NBA: nie ufam nowym Timberwolves | Pistons mogą stracić Jalena Durena

0

Wojny podjazdowej i wyścigu zbrojeń NBA ciąg dalszy, formalnie kluby nie mogą jeszcze gadać z free-agentami, a jednak za kulisami sporo się dzieje. Wszelkie dogadane transakcje, na razie transfery, wejdą w życie, gdy księgowi NBA podliczą miniony sezon. To będzie parę dni po pierwszym lipca. Co na razie wiemy? Wielkim echem odbił się wczorajszy transfer LaMelo Balla do Minnesoty. Od wczoraj sparuję z fanami Wilków i samego LaMelo na X. 

Hurraoptymizm przesłonił co niektórym trzeźwy osąd. Padają przykładowo porównania nowo-powstałych Timberwolves do ekipy Pacers 2025, która do siódmego meczu finałów zachowała mistrzowskie nadzieje. Eż to ludzie, koń na blachę mocz oddaje celniej niż to porównanie zgodne jest z rzeczywistością. 

Nie ufam nowym Timberwolves

LaMelo Ball i Anthony Edwards to dwa misie o bardzo małych rozumkach. Indywidualiści pozbawieni głębi i walorów poznawczych. Przepięknie za to utalentowani, obdarzeni doskonałymi warunkami fizycznymi koszykarze. Melo jest rozgrywającym o wzroście przeszło dwóch metrów, a jego plastyka ruchu i zręczność stoją na bardzo wysokim poziomie. Edwards ma końską dynamikę, jego piszczele przy starcie z piłką układają się niemal równolegle do podłogi. Chłop generuje moc, której nie posiada dosłownie nikt na pozycji rzucającego obrońcy. Jest szeroki w barach, grubokościsty, a piłka słucha się go nie mniej niż nowego kompana. 

Obaj panowie lecą na instynkcie, wewnętrznym głosie, melodii płynącej z wewnątrz, co wzmocnione ich zdolnościami ruchowymi tworzy spektakl uwodzący masy kibiców na całym świecie. Alley-oop spod własnego kosza, trójka z jednej nogi, wsady na przekór prawom fizyki, proszę bardzo! Tego chcą tłumy, za tym idą, temu się oddają i to ich przyciąga.

Zespół zarobi krocie na sprzęcie, na biletach, na lokalnych prawach do transmisji meczów, na reklamach. Jeżeli traktujemy NBA jako element stricte rozrywkowy, jak biznes generujący potężne dochody, transfer Balla do krainy wielkich jezior, to absolutny strzał w dziesiątkę.

Nie zamierzam nikomu psuć tego doświadczenia. Wolves będą drużyną niezwykle efektowną, karkołomnie, chaotycznie, burzliwie piękną. Będą momenty doniosłe, genialne wręcz. Jak to się mówi: zapierające dech w piersiach. If you don’t like that, you don’t like NBA basketball itp. itd. 

Jeżeli jednak traktujemy NBA jako dyscyplinę sportu… mam dla kibiców Minnesoty niezbyt popularną i wygodną informację. To nie jest skład, który stać na mistrzowski tytuł. 

  • PG: LaMelo Ball
  • SG: Anthony Edwards / Terrence Shannon Jr / Donte DiVincenzo
  • SF: Ayo Dosunmu / Julian Philips
  • PF: Jaden McDaniels
  • C: Rudy Gobert / Joan Beringer

-> Rozgrywający i center to gracze jednej strony parkietu.

-> Edwards będzie dopiero musiał udowodnić, że leży mu gra off-ball, bo choć z roku na rok jego skuteczność rzutów bez kozła rośnie, dobrze wiemy, że ANT lubi ofensywę zwolnić, zakozłować raz czy dwa dla złapania rytmu, balansu, kalibracji. 

-> Melo, jeśli chodzi o styl, ma zdolności adaptacji bliskie zeru i jeśli trener Chris Finch będzie próbował zamknąć go w ramy, poddać dyscyplinie taktycznej, jedynie odbierze mu walory i długofalowo drużynę osłabi. Melo, zresztą podobnie jak Edwards, i tak zagra „po swojemu” i nie należy im przeszkadzać.

-> Tu nie możemy liczyć na głębokie porozumienie, zaufanie na linii trener / czołowi gracze, bo percepcja chłopaków na to nie pozwala, więcej nie napiszę, bo nie chcę nikogo obrażać. A jeśli nie ma połączenia, nie ma progresu, który powinien dokonywać się z czasem. Dostajesz to i dokładnie to, co danego dnia chłopaki ze sobą przyniosą. Będą nie w nastroju, ekipa będzie rozchwiana. Przyjdą nabuzowani, pojawi się energia i entuzjazm. 

Wszelka krytyka i próby narzucenia dyscypliny będą ze szkodą, z narażeniem utraty relacji, które i tak nie zaistnieją, zobaczycie. Już zbyt długo w tym siedzę, aby się nabrać na efektowne nazwiska i wielkie talenty. Ile ci dwaj narobili już nieślubnych dzieci? Jak można takich dwóch ancymonów mianować liderami i liczyć, że z tego będzie mistrzowski tytuł, sukces najwyższy, wymagający dojrzałości, pracy nad słabościami, koncentracji, poświęcenia dla dobra ogółu. 

Przecież oni dotąd niczego nie poświęcili i z żadnym życiowym niepowodzeniem nie zmierzyli, to się z nich wylewa i trudno komuś w moim wieku, temu kibicować na poziomie ludzkim. 

Jesteś niedzielnym kibicem, być może znalazłeś swą ulubioną ekipę. Długoletni fani koszykówki uśmiechną się na ten twór z pobłażaniem. 

-> Gdyby tego było mało, oddali obronę, zbiórkę, fizyczność, czyli rzeczy, które określały ten zespół na przestrzeni lat. Nie dysponują już także strzelcem na pozycji centra, co odbierze pewne opcje, do których byli przyzwyczajeni. A gdy w końcu pojawią się niedogodności, trudności, gdy gruchnie na nich rzeczywistość, obawiam się, że szatnia może eksplodować. 

-> Chris Finch oddaje pole, przygotuje im strukturę gry, będzie obecny, ale on już wie, że resztki kontroli, zarówno taktycznej co psychologicznej stracił. Dotąd borykał się z jednym samograjem, teraz będzie ich miał dwóch. Skoro mówiliśmy o porównaniu do Pacers, wymagający dyscypliny taktycznej Rick Carlisle nie mógłby pracować w takich warunkach i jak go za to szanuję. 

-> Terrence Shannon Junior to kolejne powielenie talentu na obwodzie, ten chłopak kwitnie gdy mu dać piłkę pod pachę i pozwolić mijać obrońców. Jako off-ball scorer jest absolutnie przeciętny. 

-> Oczekujemy ofensywnego progresu od McDanielsa, ale to także nie był i nie jest naturalny „shooter”. Zdarzają mu się owszem występy imponujące: trafienia dystansowe, ataki closeoutów, floatery i penetracje. Nie ufam natomiast za grosz jego powtarzalności w tym względzie. Dotąd brał na siebie najcięższy kaliber rywala, jest wybitnie wszechstronnym obrońcą, ale teraz grać mu przyjdzie o pozycję wyżej, na dodatek bez widocznego na horyzoncie zmiennika. 

-> Rudy Gobert skorzysta na pewno na obecności Melo, ale czy można w 2026 roku wygrywać z centrem nie stanowiącym jakiegokolwiek zagrożenia rzutowego? Wymienialiśmy niedawno mistrzowskie zespoły, triumfatorów ligi z ostatnich ośmiu lat i nieprzypadkowo każdy z nich miał środkowego z trójką. 

Studźmy zatem, zimną wodą lejmy na buchające oczekiwania względem Minnesota Timberwolves 2026/2027, bo tak będzie po prostu zdrowiej, a przecież nawet nie poruszyłem kwestii zdrowia i potencjalnych konfliktów! Dwóch rozpieszczonych bachorów, od dekady otoczonych wyłącznie czołobitnością i potakiwaniem, nie znających odmowy, konieczności zejścia na dalszy plan, odpuszczenia, poświęcenia dla dobra ogółu. Naprawdę uważacie, że to się może udać? 

Detroit Pistons grają ostro

Środkowy Jalen Duren podobno „zgasł”, dowiedziawszy się o wysokości oferty przedłużenia kontraktu, jaką przedstawili mu Pistons. Mówi się o opcji sign and trade, na co podniosły się głowy wielu ligowym menedżerom. Między innymi ekipie Los Angeles Lakers, którzy szukają środkowego do tańca z Luką Doncicem. Moim zdaniem debatować będą jeszcze parę dni, po czym oferta wejdzie na poziom akceptowalny dla obu stron. 

Reprezentacja 22-letniego Durena domaga się kontraktu bliskiego maksymalnej gaży. Dla mojej i Waszej informacji: super maksymalna, pięcioletnia oferta w przypadku tegoż centra to rząd wielkości 287 milionów dolarów za okres pięciu lat. To nie przejdzie, rozmowy trwają. Zobaczymy co zaoferuje rynek, Duren jest zastrzeżony free-agentem, co oznacza, że Pistons mają prawo wyrównać dowolną ofert płynącą z zewnątrz i zachować środkowego u siebie. 

A może sign and trade? Czy wierzymy, że Duren wraz z pojawieniem się w klubie drugiego ball-handlera oraz poprawą spacingu, wejdzie na jeszcze wyższy poziom? Zdania są podzielone, a co Wy sądzicie? 

Other NBA news

-> Zgodnie z przypuszczeniami, OKC oddają za „darmo” kolejnego zawodnika próbując zachować w składzie Hartenstein i/lub Dorta. Wczoraj pożegnali Aarona Wigginsa, tym razem padło na snajpera Isaiah Joe, którego przejęli Detroit Pistons w zamian za picki II rundy draftu. I super, wiadomo że Motor City potrzebują strzelców. 

-> Boston Celtics chcą spuścić ze smyczy coraz bardziej dokazującego Jaylena Browna. Nie podoba mu się rola 1B, nie zgadza się z nią. Brown ponoć nie był fanem przywrócenia Jaysona Tatuma (1A) w końcówce minionego sezonu. Na moje lekko pomieszało mu się w głowie choć wydawał się rozsądny. 

Brad Stevens przyjmuje telefony, ale ceną wyjściową za usługi Browna są aż CZTERY wybory I rundy draftu. Ciekawe, zważywszy że Giannis Antetokounmpo poszedł za trzy picki, prawda? Wyglądamy rozwiązania tejże sagi, która może dodatkowo namieszać w ligowym krajobrazie na przyszły sezon. A może sign and trade Brown <> Duren? Też byłoby ciekawie. 

-> Memphis Grizzlies wkrótce gotowi będą dopłacić, aby ktoś zdjął im z budżetu Ja Moranta. Do końca umowy pozostały dwa sezony w kwocie 42 i 44 milionów dolarów. Morant zupełnie jak LaMelo czy Trae przed paroma miesiącami, to gracz efektowny, ale nie sposób budować wokół niego zespołowe sukcesy, a głowa jego jest nie do naprawy. W sumie się nie dziwię, zobaczcie na niedawne popisy Tee Moranta, 51-letniego ojca Ja: 

To wszystko na ten moment, życzę Wam fantastycznego, słonecznego weekendu. Patronami odcinka są Paweł „Sentino” Sentkiewicz oraz A Podlasiński, dziękuję bardzo. BG

Komentuj

Gwiazdy Basketu