fbpx

Kolejny ex-gwiazdor NBA bankrutem!

12

Nie licząc kontraktów sponsorskich, na grze w koszykówkę zarobił ponad 60 milionów dolarów. Jeszcze dziesięć lat temu stał u szczytu łańcucha pokarmowego NBA, każdy klubowy menedżer chciał mieć go w swoich szeregach. Dziś jest łakomym kąskiem najwyżej dla adwokatów. Właśnie ogłosił bankructwo.

Darius Miles przyszedł do NBA w 2000 roku, wprost z liceum w St. Louis, cztery godziny drogi samochodem na zachód od Indiany. U przełomu tysiącleci Ameryka oszalała na punkcie utalentowanych koszykarsko dzieciaków, którzy wchodzili do ligi prosto po maturze: Kobe właśnie sięgnął po swój pierwszy tytuł mistrzowski, Garnett z coraz większą śmiałością brał na swe żylaste barki ekipę Timberwolves, T-Mac wyrastał na czołowego small-forwarda świata, a Jermaine O’Neal na pierwszą opcję Indiany. Każdy z nich prosto po szkole średniej zasilił szeregi NBA. Nic dziwnego, że włodarze klubów środka i dołu tabeli zafiksowali się by znaleźć kolejnego “genialnego licealistę”.

Wówczas pojawił się Miles: mierząc 206 cm wzrostu prezentował nieprawdopodobną mobilność i koordynację, a dłonie miał chwytne jak ten człowiek pająk z komiksów. Kozłował piłkę, skakał, a jak się dobrze rozciągnął mógł równocześnie objąć w pasie dwóch kolegów. Rozumiecie, pod względem fizycznym koszykarz idealny.

Next KG

I choć z treningów, które odbywał przed draftem można było usłyszeć, że nie radzi sobie w podstawowych ćwiczeniach rzemiosła koszykarskiego, brano to za próbę obniżenia jego wartości, przechwycenia z niższym numerem. Media skutecznie przykleiły mu łatkę kolejnego Garnetta, wraz z KG trafił na okładkę popularnego magazynu, a więc musiał pójść wysoko. Poszedł najwyżej ze wszystkich. Los Angeles Clippers wykorzystali nań swój trzeci pick. Pobił nawet Garnetta (#5).

Być może pech chciał, że byli to właśnie Clippers, organizacja której od dekad brakowało kompetencji i tożsamości, która jednak zlokalizowana w metropolii przynosiła sowite zyski właścicielom. Napiszę tyle: Miles dołączył do bandy innych gówniarzy pozbawionych wzorca to jest: Lamara Odoma, Quentina Richardsona, Coreya Maggette i Keyona Doolinga. Jak możecie się domyślać, wiele nie ugrali, ale trzeba przyznać, że był to niezwykle efektowny, obfitujący w fajerwerki sezon. A gdy rok później LAC trafili drugi pick draftu i wymienili go na 22-letniego Eltona Branda, ósemka playoffs była w zasięgu.

md

Wkrótce Miles i Richardson podpisali kontrakty z Jordan Brand. Paradoks: byli nikim w NBA, gnojkami bez osiągnięć i warsztatu, a mimo to ich gęby świeciły w spotach reklamowych i na billboardach. Karty w zespole rozdawali Brand z Odomem, 20-letni Miles nadal nie potrafił rzucać, a gdy tankujący (po LeBrona) Cleveland Cavaliers zaproponowali wymianę na czołowego asystenta ligi Andre Millera, Clippers nie mogli odmówić…

Oddajmy Milesowi sprawiedliwość, pierwszy rok w Ohio zepsuła kontuzja kolana. Niestety, w drugim – już u boku błyskotliwego Jamesa – nie doczekał nawet do lutowego okienka transferowego, został wysłany w paczce do Portland. W barwach Blazers rozegrał 42 mecze, biegał za piłką, uciekał za plecy, kończył z góry, a Blazers jak to Blazers: zaproponowali mu sześcioletnią umowę o wartości 48 milionów USD.

YOU F*CKING NIG%ER!

Szybko wyszło na jaw, że to kolejny zespół pozbawiony wzorców, do którego trafić nie może surowy w obejściu coach Maurice Cheeks. Oczywiście marna etyka pracy Milesa oraz rzeka dolarów przelewana na konto nie pomogły sprawie. Któregoś razu nasz bohater wdarł się w szaloną pyskówkę z Cheeksem, zwyzywał od murzynów i odmówił opuszczenia szatni. Żadne wnioski nie zostały jednak wyciągnięte. Jeden i drugi “grali” poniżej oczekiwań. Aż tu nagle, wychodzący z ławki Miles, bodaj w marcu 2005 roku, wkleił Denver 47 punktów, do dziś najwięcej pośród rezerwistów NBA! Nie zmieniło to wiele: nadal nie miał rzutu, zbierał tyle, co kot na płakał, a w obronie wciąż dawał nabierać na te same manewry.

CZYTAJ DALEJ >>

1 2

Ostatnie Wpisy

12 comments

  1. Array ( )
    Odpowiedz

    Trochę chichot losu, że rekord punktów z ławki ma nie Ginobili, Crawford, Heinsohn czy Cooper, ale taki właśnie Darius Miles.

    (22)
    • Array ( )

      czy ja wiem czy “taki właśnie DM” to naprawdę by utalentowany zawodnik wszystko spie%$olił, ale mógłbyc gwiazdą wielkiego formatu. Ile on tam teraz ma z 34-35 lat wiec juz emerytura, ale gdyby miał trochę ambicji mógłby się zebrac do kupy i trenować i zatrudnić się w takim Anwilu, AZS czy gdzie tam by dostał wiecej…. głośne nazwisko ciągle za nim chodzi, ale musiałby pokazac, że nadal potrafi grać. 2-3 sezony i by sie odkuł

      (15)
  2. Array ( )
    Odpowiedz

    Świetny art. Wzmianka o PTB przypomniała mi o świetnym niegdyś Brandonie Royu, którego niestety wykończyły kontuzje. Fajnie byłoby przeczytać o nim artykuł 😉

    (20)
    • Array ( )

      na pewno większość, tak jak i większość czarnych gra w nba to niby skąd duża ilość białych w tych 60% miała by się znaleźć ?

      (5)
  3. Array ( )
    Odpowiedz

    Nadal nie rozumiem, ma 34 lata. W takim wieku spokojnie dałby radę w Europie, czy też CBA, gdzie spokojnie przytuliłby niemały kontrakt. Nie tacy bankruci nba się w taki sposób odkuwali.

    (22)
  4. Array ( )
    Odpowiedz

    z tymi długami, bankrutami itp to nie do końca jest real story. 50 cent też ogłosił bankructwo i co z tego. Może Pan Miles jest po prostu cwany. Ja prowadzę działalność, majątku mam może na 30tys a zadłużony jestem na jakieś 300 tys, teoretycznie jestem bankrutem a tak naprawdę mam się nieźle, firma się rozwija, za 2-3 lata zadłużony pewnie będę na jakiś milion ale tak działa system, ktoś kto na papierze figuruje jako bankrut niekoniecznie nim jest. Wręcz przeciwnie, inwestycje wymagają tworzenia długu żeby móc się rozwijać i żyć lepiej.

    (8)
  5. Array ( )
    Odpowiedz

    Pamietam goscia, mial dobra winde i potrafil seryjnie trafiac, ale kolejny “gangsta” obok tych wszystkich Ricky Davis’ow w tamtym czasie, z nieodpowiednim nastawieniem do pracy. Plus kontuzje, ktore zjadly mu kolana, jednym slowem: zycie

    (5)
  6. Array ( )
    Odpowiedz

    Drama
    Teraz wiesz dlaczego tak malo bialych gra w nba…boja sie ze jak skoncza kariere to zbankrutuja i wybieraja inne zajecia ☺

    (2)

Komentuj

Gwiazdy Basketu