Historia dwóch połów, powrót Nurkica, natchnione Portland

15

Golden State Warriors @ Portland Trailblazers [Game 3]

Akcja przeniosła się do Oregonu, gdzie podbudowani powrotem środkowego Jusufa Nurkica gospodarze skoczyli na “złotych chłopców” jak przedszkolak na klocki lego. Bośniak co prawda ledwo się rusza i skakać nie może, ale zajmuje miejsce pod obręczą, a przede wszystkim zastawia tablicę i nie pozwala gościom na ponowienia akcji.

Tak czy inaczej Portland to zespół zorientowany na obwodzie, kolejny fenomenalny start zalicza para Damian Lillard i CJ McCollum. Dla kontrastu, rywale wystawić dziś na plac nie mogą Kevina Duranta, który zapobiegawczo pauzuje z naciągniętą łydką, stopera Shauna Livingstona oraz snajpera Steve’a Kerra, który zapadł na grypę. Zastępuje go dziś dobrze znany kibicom w Cleveland i Los Angeles – Mike Brown.

Warriors zaczęli ospale, ale oddać im trzeba: skrupulatnie pilnują piłki  – w całym meczu zaledwie 7 strat! Znać doświadczenie, wpadłszy w 17-punktowy dołek nie podpalają się i nie łamią rąk. Jakby czekali aż rywale się wystrzelają z nabojów i energii. Mamy Was! Druga połowa stanowi lustrzane odbicie pierwszej, tym razem to Splash Brothers budzą się do życia. Zacieśniona zostaje obrona, lecą kolejne punkty z kontry, żadnych błędów, cztery trójki Klaya Thompsona w trzeciej odsłonie i poza McCollumem żaden nie jest w stanie podjąć rękawicy.

Straty zostają odrobione, końcówka wyrównana. Niestety po raz kolejny Blazers brakuje zespołowości, nie pokonają GSW 1-na-1. Stephen Curry wchodzi na parkiet 6 czy 7 minut przed końcem spotkania i z zimną krwią wykańcza przeciwnika. 3-0!

Warriors 119 Blazers 113 [3-0]

Na pocieszenie fanom Portland dodam, że z każdym innym zespołem, Blazers prowadziliby 2-1. Zagrali naprawdę dobre zawody w Game 1 i 3 – po prostu ci faceci w niebieskich trykotach są poza zasięgiem.

Statystyki

Curry 34 punkty, 8 asyst, 10/25 z gry – pięknie dokończył spotkanie, duża pewność siebie

Thompson 24 punkty, 8/21 z gry – jemu także nie szło w I połowie, ale zrehabilitował się w 3Q

Iguodala 16 punktów, 7 zbiórek, 3 asysty, 5/12 z gry – profesor wiadomo, pożyteczny, choć zza łuku nie siedziało. A tam, widzieliście jak zwiódł obronę w ostatnich minutach?

Draymond Green 9 punktów, 8 zbiórek, 7 asyst, 6 bloków, 2 przechwyty, 2 trójki – człowiek orkiestra, uzupełnia wszelkie braki.

Lillard 31 punktów, 7 zbiórek, 4 asysty, 10/23 z gry – bardziej zespołowo poprosimy!

McCollum 32 punkty, 6 zbiórek, zero asyst – gracz ofensywny 1 klasy, ale widzi wyłącznie obręcz

Evan Turner 17 punktów, 8 zbiórek, 3 asysty, 2 bloki, 5/12 z gry – walczak, ambitna bestia

Al Farouq Aminu 14 punktów, 9 zbiórek, 6/13 z gry

 

 

Ostatnie Wpisy

15 comments

  1. Array ( )
    Odpowiedz

    Bardzo się cieszę że w tym sezonie w odróżnieniu od poprzedniego GSW zachowują zimną krew w trudnych sytuacjach. Kontuzja Duranta w sezonie regularnym chyba pozwoliła nabrać im pewności siebie ze nawet bez swoich liderów są ścisła elita NBA.
    Tylko 3 drużyny według mnie moga ich pobić. San Antonio, Cleveland lub Memphis którzy dzisiaj grali kosmiczny mecz właśnie z ekipą z Teksasu.
    Tegoroczne Play off są na niewiarygodnyn poziomie wręcz.
    Super!

    (35)
    • Array ( [0] => subscriber )
      Zdjęcie profilowe 1-st Team All-NBA

      Na niewiarygodnym poziomie play-offs były rok temu, gdzie każda drużyna była w swojej serii przez pewien czas zagrożona, wyłączając Cavaliers, ale i oni oddali dwa mecze Toronto w finałach konferencji.

      A w tym sezonie tak naprawdę już znamy zwycięzce. GSW gra bez Duranta, bez Livingstona, bez Kerra na ławce, a i tak grają na takim poziomie, że są praktycznie nie osiągalni. Nie wierzę, że ktokolwiek poza Cavs w finale, im się postawi.

      Szkoda, że Durant nie poszedł do Celtics, tak byłoby lepiej dla całej ligi. W konferencji wschodniej w końcu byłaby drużyna na poziomie Cavaliers, a na zachodzie Warriors byliby nadal bardzo mocnym zespołem, ale zespołem osiągalnym dla innych drużyn.

      (31)
    • Array ( )

      No tak , bo LeBron ma za mało pomagierów, trzeba mu jeszcze KD. Niech pokaże na co go stać w tym składzie jaki ma. 3 gwiazdy już nie starczają? Niedługo cała pierwsza piątka plus ławka to będą AllStars aby Lebron mógł zdobyć kolejny raz Mistrzostwo.

      (-14)
    • Array ( )

      Adam ale wiesz że LeBron gra w Cavaliers? Bo z twojej wypowiedzi wynika coś trochę innego.

      (3)
  2. Array ( )
    Odpowiedz

    Trochę szkoda Portland, ale przegrali z fantastycznymi gsw. Choć nie lubię tej drużyny muszę jej to oddać. W tym sezonie grają naprawdę dojrzałą efektywną koszykówkę. Ja liczę że spurs się im postawi?

    (6)
    • Array ( [0] => subscriber )
      Zdjęcie profilowe 1-st Team All-NBA

      Spurs co roku mają wszystkich poustawiać w PO, a oni są na to najzwyczajniej za starzy. Teraz będą mieli problemy z Grizzlies, potem z Rockets, a nawet jak ich przejdą, co nie jest powiedziane, to w finałach trafią na GSW, którzy ich rozniosą.
      Mają świetnego trenera, mają pomysł na grę, ale nie mają fizyczności. Są zbyt słabi fizycznie, praktycznie każda drużyna w obecnych play-offach, ze strony zachodu, jest w stanie ich zajechać samą fizycznością.
      Seria z Memphis może trwać siedem meczy, seria z Rockets też może tyle trwać, a nawet jak przejdą obydwie te drużyny, to będą tak zajechani, że nie będą w stanie się postawić GSW.

      (24)
    • Array ( )

      A ja uważam, że cała układanka powoli zaczyna się Popowi rozlatywać. Kiedyś się mówiło, że u Popa nie robi się ponad 30 pkt na mecz, gra się po 30 minut, itd. Teraz od jakiegoś czasu Kawhi musi robić powoli hero mode. Nie ma żadnego pomysłu na Aldridge’a, ciągle top 3 silnych skrzydłowych w lidze (obok Davisa i Griffina). Nie widać nikogo innego poza Leonardem, kto miałby zastąpić starą big trójkę (LMA ma 32 lat i też za sezon czy dwa zacznie wchodzić w tryb weterana).

      Ciekawi mnie na ile kult Popa wynika z jego genialnej myśli szkoleniowej, a na ile z tego, że trafili mu się Duncan, Parker i Ginobilli.

      (10)
  3. Array ( )
    Odpowiedz

    Warriors idą po swoje i są tego strasznie pewni – który inny zespół w PO pozwoliłby sobie na posadzenie na trybunach ‘na wszelki wypadek’ swojego najlepszego zawodnika, drugiego rozgrywającego, a w domu head coacha z katarem…

    (23)
  4. Array ( )
    Odpowiedz

    Jak dla mnie Portland potrzebuje trzeciej siły w ataku. Wychodzi brak doswiadczenia/umiejętności. Taka przewagę we własnej hali trzeba do końca dowieść.

    (4)
  5. Array ( )
    Zdjęcie profilowe PG Dame
    Odpowiedz

    Niech Ezeli wróci z kontuzji, nurkic się zrehabilituje do końca, niech wyciągną jakiegoś dobrego PF z draftu i Portland będą wysoko

    (1)
  6. Array ( [0] => subscriber )
    Zdjęcie profilowe Toki
    Odpowiedz

    Nic dodać nic ująć , pomyślałem to samo , GSW ma jeszcze wiele rezerwy w tym sezonie naprawę wyglądają rewelacyjnie . Grają trzeci mecz mając dwa zaliczki a ich najwieksza strzelba siedzi na ławce i odpoczywa bo nigdy nic nie wiadomo. Kerra nie ma , Livingston nieobecny, gra toczy się na wyjeździe Portland robi co może prowadzi 17 pkt a i tak już 3 – 0 nie mam słów.
    Dla mnie w tym sezonie są jeszcze mocniejsi pomimo braku rekordu . Ten sezon naprawdę został poprowadzony z głową przesz sztab szkoleniowy. JaVale McGee super wkomponował się w drużynę zaczyna być pomocną i wazną postacią. Szkoda gadać gracz pokroju Iguodali jest rezerwowym już samo to pokazuje jak silny jest ten zespół.
    Życzę GSW powrotu na tron ?

    (8)
  7. Array ( )
    Odpowiedz

    Kawhi jest świetny ale nie jest lebronem i sam nie potrafi sprawić ze zespół gra świetnie. Wiadomo rzuci swoje i swietnie zagra w obronie ale reszta zespołu niedomaga niestety. I jak tak teraz myśle to tylko miśmi moga wykorzystac słabe punkty GSW i chciałbym zobaczyć taki finał konferencji bo w filnale z cavs wszystko moze sie stać i nie przekreślałbym aż tak szybko brona. Bardzo szkoda mi portland bo tak jak redaktor napisał z wszystkimi innymi zespołami z konferencji ugrali by te dwa mecze a tak to bez centra maja ciezko.

    (3)
    • Array ( )

      Tylko że oni sami sobie tych all-starów stworzyli i wyrzeźbili z litego kawałka drewna. Nikt im ich nie dostarczył. Thompson nie byłby tym Thompsonem w żadnej innej drużynie. Green prawdpodobnie też by nie wyszedł na powierzchnię.

      (0)

Gwiazdy Basketu