fbpx

Historia olimpijskiej dominacji Team USA, czy Francja skradnie im prymat

20

Gdy w 1992 roku Stany Zjednoczone pojawiły się w Barcelonie, po raz pierwszy prezentując na Igrzyskach Olimpijskich zawodników z NBA, na powitanie stłukli Angolę 116:48 i dalej szli po złoto nie zwalniając tempa. Był to turniej rozgrywany bezpośrednio po Igrzyskach w Seulu, gdzie Team USA uplasował się na trzecim miejscu. Tym razem chcieli pokazać, że złoto w baskecie po prostu im się należy, gromiąc wszystkich minimum trzydziestoma punktami.

O wszystkich pozostałych koszykarskich drużynach olimpijskich uczyniłem już osobny wpis, który czeka na publikację. Tu ograniczę się jedynie do stwierdzenia, że kolejne reprezentacje nie wzbudzały już takich emocji jak pierwszy (i zdaniem wielu wciąż jedyny prawdziwy) Dream Team. Nie przeszkodziło im to jednak w wywalczeniu złota na kolejnych Igrzyskach, kolejno w Atlancie, Sydney, Pekinie, Londynie, Rio i Tokio.

Reprezentacja USA wygrała 58 z 62 meczów rozegranych na IO, licząc od momentu w którym do roboty zaprzężono zawodników NBA. Na ostatnim turnieju wpadkę zaliczyli w debiucie z Francją, ale porażka zadziałała trzeźwiąco. Wrócił koszmar z Aten, gdy po porażkach z Litwą i Puerto Rico (które jednak nie eliminowały ich z turnieju) nadeszła przegrana z Argentyną, dokładnie 27 sierpnia 2004 roku.

27/08/2004: zbieranina niedobranych stylem gwiazdek USA (gdzie Allen Iverson, a gdzie Tim Duncan) versus doskonale sobie znana i zgrana drużyna Argentyny z dwoma liderami prime Manu (Ginobili miał wówczas 27 lat) oraz podkoszowym Luisem Scola (24 lata). Poniżej średnie obu panów w turniej olimpijskim (w drodze do złota rozegrali osiem spotkań):

  • Manu 19.3 punktów 4.0 zbiórek 3.3 asyst 57% z gry
  • Scola 17.6 punktów 5.1 zbiórek 65% z gry

Wracając do meritum, historyczne olimpijskie złoto Argentyny, wywalczone triumfami m.in. przeciw Grecji, USA i Włochom, jest jedynym, które udało się wyszarpać z rąk Amerykanów między igrzyskami w Barcelonie a Tokio. Koszykówkę wprowadzono do programu Igrzysk w 1936 roku. Poza Atenami, wspomnianymi wcześniej, Amerykanom uciekły jeszcze tylko 3 inne złote medale: w Monachium, Moskwie i Seulu.

Zdradziecki przekręt: historia turnieju olimpijskiego w Monachium

#Skala dominacji

Ze świecą szukać podobnej skali dominacji w sportach zespołowych. Amerykański prymat rozciąga się na obie reprezentacje, męską i żeńską. Kobiety wygrały wszystkie możliwe złota od Atlanty do Tokio, a ich 55-meczowy serial zwycięstw ciągnie się praktycznie od meczu o brąz w Barcelonie.

W ciągu ostatnich 30 lat Teams USA Basketball wygrały 14 z 16 możliwych złotych medali olimpijskich. Chcąc znaleźć tu jakąś analogię musielibyśmy cofnąć się o przeszło 50 lat. Między Igrzyskami w Amsterdamie (1928) a Tokio (1964), reprezentacja Indii w hokeju na trawie zdobyła 7 z 8 złotych medali, oddając tron jedynie odwiecznym rywalom z Pakistanu w 1960 w Rzymie. Ich upadek był jednak wielki, gdyż po Tokio złoto wywalczyli już tylko raz, w 1980 w Moskwie.

W sportach indywidualnych z kolei, Stany wygrały wszystkie konkursy pływackie 4×100 metrów stylem zmiennym mężczyzn, poza rokiem 1980, kiedy zbojkotowali igrzyska w Moskwie. Chińczycy natomiast dominują w tenisie stołowym kobiet, odkąd wprowadzono tę konkurencję do programu igrzysk w 1980.

Korea Południowa z kolei jest potęgą w łucznictwie kobiet, Chiny w skokach do wody kobiet i niektórych konkurencjach podnoszenia ciężarów, a Japonia trzyma mocno najlżejsze kategorie w zapasach. Brytyjczycy zaś, jak to wyspiarze, przodują w żeglarskiej klasie Finn mężczyzn, a Niemcy w jeździectwie. Rosjanie przyzwyczaili się do wygranych w pływaniu synchronicznym, a Kenia przoduje w biegu na 3000 metrów z przeszkodami. Można też wspomnieć amerykańską sztafetę 4×400 kobiet.

#Czy ktoś to przerwie?

Koszykarski świat poszedł bardzo do przodu i czasy, w których jedynym liczącym się przeciwnikiem dla Amerykanów byli Sowieci dawno już mięły. Ba! Wraz ze sportową emeryturą braci Gasol i Juana Carlosa Navarro, skończyła się też era groźniej Hiszpanii, przez lata drugiego kandydata do olimpijskiego złota. Czy na reprezentacyjnym firmamencie są inne drużyny mogące przerwać passę Team USA? Jak najbardziej. Silnie dociążona została Europa. Dość powiedzieć, że cztery ostatnie statuetki MVP podzielili między siebie Grek Giannis Antetokounmpo i Serb Nikola Jokić.

Czwartego lipca bieżącego roku obywatelstwo Francji otrzymał inny kandydat do nagrody MVP ostatnich lat, Joel Embiid. Wcześniej krygował się. Twierdził, że przed podjęciem decyzji o grze w jakiejkolwiek reprezentacji musi być w pełni zdrowia. Bez gorsetu minut i ryzyka odnowienia urazu.

Muszę być zdrowy przez dłuższy czas, nim zdecyduję się na grę w reprezentacji. Potem to trochę skomplikowane. […] Moja drużyna zainwestowała we mnie 150 milionów dolarów, więc też będą mieli coś do powiedzenia. To dużo pieniędzy, żeby pozwolić swojemu zawodnikowi brać udział w zewnętrznych rozgrywkach. Moje opcje to kraj pochodzenia (Kamerun), Francja i USA. [Joel Embiid]

Embiid urodził się w Kamerunie, lecz w wieku 16 lat przeprowadził się do Stanów. Skąd więc Francja? Językami urzędowymi w jego ojczyźnie są angielski i francuski, więc Embiid po francusku mówi płynnie. We Francji nigdy nie mieszkał, ale ma tam rodzinę. Francuskie prawo dopuszcza jednak naturalizowanie obcokrajowca, jeśli leży to w szczególnym interesie państwa i z tej możliwości skorzystał Embiid.

FIBA dopuszcza umieszczenie w składzie jednego naturalizowanego zawodnika. Francja aktualnie nie ma nikogo takiego, więc Embiid ewidentnie mógłby się tu wpasować, ale… wygląda na to, że pozostali kadrowicze wcale nie palą się do tego pomysłu.

Po pierwsze, pozycję centra obsadza Rudy Gobert, Francuzi nie narzekają na dziurę pod koszem. Po drugie, srebrni medaliści z Tokio, niedługo prawdopodobnie dodadzą do składu przyszły prawdopodobny numer jeden draftu, Wiktora Wembanyamę. Do tego Evan Fournier, Timothé Luwawu-Cabarrot, Frank Ntilikina i misiowaty Guerschon Yabusele.

Reprezentant bez związków z krajem

Po wtóre, dopuszczenie do gry kogoś, kto nie ma związków z krajem sami gracze uznają za kuriozum.

Mogę mówić za siebie, ale wiem, że wielu innych zawodników podziela ten punkt widzenia. Gra w kadrze kogoś, kto nie ma związków z krajem ani kadrą to kpina. To nie ma nic wspólnego z poziomem sportowym, to nie jest przeciw Joelowi. Wkurza mnie kiedy inne drużyny to robią, a teraz my mielibyśmy w to wejść? Na koniec, gdzie jest szacunek dla Rudy’ego? I innych, którzy od lat poświęcają kadrze swój czas? [Evan Fournier]

Podobnie myśli legenda francuskiej koszykówki, Tony Parker:

Brak w tym autentyczności, jeśli chodzi o kadrę, powinni ją tworzyć zawodnicy, którzy grają dla kraju, którzy tu się wychowali.

Nicolas Batum:

Jestem przeciw naturalizowanym zawodnikom. Ale hej, mówimy o prawdopodobnie najlepszym zawodniku na jego pozycji. Z pragmatycznego punktu widzenia, to musi się stać, ale jest też kwestia etyczna…

Co sądzicie o takich farbowanych lisach? Embiid nie zamknął sobie drogi do reprezentacji Kamerunu, oni z pewnością przyjęliby go z chęcią. W tym kontekście przypomniał mi się publicznie ogłoszony zawód przez Nigeryjczyków, po tym jak rodzeństwo Antetokounmpo ogłosiło grę dla Grecji. No i najważniejsze. Czy ktoś przerwie prymat USA w koszykówce?

[BLC]

Ostatnie Wpisy

20 comments

  1. Array ( )
    Odpowiedz

    Giannis urodził się w Atenach więc nie widzę powodu dla którego miałby reprezentować Nigerię.

    Joel niewiele ma wspólnego z Francja, a czy gra dla Kamerunu ma sens… wiemy że musi na siebie uważać a przecież nic z Kamerunem szczegolnego nie osiagnie.
    Mieszka, zyje i prawdopodobnie pozostanie w USA, więc powinien wejść do kadry USA. Tam brakuje solidnego centra, który może się równać z Jokerem, Giannisem, Gobertem. Bo sorry ale Bam to jest o klasę niżej od nich. Pamiętam MŚ, jak Gobert miażdżył small-ball USA.

    No więc nie sądzę żeby ktokolwiek mógł US pokonać, musiałby przeciwko nim zagrać reprezentacja UE z Luka i Giannisem na czele 😉

    (21)
    • Array ( )

      Giannis urodził się w Atenach, ale zarówno Grecja jak i Nigeria stosują prawo krwi, więc w ich przypadku miejsce urodzenia jest sprawą drugorzędną przy nadawaniu obywatelstwa.

      (7)
  2. Array ( )
    Odpowiedz

    Evan pyta gdzie jest szacunek do Rudego? Jest jedna prawidłowa odpowiedź: tam gdzie powinien byc czyli nigdzie

    (-7)
  3. Array ( )
    Odpowiedz

    A gdyby UK nie oddało swoich kolonii (z USA na czele), a gdyby nie niewolnictwo z Afryki do Nowego Świata, a gdyby nie upadek Cesarstwa Rzymskiego… 😉

    Nie no, żart, ale akurat Jugosławia to był sztuczny wielonarodowy byt, równie prawdziwy jakby teraz z Hiszpanii, Francji i Włoch zrobić jeden kraj lub federację koszykarską.

    (5)
  4. Array ( )
    Odpowiedz

    O kwestiach etycznych niech Francuzi i Amerykanie się nie wypowiadają. 90 % kadry to potomkowie niewolników, brutalnie wyłapanych i traktowanych gorzej niż zwierzęta w imię imperialistycznego zysku.

    (10)
  5. Array ( )
    Odpowiedz

    Fajne porównanie dyscyplin.
    Zgadzam się z zawodnikami, trochę to bez sensu żeby budować reprezentację tak jak klub. Jednak kadra narodowa jest nie tylko po to żeby wygrywać ale żeby ludzie mogli się z nią utożsamiać tzn z zawodnikami i dlatego jestem przeciwny takim Embidom.

    (6)
  6. Array ( )
    Odpowiedz

    Stany maja szczęście ze Bałkany nie są jednym państwem, bo skala talentu jaki się w tym skrawku świata zebrał to lvl dream team ad 1992.

    (6)
  7. Array ( )
    Odpowiedz

    Jest jakaś ekipa we Wrocławiu która gra ,spotyka się gdzieś outdoor? Na hale jeszcze za wcześnie. Jestem nowy w mieście i chętnie bym coś pograł. Ekipa najlepiej około 30, jak narazie nie ta kondycja na młodych kotów.
    Najlepiej gdzieś na krzykach (mieszkam na oporowie)

    (1)
  8. Array ( )
    Odpowiedz

    “FIBA dopuszcza umieszczenie w składzie jednego naturalizowanego zawodnika. Francja aktualnie nie ma nikogo takiego”

    się uśmiałem.

    (3)
    • Array ( )

      Każdy ze składu urodził się we Francji, część to dzieci emigrantów, część jak Gobert ma tylko jednego rodzica Francuza – co nie zmienia faktu, że wszyscy od urodzenia posługują się francuskim paszportem i od małego są wychowankami francuskiego systemu szkoleniowego.

      Są bardziej francuscy niż Sochan polski (urodzony w USA, większość życia spędził w UK) 😉

      (3)

Komentuj

Gwiazdy Basketu