fbpx

Jak naprawić NBA All-Star Game?

37

W Meczu Gwiazd musisz grać bardzo agresywnie, pokazać, na co cię stać. Pamiętam mój pierwszy mecz, byłem bardzo niepewny, stremowany, nie chciałem być postrzegany jako rookie, który ukradnie show [Michael Jordan]

Siedem punktów, na skuteczności 2/9 to dorobek His Airness w jego pierwszym występie. Koledzy traktowali go dość chłodno, kilka razy pomijając podczas dystrybucji piłki w ataku. Trzeba było odstać swoje w kolejce, by zdobyć renomę All-Stara. Michaelowi niewątpliwie się to udało, stąd oznaka szacunku podczas jego ostatniego Meczu Gwiazd, kiedy Vince Carter ustąpił Jordanowi miejsca w pierwszej piątce.

Status All-Star jest ważnym dowodem uznania w koszykarskiej karierze zawodnika NBA. Od zarania nic się w tej kwestii nie zmieniło. To dlatego obserwujemy co roku swoisty konkurs popularności, mający przekonać nas, że właśnie ten, a nie inny koszykarz zasługuje na to miano. Zdarzają się również dąsy z tego powodu:

Wielki Zaza… Muszę popracować nad swą grą, muszę być lepszy. Tak już jest. Po prostu jest teraz ode mnie lepszy i muszę się z tym pogodzić. Dało mi to do myślenia [Cousins]

Przynależność

Bycie All-Starem, tak jak członkostwo w każdej elitarnej dżentelmeńskiej loży, zawsze wiązało się również z pewnego rodzaju “falą”. Młode gwiazdy cierpliwie znosiły różnego rodzaju docinki i podśmiechujki starszych kolegów, zanim zaliczono ich jako “swoich”.

Te zachowania (to trochę życzeniowe myślenie, ale OK. napiszmy to) przenosiły się potem na parkiet, każdy chciał udowodnić swoją klasę, pokazać, że nie jest tu przez przypadek, aczkolwiek złudzeń, że walka o “weekendowe” trofea nie jest najważniejszym elementem sezonu nie było nigdy:

Gdy zdobyliśmy tytuł z Rakietami odbierałem telefony od moich kumpli, Tima Hardawaya, Mitcha Richmonda, gratulowali mi. To świetni zawodnicy, gracze All-Star, dzwonili i mówili mi “mamy gdzieś bycie All-Star” po prostu chcemy ten pierścień! [Mario Elie]

Niestety, tamte czasy należą już do przeszłości. NBA ewoluowała, różnego rodzaju agresywne zachowania skrupulatnie rugowano z parkietów, by zrobić z ligi produkt, jakim jest obecnie. To, jak wpłynęło to na boiskową codzienność, jest tematem na osobny artykuł. Nie brak takich, którzy dzisiejszą rzeczywistość potępiają w czambuł (Charles Oakley), jak i takich, którzy z chęcią by się w tej nowej formule odnaleźli (Hakeem Olajuwon). Nie ulega jednak wątpliwości, że Mecz Gwiazd został w ostatnich latach z emocji wykastrowany.

Równie dobrze można by posadzić jakieś zwłoki na ławce trenerów, z chęcią wykrzesałbym z tego przedsięwzięcia trochę ikry, ale nie bardzo wiem, jak to wyegzekwować [Steve Kerr]

Trochę ikry

Utyskiwania na obecną sytuację, nasilały się od dawna. Kroplą, która przepełniła czarę goryczy, był tegoroczny Mecz, którego uczestnicy rzucili łącznie 374 punkty podczas regulaminowych 48 minut. Utyskiwań z powodu braku obrony było zdecydowanie więcej niż zachwytów nad umiejętnościami strzeleckimi, a ponieważ liga niczego się tak nie boi jak publicznej krytyki swoich poczynań, głos zabrał sam Adam Silver, do którego stosowne pisemko wystosował nawet sam Chris Paul, ważna persona w NBPA:

Musimy to naprawić. Jest swego rodzaju przyzwolenie wśród trenerów i generalnych menadżerów, aby grać lekko, bo to tylko zabawa. Musimy ten trend odwrócić. Chris zasugerował, byśmy spotkali się w tej samej grupie, w jakiej negocjowaliśmy układ zbiorowy w sprawie wynagrodzeń, czyli  Michael Jordan, Jeanie Buss, Wyc Grousbeck, James Jones, Kyle Korver, LeBron i inni i wspólnie zastanowili się co z tym fantem zrobić.

Rzut za 4 punkty?

Wśród luźnych pomysłów na zwiększenie współzawodnictwa było np. wybieranie pierwszych piątek przez kapitanów zespołów, zamiast przez fanów, a nawet wprowadzenie linii rzutów za 4 punkty.

To Mecz Gwiazd, zabawa jest ważna. Ludzie mówią o rzutach za 4, o czymś na co nie ma szans w NBA, ale w Meczu Gwiazd może tak. Jest kilka miejsc na parkiecie, skąd można zaliczyć 4 punkty, może rzut z połowy w ostatniej minucie mógłby być za 10, nie wiem… Może to wariactwo [Silver]

CZYTAJ DALEJ >>

1 2

Ostatnie Wpisy

37 comments

  1. Array ( [0] => contributor )
    Zdjęcie profilowe likemike
    PATRON
    Odpowiedz

    może na początek “umówić się”, w sensie może jakiejś dżentelmeńskiej umowy, aby w pierwszej połowie zrobili show itd. a w drugiej grali na poważnie? Tak chociażby na początek, może z czasem mecze gwiazd ponownie będą wyglądały jak należy.
    A to wszystko wychodzi niestety trochę z charakteru obecnego pokolenia…. pokolenia klepania się po tyłkach, pokolenia Tłitera, instagrama, snapchata, wszechobecnej beki i pedalskich tańców przed meczami. Mało jest zawodników, którzy naprawdę mają jaja i swastyki w oczach na widok przeciwników, gotów rozszarpać drużynę przeciwną, aby tylko wygrać…. ehh…..

    (39)
    • Array ( )
      Maćko z Bogdańca 9 Marzec, 2017 at 00:01

      Porównanie trafne, z tym że Wojownicy nie strzelili sami sobie w pierwszych minutach dwóch bramek, a sędzia aż tak bardzo nie pomagał cleveland.

      (24)
  2. Array ( [0] => subscriber )
    Zdjęcie profilowe Dede
    Odpowiedz

    Ta ostatnia minuta byłaby tragiczna.
    A i rzut za 4 punkty spowodowałby, że wszyscy by walili z tych dziesięciu czy iluś metrów.

    Wałkowany od dłuższego czasu pomysł przewagi parkietu w Finałach dla zwycięskiej konferencji jest z jednej strony dosyć ordynarną zmianą, ale z drugiej strony niewielka zmiana nie poprawi “widowiska”, którym jesteśmy raczeni w lutym.

    Wiadomo, taki Boogie czy Carmelo mieliby to gdzieś, ale już LBJ, Wall, całe GSW czy Broda by zasuwali po tym parkiecie jak w Play-offach.

    Aż mi się smutno robiło jak widziałem, że Kawhi chciał pograć na serio, a tu taki ****.

    (49)
  3. Array ( )
    Odpowiedz

    W punktach:
    1. Lepsze jest wrogiem dobrego; powinien wrócił system głosowania z pięcioma pozycjami. Bo wśród obrońców nie ma większego znaczenia, ale może za 10 lat będzie era centrów i chłop 2,16 wzrostu zagra na SF w ASG.
    2. Głosowanie tylko przez kibiców. Ludzie za to płacą i powinni mieć prawo wolnego wyboru koszykarza do ASG. Skandaliczne było w tym roku, że wschodząca gwiazda Zaza Pachulia, po milionie głosów nie zagrał w ASG.
    3. Głosowanie nie tylko na pierwszą piątkę, ale również ławkę. Potem wychodzą takie rodzynki jak DeAndrzej Jordan.
    4. Dożywotni zakaz w ASG dla Westbrooka. Pokazywanie homoseksualnego żółwia nie wpływa na jakość widowiska
    5. Za wygraną, każdy ze zwycięskiej drużyny otrzymuje 5% dochodów kolegi z drużyny przeciwnej.

    (-6)
  4. Array ( )
    Odpowiedz

    Rzut za 4 pkt? Chyba sobie żartujecie… F1 też chciano na siłę zmienić (eko silniki, brak tankowania itp.) i co z tego wyszło? A no nie sprawdziło się. Obecne All Star idealnie obrazuje różnicę między obecną koszykówką – nastawioną na atak, gdzie obrona ma mniej do powiedzenia i koszykówką sprzed 20 lat, gdzie było twardo i walczyło się o każdą piłkę.

    (2)
  5. Array ( )
    Odpowiedz

    Przewaga parkietu moim zdaniem mogłaby być o tyle niesprawiedliwa, że do finału mogłaby się dostać drużyna bez gracza w All Star, bądź też taki gracz w tym meczu zagrałby ze 3 minuty, a później cała drużyna musiałaby ponosić konsekwencje przegranej, wbrew pozorom dosyć poważne. Zastanawiam się czy nie lepiej byłoby zapewnić zespołom z wygranej konferencji możliwość zatrudnienia free agenta np do kwoty 3 mln bez wliczania tego do salary cap, od meczu gwiazd do końca playoffs. Ewentualnie coś w podobie.

    (-11)
  6. Array ( )
    Odpowiedz

    Kiedyś MVP NBA ALL-STAR Game było coś warte, powiem więcej było prestiżowe ale teraz cała gra zmieniła się w bezpłciowe bieganie (jeśli mogę to tak nazwać) po boisku… Szczerze mówiąc w tym roku nawet nie oglądałem bo wiedziałem, że będzie to co rok temu albo i gorzej, przynajmniej się wyspałem. Coraz częściej czuje, że oglądam NBA z przyzwyczajenia, nie z zamiłowania… może przeczucie mnie nie myli, nie widzę już tego co chociażby 10 lat temu, nuda i brak charakterów w tym wszystkim :/

    (8)
  7. Array ( )
    Odpowiedz

    Ja od dawna z all star weekend ogladam tylko skrót slam dunk contest. Na resztę szkoda mi czasu, a sam mecz to jakiś dramat. Po co mam oglądać lay-upy albo proste dunk na pusty kosz?

    Zmiany? Dawniej nie było żadnych dodatkowych korzysci dla wygranej druzyny i mimo, że to zabawa czekało się na ten weekend jak na pierwszą gwiazdkę. ASW to był prestiż, dla niektórych okazja do sprawdzenia się (np. Młody Kobe vs MJ – kto pamięta ten wie), ale coś się działo. To co się wyrabia teraz przez cały mecz kiedyś mialo miejsce przez ostatnią minute meczu – mam na myśli wsady na pusty kosz i zero obrony. Dawniej zawodnicy byli bardziej charakterni, liczyła się wygrana, nawet w ASG. Teraz jest klepanie się po dupskach i trash talking na twitterze, a na wygrywaniu zależy chyba tylko nielicznym.

    (12)
  8. Array ( )
    Odpowiedz

    na co liczycie.
    No na co?

    Przeciez nie beda grali jak w latach 90. Wtedy goscie walczyli twardo. Dzis NBA to wielka kasa. W latach 90 czy na początku 21 wieku to była o wiele mniejsza kasa.

    I co z tego wynika?

    Wyobrazacie sobie Lebrona, albo jakiegos all stara z kontuzja po asg?

    I macie odpowiedz. Nikt nie traktuje RS powaznie, Nikt nie traktuje ASG powaznie. Nikt nie traktuje powaznie niczego poza PO.

    I dlatego nic sie nie zmieni. Nikt nie bedzie grał na maxa w meczu o pietruszke.

    (0)
    • Array ( [0] => subscriber )
      Zdjęcie profilowe itsonlyme

      Nikt nie traktuje RS poważnie ? Skoro tak to czemu nie zlecą zrobienia jakiegoś super algorytmu i w jeden dzień zrobią symulację i wyznaczą finałową 16 ? Tylko na tej stronce znaleźli się ludzie co wydedukowali taki dziwny punkt widzenia.
      “Wyobrazacie sobie Lebrona, albo jakiegos all stara z kontuzja po asg?” To samo można powiedzieć po meczu np z tankującymi Lakers bądź Suns czy tez Brooklynem.
      “Nikt nie traktuje ASG powaznie”?. Ale każdy chce się tam znaleźć i przynależeć do grona All-Stars więc jak to jest ?

      (13)
    • Array ( [0] => subscriber )
      Zdjęcie profilowe 1-st Team All-NBA

      Myślę, że to był skrót myślowy. Grizzles czy TrailBlazers bardzo zależy na zrobieniu dobrego bilansu, żeby mieć łatwiejszą drabinkę, ale mam pewność, że Cavs czy GSW poza jakimś wyjątkowymi meczami, nie grają na sto procent. Obydwie drużyny mają na tyle mocne składy, że mimo wszystko najprawdopodobniej wygrają swoje konferencje, a nie warto się dodatkowo przemęczać przed PO.

      (3)
  9. Array ( [0] => subscriber )
    Zdjęcie profilowe majsti
    Odpowiedz

    Dawanie możliwości rzutu za 4 punkty czy zwiększenie ich w ostatnich 10 minutach jeszcze zwiększy to pośmiewisko. Rzeczywiście albo kapitanowie powinni zostać wybierani “odgórnie” i niech oni decydują o wyborze zawodników, tylko jeszcze pozostaje kwestia motywacji… Pieniądze, auta czy środki na chore dzieci od wygranej drużyny. Złotego środka nie ma, a All Star Game sprzed parenastu lat na pewno nie wróci.

    (4)
  10. Array ( )
    Odpowiedz

    Ja mam taki kurde świetny pomysł. Musze chyba napisać do Adama żeby go zaczął egzekwować. Nazywa się “obrona”. Podobno zwiększa widowisko.

    (8)
  11. Array ( )
    Odpowiedz

    Ciekawe…
    Wszyscy koszykarze widza, ze ten mecz jest slaby, bez obrony, itd., Kazdy uwaza, ze trzeba to zmienic, ale jak przychodzi co do czego, to wszystko jest po staremu 🙁

    (11)
  12. Array ( )
    Odpowiedz

    Problem jest większy bo nie chodzi tutaj tylko o All Star ale całą formułę obecnej ligi. Jeśli normą stało się, że drużyny odpalają po 50 i więcej trójek w meczu a jakikolwiek kontakt w obronie kończy się gwizdkiem i rzutami wolnymi to coś jest nie tak. Sam All Star stał się parodią i antyreklamą NBA. Zamiast eksperymentów z rzutami za 4, itp. wystarczy powrócić do sprawdzonych wzorców czyli NBA z lat 90tych.

    (4)
  13. Array ( )
    Odpowiedz

    Parodią jest już fakt, że władze NBA i koszykarze zastanawiają się nad wprowadzaniem przepisów dla przywrócenia rywalizacji w meczu gwiazd…to trochę tak jakby wprowadzić przepisy dla spotkania towarzyskiego, aby była fajna atmosfera 😀 Wszystko zależy od ludzi uczestniczących w czymś i od tego jak oni się zachowują, a nie od przepisów. Jeśli gracze będą chcieli rywalizować to ta rywalizacja będzie. Niestety jak widać “dzieci z lizaczkami w buziuniach” boją się, że im paznokieć się zadrze i będzie katastrofa 😛 Inne pokolenie, inne czasy i jeśli nikt nie pójdzie po rozum do głowy, to nie ma co liczyć na zmiany. Ps. pomysły Pana Komisarza są niedorzeczne – z tymi 4 czy 10 punktami…trochę zawiało jakby nie miał bladego pojęcia jakim sportem włada. Pomysły równe równie idiotyczne jak wprowadzenie zasad 3 goli przy trafieniu bramkarza albo strzał z połowy boiska liczony jako 2 gole itp. itd. 😀 Tylko nalanie oleju do głowy może uzdrowić sytuację 🙂

    (7)
  14. Array ( )
    Odpowiedz

    Najlepszym rozwiazaniem byloby powiazanie maksymalnych kontraktow z ASG. W tym meczu graja prawie wszyscy ktorzy maja maxy i moznaby wprowadzic przepis typu zawodnik otrzymuje kase z max kontraktu w przypadku wygranej w asg, jak nie to np minus 10%. Cos podobnego jak AD mial w swoim kontrakcie, brak powolania go do all nba team kosztowal go pare baniek.

    (5)
  15. Array ( )
    Odpowiedz

    Przecież tu trzeba myśleć wręcz przeciwnie. Zamiast dokładać linię za 4 i 10pkt trzeba by zabrać linię za 3. Im się nawet nie chce biegać ani podawać tylko odpalają zza łuku. To wygląda dosłownie jak trening, tylko że zostawili im jedną piłkę zamiast 10.

    Można by też rozszerzyć statystyki na ten jeden mecz, coś na wzór My Career w 2K. Jakieś haczyki do odznaczenia typu “dobre podania” “bad shot selection” itp. Nie.. może nie do końca tak, ale na pewno jakieś narzedzia motywujące do produktywnej gry i rywalizacji.

    Co ciekawe, wszyscy twierdzą, że trzeba coś zmienić i że jest źle… łącznie z tymi, którzy za to odpowiadają, czyli zawodnicy. A to przecież na nich spoczywa odpowiedzialność za to widowisko, przede wszystkim.

    (3)
  16. Array ( )
    Odpowiedz

    Swoją drogą – to nie przypadek, że takie apogeum tej bylejakości przypada na taką symboliczną wymianę pokoleń w momencie, kiedy liga zostaje bez Kobego, Garnetta, Duncana i całej tej właśnie walecznej watahy z lat 90 i ’00.
    W ogóle jakoś obniżenie wszelkich standardów i wzorców mi się tak łączy z rozprzestrzenieniem się internetu, wirtualnej rzeczywistości, gier… no ale mniejsza już o to.

    Wróćcie sobie pamięcią do All-Star Game 2001 kiedy to Iverson zawziął się i nadrobił stratę 20 pkt do zachodu i został MVP. Niech sobie zawodnicy to obejrzą przed kolejnym meczem ASG

    (7)
  17. Array ( )
    Odpowiedz

    Niech każdy wybrany do ALL-STAR game zawodnik wybierze jedno chore dziecko, któremu NBA sfinansuje leczenie… ale zrobią to tylko dla 12stki dzieciaków, wybranych przez zwycięską drużynę.

    (2)
  18. Array ( )
    Odpowiedz

    Powinno być tak, jak kiedyś robili nam na wfie. Jak atakujący, którego kryjesz, trafi punkty, to robisz karne pompki. Oczywiście karę można inną wymyśleć, nikt nie będzie przecież pompek robił podczas meczu z boku boiska, ale myślę, że odechce im się sypania po 400 punktów 😀

    (7)
  19. Array ( )
    Odpowiedz

    Warto zwrocic uwage, ze mecz pierwszoroczniakow (jak to sie teraz nazywa?) to tez dramat. Ja bym zrobil mecz rookies vs D-league all stars (teraz to tez inaczej sie nazywa, cos z G).

    A co do all star game, to zrobilbym go raz na 5 lat. Jak sie chlopakom nadal by nie chcialo grac, to bym zamknal ten cyrk na dobre. All star weekend to nie tylko zabawa, ale takze promocja koszykowki. To co sie dzieje ostatnio jedynie do niej zniecheca.

    (4)
  20. Array ( )
    Odpowiedz

    Za przegraną w all star 3 do 5 meczy zawieszenia bez wypłaty. Wtedy gracze gracze musieliby dawać z siebie więcej bo np. Cavs w tym roku musieliby grać 3 mecze bez LeBrona, Irvinga i Love’a czyli najprawdopodobniej dostaliby baty. Jak wiadomo 3 mecze mogą na koniec rozgrywek decydować o rozstawieniu w drabince play-off albo o loterii draftu.

    (0)
  21. Array ( [0] => subscriber )
    Zdjęcie profilowe idoru
    Odpowiedz

    Tego nie da się naprawić przepisami. Winne są inne priorytety i inne media wpływające na popularność koszykarza – a co za tym idzie za jego “net worth”.
    W czasach świetności ASG – była to jedna z niewielu chwil, kiedy gracze byli oglądani w ogólnokrajowej TV – a to wpływało na zmianę statusu z gwiazdy lokalnej na ogólnokrajową.
    Poziom rozpoznawalności – był zdecydowanie inny niż dziś, a głównym medium było radio, prasa drukowana i TV – do lat 80 w bardzo ograniczonym zakresie (nawet niektóre mecze finałowe były puszczane z taśmy). Najlepsze ASG w zgodnej opinii to te z lat 80 i 90 – co wiązało się także z sukcesem NBA w TV.
    Boom na medialność w TV był nieodłącznie związany z rynkiem reklamy telewizyjnej który zaczynał osiągać rewelacyjne wskaźniki skuteczności – co przełożyło się na wysokość kontraktów z reklamodawcami (ten sam mechanizm stał za sukcesem MTV).
    ASG – był odskocznią pozwalającą zaistnieć na rynku ogólnokrajowym – dlatego we wszystkich imprezach towarzyszących brali udział najlepsi (Wilkins i Jordan w SDC, Bird, Price w 3 pkt).
    Stąd chęć pokazania się i zaciętość spotkań. Zmierzch tej tendencji widać bardzo mocno w latach 2000 – im bardziej internet, jutuby i fejsbuki zaczynają wpływać na poziom rozpoznawalności – tym bardziej ASG stawało się festiwalem a nie meczem.
    Gwoździem do trumny było wyprowadzenie głosowania z hal. Głosujący w halach była to specyficzna grupa ludzi, która w większości miała jako takie pojecie kto jest wart gry w ASG.
    Przeniesienie głosowania do mediów elektronicznych doprowadziło do kuriozów jak głosowanie na Zazę czy MG.
    W “dawnych” czasach w większości do ASG trafiali na prawdę najlepsi z najlepszych w danym czasie – a nie najpopularniejsi jak dziś – wszak każdy z nas mógłby wymienić przynajmniej kilku graczy – którzy swoją gra zasługują na status All Star, a powołania nie dostali (Boogie, Lillard, Kemba itp.) i takich, którzy powołanie dostali za zasługi. Nie pomogło nawet podzielenie głosów na fanów i “specjalistów”.
    Dlatego moim zdaniem żadne prawo nie naprawi ASG – bo jego impakt na postrzeganie graczy uległ tak daleko idącej deprecjacji, że w sumie nikomu na “pokazaniu” się w meczu nie się “nie opłaca”. Więcej w “słupkach” daje poakzanie się na odpowiedniej ściance przy okazji jakiegoś medialnego evenntu, gdyż punktowana jest “celebryckość” – koszykarze widzą miliony na kontach “osobowości telewizyjnych” znanych z tego, ze są znane i żadna trampolina w postaci meczu o nic nie jest im potrzebne. Weźcie przykład Krisa Humphriesa i jego “rozpoznawalność” dzięki mariażowi się z pewną znaną panią. Dla przeciętnego hamburgera był bardziej znany niż taki Tim Duncan.
    Sam ASG stał się przeżytkiem czasów minionych – co jest smutne, bo brak jest na razie innego deskryptora wielkości gracza. 10 powołań do ASG mają “tylko all time greats” – jak tak dalej pójdzie znajdą się w tym gronie gwiazdeczki, których wartość koszykarska jest mocno dyskusyjna.
    Jedyną radą jest chyba powrót do głosowań w hali i być może określenie minimalnego poziomu osiągnięć mierzonych sysntetycznymi miernikami (np. PER czy Win shares/Def win shares).
    Jednakże bez zmiany mentalnej i chęci ze strony samych graczy zmiana chyba nie nadejdzie.

    (3)

Gwiazdy Basketu