Mamba Mentality: co motywuje Kobe Bryanta

31

Na przestrzeni lat niezliczoną ilość anegdot przywoływaliśmy na temat legendarnej “etyki pracy” Kobe Bryanta:

  • że potrafi CAŁY dzień tłuc fade-awaye przez prawe ramię, a kolejnego dnia to samo przez ramię lewe;
  • że nie śpi w nocy szlifując mechanikę rzutu albo jeździ 65 kilometrów po pustyni na rowerze;
  • że bierze kąpiele w wodzie o temperaturze 4 stopni, ni mniej, ni więcej;
  • że wisi głową w dół zamknięty w kriokomorze, zapijając wyciągiem z jąder smoka;
  • że od 25 lat trenuje po 8-16 godzin dziennie, a każdą myśl i marzenie senne dominuje koszykówka;

WCIĄŻ dominuje koszykówka. Od ćwierćwiecza ten facet daje na 100%. Pytanie: skąd bierze na to siły psychiczne? Skąd ogień, który wciąż nakazuje mu pchać ciało ku granicom wytrzymałości? Co motywuje Kobe Bryanta?

#Czy chodzi o pieniądze?

Przecież jemu nie opłaca się schylać po banknot 10 złotowy znaleziony na ulicy! Biorąc pod uwagę sumę zarobków, zarówno z gry dla Lakers jak i kontraktów sponsorskich, kiedyś liczyliśmy, że Kobe zarabia około 6 złotych na sekundę. KAŻDĄ sekundę swojego cennego życia. Tak od wielu lat. Czas to pieniądz! Jeśli dobrze się postara, a inwestycje biznesowe wypalą, może w niedalekiej przyszłości zostać… miliarderem.

Idąc tym tropem, nie sądzę by chodziło o finanse, bo tego rodzaju kasy człowiek ani jego bliscy po prostu nie są w stanie wydać! Kolejne zera na koncie nie stanowią różnicy. Nie wierzę by na tym etapie to one nakazywały Kobe grę np. z zerwanym więzadłem w nadgarstku ręki rzucającej…

kor

#Czy chodzi o respekt?

Może więc szacunek współpracowników / opinii publicznej tak mocno dźwięczy w uszach i sercu Kobe? Śliska sprawa w jego przypadku. Bez wątpienia nie pozostaje obojętny na słowa i czyny ludzi wokół. Gdyby tak było, nie słyszelibyśmy kolejnych opowieści jak ogrywał młodego T-Maca 1-na-1, jak wyzywał na pojedynek Jordana, jak nabijał z kozaczącego Kyrie Irvinga, jak nie mógł ścierpieć komentarzy, że wszystkie sukcesy zawdzięcza Shaqowi etc.

Elaborat mógłbym zmajstrować na temat jego skomplikowanych relacji ze współpracownikami. Pamiętacie gdy mówił o Shaqu:

Jego lenistwo doprowadzało mnie do szału. Twoim obowiązkiem jest trenować każdego dnia. Nie wolno ci ślizgać się przez gówno.

Na temat Smusha Parkera:

Wolałbym  być postrzegany jako zwycięzca niż dobry kolega z zespołu. Chciałbym, aby obie te rzeczy szły w parze, ale tak się nie da. Nie mam nic wspólnego z leniwymi ludźmi, którzy winią innych za brak własnego sukcesu. Sukces jest efektem ciężkiej pracy i wytrwałości. Żadnych wymówek.

Czy tak gada facet, któremu zależy na szacunku / relacjach z kolegami? Przez lata odnosiłem wrażenie, że Bryanta kręcą wyłącznie zwycięstwa. Ale jak widać i to nieprawda – jak za chwilę się przekonacie…

Powiem Wam jak widzę karierę Kobe. Mógłbym podzielić ją na etapy:

Etap 1: supertalent 

Do ligi trafił jako 18-letni fenomen. Czystym talentem bił ludzi po oczach. Rzucał wyzwania ówczesnym gwiazdom ligi i stroszył przy każdej nadarzającej okazji.

Etap 2: praca 

Następnie, dzięki ciężkiej pracy zyskał status gwiazdy. Szlifował, polerował, doskonalił swój warsztat, dzięki czemu stopniowo wspinał się na szczyt łańcucha pokarmowego NBA.

Etap 3: prime

Potem nadszedł okres fizycznego “prime”, w którym Kobe bił wszelkie rekordy indywidualne wraz 81-punktowym absurdem w 2006 roku. Udowadniał całemu światu, że stoi na samym szczycie góry zwanej NBA i nie zamierza z niego schodzić.

Etap 4: charyzma 

Kolejno Kobe wszedł w fazę dojrzałości koszykarskiej, stając graczem kompletnym, prawdziwym liderem mistrzowskich Lakers. Kibicował kolegom, wspierał ich dążenia. Tłumaczył niuanse gry, a jego nagrodą były dwa kolejne tytuły.

Etap 5: gniew 

Po sukcesach przyszły porażki jak to bywa w sporcie. Nie udał się eksperyment Dwightem Howardem, kolejni trenerzy nie mieli pomysłu na zagospodarowanie talentów tkwiących w ekipie Lakers. Kobe na powrót stał się cierpki. Powalał surowym stylem bycia. Krytykował wszystkich wokół, znów “brał na siebie”, nie patyczkował. Rzucał “śmiertelne” spojrzenia:

Etap 6: ?

Kontuzje zepchnęły Mambę z pierwszego miejsca na koniec kolejki. ESPN nie umieścił go nawet w dziesiątce najlepszych rzucających-obrońców, a kolejni “eksperci” nie dają szans na powrót w chwale.

Kobe balansuje między spoczywającym nań ciężarem oczekiwań oraz byciem mentorem dla młodszych kolegów. Między miejscem Lakers w tabeli oraz miejscem własnym w rankingach najlepszych koszykarzy NBA. Przeczuwa, że o sukcesy będzie trudno. Nie wie czego spodziewać po starzejącym się ciele, do którego po latach nabrał chyba nieco pokory.

Trudny to dla niego okres. Psychicznie najłatwiej mu więc wycofać się do etapu 2. Tego, który zna najlepiej. Tego, który nigdy go nie zawiódł. Posłuchajcie co ma Wam do przekazania. Co naprawdę motywuje Kobe Bryanta:

Oto jestem z pięcioma tytułami na koncie. Oto jak opinia publiczna definiuje sukces lub jego brak. Wszystko OK, ale nie to mnie motywuje. Ja chcę wciąż się uczyć i stawać lepszym. To dlatego wciąż tu siedzę po osiemnastu latach. Zdeterminowany by powrócić z zemstą w oczach. Oto co ja nazywam sukcesem. Nie chodzi o cel, chodzi o podróż, która do niego prowadzi.

Dla nieogarniętych językowo: oto inne ciekawe fragmenty:

Mówią, że żeby być nie do zatrzymania trzeba mieć wiele manewrów. Ja mam dwa. Dwa na obwodzie i dwa tyłem do kosza.

Trzeba uczynić koszykówkę prostą.

Aby być nie do zatrzymania najpierw musisz być przewidywalny.

Niechże ten sezon już się zaczyna! Go Lakers! Go Mamba!

Ostatnie Wpisy

31 comments

  1. Array ( )
    Odpowiedz

    Gram w piłkę nożną, inny sport ale relacje trener-koledzy-ja takie same. Podczas licznych moich potknięć trener strasznie mnie wyzywał, darł na mnie {xxx}, że miałem ochotę wyjść z szatni i {xxx} coś po drodze, wiedziałem, że dam mu tym satysfakcję, trenowałem więcej i częściej, oprócz regularnych treningów organizowałem sobie ich coraz więcej samemu. Gdy w sezonie nasza drużyna miała pierwsze miejsce i awansowała oczko wyżej, podszedł do mnie i powiedział “ciesz się, kiedy trener cie wyzywa, bo wtedy widać, że mu na tobie zależy i pcha cie to do działania”. Cieszcie się, że macie okazje grać u boku Bryant’a bo on nie jest ich przyjacielem z boiska on jest ich trenerem, mentorem i motywacją.

    (37)
  2. Array ( )
    Odpowiedz

    nigdy nie jarałem się brajantem, kopia Jordana która nigdy mu nie dorówna,
    Jordan Nigdy nie przegrał w finale NBA
    Kobe przegrał 2 razy z detroit i z mavs!

    (-94)
  3. Array ( [0] => subscriber )
    Zdjęcie profilowe BG
    Odpowiedz

    Kobe ma wręcz ‘nieziemskie” podejście do koszykówki, podziwiam go za upór w dążeniu do wyznaczonych celów. Co więcej sam chciałbym mieć w sobie odrobinę jego “zawzięcia” 😉
    Mam nadzieję, że w najbliższych sezonach “da szkołę” tym wszystkim niedowiarkom a swoim fanom wiele okazji do uśmiechu kiedy będą go oglądać.
    Zacytuję autora artykułu:
    “Niechże ten sezon już się zaczyna! Go Lakers! Go Mamba!”

    (9)
  4. Array ( [0] => subscriber )
    Zdjęcie profilowe Lukel
    Odpowiedz

    Wystarczy porównać kategorię wiekową Kobiego, żeby zobaczyć co ten człowiek potrafi osiągnąć swoją morderczo ciężką pracą. Dyscyplina i poświęcenie treningom level hard

    (5)
  5. Array ( )
    Odpowiedz

    Kobe jakby chcial (a jestem w 100% pewny ze chce) to nadal bedzie gral na poziomie przynajmniej All Star i bedzie zjadal na sniadanie gosci typu “Najlepszy SG w lidze” Harden, czy tych z “nowszej generacji” jak Klay Thompson czy Brandon Jennings. Ja powiem tylko tyle pamietacie blok na Jamesie w All Star 2013? 😀

    (14)
  6. Array ( [0] => subscriber )
    Zdjęcie profilowe matrix
    Odpowiedz

    “że od 25 lat trenuje po 8-16 godzin dziennie”

    To już wiemy dlaczego ma taki wielki brzuch. Pozostałe punkty równie inteligentne i wiarygodne.

    (-7)
  7. Array ( )
    Odpowiedz

    Znowu poleci hejt XD wchodzę sobie na portal, a tu psikus i KOLEJNY artykuł o tym jaki Kobe jest rewelacyjny, jak ciężko pracuj i tak dalej, i tak dalej. Ile można pisać o tym samym?

    (-5)
  8. Array ( [0] => subscriber )
    Zdjęcie profilowe Kubano
    Odpowiedz

    Iggy

    Bo to motywuje czytelników do doskonalenia swoich umiejętności. Ja po czymś takim mam chęć coś zrobić, a jak zobaczę tutaj Howarda śmiejącego się że spudłował osobisty, to nie chce mi się nic.

    (11)
  9. Array ( [0] => subscriber )
    Zdjęcie profilowe lakerboy
    Odpowiedz

    @Kubano mi się tam chce po takiej akcji wyjść tam i strzelić w łeb tego {xxx}… a może raczej samemu sobie strzelić w łeb mając świadomość, że istnieją ludzie, którzy z pełnym profesjonalizmem podchodzą do pełnionych przez siebie funkcji (i nie chodzi mi tylko o basket), ciężko pracują, dają z siebie wszystko ale niestety nic od życia nie mają, wręcz cały czas pod górkę. A wyjdzie taki pajac, walnie jakąś gafę, skwituje to głupkowatym śmiechem i z jeszcze szerszym uśmiechem zainkasuje swoje kilka milionów… :/

    (5)
  10. Array ( )
    Zdjęcie profilowe Ciuus
    Odpowiedz

    Kobe jest takim C. Ronaldo w świecie koszykówki. Ciągle musi udowadniać, że jest najlepszy. Jordan nigdy tego nie musiał robić. Po prostu był najlepszy.
    Teraz takim C Ronaldo jest LeBron, który sam siebie musi nazywać najlepszym i udowadniać wszystkim, że tak jest zamiast po prostu być obecnie najlepszym graczem NBA. Tymczasem taki Leonard robi swoje i pokazał gdzie jest LBJ w drodze na szczyt w tegorocznych finałach.

    Bryant to niezmordowana praca, tą pracę należy podziwiać. Niestety przez tą pracę zapomniał czym jest koszykówka.

    (-4)
  11. Array ( )
    Zdjęcie profilowe Ciuus
    Odpowiedz

    lakerboy
    Howard nie trafi FT i co ? Ma się rozpłakać ??
    Kobe wygrywał mistrzostwa i nie świętował. To po co grać? Po co ciągle udowadniać swoją wartość skoro nie ma się z tego satysfakcji ? Dlatego Kobe jest taki jaki jest. Chce usiąść na starość w fotelu i zobaczyć co osiągnął zamiast zobaczyć jakie miał wspaniałe życie.

    (-4)
  12. Array ( )
    Odpowiedz

    Ktokolwiek piszę coś złego na temat Kobe’go na tym portalu jest dissowany, ilość unlike’ów w tym przypadku jest wprost proporcjonalna do ilości czytelników reprezentujących gimbazę, która nie jest w stanie zrozumieć, że nie tylko Kobe ciężko pracuje… Wzdychacie do pana “nie podaje” i wręcz kipicie nienawiścią do Howarda czy Hardena przez osobiste, brak obrony, profesjonalizmu… osobiście nie przepadam za tym pierwszym ale ma coś czego wielu “fanatykom” Bryanta brakuje – dystansu! jest czas na trening i jest czas na zabawę podczas treningu, integracje w grupie, rzuty z połowy czy inne pierdoły, nie każdego od razu trzeba mieszać z błotem bo nie podpadł do gustu Kobe.

    Pozdrawiam

    (4)
  13. Array ( )
    Odpowiedz

    Czuc ogromną miłość autora do Bryanta. Artykuł tendencyjny zbyt schlebiajacy temu badz co badz swietnemu koszykarzowi, który moim zdaniem mimo wszystko mógł a nawet powinien osiągnac duzo wiece! Zawodzil przeciez wielokrotnie…………. duet ktory tworzyl z najlepszym centrem ostatnich lat powinien zdobyc o wiele wiecej niz te 3 tytuly. Ba ta dwojka powinna stworzyc najlepszy duet w historii NBA, taki ktory nie bylby jednym z głownych kandydatow do tego tytulu a bezdyskusyjnym numerem jeden(taki talent!takie warunki fizyczne! a to wszystko x2). Ci dwaj gracze z absolutnej czołowki ligowych legend powinni by duzo lepiej zapamietani.
    Ja zdania nigdy o nim nie zmienie Kobe to zawodnik wybitny ale lider słaby. Wszystko przez ogromny egoizm i brak tych pozytywnych cech lidera(tych negatywnych które również sa potrzebne ma aż nadto).
    Spora czesc swojej kariery narzekał na bral wsparcia ale ciezko idzie mu wspolpraca z innymi supergwiazdami typu Shaq,Dwight a ostatnio nawet Gasol który mówił ze jest niby OK a kiedy nadarzyla sie okazja to od razu zwial z tonacego okretu. Nie ma sie co dziwic ze ostatnimi czasy w Los Angeles nie chca grac gracze z najwyzszej ligowej półki(dobra graja ale dla Clippers). A to przeciez dziwne bo klub ten ma w stanach pozycje naszego europejskiego Realu który moze wszystko a kibicuje mu sie na całym swiecie. LA Stars los Galacticos.
    Osobisice jestem ciekaw jak potoczylaby sie kariera Bryanta gdyby został w Charlotte,gdzie maly rynek nie otoczylby go gwiazdami najwiekszego kalibru i armia swietnych role players. Składów mistrzowskich jak i przegranych Lakers nie bede przytaczał, kazdy kto sledzi ostatnie kilkanascie sezonów NBA wie jak wielu fantastycznych graczy wystepowalo w fioletowych koszulkach.

    (3)
  14. Array ( [0] => contributor )
    Zdjęcie profilowe Leszczu13
    PATRON
    Odpowiedz

    Kobiego motywuje pycha, egoizm i zadufanie w sobie…. Na emeryture niech sie juz wybierze, abym mogl kibicowac moim ukochanym Lakersom…

    (-10)
  15. Array ( [0] => subscriber )
    Zdjęcie profilowe lakerboy
    Odpowiedz

    @Ciuus nie jeden jedyny Kobe w historii NBA miał profesjonalne podejście i nie tylko Howard, czy Harden wkurzają swoim olewającym podejściem. Może i wychowałem się na Kobe’m, jestem jego fanem, ale moim największym idolem (i osobiście GOAT) jest Magic.

    Oglądałem kiedyś wywiad z Magiciem, gdzie opowiadał jak wielka rywalizacja była między nim, a Birdem, czy innymi wielkimi tamtych czasów. Przychodził na trening i słyszał ich wyniki/osiągnięcia z meczy dnia poprzedniego i jedyne co mu po głowie chodziło przez reszte dnia to pobić ich wyczyn, być lepszym (w dodatku Pat Riley go też podpuszczał, wiedząc że jak go odpowiednio nakręci przed meczem, ten stworzy fenomenalne widowisko). I to cechowało i cechuje tych najlepszych, chęc stawania się coraz lepszym każdego dnia, zawieszania tej poprzeczki coraz wyżej i wyżej, pokonywania kolejnych barier. Pajacowatemu Koniowi, czy Hardenowi do takich daleko (przynajmniej na razie). Nie mówię, że trzeba być śmiertelnie poważnym 24 na dobę, sam mam naturę dowcipnisia, a taki Earvin Johnson to wręcz chodzący uśmiech, ale nie gubić przy tym profesjonalizmu. Odbierz Howardowi warunki fizyczne, a ogra go taki Robert Sacre…

    (2)
  16. Array ( [0] => subscriber )
    Zdjęcie profilowe wojtek23
    Odpowiedz

    Kiedyś nie lubiłem Kobego, ale z czasem coraz bardziej zacząłem go doceniać. Owszem ma trudny charakter i pewnie nie chciał bym grać z nim w jednej drużynie, ale jeżeli chodzi o indywidualne umiejętności, to wciąż dla mnie nr. 1 na pozycji SG w lidze. Ciekawe jest to, że często mówi się o nim, że nie podaje, a w statystykach z kariery ma prawie 5 asyst na mecz, dla porównania Jordan miał 5.3, a taki D Wade około 6, więc na tej pozycji to jest normalna średnia.

    (2)
  17. Array ( )
    Odpowiedz

    Pod względem czystych umiejętności, nie biorąc pod uwagę wieku, atletyzmu itp, to nie tylko najlepszy SG , ale w ogóle najlepszy zawodnik tej ligi.

    (1)
  18. Array ( )
    Odpowiedz

    @Iggy, Kobe jest cwaniakiem, mówił że jest najlepszy ale potrafił to udowodnić, Harden mówi, że jest najlepszy ale słabo mu wychodzi udowadnianie tego a lata lecą. Facet nie powinien rzucać słów na wiatr.

    (0)
  19. Array ( [0] => subscriber )
    Zdjęcie profilowe wojtek23
    Odpowiedz

    @Marek masz rację Kobe pod względem umiejętności czysto koszykarskich jest wciąż najlepszym graczem tej ligi. Generalnie mi imponuje to jak on pracuję nad sobą i ile pasji wkłada w to by utrzymać się na najwyższym poziomie. Dlatego nie dziwi mnie, że dostaję szału gdy widzi jak niektórzy olewają temat, albo jak przychodzi trener i mówi biegniemy do przodu i szybko rzucamy, a w obronie to jakoś to będzie ;).

    (2)

Gwiazdy Basketu