fbpx

He got game: Russell Westbrook i Washington Wizards wywalczyli playoffs

49

WTMW.

Znamy finalistów nagród indywidualnych za miniony sezon zasadniczy.

Coach of The Year

-> Monty Williams, Phoenix Suns (51-21)

Suns zaliczyli w tym roku progres wynoszący 24 punkty procentowe, mówimy o bilansie zwycięstw. Pamiętacie 8-0 w NBA Bubble w zeszłym roku? To było jeszcze przed pojawieniem się Chrisa Paula, z którym większość z Was pewnie łączyć będzie poprawę tegorocznych wyników. Zespół awansuje do playoffs po raz pierwszy od roku 2010!

-> Tom Thibodeau, New York Knicks (41-31)

Thibs pchnął swoich podopiecznych jeszcze mocniej, bo aż o 25 punktów procentowych w górę. Knicks podobnie jak Suns, z pośmiewiska ligi, zespołu niepoważnego, rozkalibrowanego i nienastrojonego – nabrali charakteru, nauczyli współpracy i oto awansują do playoffs po raz pierwszy od 2013 roku.

-> Quinn Snyder, Utah Jazz (52-20)

Pierwsze miejsce w tabelach. Snyder udowadnia, że można wygrywać z anachronicznym środkowym. Koszykarskie IQ, dyscyplina, konsekwencja, współpraca – chłopy chodzą jak w zegarku. Dość powiedzieć, że ustanowili rekord NBA pod tytułem minimum dziesięć trafień zza łuku w KAŻDYM meczu sezonu zasadniczego.

MVP

-> Stephen Curry, Golden State Warriors (39-33)

-> Joel Embiid, Philadelphia 76ers (49-23)

-> Nikola Jokić, Denver Nuggets (47-25)

Argumentowałem wielokrotnie na przestrzeni ostatnich tygodni więc nie będę powielał tego samego. Jeśli statuetka powędruje gdziekolwiek indziej niż do rąk Jokera, będzie to incydent międzynarodowy. Joel Embiid meczów rozegrał zbyt mało, a za Stephenem nie poszły wyniki zespołu. Dziś w nocy ich mecz ostatniej szansy o wejście do playoffs.

Rookie of the Year

-> LaMelo Ball, Charlotte Hornets

-> Anthony Edwards, Minnesota Timberwolves

-> Tyrese Haliburton, Sacramento Kings

Gracza z Sacramento nie biorę w ogóle pod uwagę. W tym wyścigu liczą się tylko Melon (16/6/6 w 51 meczach) versus Ant (19/5/3 w 72 meczach). Jeśli trzymać się kryterium rozegranych spotkań, statuetkę powinien otrzymać Edwards. Przed nim jasna przyszłość, bez wątpienia. Jednak zanim LaMelo dopadła kontuzja nadgarstka, jego wpływ na grę i naturalne instynkty rozgrywającego pchnęły zespół w rankingach i można powiedzieć, umieściły Charlotte z powrotem na koszykarskiej mapie. Znów chciało się ich oglądać, nosić czapeczki i koszulki z logo walecznego szerszenia.

W odróżnieniu od Edwardsa, Melo naprawdę czyni zespół groźniejszym i ma wpływ na pozostałych. Ant to wykończeniowiec o dobrej psychice, ambitny, dużo regularnych minut dostawał, oddawał setki rzutów, stąd jego statystyki są nieco nadmuchane. Do któregokolwiek powędruje nagroda, będzie OK.

Defensive Player of the Year

-> Rudy Gobert, Utah Jazz

-> Draymond Green, Golden State Warriors

-> Ben Simmons, Philadelphia 76ers

Rudy wziął się ostro za siebie, zniechęca ludzi przed oddawaniem rzutów w jego otoczeniu, a jego zespół jest najlepszy w tabeli. Draymond jest najbardziej wszechstronny i zaawansowany taktycznie. Nie rzuca, ale nikomu do głowy nie przyjdzie ściągać go z parkietu w końcówce. To można powiedzieć obrońca systemowy, czyta grę, przechwytuje piłki, dyryguje kolegami, ustoi jeden na jeden -> widzieliśmy w ostatnim meczu jak radził sobie z dużo większym przecież Anthonym Davisem. Ben Simmons jest najlepszy w obronie na piłce, potrafi zepsuć wieczór topowym strzelbom na wzór Scottiego Pippena przed laty, jest najszybszy na nogach z całej trójki, ale to głównie obrońca obwodowy. Nie mam tutaj faworyta, największy indywidualny wpływ ma na pewno Gobert.

Most Improved Player

-> Jerami Grant, Detroit Pistons

-> Michael Porter Jr., Denver Nuggets

-> Julius Randle, New York Knicks

Zachwyca początek sezonu Jerami Granta oraz końcówka sezonu w wykonaniu MPJ, ale tutaj zwycięzca może być tylko jeden. Tylko jeden gość z całej trójki jest liderem zespołu, a jego progres nazwijmy to “duchowy” (mam na myśli jakość skupienia, umiejętność koncentracji, tak charakterystyczny dla mistrzów koszykówki) to coś więcej niż poprawa statystyk. Zresztą o czym mowa: byk grający przodem do kosza, mijający rywali kozłem, który skuteczność rzutów za trzy sezon do sezonu poprawił z 27% do 41%! No i co z tego, że sędziowie trochę mu dają fory w obronie. Gość jest znakomity, jego mentorem jest / był nieżyjący Black Mamba.

NBA Sixth Man

-> Jordan Clarkson, Utah Jazz 18/4/3

-> Joe Ingles, Utah Jazz 12/4/5

-> Derrick Rose, New York Knicks 15/3/4

Gdybyśmy zrobili plebiscyt wśród kibiców w cuglach wygrałby D-Rose, mam rację? Jego renesans pod wodzą starego trenera to coś niesamowitego. Ostatni jego epizod w Nowym Jorku był fatalny, triangle offense stał w sprzeczności do jego naturalnych ruchów i instynktu. Aktualnie, w roli zmiennika odpowiedzialnego za dostawy punktów czuje się doskonale. Jest jak karetka pogotowia, sygnalizacja świetlna go nie obowiązuje, zawsze ma zielone. Clarkson to ten sam typ, równie efektowny choć Rose’a stawiam wyżej w obronie, jest większy, a co za tym idzie bardziej wszechstronny defensywnie. Ingles to profesor koszykówki, który trafił w tym sezonie 183 trójki na skuteczności (uwaga) 45%! Jednak profesorowie są od wygrywania, nie od statuetek. Dodatkowo biorąc pod uwagę, że Rose sezon zaczął w Detroit, a dla Knicks rozegrał tylko 35 meczów, dałbym nagrodę Clarksonowi.


A teraz już przejdźmy do wydarzeń minionej nocy:

indiana pacers 115 washington wizards 142

Nie zamierzam wieszać psów na postaci All-Stara Domantasa Sabonisa (19 punktów 11 zbiórek 10 asyst 5 strat 6 fauli) choć pewne rzeczy wyjaśnić sobie musimy. Litwin z jednej strony stanowi węzeł komunikacyjny gry ofensywnej Pacers, o czym pisałem wielokrotnie. Z drugiej strony jest katastrofalnym obrońcą, o czym dziś przekonaliśmy się bezpośrednio i dobitnie. Sztywnym, niezdolnym do udzielenia pomocy, pogubionym na zasłonach, nie obrażając nikogo, poziom Enesa Kantera.

Co trzeba wziąć pod uwagę – po wypadku, to znaczy wypadnięciu z gry rim protectora Milesa Turnera, Sabonis gra nie swoje i zbyt dużo. Nie odmawiam mu serca, po prostu posiada naturalne ograniczenia, których system Pacers w chwili obecnej na pewno nie maskuje, a starcie z przeciwnikiem dysponującymi dwoma obwodowymi na poziomie elitarnym, eksponuje w sposób bezwzględny.

Jeszcze gorzej wypadł szkoleniowiec Nate Bjorkgren.

Wiecie co, od 29 marca Pacers czterokrotnie grali przeciwko Wizards. W kolejnych czterech meczach stracili, uwaga: 132, 154, 133 i dziś 142 punkty. Nie muszę chyba dodawać, że wszystkie cztery mecze przegrali. W czterech meczach 45-letni Bjorkgren nie dokonał żadnych zmian taktycznych, niczym nie zaskoczył Westbrooka i ekipy, a co za tym idzie, został obgryziony do kości. Dziś, w grze o wszystko, ani przez moment nie oglądaliśmy obrony strefowej. Wizards grali swoje atletyczne, biegowe wariacje albo bullet passy Westbrooka. Wyglądało to skandalicznie od strony taktycznej. Być może na zmiany było za późno, a może Bjorkgren już dawno stracił szatnię (o czym też nie raz przebąkiwałem) i po prostu odpuścił? Co robisz gdy pracownicy nie słuchają? Gdy nie reagują?

Serio, nawet Scott Brooks wyglądał dziś jak wirtuoz myśli szkoleniowej przy tym co pokazali Pacers. Jedyne o czym musiał pamiętać to to, by ściągnąć z parkietu Bertansa gdy mu nie szło rzutowo, hehe. Resztę zrobili chłopaki:

He got Game

-> Russell Westbrook – idealne warunki do pracy, idealny występ: 18 punktów 15 asyst 8 zbiórek 3 straty +30 wskaźnika plus / minus. Podoba mi się komentarz, jaki pozostawiliście na stronie:

Rozgrywający że sztywną łapą, bez floatera czy innego step backu, leworęczny rzucający prawą ręką, osiągnął tak wiele. Praktycznie samą siłą woli i atletyzmem. Kiedy mówi że jest mistrzem, zgadzam się [Toe]

-> Bradley Beal rzucający za trzy to tak zwany “pełen pakiet”, nie do zatrzymania. Cała ekipa płynęła z prądem.

-> Daniel Gafford 15 punktów i 13 zbiórek w niecałe dwie kwarty – niebywałe.

-> Rui Hachimura kompletnie nie rzucający się w oczy 18 punktów.

-> Alex Len bardzo przyzwoita robota w obronie na Sabonisie, Chandler Hutchinson bardzo aktywny w obronie na piłce.

Wynik był poza kontrolą Indiany już w drugiej kwarcie. Kto liczył na adjustments po przerwie ten się przeliczył. Było tego więcej i mocniej.

  • 52-40 na tablicach Wizards
  • 16:5 w punktach z kontry Wizards
  • 72:40 w punktach z pola trzech sekund
  • 38 punktów – najwyższe prowadzenie

Podsumowując, ani Indiana nie jest tak słaba, ani Wizards tacy mocni, jak wskazywałby na to wynik końcowy. Wizards po prostu skrajnie Indianie nie leżą. Niestety tego samego nie możemy powiedzieć o Sixers. To już inny kaliber rywala z wielokrotnie mocniejszą obroną obwodową.

Na pewno chcecie dodać parę rzeczy od siebie, więc zapraszam. Dobrego dnia wszystkim. B


Kto chce do grupy typera na okres playoffs, proszę o maila: [email protected]

Ostatnie Wpisy

49 comments

  1. Array ( )
    Odpowiedz

    Incydent międzynarodowy? MVP jest nagrodą indywidualną, a nie zespołową. Gdyby nie Curry, to najprawdopodobniej aktualna ekipa GSW walczyłaby z Houston Rockets o przedostatnie miejsce w tabeli… Jokić był w tym sezonie zajebisty, ale pisanie jest o “incydencie międzynarodowym” w przypadku wygranej Curry’ego jest przesadą.

    (-12)
    • Array ( )

      Ten temat podsumował Lillard w swojej wypowiedzi, w skrócie: “Sezon temu osiągałem podobne statystyki, ale zbyt odległe miejsce w tabeli uniemożliwiało moją kandydaturę do tej statuetki.”, jednocześnie wskazując na Jokera jako tego, który bezapelacyjnie powinien otrzymać tę nagrodę w tym sezonie.

      (17)
    • Array ( )

      Chłopie jaki Curry za co za 8 miejsce? jeśli wejdą 🙂 Jokic bez dwóch zdań .

      (2)
    • Array ( )

      FanGSW
      Jeżeli kryterium mają być dobre staty i “wyciąganie” drużyny, to mam jeszcze 3 zawodników: Damian Lillard, Russell Westbrook i Luka Doncic.
      Bez nich ich ekipy spadłyby w czeluść nicości jak GSW bez Stepha. Czy są kandydatami na MVP, ale realnymi? Nie. Luka i Dame mają nawet przewagę nad Stephem, bo wprowadzili swoje ekipy do PO bez Play-In. Russ tą krętą ścieżką też to zrobił.
      Chociaż gdyby PO było na starych zasadach, to każdy bez play-in by się tam dostał, w przeciwieństwie do Stepha.
      Wiem, że jego statystyki są kosmiczne w tym roku, ale każdy inny niż Jokić jako MVP, będzie zbrodnią na koszykówce, strzałem w głowę i śmiechem na sali.

      P.S. Dame na największe wsparcie w drużynie, więc z tej trójki musi “najmniej się starać” 🙂 Taki Russ ze swoją ekipą z G-League i awansem do PO, to kosmita 🙂

      (2)
    • Array ( )

      Lilard ma ból dupy że Curremu nie dorasta do pięt, że miśka nigdy nie powącha. On po prostu nie lubi lepszych od siebie.

      (7)
    • Array ( )
      Nick Pielęgniarka 21 maja, 2021 at 18:23

      Lillard ciągle nie może się pogodzić, że przez te wszystkie lata ciągle są lepsi guardzi od niego.

      (8)
  2. Array ( )
    Odpowiedz

    Obstawiam 4-1 dla Sixers. W całym szaleństwie Wizards może im sie trafić jeden mecz, że wszystko będzie siedziało i gnali będą od kosza do kosza. Sumując jednak obrona Sixers jest za twarda.
    Czeka nas jeszcze smaczek w postaci walki Embida i Westbrooka. Iskrzy między chłopakami za każdym razem gdy grają przeciwko sobie. To może być wesołą seria z dużą ilością TF.

    (5)
  3. Array ( )
    Odpowiedz

    Nie wiem czym to wytłumaczyć ale nabrałem sympatii do Wizards . Żółw ma w sobie jakąś zaraźliwa energię . Kto wie może nawet pokuszę się o obejrzenie któregoś meczu z Sixers na żywo

    (30)
    • Array ( )

      Już w niedzielę o 19 pierwszy mecz. Kaszankę i wódkę już przygotowałem!

      (20)
    • Array ( )

      Toe, z doświadczenia wiem, ze dobrym towarzystwie po drugiej „siódemce” zaczynaja się teksty: „kiedys to było. A pamiętasz jak Reggie? Bez Pippena to by uja ugrał. Bo Starks miał 0 na 9 za trzy. Itd? Ciężko sie skupić na meczu?

      (1)
  4. Array ( )
    Odpowiedz

    analizując wschodnie pary bardzo interesująco będzie między Miami, które nic nie musi, bo grają i tak ponad potencjał i wiedzą, że jest jeszcze co poprawiać, a Bucks, którzy rok temu polegli w starciu tych drużyn i od kilku lat tkwią w marazmie PO. Jeśli znowu polegną i to już w pierwszej rundzie będą mieli problem… Koncepcja Budenholzera ewidentnie się wyczerpie, a i o mocniejszy roster już ciężko. Ciekawie.

    (6)
  5. Array ( )
    Odpowiedz

    Droga Philly do Fianłów Konferencji jest usłana różami. W pierwszej rundzie odprawią Czarodziejów, a w drugiej kogoś z dwójki Hawks lub Knicks.

    Druga drabinka na wschodzie jest dużo ciekawsza.
    Bucks-Heat – stawiam na Pana Butlera. Ma patent na Giannisa i jego najlepszego obrońcę w postaci Bama.
    W półfinałach też będzie ciekawie. Pozbawieni obrony Nets (chyba, że w postseason zepną poślady) kontra najpewniej Miami. Będzie mocna walka.

    Tym niemniej największe szanse na finał ligi daję 76ers. W finale konferencji spotkaja sie z umęczonym wcześniejszymi rundami rywalem.

    A Zachód?
    Mam spore wątpliwości odnośnie Lakers. Głównie przez ich brak zgrania i kontuzje. Król wygląda ociężale, noga daje się we znaki.
    Natomiast Utah i Suns grają jak dobrze naoliwiona maszyna.
    Nie dziwię się, że Lebron chciał uniknąć, Utah w pierwszej rundzie. Ładnie Jazzmeni grają, coś na styl niedoścignionych w grze zespołowej Spurs.

    Pierwszą rundę przejdą Utah, bez dwóch zdań.
    Suns-Lakers trudno powiedzieć. Zdrowi Lakers by ich zmietli z planszy ale zbyt dużo niewiadomych w ich grze i jak na razie wyglądali słabo na tle bądź co bądź młodzieży Warriors. Lakers w 7.

    Clippers-Mava. Czy Porzingis dojedzie, czy znów kontuzja pokrzyżuje plany Donciciowi? Na tą chwilę zbyt duża głebia po stronie podopiecznych Ty Lue. Clippers w 6.

    Jokic-Portland. Jokić bez swojego najlepszego kompana nie ma szansy na wielką koszykówkę. Portland może i słabo broni ale weszli na obroty w najważniejszym momencie sezonu i odprawią Jokera. Blazers w 6.

    W półfinałach Lakers-Blazers. Ten sam casus. Jeśli Lakers będą zdrowi to mali Blazers za wysoko nie poskaczą. Gabaryt Lakers przeważy. Lakers w 6.

    Clippers-Utah. Tu będzie ciekawie. Najbardziej zastanawia mnie postawa Wayoff P. Czy przy Rondo będzie leiej grał. Wydaje się, że powinien. Jak dla mnie najciekawiej zapowiadający się pojedynek półfinałow. Clippers w 7.

    Finał Lakers-Clippers. To na co wszyscy fani kosza czekają od dwóch lat. Za dużo niewiadomych jak na ten moment. Czysto teoretycznie- Lakers w 7.

    Fianł ligi: Phila-Lakers. Doświadczenie zaprocentuje. Król ma asa w rękawie na Embiida w postaci Gasola. Lakers w 6.

    (3)
    • Array ( )

      Jakoś mam przeczucie, że Clippers znowu nieoczekiwanie wyjadą w pierwszej albo drugiej rundzie.

      (8)
    • Array ( )

      Też to zauważyłem, Sixers mają fart, w ich czwórce 3 ekipy, które ostatnio były poza PO, a sami rok temu dostali sweepa w 1 rundzie, w drugiej czwórce Heat, Celtics, Nets i Bucks, czyli 4 zespoły, które przed sezonem były najwyżej notowane w konferencji wschodniej. Wychodzi na to, że jednak warto mieć 1 seed przed PO.

      (1)
  6. Array ( [0] => contributor )
    PATRON
    Odpowiedz

    Curry vs. Jokic… sercem za Curry, ale rozsądek podpowiada Jokic!

    OBOJE grają bez kluczowego zawodnika, mimo wszystko Jokić w bilansie stoi wyżej i rozegrał pełen sezon.

    Curry zawodnikiem jest kosmicznym, ale ten sezon należał do Jokera.

    (1)
  7. Array ( )
    Odpowiedz

    A to Westbrook nie jest już najgorszym PG w lidze? :> Coś mi się przypomina że jakiś B… coś tam tak pisał. Można się pomylić i napisać że takim nie najlepszym, ale aż tak się pomylić to nie przystoi znawcy NBA.

    (-1)
    • Array ( )

      Ale dla niektórych jedyna radością w życiu jest wytykanie pomyłek innych, co poradzisz

      (6)
    • Array ( )

      Admin opisuje jak zawodnik gra „tu i teraz” a nie jaki będzie jego ogląd po całym sezonie czy za trzy miesiące. I był taki czas na początku sezonu Wizards, ze West był najgorszym PG w lidze. Nie wiem, czy oglądałeś mecz z Indianą (dzieki któremu weszli do PO), ale obrona Pacers to był poziom G-lig.

      (0)
  8. Array ( )
    Odpowiedz

    Czyli jednak eksperci ze stanów dobrze prognozowali, że Westbrook wprowadzi Wizards do play-offów. Niezły ten najgorszy z wyjściowych pg w lidze.

    (11)
  9. Array ( )
    Odpowiedz

    To że Simmons jest głównie obrońcą obwodowym wynika bardziej z potrzeby chwili niż jakichś ograniczeń. Gdyby zamiast ciskać z dystansu większość drużyn decydowała się na atakowanie obręczy, Ben mógłby z powodzeniem stanąć przy Embiidzie i mielibyśmy dwie wieże jakich świat nie widział od czasów Robinsona z Duncanem.

    (4)
  10. Array ( )
    Odpowiedz

    Pełen podziw i szacunek dla Westbrooka. Pisałem jakiś czas temu, że na swoich plecach wciągnie ich do PO (swoich i Beala oczywiście), tylnym wejściem, ale skutecznie. Z Philly szans nie ma niestety. Natomiast ciekawi mnie pan Gafford, może okazać się całkiem niezłym grajkiem w przyszłym sezonie. Ale patrząc po wypłatach Russa i Bradleya, i tak chyba salary zaczopowane i żadnych czarodziejskich roszad po sezonie nie będzie.

    (3)
  11. Array ( )
    Odpowiedz

    Jak zobaczyłem skrót dzisiejszego meczu, to aż westchnąłem: Nie do wiary, Indiano. Żeby dostać taki łomot po efektownym zwycięstwie nad Charlotte. Żeby aż tak? Taką różnicą? Potem pomyślałem sobie, że może Wizzards specjalnie położyli mecz z Bostonem, żeby nie trafić na Nets. I rzucili wszystkie siły na Indianę. Ale żeby aż tak oberwać? Ciężko się to oglądało. Co myślicie o takiej teorii? W Play in też można rachować i wybierać potencjalnego przeciwnika w I rundzie…

    (-1)
    • Array ( )

      Moim zdaniem partyzancki Washington miałby większe szanse na “przypadkowe” zwycięstwo z Nets niż mają z 76ers (mówię o urwaniu 1 max 2 meczów a nie wygraniu serii, tutaj w przypadku obydwu drużyn za duża dysproporcja). Myślę, że raczej przewaga taktyki i talentu po stronie bostonu + wybitna dyspozycja dnia Tatuma przesądziły o zwycięstwie w tamtym meczu. Russ i Beal mogą być świetni, ale Wizards to wciąż bardzo chaotyczna organizacja, dla której sam fakt wejścia do playoffs jest już dużym sukcesem, więc wątpię żeby tak kombinowali.

      (5)
  12. Array ( )
    Odpowiedz

    Russ to bestia, uwielbiam tego gracza za nieustępliwości, energie i wpływ jaki ma na drużynę. Prosze jak wyciągnął za uszy Wizards! Kibicuje mu od lat. Z Ciekawością obserwuje Daniela Gafforda i bardzo miłym zaskoczeniem jest też dla mnie Robin Lopez ze swoim skutecznym hook-shotem.

    (5)
  13. Array ( )
    Odpowiedz

    Waszyngton to dla mnie dziwaczna drużyna i dość trudno jej kibicować, chaos itd ale trochę więcej mądrej współpracy , transfer fajnego skrzydłowego za pick i np. Bertansa plus któregoś ze środkowych i jest czym grać. Co do Westbrooka to.. facet gra całkiem dobrze bo już się tak nie przypala chyba przemyślał swoje poprzednie lata, ale zawsze jest ta obawa że walnie cegłą pod koniec meczu i go przegra jak dziesiątki w swojej karierze. Indiana? gdyby byli zdrowi to skład na 3-4 miejsce..Brogdon, LaVert, Sabonis, Turner , Warren plus bardzo fajna ławka może nawet 2-3 miejsce z dobrym trenerem.

    (2)
  14. Array ( )
    Odpowiedz

    Moim zdaniem West wprowadził do tej drużyny pewność siebie i wiarę, ducha w zwycięstwo. Tak patrzę na cały jego sezon w Wizz i ogólnie końcówka bardzo dobra mało rzutów, duza skuteczność to i wygrane. Podliczając cały sezon to średnia skuteczność mocno średnia. Jak widac, albo West dojrzał ( w końcu 32 lata zobowiązują), albo może Brooks nie taki zły trener pod tym względem, ze potrafił do Westa dotrzeć. Potrzebna by tu głębsza analiza, ale mniejsza… West zespołowy to potężna broń było tak i wcześniej. Zespół gra szybko i to nie tylko zasługa samego Westa, bo i Beal biega i przede wszystkim Smith (grając w Detroit był chyba najszybszym zawodnikiem w lidze a na pewno jednemu z najszybszych ) jeszcze jest Neto. Sporo niskiego towarzystwa przez to szybkiej piłki. Ten Łotysz dobry strzelec i dzisiaj ten Gafford ładnie poblokowal i pozbierał. Fajnie jak niscy grają zespołów przez to wyłaniają się inne talenty.

    (0)
  15. Array ( )
    Odpowiedz

    Gdyby Curry nie celebrował za każdym razem swoje rzuty to pewnie by wygrali. Rzuciła mi się w oczy akcja, gdy Curry wchodzi – upada kręcąc potrójnego axela i wyniesionymi rękami chyba to taki nawyk do kolegów by mu pomogli wstać z tym tylko, ze wszyscy już zdążyli wrocic do obrony oprócz księżniczki i to wlasnie jego zawodnik trafia rzut. Spuszczona głowa i mina Currego bezcenna. Dobrze, ze jeszcze nie miał pretensji do swoich kolegów z drużyny.
    Faktem jest, ze kilku dało ciała, ale jako lider powinnien dawać przykład to nie All Star Game…

    (4)

Komentuj

Gwiazdy Basketu