NBA: dziesięć kolejnych zwycięstw ATL Hawks | Kevin Durant wkracza w gorzką fazę

28

Come into my life, I got so much I can show you
(As I come back)
I got the beat that makes you like
Oh, I can flow, I can flow too

Dobry wieczór, słuchałem tego jako dzieciak, fajnie bujało w Daewoo Lanosie, haha. Ciekawe czy ktoś z Was odpali -> https://www.youtube.com/watch?v=UBwu5AsbY50 

Orlando 112 Atlanta 124

Pojedynek dwóch ekip znajdujących się ostatnio w najwyższej formie (Orlando siedem, Atlanta dziewięć zwycięstw z rzędu!) dość pewnie wzięli gospodarze. 

Kilka rzeczy, po pierwsze znacznie bardziej atletyczni i dynamiczni w ataku są Jastrzębie. Okongwu, Johnson, Gueye czy Daniels to naprawdę wysoka półka jeśli chodzi o kombinację sprawności, zasięgu i tężyzny fizycznej. Z jednej strony przejmują krycie i czysto teoretycznie pozostają 1v1 na obronie, a jednak bardzo uważni są jako grupa, oczy skupione na piłce, lubią ciasno stać w polu trzech sekund. 

Dziś w nocy znów byli szybsi niż rywale, zmusili Orlando by ci grali atak pozycyjny, a następnie widząc m.in. niepokojący brak skuteczności (0/5 zza łuku) Jalena Suggsa, który pudłował z otwartych pozycji i sam się jako strzelec wyłączył, jeszcze bardziej zbiegali do Paolo Banchero ilekroć ten otrzymywał podanie. Szli pod zasłonami, zamykali korytarz pod obręcz. 

Banchero pierwsze punkty z gry zdobył dopiero pod koniec drugiej kwarty, gdy zostawili mu przestrzeń na obwodzie, stał sam i mierzył. W sumie skończył na skuteczności 3/13 z gry i tylko wielkie cielsko i gra na faul pozwoliły wyrzeźbić linijkę 18 punktów i 10 zbiórek. 

Mecz świetnie otworzył zwłaszcza Nickeil Alexander Walker, mój kandydat do nagrody Most Improved Player, ostatecznie to kuzyn SGA, niewiele się różnią fizycznie i ponoć co wakacje zdarza im się razem trenować. Na koncie NAW zobaczyć więc można 41 punktów przy uwaga: 9/14 zza łuku. Ciężkie nogi miał CJ McCollum, ale reszta atletów grała swoją koszykówkę, bez oglądania się na rywala, a gdy widzieli, że na parkiet wchodzą takie wynalazki jak Moritz Wagner (kontuzja zabrała mu resztki przynadtności jako obrońcy) albo Jamal Cain, atakowali tym mocniej i szybciej.

W tym kontekście wiele się nie zmieniło, Hawks są najgroźniejsi po zbiórce, którą mają bardzo silną, bo tak sobie ustalili. Na przestrzeni ostatnich dwunastu meczów tracą najmniej punktów „drugiej szansy” w całej lidze (drugie miejsce to Nowy Jork). Jeszcze raz mówię: nowoczesny basket, sprawność podkoszowych, możność przekazywania zasłon i sprawne dłonie w obronie. 

Magic bez kontuzjowanych Franza Wagnera, Anthony’ego Blacka czy Jonathana Isaaca nie mieli czego szukać w tym spotkaniu. Ich zwycięska seria zakończyła się w sposób bardzo wymowny. Hawks natomiast świętują dziesiąte kolejne zwycięstwo, a to najlepszy wynik od ponad dekady! No widzicie, prowadzę GWBA już szesnasty sezon, opisałem większość wydarzeń w tym czasie, więc jak żywo mam przed oczami 19-0 Atlanty odniesione na przełomie grudnia i stycznia 2015 roku! Oto dwa przykładowe wpisy z tamtego okresu, haha:

Atlanta Hawks: kandydat do tytułu czy chwilowa sensacja?

Trzynaście zwycięstw z rzędu Atlanty Hawks!

W tabeli panowie wskoczyli właśnie na ósme miejsce i zaręczam Wam, że nikt w mieście nie tęskni za Trae’em Youngiem. ATL to kolejny zespół (obok Toronto, Phoenix, Charlotte czy Miami) który stawia na dynamikę ataku i wszechstronność defensywną. Wyniki mówią same za siebie. Nie są to może projekty zdolne sięgnąć po mistrzowski tytuł, ale to jasny kierunek, kierunek w którym zmierza całe NBA. 

Jeśli gracz waży poniżej 80 kg albo powyżej 125 kg, coraz trudniej jest mu zagrzać miejsce w lidze. Musi generować nie lada przewagę w ataku (jak na przykład Jokic) albo grać na super efektywności (jak Zion). Pamiętacie takiego niziołka Isaiah Thomasa? Dopóki trzymał skuteczność, był gwiazdą. Gdy choć odrobinę zleciał z procentów (m.in. na skutek kontuzji biodra) słuch o nim zaginął. To samo tyczyło się wielu innych: Kemba Walker, Stephon Marbury, cała lista. 

Warriors 125 Wizards 117

Kristaps Porzingis kolejnym „wysokim” który przeorał Czarodziejów: 30 punktów 5 zbiórek 4 asysty 3 bloki z ławki. Nie mieli na niego sposobu, 13/14 zaliczył z linii rzutów wolnych. Rzecz jasna młodzi napadali, groźnie mruczeli do końca, aby w sposób kontrolowany przegrać dwunasty mecz z rzędu. 

Blazers 114 Nets 95

Brooklyn bez skrzydłowych Clowneya i Portera Juniora jawi się tak tragicznie po obu stronach, że z litości już tego nie opisuję. Jordi Fernandez zaskakuje totalnie doborem lineupów, na przestrzeni tygodnia potrafi wystawić na plac piętnastu różnych ludzi. Nie ma komu robić wolumenu strzeleckiego, na deskach i w obronie jest cienko. Podoba mi się rookie Danny Wolf, ale to jest rasowy „zadaniowiec”, inteligentny gracz i mu ta sieczka, tatar koszykarski nie siedzi, to czuć. 

Portland leci dzień po dniu, Avdija, Holiday i Clingan trzymają strukturę gry, najlepiej strzela tym razem Toumani Camara (18 punktów 7/9 z gry). Puścili młodego, bo sami ciężkie nogi mieli.

Suns 112 Celtics 120 

Tu powinienem się na moment zatrzymać, bo to pojedynek dużej wagi, ekipy świetnie prowadzone, zadziorne defensywnie, oparte na wysokiej klasy liderach. PHX przegrali, ale biorąc pod uwagę absencje (w szczególności zabrakło Dillona Brooksa, obok niego nieobecny Mark Williams) i tak wypadli świetnie.

Devin Booker (40 punktów 15/24 z gry w tym 23 punkty z rzędu zespołu w III kwarcie!) zmęczył się i pogubił w końcówce, ale na jego obronę, był POTRAJANY! Jeszcze na dwie minuty przed końcem mieliśmy remis, ale potem… 

  • Booker napastowany w ataku, piłka sporna, rzut sędziowski
  • błąd 24 sekund PHX
  • ofensywny faul Bookera próbującego wyprzedzić podwojenie

Problem w tym, że goście są względem Bostonu nieco „ograbieni” z talentu. Przykład: Oso Ighodaro to nie jest, przynajmniej na razie, materiał na startującego, a już na pewno nie na kończącego zacięty mecz, centra. Nie potrafi rzucać, nie ma warsztatu tyłem do kosza, niczego sam nie wykreuje, można go całkowicie odpuścić gdy ma głowę odwróconą od obręczy, na którą zresztą i tak nie patrzy. Highsmith czy Goodwin to samo, obu cenię za walory defensywne, ale to nie są gracze ataku, nie na tym poziomie, nie na playoffs. Nie ma więc się czemu dziwić, że Devinowi grało się ciężko w końcówce. 

Celtics są zaprawieni w bojach, na dodatek panowie Brown, White, Pritchard, Tatum zagrają ci wszystko w ataku (potrafią także wymuszać przewinienia). Ich dorobek punktowy w tym konkretnym spotkaniu to 41, 21, 19 i 21 punktów + 21 asyst do spółki. Gdy pojawia się problem, przeciwnik napiera w obronie, lubią grać dribble-handoffs ze środkowym Neemiasem Quetą (6 asyst w tym meczu). Podobnież czynią Hornets z Moussa Diabate i nie tylko… 

Grizzlies 107 Bulls 132 

Atomowe triple-double powracającego do formy Josha Giddeya (16 punktów 15 zbiórek 13 asyst) w meczu tankujących składów, który nikogo poza stawiającymi kasę realnie nie obchodził. Memphis przegrywają po raz ósmy z rzędu, mają tak przeorany kontuzjami skład, że Ty Jerome oddaje przeszło dwadzieścia rzutów, a gdy go nie ma (jak wczoraj) obie strony biegają próbując dogonić Australijczyka oraz wschodzącą gwiazdkę Matasa Buzelisa (29 punktów 7 zbiórek 12/22 z gry). 

Lakers 100 Rockets 92

LeBron jawi się jako wierny żołnierz. Efektywny i pokornie akceptujący swą rolę wykończeniowca. Biega na obręcz, łapie dalekie podania, paki sadzi. W ataku pozycyjnym już się nawet do rozegrania nie pcha, bo nie ma takiej potrzeby. Luka i Reaves kreują więcej niż potrzeba. W ekipie rywali Alpie Sengun chory, to znaczy przemęczony, nadwyrężony bardziej, plecy sztywnieją mu do tego stopnia, że po konsultacji z trenerami otrzymał tego wieczoru wolne. 

Drugiego z centrów Stevena Adamsa także nie ma, więc Rockets wyszli z Clintem Capelą w środku, który jako strażnik strefy podkoszowej radził sobie całkiem nieźle, DeAndre Aytona rozstawiał po kątach, no ale przecież do Luki na pick and rollu nie wyjdzie i nie pokryje, stąd Słoweniec znów zrobił najwięcej, bo 36 punktów, na dodatek na 27 rzutach. Jak grają Lakers każdy widzi. Ich walor tkwi w mocnym guard play, a gdy naprzeciw mają statycznego, boleśnie przewidywalnego oraz niezbilansowanego ofensywnie rywala, jakim w chwili obecnej są Rockets, mogą jawić się jako ekipa na poziomie mistrzowskim (którą rzecz jasna nie są).

W tym miejscu chciałbym poruszyć temat Kevina Duranta (18 punktów 7 strat 2 asysty). Na początku sezonu rozpływałem się nad jego dołączeniem do Houston, uważałem wręcz, że to „fit najlepszy z możliwych”, ale obecnie KD cierpi katusze. 

  1. Fred VanVleet miał trzymać piłkę, prowadzić grę, zapewniać spacing rzutami zza łuku, korzystając z nabitego cielska, przejmować chwilowo zasłony wysokich
  2. Steven Adams trzymał deskę po obu stronach, pomagał kontrolować tempo gry, odciążając Turka jako bangera, co zresztą działało świetnie
  3. Alperen Sengun jest zajechany, gra nie tylko pod obręczą, ale kreuje grę na wysokości rzutów wolnych, na short-rollu, względnie stanowi opcję na low-post
  4. Jabari Smith to przede wszystkich stoper, który miał się od KD uczyć i owszem, częściowy progres został poczyniony, ale to nie jest (i nigdy nie będzie) naturalny talent ofensywny
  5. Amen Thompson wiadomo, torpeda, obrońca na szpicy, rim-runner, w pozycyjnej grze gra z rozpędu 1v1 lub chowa w dunker’s spot, wyskakując do loba, gdy obrońca pomaga przy Sengunie
  6. Kevin Durant miał korzystać z grawitacji kolegów, możliwie oszczędzać siły w obronie, krzywdzić rywali strzelecko.
  7. Reszta miała biegać wokół tego, spełniać pomniejsze role.

Tyle z założeń, które były dobre. Punkt pierwszy padł przed sezonem. Punkt drugi w połowie sezonu. Trójka jak mówię, ledwo zipie. Na Eurobaskecie wyglądał jak najlepszy center świata, obecnie śmieją się z niego ciemni bracia. Czwartemu po prostu brakuje charakteru, fantazji. Piąty sam w sobie niewiele znaczy. Szóstka się mota. Siódemka daje względny impuls, ale sporo tam jednostronności: Okogie, Sheppard, Capela, DFS…

No i lądujemy tu i teraz. Lakers po chamsku podwajali Duranta, a ten…

  • Zawsze miał tendencję do spowalniania gry i atomizowania zespołu. Jemu się podaje piłkę i schodzi z drogi, tak lubi i w tym się najlepiej czuje. Parę kozłów do złapania rytmu i gra jeden na jednego. Przed sezonem pozwoliłem sobie wkleić migawkę z jego letnich zmagań, treningów. No nie wyobrażam sobie takiej gry w playoffs! KD potrzebuje miejsca, potrzebuje spacingu, potrzebuje czasu. Tak się już w koszykówkę nie gra! 

 

Wyświetl ten post na Instagramie

 

Post udostępniony przez @gwiazdybasketu

 

  • Pragnę zwrócić uwagę, nie pierwszy już raz zresztą, jak mimo upływu lat, KD kiepsko sobie radzi z presją podwojeń. Uważam, że jest bardzo, bardzo ograniczonym podającym, nie ma zdolności antycypacyjnych w tym zakresie. Widzi obręcz, gdy czuje piłkę pod palcami uruchamia mu się widzenie tunelowe, klapy na oczach i może to jeden z sekretów jego niesamowitych zdolności strzeleckich. Wczoraj zaliczył siedem strat, notując zaledwie dwie asysty. 

  • W kontraście do powyższego GIFa, Kevin gra obecnie z ludźmi pozbawionymi „grawitacji” których rywale zwyczajnie nie respektują. Żaden kozak nie będzie kozakiem w dzisiejszej NBA grając u boku trzech non-shooterów. Capela, Thompson, Okogie? Dajcie spokój, każdy korytarz na obręcz będzie zablokowany przez rywala w takim ustawieniu. To są antytalenty strzeleckie. 

Cały zespół Rockets zaliczył wczoraj 5/26 zza łuku. Rozumiem absencję Senguna, ale uważam też, że coach Udoka nie radzi sobie w tego rodzaju sytuacjach. Brakowało mi inicjatywy, setów, które pozwalały KD wychodzić na pozycję do szybkiego strzału, a jeśli nie, uczynić przynajmniej z jego gry bez piłki element dywersyjny. Rozumiem, że nie było komu pociągnąć gry w ataku, że próbowali brudnej gry, stawiali na obronę, ale KD cały czas stojący bezradnie na górze parkietu, źle się to oglądało. To samo cierpko wypominał Kevin na konferencji prasowej:

Uważam przeto, że Houston w tym układzie osobowym, nawet w pełni zdrowia, nie zaliczy raczej skoku jakościowego, który pozwoliłby im się stać REALNYM kandydatem do pierścienia. Gdyby nie Golden State oraz skupienie właśnie na catch and shoot po stronie KD, nie byłoby mistrzowskich tytułów w jego resume. 

Co gorsza, obawiam się, że do końca sezonu będziemy świadkami wyłącznie „zaognienia” sytuacji w szatni Houston. Oto wkraczamy w tę fazę, w której zaczyna się wytykanie palcami i oby nie zakończyło się żądaniem kolejnego transferu. Chyba nam tego panowie Durant i Udoka oszczędzą, co? Liczę na profesjonalizm obu. A KD? Odbije sobie w kolejnym meczu z tankowcem. Sęk w tym, że kolejny mecz również przypada z Lakers… a jeśli znów niedostępny będzie Alpie, ciekaw jestem jakie wnioski wyciągną Rakiety oraz jaki set taktyczny przygotują… 

Spurs 119 Clippers 115

Skończyło się o szóstej rano, na dworze już świtało. Bez udziału Kawhi Leonarda, który podkręcił kostkę. Chyba. Jak zwykle w jego przypadku, nikt nic nie wie, a sztab szkoleniowy nauczony doświadczeniem milczy jak grób. Wszelkie spekulowanie może ściągnąć na nich wyłącznie kłopoty. 

Spurs wyraźnie zmęczeni, nie mieli specjalnie dobrego dnia, ale z Wembym (21 punktów 13 zbiórek 4 bloki) pod własną obręczą i tak dominowali. W drugiej połowie przewaga przekraczała już dwadzieścia oczek. Tyronn Lue zdał sobie sprawę, że jedyna szansa na sukces w tym meczu leży w ewentualnej przewadze szybkościowej. Obniżył skład, podkręcił tempo i w czwartej kwarcie rozpoczęła się awantura, biegi na kosz i odrabianie strat. 

Benedict Mathurin (16 punktów) latał, ściągał uwagę dwóch ludzi, odgrywał. W swoim żywiole był Darius Garland (25 punktów 10 asyst), doskonale w takim up-tempo układzie czuł się także młody atleta Jordan Miller (22 punkty 10/13 z gry). 

Trener Mitch Johnson jakiś czas przyglądał się tym popisom, po czym na koniec przywrócił na plac starterów, którzy dokończyli dzieła. Spurs odnieśli pięćdziesiąte zwycięstwo w sezonie i nie zamierzają nikogo przepraszać. Wielu uważa, że „wystrzelili” zbyt wcześnie. Oni sami uważają, że są dokładnie tam, gdzie powinni. Ciekawe będą nadchodzące playoffs, choć uważam, że pewnych serii Spurs nie są chyba w stanie wygrać. Póki co cieszmy się tym, co grają, a grają świetnie, a do tego kompetencyjnie są absolutnie kompletni. 

Wczoraj zabrakło między innymi Harpera czy Korneta i być może stąd ten brak stabilizacji w drugim składzie. Zagraniem spotkania taniec z piłką Stephona Castle (23 punkty 7 zbiórek 8 asyst). Przywodzi na myśl największych mistrzów, nie uważacie? Niby nic wielkiego, ale jaka płynność i luz!

 

Tyle na dziś. W imieniu naszego sponsora, marki BETTERS, zapraszam Was jutro na obszerną sesję pytań i odpowiedzi, czyli Q&A. Zbiorę pytania z paru ostatnich dni, poruszmy najważniejsze tematy, kwestię nagród indywidualnych, będą też typy na jutrzejszą kolejkę. 

No widzicie, tyle było kłótni w sieci dotyczących Jeremy Sochana, na temat jego przydatności i przyszłości w lidze, gdy ten raptownie i nieoczekiwanie, dołączał do New York Knicks. Dziś w nocy Nowojorczycy grają z najsłabszym zespołem ligi, pozbawionymi obrony podkoszowej Indianą Pacers. Knicks są piętnastopunktowym faworytem bukmacherów, więc jeśli ktoś nadal wierzy w Polaka, ten dziś może (choć wcale nie musi) sprawić nam miłą niespodziankę. 

W obecnej sytuacji, myślę też że musimy zmniejszyć linie / zwiększyć kursy na punkty i zbiórki Jeremy’ego. Osobiście liczę, że w ścisłej końcówce rundy zasadniczej otrzyma poważne minuty, a wtedy drżyjcie buki, haha. 

Patronów odcinka nie ma. Przyjmuję to, biorę na klatę. Dobrej nocy i do jutra! B

1 komentarz

  1. Array ( )
    Odpowiedz

    „Ciekawe będą nadchodzące playoffs, choć uważam, że pewnych serii Spurs nie są chyba w stanie wygrać” z kim na przykład?

    (2)
      • Array ( )
        Odpowiedz

        Z OKC i Denver zgoda, choć mocno się postawią, z Wolves natomiast będą może nie zdecydowanym, ale faworytem, a jeśli już jesteśmy na zachodzie, to nie lekceważyłbym Suns, oni też nie będą faworytem do wygrania konferencji, ale każdy, kto się z nimi spotka w playoffs, nie będzie miał spacerku…

        (5)
  2. Array ( )
    Odpowiedz

    Houston nie ma strzelców, to jest ich główny problem przez który nawarstwiają się kolejne. Pisałem już o tym kilka miesięcy temu, KD to wybitny indywidualista ale on samemu już zespołu mistrzowskiego nie pociągnie, zresztą tak jak sam napisałeś, NBA idzie w stronę szybkiej zespołowej gry z defensywnym zacięciem, a nie trzymaniu piłki 20 sekund i graniu izolacji jak KD.
    W momencie transferu KD do Houston moim zdaniem Rockets liczyli na rozwój rzutowy 2 swoich najlepszych graczy czyli Thompsona i Senguna co niestety dla nich nie nastąpiło, nie da się ukryć że ktokolwiek obok nich byłby na boisku miałby problemy, bo oni nie generują żadnego spacingu, 20 procent za 3 Thompsona to śmiech na sali, słaby procent za 3 Senguna połączone z jego niechlujstwem to już chyba za dużo jak na jedną startowa 5 xd. Kontuzje Van Vleeta, Adamsa na pewno nie pomagają ale ich obecność i tak nie zmieniła by tego że dużo 3 oddają tam Okogie, który nigdy nie miał pewnej ręki i Finney Smith który narazie wygląda po prostu fatalnie i jest chyba ogromnym zawodem dla Houston którzy w momencie jego podpisania liczyli że będzie dla nich kluczowym zadaniowcem.

    (7)
  3. Array ( )
    Odpowiedz

    Tak się złożyło, że jakoś bardzo nie lubię tych gwiazdorskich wędrowniczków na miszcza
    a szczególnie wtedy, gdy kombinują z kontraktami .A są to :
    Durant , Harden, Irvinek, Żorżyk, Wall, Beal, Butler .
    Ostatnim cwaniaczkiem, któremu się udało to Dejwiś w 2020 r. I niech tak zostanie.
    Tym w/w już się nie uda, młodzież ich wykosi.

    W tym sezonie są b. małe szanse , aby San Antonio się udało wyżej niż finał konferencji.
    Dziecinna huśtawka raczej nie przejdzie.

    (0)
  4. Array ( )
    Odpowiedz

    Chciałem napisać parę dni temu, że sam nie wiem co siadło bardziej w Rockets. Gęste chmury są aż nadto widoczne od dłuższego czasu. Porażki i widmo przegranego sezonu, gdzie przed startem wszyscy myśleli o walce mistrzowskiej, czy afera z Dickersonem, gdzie jakby po niej siadła atmosfera w ekipie.
    Z boku wygląda to tak jakby Udoka nad tym nie panował. KD jest sfrustrowany. Jak posiedzi w sieci, poczyta hejterskie komenty obwiniające go o porażkę zespołu to będzie kwas i odejście.

    (2)
      • Array ( )
        Odpowiedz

        Nie jestem jego fanem, uważam za buca, cwaniaczka, gościa z wielkim ego i słabą psychą, ale nie odmówię jego miłości do gry i za to go szanuję. Choć nie powiem, wolałem jego grzeczną wersję z plecaczkiem na konfach, od tej po znajomościach ze śmiesznymi raperami typu Drejk.

        (1)
  5. Array ( )
    Odpowiedz

    AlpenGold Sengun – Na Eurobaskecie wyglądał jak najlepszy center świata, obecnie śmieją się z niego – moze przestrzelił z formą i się wyptrykał (co najlepsze oddał i pik miał przed sezonem nba)? zwł poza stanami, gdzie grajków na pęczki i nawet w ich repce mogą grać małe minuty a dalej wygrywać, to samo nba niechętnie puszcza (ubezpieczenia, kontuzje i utrata sił/formy) … poniekąd jednak to repki, też dają nba światową rozpoznawalność , kasę z gadżetów i subskr. nba… jednak nadal klubom sportowo często się to nie spina

    (-2)
  6. Array ( )
    Odpowiedz

    Podziem
    czy zostanie/wymiana?
    GSW – plusy pozostania dla niego, plusy dla gsw
    jakie inne zespoły? (plusy i dla niego i kto mógłby go chcieć)
    *ewentualnie przedłużać o rok, bo tani?

    ostatni 2026/27 – 5.7mln, 2027/28 – zastrzeżony
    na razie się rozwija (cyferki) w 28min 13 – 5.2 – 3.8 – 1.1 stl, 45% z gry, 36.9% za trzy (tu spadek miał 38.5%) , 3 sezon, 22 lata, 193cm/92kg
    *Rodzynek podobnie w 3 sezony się rozwijał statystycznie

    (0)
  7. Array ( )
    Odpowiedz

    Czy jeśli Spurs zdobędą mistrzostwo, to Sochan dostanie pierścień? Są na to jakieś zasady typu minimalna liczba meczów, czy to raczej kwestia decyzji władz klubu, wie ktoś może?

    (2)
    • Array ( )
      Odpowiedz

      To kwestia władz klubu. Nawet jeśli tak by się stało , Sochan powinien odmówić przyjęcia tego pierścienia z przyzwoitości.

      (0)
    • Array ( )
      Odpowiedz

      w przepisach chyba z miejsca dostaje, tylko ma prawo odmówić a nie, że klub może a nie musi… byli zawodnicy co odmawiali…

      Varejao od Cavs (bo po 12 latach poszedł do gsw a cavs ich i jego pokonali… cavs chcieli mu dać a odmówił) , Matt Barnes od gsw (tu pomimo, że grał, tylko, stwirdził, że za późno doszedł i nie pomógł wystarczająco)

      (2)
  8. Array ( )
    Odpowiedz

    Wiem , że dyskusja o tym była już dawno ale dopiero niedawno mnie myśl nawiedziła. Odnośnie tankowania w kontekście draftu i jak to ukrócić. W skrócie chodzi o to ,żeby przegrywanie meczów nie dawało przewagi. I żeby loteria draftu fatycznie była loterią. Skoro mamy już taki twór jak play-in to rozlosowałbym pierwsze 4 picki między drużyny które odpadną z play-in. Ostatnie 2 picki dla mistrza i wicemistrza. Reszta drużyn do jednego gara i ślepy los.

    (-2)
    • Array ( )
      Odpowiedz

      czyli niejako 9 i 10 miejsce w tabeli ?

      czyli na tu i teraz np. 76, hornets, gsw, blazers
      a słabi i tak się nie ogarną, jak nie mają mega speców do skautingu? i takich GMów co umieją to zlepić

      jakaś próba zawsze z tankowaniem zawsze mogą spróbować, jednocześnie nigdy by nie „powstali” bulls, spurs (ci z duncanem), rockets…. tu już mamy 13 pierścieni

      tak wiem, że są nazwiska co elektryzują a w efekcie zespołu (tytuł) nie dały tego, max szanse – Mcgrady, AI, Carmelo, Barkley, Malone, Yao i to też były wysokie picki – to przemawia za twoją opcją, że wysoki pick nawet solidny a nie niewypał, nadal nie gwarantuje (choć te nazwiska gwarantowały $$$ z biletów i zabawę kibicom)

      (0)
  9. Array ( )
    Odpowiedz

    Powinni dodać do oferty czy Sochan rozegra chociaż długość kwarty w jednym meczu to może ktoś by się skusił…

    (2)
    • Array ( )
      Odpowiedz

      w sumie czy 1 pełną ? na ten moment chyba pozostało im 12 spotkan…
      nets, wizards, pelicans, hornets, okc, rockets, bulls, hawks, celtics, raptors, hornets, 3 ostatnie w domu i mamy 12 kwietnia

      (1)
  10. Array ( )
    Odpowiedz

    Adminie,
    1. gratulacje dla Syna,
    2. które drużyny teraz przeniósłbyś do innych miast nie licząc seattle/vegas (ta długa lista w Stanach i Kanadzie czasem sięgała 10-20 kandydatów), ewentualnie gdzie

    (0)
  11. Array ( )
    Odpowiedz

    Nie ma żadnego faworyta do mistrza. OKC to żaden hegemon. W zeszłym sezonie gdyby nie achilles Haliego różnie to mogło się skończyc. W tym roku też może byc podobnie. Sochan zacznie trafiać 60 % z rogów parkietu to i Knicksi moga tytuł zdobyć. Oczywiście żart.

    A na serio, to zdrowe Denver bije każdego. „Powiedziałem swoje” – wie ktoś z którego to filmu?

    (2)

Komentuj

Gwiazdy Basketu