fbpx

Lakers mają nowego kozaka | najdalszy game winner w dziejach NBA!

32

WTMW.

Rockets 89 Cavaliers 124

Nie mam pytań (ponownie). Są takie noce, w których Cavs są najbardziej dominującym zespołem NBA. Wiedzieli z kim grają, kogo trzymać ciasno, a kogo wcale nie. Dziewiętnastoma prowadzili po pierwszej kwarcie, a Darius Garland (21 punktów 7/11 z gry +30 wskaźnika plus/minus w 25 minut) jechał dokąd chciał.

Rockets pozbawieni lidera ostatnich dwóch tygodni Erica Gordona (napięta pachwina) nie mieli wiele do powiedzenia. Po fatalnym otwarciu sezonu pięknie odblokował nam się Isaac Okoro (20 punktów 7/9 z gry) który zaczyna wypełniać rolę 3&D w pełnym rozumieniu tego określenia. Generalnie wszystko w Cleveland zaczyna ładnie rozkwitać i nic tylko cieszyć oczy. To piąte zwycięstwo z rzędu. Piłka prawie nie staje w ataku i to jest piękne.

Hawks 111 Magic 99

Jastrzębie grają obecnie trochę “na zaliczenie”. Dwaj kluczowi gracze (Hunter, Bogdanovic) są kontuzjowani przez co gdzieniegdzie wychodzą deficyty. Szczęśliwie najlepszy zawodnik Trae Young (28 punktów 50% z gry) trzyma wysoką formę. Jeszcze się taki nie znalazł, który by go po zasłonie spacyfikował. Mecz nie był tak wyrównany jak na to wskazuje wynik końcowy. Goście odpuścili w końcówce, to normalna praktyka na tym etapie sezonu, zresztą patrz zdanie pierwsze.

Inna sprawa, że Trae nie ma wsparcia w kreowaniu gry i piszę to po raz wtóry. Kevin Huerter fajnie biega bez piłki, potrafi rzucić do kosza, triple threat i tak dalej, ale dla innych akcji kreować nie potrafi. Delon Wright nie zagra picka, nie rozciągnie gry, bo nie ma warsztatu ofensywnego. Co gorsza, gdy Clint Capela schodzi z boiska, pojawiają się problemy defensywne, niekiedy rażące. To powinien być rok pełniejszego komponowania i zgrywania się ze składem DeAndre Huntera oraz rozwoju środkowego Onyeka Okongwu. Niestety młody center (to zdecydowanie najtrudniejsza fizycznie, najbardziej wymagająca pozycja) wciąż dochodzi do siebie po operacji barku. Innymi słowy, trener Nate McMillan ma wiele pracy do wykonania, bo ten zespół, przy obecnym kształcie kadrowym stać na grę o kilka stopni wyżej niż drabina, na której obecnie stoją. Jestem przekonany, że taktycznie są przygotowani, ale z wdrożeniem trzeba poczekać na zdrowie i powrót do pracy nieobecnych zawodników.

Heat 101 Sixers 96

Tobias Harris i Doc Rivers w jednym stali domu. Obaj są bardzo sympatyczni, a zarazem przepłaceni.

Pierwszy jest hamulcowym ofensywy, który na dodatek gubi się w obronie jak junior. Widzieliście roster Miami? Ja w Polsce wiem, że PJ Tucker będzie rzucał i wywierał presję na obronę, stawiam nawet na to hajs. A ten gość, choć zarabia milion złotych za jeden mecz, pewnie nawet nie przeczytał scoutingu!

Drugi jest zły, bo temu pierwszemu na to wszystko pozwala. Poza tym od lat nie narysował w trakcie przerwy na żądanie akcji, która przyniosłaby punkty. Wszystko forsowane, oparte na przewadze indywidualnej. W ten sposób Miami bez Butlera, Adebayo, Morrisa, Herro i Martina wygrywa mecz na obcym terenie. Śmiech przez łzy. A wiecie co jest w tym wszystkim najsmutniejsze? Że cały ten dramat z Benem Simmonsem (częściowo wywołany/ zaogniony przez Riversa) daje Doc’owi kolejne usprawiedliwienie wobec braku wyników. A idź pan!

Bohaterem wieczoru Gabe Vincent, autor 26 punktów w tym 7/12 zza łuku.

Lakers 107 Mavericks 104 (OT)

Dallas miało wygraną w kieszeni, ale we dwóch się rzucili do zbierania i wyrywania sobie nawzajem piłki. Żaden nie chciał odpuścić, aż ją sobie wzajemnie wytrącili. Zupełnie zatem przypadkowo w posiadanie wszedł Wayne Ellington (i tu szacun dla niego, kłania się warsztat dystansowego strzelca) który posłał pompką w diabły zbiegającego Tima Hardawaya i spokojnie przymierzył na remis. W ten sposób doszło do dogrywki, a tam już się LeBron (24 punkty 5 asyst 4 trójki) uwinął, żeby szansy z rąk nie wypuścić. Nieoczekiwanym bohaterem żadne z prestiżowych nazwisk, ale bielutki Austin Reaves! No, jak Lakers to wiadomo, że dramat jakiś się od%%bał.

Wzloty i upadki tutaj to rzecz normalna. Chwalić można i należy energię wybranych jednostek. Okazuje się na przykład, że można nie mieć wybitnych warunków jak wspomniani Reaves czy Ellington, ale nadrabiać intensywnością starań w obronie. Można też być jak Malik Monk – słabe ogniwo, na które polują zazwyczaj rywale.

Można zaliczyć airball za trzy z czystej pozycji, można oberwać dwoma niezależnymi seriami (0:15) i (0:11) a następnie wszystko to odrobić ekstra wysiłkiem, a na koniec… mieć farta. Dallas bez Luki, z Luką by to nie przeszło. Gospodarze za dużo małych błędów popełnili w końcówce.

Pacers 99 Bucks 114

Tym razem bez Giannisa (kwarantanna) bez Brooka Lopeza, bez Donte DiVincenzo i bez Khrisa Middletona, czyli jakby nie patrzeć pozbawieni czterech starterów zespołu mistrzowskiego. Jadą chłopy jadą. Trzeci mecz w czwarty dzień, ale nic ich nie trapi, nic ich nie przejmuje. Jak nie ma kogo to Jrue Holidaya (26 punktów 14 asyst) poślą razem z Bobciem Portisem (20 punktów 9 zbiórek) i Connaughtonem Patryczkiem (20 punktów 7/9 z gry).

Co ja Wam będę wiele pisał… Było równo, a potem w czwartej kwarcie przez OSIEM długich minut Pacers nie byli w stanie zdobyć ani jednego punktu. Bucks w tym czasie szybko się uwinęli. Ze stanu 91:92 przeszli do 112:92. Dwadzieścia jeden do zera. Oczko. Może inaczej: strefa 2-3 w wydaniu chłopców Mike’a Budenholzera sprawiła, że Sabonis i Levert oddali jeden krzywy rzut w czwartej kwarcie, a Malcolm Brogdon nie oddał ani jednego.

Pelicans 113 Thunder 110

Co powiecie na najdalszy game winner w historii NBA? – jak policzyli amerykańscy naukowcy.

Końcówka kozacka, ale i groteskowa. Brandon Ingram pewny siebie (cały wieczór jechał jak z dziećmi) pewny strzał z półdystansu zwieńczony pomrukiem i napinką, której nie powstydziłby się śp. Kobe. Następnie rywal Shai Gilgeous Alexander, pod presją zegara trafił szczurka na remis, czym się sam bez mała zdziwił. A za moment mój chłopak (elegancki chłopak, mój) czyli Devonte’ Graham, gdzieś z piętnastego metra o tablicę, ciach.

Thunder to są jednak mistrzowie przegrywania. Zazwyczaj robią to w mniej dramatycznym stylu. Dziś się podłożyć nie zamierzali, byli pewni dogrywki, a tu proszę jaki psikus. Mieliby centra rasowego to by mocniej wyeksploatowali fatalną obronę pick and rolla Pelicans, a tak…

Hornets 131 Spurs 115

Gordon Hayward najlepszy mecz sezonu, rzadkiej urody i efektywności spotkanie po stronie gamera: 41 punktów przy 15/19 z gry oraz 5/6 zza łuku. A zaczęło się od czterech celnych trójek skrzydłowego z tej samej klepki, na powitanie. To plus bliźniak Cody Martin kolejne 3/3 z dystansu. I jeszcze Miles Bridges i Jalen McDaniels oraz Kelly Oubre po jednej. Hornets w pierwszej kwarcie wbili zdezorientowanym gospodarzom aż 46 punktów! Nie było literalnie czego zbierać, Hornets bzyknęli Popa w rzyć.

Timberwolves 124 Nuggets 107

Anthony Edwards (38 punktów 10/14 zza łuku) jest nieustraszony. Mało tego, jest duży, dynamiczny i jak widać warsztat shooting guarda prezentuje na miarę XXI wieku. Naoglądali się jeden z drugim rekordów Stephena Curry’ego i kopiują. Dziesięć trójek – no chyba szacun, nie?

Joker bezradny. Czasem są takie mecze, że nic nie możesz zrobić. Przeciwnik pałuje trójki jak w transie. Wolves zrobili dziś 23 triple na 49% skuteczności. Od piątej minuty prowadzili komfortowo, dwucyfrową różnicą, a tercet D’Angelo, KAT (32 punkty 12/18 z gry) i ANT zagrali chyba najlepszy mecz od zapoznania.

Clippers 103 Jazz 124

Utah kosi wszystkich równo. Donovan Mitchell potwierdza wielką klasę zawodniczą. Jest jak D-Wade nowej ery. Gdy wchodzi kozłem w pole trzech sekund, mając wokół siebie pierwszorzędny spacing i twardo rolującego centra, naprawdę ciężko cokolwiek przedsięwziąć. Potwierdzają to dane: 27 punktów 6 asyst 10/15 z gry. Clippers ponownie bez PG-13, wyżej Rudy’ego Goberta nie podskoczą.

Grizzlies 113 Blazers 103

Która to już przegrana Portland w ostatnich dwóch tygodniach? Tu się nie ma co kryć, tu trzeba robić remont. Wśród zwycięzców, w rolach głównych ponownie Dillon Brooks (22/7/6) i Desmond Bane (23/6/4). Obaj godni sympatii, ciężko pracujący na wyniki i otrzymaną szansę.

Wizards 105 Kings 119

Chodzi lisek koło drogi, nie ma ręki ani nogi. Lis, lis ogon ma, nie wiadomo komu da... To oczywiście nawiązanie do De’Aarona Foxa (28 punktów 10/16 z gry). Widzieliście kiedyś jego shotchart? A widzieliście shotchart defensywy Wizards? Nałóżcie jeden na drugi a odkryjecie idealny match – jak na portalu randkowym.

Wizards w czwartej kwarcie 1/12 spoza pola trzech sekund. Te same problemy co zawsze, niemożność ogarnięcia gry dwójkowej, zawodzący Dinwiddie, jednowymiarowi gracze odpuszczani w ataku i/lub atakowani w obronie.

Z bilansu (10-3) zrobiło się (15-14) i pora sobie odpowiedzieć na parę pytań łącznie z tym najważniejszym, czyli transfer 28-letniego Bradleya Beala (30 punktów 5 zbiórek 5 asyst).

W grupie typera kolejne, bardzo satysfakcjonujące 4-1, a wyglądało to tak:

Kto ma ochotę pograć z nami jeszcze w tym sezonie zapraszam drogą mailową: [email protected]

Na koniec jeszcze podziękowania dla wczorajszego Patrona, mojego imiennika Bartosza M.

No Bartula, Bartula moja, mordeczko!

Dobrego dnia wszystkim.

Ostatnie Wpisy

32 comments

  1. Array ( )
    tłok_podkoszowy 16 grudnia, 2021 at 17:19
    Odpowiedz

    Westbrook podał do Austina Reavesa zamiast rzucać na pałę, może jest jeszcze jakaś nadzieja dla Lakers?

    swoją drogą wiedzieliście, że Curry dał Dreymondowi i Igudali po rolexie? KD też chce xD

    (23)
    • Array ( )

      Minute wcześniej sam trzasnął trójkę. Ostatnio w ogóle nie gra na pałe, wujek Lebron nie pozwala 😉

      (16)
  2. Array ( )
    Odpowiedz

    I nagle okazuje się, że Lakers grają co raz lepiej i zaczynają wygrywać! (7-3 ostatnie 10 meczy)
    Austin Reaves naprawdę imponuje dojrzałością i zimną głową. I nagle okazuje się, że puszczenie Caruso to nie był taki zły ruch bo o to jest następca i może nawet lepszy lub z wyższym sufitem. Westbrook od wielu spotkań gra dobrze i rozważnie i na dobrej skuteczności, a ostatnia akcja gdzie nie forsował i podał do Reavsa na wolnej pozycji moze swiadczyć o jego… dojrzałosci 😀 warto zaznaczyć, ze zagrali bez pięciu! zawodników z rotacji. Wygraliby to na spokojnie gdyby Vogel nie wpuszczał patałachów Bazemora czy Jordana, ale nie miał wyjścia i ludzi do gry. Gdyby ten Davis jeszcze nie grał w ataku jak łajza, ale i tak miał gigantyczny wskaznik plus minus (24) bo robi roznicę w obronie. Zobaczymy co pokaze Nunn no chyba, ze uda się posłac jego i THT za np. Turnera z Pacers. To byłoby coś… Ostatnio oglądałem wywiad z Gortatem i przyznał, ze pierwsze 20 meczów sezonu jest nieistotne. Druzyny duzo trenują i testują ustawienia. Lakers nie są dla mnie faworytem na chwilę obecną, ale kadre mają super szeroką i jak uda się dobry transfer za THT to może się jeszcze sporo zmienić.

    (8)
    • Array ( )

      Nie żebym miał się zbytnio czepiać ale te ostatnie 10 meczów i 7-3 to: Dallas, Magic, OKC, Memphis, Boston, LAC, Kings x2, Detroit oraz Pacers. Przyznaję że nie wyglądają już tak tragicznie ale szału też nie ma.

      (19)
    • Array ( )

      No popatrz, Westbrook w LA nauczył się grać w basket. Już nie najgorszy pg ligi… A, że wcześniej robił historyczne TD? Puste staty. Dopiero “król” go nauczył…

      (5)
    • Array ( [0] => subscriber )

      No ja kibicuję Lakers (w tym sezonie) ale głównie dlatego, żeby Russowi udało się zdobyć pierścień.
      Generalnie jest to ciekawy eksperyment – aczkolwiek raczej na jeden sezon, nic więcej.
      Jeśli zdążą się ogarnąć do weekendu gwiazd (nie mylić z weekendem gwiazd basketu) to może coś z tego być. Faktycznie ostatnio ta ich gra wygląda lepiej – lepią chatkę z tego g… – gdzieś tam w genach to siedzi.

      Ale z Mavs to wygrali psim swędem – Luka by nie pozwolił tego zaorać.

      (1)
    • Array ( )

      Mam pomysł: maksymalny kontrakt, ale tylko jak masz mvp albo dpoty, innych to psuje i biegać nie chca. A tak będą zapierdzielac jak Austin, dla naszej uciechy.

      (3)
  3. Array ( )
    Odpowiedz

    Mavericks z Luką mogliby tego nie wypuścić, ale równie dobrze mogliby nie mieć szans na dogrywkę. Luka wiadomo, elegancki chłopak Admina, ale dominuje grę zespołu w 100%. Każda piłka musi przejść przez jego ręce, no chyba, ze jest już za bardzo zdyszany. Nie odbieram mu geniuszu, ale w koszykówce wygrywa drużyna, ruch piłki, obrona zespołowa itp, a nie jeden dominator. Lebron się tego nauczył po pierwszym odejściu z Cleavlend. Shaq dopiero w LAL, MJ tez musiał oddać troche pola Scottiemu i innym. Luka w ataku, czytaniu gry i boiskowym IQ jest jednym z najlepszych w historii, ale już w obronie jest co najwyżej przeciętny.

    (12)
  4. Array ( )
    Odpowiedz

    należałoby zaznaczyć że gdyby Porzingis chyba z Kleberem nie wyrywaliby sobie zbiorki na 3 sek przed koncem to nie byłoby żadnej dogrywki. Straszna wtopa na wlasne życzenie.

    (-4)
  5. Array ( )
    Odpowiedz

    W Miami już mają święta, a przynajmniej rozdawanie prezentów rozpoczęło się wcześniej… Na litość, przecież Heat musiało sobie wpisać ten mecz w straty. W Sixers wybiega pierwszy garnitur, który nie potrafi stłamsić zapasowej marynarki i pozszywanych spodni.

    Myślę, że jakby spytać Doca, to by tygryskiem skoczył na transfer Westbrook za Simmonsa. W razie blamażu byłby kolejny zawodnik, o którym można by powiedzieć, że nie jest częścią mistrzowskiej układanki. Skończą mu się kiedyś te karty wyjścia z więzienia.

    (8)
    • Array ( )

      Trzeba też docenić culture Miami, głeboki rezerwowi wiedzą co mogą dać i wchodzą na pełnej. Wiadomo, że klasa nie ta sama co Bam czy Jimbo, ale serce i odwaga są na miejscu. Dla fanów Miami to jest bardzo budujące, że taki Gabe Vincent czy Caleb Martin potrafią pociągnąć ten zespół i w playoffach to może być game changer, kiedy innym nie będzie siedzieć. Na razie Miami są bardzo chimeryczni, ale jak w playofach wszyscy będą zdrowi (wróci Oladipo) to mogą znowu zaskoczyć.

      (6)
  6. Array ( )
    Odpowiedz

    Bez kitu z tym covidem to są niezle jaja. Właśnie Russ i Bradley laduja w protokołach. Lakers chcą podpisać I. Thomasa na 10 dniowy kontrakt bo nie ma komu grać. (Nunn+Ariza kontuzjowani od początku sezonu, Howard, THT, Monk, Russ, Bradley w protokołach…) W Bulls i Nets sytuacja wygląda jeszcze gorzej. Jak to ma tak wyglądać to może niech lepiej zrobią kolejna banke i w niej grają 🙂

    (1)
    • Array ( )

      No jak to!? Nie wrócili do normalności? Przecież są szczepionki. “Foliarze” mieli rację?

      (0)
  7. Array ( )
    Odpowiedz

    Bartek, skoro od dłuższego krytykujesz m.in. trenera mistrzów nba, to może pójdź za własną radą i weź sprawy w swoje ręce. Jedź do stanów, zrzuć Doca, lub innego trenera ze stołka. Bez szydery. Ze stanów też możesz pisać. A i do LeBrona będzie bliżej… 😉

    (13)

Komentuj

Gwiazdy Basketu