fbpx

GWBA Familia świętuje mistrzowski tytuł Trefla Sopot | Celtics gotowi zakończyć temat

23

WTMW. Bardzo źle się zestarzał mój wpis o finałach PLK, ale szczerze mówiąc mam to w tyle. Mamy to! Trefl Sopot niczym Cleveland Cavaliers wraca z deficytu 1-3 i sięga po tytuł koszykarskiego mistrza Polski. Po dwunastu latach puchar wraca do Trójmiasta, a ja przypominam sobie skład mistrzów z 2012 roku. Wśród nich dobrze znane nazwiska, m.in: Donatas Motiejunas, Przemek Frasunkiewicz, Robert Witka, Mateusz Ponitka (podówczas osiemnastoletni).

Gratulujemy Kubie Schenkowi tytułu MVP Finałów, bo chociaż w siódmym meczu delikatnie się spalił (8 punktów, 8 asyst, 0/5 z gry, wszystkie zdobycze z linii rzutów wolnych 8/9) mecze numer pięć i sześć, gdy zespół stał pod ścianą, pociągnął pięknie:

  • 21 punktów 5 zbiórek 4 asysty
  • 23 punkty 6 asyst

Ciekawostka jest taka, że sezon miał rozegrać w Legii Warszawa, ale przyobiecany kontrakt nie wszedł w życie. Następnie przymierzał się do gry w Basket Napoli u trenera Igora Milicica, zanim pojawił się krótkoterminowy (dwumiesięczny) kontrakt w Anwilu, na zastępstwo kontuzjowanego Kamila Łączyńskiego. I choć trener Frasunkiewicz chciał aby Schenk we Włocławku został, czynniki ekonomiczne przeważyły. Po zawodnika sięgnął Trefl i jeśli wierzyć doniesieniom, Kuba z coachem Tabakiem dogadali się błyskawicznie. Piękna historia, chcemy tego więcej.

Wczoraj w Ergo Arenie siódmy mecz na żywo oglądało ponad 9 tysięcy kibiców. Była też spora reprezentacja GWBA Familia, ludzie znani z campów i starzy przyjaciele. Byłem taki dumny, zobaczcie, Alek i Rafał przywdzieli nawet campowe jerseye, których kolory do okazji pasowały idealnie. Trzy pokolenia kibiców koszykówki, mecz decydujący o mistrzostwie Polski, więc Ergo obsadziliśmy po brzegi:

 

View this post on Instagram

 

A post shared by Bartek Gwba (@bartekgwba)

Other bball news

-> Dziś w nocy Boston spróbuje zakończyć serię finałową z Dallas. Czterdziestopunktowa porażka w Game 4. kładzie się cieniem na ich dominującej kampanii playoffs, ale jeśli dziś dokończą dzieła nie będzie to miało najmniejszego znaczenia. W dalszym ciągu ważą się losy Kristapsa Porzingisa, który zmaga się z bólem naderwanego przyczepu/ mięśnia. Wiemy, że będzie wymagał interwencji chirurgicznej po sezonie, aktualnie trwa batalia o to, by postawić Łotysza “na nogi”.

Powiem od siebie, jego brak jest zauważalny. Mówimy o 230 centymetrach rozpiętości ramion, całkiem sprawnych jeśli mnie zapytacie. Mówimy o automatycznym mismatchu na szczycie parkietu czy low-post, nawet jeśli nie stawiają KP w środku, bo nie zachodzi taka potrzeba. Przytaczałem jakiś czas temu, że Porzingis tyłem do kosza to najbardziej efektywny rodzaj akcji w tym sezonie, jeśli chodzi o atak Celtics, ponad 1.2 punktów na posiadanie (!) bo co mu zrobisz gdy stanie z wyciągniętymi rękoma na “łokciu”?

Mavericks w czwartym meczu zagrali z werwą owszem, ale przede wszystkim, licząc na brak skuteczności trzypunktowej bunkrują obręcz Dereckiem Lively i dobrze na tym wyszli ostatnio (Tatum, Brown, White i Pritchard zaliczyli 5/25 zza łuku jeśli mnie pamięć nie myli). Boston nie będzie wyważał zamkniętych drzwi, żyją i umierać będą grając swoje, czyli szyjąc za trójkę. Potrzebny im jeden mecz (pozostały trzy próby) na przeciętnej skuteczności, aby to udźwignąć / dźwignąć w górę upragniony mistrzowski puchar.

Dziś w TD Garden kibice liczą na lepszą efektywność i raczej się nie zawiodą. Gościem na którego patrzę ze szczególną uwagą jest Jrue Holiday, zbyt często zdarza się, że zespół idzie tak, jak jemu idzie, aby był to przypadek. Ostatnim razem niecharakterystyczne błędy popełniał, jakby nie czuł piłki. Dziś będzie gryzł. Co strzeliło do głowy sztabowcom Milwaukee aby go transferować do Bostonu, nie wiem (macie rację, technicznie wysłali Jrue do Portland, dopiero 4 dni później trafił do Bostonu). Rozumiem 34-lata na karku, opcja przedłużenia kontraktu niewygodna z punktu widzenia finansów, uwierzyli że ich los odmieni 34-letni Damian Lillard. Teraz są w kropce: bez budżetu, picków draftu, obrony, ani perspektyw na wzmocnienie składu. Sztab szkoleniowy w osobach Doca Riversa i Darvina Hama będzie musiał stanąć na głowie by wyłuskać z tego wynik przekraczający awans do drugiej rundy.

-> Niezastrzeżony free-agent Andre Drummond zapowiada odejście z Chicago Bulls, ale mniejsza z tym, bo włochaty Andre sam w sobie krajobrazu NBA nie zmieni. Gorsza rzecz, Denver Nuggets obawiają się, że ktoś im podkupi kolejnego startera, w zeszłym roku stracili Bruce’a Browna, któremu Indiana Pacers zaoferowali 45 milionów dolarów za dwa sezony. Dziś podobną umowę może z wolnego rynku otrzymać KCP, czyli Kentavious Caldwell Pope. Byłoby szkoda.

-> Nikola Jokic powiększa swoją stadninę koni wyścigowych. Kolejne z jego zwierząt zwyciężyło w gonitwie na północy Serbii, statuetkę w imieniu dumnego hodowcy w górę wznosił kolega Bogdan Bogdanovic:

-> New Orleans Pelicans nie zamierzają oferować Brandonowi Ingramowi przedłużenia umowy w maksymalnym wymiarze (gwarantowałoby to chłopu zarobek na poziomie 50 milionów dolarów rocznie, circa about). Kontrakt kończy m.in. Jonas Valanciunas, zbiega się to z informacją o zainteresowaniu Pels osobą Jarretta Allena z Cleveland. Moim zdaniem dowolna konfiguracja transferu skupionego wokół Igram/Allen premiuje wyłącznie Pels. Allen to zawodnik wpływający na losy meczu w stopniu istotniejszym aniżeli BI. Przy założeniu, że przesuwamy Ziona na piłkę, piątka pod tytułem Zion / CJ / Jones / Murphy / Allen wygląda całkiem ciekawie. Defensywnie się zgadza, wszystko rozbija się o zdrowie i dostępność Williamsona. Dywagacje zakończmy raportem mówiącym o tym, że Cavs nie są zainteresowani Ingramem (nie dziwię się).

Dobrze, kończę na dzisiaj, zaraz podaję na Discordzie typy na wieczór i idę grać 1v1 w kosza z bratem. To tak w ramach przygotowań do GWBA Camp w Katowicach (18-21 lipca). Łatwo nie będzie, ale tym razem bball IQ wygra z zasięgiem, czuję to! Sponsorami odcinka są Czesław Michniewicz oraz Mac Pudełko, pozdrawiamy! B

23 comments

  1. Array ( )
    Odpowiedz

    “Bardzo źle się zestarzał mój wpis o finałach PLK, ale szczerze mówiąc mam to w tyle.” ……. czyli można pisać byle co, bo i tak nie bierze się za to odpowiedzialności….

    (-36)
    • Array ( [0] => administrator )

      Za co mam wziąć odpowiedzialność? PLK traktuję stricte kibicowsko. Szczecin miał wszelkie argumenty by powtórzyć sukces. Przegrali minimalnie piąty mecz (Sopot był pod ścianą) w szóstym nadziali się na lawinę trójek, w siódmym nie udźwignęli tematu nerwowo. Dziewięć tysięcy kibiców zrobiło swoje. Pewni gracze Kinga kompletnie niewykorzystani w moim odczuciu, brak efektywności Mazurczaka i Żołnierewicza. Linia sędziowania także się zmieniła mam wrażenie, ale nie chcę tutaj otwierać niepotrzebnej dyskusji. Trefl lepiej wszedł w siódmy mecz i dość prędko zaczęło się gotować w głowach ekipy Kinga.

      (22)
    • Array ( )

      Stawiasz jakiś typ, jak ja na sweepa Bostonu. Nie dzieje się tak z różnych przyczyn i co teraz mam się biczować bo mój wpis się źle zestarzał. Sport to zabawa, radość. Nie trafisz z przewidywaniami i tyle. Dyskutujemy po kibicowski dalej.
      Generalnie Szczecin sfrajerzył na maksa.

      (11)
  2. Array ( )
    Odpowiedz

    Jest coś na rzeczy w tym, że LAL rozmawiają z CHI odnośnie wymiany AD za DeRozana, Zacha i pierwszorundowego picku ?

    I gratulacje dla Sopotu z Wrocławia 🙂

    (-1)
  3. Array ( )
    Odpowiedz

    MVP Finałów – 8 punktów, 8 asyst, 0/5 z gry. PLK to żart.

    Niech Boston skończy dziś tą mękę, bo ten sezon zmęczył nas wszystkich.

    (-9)
    • Array ( )

      jak się męczysz, to idź se napierdź w fotel, po kiego wała tu piszesz w takim razie

      (-3)
    • Array ( )

      STONOGA co to za infantylne teksty? Pierwszy mecz finału był… 10 dni temu, pamiętasz jaki był wynik? Czujesz napięcie związane z następnym meczem, kiedy gramy co 3-4 dni? No proszę cię

      (4)
  4. Array ( )
    Odpowiedz

    Ktoś jeszcze zwrócił uwagę na średnią wzrostu kolegów Jokicia? 😮
    Ten ziomek od pucharu też do małych nie należy…

    (0)
  5. Array ( )
    Odpowiedz

    Doc Dyzma Rivers już planuje, rozrysowuje, obmyśla którego ze swoich zawodników obwinić za porażkę w następnych playoffach. Krzysia Middletona trochę ciężko, bonkontuzje… Giannisa nie można, bo to gwiazda zespołu… Damien wydaje się bezpiecznym typem-gdy tylko trafi się okazja czmychnie do Miami… A może jednak duet Lopez-Beverly?

    (-1)
  6. Array ( )
    Odpowiedz

    Jakub Schenk w zeszłym roku zachorował na zespół Guillaina-Barre. Choroba głównie atakuje układ nerwowy i doprowadza do różnego stopnia niedowładów (pełny/częściowy paraliż). Objawy się wycofują i dobrze rehabilitowani pacjenci dosyć szybko wracają do samodzielności i względnej normy. Ale żeby wrócić do zawodowego sportu i zostać MVP to czapki z głów! Zmienił 3 kluby na przeciągu roku i tak wypalił w finałach. Od teraz jestem jego fanem, chyba kupię sobie koszulkę z jego podobizną, jak te co ludzie mieli wczoraj na meczu.

    (16)
    • Array ( )

      Równo dwa lata temu zachorowałem na to samo (33 lata), pełny paraliż i niestety część niedowładów i ograniczeń została ze mną do dzisiaj. Tylko 25 procent chorych wraca do pełnej sprawności (dane z USA, bo w Polsce istnieje dziwny mit, że wszyscy po tym zdrowieją…). Wielki szacunek dla Schenka, naprawdę, że z tego wyszedł, wrócił do sportu i jeszcze zrobił MVP. Świetna historia, bo tą chorobę można najbardziej porównać do udaru, jeśli ktoś chce sobie wyobrazić przez co przeszedł zawodnik Trefla. Ja niestety mam wiele dni, że czuję się jak kupa, ale walczyć trzeba, jest rodzina, prowadzę ile mogę firmę, a wolnym czasie poczytam sobie GWBA:))) Może kiedyś zdrowie pozwoli pojechać na Camp:) Te finały PLK w tym roku były mega. NBA finały bez polotu. Pozdrawiam Wszystkich:)

      (10)
  7. Array ( )
    Odpowiedz

    Gratulacje dla Teflu. Pamiętam Twoje artykuły o tym, że warto wspierać i kibicować swoim drużyną w PLK. Fajnie jakby od czasu do czasu pojawił się wpis nawet w formie czysto kibicowskiej o PLK. Warto wspomnieć, że jeszcze niedawno Jakub grał w Szczecinie.

    (0)
  8. Array ( )
    Odpowiedz

    Przed finałami napisałem taki komentarz, że czas docenić w końcu Brown`a i jego przywództwo. Zero zaskoczenia dla mnie,że zdobył tytuł MVP Finałów. Za to totalnym nieporozumieniem był jego brak nawet w 3 drużynie All NBA. Chyba nawet autor tej strony należał do krytyków JB. Czas najwyższy przyjąć do wiadomości, że to jeden z najlepszych koszykarzy świata, teraz już oficjalnie dla każdego.Wiele jeszcze sukcesów przed nim,stale się rozwija i z Tatumem tworzą zabójczy duet.

    (7)
  9. Array ( )
    Odpowiedz

    Ja bym wrzucił zawodników Trefla na testy antydopingowe. Jakieś cudowne ozdrowienie od 5 meczu nastąpiło. W game 2 grali dramatycznie, w Szczecinie dostali bęcki a potem…

    (0)

Komentuj

Gwiazdy Basketu