fbpx

Królewscy gracze zadaniowi, brak słabych punktów, Boston Celtics kradnie przewagę parkietu!

47

WTMW.

Celtics 120 Warriors 108 [1-0]

Pierwsze zaskoczenie nadeszło już w pierwszej kwarcie. Goście uprawiali drop coverage (!!) przeciwko najlepszemu strzelcowi dystansowemu na planecie Ziemia. Wszyscy byli zdziwieni, a najbardziej sam Steph, który zaraz jednak zaczął Boston karać kolejnymi trójkami. Dość powiedzieć, że po dwunastu minutach gry miał na koncie 21 punktów, w tym 6/8 zza łuku! Mało tego, tyle wiatru narobił, że wydawało się przez chwilę, że miejscowi zdmuchną zielonych już w pierwszej części spotkania:

Ci jednak dopiero się rozkręcali… system obrony wkrótce został zmodyfikowany…

Luźne obserwacje

-> Ime Udoka szacunek za wiarę w chłopaków: filigranowy Payton Pritchard grał skutecznie w czwartej kwarcie (5 punktów 4 zbiórki) więc na parkiecie pozostał aż osiem minut, nawet kosztem świetnego przez większość spotkania Marcusa Smarta (18/5/4/2). No widzicie, laury zbiera Al Horford, za którego mistrzowski tytuł trzymam mocno kciuki, ale dla mnie graczem meczu był właśnie Smart. To on nawoływał po pierwszej ćwiartce by wyżej wychodzić na spotkanie rywalom, aby głośniej komunikować zamiar przekazania krycia itd.

Ciekawym posunięciem taktycznym (jednocześnie zobaczcie jaka wszechstronność) było nominalne wystawienie Marcusa przeciwko Draymondowi, aby po zasłonie mógł swobodnie przejąć Poole’a czy Curry’ego. Tego pierwszego C’s zamknęli w klatce. Inna sprawa, że JP chyba nie udźwignął mentalnie ciężaru gatunkowego spotkania:

17:0!!!

-> To właśnie lineup w osobach Pritchard, Brown, Tatum, Horford, Timelord w większości odpowiada za kluczową szarżę Celtics. Dość powiedzieć, że przewaga gospodarzy (92:80) na starcie czwartej odsłony przemieniła się w deficyt (103:117) dziesięć minut później.

-> Warriors to zespół, które potrzebuje ofensywnego flow. Tymczasem goście z Bostonu trafiali jak zaczarowani w ostatniej części gry (15/22 z gry to 68% skuteczności, w tym 9/12 zza łuku). Zobaczcie co porobili, zwłaszcza gracze zadaniowi: Horford 4/4 z gry, Smart+White+Pritchard+Brown 7/10 zza łuku. Co za tym idzie Dubs wpadli w “błędne koło”: atakowali ustawioną obronę – pudłowali rzuty – wyciągali piłkę z siatki.

-> Tandem Thompson + Poole nie jest w stanie wybronić niczego w pierwszej linii. Wygląda to bardzo źle również dlatego, że żaden z panów nie wniósł niczego z piłką w rękach. Jeden jedyny Steph stanowił zagrożenie kozłem. Po Klayu wiele się w tym względzie nie spodziewam, ale Poole musi wejść na wyższy poziom, zespół potrzebuje jego wkładu ofensywnego. Za to dwaj panowie ze zdjęcia poniżej (White z ławki zaliczył 21 punktów przy 5/8 zza łuku jako spot up shooter) to może być najlepszy obwodowy tandem defensywny w całym NBA, w każdym razie niezły kontrast:

You can’t help it

-> Gracze zadaniowi gości błyszczeli strzelecko, ale oddajmy że pozycje rzutowe zaliczali (w większości) otwarte. Innymi słowy, Dubs nie są w stanie kryć 1-na-1 penetracji Browna (24/7/5/2) i Tatuma. Jak policzono, Boston w tym sezonie zdobywa 119 punktów w przeliczeniu na sto posiadań, w których Jayson Tatum zostaje podwojony! Oni są przygotowani na taki rozwój wydarzeń, a liczyć na to, że C’s nie powtórzą skuteczności 21/41 z dystansu to mogą okazać się pobożne życzenia, bo jak mówię, w większości są to czyste pozycje, wynikające z układu gry, a nie żadne przypadki.

Big Al

-> Pisałem dwa dni temu, że Horford z Greenem się zneutralizują wzajemnie. Myliłem się. Horford (26/6/3 w tym 6/8 z dystansu!) jest w tej chwili najlepszym wysokim serii. Inna rzecz, że Dray traci sporo centymetrów, Boston jest większy na każdej pozycji i generują przewagi gdziekolwiek się poruszą. No i jak wspomniałem, pierwsza linia dała ciała, co raczej się nie zmieni. Czy zauważyliście jak Steph reagował gdy minięty został Poole? Green zwracał młodemu uwagę, że jak zostajesz minięty to go chociaż nakieruj na mnie, jak się go trzymasz to nie jestem w stanie pomóc. To są podstawowe błędy komunikacji i wydaje się, że JP nie dorósł jeszcze do rywalizacji na tym poziomie.

-> Koniec końców, Boston kradnie przewagę parkietu w meczu, w którym Jayson Tatum rzuca jakby miał problemy ze wzrokiem (3/17 z gry) ile jednak uwagi rywali na sobie skupił, ile razy wyprowadził kolegów na pozycję (13 asyst) to trzeba mu oddać. Przegrywali piętnastoma w trzeciej kwarcie. Dwukrotnie odrabiali w tym meczu dwucyfrowy deficyt by ostatecznie samemu wygrać dwucyfrową różnicą. Koszykówka to gra rytmu, bez dwóch zdań. Obaj trenerzy wykonali znakomitą robotę biorąc przerwy gdy rywale łapali flow. Z retrospektywy błędem Steve’a Kerra okazało się posadzenie na ławce Stepha na początku czwartej kwarty. Zaufał Poole’owi (9 punktów 4 straty) i się przejechał, niestety.

Czy Dubs są na przegranej pozycji?

Nie byłbym tego taki pewien. To cholernie doświadczona grupa. Dziś także prowadzili przez 40 minut. Ich ruchliwość i nieustępliwość równie dobrze może wygrać 2 czy 3 trzy kolejne spotkania. Wystarczy niewystarczająco prędka reakcja jednego z ogniw łańcucha, jak tutaj:

Z całą pewnością GSW potrzebuje biegać. Nie mają problemów ze zdobywaniem punktów jeśli złapią rytm. W ataku pozycyjnym nie jest już tak różowo. Klay Thompson i Andrew Wiggins to nie są gracze 1-na-1, to nie jest ich natura. Liczymy na Poole’a, ale Boston ma naprawdę mocnych obrońców i doskonałą pomoc.

Wszystko się zgadzało, grawitacja Stepha (34 punkty 5 zbiórek 5 asyst) oraz seria przekazań krycia sprawiała, że wysocy Bostonu chodzili daleko od pola trzech sekund,  a na atakowanej tablicy rządzili Warriors (12 ofensywnych zbiórek). Koniec końców jednak C’s okazali się zbyt skuteczni.

Positionless basketball

I kolejny wniosek. Cieszę się na taki finał, obojętnie który zespół wygra, będę zadowolony. Tak czy inaczej mamy do czynienia z pewnego rodzaju (kolejną) rewolucją w NBA. Po pierwsze, aby osiągać sukcesy graczy należy wychowywać i zgrywać ze sobą długi czas, a nie skupować gwiazdy – to już nie działa. Dwa koszykówka amerykańska nawiguje do obrony polegającej na odejściu od nominalnych pozycji i przejmowaniu zasłon – wszystkich. Tak konstruowani są… no kto zgadnie: Miami, Toronto, Boston… jestem pewien, że w ich ślady pójdą kolejne ekipy. Jednocześnie Steph to jest geniusz ofensywny, zabierz go ze składu Dubs, a będą mieli problemy z wejściem do playoffs. Ten gość umożliwia wystawienie dwóch non-shooterów i wciąż mają genialny spacing i wciąż kroją większy od siebie Boston z fantów na atakowanej tablicy. Świetny mecz, chciałbym jeszcze sześć!

Dzięki, że wpadliście – dobrego dnia wszystkim! B

Ostatnie Wpisy

47 comments

  1. Array ( )
    Odpowiedz

    Budzik mialem nastawiony na 3 rano chociaz od razu przesunalem go na 4 bo pomyslalem ze 1 polowa meczu nie bedzie tak wazna. Zapomnialem tez ze caly show przedmeczowy opoznia znacznie rozpoczecie meczu wiec tak naprawde obudzilem sie na 2 kwarte.

    PIerwsze co rzucilo mi sie w oczy to rozpalony Steph Curry i pudlujacy Jason Tatum i pomyslalem: bedzie ciezko. Przerwe Boston konczyl z niewielka przewaga i czulem ze kluczowa moze byc 3 kwarta.

    Czym dluzej to trwalo tym bardziej widzialem ze Celtics nie traca glowy choc graja szybszym tempem niz w poprzednich meczach i rowno dziela sie pilka a JT to nie ten sam zawodnik co rok temu i jesli nie idzie mu rzutowo to potrafi swietnie podac pilke do kolegow na wolnej pozycji.

    Potem byla juz twarda obrona, genialnie rozpoczynajacy 4 kwarte Jaylen Brown i niesamowity Al Horford, ktory jesli tak dalej bedzie gral to moze myslec nawet o finals MVP (troche jak Iguodala kilka lat wczesniej).

    Sprawdzilo sie tez chyba stwierdzenie, ze gdy dziecko u Derricka Whitea bylo w drodze, to chlopak myslami gdzies indziej, teraz gdy bobas jest na swiecie i zupelnie zdrowy, DW gra na wiekszej pewnosci siebie i z wiekszym luzem, bo trojki rzucal bez zawachania i pieknie to wygladalo.

    I choc to dopiero pierwszy mecz to przemyslenia mam nastepujace:

    – Boston gra to samo co w poprzednich rundach PO, majac 7 bardzo dobrych obroncow stopuja caly zespol liczac sie z tym ze gwiazda (w tym wypadku Curry, poprzednio Butler i Giannis) swoje rzucic musi

    – Poziom zaufania i pewnosci siebie jest w C’s na elitarnym poziomie, wygrac pierwszy mecz finalow przeciwko Warriors na wyjezdzie to cos co nie zdarza sie czesto (pierwsza przegrana GSW u siebie w tych PO)

    – Boston wygralo mecz 12 punktami pomimo ze ich najlepszy gracz zaliczyl fatalna noc strzelecko i mozna smialo powiedziec ze 2 takiej juz miec nie bedzie.

    – GSW nie ma wystarczajacej obrony na wszystkich graczy Celtics, a jesli beda grac wybitnie w ataku to beda odpuszczac w obronie

    – Klay Thompson, Draymond Green i Jordan Poole byli w tym meczu ledwo widoczni po stronie ataku, nie wiem czy to kwestia przeciwnika, czy moze oznaka slabosci/starosci.

    – Boston zaliczyl 33 asysty wobec 24 GSW i rzadko sie zdarza by ktos gral bardziej druzynowo niz Dubs. Ogromny progres u Celtics w tej dziedzinie, zwlaszcza u Tatuma.

    – Czesto sie zdarza ze zespol ktory odpoczywal dluzej, gorzej wchodzi w serie, dlatego ani Warriors ani Celtics nie wygladali na specjalnie przejetych takim wynikiem, w koncu gra sie do 4 zwyciestw.

    – To beda piekne finaly!

    Let’s go Celtics!

    (63)
  2. Array ( )
    Odpowiedz

    Powstrzymać Dubs które ma 42% skuteczności za trzy – szacun!

    Za run na początku 4Q odpowiada głównie Brown – dokładnie tak jak pisałem, że jeśli facet odpali wrotki to mogą wygrać.
    W tym czasie Dżazon chował się za obrońców, byle tylko nie dostać gały do łapy. Później, jak już byli na prowadzeniu trochę mu się zluzowało napięcie i zaczął grać. No ale jego skuteczność 3-17 do mnie nie przemawia. Lider?

    GSW w 7.

    (-31)
    • Array ( )

      No tak, ściągać podwojenia i oddawać piłkę graczom na wolnych pozycjach, którzy trafiają seriami to nie lider, prawdziwi lider odpaliłby jakieś 1-9 i przegrał mecz, ale przynajmniej mógłby na pomeczowej konferencji stwierdzić, że jest liderem i bierze przegraną na siebie. Idź pooglądać pierwszy finały Kobasa, jak lubisz takich liderów.
      Team > lider.

      (32)
    • Array ( )

      W rzeczonym okresie Tatum nie istniał. Zero asyst i punktów. Zobacz Browna – punkty, steal, asysty. Mówię o kluczowym okresie początku 4Q.
      W tym zespole liderem jest Brown. Błędem i sportowo i marketingowo jest kreowanie Tatuma na numer jeden.

      (-12)
    • Array ( )

      Ciekawe czy jak ten sam Brown tracił 3 piłki pod rząd w jednym ze spotkań z Miami to upatrzyłeś sobie na lidera kogoś innego.

      (12)
    • Array ( )

      Hejt i zawiść w kierunku Tatuma (naucz się chociaż poprawnie napisać nazwisko gracza na temat którego próbujesz się wypowiadać) xxx Ci oczami, uszami i dupskiem.

      (1)
  3. Array ( )
    Odpowiedz

    Przed finałem pisałem 4-0 dla Bostonu. Możliwe. Pewnie napiszecie zaraz , że Boston nie powtórzy drugi raz tak dobrego meczu. Ale z kolei GSW musieliby zagrać lepiej. Poole – jak napisał Bartek , chyba najsłabsze ogniwo. Trudno go winić , młodziak. Draymond Green – w kolumnie +/- tylko lekko pod kreską , ale fatalnie rzucał i przede wszystkim za dużo (a może Boston specjalnie “kreował” sytuacje dla niego ?). Stefek wiadomo , fenomen , ale czasami też musi usiąść na ławce. Looney , Porter – zagrali co najwyżej poprawnie , a to za mało. Niby ciężko przyczepić się do Klaya, napiszcie czy mógł zrobić coś więcej po atakowanej stronie ?
    Boston – fenomenalna czwarta kwarta , ale ważniejszy od wygranej jest przekaz : jesteśmy w gazie.
    Oby tylko jakieś kontuzje się nie przyplątały.

    (-4)
  4. Array ( )
    Odpowiedz

    To będzie fajna historia, myśląc o tym wstecz jak go Boston posłał precz i bujał się chłop po OKC i Philly będąc cieniem samego siebie. Przecież na liście transferowej swego czasu był też już nawet Marcus Smart. Z niewiadomych powodów Stevens jednak wziął na wstrzymanie, zgarnął znów całą ekipę (nawet ponowny angaż Theisa), zrobił dwie kluczowe podmiany (Udoka i White za Schroedera) i cyk, contender pełną gębą. A jeśli odchodzić na zasłużoną emeryturę to tylko w takim stylu jak AH. 💪

    (4)
  5. Array ( )
    Odpowiedz

    Tak się teraz po tym meczu zacząłem zastanawiać kto wgl zostanie finals mvp. Bo wydawałoby się, że jak wygra Boston to Tatum, ale tak ceglił dzisiaj, że mimo 13 asyst na pewno to słaby występ. i jakby Horford utrzymał poziom to wydaje się, że on by dostał. Ale to daleko jeszcze, cała seria przed nami, ale naprawdę Boston ma tak głęboki skład i talent, że wielu różnych graczy może ciągnąć i zasłużyć na jednak bardzo ważne wyróżnienie. W gsw to mimo 3 tytułów i żadnego finals mvp dla Stepha, to w tej serii on będzie musiał wyciągnąć i jeśli gsw wygra to jestem przekonany, że to będzie głównie jego zasługa i genialna dyspozycja, Klay i Draymond to jedynie przyczynić się do zwycięstw mogą, i to dyspozycja Stepha będzie kluczowa. Chociaż wiadomo, że do wygrania mistrzostwa i reszta gsw musi lepiej zagrać

    (4)
  6. Array ( )
    Odpowiedz

    Serio? Pierwsze 3kw klay wybijał Brownowi koszykówkę z głowy, praktycznie nie dopuszczał do rzutu nie licząc strzałów po kozle. To samo w kwestii krycia greena który ustawiał tatuma jak chciał w pierwszej połowie. Gdyby nie chora dyspozycja rzutowa to w życiu nie rozmawialibyśmy o kiepskiej dyspozycji klaya np. Nie podoba mi się taka analiza bo jak ktoś nie oglądał to uwierzy, że gsw jest w dupie

    (-6)
    • Array ( )

      O nie, moja drużyna przegrała, Klay wcale nie był mijany kozłem, a Curry nigdy nie znika w 4 kwarcie. Nie podoba mi się ta analiza!

      (12)
    • Array ( )

      “bo jak ktoś nie oglądał to uwierzy, że gsw jest w dupie”
      Do przedostatniego akapitu nawet nie dotrwałeś, nie?

      (-2)
    • Array ( )

      Kiedy mecz się rozstrzygał to Klay był choragiewka, co za różnica co robił wcześniej? Mecz się gra do końca. Zresztą to Brown po prostu nie był tak agresywny + dali mu się rozpędzić i poszedł za ciosem. Co do krycia Tatuma – rzeczywiście był dobrze kryty, ale dawało to jego kolegom wolne pozycje, coś za coś – nie pyklo. Z czystych pozycji gracze NBA raczej trafiają, a GSW nie nadazali do strzelców po prostu

      (6)
    • Array ( )

      XD
      Ziom, a te 17 tyrulow vs 6 tytulow to swiadczy o tym, ze to pojedynek Goliata z San Francisco z Dawidem z Bostonu, tak?
      No wez – przy wszystkich argumentach “kto wygra mecz” ten jest akurat slaby 🙂

      (-6)
    • Array ( )

      Ten Boston nie ma składzie mistrzów, Golden ma 3 tytuły w ostatnich latach. Takze oto mi chodziło a nie jakies historyczne tytuły z lat 60.

      (-2)
  7. Array ( )
    Odpowiedz

    Kładłem się spać styrany i nie dałem rady wstać na mecz … budzik niby obudził ale ciało odmówiło współpracy 😉
    Chyba najlepszy finał jaki mógł nam się przytrafić. Dobrze się dzieje w Bostonie i GSW i kilku innych ekipach, miejmy nadzieję, że gracze uszanują to jaką mają okazję do współpracy i grania i nie połaszą się na jakieś drobne $ żeby iść do innej ekipy i grać ogony 💪 chociaż to pobożne życzenia 😉
    Fajnie, że czasy finałów Harden triple step back minęły
    Obserwuję bacznie i kibicuję
    PZDR

    (13)
  8. Array ( )
    Odpowiedz

    Dzięki Bartek za artykuł. Dla mnie po pierwszym meczu spodziewam się góra sześciu meczy. Wydaje mi się że im dłużej będzie trwać seria młody Boston będzie miał przewagę.
    Pozatym zgadzam się. Przyszłość wyznacza Boston i przejmowanie wszystkich zasłon. Ale w odróżnieniu od Miami mają przewagę wzrostu.
    Pozatym każda drużyna żeby się liczyć potrzebuje kilku ludzi do rozgrywania.
    Pozdrawiam

    (9)
  9. Array ( )
    Odpowiedz

    Boston rządzi. Najlepsze jest to, ze nikt nie zarabia nawet 30 mln za sezon, a kluczowi zawodnicy są zakontraktowani na kilka lat wprzód. Zawsze miałem mały problem z mistrzostwami GSW. Pierwsze na Cavs bez Love i Irvinga, a kolejne z Durantem, który podpisal poniżej rynkowej wartości zeby kupić sobie pierscienie. A dziś tego Duranta brakuje bo nie ma zawodnika który wezmie na siebie ciężar gry. Boston ma przewagę na większości pozycji. Jak tego nie wezmą to będą frajerami.

    (-2)
  10. Array ( )
    grzywka jordana 3 czerwca, 2022 at 16:21
    Odpowiedz

    święto koszykówki, naprawdę dobry poziom
    oba zespoły są od lat w kręgu moich ulubionych więc niech wygra lepszy,
    ale koniecznie w 7 meczach ! 🙂

    (15)
  11. Array ( )
    Odpowiedz

    No i co, kto zapoczątkował przekazywanie krycia na każdej pozycji i chciał mieć graczy 3&D w składzie. Tak w Houston Mike DAntoni.

    (10)
  12. Array ( )
    Odpowiedz

    Roznice w tej serii robi Big All i jego pragnienie pierscienia
    Warriors swoje wygrali, Al bedzie gryzl parkiet w kazdym meczu

    (6)
  13. Array ( )
    Odpowiedz

    Mistrza już znamy. Piszę to z bólem serca, bo trzymam kciuki za GSW. Ale Boston tego nie puści. 4-1 lub 4-2, tak skończy się seria.

    (4)
  14. Array ( )
    Odpowiedz

    „ Po pierwsze, aby osiągać sukcesy graczy należy wychowywać i zgrywać ze sobą długi czas, a nie skupować gwiazdy – to już nie działa” a czy skupowanie gwiazd kiedykolwiek działało? Może tylko sporadycznie. Ale zawsze wygrywała lepiej zgrana drużyna niż zbitka indywidualności stworzona na już. Mistrzowskiej drużyny nie tworzy się w jeden sezon.

    (4)
  15. Array ( )
    Wierny fan zwycięskich drużyn 3 czerwca, 2022 at 19:56
    Odpowiedz

    Te 6/8 za trzy na poczatku stepha to najgorsze co moglo się GSW przytrafic… na zasadzie: “będzie blowout”… z drugiej strony Kerr chyba nie wyczul I niepotrzebnie posadzil go w 2 kwarcie – smiem stwierdzic ze dwa trzy celne rzuty wiecej currego I skonczylby z 40+ i meczem do przodu

    (3)
    • Array ( )

      Wez pod uwagę że kurczak też człowiek i musi odpocząć. Jeśli będą pod ścianą to możliwe że będzie tyrał 44 minuty.

      (1)
    • Array ( )

      Pamiętaj, że jeszcze w Q4 było 12 do przodu dla GSW. Także Boston po prostu tym odjazdem zrobił różnicę, bo mecz wydawał się pod kontrolą GSW.

      (1)

Komentuj

Gwiazdy Basketu