fbpx

Koszykarskie ciekawostki na temat linii rzutów za trzy | najlepsi snajperzy IO Tokio

11

Nazywaliśmy to “home run” bo dla koszykówki rzut za trzy tym właśnie był. Kibice podrywali się z siedzeń
[George Mikan, komisarz ABA w latach 1967-1969]

O tym, że wprowadzenie linii rzutów za trzy zmieniło koszykówkę nie trzeba nikogo przekonywać. W lidze NBA stało się to w rozgrywkach 1979/1980. Wzięli i narysowali łuk, bez którego dziś nie wyobrażamy sobie koszykarskiego parkietu. Też tak macie, że boiska na starych urywkach z NBA wydają się Wam dziwne? Z racji dystansu dzielącego rzucającego od obręczy, linię tę nazywa się “linią 7.24 metra” lub jeśli mówimy o koszykówce FIBA, linią 6,75. National Basketball Association nie była jednak wcale pionierką w tej kwestii.

Palmę pierwszeństwa należałoby tutaj przyznać NBL, ale ponieważ rozwiązano ją w 1963 roku to za popularyzatorkę tego zagrania uznaje się ABA. Po fuzji tejże z NBA, która nastąpiła w 1976 roku, potrzebne były jeszcze 3 lata. Dystans, jaki ustalono, to 22 stopy po bokach i 23 stopy oraz 9 cali na wprost kosza, co w systemie metrycznym przekłada się na 7,24 m. Pierwszym zawodnikiem, który trafił za trzy w NBA był Chris Ford z Boston Celtics:

Skuteczność 43%, jaką osiągnął w trójkach w tamtych rozgrywkach, broni się nawet dzisiaj, aczkolwiek liczba trafionych (70) to poziom Blake’a Griffina z ostatniego sezonu i miejsce 161. w ligowych tabelach.

#Jak zwał, tak zwał

Odnosząc się do NBA i wspomnianego wyżej nazewnictwa, nazwa “linia 7,24” może być myląca, ponieważ, o czym dobrze wiemy i co widać na grafice poniżej, dystans jest mniejszy po bokach. Dzieje się tak z kilku powodów. Najprościej powiedzieć, że nie chciano poszerzać dodatkowo boiska wprowadzając rzut za trzy, a zarazem zapewnić możliwość rzutu bez nastąpienia na linię trzypunktową lub boczną.

To boczne ułatwienie miało też w teorii rekompensować dodatkową trudność tego rzutu, wynikającą z gorszej możliwości zebrania piłki i mniej precyzyjnej oceny dystansu, kiedy rzucający nie może “skalibrować oka” patrząc na tablicę i jej linie.

Świat przejął ten pomysł cztery lata po NBA, a powód był ten sam co zawsze, zwiększenie atrakcyjności. Zagrożenie jakie stwarza utrata trzech punktów, zmusza obrońców do wyjścia spod obręczy “odbetonowania” trumny, co z kolei daje atakującym dodatkowe możliwości penetracyjne.

#Wytarte klepki

Tyle teorii, a teraz kilka faktów. Pewnie nie raz słyszałeś/aś, lub nawet mówiłeś/aś, że “teraz w NBA to tylko trójki palą, no tego się oglądać nie da przecież!” Prawda? A wiesz jak wygląda 50 najpopularniejszych rzutowo miejsc w dzisiejsze NBA? A tak wygląda, jak podliczył niezawodny Kirk Goldsberry:

Innymi słowy, z pięćdziesięciu najpopularniejszych miejsc do oddawania rzutów w NBA, 43 znajdują się w trumnie. A obwód? Tam pozycji jest siedem i, o dziwo, lub nie o dziwo, wszystkie znajdują się po bokach. Liczni ligowi snajperzy mają wręcz wąską specjalizację, jaką jest corner three, jak np. PJ Tucker, mistrz NBA, który od kolejnego sezonu będzie bronił barw Miami Heat. Oto jego mapa rzutowa z ostatnich rozgrywek. Ponad połowa prób rzutowych tego zawodnika oddawana jest z rogów boiska.

#Najlepsi w trójkach na tych Igrzyskach

Ze względu na zmniejszony w stosunku do NBA dystans trójki na igrzyskach olimpijskich, zadanie zawodników z NBA, ćwiczonych w rzutach dalszych, wydawać by się mogło ułatwione. Czy tak jest w istocie? Faktycznie, najlepszą pod względem trójek reprezentacją są zawodnicy z USA, rzucający ze skutecznością zbliżoną do 43%. Za nimi Niemcy (42%) i Nigeria (40%). Dopiero potem kandydaci do medalu Australia (38%) Francja (36,4%) i Słowenia (36%).

Słoweńcy są z kolei drużyną, która tych trójek rzucała najwięcej (40/mecz). Kolejno uplasowały się Stany (36), Australia (29) i Francja (26).

Jeśli zaś chodzi o skuteczność poszczególnych zawodników, to Matisse Thybulle (56%) Vlatko Cancar (53%) oraz Zach LaVine, Zoran Dragić, Jrue Holiday i Jock Landale po 50% – to są zawodnicy z najwyższą skutecznością.

Najlepszym strzelcem tych Igrzysk był Ricky Rubio (25.5 punktów) który zza łuku zanotował imponujące 47.8%!

A kim są najlepsi strzelcy wszech czasów?

  1. Oscar Schmidt 1093 punktów
  2. Andrew Gaze 789 punktów
  3. Pau Gasol 623 punkty
  4. Luis Scola 548 punktów
  5. Wlamir Marques 536 punkty

Wszystkim pretendentom do tego zestawienia możliwość oddania rzutu wartego trzy punkty z pewnością pomaga. Po raz pierwszy trafienia z dystansu na turnieju olimpijskim kibice oglądali na Igrzyskach w Seulu w 1988 roku.

[BLC]

Ostatnie Wpisy

11 comments

    • Array ( )

      @nick the brick
      A 56% Thybulle’a?;)
      BTW Pewnie nigdy nie będzie dobrej okazji na podzielenie się tą statystyczną ciekawostką, więc podaję teraz: skutek rozciągania gry przez wysokich w NBA jest taki, że w zakończonym sezonie po raz pierwszy w historii ligi gracze obwodowi zdobyli więcej punktów w pomalowanym od podkoszowych:) Ciekawe, czy trend się pogłębi i floatery staną się równie “znienawidzone” przez kibiców jak obecnie trójki

      (9)
  1. Array ( )
    Odpowiedz

    Admin czemu we wczesniejszym artykule o IO 84 na filmikach az jet linia za 3 a raz nie ma?
    czyżby w meczach jedni mogli rzucac za 3 a inni nie?\

    (2)

Komentuj

Gwiazdy Basketu