fbpx

Jak Shaq zmienił oblicze NBA

24

Charles Barkley powiedział ostatnio:

Jestem związany z ligą od ponad 30 lat. Zawsze byli gracze, których porównywało się do innych, z poprzednich epok. LeBron James jest pierwszym, dla którego nie mogę znaleźć odpowiednika. Bywali gracze o takim wzroście (203 cm), piekielnie utalentowani, ale oni ważyli w granicach stu kilo. Scottie Pippen, Tracy McGrady… świetni obrońcy, świetni strzelcy, bardzo atletyczni, ale LeBron ma nad nimi 10-12 kg przewagi…

Trudno nie zgodzić się z tym, co mówi Charles, myślę jednak, że listę “niepowtarzalnych” można by było wydłużyć. Na długo przed wypowiedzią Barkleya, Magic Johnson podał nam swojego kandydata do tej kategorii:

Larry, okłamałeś mnie tylko raz w życiu. Powiedziałeś, że przyjdą takie czasy, że w lidze pojawi się kolejny Larry Bird. Nigdy, przenigdy nie będzie już drugiego Larry’ego Birda!

Kolejnych członków tej elitarnej kategorii, mieliśmy okazję powspominać całkiem niedawno, kiedy to Naismith Memorial Basketball Hall of Fame w Springfield, w stanie Massachusetts, otwarła swe podwoje dla klasy 2016. Choć kibice bardzo by tego chcieli, nie będzie już drugiego Iversona, nie będzie też drugiego Shaqa, bo zadbała o to sama NBA.

Gdy Shaquille O’Neal trafił do ligi, okres prosperity wielkich centrów trwał w najlepsze. Ewing, Mourning, Robinson, Olajuwon, Mutombo… każda drużyna marzyła o środkowym tego kalibru. Mecze wygrywało się (i przegrywało) w trumnie. Wyobraźcie sobie, że w sezonie 1994/95, najlepszymi strzelcami w lidze było trzech centrów i power forward (Shaq, Olajuwon, Robinson i Malone) a w pierwszej dziesiątce tego zestawienia był JEDEN obrońca (Mitch Richmond). W tym roku, żeby znaleźć czterech podkoszowych na liście najlepszych strzelców, musicie sprawdzić całą pierwszą dwudziestkę zestawienia, wtedy traficie na nazwiska takie jak Cousins, Davis, Anthony i Lopez. Czy którykolwiek z nich chociaż powąchał playoffy? Nie. To nie przypadek, dziś gra się po prostu inaczej.

Jeszcze jedno ciekawe zestawienie. Oto lista wyjściowych centrów ze składu dziesięciu ostatnich mistrzów NBA. Ilu franchise-playerów widzicie?

2007 San Antonio Spurs: Francisco Elson
2008 Boston Celtics: Kendrick Perkins
2009 Los Angeles Lakers: Andrew Bynum
2010 Los Angeles Lakers: Andrew Bynum
2011 Dallas Mavericks: Tyson Chandler
2012 Miami Heat: Joel Anthony
2013 Miami Heat: Chris Bosh
2014 San Antonio Spurs: Tiago Splitter
2015 Golden State Warriors: Andrew Bogut
2016 Cleveland Cavaliers: Tristan Thompson

Shaq, chodź trafił do ligi w okresie naszpikowanym gwiazdami środka, dzięki połączeniu rozmiaru, siły i talentu przebojem wyrąbał sobie drogę na szczyt. Gatunek wielkich centrów, którego początków upatrujemy w plującym (dosłownie) na głowy przeciwników ekscentrycznym okularniku Mikanie, wraz z odejściem Shaqa z ligi po prostu wymarł.

Gdy O’Neal zajmował pozycję, było już po jabłkach. 210-centymetrowe mamuty wpychał pod kosz z gracją gospodyni domykającej bioderkiem kuchenną szufladę. Świat czegoś takiego dotąd nie widział.

Left tackle powinien być potężny. Musi mieć mocne pośladki i masywne uda. Ma długie ręce, wielkie dłonie i szybkie stopy.

Tymi słowami Sandra Bullock opisywała idealnego ofensywnego linemana w filmie The Blind Side. Czy nie jest to zarazem wypisz-wymaluj wzorzec z Sevre klasycznego środkowego? Shaq pasuje do niego idealnie. Pochwał nie szczędził mu nawet sam Hakeem Olajuwon:

Wiecie jak on wygląda w akcji? Jak większy ja.

Dominacja Shaqa była czymś tak oczywistym i namacalnym, że NBA zdecydowała się zmienić reguły, aby w jakiś sposób zniwelować tę przewagę. Przed sezonem 2001/2002 wyeliminowano zasadę nielegalnej obrony, która pozwalała podwajać jedynie graczy znajdujących się przy piłce. Utorowało to drogę do obrony strefowej, ale miało też utrudnić życie O’Nealowi, który nie miał żadnej trudności w wywalczeniu sobie pozycji przeciwko jednemu tylko obrońcy.

Zmiana reguł przed sezonem 2001/2002 to ciekawy argument w dyskusji odnośnie zagrania Hack-a-Shaq (nie bądźmy hipokrytami, nie nazywajmy tego hack-a-player, wiemy przeciw komu Don Nelson to wymyślił). Wiele słów krytyki padło pod adresem zmian, jakie NBA wprowadzi w kwestii hackowania od następnego sezonu. W ostatnich dwóch minutach każdej kwarty i w każdej dogrywce faul na zawodniku bez piłki będzie karany osobistym, a piłka pozostanie w posiadaniu faulowanej drużyny. A za coś takiego jak robi Chris Paul poniżej, od razu flagrant:

Przeciwnicy zmian twierdzili, że nie można układać reguł pod kilku zawodników, niech skurczybyki Howard, Jordan i Drummond rzucają wolne. No cóż, casus O’Neala pokazuje tu niebezpieczny precedens, w przeszłości liga potrafiła zmieniać przepisy dla jednego człowieka.

W swoim czasie Wilt był większy, szybszy i silniejszy niż jakikolwiek gracz jego rozmiaru. Shaq jest większy, szybszy i silniejszy niż Wilt [Rod Thorn, były członek egzekutywy Nets]

Oczywiście Shaq był przeciwny takim zmianom przepisów. Mówił wtedy w wywiadzie dla Sports Illustrated:

NBA jest dla facetów, a dorośli faceci nie potrzebują bawić się w strefę. Czemu krycie nazywa się “man to man” (każdy swego przyp. red.)? Jeśli nie dajesz rady pokryć swojego gościa, nie powinno cię tu być.

CZYTAJ DALEJ >>

1 2

Ostatnie Wpisy

24 comments

  1. Array ( )
    Zdjęcie profilowe all3
    Odpowiedz

    bardzo dobry art pokazujący ewolucję jaką przeszła NBA. Z mojej strony dodam, że kiedyś i to doskonale pamiętam, bo to nie były lata 80, że całkiem niedawno było tak, że każdy miał przypisaną do siebie pozycję miałeś mało tego rozmiary zawodników tez były trochę mniejsze. Rozgrywający 180-185, Jason Kidd to był olbrzym w tamtych czasach to samo Payton. Rzucajacy obrońca 190 (a czasem juz od 188) do 198-6 itd. Teraz zawodnicy są bardziej uniwersalni i to już jest zmiana spowodowana własnie LJ on ta lige tak samo zmienił jak wcześniej Mikan, Chamberlain, MJ, Shaq i Iverson, ale jesli chodzi o zmiany formalne to chyba bez MJ cala czwórka przyczyniła sie do zmian NBA na papierze.
    Co do ostatniego akapitu to i owszem przyszłość leży w centrach mobilnych z rzutem, ale i silnych czyli jeszcze bardziej doskonałych. Era wielkich trochę jakby wraca i to widać na jak długo to zależy, ale jest w tym momencie sporo wysokich zawodników z wysokiego numeru w drafcie kontrastując z nikismi, bo ich jak na lekarstwo co pokazały ostatnie drafty. Natomiast co do Howarda to licze bardzo, że Budelholzer będzie wiedział jak wykorzystac zalety Howarda. W s5 w Atlancie każdy może rzucac za 3 oprócz Howarda co z szybkim Schroderem i duża przestrzenia w srodku przynieśc oczekiwany rezultaty. Jesli chodzi o system to tam byłbym spokojny. Zobaczymy tylko jak będzie młody niemiec współpracował z Howardem bo to może byc bardzo groźny duet

    (16)
  2. Array ( )
    Zdjęcie profilowe Andre3000
    Odpowiedz

    Aż mi się łezka w oku zakręciła na tej scenie z Jordanem przed ASG. Pokochałem NBA w sezonie 92-93, nie muszę pisać, kto być ROY? Shaq zmienił tę grę i dominował w sposób zupełnie inny, niż Olajuwon, Robinson, Ewing czy potem Mourning. Oni byli super, ale od razu było widać, że Shaq gra w innej lidze. Nie można go też było nie kochać, kto kocha NBA kocha też wsady, a w tym Shaq był mistrzem, nigdy się nie oszczędzał, ta mina “zaraz urwę tę obręcz albo rozbiję tablicę”…
    Niestety pechowo przegrane finały sprawiły, że jego kariera nie potoczyła się tak, jak powinna. Do tego Shaq za dużo myślał o rapie, filmach, biznesach i tak rok z rokiem, czegoś brakowało. Podobny problem miał chyba Iverson.
    Dlatego zawsze mnie śmieszy, gdy ktoś analizuje trójkę: MJ, KB, LBJ … ja się pytam, a gdzie Shaq ???

    (10)
    • Array ( )
      Zdjęcie profilowe heniek

      Z całym szacunkiem dla Shaqa ale osobiście przyznawał w wywiadach że jedynym gościem którego nie mógł złamać był Hakeem. Jego technika użytkowa była tak niesamowita, że nawet kombinacja siły i umiejetności Shaqa czuły respekt…

      (2)
  3. Array ( )
    Zdjęcie profilowe Total3d
    Odpowiedz

    Jak tylko przeczytałem porównanie do gospodyni trącającej bioderkiem szuflade , juz wiedzialłem kto to pisał 😀
    BLC do Hall of Fame

    (42)
  4. Array ( )
    Zdjęcie profilowe Fric
    Odpowiedz

    Dlaczego wymieniacie embiida-faceta który nie zagrał ani minuty, w oststnim zdaniu odnośnie kwestii centrów w przyszłości?….

    (14)
  5. Array ( )
    Zdjęcie profilowe sledziu 24
    Odpowiedz

    Gdybym miał porównać do kogoś Shaqa to nie do kogoś z młodych, ale do wymienionego w tekście Wilta Chamberlaina właśnie, przynajmniej pod względem fizycznej dominacji (i skuteczności z rzutów osobistych), bo jednak obaj grali odrobinę inaczej, choć i jeden i drugi opierał się na post – up.

    (6)
  6. Array ( )
    Odpowiedz

    Na blc nie można się zawieść. A co do Howarda to moim zdaniem jest mocno przereklamowany. Odkąd odszedł z Orlando raczej się cofa niż rozwija. Kat i reszta młodych kotów powinna się spokojnie zająć przywróceniem ery wielkich centrów. Wierzę mocno.

    (5)
  7. Array ( )
    Zdjęcie profilowe Sprewell
    Odpowiedz

    Koszykówka się zmieniła ale moim zdaniem w obecnych czasach środkowi są po prostu dużo słabsi niż kiedyś i to raczej nie wynika ze zmiany stylu. Tacy gracze jak Olajuwoon, Shaq czy Ewing rodzą się raz na wiele lat i musi upłynąć trochę czasu zanim doczekamy się podobnych talentów. Podobna sytuacja jest z SG – następców MJa czy Kobe nie widać.

    (13)
  8. Array ( )
    Odpowiedz

    Bo nastepcy Michaela Jordana czy Kobe Bryanta nie bedzie.Drugi byl kopią pierwszego.Sorry ale LeBron (niczego oczywiscie mu nie ujmujac bo sportowiec z niego wielki ale szczerze bardziej bym go widzial w NFL niz w NBA nawet mimo wzrostu)nie jest i nie bedzie nigdy takim graczem w stylu MJa i Mamby.To legendy najwieksze z najwiekszych.Koniec.

    (1)
    • Array ( )

      @The T: A kto powiedział, że LeBron dąży do stylu Bryanta czy Jordana? On ma swój własny styl i jeśli nim jest w stanie dominować i stać się najlepszym z najlepszych to tylko mamy kolejny czynnik potwierdzający jego wielkość. Za 10 lat to do jego stylu wszyscy mogą chcieć dążyć.

      (8)
  9. Array ( )
    Odpowiedz

    W tym artykule zawarte jest to czego nie lubię w dzisiejszej NBA. Zgadzam się z Shaqiem, pozycja C i PF zostały stworzone do walki podkoszowej. Zaraz ktoś napisze: talenty trzeba wykorzystywać, poza tym skoro “Outside Big Mens” są opłacalni to czemu nie? Bo to NBA zatrzymało podkoszowych dzików. Prawdziwy Superman zakończył karierę i koniec pieśni centrów w NBA.
    PS. Świetny art.

    (7)
  10. Array ( )
    Odpowiedz

    Shaq troche taki zadufany w sobie tutaj. Oh ile on by nie pokazał ale strefe wprowadzili i 3 sekundy.

    Shaq dominował w 90% fizycznoscią. Ustawił sie tyłem i juz po ptokach. Nie było w tym wielkiej finezji. I trzeba to zauwazyć.

    Dla shaqa najlepiej jakby byłą gra 1 na 1. on sobie zajmował pozycje przepychajac jednego gracza i tak do osrania. Taka prosta wesoła koszykówka.

    Nic podobnegho panie SHAQ. koszykówka to podwojenia, strefa i kombinowanie. A on nie był w tym zbyt dobry. On miał przewagę fizyczną ktora dała mu taka pozycje jaka ma.

    nie ma co go idealizować, gdyby nie masa jaka miał to nie osiągną by tyle.

    (-7)
  11. Array ( )
    Odpowiedz

    Dobry art, najlepszy basket 90/00, szkoda, że teraz baskiet jest biegany, brakuje łokci, przepychanek, dominacji w pomalowanym, echhhh……

    (1)

Gwiazdy Basketu