fbpx

Jrue Holiday kradnie piłkę, Giannis robi wsady, Middleton smaży kotlety: BUCKS win!

43

Wychodzi na to, że wychowany w biedzie Giannis Antetokounmpo chce tego mistrzostwa bardziej niż ktokolwiek z pozostałych walczących.

Poprzednio kluczowy blok, który będą mu wyświetlać na zwieńczenie kariery, dziś równie ikoniczny alley oop z faulem przypieczętowujący zwycięstwo w meczu piątym.

Tym samym Bucks wygrali po raz trzeci z rzędu, a kto przy stanie 2-2 wygrywa piąty mecz, ten całą serię bierze w 82% przypadków.

Obie strony miały świadomość powagi sytuacji, a powiedzieć, że mecz miał burzliwy przebieg to jakby nie powiedzieć nic…

milwaukee bucks 123 phoenix suns 119 [3-2]

Po dwunastu minutach wydawało się, że Suns mają temat ogarnięty.

37:21 na budziku i boska skuteczność rzutowa – tak zamknęli pierwszą kwartę gospodarze.

W roli głównej występował bandzior Devin Booker, którego koledzy byli dosłownie bezbłędni. Mości panowie Crowder, Bridges, Paul, Ayton czy Craig otworzyli spotkanie wynikiem 9/9 z gry.

W drugiej kwarcie skuteczność niestety zjechała do bazy. Pod chwilową nieobecność na placu Giannisa, pod przywództwem doskonałego dziś Jrue Holidaya, goście na przestrzeni niespełna pięciu minut doprowadzili do wyrównania! Tutaj można mieć pretensje do trenera Monty Williamsa, który pochopnie zdecydował o utrzymaniu rozpalonego Bookera na ławce rezerwowych. Mistrzowska ekipa nie traci szesnastu oczek zapasu w pięć minut!

I tak trwaliśmy przy remisie, kolejne dwanaście minut, rozciągające się gdzieś do połowy trzeciej kwarty to była wojna kosz za kosz. Bucks chcieli się oderwać, ale Suns za każdym razem znajdowali odpowiedź.

Big 3 in full effect

Deficyty warunków fizycznych z każdą minutą jednak zaczynały coraz mocniej ciążyć miejscowym. Khris Middleton (29/7/5) koncertowo trafiał z prawego skrzydła, a Giannis po swojemu szarżował na obręcz przy każdej nadarzającej się okazji pomimo fatalnego pokazu na linii rzutów wolnych. Trójkę wbił Brook Lopez, a Jrue Holiday (27/4/13/3) jak mówię, rozegrał nareszcie kompletne zawody w obronie i w ataku. Dla mnie to był najlepszy zawodnik tego spotkania.

Zauważcie, że Suns całą swą przewagę w pierwszej kwarcie zbudowali w momencie gdy zasiadł na parkiecie. Gość jest niesamowity, wstaw w jego miejsce Erica Bledsoe, a dostaniesz to, co w minionych latach. Ciekawostka: kiedy Jrue przekracza granicę 20 punktów, Bucks zaliczają w tych playoffs bilans 7-1!

Ogólne rzecz ujmując, środkowe kwarty w wykonaniu Bucks mogły zaimponować. Może inaczej, były godne mistrzowskiego tytułu.

Suns w ostatnią część spotkania wchodzi z dwucyfrowym deficytem, ale o kapitulacji nie było mowy. Przeciwnie, Chris Paul szarpnął za lejce, Booker nie spuszczał nogi z gazu, a Bridges wkleił bodaj dwie trójki.

Wszyscy główni aktorzy oddychali już rękawami, jak to się kolokwialnie mówi, ale po raz kolejny: końskie zdrowie Jrue (wyrwał kluczową piłkę) oraz tytaniczny wysiłek boskiego atlety Giannisa (32/9/6) postawiły kropeczkę nad literą “i”.

What’s up

-> PHX przegrali mecz przed własną publicznością, którym trafili 13/19 rzutów trzypunktowych, prowadzili szesnastoma punktami, a także popełnili zaledwie 9 strat. Wszystkie te czynniki mają prawo wywoływać słuszny niepokój w sercach kibiców z Arizony.

-> Pośród arcy nerwowej i wyrównanej końcówki Suns po raz kolejny nie potrafili zabezpieczyć własnej tablicy i zebrać piłki.

-> Na trybunach obecny był m.in. LeBron James jawnie trzymający stronę swego przyjaciela Chrisa Paula (21/2/11 przy 9/15 z gry w tym 4/4 w czwartej odsłonie).

-> no i właśnie, CP3 jest zajechany dokumentnie, rywale obrali Chrisa za cel, każą mu pracować na zasłonach, Jrue wykorzystuje przewagi fizyczne, Middleton zwyczajnie rzuca ponad nim. W ataku siedzą mu na biodrze, zastawiają. Nie wychodzi z tego wiele dobrego dla Słońc pomimo wielkiej klasy zawodnika i jego technicznych możliwości – CP3 bije głową w mur. Niestety, hero ball tej serii nie wygra.

-> Jakość pozycji rzutowych, jakie w drugiej połowie osiągały oba zespoły każe sądzić, że Bucks ostatecznie przeważą. Koniec końców obwodowi Słońc grali indywidualnie. Mocno pracowali w każdym posiadaniu podczas gdy goście wydawali się po prostu realizować swój plan gry z biegu.

-> Giannis zdominował fizycznie i mentalnie Aytona, który ma już chyba dość koszykówki na ten sezon. Za miękko pod tablicami, to przede wszystkim!

To tyle, a co Wy widzieliście? Wspaniałej niedzieli wszystkim. B

Ostatnie Wpisy

43 comments

    • Array ( )

      A moje serce raduje się. Największy floper w historii NBA prawdopodobnie jednak nie będzie mistrzem.

      (53)
    • Array ( )

      Nie było takiego zagrożenia, Harden odpadł już w półfinałach konferencji.

      (21)
    • Array ( )

      Giannis i Khris mają pokorę i wolę mistrzów. Natomiast CP3 i Booker od czasu do czasu odwalają “rozpieszczone bachory”… przed serią było mi obojętne kto wygra, teraz jednak… FEAR THE DEER!

      (21)
    • Array ( )

      Cp3 jest ojcem chrzestnym wszystkich floperów. Osiągnął poziom Master Level kiedy Hardenowi jeszcze broda nie rosła.

      (7)
  1. Array ( )
    Odpowiedz

    Genialny mecz, Bucks zagrali niesamowicie a i tak Phx mogli to wyciągnąć. Szkoda ostatniej akcji Bookera, przez cały mecz nawet z pół sytuacji potrafił zdobyć punkty, a w najważniejszej akcji wszedł pod kosz pod dwóch gości i jeszcze na trzeciego z tyłu. Doceńmy Słońca, to że trzymali się do końca przy tak dysponowanych Kozłach jest niesamowite, finały najlepsze od lat!

    (17)
  2. Array ( )
    MazowszankaPruszków 18 lipca, 2021 at 13:08
    Odpowiedz

    Też się martwię o Suns. Booker robi co może i tylko jakiś magiczny napój KrzyśPola może zmienić serię

    (-2)
  3. Array ( )
    Odpowiedz

    Admin. Czy rzeczywiście usuniesz stronę, jeżeli Bucksi wygrają mistrza tak jak napisałeś wcześniej, którymś z artykułów?

    (26)
    • Array ( )

      Po każdym meczu Bucks, którego nie wygrywali znacząco, admin wylewał na Budenholzera wiadro pomyj, a po meczu w, którym momentami, żeby zamęczyć Suns i Aytona do reszty, Bucks wystawiali 5tke bez rozgrywającego, z KM, Porterem, Giannisem, Tuckerem i Lopezem na temat Budenholzera cisza.

      To było ważne taktyczne zagranie. Zajechany CP3? zajechany Ayton? Suns nie potrafili ogarnąć własnej zbiórki? No jak mieli 5tke dwumetrowców w tym dwóch 7 footerów to jak mieli ogarnąć?

      (8)
    • Array ( )

      No, ale co admin nie miał racji? Przez zachowawczość i utarte schematy Buda prawie odpadli z PO. Oni powinni wciągnąć Atl nosem, jak i również Brooklyn nie powinien sprawić im tyle problemów. Heat nie dojechali na offseason. Koziołki mają ogromny potencjał, który notabene z Budem nie zostanie uwolniony. Być może coś się zmieni, może wyciągnie jakąś naukę, mam taką nadzieję przynajmniej 🙂

      (5)
    • Array ( )

      Wydaje mi się że Budowi te wiadra pomyj się nie należały. Potencjał Bucks jest ogromny, ale to również bardzo trudna konstelacja do ułożenia. Giannis, żeby grać swoje potrzebuje shooterów, którzy zrobią mu miejsce i zbiórki która da mu kontrataki. Jrue shooterem nie jest i bywa bardzo nierówny. KM był mocno chwiejny, szczególnie na początku PO więc Giannis sam próbował być rzucać (średni pomysł). Następny na placu jest Pat albo Lopez i to właśnie ten drugi, jak trafia odblokowuje drużynę – no i zbiera jak mu każą. Myślę, że MB zrobił kawał dobrej roboty w tych PO i gracze go szanują za to że im ufa i nie zmienia założeń co 15 minut. Nie zawsze neurotyczne dostosowywanie się do sytuacji na boisku jest dobrym rozwiązaniem, szczególnie jak idziesz po mistrza.

      (2)
    • Array ( )

      Szanuję opinię, aczkolwiek ja widzę to inaczej. Trzymanie sie utartych rozwiązań może być dobre, kiedy rywal nie potrafi im sprostać. W każdej innej sytuacji mistrzowska ekipa powinna umieć dostosować się pod rywala i reagować na boisku. Nie ma ekipy, która grałaby to samo non stop i ugrała mistrzostwo. To co cechuje klasowych trenerów, to właśnie przygotowanie taktyczne zespołu. Nie idzie? To zmieniamy założenia i do boju. Budowi tymczasem należało się wiadro pomyj, bo przez całe PO jedyne co potrafił powiedzieć podczas przerw to – keep tryin, czyli jak Brzęczek – Giannis próbuj.
      Gdyby nie szczęście, Bucks nie byłoby w finałach, a powinni dostać się tam w cuglach.
      No i też nie zgadzam się, że to jest trudna konstelacja do ułożenia, wystarczyło zdjąć Lopeza i wrzucić Giannisa na centra, jedna zmiana wystarczyła (no trochę więcej, ale to była ta najbardziej kluczowa) żeby ograć Suns w 3 meczach z rzedu. Bucks mają taki roster, że możliwości ustawienia chłopaków jest tyle, że moglbym elabaroat napisać na ten temat, a co dopiero trener drużyny NBA.
      Giannis nie rzuca, ale pile rozprowadzić potrafi, Kidd nauczył. Przecież jesteśmy w erze Jokica, Lebrona, dlaczego Bud wcześniej z tego nie korzystał? Dlaczego przyzwalał na rzuty Giannisa za 3? No i teraz powiedz, czy warto było stawiać dwie serie na szali, patrzeć się na cegly Greka, amatorkę z grą bez piłki, gdzie gracze wpadali na siebie, bezsensowne izolacje, czy chaotyczne rzuty? Podczas gdy wystarczyło parę korekt, by zaorać każda serię?
      Zakoncze pozytywnym alcentem, że Bud być może wyciągnął lekcje, bo jak widzimy Bucks wygrali ostatnie 3 mecze, tak wiem Suns zaczęły doskwierać problemy zdrowotne, ale to są 3 zwycięstwa Bucks, ponieważ wreszcie zaczęli grać inaczej 😉

      (0)
  4. Array ( )
    Dave Greenwood 18 lipca, 2021 at 14:03
    Odpowiedz

    Paul na nic sobie nie zasłużył, mistrzostwo trzeba sobie wywalczyć a nie zasłużyć !
    Tak więc CP3 do roboty, jeszcze jest szansa 😉

    (34)
    • Array ( )
      Dave Greenwood 18 lipca, 2021 at 16:45

      W takim wypadku NIE dotrzyma – gdyż to będzie dalej ta sama strona tylko na innym serwerze …

      (-3)
  5. Array ( )
    Odpowiedz

    PHX za gwiazdorzenie nie powinni zdobyć mistrza – Crowder macha łapami jak ciota Durant!!! Booker nadal święta krowa dla gwizdków sędziowskich 🙁
    Bucks wywalczą zasłużenie misia za grę zespołową – wielkie brawa dla Antka

    (0)
  6. Array ( )
    Odpowiedz

    Bardzo dobre pierwsze zdanie artykułu.
    Giannis być może jest w tych finałach jedynym zawodnikiem, którego życie, było najprościej mówiąc ciężką walką.
    Ten gość nie pasuje do żadnych Lakersów ani innych pseudo-gwiazdozbiorów.
    Postanowił zdobyć pierścień w małym i śmiesznym (jak na warunki amerykańskie oczywiście) Milwaukee i zdobędzie duuuży szacunek, jeżeli mu się to uda.
    W seriach z Toronto i Miami zawsze czegoś brakowało, ale wydaje się, że tym razem mamy do czynienia z hasłem “teraz albo nigdy” i nie muszę dodawać, w którą cześć tego hasła celują Kozły.

    (6)
  7. Array ( )
    Odpowiedz

    Zayebiście!
    Liczyłem bardzo na Bucks. Kto by powiedział, że drużyna w której gra Chris Paul nie będzie zgrana i nie gra zespołowej koszykówki hehe
    Super Jrue! Szkoda, że w ataku nie jesteś tak regularny. Super mecz. Z Giannisa aż kipie testosteron hehe. Naburmuszony, pobudzony niczym dzikie zwierze. Super się to ogląda.
    Natomiast Suns trafiali czasem z tak trudnych pozycji, że to jest hit.
    Bucks zamkną serię <3

    (3)
  8. Array ( )
    sunbucktotokuonpo 18 lipca, 2021 at 15:49
    Odpowiedz

    Albo cp3, albo jrue i pj będą mistrzami. Z mojej perspektywy to najlepsze finały od wielu lat. Nic tylko popcorn i delektowanie się przed tv 😉
    ps. Giannis jako oszukany point center zmienił wszystko w tej serii, wreszcie koniec z cegłami za 3

    (13)
  9. Array ( )
    Odpowiedz

    A o flagrant’cie Giannisa na Bookerze nic juz nie napiszemy ze wyszukali wczesniej faul PJ’a zeby nie bylo konca meczu przypadkiem? Nieraz byl gwizdany FF mimo podobnej sytuacji w roznych meczach a teraz sie doszukiwali faulu 10s wczesniej zeby nie bylo przecietnego spotkania.
    Co nie zmienia faktu ze mecz i tak swietny jak i seria bajka finalow najlepsza od czasu pierscienia LB w cavs.
    Szkoda po prostu

    (-2)
  10. Array ( )
    miś4kontratakuje 18 lipca, 2021 at 16:43
    Odpowiedz

    Ależ meczycho! Suns jednak mają za mało głęboki skład. Za mało opcji. Booker w końcówce się pogubił, z Aytona wyszedł (jeszcze) żółtodziób, CP3 nie wytrzymał kondycyjnie. Ekstremalnie ciężko będzie ciężko powtórzyć Suns podobny run za rok, potrzebują równorzędnego zastępstwa dla swojego backcourtu i większej głębi na skrzydłach. Tak czy inaczej cieszą mnie niezmiernie te finały. Wygrana Bucks, jedna na 50 lat będzie mnie cieszyć.

    (1)
    • Array ( )

      Ayton gra tak, by nie łapać fauli i się nie zajechać.
      Bo niestety niema zmiennika 🙁

      (1)
  11. Array ( )
    Odpowiedz

    i bardzo fajnie 🙂 cieszę się wynikiem i kibicuje Bucks oraz Atnkowi żeby pościskał misia i założył nową biżuterię.
    PHX gwizdorzą, Booker niewidoczny dla sędziów, Crowder macha łapskami jak ciota Durant – a nic nie zdobył.
    Go Bucks!!!

    (0)
  12. Array ( )
    Odpowiedz

    Decydująca akcja meczu Booker-Jrue, a sędziowie Stevie Wonder Chalenge. Nawet tego nie sprawdzili na powtórkach. A zaraz ktoś napisze ahhh Booker faulował Jrue na 6 faul. Tak faulował, zdobyli 2 punkty, zdobyli. Niby tak nie lubią Giannisa, ale jednak go pchają. Co siła $$$ to siła $$$. Dobrze, że chociaż z dwójki Paul/PJ Tucker❤któryś zdobędzie tytuł.

    (-5)
  13. Array ( )
    Odpowiedz

    Czyli nie bylo nawet watpliwosci o popelnienoi flagrant’a przez Giannisa? Szukanie 10s wstecz faulu zeby nie wywalic gwiazdy zeby nie bylo nudno. Mecz i tak mega jak i seria najlepsza od 5lat.
    A admin szybciej zmienia zdanie niż… tylko komentatorzy szybciej zmieniają swoje zdanie

    (1)
  14. Array ( )
    Odpowiedz

    Jeśli Milwaukee wygrają pierścienie to Admin powinien w ramach przeprosin zaprosić Budenholzera na dobrą kolację 😅

    (-1)
    • Array ( )

      Czemu? Ja miałem podobne zdanie co admin. I dalej podtrzymuje, że nawet jeśli Bucks wygrają misia, to Buldenhozera powinni zwolnić.

      (2)
  15. Array ( )
    Odpowiedz

    Tym alleyem Giannis mnie przekonał do siebie. Nie przepadałem za nim ale widać w nim ogień zawizetosc. Lubię Słońca że względu na Bookera ale nie trawie mimo technicznego kunsztu CP3 że względu na nie zaskoczę Flopowanie. Mistrzem zostanie grecki bóg Freak.

    (3)
  16. Array ( )
    Odpowiedz

    Co wy macie z tymi “małymi rynkami”? Miami jest mniejsze niż Millwaukee, niż Memphis. Phoenix z 1,6 mln ludności powinno być co roku w play offach według waszej nomenklatury. Boston to podług Phoenix ponad dwukrotnie mniejsze “miasteczko”, a ma troszeczkę tytułów ( 17!!!).
    Tzw. duży rynek jest w Los Angeles i w New york, a na przestrzeni ostatnich lat tylko Los Angeles jest w wyścigu, no i Brooklyn też, a mieli wiele lat posuchy.
    Według tej paplaniny Detroit, Miami czy San Francisco nie powinno się liczyć, a z tego co słyszałem zdobyli kilka mistrzostw w XXI wieku.

    (2)
    • Array ( )

      Red
      W USA nie liczy się “samo miasto” i jego wielkość/liczba ludności, tylko aglomeracja i to czy w danym stanie jest dużo ludzi i ich majętność oraz rodzaj biznesu.
      Detroit na przykład jest miastem upadłym, chociaż swego czasu był dużo większym rynkiem i do tego ciekawym bo związanym z motoryzacją.

      (4)
  17. Array ( )
    Odpowiedz

    Jest cos z Duranata w tych rzutach Middlethona. Plastyka, to jak sie zbiera do tego rzutu, jakos mi przypomina KD. Fajnie, ze teraz robi to w finale. Oby dostal nalezny mu szacunek

    (2)

Komentuj

Gwiazdy Basketu