NBA: Knicks nie stać na Sochana | LeBron może realnie przejść do Golden State Warriors

Dzień dobry w upalną sobotę, na mieście czuć swąd przypalanego mięsa doprawionego słodkawym olejkiem do opalania. Bardzo charakterystyczny zapach w pierwszych dniach turnusu nad morzem haha.
Jedni wypoczywają, jedzą gofry z bitą śmietaną, frytki belgijskie i zapijają zimnym piwem, inni zaś pracują w pocie czoła. Mówię między innymi o sztabach kadrowych wszelakich lig koszykarskich. Nas interesuje przede wszystkim ten najwyższy poziom, czyli NBA.
Dobrze wiedzieć, że Isaiah Hartenstein porozumiał się z Thunder w sprawie przedłużenia umowy. Przez dodatkowe trzy lata zarobi 75 milionów dolarów. Niektórzy powiedzą, że to mało, że Sam Presti znów otumanił agenta, ale to nieprawda. Środkowy na przestrzeni kolejnych lat rozgrywał będzie średnio po 50 meczów w sezonie, po 24 minuty na spotkanie. Dwadzieścia pięć baniek to dokładnie tyle, ile jest wart.
Hartenstein się na większą ekspozycję nie nadaje, musiałby zejść z intensywności, a to przecież nie o to chodzi. Thunder stwarzają mu idealne warunki, a do tego gwarantują rozpoznawalność i sukcesy drużynowe. Bardzo dobra informacja dla fanów koszykówki.
Thunder pozbyli się już dwójki graczy zadaniowych (Wiggins i Joe) których łączne zarobki wynosiły około dwudziestu milionów dolarów, ale ich faktyczne utrzymanie kosztowałoby klub nie dwadzieścia, ale 140 milionów dolarów (!) zważywszy przekroczone progi płacowe i sławetny „podatek od luksusu”. Celem jest zachowanie głównego trzonu mistrzowskiego składu, który w zdrowiu wciąż jest uznawany za najmocniejszy w lidze.
Aktualne bukmacherskie notowania odnośnie mistrza NBA 2026/2027 to w kolejności: Thunder, Spurs, Celtics, Knicks i Heat.
No i właśnie, powtórka z rozrywki marzy się rzecz jasna Nowojorczykom, którzy zabezpieczają tyły. Zaraz po mistrzowskiej paradzie zaproponowali 10 milionów dolarów za dwa sezony Mohamedowi Diawarze, czyli gościowi występującemu na tej samej pozycji co Jeremy Sochan, no i za podobną stawkę do tej, za którą wyceniane są przyszłe usługi Sochana. Czy to dobry sygnał dla Polaka? Nie najlepszy.
Wczoraj przedłużenie podpisano także z Jose Alvarado, który przyjął trzyletnią umowę opiewającą na kwotę 14 milionów dolarów. Priorytetem dla Knicks jest obecnie przekonać Mitchella Robinsona do pozostania w klubie. Na moje oko odejście Robinsona oznacza w znacznym stopniu przekreślenie szans na obronę tytułu.
W tym celu Knicks będą musieli najpewniej ciąć skład lub wejść w najbardziej drastyczny i restrykcyjny próg, czyli tzw. second Apron. Cóż, na biednych nie trafiło, klub nawet w obliczu braku wyników sportowych przynosi właścicielom fortunę z uwagi na rynek, tradycje i zainteresowanie zespołem wśród miejscowych fanów oraz milionów turystów odwiedzających Nowy Jork na okrągło, przez cały rok.
James Dolan zapowiada natomiast, że nie zamierza przekraczać progu Second Apron (222 mln $ budżetu płacowego) co oznacza, że utrzymanie na rynkowych pieniądzach całej trójki (Robinson, Sochan, Shamet) jest w praktyce niemożliwe.
Jaka przyszłość Jeremy’ego Sochana
Knicks nie mają dla niego minut. Oprócz doskonale znanych nazwisk, jak Anunoby, Hart, Bridges, większe nadzieje wiążą z postacią Diawary, co właśnie pokazali. Dla nich, przy tych minutach i ekspozycji, Jeremy wart jest maksymalnie 3-4 miliony dolarów rocznie, które w ich obecnej sytuacji „ważyć będą” w budżecie znacznie więcej. Na miejscu kibiców Polaka liczyłbym na zmianę barw klubowych i świeży start.
Po zwolnieniu z obowiązku świadczenia pracy w San Antonio, agent zawodnika zapewniał opinię publiczną o dziesięciu ofertach płynących z przeróżnych stron NBA, teraz będzie miał szanse potwierdzić te rewelacje i znaleźć Sochanowi miejsce w składzie, który da mu dwie kwarty gry w meczu i zarobek na dotychczasowym poziomie. Trzymam kciuki, ale jednocześnie zaznaczam, że może to być trudna misja.
Komu i gdzie pasowałby aktualnie Jeremy
Od razu mówię, że poruszam się całkowicie po omacku. Sochan pasowałby zespołowi stawiającemu akcent na switching defense, z mocnym spacingiem i kompetencjami strzeleckimi dookoła. Patrząc z tej perspektywy, do głowy przychodzą mi różne organizacje, ale na przykład…
Phoenix Suns (z którymi łączono Sochana w przeszłości) po pierwsze, zatrudniają słabo rzucających centrów, więc „czwórka” bez rzutu nie pasuje. Priorytetem w Arizonie jest rozwój Oso Ighodaro i to właśnie jemu należałoby stworzyć dogodne warunki. Niby z silnym skrzydłem bywały problemy, ale coach umiejętnie je łatał grając Dillonem Brooksem jako nominalnym power forward, jako skrzydłowego traktował także Jordana Goodwina, a ponieważ panowie radzili sobie świetnie, minuty gubił kolejny zdolny Ryan Dunn. Teraz jeszcze na to wszystko wzięli w drafcie podobnego stylem Koa Peta, więc miejsca dla Sochana tutaj absolutnie nie ma.
Boston Celtics no widzicie, jeśli poruszamy się w okolicach minimalnego kontraktu, Celtics nie mieliby wiele do stracenia. Joe Mazzulla i Brad Stevens doceniają waleczność, wszechstronność defensywną, zbiórkę. Rzecz w tym, że Boston już zatrudnia takich ludzi jak Hugo Gonzalez i Jordan Walsh, a to niemal dokładnie ten sam profil, co Jeremy. Hiszpan jest nieco mniejszy, w żadnym układzie boiskowym nie pokryje pozycji centra, ale jest trzy lata młodszy, więc C’s będą w niego inwestować czas i środki. Walsh kosztuje klub 2.4 mln $, pracuje tam od kilku ładnych lat, zawsze na 100%, a takiego zaufania i energii się nie zostawia. Sochan mógłby uzupełnić ten skład, ale również byłoby ciężko o minuty.
Podobne rozkminy miałbym z każdym, z trzydziestu klubów NBA, więc trudno wyrokować. Pozytywna informacja jest taka, że za dwa (góra trzy) tygodnie powinniśmy już wszystko wiedzieć. A Wy? Gdzie najchętniej widzielibyście Jeremy’ego?
Jedziemy dalej, czy wiecie, że Golden State faktycznie zagięli parol na LeBrona Jamesa? Steve Kerr święcie wierzy, że gabaryty i intelekt koszykarski Jamesa pozwoliłby jeszcze pełniej wykorzystać zdolności strzeleckie Stepha i choć maluje nam się w San Francisco obraz domu seniora, tego rodzaju rozważania nie pozbawione są sensu.
Pytanie brzmi czy LeBron przyjąłby ofertę rzędu 15.1 milionów dolarów za rok, bo tyle wynosi tzw. mid-level exception, którym dysponują Dubs? Jeśli nie, musieliby ciąć budżety i zwalniać graczy na modłę obecnych Thunder (pierwszym do zwolnienia będzie zapewne Jimmy).
Jaki roster posiadają Warriors w tym momencie (LeBrona dodaję dla draki):
- PG: LeBron James / Brandin Podziemski / Pat Spencer
- SG: Steph Curry / Moses Moody / De’Anthony Melton
- SF: Jimmy Butler / Gui Santos / Will Richard
- PF: Draymond Green / Yaxel Lendeborg (R)
- C: Al Horford / Quinten Post
Czy jest możliwe stworzenie starszej pierwszej piątki niż ta zaprezentowana powyżej? Chyba nie, ale zakładając, że przetrwaliby rundę zasadniczą, jakież możliwości taktyczne rodzi taki układ! Tymczasem zostawiam Was z migawkami pierwszoroczniaka, którego z jedenastym numerem wybrali na silne skrzydło.
Lendeborg wkrótce skończy 24 lata, co czyni go dinozaurem wśród pierwszoroczniaków, ale potrafi dosłownie wszystko. Duże koszykarskie IQ i wszechstronność po obu stronach parkietu. Steve Kerr niewiele minut daje rookies, ale tym razem może być inaczej, zobaczcie sami:
Na koniec jeszcze, trzymajcie się fani Lakers, bo Marcusa Smarta wabi konkurencja i słyszę, że agent zawodnika (słusznie) przekonuje swego klienta by ten zrezygnował z opcji gry w Los Angeles (wartej 5.4 milionów dolarów). To by było ze stratą, Smart co by nie gadać, łączy, klei talenty wielu zatrudnionych tam ludziom. Kolejny ciekawy wątek do śledzenia. Ponoć szczególne zainteresowanie wyrażają Houston Rockets, czemu absolutnie się nie dziwię.
Przy identycznej roli i ekspozycji, jaką miał w zeszłym sezonie, Smart wart jest nie pięć, ale bliżej dwudziestu milionów za sezon. W każdym razie, jego obecna umowa to absolutny rabat dla Jeziorowców.
Dobrego dnia wszystkim, Patronami odcinka są Michał Machał, Emcemat, Robert Kostański oraz Marcin Zaleski, moje uszanowanie, BG









1) Za Jeremiego kazdy zespol moze miec pick drugiej rundy w mniejszych pieniądzach ale z rzutem za 3, na rozgrzewkach finałów drewniany styl z dystansu, moim zdaniem regres
2) do GSW trzeba sciagnoc jeszcze Lowrego i bedzie średnia wieku 40 czyli jak na Waszych campach
3) Panie admin kogo do Lakers za Ledziadeczka?
Jeremy do Pistons??? Jak uważacie?
Pistons to muszą szukać strzelców, a nie kolejnego non-shootera ściągać
dałeś Butler w pierwszej piątce…. ale kiedy on będzie powoli wracał? (w tym tygodniu podali, że ok. 1.5 miesiąca od nauki, rozpoczęcia biegania)… swoją drogą, nawet jak magicznie wróci w listropadzie/grudniu, na ile i jak będzie mógł grać i szybkość i fizyczność, bo nie wraca do składu nabudowanego mocnymi i młodymi, co mogą przykryć (a chyba też takich ludzi potrzebuje i Steph i Bron, twarde zasłony, mocna obrona, szybcy….to z Jimem będzie 5 wymagających takich graczy) a czy fajnie na rok czy dwa, jesli nie znajdzie contendera? tak, dla kibiców tak, przezimować do czasu otwarcia klubu w Vegas może…
a czy nie jest trochę tak, że contenderzy rozważają LBJ, ale czekają aż zostanie wolnym agentem i będą namawiać nie $$ a pierścieniem z kolejnym 4 klubem?
Wydaje mi się że Philla, Kings, Pelikans czy Bulls mogłby się skusić na Sochana, ale i tam może mieć problemy z grą.
No więc trzymamy kciuki, aby Smart odszedł lub został srogo przepłacony przez żółtych. Z austinem się udało.
Ciężka sprawa z Sochanem, tak naprawdę gość pasuje wszędzie, a zarazem nigdzie xd.
Za minimum to każda drużyna może chcieć Jeremiego bo warunki fizyczne ma, jak na obrońcę na kilka minut jest solidny, a do tego walczy na tablicach po obu stronach parkietu, a takie cechy przydają się na przestrzeni całego sezonu regularnego.
Ale z drugiej strony ciężko znaleźć drużynę która chciałaby dać Sochanowi jakiś dłuższy kontrakt za trochę wyższe pieniądze i chciałby na niego mocniej postawić.
Kiedy jesteś debiutantem czy drugo roczniakiem to drużyna może liczyć że ten rzut w przyszłości dołożysz i może chcieć w ciebie inwestować ale kiedy zagrałeś już 4 sezony, a twój rzut nie dość że nie wpada to jeszcze wygląda tragicznie to naprawdę ciężko być optymistą co do jakiejkolwiek obecności Sochana w NBA w roli większej niż sporadyczna.
Moim zdaniem jedyna nadzieja Sochana to trafienie do drużyny z krótką kadrą która po prostu musi stawiać na walczaków z ławki i próba wywalczenia sobie tam sensownej roli, na ten moment stawiałbym na drużyny w stylu Timberwolves albo Philadefia bo tam obecnie ma ławce na pozycjach 4/5 prawie nikogo nie ma i ciężko im będzie to kim wartościowym załatać.
Drużyny tankujace bym wykluczył bo im po prostu nie opłaca się stawiać na sochana skoro mogą stawiać na młodzików albo weteranów lepszych niż Sochan.
Myślałem o Charlotte, tam jest paru rzucających, a tożsamość defensywna (o ile Sochan jest w stanie to dac) może się przydać. Przy odpowiednim układzie dałoby się chyba go ukryć. A może Indiana? Dla sochana Hali też super,
Z Lebronem ,czy bez ciężko będzie GSW o play off. Ten pociąg już praktycznie odjechał.