Jak poradzić sobie z tankowaniem w NBA

61

Temat bieżący, można powiedzieć, że na czasie. Przeklejam co napisałem wczoraj na portalu Elona Muska albo przeczytajcie bezpośrednio tam, wedle uznania. 

Tankowanie w NBA jest złe, a jego skala przybiera rozmiary nieakceptowalne na dłuższą metę. W tym roku zaczęło się nie po All-Star Weekend, ale zaraz po Christmas Games, bo draft jest wyjątkowo mocny. Nie siedzicie w nocy, więc nie widzicie co się dzieje w trakcie meczów. Mecz, w którym osoba zaufana, czyli główny szkoleniowiec, otrzymuje polecenie przegrać, jest takim wypaczeniem sensu sportowej rywalizacji, że zamiast rundy zasadniczej wolę oglądać mecze pierwszej ligi w Polsce, gdzie Kotwica Kołobrzeg rozbija bunkier pod koszem, a chłopaki rzucają na przekrzywioną obręcz.

Pięć minut przed rozpoczęciem meczu, niezdiagnozowana wcześniej kontuzja dwójki starterów, pierwsza piątka ściągana z parkietu w czwartej kwarcie, brak reakcji na niepowodzenia obrony, trener zdegradowany do roli maskotki, którą równie dobrze mógłby wpuścić na parkiet, byłoby więcej śmiechu dla casualowego fana, co nie? Czemu nie?

Piękne wsady, dryblingi i niemożliwe game-winnery pozostaną, bez obawy, będziecie mieli co ludziom pokazywać. Nierówności? Gwiazdy, rynki, pieniądze? 75% zespołów NBA i tak nigdy nie zdobędzie mistrzowskiego tytułu, bo nawet do tego nie dąży. Niech chociaż wystawiają najlepszy możliwy produkt, a skoro i tak mamy w NBA gospodarkę odgórnie sterowaną, niech będą np. dodatkowo wynagradzani za awans do playoffs, czy liczbę odniesionych zwycięstw.

Wiara z miejsca uczepiła się powyższych 75% które wpisałem z rozpędu, pasowałoby bardziej 50%, ale to szczegóły. Liczy się wzbierająca skala zjawiska, jakim jest tankowanie. Zgadzacie się?

Niektórzy wspominają, że tankowanie stało się problemem i jest obecnie wałkowane w przestrzeni publicznej wyłącznie dlatego, że jego ukrócenie leży w interesie lobby bukmacherskiego. Ci sami niektórzy, mam wrażenie głównie ci, którzy nie mieli nigdy z bukmacherką do czynienia albo znają ją wyłącznie z opowieści patologicznego wujka czy kolegi, podnoszą, że bukmacherka steruje ligą, komisarz NBA Adam Silver jest na jej usługach i należy ją zlikwidować, zakazać, zakopać pod ziemią i przykryć głazem, którego wielkości i ciężaru nie określają. 

Moje zdanie: NBA rządzą pieniądze. Adam Silver, a wcześnie David Stern, nie są Waszym kumplem, oni nie są od rozwoju ligi w sensie jej atrakcyjności dla widza. Oni są przede wszystkim od zarabiania pieniędzy i jeśli im w rachunkach wyjdzie, że coś się opłaca, to dokładnie to jeden z drugim i ze mną na czele, będziemy oglądać. Będą budować wizerunek jacy są tolerancyjni, równościowi, ale gdy gracz w sieci napisze o wolnym Hong-Kongu, naślą ludzi, by wpis natychmiast usunąć. Rozumiemy się?

Jak u Stanowskiego, jak się opłaca to największego idiotę wybroni albo mądrego człowieka zaszczuje w sposób bezwzględny, naśle wyznawców. Wszystko cyniczne i obliczone niemal wyłącznie na zysk, od czasu do czasu happening z misiami dla ocieplenia wizerunku plus zbiórki pieniężne, oczywiście. Jak mi wpłacicie milion, to sto tysięcy przeleję na fundację, powiedzcie tylko którą.

W tym samym sensie Adam Silver to pozbawiony skrupułów menedżer, na usługach trzydziestu jeszcze większych „diabłów”, jakimi są właściciele klubów NBA. On nie jest od tego, abyś go szanował czy lubił, on realizuje biznes. To sobie ustalmy raz na zawsze. 

Idąc dalej, lobby bukmacherskie nie zniknie z krajobrazu NBA, nie ma na to żadnych szans (bukmacherka na styku NBA wymaga szeregu regulacji, ale to temat na odrębny artykuł). I nie, lobby bukmacherskie nie traci na tankowaniu, na tankowaniu tracą, jak zawsze: gracze i to ich lament jest tutaj adresowany. Niedzielny kibic i tak nie ma pojęcia, jaki cyrk, dosłownie cyrk, odwala się czasem na parkietach najlepszej ligi świata. 

Jako typer NBA bywam bardzo zirytowany, bo oto wyobraźmy sobie jest kolejka dziesięć meczów. Z tego pięć, sześć, a czasem nawet siedem pojedynków (!)  rozgrywanych jest przez zespoły, które nie grają optymalnym składem, których trenerzy podejmują irracjonalne decyzje i nie dążą do zwycięstwa. Nie da się tego oglądać i nie da się tego obronić w żaden sposób.

Jak ograniczyć / wyeliminować zjawisko tankowania

Rozwiązań na przestrzeni ostatnich paru dni widziałem setki, pozwólcie więc, że skrótowo omówię część z nich. 

Turniej na kształt play-in, z udziałem ekip z najgorszym bilansem. Zwycięzca zgarnia top pick, drugi ma do dyspozycji drugi numer i reszta analogicznie. To nie wchodzi w grę. Dlaczego młodzi (najczęściej są to młodzi gracze) tuż przed zakończeniem 82-meczowego sezonu, przed wyjazdem na wakacje, mają rywalizować, na rzęsach stawać, aby organizacja mogła pozyskać super utalentowanego rookie, który przyjdzie na ich miejsce i odbierze im pozycję, minuty, pracę? 

Zlikwidowanie draftu, zastąpienie go wolną agenturą wśród graczy, którzy zgłaszają swój akces występów w NBA. Uogólniając, nie ma skali zarobków dla pierwszoroczniaków, jak ma to miejsce obecnie. Jeśli zespół dysponuje środkami, może dzieciakowi prosto z uczelni zaproponować nawet maksymalny kontrakt (jakie rodziłoby to oburzenie w szatni, możemy się wyłącznie domyślać). Kluby mogą odbywać spotkania, przekonywać dlaczego akurat u nich, jeden z drugim super utalentowany kot powinien grać. 

Nie wchodzi w grę. Żaden super utalentowany rookie free-agent nie wybierze takich ośrodków jak Milwaukee, Memphis, Nowy Orlean czy Utah. Wyobraźmy sobie rozmowę z agentem: 

– Jazz oferują maksymalna umowę, możesz dostać nawet trzydzieści milionów za sezon, z miejsca stajesz się też twarzą organizacji.
– Mam mieszkać w Salt Lake City? Eee, a są jakieś inne opcje?
– Czekałem na to pytanie. Lakers chcą ci dać pięć milionów, ale jeśli wybierzesz LA, mam dla ciebie dogadany deal z Nike, Hublota, Gatorade i jeszcze powiedz, strzelałeś w dzieciństwie z Nerf guna? Oni też ciebie chcą. W sumie możesz liczyć na około 55 milionów rocznie. 
– !!!

Przerysowuję oczywiście, ale rozumiecie o co chodzi. Rich gets richer. Możecie być pewni, że z czasem NBA składałaby się z hegemonów skupionych wokół największych rynków (Nowy Jork, Los Angeles, Chicago, Miami) oraz klasy B, zrzeszającej pozostałe drużyny. Nie żebyśmy obecnie wiele odbiegali od podziałów, NBA JEST ligą dwóch prędkości, a zespoły fundamentalnie różnią się nie tylko poziomem sportowym, ale przede wszystkim aspiracjami. 

Tym niemniej, należy absolutnie docenić i hołubić sukcesy ekip, które mądrze przez lata draftowały i na plecach swych wychowanków osiągały największe sukcesy. Mowa o takich miejscach jak: San Antonio, Golden State, Denver, Oklahoma City i paru innych. Przyjmując za rozwiązanie likwidację draftu, te ośrodki nie mają większych szans na powtórzenie sukcesu, a liga ulegnie przysłowiowemu zabetonowaniu. Tego również nie chcemy. 

Kary za tankowanie

To także nie zda egzaminu. Tankowanie jest poza kontrolą do tego stopnia, że właściciele NBA są skłonni wypisać czek „in blanco” na kary nakładane przez ligę, jeśli ma im to pomóc pozyskać w drafcie generacyjny talent, na którym choćby przez cztery lata rookie kontraktu zarobią setki milionów dolarów. Tak to działa. 

Ostatni przykład, Jazz ukarani grzywną rzędu 500 tysięcy dolarów. To jakby mnie czy Tobie wręczyć mandat na 50 złotych. Nie przyniesie efektu, metody tankowania staną się wyłącznie bardziej „perfidne”. Żaden odgórny regulamin nie może przecież ingerować w decyzje trenerskie, prawda? 

Wypłaszczenie loterii draftu

W dalszym ciągu odbywa się handel wyborami draftu, jako narzędziem do osiągania długofalowych sukcesów przez najsprawniejszych menedżerów. Zespoły, które nie awansują do playoffs, przystępują do loterii draftu, z tym, że każda z czternastu ekip szanse na wybór z pierwszym, drugim, trzecim, czwartym i piątym numerem ma… takie same. Reszta wedle bilansu, jak do tej pory, ale jest haczyk. 

Ci, którzy awansują do playoffs, zarabiają ekstra na organizacji ekstra meczów, pełnym obłożeniu, emocjach, zaangażowaniu, progresie. Dodatkowo, zespoły (również te loteryjne, z wyłączeniem może półfinalistów konferencji wzwyż) są wynagradzane za przekroczenie danego progu zwycięstw. Wynagradzane w postaci finansowej (% przychodów ligi rozliczany po sezonie) w postaci trade-exceptions lub innych, które najlepiej służą menedżerom w budowaniu kompetentnej i przyszłościowej kadry. 

To przynajmniej w teorii pozbawi sensu chamskiego tankowania przez 1/3 ligi, jakie widzimy obecnie. To jest kierunek, który moim zdaniem należałoby rozważyć. Zapraszam do dyskusji. Zapraszam do prezentowania swoich pomysłów. Patronami odcinka są Rafał Res oraz CzW, dziękuję Panowie, kłaniam się. B

 

1 komentarz

  1. Array ( )
    Odpowiedz

    Napiszę raz jeszcze. Odwrócona totalnie loteria draftu. Tj. Najlepszy bilans za regularny sezon dostaje 1 pick draftu i tak dalej. 2 maks gwiazdy w organizacji bo na 3 i zadaniowoców kasy nie starczy więc rotacja najlepszych byłaby praktycznie co rok. Teraz transfery np. Taki Bane do Magic. Mocni Magic to mocne picki dla Mephis. Jak dla mnie sytacja win win. Też może wtedy skrócenie rookie umów na dwa lata żeby nie było sytacji że w jednej drużynie są 4 jedynki draftu i gwiazda na maks kontrakcie. Wtedy bycie jak najlepszym by się po prostu opłacało oraz ostrożnie dawałabym kontrakty wtedy. Takich Embiidów czy Georgów za tyle siana na tyle lat by nie było.

    (-26)
    • Array ( )
      Odpowiedz

      to taki MJ trafia do dynastii Celtics (nie do top 4 czyli 76 z dr J, Barkleyem, Mosesem, Bucks czy Pistons), i dynastia Bostonu nie kończy się a płynnie przechodzi do 1998 roku… ewetualnie jest dynastia 76 lub Pistons, też do ok. 2000 roku.
      a Lakers zyskują Hakeema…. i tylko gdybanie, ale wydaje się, że celnie wybierając mamy finały rok w rok Celtics-Lakers do 2000 roku i zmiany warty z Shaqiem, Kobe także w Lakers… a Celtics biorą po drodze AI itd…
      to wychodzi, jeśli celnie jedynki biorą wszystko

      (4)
      • Array ( )
        Odpowiedz

        Ta jasne bo z innymi piłkami niż 1 nie ma żadnych gosci z Hall Of Fame albo na liście 75 najlepszych koszykarzy NBA w historii. Same 1 picki. Widocznie nie potraficie spojrzeć szerzej na taka koncepcję. Np. Giannis chce odejść, dla przykładu podam Lakersów. 3 picki. Przy odwróconym drafcie jak proponuje Bucks dostaną 3 picki w top 10. Obecnie w ostatniej 3 dziesiątce. Idąc dalej dynastie 30 letnie jak tu sugerujesz >>> nie wykonalne. Cap space, kontrakty itp. Sądzisz że 1 draftu idącą do OKC dziś, zgodziłaby sie grać za 10 mln żeby mistrza zdobyć czy wolałbym pójść taki gosc do Charlotte za maksa? Przypominam 2 lata rookie kontraktu więc w 3 trzeba sypnać kasa. Uważam że to byłby najlepszy kierunek. Skończyłoby sie kontrakty typu Embiidy, George czy Beal. Za zesłanie złego kontraktu trzeba by bylo słono zapłacić. Transfer gwiazdy ze słabej druzyny oznaczałby wysokie picki z takiej druzyny w następnych latach. Przy takim drafcie naprawde managerowie musieliby stawać na glowie żeby wygrywać. Bo wygrywanie to szansa n bycie lepszym. Jedna kontuzja, rok stracony a klub nie dostaje w nagrode top picku tylko kare w postaci niskiego wyboru bo byl słaby w danym sezonie. Same plusy tu widze i żadnej 30 letniej dynastii by nie bylo to nie mozliwe w takim układzie.

        (-3)
        • Array ( )

          no, ale skoro czempion dostaje jedynki i mądrze wybiera to jesli Bird chciałby sporo kasy, dostaje MJa jemu daje kasę a Bird ochodzi, po MJ ma Kobe i Duncanca, potem Lebrona i kogoś itd… właśnie ta rotacja i konkretny wybórw wysokich picków utrzyma te zespoły na lata i pomoże im uniknąć zblokowania finansowego…

          (1)
  2. Array ( )
    Odpowiedz

    Kogo mądrego Stanowski zaszczuł? Mam wrażenie, że z mądrzejszymi nie w chodzi spory, a takiego Kapele to nawet wypromował.

    (6)
  3. Array ( )
    Odpowiedz

    Sam kiedyś pisałem o spłaszczeniu loterii draftu jako o najbardziej oczywistym rozwiązaniu, ale wg mnie warto zacytować opinię Marka Cubana, który ma całkiem inne zdanie. Wg niego kibicom zależy nie tyle na wynikach tu i teraz, co na samym doświadczeniu uczestnictwa w spotkaniu i są w stanie przymknąć oko na tankowanie, jeśli daje to szansę na odmianę losów zespołu (Mavs pozyskali w ten sposób Doncicia)

    (-1)
  4. Array ( )
    Odpowiedz

    „największego idiotę wybroni albo mądrego człowieka zaszczuje w sposób bezwzględny” mozna jakies przykłady czy po prostu jakaś postać przez Ciebie lubiana od niego oberwała?

    (2)
  5. Array ( )
    Odpowiedz

    A skoro liga ma się rozrosnąć o 2 kolejne zespoły Supersonics i Vegas, to może kwestia degradacji najgorszego zespolu wschodu i zachodu ( lub po 3 zespoly z kazdej strony na 1/3 sezonu) do…. Europy. Chcą robić coś na kształt NBA Europa to takie karne gry w Europie i brak dochodu w tym czasie z wlasnego parkietu możne podziałały by na zespoly motywująco. Jakby mieli poklepać mecze w Kownie lub w Belgradzie wyjeżdzie, a u siebie np. w Londnie czy Berlinie to nie bylo by gry przy pustych trybunach. Emocje na zakońćzenie rundy w USA na dole tabeli by byly wyzsze jak w w finałach.

    (-4)
  6. Array ( )
    Odpowiedz

    Jako że spadek do drugiej ligi w NBA nie jest możliwy, to jako substytut spadku można wprowadzić zasadę, że jedna/dwie najgorsze drużyny nie mają żadnego uprzywilejowania w drafcie, wybierają jako ostatni. To powinno bezboleśnie załatwić sprawę tankowania.

    (14)
  7. Array ( )
    Odpowiedz

    Cytat ze Stanowskim, to czysta polityka.
    Facet obnaża absurdy, zgniliznę, hipokryzję, kolesiostwo, polskiej sceny politycznej i celebryckiej.

    Zazwyczaj dość mocno uwiera bezrefleksyjnie wierzących w liberalizm.
    Mam nadzieję, że się rozwinie. W tej chwili, to jedyne bezpartyjne medium.

    (-22)
    • Array ( )
      Odpowiedz

      Pozdrowienia z Brighton, XD
      Stanowki to rak tego kraju, szaman chłopskiego rozumu, zwykła koniunkturalna świnia.

      (23)
    • Array ( )
      Odpowiedz

      Komentsrz o Stanowski jak najbardziej prawdziwy: on atakuje tych których opłaca się atakować, mówi to co opłaca się mówić i co chcą usłyszeć jego widzowie.
      Z kolei nigdy nie zająknie się w zły sposob o jego kolegach z firm bukmacherkskich czy Nawrockim.

      (2)
  8. Array ( )
    Odpowiedz

    celne uwagi
    co do właścicieli, sponsorów, mechanizmów finansowych,
    jest tylko chyba 1 wyjątek, dosłownie 1… GSW, im udało się nie tylko zbudować drużynę w Oakland, ale podbić na tyle wartość klubu, że z ogonów stali się nr 1 wartości wg forbesa i momentami przychodów i dochodów, przenieśli się za miedzę do SanFrancisco, zyskali gigntycznych technologicznych sponsorów, nowa hala, która jako centrum konferenchyjne itd zarabia na technologii i wyszli z małego rynku.. reszta już jak piszesz nie
    Knicks latami sportowa padaka, ale byli top 3 finansowo, potem Latami Lakers sportowa padaka, ale finansowo top, Bulls po rozpadzie 1998 sportowa padaka i oni trochę jako jedyni spadli, ale tylko do nr 6, no i poniekąd drugi wyjątek to Clippers, gdzie jakoś wspęli się na nr 4 finansowo…
    a tak sportowe sukcesy latami przez Pistons, Jazz, Bucks, Spurs, Nuggets, Cavs, finansowo nie znaczą tak dużo…. oczywiście nawet najtańszy klub ma wartość 3.5mld
    MJ jakiś czas temu, w 2010 roku kupił z 275monlionów (0.275mld) a sprzedał za 2.77mld
    więc i szaraczki (Charlotte) zyskują na zysku największych 5-10 drużyn

    (3)
    • Array ( )
      Odpowiedz

      No też tego nie rozumiem z tymi kotami, przecież to są zwierzęta i nie potrafią grać w koszykówkę. Jakby dorwały się do piłki to co najwyżej by ją turlały, o kozłowaniu czy rzucie to nie chce mi się wierzyć że udałoby się je tego nauczyć.

      (1)
  9. Array ( )
    Odpowiedz

    Fajnie jakby do Sonics trafil 1 pick tegorocznego draftu a dwujeczka do Vegas tak na zachete i dobry poczatek.

    (1)
  10. Array ( )
    Odpowiedz

    Jeśli liga chce naprawdę skończyć z tankowaniem, musi zmienić bodźce — bo dziś nagradzane jest przegrywanie. Ciekawą koncepcją jest Gold Plan, czyli system, w którym premiuje się drużyny wygrywające po odpadnięciu z wyścigu o play-in (wariantów jest kilka). Dzięki temu końcówka sezonu odzyskałaby odrobinę sportowy sens. Obecnie w słabszych zespołach gwiazdy są poukrywane albo nagle trafiają na „niezbędne” zabiegi. Czy to całkowicie zabije tankowanie? Oczywiście, że nie. Może jednak ograniczyć najbardziej bezczelne przypadki.

    (1)
  11. Array ( )
    Tankujący tłok 18 lutego, 2026 at 22:28
    Odpowiedz

    Stanowski dobrze, że zdemaskował Caroline Derpinski.

    Tak serio, Admin dobrze, że wspomniałeś.
    Stanowski hejt ma we krwi i uchkdzi jemu plazem.

    (7)
    • Array ( )
      Odpowiedz

      Stanowski to niesamowicie irytujacy, wyszczekany jak malo kto spryciarz. Od czasow Weszlo ta sama taktyka, ktora trudno jednak jednoznacznie nazwac hejtem czy szczuciem. Wieczny atak, wieczna ofensywa. Pokolenie urodzone po 1985/90 jest do tego przyszkolone/przyzwyczajone, starszych to czesto irytuje ale nie do konca wiedza jak sie przed tym bronic.

      (9)
      • Array ( )
        Odpowiedz

        Śliski człowiek. Moralizator innych a sam ma bardzo wątpliwy, giętki kręgosłup moralny. Kręgosłup w zaawansowanym stadium zaniku. Ale czego spodziewać się po ludziach na politycznej smyczy.

        (3)
      • Array ( )
        Odpowiedz

        proste – olać, a tym samym nie angażować się emocjonalnie. Zadbać o zdobywanie wiedzy, wysiłek fizyczny dowolnej maści, kontakt z przyrodą.

        (5)
  12. Array ( )
    Odpowiedz

    To wypłaszczenie musiałoby inaczej działać . Jeśli gość na 8 miejscu bedzie miał 0 szans na pick , a ten na 9 już 1/15 to za duża przepaść . Zespoły kombinowalyby jakby nie wejść do PO. Raczej stopniowe wypłaszczenie do zespołów PO i dalej już Plateau. Tylko co z zespołami , które są teraz po prostu złe i z małych rynków. Talent wydraftowac będzie ciężko , a free agent nie przyjdzie

    (3)
    • Array ( )
      Odpowiedz

      i tak i nie, popatrz zagraniczni, nie mają przywiązania do metropolii w Stanach, na ten moment to top tankingu mvp ligi (kiedyś też nie mieli) Duncan, Manu, GInobli, Stojakovic, GIanis, Dirk, Detlef, Yao, Luka, Nicola, SGA, Murray… i często urodzeni w jakmiś mieście/stanie chcą tam grać, czy gostkowi z małego miasta nie zależy na grze w innym stanie na się….

      (0)
  13. Array ( )
    Achtung, bo ja teraz mowie 18 lutego, 2026 at 23:13
    Odpowiedz

    Temat łatwy do załatwienia: wystarczy że wszystkie zespoły które nie załapały sie do playoffs będą miały takie same szanse na wylosowanie 1 numeru w drafcie. Nie ważne czy miałeś bilans 43-39 czy 11-71 – nie wszedłeś do playoffs, masz 1/14 szansy na jedynkę w drafcie. Temat załatwiony. Dziękuję.

    (7)
    • Array ( )
      Odpowiedz

      patrząc na drafty, już sporo dobrych zawodników można wyciągnąc od 15 miejsca…GIannis, KAwhi, Nash, Dell Curry, Brent Barry, Jokic, Stockton, Malone (13), Parker, Draymond, Butler, Rodman, Alex English, Tiny ARchibald, DUmards, Drexler (14) Marc Gasol, Ben Wallace, Laimbeer, Mark Proce, Arenas, Boozer, Van Excel, Redd, Milsap, Rondo, Lowry, Brunson, Siakam, Maxey, Middleton…. dodając takich do nr 9, jest już solidnie.
      I tak w większości gwiazdy jeśli się nimi staną, wyskoczą w 4-5 sezonie, pojedyncze przypadki legend, że od 1-2 sezonu są gotowi

      (1)
    • Array ( )
      Odpowiedz

      Tez tak uwazam. Dodatkowo wrocilbym do stalego pulapu salary cap (jak kiedys) bez mozliwosci obejscia tego podatkami od luksusu, itp. Zamiast tego nagrody finansowe dla drużyny za wejscie do play off i dodatkowa kasa za wejscie do kazdej kolejnej rundy i podzial wg ilosci rozegranych minut w post season.

      Jeśli chodzi o obecne kary za tankowanie dzis to smiech na Sali. W przypadku gdy tankowanie jest ewidentne powinien byc zwrot 100% kasy za bilety bo to jest jawne oszukiwanie kibica. Nie znam zadnej inny dyscypliny sportu gdzie zawodnicy lub druzyny przystepuja do rywalizacji po to zeby przegrac. To jest po prostu chore i pokazuje jak nisko ta liga upadla w oststnich latach (nie wspominajac o innych kwestiach).

      (2)
  14. Array ( )
    Odpowiedz

    Ja to ci powiem Barto, że Ty od stanowskiego nie odbiegasz wcale, jeśli chodzi o potencjał. Widzę ze się mocno uaktywniłeś na twiterze, widzę jak potrafisz spuentowac trolla, albo wejść ostro na czyjeś podwórko i nikt ci nie podskoczy przynajmniej w twoich tematach. Pytanie czy zostaniesz tylko przy baskecie. Do zobaczenia za tydzień Mr Coach!

    (9)
  15. Array ( )
    Odpowiedz

    Do ostatniego pomysłu dodałbym, że zespoły, które dostaną się do playoffs powinny mieć ulgi salary cap, ale tylko dla przedłużenia kontraktu.
    Dzięki temu dobre zespoły playoffowe byłyby nagradzane możliwością utrzymania dobrego zespolu- patrz case Oklahomy

    (0)
  16. Array ( )
    anybody pomarańcze 19 lutego, 2026 at 09:34
    Odpowiedz

    Sport stał się biznesem. Przepływ gigantycznych sum (gdzie każdy chce kawałek tego tortu dla siebie póki jest szansa się nachapać) spowodował wypaczenie podstawowych wartości, których sport był niegdyś nośnikiem. Bukmacherka ma w tym swój ogromny udział.

    (3)
    • Array ( )
      Odpowiedz

      sport (profesjonalny) był biznesem
      igrzyska (też nie były szczytną ideą) to alternatywna forma rozwiązania konfliktów, potem w zasadzie $

      (0)
  17. Array ( )
    Odpowiedz

    Ja bym powołał grupę specjalistów, np byłych zawodników, trenerów, dziennikarzy sportowych, sędziów, którzy w uzasadnionych przypadkach analizowali by zapisy z meczów, w których doszło do podejrzenia tankowania przez drużynę. I w momencie wyłapania oznak tankowania dana drużyna dostaje grzywnę, w kolejnym przypadku jeden nr w drafcie niżej, w kolejnym -2 miejsca w drafcie niżej itd. Może to by zadziałało?

    (-2)
    • Array ( )
      Odpowiedz

      Większości meczów i tak nie da się oglądać, a teraz wyobraź sobie uważne oglądanie i dokładne analizowanie meczu tankowców…nawet za pieniądze… To już chyba patrzenie jak trawa rośnie wydaje się ciekawszym zajęciem.
      Pozdrawiam

      (2)
    • Array ( )
      Odpowiedz

      klubu czy zawodnika?
      rozwiąż proszę przypadki
      1. kiepska drużyna, super indywidualne cyferki kto ma $$ tracić (przpadki Kevin Love latami, MJ 5-6 lat kariery z początku)
      2. dobra drużyna, nikt specjalny indywidualnie (Pistons okolo 2000 roku)
      3. super gwiazdy w zmowie, w miarę wyniki (big3 heat i celtics)
      4. zdarzenia losowe = kontuzje

      (0)
  18. Array ( )
    Odpowiedz

    a czemu nie dać największych szans na top draftu zespołom z miejsc 9. obu konferencji, tym co ledwo nie dostały się do play-off ale walczyly, potem: tyle samo % 8 i 10 zespołom, nastepnie nieco mniej 7 i 11 itd aż do końca, tak aby zarowno najlepsze drużyny nie dostawały co roku najlepszego narybku do betonowania ligi na lata, tak samo te najgorsze zespoły by zniechęcić do chamskiego tankowania i przegrywania spotkań. Wykres szans by wygladał po prostu jak piramidka po środku 🙂

    (5)
    • Array ( )
      Odpowiedz

      Mam do wyboru przegrać na luzaku w play-in i mieć największe szanse na jedynkę w mocnym drafcie lub walczyć jak lew, żeby w pierwszej rundzie dostać miotłą w papę od Detroit lub OKC. Co powinienem wybrać? 🙂 I jak mój wybór wpłynie na sens całej idei play-in? 🙂

      (2)
    • Array ( )
      Odpowiedz

      mając turniej play in (jeśli zostaje) – to idealnie opłacało by się przegrać turniej z kretesem, bo statystycznie małe szanse na tytuł z miejsca 7,8 (bardzo mało przypadków było)

      (0)
  19. Array ( )
    Odpowiedz

    Odwrócenie kolejności draftu dla zespołów które nie weszły do playoff.
    Czyli zespoły z 9-tego miejsca w konferencjach walczą o 1 i 2 draft pick, 10-te miejsca o 3 i 4 itd. Wszystkie zespoły walczą na maksa przez cały rok by grać w playoffs o mistrzostwo, a jak się nie uda to o pierwszy pick w drafcie.

    (1)
  20. Array ( )
    Odpowiedz

    z ciekawości – czy obstawia pan coś przy powrocie nba? także knicks/detroit i sochana (np.czy wejdzie itp)? czy spurs/suns? clippers/nuggets? (Kawhi był w mega formie, Jokic z kolei wypoczęty na maxa)…

    (0)
  21. Array ( )
    Odpowiedz

    Panowie, najpierw należy zostawić naiwność za progiem.
    Flagg z #1 do Dallas za Lukę anybody??
    W sensie czy Wy wyciągnęliście z tego jakieś wnioski, czy raczej jesteście takimi prymusami życiowymi, którzy od teorii spiskowych trzymają się z dala i jak dzieci wierzą w sprawiedliwość na świecie??

    (-2)
  22. Array ( )
    Odpowiedz

    Wkleję to, co napisałem kilkanaście dni temu na innym portalu. Zapraszam do dyskusji:)

    Moje rozwiązanie zapewne ma sporo mankamentów, więc chętnie o nich od Was przeczytam 🙂

    Każda drużyna powinna dążyć do progresu, więc rozumiem parę lat tankowania na przebudowę – stare gwiazdy muszą się pożegnać, na nowe trzeba uzbierać. Ale chroniczne tankowanie nie powinno mieć miejsca.

    Tankowiec:
    – po wylosowaniu „jedynki” nie może dostać miejsc 1-3 w kolejnym drafcie
    -po wylosowaniu miejsc 1-6 w dwóch draftach z rzędu w trzecim dostaje od 7.w górę.
    -przy trzech draftach z rzędu i zebraniu wyłącznie numerów 1-10, w czwartym sezonie pick pierwszorundowy zamienia się w drugorundowy, a w piątym wciąż nie ma szans na wylosowanie 1-10.

    Musialbym zrobić symulację i wprowadzić inne parametry, bo to na pewno się nie klei – chodzi mi wyłącznie o zasadę przesuwania bliżej końca kolejki po trzech sezonach tankowania.

    Może nawet uatrakcyjniłbym Puchar Ligi, gdzie drużyny walczyłyby o te picki, które mogą stracić drużyny. Ekipa Y zgarnęła trzy lata z rzędu miejsca 1-10, a mają pick w drafcie na kolejną edycję – tracą go na rzecz puli w Pucharze. Jeśli drużyny z zamysłem pozbywałyby się picków z czwartego draftu, to można wprowadzić Wild Card – zwycięzca Pucharu zgarnia pick nr 7, finalista 12., a półfinaliści 16 i 17 (wyższy, jeśli drużyna ma mniej picków).

    W związku z tym wydłużyłbym też ścieżkę do turnieju finałowego Pucharu NBA o kilka meczów, żeby nie decydowała różnica końskiego nosa.

    Na tej bazie Pucharu w ogóle można wyrównać balans między odpuszczaniem sezonu a chęcią gry w play-off. Co gdyby wyjazdowe wygrane w ramach Pucharu były warte więcej? Co gdyby drugi mecz w serii „dzień po dniu” był ważniejszy?
    Dobra, dajmy jeszcze więcej nagród.
    Drużyna, która zakwalifikuje się do finałów w Las Vegas (osiem zamiast czterech), otrzymuje dodatkowo niewymienialny pick z miejsc 1-8 drugiej rundy draftu. Albo 8 ostatnich picków pierwszorundowych.

    Już nic mi się chyba nie klei 🙂
    Chodzi mi jedynie o wyrównanie szans na wysoki numer w drafcie poprzez tankowanie w stosunku do jakiejś innego systemu. Niech to będzie Puchar, progres rok do roku, czołówka statystyk drużynowych, indywidualnych czy nawet liczba głosów w wyborze do Meczu Gwiazd. Whatever. Starasz się, choć jesteś słaby – dostajesz bonusy w loterii.

    (0)
    • Array ( )
      Odpowiedz

      pod dyskusję (inspirowane jednym komentatorem kosza)
      >> w jakim celu mieliby się zawodnicy wysilać, walcząc o pośrednią czy bezpośrednią konkurencję dla siebie? czyli o pracę?
      **(to pytanie zwł. pod systemu turniejów z dołu tabeli, czy zarzuty, że to zawodnicy przegrywają, żeby zdobyć najlepszą konkurencję dla siebie…. a w tych słabych drużynach to sporo młodych i starych nienajlepszych graczy z krótkimi kontraktami właśnie nie mieli by żadnego celu walczyć o takie coś)

      ogólna idea ciekawa
      jednocześnie to właścicielom, GMom, skautingowi, trenerom może zależeć na wysokich pickach (czyli czasem przegrywaniu…. choć z trenerami to różnie, bo jednak idzie w ich CV i bilans kariery)

      1. właściciele – potencjalna gwiazda, patrz przychód/zysk z bileów, koszulek, gadżetów, sponsorów
      2. GM/skauci – jest czym się pochwalić w cv (potencjalnie lepsze prace i awanse, bonusy w przyszłości)
      3. trener – jak trafi na dobry charakter czy pracowity, łatwiej pewnie się szkoli, charatker+talent, niż sam charakter
      4. drużyna – to już pewnie zależy jaka pozycja w zespole, kontrakt, historia kontuzji itd (patrz nowe picki wyrzucają z systemu

      np. Sochana, Montę Ellisa i wiele przykładów i zadaniowców i z pierwszych piątek), gwiazdy z pozycją mogą chcieć nowy talent przy sobie (MJ dostaje Pippena), ale starszy Kobe chciał weterana, itd

      (0)
  23. Array ( )
    Odpowiedz

    A ja bym Panom koszykarzom pojechał po kieszeni. Załóżmy że pięć najgorszych zespołów doświadcza obcięcia pensji. Każdy pracownik organizacji, od zawodników, przez trenerów, skautów, fizjoterapeutów, pracowników administracji po właścicieli. Zabrać im po 5% wypłaty i dostaną energii żeby nie wpaść w dołek.
    Innym pomysłem są spadki z ligi. W NBA tego nie doświadczamy, ale taka podmianka trzech najgorszych ekip co dekadę zmusiłaby właścicieli do dbania o bilans
    Jak tu jeden jeszcze wyżej pisał, można ograniczyć wybory rok do roku. Że jak masz jedynkę to w następnym -5 pozycji. Żeby nie było sytuacji, że co sezon gra się ogony ligi i ciągle za to nagrody w postaci wysokich numerów

    (2)
  24. Array ( )
    Odpowiedz

    Piramidke można zawsze zrobić

    16 drużyn w Play offs obsadza w drafcie miejsca od 30 do 16.
    14 drużyn poza playoffs wybiera w kolejnosci odwróconej. Czyli miejsca 1-14.

    wtedy trzeba wygrywac albo o kasę z Play offs albo o wysokie miejsce w drafcie.

    (1)
  25. Array ( )
    Odpowiedz

    wystarczy wszystkim drużynom dać taką samą mozliwośc wygrania jedynki draftu, wtedy wszyscy stwierdzą aaaa może się uda albo się nie uda tankowanie nie ma nic do rzeczy w tym przypadku

    (0)

Komentuj

Gwiazdy Basketu