Jak przetrwać bez koszykówki: poradnik dla fanów NBA

32

Więc skąd się wzięło określenie “sezon ogórkowy”? Nazwa wzięła się od czasu, gdy artyści opuszczali miasta udając się na wypoczynek, politycy popadali w marazm, a zdesperowani dziennikarze pozbawieni sensacji pisali o cenach upraw. Czemu wybrali ogórek, a nie choćby kabaczek? Sympatyczny z niego drań, jak to mawiał Grubson: kaszaneczka i wódeczka, ogóreczków beczka, dawaj hop na drugą nóżkę, pękła buteleczka. A jak wiadomo w redakcjach za kołnierz się nie wylewa. Pism papierowych rzecz jasna, hehe.

Do rzeczy, trwa wyścig zbrojeń NBA, za chwilę pogadamy o szansach Polaków na MŚ w Chinach, trochę powspominamy lata dziewięćdziesiąte, a następnie oglądać będziemy kto w jakiej formie wrócił z wakacji. No i cóż, mając chwilę postanowiłem stworzyć krótki, ale bardzo praktyczny poradnik dla fanów basketu, jak bez strat psychicznych przetrwać bez koszykówki.

Porada pierwsza: ora et labora

Benedyktyńskie módl się i pracuj może być waszym hasłem na czas bez NBA. Ileż nocy zarwaliście przez swoją pasję? W szkole siedzieliście znużeni w ostatniej ławce, w pracy zakamuflowani za ciemnymi okularami przekradaliście się do ekspresu, a koledzy zastanawiali się czy macie kochankę czy też piliście do rana. Czas odkupić winy, NBA Was porzuciła, wróćcie z radością do pracy. Żar płynący z nieba sprzyja pokucie, wyłączcie wiatraki i klimę, a z myśli wywiejcie myśli o przyszłym sezonie.


Porada druga: idziemy porzucać?

Boiska świecą pustkami nie tylko ze względu na upały. Duch koszykarskiego narodu ginie, ulatnia się niepostrzeżenie wraz z dymem cygara Michela Jordana. Co jakiś czas piszę do chłopaków na fejsie: “może jakieś granie wieczorem?” odpowiadają może trzy osoby, ale jedna ma kontuzję, druga nie może, a trzecia jest dziewczyną. Znajduję jakąś lokalną grupę “orlik” z małej litery: znów zgłaszają się trzej śmiałkowie, w tym jeden z bólem pleców. Uczciwie dodam, że ja tym razem też nie mogłem zagrać.

W każdym razie, jeśli akurat nie masz obowiązków, bierz piłkę i męcz przyjaciół i znajomych żeby przyszli porzucać. Zmotywuj ich zimnym piwkiem, grillem, bonami do Lidla, na każdego jest jakiś sposób. Napompuj wykopaną z piwnicy piłkę i biegnij w stronę kosza.


Porada trzecia: włącz YouTube

Czasem zdarza mi się wpisać w wyszukiwarce Top 10 NBA… i nazwisko dowolnego gracza lub drużyny. Cholerne ustrojstwo po jednym filmiku ładuje drugi, trzeci, czwarty, znikają wszystkie solone paluszki, a ja wciąż mam ochotę na więcej aż docieram do takiego kuriozum jak najlepsze akcje Zazy Pachulii i wiem, że zabrnąłem za daleko. Wtedy jako człowiek dorosły, odpowiedzialny i przykładny, odpalam kolejne komplikacje i zabawa trwa bez końca.


Porada czwarta: pooglądaj ambitniej

Ale tylko troszkę. Zbliża się wielkimi krokami Space Jam 2, przypomnij sobie ze swoją pociechą pierwowzór, nawet jeśli smyk ma wyśmiać cudowne sztuczki animacyjne z Twojego dzieciństwa. Na randkę z filmem, kanapą, winem i eleganckimi przystawkami zaopatrz się w Love & Basketball. Wieczór z kumplami to dobra okazja na powrót White Man Can’t Jump, a poszukiwaczom motywacji polecam He Got a Game, Coacha Cartera czy Hurricane Season. Fanatycy wysokiej jakości kina klasy B, pokroju Barbarzyńskiej nimfomanki w piekle dinozaurów (miód), powinni obejrzeć Kung Fu Dunk. Miłośnicy filmów dokumentalnych mogą poszperać na Netflixie i poznać lepiej fenomen Vince’a Cartera czy Allena Iversona.


Porada piąta: jeszcze ambitniej: Poczytaj

Ilość koszykarskich pozycji książkowych na polskim rynku stale rośnie i chwała za to wydawnictwom i czytelnikom. Nie zaczynajcie tylko od tomiszcza Michael Jordan: Life, bo można zrazić się do literatury na całe dalsze życie właśnie. Na dobry początek polecam biografie Shaqa czy Rodmana, dla bardziej zaawansowanych wizje Phila Jacksona w 11 pierścieniach, czy Dream Team. Z polskiego podwórka Rzut bardzo osobisty, o świętej pamięci Adamie Wójciku. Czytaliście coś spoza tej krótkiej biblioteczki? Coś polecacie? Szukam lekkich lektur za parawan nad Bałtykiem.


Porada szósta: Szlifuj do perfekcji

Kobe na treningach miliard razy oddaje te same rzuty, ale nie sięgajmy od razu do bóstw koszykówki, Andre Drummond nauczył się rzucać wolne, a Brook Lopez trójki. Dlaczego więc Ty wciąż nie rzucasz lewą ręką? Czemu nie opanowałeś gry hakiem czy tyłem do kosza? Bazujesz na fizyczności czy trójkach więc i tak jesteś kozakiem na dzielnicy? Rozwijaj swój repertuar, ucz się czegoś nowego, oczywiście nie zaczynając od “no look passów”, tylko powiedzmy, nie opuszczania piłki po zbiórce. Powodzenia. Masz dwa miesiące. Kobe Bryant.


Porada siódma: Naucz się czegoś bezużytecznego

Kręć piłkę na palcu irytując żonę/mamę/brata/siostrę. Nie wszystko w życiu ma mieć sens, warto nabrać dystansu. Niech ma go też sąsiad gdy niesforna piłką będzie co rusz walić o podłogę, aż szkło zahuczy w meblościance.


Porada ósma: Zainspiruj się

Teraz serio. Co zabieram się za gromadzenie materiałów, by napisać tekst o danym zawodniku, okazuje się, że zdecydowana większość graczy NBA ma za sobą ciekawą, inspirującą historię. Z uporem maniaka powtarzam, że do tej ligi bardzo rzadko trafia się przez przypadek. Oprócz umiejętności stricte koszykarskich misja wymaga koncentracji na celu, zaangażowania, współpracy, waleczności i wielu, wielu innych, niezwykle ważnych cech. Bogobojny Jrue Holiday czy oderwany od rzeczywistości filozof Joakim Noah. Tu każdy z Was może wybierać z plejady naprawdę barwnych osobowości, które poza boiskiem raczej nie spotkałyby się w celach towarzyskich.

W jednym z komentarzy kolega Mikser napisał:

Te wszystkie życiorysy koszykarzy NBA bardzo mnie motywują do działania. Czasami są to historie chłopaków z biednych domów, którzy dzięki poświeceniu i etyce pracy dostają się do NBA, a czasami tak jak w tym przypadku dzięki doskonałemu wychowaniu rodziców, którzy od początku ukierunkowują swoje dzieci do pracy nad sobą. Fajnie by było jakby te wszystkie artykuły były gdzieś w jednej zakładce bo często lubię do nich wracać.

I ja się z tym w 100% zgadzam. Admin?


Porada dziewiąta: Zostań Neofitą PLK

Zakup i wyprasuj szalik lokalnej drużyny, wyrzucić z folii weselny garnitur i umieść na jego miejscu szal z emblematem klubu. Od czasu do czasu sprawdzaj czy nie wygniotły go wieszaki sukienek Twojej dziewczyny. Siedząc przed nim, odtwarzaj chwile zeszłorocznej klęski lub sukcesu, oglądaj filmiki na YouTube. Gdy nadejdzie czas, będziesz gotowy by dopingować swoją drużynę.


Porada dziesiąta: Porozmawiaj z dziewczyną o NBA

Przecież wiesz już jak się to robi: /żelazny-kanon-tematów-kibica-NBA/


Porada jedenasta: poznaj Reprezentację Polski

Mistrzostwa Świata w Chinach to będzie wielka rzecz. Startujemy pierwszy raz od bodajże 1967 roku i mamy wyjątkowo (tfu, tfu, przez lewe ramię) łatwą grupę i potencjał wśród zawodników. 31 sierpnia wywieś flagę jak na meczach piłki kopanej i nawet dmij w te chore wuwuzele, niech świat, a przynajmniej sąsiedzi, wiedzą, że grają biało-czerwoni i wypada włączyć TV.


Porada dwunasta: czytaj doniesienia na Gwiazdach Basketu

Trzeba być na bieżąco. Mówiąc zupełnie interesownie, dobrze jest mieć jakiś odzew pod artykułami, mieć z kim podyskutować, posprzeczać się, czy przybić wirtualną piątkę. By the way, może ktoś chce mnie wesprzeć z tegorocznym Skarbie Kibica?


Porada trzynasta: Róbta co chceta, byle do nowego sezonu

Taco w utworze Nostalgia leniwie mamrocze sobie pod nosem słowa:

Kiedy wieczór zmienia się w świt, coś dobija się do mych drzwi
Nostalgia
Kiedy luty zmienia się w lipiec, nie dam rady się przed nią kryć.
Wiem, wiem
Nostalgia
W sierpniu wnętrze auta jak piekło, w głowie ciągle lat mam dwadzieścia
Chociaż jestem już przed trzydziestką, ciągle zbawić chcę cały wszechświat
Gdy się pierwszy raz czułem męsko zapragnąłem nigdy już nie spać
Bo to strata czasu

W miejsce nostalgii podstawcie “NBA” i mamy piękny hymn o tęsknocie za naszą ligą. Dobrego dnia, idę oglądać “Stranger things” w ramach odwyku od koszykówki.

[Grzesiek S]

Ostatnie Wpisy

32 comments

  1. Array ( )
    Odpowiedz

    A propo porady drugiej “idziemy porzucać?” :
    Tyle razy czytałem już tutaj o problemie “pustych orlików”, czy to w artykule czy w komentarzach, a więc wnioskuje, że na GWBA jest pokaźna liczba osób, które wiecznie ze świecą muszą szukać chętnych.
    Ale skoro jest nas tak wielu to czemu nie idzie zebrać ekipy?
    Paradoks.

    Prośba do Admina na odpisanie na mój e-mail o tytule “Pomysł”.
    Jeśli jest zły i nie do wykonania zwykłe “nie” w odpowiedzi mi wystarczy 🙂
    Dziękuję!

    (14)
  2. Array ( )
    Odpowiedz

    Autorze. Nie można pisać o książkach o NBA i graczach i pomijać czegoś takiego jak “Wielka księga koszykówki” Billa Simona. Aczkolwiek rozumiem cegła to jest i nie każdemu chce się przez to brnąć, ale dla fana to pozycja obowiązkowa.

    (7)
    • Array ( )

      Mam to samo zdanie w kwestii mailów do redakcji.
      Ja już miałem pomysł na coś inspirującego.
      Pamiętam,że rozpisałem się trochę z tym wtedy,
      gdzie wiele wątków przytoczyłem opartych o moje
      realne doświadczenia aby przyświecić też wielu ludziom,
      że nie wszystkim i we wszystkim może się udać,
      nawet jeśli Ty zrobiłeś wszystko co w Twojej mocy…
      myślałem, że ten temat choć będzie wspomniany,
      ale często jest tak, że promowane Campy oferują
      kariery i ten temat mógłby być lekko sprzeczny.

      (0)
    • Array ( )

      A wg mnie Wielka księga jest fatalna. Albo fatalnie przetłumaczona. Z kolei Życie Jordana podobało mi się najbardziej ze wszystkich NBA książek. Każdy lubi co innego. Wielka księga jest przereklamowana z żartami na poziomie standuperów

      (-1)
  3. Array ( )
    Odpowiedz

    Wszystkie te pozycje mam i przeczytałem… rzut za trzy Raya Allena na mnie teraz czeka… A tak a propos grania… 2 tygodnie temu na boisku z kumplem rzucalismy sobie kiedy dolaczylo się do nas 2 młodych chłopaków 18 I 19 lat (obaj ponad 190cm). Chłopaki dzień wcześniej grali na jakimś turnieju streetballowym organizowanym przez lokalną drużynę ekstraklasowa (gtk). Chłopaki narzekali że ciężko jest regularnie znaleźć granie. Że boiska są A nie ma kto grać. A grają 3 razy w tygodniu po 2 godziny… Ale do sedna… oni razem mieli tyle lat co ja sam… przy moim wzroście 182cm i 188cm kolegi myśleliśmy że zniszczą nas… okazało się że chłopaki kompletnie nie potrafili bronić… W ataku fajnie, pick and role, trojeczki, rzuty z odskoku… Ale w obronie masakra… wygraliśmy jakieś 75 do 50…. pytanie moje jest takie… gdzie mają się uczyć chłopaki z naprawdę dobrymi warunkami podstaw koszykówki?? Szkółek piłkarskich w Gliwicach jest chyba z 5… O koszykarskich nie słyszałem…

    (22)
  4. Array ( )
    Nie lubie Hardena 10 Lipiec, 2019 at 17:36
    Odpowiedz

    Jak przetrwac??proste …. codziennie jest kilka art na Waszym portalu za ktore jestetm ogromnie wdzieczny panowie do tego dochodzi nba po polsku Na Ytubie…Kipi super robota a w lato lubie ogladac mecznktore mam nagrane z canal plusa…lub state oldscholowe meczyki np latab90;) do tegonpod koniec Sierpnia tego roku sa Ms!!!lajtofo;)

    (5)
    • Array ( [0] => subscriber )
      Zdjęcie profilowe ja24

      fajna książka z naszego rodzimego podwórka, niby o Lakers, ale fajnie pokazane jak kształtowała się liga od jej narodzin. polecam, czyta się lekko, nie zabiera dużo czasu

      (0)
  5. Array ( )
    Odpowiedz

    Książki ? Łap to: Kobe Bryant Showman, Curry- potrójne oblicze, Kiedy rządziliśmy NBA Larry vs Magic. No i mój ulubiony : John Stockton Autobiografia.

    (2)
    • Array ( [0] => subscriber )
      Zdjęcie profilowe ja24

      Curry jeszcze nie skończył grać to odpuszczam, z biografii w j. polskim został mi właśnie jeszcze tylko John, a potem Wielka Księga

      (0)
  6. Array ( )
    Odpowiedz

    Jeżeli chodzi o literature to polecam Larry vs Magic Kiedy rządziliśmy NBA. Też byłem sceptyczny do NBA z wczesnych lat 80, ale wessałem ją w mig. Za to Kobe Bryant Showman idzie jak krew z nosa. X pierwszych rozdziałów jest o ojcu Bryanta Jellybean’ie.

    (0)
  7. Array ( )
    Odpowiedz

    Porada nr 3. Ostatnio ją uskuteczniałem. Oglądałem filmik z finałów, jakieś topy, kompilacje, żeby po dwóch godzinach skończyć oglądajac gościa, który chodzi w nocy po jakiś opuszczonych katakumbach szukając duchów. NBA jak mnie tam zaprowadziłaś to tego nawet algorytm YT nie wie :p

    (2)
  8. Array ( )
    Odpowiedz

    To faktycznie przypał gdy w miescie znajdą się 3 osoby do grania, chociaż raz tak przyjechalem na 3 osoby patrze a tu 10 osób biega po boisku, czasem zdarzy się też mile zaskoczyć 😀

    (0)

Gwiazdy Basketu