fbpx

Kosmita Steph Curry powrócił, Cavaliers są nie do ogrania!

32

Killer kolejka NBA, dziewięć meczów. Zapraszam:

Houston Rockets 120 Cleveland Cavaliers 128

James Harden niepohamowany, perfekcyjny pokaz umiejętności ofensywnych: 41 punktów, 15 asyst, 7 zbiórek, 1 strata, 13/20 z gry, 5/9 zza łuku. Jego koledzy, czyli Eric Gordon, Ryan Anderson i Trevor Ariza łącznie 11 celnych trójek. Solidna zmiana Nene Hilario, ale cóż z tego?

Obrońcy tytułu dominujący pod koszami, 46-32 w pojedynku zbiórkowym, na dodatek trafiający dalekie bomby z jeszcze lepszą skutecznością. LeBron James 19 punktów, 13 zbiórek, 8 asyst, 50% z gry. Kyrie i JR Smith do spółki 47 punktów, 9/17 zza łuku. Plus dodatkowe pięć trójek w wykonaniu rezerw (Dunleavy Jr, Shumpert, Frye).

Ozdobą spotkania były bez wątpienia wymiany dwójki tancerzy Kyrie vs Broda. Uncle Drew po raz kolejny bez litości trafił najważniejszą akcję 30 sekund przed końcem po czym wymownym gestem kazał rywalom wynosić się z hali. LeBron twierdzi, że jego PG nie ma żadnych słabych punktów.

James nie trafił w obręcz przy rzucie wolnym (może skutki haloweenowej imprezy?) a i w obronie momentami wyglądał na wycofanego. Cleveland zaliczają perfekcyjne 4-0, facet zostaje Graczem Tygodnia, a przy tym wszystkim jakby oszczędzał siły… No bo jaką przeszkodę stanowią dla niego piętnaście kilo lżejszy Trevor Ariza czy ślimakonogi Ryan Anderson?

Orlando Magic 103 Philadelphia 76ers 101

Gospodarze dali z siebie 100%. Już prawie wybronili, już prawie wybrali decydującą o zwycięstwie piłkę, ale nieszczęśliwie trafiła ona pod kosz wprost w ręce Serge’a Ibaki.

Joel Embiid 18 punktów, 10 zbiórek, 3 asysty, 4 bloki w dwie kwarty. Napiszę tyle: dopóki przebywał na parkiecie, dopóty działy się na nim same dobre rzeczy. Czekajcie aż mu zdejmą ten ogranicznik minut. Coraz bardziej komfortowo na parkietach NBA czują się także panowie Sergio Rodriguez (12 puntków, 11 asyst, 5 zbiórek) oraz Dario Saric (21 punktów, 3/4 zza łuku).

W obozie Magic solidna postawa starterów, Ibaka i Vucevic naprzemiennie korzystali z korzystnych przejęć krycia i słabo zorganizowanej jeszcze obrony Sixers.

Los Angeles Lakers 108 Indiana Pacers 115

D’Angelo Russell spędził lato na wspólnych treningach z Kobe i to widać. Pewnie czuje się w roli pierwszej opcji ofensywnej oraz tyłem do kosza.

do

Dwa kiepsko broniące składy, nieskuteczni ostatnio Pacers dostali na poprawę humoru takich obrońców obwodowych jak Russell, Lou Williams i Jose Calderon – do wyboru do koloru. Panowie mają liczne zalety ofensywne, ale na własnej połowie nie ma czym się chwalić.

Mimo wszystko aktualni Lakers w porównaniu z zeszłorocznymi to niebo a ziemia. Kombinacyjny, kompetentny atak, ogrom entuzjazmu i starań. Pewnych rzeczy nie przeskoczą, pewne błędy popełniać będą jeszcze długo, ale miło patrzeć jak wspólnie wzrastają. W drugiej połowie byli lepsi poza ścisłą końcówką, w której musieli oddać wyższość Paulowi George’owi (30 punktów, 7 zbiórek, 4 przechwyty, 12/12 FT). Jak przystało na gwiazdę ligi, PG przejął stery, a kolejne trafienia rozstrzygnęły o końcowym wyniku. Po drodze było kilka fajnych akcji, obejrzyjcie.

CZYTAJ DALEJ >>

1 2

Ostatnie Wpisy

32 comments

  1. Array ( )
    Odpowiedz

    Lakersi wcale nie bronili tak słabo w tym meczu, najwięcej punktów tracą z głupich strat, ale wy pewnie nie oglądaliscie nawet tylko po statsach patrzycie 🙂

    (-6)
  2. Array ( [0] => subscriber )
    Odpowiedz

    Wow, co za kosmita 28p, kosmiczny wyczyn. Do tego selekcja rzutowa na poziomie dzieciaka z podwórka. Rzuca już z tak debilnych pozycji, że się to w głowie nie mieści. Nie neguję jego talentu rzutowego, bo to najlepszy strzelec w historii, ale dobrze wiemy że takie rzuty w ogóle nie przechodzą w PO i finałach, i tam ukazuje się jego prawdziwe oblicze. czyli zero psychy

    (3)
    • Array ( )

      Za to twój Westbeast to ma super selekcję rzutową. 51 punktów przy 44 rzutach i 15 osobistych to też nie lada wyczyn. Curry w przeciwieństwie Russella trafia swoje trudne próby..

      (12)
  3. Array ( [0] => subscriber )
    Odpowiedz

    Nie mam kompletnie pojęcia dlaczego ale strasznie podobają mi się nowi Lakers. nigdy nie byłem fanem Jeziorowców, ale w tym sezonie jak widzę tych młodziaków z jaką energią grają, nawet jeśli przegrywają, to aż mi się buzia cieszy. Mam do nich powoli większe oczekiwania niż do Wilków. Dwójka rezerwowych Clarkson i Nance wygląda naprawdę fajnie, dać im troszkę więcej czasu na dalszy rozwój talentu a fioletowo-żółta część Los Angeles będzie bardzo zadowolona. Śmiem twierdzić, że praktycznie cała zasługa w tym Waltona. Przyszedł i trochę odmienił grę Lakersów. D’angello nadal troszkę nierówny ale śmiało można będzie budować w okół niego drużynę. Co do innych meczy to: Pelicansi są chyba największą porażką tego sezonu. Co musi zrobi Pan Monobrew aby w końcu jego zespół wygrał? Magic może i wygrali ale tez nie wyglądają obiecująco. Pacers niech się zgrywają, a Teague weźmie się do roboty bo może być z tego fajna drużyna.

    (9)
    • Array ( )

      Davies musi zacząć bronić żeby Pels wygrali. Bloki to nie obrona. Ustawienie, zastawienie, praca nóg, udzielanie pomocy nadal na 3+ w jego wykonaniu. Obrona indywidualna też poniżej oczekiwań.

      (0)
  4. Array ( [0] => subscriber )
    Odpowiedz

    Sorki ale mi ten D” Angelo Russel w ogóle mi się nie widzi, widziałem drugi mecz i wygląda jak skarpetki nie do pary, do tego strasznie cegli, nie wiem czy ma nawet 30% skuteczności, a tak nie ceglił nawet mamba w ostatnim sezonie. Nie wspomnieliście o awarii zegara w Indianie dobre jaja była. Mecz Huston- Cavs miodzio cały czas wymiana ognia, trzeba dodać że to był również świetny występ K. Love, Z Bostonem będzie dobry mecz.

    (1)
  5. Array ( )
    Odpowiedz

    Fajnu mecz CV cavs-rockets. Byłem w szoku ze tak długo trzymali się w grze, ofensywnie bez wątpienia dadzą sobie rade, ciekawe jak z def.

    Kobe nie lubi Russella, z własnej woli by z nim nie trenował; 0

    (1)
    • Array ( )

      @gratek

      rzecz dotyczy tego, co ma grać w systemie, a nie tego, czy powinien umieć wszystko.
      inne myślenie o roli zawodnika prowadzi do kompletnie nietrafionych wnioskow.

      w systemie Cavaliers 16-17 Irving ma za zadanie kreować rzuty sobie i kolegom, trafiać z pozycji kreowanych przez ruch piłki i tworzyć przewagi z sytuacjach izolowanych. nie ejst point guardem, nie odpowiada za organizację gry, bo tym zajmuje się sam LeBron.

      w obronie wg mnie gra poprawnie, a przede wszystkim widzę niezaprzeczalne postępy Kyrie’ego w rozumieniu i wykonaniu wspołpracy zespołowej, która jest absolutnym kluczem do sukcesu w koszykówce, dziś, wczoraj i zawsze. tutaj naprawdę się rozwija i widać jak wiele korzyści daje mu gra obok Jamesa, najinteligentniejszego zawodnika ligi, i jednego z najinteligentniejszych all time [wg mnie, obok Russella, Birda – top3, choć Russella nie oglądałem w zbyt wielu meczach, ale to co widziałem i tak zrobiło na mnie duże wrażenie].

      zatem, wg mnie W TYM systemie w jakim funkcjonuje : Irving istotnie NIE ma słabych punktów. jest zawodnikiem kompletnym.

      warto by było posłuchać co też do powiedzenia mają ci, którzy rok w roku zarzucają Jamesowi, że każe innym kolegom patrzeć na swoje indywidualne zagrania.

      ciekawe, że w tym rzekomo toksycznym systemie Cavs zdobyli tytuł i 2 razuy wygrali Eastern, Kyrie Irving z luzaka i zawodnikka nie mającego pojęcia o grze obronnej przekształca saię w obrońcę na dobrym ligowym poziomie, Kevin Love z lidera średniaka zostaje chętnym do pomocy role player, a JR Smith z cancera staje się odpowiedzialnym i cięzko pracującym obrońcą i cenną trzecią strzelbą nie oddającą wariackich rzutów. Co wy na to ? Nie widzicie w tym ręki LeBrona ? Irving, Love, Smith i inni naprawdę sami z siebei stali się takimi zawodowcami i mistrzami mentalności ? chyba nikt w takie bajki nie uwierzy.

      to się nazywa leadership.
      I autorytet.

      anawet jesli James zdobywa 40 pts, to nigdy nie dlatrgo, ze ma taki kaprys. Zdobywa nie dla siebie. zdobywa dla zespołu. żeby wygrać. on wszystko robi by zespół wygrał.Nie wiem jak mozna kogoś winić za prawidłową taktycznie grę.

      z jednej strony, piszecie jakie to LeBron ma nie fair przewagi fizyczne nad resztą NBA, a potem macie pretensje że je wykorzystuje :]

      obrona Cavs, z początku fatalna, obecnie jedna z naj w lidze, atak – z początku chaotyczny, dzisiaj znakomicie poukładany : to też się wzięło z powietrza ? A możę JR Smith Irving i TYronne Lue we trzech opracowali masterplan ? :] Obawiam się, ze i tutaj myli się każdy, kto próbuje znaleźć źródła tych postepów Cavs wszedzie pozaa LeBronem. to jego robota. nie ma wątpliwości, i w obozie Cavs, nikt tego nie kryje – LeBron stoi za tym wszystkim, jego znajomość gry, jego trenersko-zawodnicvze kompetencje.

      to nadzwyczajne, mieć najlepszego gracza w lidze, który jednocześnie jest na boisku coaching stuff. Z boiska lepiej się widzi, lepiej czuje grę przecież. chyba tylko Russell, może także późny Magic Johnson, byli na tym poziomie rozwoju taktycznego, co dziś jest LeBron James.

      mamy do czynienia z czymś o historycznej jakości, warto się temu przyglądać i podziwiać :]

      (16)
  6. Array ( )
    Odpowiedz

    Warriors w tym sezonie już nie będą gonić rekordów, nie bedą nakładać na siebie dodatkowej presji, bardzo dużo się naucyzli w ubiegłym sezonie, kiedy z Thunder ledwie uszli spod gilotyny, a vs Cavs zamienili się miejscami z Kawalerzystami pod jej ostrzem. wg mnie, zrobili ogromny postęp mentalny.

    taktycznie też b ędą lepsi. technuika, wzrost i skill set oraz inteligencja Duranta dają im zupelnie nową jakość w halfcort offense, przez co nie będą w tym sezonie tak bardzo zależeli od zbiórek i nadawania grze szybszego tempa. mają takie skrzydło, ktore gra jak shooting guard, są w stanie dowolnie ustawiać grę w set plays przeciwko niemal wszystkim zespołom przeciwnym.

    zobaczymy to w pełnej krasie dopiero w playoffs, ale zaręczam że warto czekać :}

    ławka będzie lepsza niż się wszystkim wydaje, zwłaszcza że w playoffs wymagać się będzie od 2-3 rezerwowych jednej dobrej kwarty [uwazam że podstawowa piątka, na 35+ mpg, to będzie ustawienie Curry-Thompson-Durant-Iguodala-Green]. najważniejsze mecze można grać zaś w rotacji 6-osobowej, co nie raz z powodzeniem NBA testowała. przy tak młodych zawodnikach, jest to tym bardziej wygodny plan.

    Warriors teraz lepiej będą wiedzieć, keidy przycisnąć, a kiedy odpuścić. rok temu cisnęli bez przerwy, bo najpierw mieli ten rekord do złapania, a w playoffs musieli sprostać oczekiwaniom zdobycia mistrzostwa, które w momencie ustanowienia rekordu stało się nie celem samym w sobie, ale wręcz obowiązkiem, a to zawsze krępuje nieco ruchy i usztywnia. Przegrali prowadząc 3-1, co najlepiej dowodzi, jak bardzo, przewrotnie mówiąc “bali się” wygrać, przegrali jak jacyś Clippersi. Ostatni krok bywa najtrudniejszy, zwłaszzca w takim kotle mentalnym.

    wreszcie : konkurencja.
    nie mają z kim przergrać.
    Jedynemu rywalowi,ktory miał talent i dobry z nimi matchup, Thunder, wyrwali zęby.
    reszta nie ma ani talentu ani mindset, żeby z nimi rywalizować.
    Spurs – owszem Gregg Popovich to trener instytucja, system zawsze działa na przynajmniej przyzwoitym poziomie, są dobrzy zawodnicy, ale to NIE TEN poziom, niestety. NIestety, bo zawsze z większą ciekawością czeka się na playoffs, w ktorych nie ma jasno zdefiniowanego faworyta.

    nie mam wątpliwośći,że Warriors zdarzą się mocne wpadki w tyum sezonie, po których wielu z nas będzie świtać nadzieja,że może jednak nie są tacy silni. wg mnie – są TACY silni i żadne wpadki w regular season tego jie zmienią.

    nie widzę nawet zalążka zespołu w Western, który by mógł dać im wyrównaną serię, w której wynik rozstrzygałby się w game7.

    rok temu krakałem przez cały sezon, że Warriors polegną na tym rekordzie i presji. Nie życzyłem im źle, ale wykrakałem jednak, co piszę bez satysfakcji ;’] W tym sezonie, mam zupełnie odmienne zdanie i uwązam, że ich szanse na tytuł poszły w górę. Nawet jeśli Cavaliers, którzy są tak samo ponad innych w East, jak oni w West, nie mają takich instrumentów do obrony pierścienia.

    tak jakoś widze, że nie wszyscy lubią Warriors, za to że wzięli Duranta, jakby mało mieli talentu na pokładzie ;] Zrozumiała reakcja. tyle że wg mnie, taki dodatkowy zawodnik z najwyższej półki w zespole z najwyższej połki, wcale nie jest aż tak przytłaczający dla pozostałych teamów, dla ligi. jego też trzeba wpasować, utrzymać w zespole chemię, nauczyć ich grać jedną piłką, w sytuacji gdy wzyscy mogli rzucać sami w dosłownie każdej akcji, bo takie mają umiejętności, sprawić żeby się nie pokłócili, żeby każdy z nich był równie dobry na zmniejszonej liczbie rzutów i touches, jak był na wyższej [na której jechał całą karierę] itd. jeśli komuś wydaje się, ze to bułka z masłem, to grubo się myli. to się uda, dzięki inteligencji tych graczy, a nie z prostej przyczyny, że sa razem i nikt im nie fiknie.

    cuda mogą się dziać w regular season, ale w serii do 4 zw. – nie ma cudów. Jak ktoś wygrywa, to jest lepszy, nieważne czy atakuje z 1-3. Warriros mają w tym roku wszystko. najzabawniejsze by było, gdyby kompletnie n ie mająć zamairu jednak ten rekord znów poprawili ;] choć sądzę, ze zrobią wszystko, nawet oddadzą mecze, żeby tak się nie stało. Nie chcą na sobie tej presji, która odebrała im oddech w Finałach.

    (4)
  7. Array ( )
    Odpowiedz

    Nie wydaje wam się że warto byłoby powiedzieć coś o kevinie love? 20 ppg i 10rpg to nie takie łatwe do zrobienia…

    (0)

Komentuj

Gwiazdy Basketu