fbpx

Gwiazdy Brooklyn Nets wysadzone z siodła przez nuklearnego Collina Sextona!

44

Dzień dobry. Co za kolejka NBA!

brooklyn nets 135 cleveland cavaliers 147 (2OT)

113:113 brzmiał wynik na zakończenie regulaminowego czasu gry, ale mecz się dopiero rozkręcał. Czy były to najbardziej szalone i nieprzewidywalne zawody tego sezonu?  Można tak powiedzieć. Debiut nowojorskiej, Wielkiej Trójki odbył się z fanfarami. Zobaczcie liczby: Kyrie Irving (37 punktów przy 15/28 z gry) James Harden (21 punktów 10 zbiórek 12 asyst) Kevin Durant (38 punktów 12 zbiórek 8 asyst). Każdy się nażarł statystyk, ale zabrakło najważniejszego, zwycięstwa.

Na drodze stanął przywrócony do życia po skręceniu kostki Colin Sexton (oraz obrona strefowa Cleveland). Cóż mogę napisać na jego temat. Poziom energii, jaki zaprezentował wymyka się opisom. W dogrywce i drugiej dogrywce zdobył dla Cavaliers 20 punktów z rzędu. Całą, naszpikowaną gwiazdami organizację Nets w drugiej dogrywce ograł samodzielnie czternaście do ośmiu, a na koniec podał do Taurena Prince’a, który przypieczętował wiktorię celnym rzutem za trzy. Będzie co wnukom opowiadać, a my powinniśmy cieszyć się, bo w Ohio kwitnie nowa gwiazdka. Sexton to nie jest żaden wirtuoz koszykówki, ale intensywność oraz pewność siebie, jakie prezentuje zyskują mu sympatię kibiców. Mam rację?

Kyrie wyglądał świeżo, szczupły i ogolony. Od trzeciej kwarty jego performance jednak słabł. Forsował rzuty. Szkoda też ostatniej akcji czwartej kwarty gdy łokciem musnął twarz Sextona. Ten dla zaakcentowania nielegalnego kontaktu o mało salta w tył nie zrobił. Najważniejsze, że akcję wybronił. W pierwszej dogrywce to samo: z zimną krwią władował trójkę na remis (dlaczego Nets nie faulowali?!) i teraz pół koszykarskiego świata wchodzi i sprawdza jego skuteczność rzutową. To trzeci sezon Sextona w NBA:

  • 119/296 zza łuku jako rookie = 40.2%

  • 97/255 zza łuku jako sophomore = 38%

  • 21/42 zza łuku obecnie = 50%

Wygląda nieźle. Pozycje do rzutu kreuje sobie bezproblemowo, widzieliśmy w drugiej dogrywce, gdzie wyizolowany naprzeciwko Jeffa Greena, po step backu wyszedł w górę i powiększył prowadzenie do jedenastu punktów. A półtorej godziny wcześniej, gdzieś w połowie drugiej kwarty w pojedynkę zatrzymał biegnącego sam na sam z koszem Duranta. Skąd ten chłopak bierze tyle energii? Nie wiem, ale mu kibicuję. W sumie na koncie młodego znalazły się: 42 punkty 5 asyst 5 zbiórek i 16/29 z gry. Tego typu występy można podciągnąć pod tak zwane “out of body experience”. Kto z Was grał kiedyś w koszykówkę ten wie, że czasem nadchodzi dzień, w którym nie myślisz tylko reagujesz. Ciało zestraja się z piłką, wiesz że miniesz, wiesz że trafisz. Po prostu się to dzieje. Brawo Collin!

Pytanie brzmi czy zespół Nets mógł coś przedsięwziąć by spowolnić chłopaka? Ekhem. Nie bądźmy złośliwi. Drużyna o najgorszym ratingu ofensywnym w tym sezonie właśnie zdobyła przeciwko nim 147 punktów. No cóż, nie wymagajmy od konia, żeby wspinał się po drzewach. Gdy tradycyjne metody (ręka w górze przy rzucie ha ha) zawiodły trenerzy uznali, że tak musi być, że Sexton na pewno ostygnie. No więc nie ostygł.

Brooklyn oprócz wybitnego talentu ofensywnego swoich najgłośniejszych nazwisk zaprezentował także niechlujność w konstruowaniu akcji, leniwe rotacje i podania w trybuny. Poszli z Cleveland na wymianę ciosów i się przejechali, bo ci oprócz prezencji podkoszowej (w szczególności pochwalić należy debiutującego w nowym zespole Jarretta Allena: 31 minut 12 punktów 11 zbiórek 4 bloki) rzucali na poziomie 50% skuteczności oraz mieli closera w osobie Sextona. Do końca nie było wiadomo czy wystąpi. Wystąpił i bardzo dobrze. Będzie miał co wnukom opowiadać. Zdaje się, że już to napisałem…

Co jeszcze?

Harden za bardzo skupiał się na byciu kreatorem, zwłaszcza w drugim składzie powinien być chyba agresywniejszy w poszukiwaniu punktów. Sextona na pewno dałoby się też wyeliminować dużo prędzej wchodząc z nim w kontakt. Dziś ani jednego opatentowanego floatera nie zobaczyliśmy.

Joe Harris słabo rzucał, ale to najpierw trzeba coś ustalić, dać mu możliwość pobiegania po zasłonach, bo w tym jest najlepszy, a nie tylko catch and shoot. Nash i D’Antoni mają taktyczną pracę do odrobienia, to na pewno. Jeszcze raz: sporo namieszała obrona strefowa Cavs stąd pewnie aż 42 minuty na placu Joe pomimo, jak mówię, słabej dyspozycji. W pierwszej połowie pozycje miał wyborne, ale nie trafiał, co zachwiało jego pewnością siebie.

Koniec końców. Nets przez trzy kwarty obwąchiwali rywala wobec czego wpadli z dwucyfrowy dołek. W czwartej kwarcie spięli tyłki, odrobili straty, ale kosztowało ich to wiele zdrowia. Wygrać się nie udało, w dogrywce też nie. W drugiej snuli się już po placu. Piątka zawodników Brooklynu przekroczyła 40 minut.

dallas mavericks 124 indiana pacers 112

Goście dłuższy czas byli z przodu, ale nie mogli odjechać z wynikiem. W końcu w czwartej kwarcie Pacers musieli spasować. Po dłuższym torunee na zachodnim wybrzeżu wrócili do domu. Wyspali się i najedli. Żony i narzeczone zamarudziły. Dzieciaki nie dały pospać. A tymczasem trzeba się było zwlec do roboty. Braki kadrowe panie! Myles Turner to się można śmiać, ale robi różnicę w grze. Nie wyobrażam sobie ażeby z Turnerem na placu Dallas było w stanie zdobyć 68 punktów w polu trzech sekund. Nie mając rim protectora podwajanie Doncica traci sens…

Już nie mówię o absencjach strzelców jak LeVert czy Warren. Szczególnie linia podkoszowa Pacers cierpi. Można powiedzieć, że jest aktualnie tak szeroka jak talia Domantasa Sabonisa (25/10/4) bo tylko z niego się składa. Litwin praktycznie nie schodzi z parkietu, a na silnym skrzydle gra Doug McDermott. Ten ostatni w latach dziewięćdziesiątych byłby shooting guardem co najwyżej. Serio mówię, nawet Kevin Garnett zaczynał jako niski skrzydłowy.

Nic więc dziwnego, że przy takim small-ball poszalał był rekonwalescent Kristaps Porzingis, autor 27 punktów 13 zbiórek (w tym siedem w ataku) 4 asyst 12/15 z gry i zero strat. Dallas bez rewelacji, wykorzystali słabości przeciwnika. Luka Doncic podwajany, rzucał nieskutecznie, ale wciąż na jego koncie pojawiło się 13 punktów 12 zbiórek i 12 asyst. Jego dorobek uzupełnił Trey Burke, autor 22 punktów z ławki rezerwowych.

boston celtics 109 philadelphia 76ers 117

Celtowie mieli swoje szanse, ale nie potrafili bez faulu zastopować Joela Embiida (42 punkty 10 zbiórek 17/21 FT!)

Czy aż tyle rzutów wolnych należało się Kameruńczykowi. Nie jestem pewien. Teatr lubię, ale nie na boisku do koszykówki. Może inaczej, jeśli gwiżdżesz to gwiżdż w obie strony. Co nie zmienia faktu, że Joel rozwija się koszykarsko, nowością są na przykład akcje, w których kozłuje piłkę inicjując atak pozycyjny.

Brad Stevens trochę nie miał wyjścia. Powiedziano mu, że wracający po kontuzji Kemba Walker ma limit minutowy. Dwadzieścia, no może dwadzieścia dwie minuty i ani sekundy dłużej. Na dodatek nie za długo na raz. No więc gdy Kemba wszedł w rytm w pierwszej połowie (17 punktów 5/7 zza łuku) trzeba go było niechętnie, ale posadzić na ławie. Ostygł oczywiście i w drugiej połowie dostarczył już tylko 1/8 z gry. Coach trzymał parę minut na końcówkę, co okazało się kontrproduktywne.

Brak Jaysona Tatuma oczywiście boli. Jego miejsce próbował zająć Marcus Smart i mimo dobrych cyfr (25 punktów 10/19 z gry) momentami forsował rzuty. Najwięcej oddał ich Jaylen Brown, ale jak widzicie, przy takiej ekspozycji (10/24 z gry) trudno zachować skuteczność. Ostatnia część meczu nieudana w jego wykonaniu.

Tym samym Sixers obejmują pierwsze miejsce w tabeli konferencji wschodniej i co tu wiele gadać, wyglądają lepiej niż kiedykolwiek. W następnym meczu spodziewamy się ujrzeć Setha Curry’ego, a Shake Milton wyrasta na bardzo stabilną opcję zatytułowaną sixthman.

W pozostałych meczach:

detroit pistons 115 atlanta hawks 123 (OT)

Nie oglądałem i nie wiem co się tu działo. Może Pistons już zaczęli tankowanie? Tegoroczny draft będzie bardzo silny, o tym wkrótce. W każdym razie: widzę 40 punktów w trzeciej kwarcie i tylko czternaście w czwartej zdobyte przez Pistons. Widzę rekordowe 32 punkty Jerami Granta, który po raz trzynasty z rzędu przebił linię bukmacherską.

Widzę 27 punktów i jeszcze bardziej imponujące 26 zbiórek Clinta Capeli. Widzę 31 punktów i wiele prób rzutowych Johna Collinsa. Widzę Trae Younga (38/10) rzucającego dziewiętnaście wolnych. Coś mi się wydaje, że Dwayne Casey porzucił obronę strefami, ale muszę to sprawdzić…

miami heat 111 toronto raptors 102

Kendrick Nunn (28/8/5) po raz kolejny robi różnicę w drugim składzie. To największa pozytywna niespodzianka Heat jak dotąd w tym sezonie. Raptors jak wiadomo do zwycięstwa muszą pobiegać (liderzy fast break points) bo bez tego brakuje zdobyczy. Niestety nieszablonowych Heat nie udało się odpowiednio spowolnić. Skuteczność trójek (a zależni są od nich o wiele za bardzo) nie zachwyciła stąd Miami mimo absencji jest górą. Trzeba to było stawiać, wiedziałem.

orlando magic 97 minnesota timberwolves 96

Był taki mecz. Odbył się. Rzadki ostatnio sukces dla Orlando, ale biorąc pod uwagę moc rywala nie wiem czy jest się z czego cieszyć. Wrócił Evan Fournier (24 punkty na 21 rzutach) ale na ławce był dramat i ogólnie rzecz biorąc skuteczność 39% nie zasługuje na zwycięstwo w dziewiętnastu na dwadzieścia meczach NBA.

phoenix suns 109 houston rockets 103

DeAndre Ayton ustanawia nowy rekord kariery (26 punktów 17 zbiórek 3 asysty) w pomeczowym wywiadzie wychwalając Chrisa Paula. Ten instrukcję obsługi big-mana NBA ma w małym palcu i cyklicznie uchyla przed Aytonem rąbka tajemnicy. Nie za dużo od razu, bo poziom przyswajania wiedzy DeAndre ma dość ograniczony. Najbardziej podoba mi się fakt, że staje się agresywniejszy i coraz częściej zaczyna nie tylko wchodzić w kontakt, ale inicjować kontakt z rywalem. Od progresu tego faceta wiele zależy w tym sezonie.

Rockets i tak nieźle się trzymali bez rozgrywającego. Bardzo energiczna i zmotywowana grupa. Szacunek dla Christiana Wooda, który wrócił na parkiet po skręceniu nogi. Wood, Gordon, Oladipo oddali po 20 rzutów (circa about) ale struktury gry nie widać.

san antonio spurs 99 golden state warriors 121

Stephen Curry (26 punktów 11 zbiórek 7 asyst) zatańczył z całym zespołem SAS wprowadzając zamieszanie i ustalając warunki spotkania. Dejounte Murray jest fajny, ale po zasłonie gubi się często, a LaMarcus Aldridge to już staruszek i jeden mecz solidny zagra w tygodniu, maksymalnie. Co za tym idzie SAS nie bardzo ma pomysł na half court offense (tylko 17 asyst) i nie bardzo było wiadomo, kogo chcą zaatakować. Wiggins, Wiseman, Oubre zaliczyli dwucyfrowe zdobycze punktowe. Uwaga: z bilansem (8-6) Warriors są na piątym miejscu konferencji!

sacramento kings 96 los angeles clippers 115

Nie oglądałem, ale pogrom był spodziewany. Kings to najgorsza defensywa NBA. Beznadziejne powroty do obrony, równie tragiczny atak pozycyjny, braki fizyczności w środku, a zarazem najwyższe tempo gry. Tyronn Lue wciąż testuje ustawienia. Coraz bardziej się boję Clippers. Najwyższy wynik punktowy dziś osiągnął Kawhi Leonard (32 punkty 5 asyst 6 przechwytów).


Kto dziś na gwbastore.pl zamówi książkę lub koszulkę otrzyma w prezencie kartę kolekcjonerską jednego z franchise-players: Giannisa Antetokounmpo (Shock Wave Panini Revolution) lub Damiana Lillarda (Give and Go Panini Mosaic).

Dobrego dnia wszystkim! B

Ostatnie Wpisy

44 comments

  1. Array ( )
    Odpowiedz

    Nets bardzo dużo czystych rzutów generują, ale obrona wygląda fatalnie, za dużo łatwych punktów. I ten mecz pokazał, że samym atakiem o mistrza będzie trudno. Ewidentnie przydałby się trade Kyrie>ktoś, kto broni. Z kolei Blake Griffin chyba sam liczy na trade, albo postanowił zmienić pozycję. Bo to, co teraz gra z PF nie ma chyba nic wspólnego, skoro gościa w ogóle pod obręczą nie widać, ani z jednej, ani z drugiej strony.
    Za to Wiggins chyba zaakceptował fakt, że nie będzie nigdzie alfą, i lepiej się dopasować do systemu. Przy okazji 40% zza łuku, nieźle.

    (15)
  2. Array ( )
    Odpowiedz

    Wczoraj dotarła paczka, książka przeczytana – polecam, koszulka sztos!!! No i do tego karta MJ!!! Dzięki wielkie chłopaki!!!

    (6)
  3. Array ( )
    Odpowiedz

    Imponuje mi niesamowicie Curry, może grac gościa klepiącego gałę i izolację, obcinać sie na zasłonach lub samemu stawiać zasłony. Absorbować obronę, robiąc miejsce kolegom. Dziś GSW wyglądało momentami znakomicie(wiem, można powiedzieć, że SAS na drugim biegunie blado). Jeśli jeszcze lepiej nauczą sie wychodzić z pułapek na Currym to drużyny z górnej części tabeli nie będą ich chciały w 1 rundzie. Jedynie czego sie obawiam to że Curry zbyt wyeksploatuje sie na obronie. Ile ten gość w ciągu meczu musi sił zostawić to głowa mała. Aha Kelly gra co raz lepiej, i nie chodzi mi o trójkę, ale jakoś mu się procesy myślowe wyrównały.

    (31)
  4. Array ( )
    Odpowiedz

    Pierwsze 7-8 minut Nets to był ideał dla oka. 100% skuteczności. Pozycje do rzutu kreowane z dziecinną łatwością.
    I nagle przestali trafiać. A liczba strat w meczu to lekka patologia.

    Harden tak przyjacielski, że przeciwnik wie że poda – i po prostu przecina podanie 🙂
    Muszą to dopracować, bo jest zbyt czytelne.

    Już myślałem, że wygrają w bólach, ale Sexton pozamiatał. Szacunek.

    (4)
    • Array ( )

      Pięknie dogrywali do Wisemana. SAS nie mogli sobie z tym poradzić. Jordan Poole ładnie zasadził jeszcze 3 trójki na dowidzenia. Kerr narazie w ogóle nim nie gra. A to pokazuje że potencjał GSW ma duży.

      (2)
  5. Array ( )
    Odpowiedz

    Panie Admin. Orlando – Minnesota, był taki mecz – odbył się. Jasna sprawa.
    Wypadałoby jednak wspomnieć o game winnerze młodego Anthony’ego.

    (28)
  6. Array ( )
    Odpowiedz

    Skrecil noge i wrocil hmm…kto mu ja tak szybko nastawil Pamela Anderson ze slonecznego patrolu? ps wszystkiego najlepszego dla wszystkich babc na swiecie ….zdrowia i lepszego swiata?

    (4)
  7. Array ( )
    Odpowiedz

    Sexton pozamiatał, nawet KD dostał trójkę w pape. Końcówka zagrana niczym Kobe/MJ. Nie mógł spudłować. Ogień. Fajnie, że czasem goście na których patrzymy mniej przychylnym okiem przebijają swój sufit (To jest piękne w sporcie). Tak było na przyklad z Donavanem Mitchelem ( przy czym on szybciej zdradził gwiazdorskie zapędy )

    (3)
  8. Array ( )
    Odpowiedz

    Panie Admin zgadzam się z Aytonem, też zauważyłem (nareszcie) ten progres. Jest znacznie bardziej widoczny od początku sezonu, przede wszystkim nie popełnia już szkolnych błędów 😀 trzymam za niego kciuki, bo tutaj w dużej mierze leży sukces tegorocznych Suns.
    Co do Sextona zgodzić się nie mogę. Fakt wczorajszy występ magiczny, ale sposób w jaki ten gościu gra obrzydza mi mecze. Przez niego nie oglądam Cavs w tym sezonie. Można rzec, że on praktycznie w ogóle nie podaje, nie wie co to gra zespołowa. W ataku jedna osoba stawia mu zasłonę, a reszta stoi przeważnie. Tego nie da się oglądać. Mówiono że Kobe gra samolubnie, ale Sexton w porównaniu z nim to skala, jak słoń do mrówki 🙂 zresztą gra Kobe to była uczta dla oka, a Sexton to drwal który leci na pałę. Pozytywem jest skuteczność za łuku i kreowanie samemu pozycji do rzutu za 3, ale reszta gry kuleje. Inaczej sprawa wyglądałaby, gdyby takie występy jak we wczorajszej dogrywce, zdarzały się co mecz…

    (1)
    • Array ( )

      Przesada z Colinem… To głównie dzięki niemu Cavs zaliczają tak dobry bilans. Okey gra egoistycznie ale dopóki ida za tym dobre procenty to nie ma co marudzić. ? Z resztą on nie jest tam wyjściowym PG jest nim Garland który kręci 6,5 asysty na mecz fakt to nie dużo ale będzie z tym dużo lepiej to młody chłopak który też w sumie nie gra nie wiadomo ile z tą piłka w rękach jak na pozycje na której występuje. Jest potencjał w Cavs to na pewno tylko trzeba tym teraz mądrze zarzadzac

      (1)
    • Array ( )

      Wciąż się nie zgadzam, ja preferuję systemowa koszykówkę, podania, biegi bez piłki etc. Nawet kosztem porażek. Z drugiej strony rozumiem Twój punkt widzenia i pozdrawiam 🙂
      Ps. Do momentu w którym oglądałem Cavs w tym sezonie, to Sexton był starterem i chyba na PG.

      (1)
  9. Array ( )
    Odpowiedz

    Ale gdzie po jednym meczu juz oceniać cala drużynę Nets??? Mecz pokazal, czego im brak: tego samego, czego jeszcze na poczatku sezonu nie mieli LAC – charakteru, zgrania, pomyslu na grę. Na razie to zbior osobowosci, ktory dopiero uczy sie i wyznacza granice sobie i rywalom. Widac bylo, ze kazdy z Big3 boi sie zagrac “swoja” akcje, ze woli udawac zespolowe granie. Ale kiedy JH odpalił step back 3 a KI zaczął krecic bączka z rywalami to pilka siedziala a wynik sie trzymał. Jeszcze niech troche ogarna wspolne granie i taktyke i bedzie dobrze 🙂
    A obrona Nets..? Hm. Indywidualnie momentami dawali rade, jakby przypominali sobie, ze to juz nie Hou czy Bos i wypada stworzyc Nowa Jakosc 😀

    (5)
  10. Array ( )
    Dzień jak co dzień 21 stycznia, 2021 at 17:24
    Odpowiedz

    Biedny Kyrie, wrócił po takim czasie i od razu dostał w pysk wynikiem Sextona. Czyli zobaczymy go za kolejne kilka tygodni jak wypali całe kadzidło na hali, żeby to się nie powtórzyło

    (3)
  11. Array ( )
    Odpowiedz

    Brad gral ostroznie i kazdym zawodnikiem max 30min w meczu, widac ze do wyniku meczu (choc bylo blisko) podchodzil spokojnie. Gra Celtics wygladala calkiem spoko, probuja grac druzynowo i dbaja o to by rozgrywanie akcji operalo sie na kilku graczach.
    Ben Simmons stoi w miejscu jesli chodzi o rozwoj i dopoki tak jest to sie 76ers nie martwie. Embiid sie prezy ale z jego zapalem to wiadomo ze roznie bywa.

    Theis dostawal latwe pilki i fajne statystyki zrobil, mysle ze zaczyna sie promowanie go do transferu, jest na schodzacym kontrakcie wiec moze sie uda za kogos wziac. Biorac pod uwage, ze Drummond gra juz mniej niz Allen w Cavs, moze sie go uda wyciagnac.

    Jeszcze chwile i zobaczymy kto tankuje i wtedy pokaza sie opcje do wyciagniecia.

    Kemba Walker wyglada dobrze!

    (1)
  12. Array ( )
    Odpowiedz

    Kyrie do połowy był jak maszyna. Perfekcja, koncentracja, niemalże bezbłędny i każda piłka czysto cięła siatę. Miał 8/10. Ale jego performance spadł bo na koniec drugiej kwarty podkręcił kostkę.
    Tak czy inaczej – no Brooklyn ma moc, ale to jest tak, że mają 3 osobne mecze. Jedną piłkę gra KD, druga akcja idzie na Hardena, trzecia na Kyrie i niewiele mają wspólnego po drodze. Parę crossów, iso, i pod kosz, albo rzut, zespół nie istnieje. Ok, pierwszy mecz, KD z Hardenem dotąd nawet coś kleili, ale zobaczymy co z tego wyjdzie. Na razie zaczynają od zera.

    Tony Allen za to pieknie pokazał co najbardziej stracił Brooklyn

    (1)
  13. Array ( )
    Odpowiedz

    Co do Nets to nie widzialem tam obrony zwlaszcza u Irvinga, moze zajmie mu czas po przerwie zeby zaczac cos grac w defensywie. Jesli nie to bedzie ofensywny cyrk i wielka klapa, jako ze mistrzostwa i mecze w PO wygrywa sie obrona.

    (0)
  14. Array ( )
    Odpowiedz

    Jakby tak clipsi wykopali Rubio i odchłani Minesoty i Drummonda (Nie wiem czy się to spina w kasie ) to mogła by być serio potężna ekipa która była by w stanie obalić Lakers a jak widać i jeden i drugi nie za bardzo są widziani w planach na przyszłość swoich drużyn

    (-1)
    • Array ( )

      Clippersi obalą Lakers jak na nich trafia w Play ofach. Obalili by w zeszłym sezonie tylko ci mieli szczęście że się clippersi na Denver wylozyli.

      (-1)
    • Array ( )

      @Ted, jak ty możesz dlaje tak trollować? Przecież Clipps w zeszłym sezonie to by się zesrali, a nie powieźli Lakers. NIe potrafili sobie poradzić z Denver. Pieprzone Denver, które niezmordowanie walczyło z Utah. Wiec jakim sposobem dali by rade Lakers, z taką słabą psychą i do tego bez rozgrywającego?

      (1)
  15. Array ( )
    Odpowiedz

    A czy GWB zastanawiało sie kiedykolwiek by wrzucać aktualne statystyki na stronę? Ppg, ast, reb, stl,etc
    Nie lubie szukać po innych stronach a raz w tygodniu chociaż (np przy okazji NPAW) fajnie byłoby zerknąć. Jest jakiś powód dla, którego nie publikujecie? Takie dane są obiektem zainteresowań myśle każdego fana a strona byłaby bardziej kompleksowa i atrakcyjniejsza. Pozdrawiam

    (3)
  16. Array ( )
    Odpowiedz

    Admin nie wspomniał przy meczu Orlando – Minnesota o najważniejszym, czyli jak się mecz skończył: game – winner buzzerem rookie Cole’a Anthony’ego za 3 z 94-96 na 97-96… a stykło by żeby Jared Vanderbilt trafił 2 osobiste dla Wolves na 8 sekund do końca. W tym sezonie chyba nikt tak meczu nie wygrał, a debiutant z takim zagraniem, to jeszcze dawniej było…

    (3)
  17. Array ( )
    Odpowiedz

    pan admin nie wspomniał, że Orlando wygrało przegrany mecz gdzie pod koniec zaliczyli serie 11-0, a kurs na nich wynosił 20..

    (1)

Komentuj

Gwiazdy Basketu