na lata.
PS. Shane Battier to jest gość, a na następnym campie też się postaram podciąnąć znajomość 😉
Bydgoszcz 💪
Dzięki za relację, Bartek, ale przede wszystkim dzięki za kolejny camp, dla mnie trzeci. Wiele znajomych twarzy z Torunia i Poznania, nowi koledzy, zapaleńcy, Mateusz P, Dawid, Marceli (trzymam kciuki za hiszpański!), reszta bandy. Super przygoda, świetne koleżeństwo, po prostu GWBA Familia. Osobne pozdro dla Janka, super roommate . Choć z przeciwnego teamu:) no i Krzychu, pamiętaj, Kosmos- niebo w gębie!
siema byki. cieszę się Waszą radochą. super, że zawitaliście do Bydzi. czytam GB od samego początku. nawet chciałem się pojawić na mieście i przybić piony, ale w zeszłym tygodniu pochowałem teściową, a poprzedzone to było tygodnikami opieki itd nie chcę zanudzać, ale szczerze gratuluję sukcesu jakim jest kolejny Wasz meeting. podziwiam i życzę tylko nieustajacego entuzjazmu i przyjaźni koszykarskiej braci. p.s. a Grzesiowi i Aście oczywiście awansu. Asta!!
I love these guys!!!
Pozdrowienia dla GWBA Familii.
Do zobaczenia na kolejnym campie✌🏼💪🙌
Pure love ❤️ było genialnie!! Do zobaczenia wkrótce!
1
Super chłopaki, wreszcie zacięty mecz! Widzę te znajome mordeczki na zdjęciach i aż mnie w środku ściska, że nie pojechałem. Gratuluję wam wspaniałej zabawy i zaciętego meczu👏
Szkoda, że nie mogłem być…inny turniej w tych samych dniach, ale jeszcze się nie poddaję i jeszcze się na setkę zobaczymy. Usciski dla wszystkich znajomych mordeczek. 🙂
Przejrzałem zdjęcia i nie rozumiem dlaczego zawsze gracie w koszykówkę piłką do ruggby. Przecież to jest jakiś hardcore. Ani to wygodne, ani nowoczesne. 🙂
A sorry https://youtu.be/U0D_JcGetRk?feature=shared
To inna dyscyplina, szacunek.
I tak oto zostałem królikiem Bugsem 😂
Dzięki wszystkim za super udany GWBA Camp! Dla Bartka, Roberta, Grzegorza i całej ekipy! Mój pierwszy kontakt z piłką do koszykówki po 11 latach, myślałem, że będzie jeszcze gorzej 😂 Ale zegar zaczął liczyć od początku, więc na następnym Campie będę miał już tylko rok przerwy od grania 😉
Siema! Dzięki Panowie za mega klimat ! Bardzo się cieszę że zdecydowałem się na udział. Tak jak piszesz Bartek myślami byłem trochę oderwany niestety. Napewno w przyszłości się jeszcze pojawię jeśli będzie możliwość . Wielkie pozdro dla wszystkich Campowych ludzi!! BLC dzięki za spoko pogaduchy 🤜🤛 Yo!