Mike Taylor: architekt sukcesu polskiej reprezentacji

19

Nie byłoby ćwierćfinałów mistrzostw świata dla naszej koszykarskiej reprezentacji bez podania Ponitki, celności Cela, impulsu Koszarka, obrotówki  Hrycaniuka czy osobistych Waczyńskiego. Malkontenci wskażą pewno słabą grupę, filozofowie uwzględnią budującą rolę porażek z Izraelem, Finlandią czy Węgrami. Za obecny sukces, tak jak i poprzednie rozczarowania, odpowiada jeden i ten sam człowiek o piskliwym głosie oraz niezwykłej dozie pozytywnego nastawienia – 47-letni Mike Taylor.

Dno, drewno, żenada

Luty 2018 roku, Polska przegrywa z Węgrami siedmioma punktami i na początku rywalizacji o awans do MŚ legitymuje się bilansem 2-2. Zawodnicy z orzełkiem na piersi nie trafiali ani zza łuku, ani spod samej obręczy sam na sam z koszem. Internet zalała fala niezadowolenia ze strony tej garstki kibiców, która wciąż interesowała się rodzimym basketem – “dno, drewno, żenada, odpuście sobie lepiej te kwalifikacje” – to tylko łagodniejsze z wielu komentarzy.

Po meczu z Węgrami Taylor może pochwalić się bilansem 16 zwycięstw i 11 porażek. Prasa plotkarska informowała, że kadrowicze przed spotkaniami bawili się do późnych godzin wieczornych na mieście. AJ Slaughter nie pojawiał się póki co na okienkach reprezentacyjnych, a niektórzy zaczynali sugerować powtórkę z Davida Logana, który swego czasu zapewniał, że może grać choćby dla Afganistanu i nie widzi w tym żadnej różnicy. Swój sprzeciw wobec rozdawaniu paszportów obcokrajowcom wyraził między innymi Kamil Łączyński.

Nie był to dobry czas dla polskiej koszykówki, w pamięci były wciąż porażki na poprzednich Eurobasketach, w tym ta dotkliwa z reprezentacją Finlandii, gdy zmarnowaliśmy 9 oczek przewagi. Doskonale pamiętam jak rzucałem klapkami po mieszkaniu i musiałem później wyjść na długi spacer z psem by cokolwiek z tego spotkania zrozumieć.

Sierpień 2019

Awansowaliśmy! Pokonując między innymi Włochów i Chorwatów z graczami NBA w składzie po 52 latach przerwy wreszcie wywalczyliśmy awans na Mistrzostwa Świata. Pojawiły się jednak głosy, że już sama kwalifikacja do grona najlepszych drużyn globu jest sufitem tej ekipy, w sparingach graliśmy źle: 7 porażek i 3 zwycięstwa podczas przygotowań w Hamburgu, Pradze i Lublinie. Celebrując koniec urlopu prawie zaspałem na mecz z Wenezuelą, który miał otworzyć i właściwie zdefiniować dla nas całe MŚ. Nerwowo obgryzając paznokcie włączyłem laptopa i…

Dalszą część tej historii dobrze znamy.  Gdy piszę te słowa Slaughter opowiada przed kamerami o grze w ping-ponga, Adam Waczyński i Olek Balcerowski ucinają sobie pogawędki po hiszpańsku, a Mateusz Ponitka opowiada o walecznym nastawieniu drużyny. Czekamy na Argentyńczyków zrelaksowani, pewni siebie, z bilansem 4-0. Mike Taylor pewnie siedzi w pokoju i obmyśla kolejną błyskotliwą przemowę.

Motywacja

FIBA w czwartej odsłonie Power Rankingu oprócz dobrej gry polskich koszykarzy doceniła też przemowę Mike’a Taylora, którą polecono do obejrzenia wszystkim kibicom, a z rady tej skorzystało póki co prawie 130 tysięcy osób. Słynne “Give up Mr. Cruz” z filmu Coach Carter widziało niemal 18 milionów internautów, więc jeszcze trochę nam brakuje.

Ciężko znaleźć dwie tak inne osobowości, jak kreacja Samuela L. Jacksona i nasz Mike Taylor. Pierwszy jest wymagający, surowy, uśmiecha się pod przymusem a graczy trzyma żelazną ręką. Zasady, konsekwencja, zobowiązania. Drugi zawsze pogodny i optymistyczny, miły facet – uwierzcie, to zdanie znajdziecie w prawie każdym wywiadzie, w którym rozmówca porusza wątek trenera polskich koszykarzy. Ufa swoim zawodnikom, a oni odpłacają mu się tym samym. Na urodziny przed Eruobasketem dostał tortem prosto w twarz, o czym rozpisał się nawet SuperExpress. Przyjrzyjmy się bliżej temu facetowi z Pensylwanii.

Homo viator

Richard Taylor trenował Clarion University, syna sadzał zazwyczaj na końcu ławki rezerwowych by podawał piłki i uczył się podstaw koszykówki.

Uważam ojca za mój największy wzór. Pomógł mi zrozumieć jak komunikować się z graczami, jak zarządzać ludźmi i zrozumieć detale tego fachu, wykraczające poza system zero jedynkowy. Pamiętam gdy wygrałem mistrzostwo z Hamburgiem, następnego dnia rozmawialiśmy przez Skype a on wytykał mi błędy naszej obrony. Powiedziałem tylko : Tato! Właśnie zostaliśmy mistrzami [MT]

Choć zaraz po uczelni Mike zajął się trenowaniem, to miłość do gry nie mija tak łatwo… swego czasu występował w WNBA (Warszawskim Nurcie Basketu Amatorskiego) w debiucie uzyskując 19 punktów 5 zbiórek i 6 asyst. Rywale zapamiętali go jako fizycznie grającego rzucającego, mądrze i cierpliwie egzekwującego akcje pick & roll.

Na uczelni grywał i w kosza i w futbol amerykański, już kończąc studia i pisząc magisterkę pracował jako asystent trenera w Clarion University, by po dwóch sezonach wrócić na swoją alma mater IUP i asystować Ronowi Roghterowi. Brał też udział w programie Planet Basketball, który przygotowywał drużyny na tournee po Ameryce Południowej i Europie.

W tym czasie pracowałem całe lato na obozach koszykarskich przemierzając Stany wzdłuż i wszerz. Chciałem nawiązać kontakty i uczyć się od jak największej liczby trenerów [MT]

Zarekomendowany przez swojego przyjaciela trafił pierwszy raz za ocean, do trzecioligowego wówczas klubu BV Chemnitz 99, z którymi w debiutanckim sezonie awansował do wyższej klasy rozgrywek z bilansem 22-4. Lato ponownie spędził w Stanach, trenując między innymi Jimmy’ego Kinga ze słynnych Fab Five. Kolejny przystanek, Anglia, wydaje się być nieco egzotyczny dla fanów basketu, ale należy pamiętać, że w Wielkiej Brytanii pracował wówczas między innymi Nick Nurse, dzisiejszy mistrz z Toronto Raptors. Niestety Essex Leopards nie powtórzyli sukcesu niemieckiego zespołu i Mike Taylor znów musiał szukać pracy.

Ratiopharm Ulm 2003-2011 i Czechy

Niemiecka drużyna to najdłuższy postój Taylora w jego podróżniczej karierze trenera. Minęły dwa solidne lata i zespół przegrywając zaledwie jeden mecz w sezonie awansował do pierwszej dywizji Bundesligi, następnie w latach 2008-2009 dostał się nawet do playoffs. Pomysł na Ulm powoli zaczął się jednak wyczerpywać, a wtedy z propozycją pracy dla reprezentacji Czech pojawił się Pavel Budinsky, kolega Taylora.

Skorzystałem z tej szansy i zostałem asystentem reprezentacji Czech na cztery lata. Gracze rozwijali się każdego lata, mieliśmy grono twardych, walecznych zawodników, ale to dodanie Satoransky’ego i Vessely’ego zmieniło tę drużynę [MT]

Kto oglądał starcie naszych południowych sąsiadów z Brazylią, ten wie jak mądrze i skutecznie potrafi bronić ta drużyna. Postawa Czechów w Chinach zmienia nieco perspektywę przegranego sparingu w Pradze. Taylor tak po latach wspomina czas spędzony z ekipą Satoransky’ego, z którą przebywał między innymi na Eurobaskecie w Słowenii.

Doceniam cztery lata spędzona w Czechach w roli asystenta. Mam w tym kraju przyjaciół na całe życie. Nie mogę się doczekać spotkania byłego trenera kadry Pavla Budinsky’ego i jego rodziny [MT]

Słoweński Eurobasket wspominamy nieco mniej optymistycznie, to właśnie Czesi odebrali nam szansę na wyjście z grupy. Choć prowadziliśmy po pierwszej kwarcie 25:12 to po zaciętej walce Barton celnym rzutem wyprowadził rywali na jednopunktowe zwycięstwo 4 sekundy przed końcem meczu. Nie przypomina Wam to sytuacji z meczu z Rosjanami, tylko, że tym razem to my mieliśmy po swojej stronie Mike’a Taylora?

Piątka z Kevinem Garnettem i treningi z Rondo

W sezonie 2011/2012 Taylor znów spotkał na swojej drodze Nicka Nurse’a, tym razem pełnił rolę jego asystenta w Rio Grande Valley Vipers, zapleczu Houston Rockets, by już po roku objąć samodzielne stanowisko trenera w Maine Red Claws.

Mike przekonał nas nie tylko swoim doświadczeniem trenerskim, ale entuzjazmem i zdolnościami w rozwijaniu talentów młodych graczy. Łączy w swojej osobie doświadczenie amerykańskie i europejskie, co może znacznie przydać się organizacji Celtów [Austin Ainge]

Dowodzeni przez Taylora Red Claws pierwszy raz w historii klubu awansowali do playoffs, a wraz z zespołem trenowały postaci pokroju MarShona Brooksa i Rajona Rondo. Taylor nabrał w Stanach doświadczenia, które później często było bagatelizowane w Polsce, szczególnie zaraz po podpisaniu kontraktu. Praca dla organizacji Celtics, bliskie relacje z Dociem Riversem i Bradem Stevensem czy prowadzenie na treningu pyskatego Rondo to nie przelewki.

Rondo był świetny, podszedł do całej sytuacji bardzo profesjonalnie. Chłopcy byli podekscytowani wspólnym treningiem, a on wniósł mnóstwo intensywności do naszych zajęć [MT]

Obu uważam za niesamowitych trenerów. Doc i Brad są doskonałymi osobami do współpracy i nauki. Są świetnymi mówcami, posiadają własną filozofię gry. Dostosowanie się do nich jest proste gdy masz szczere chęci i pracujesz dla dobra drużyny. Miałem okazję dużo czasu spędzić ze Stevensem podczas przygotować do sezonu. To dobra osoba, znakomity lider, który bez problemu komunikuje się z innymi. Wspierał mocno zarówno mnie, jak i cały sztab szkoleniowy [MT]

Jeśli słowa Wam nie wystarczą, po sieci krąży sporo zdjęć Taylora, czy to przybijającego piątkę z Garnettem w szatni Celtów, czy to słuchającego uważnie słów Doca Riversa.

Polska – przywrócić pasję gry

Mike Taylor to młody i ambitny trener ze Stanów Zjednoczonych, który bardzo dobrze zna specyfikę europejskiej koszykówki. Zależało nam na pozyskaniu szkoleniowca, który oprócz prowadzenia pierwszej drużyny, zaangażuje się także w indywidualną pracę z młodymi zawodnikami i będzie wsparciem dla trenerów kadr młodzieżowych. Jego dotychczasowe osiągnięcia oraz wizja jaką przedstawił zyskały nasze duże uznanie [Grzegorz Bachański, były prezes PZKosz]

Nie wszyscy cieszyli się z tego wyboru, dla wielu osób związanych z polskim koszykarskim światkiem Taylor był po prostu postacią anonimową, równie niezrozumianą co jego radosny styl prowadzenia drużyny. Szokowało to jeszcze mocniej w zestawieniu z filozofią poprzednich szkoleniowców kadry – Urlepem, Katzurinem, Griszczukiem, Pipanem i Bauermannem. Taylor to człowiek, który nie udaje. Tak samo widzą go w Niemczech, Polsce, Czechach i USA – mocno zaangażowany w pracę, niepoprawnie optymistyczny, stojący murem za swoimi zawodnikami.

Krótka lekcja z ważnych porażek

Narracja o Taylorze nie zawsze była równie pozytywna co dziś, zarzucano mu brak dyscypliny, brak rozwoju, w końcu brak dalszego pomysłu na prowadzenia kadry. Głosy te podnosiły się szczególnie w przypadku bolesnych porażek. On jednak uparcie powtarzał swoje. Po przegranej z Izraelem:

Ten mecz jest już za nami i nie będziemy marnować czasu na myślenie o nim. Nasz zespół jest taki, że walczymy i przegrywamy razem.

Po porażce z Finlandią:

Nie mogę być bardziej dumny z tego, jak potrafiliśmy odpowiedzieć na słaby start i potem egzekwowaliśmy nasz plan. Patrzymy na siebie, na naszą edukację i na to jak możemy się poprawić, chcemy zrobić kolejny krok do przodu.

Po porażce z Węgrami:

Nigdy nie miałem takiej negatywnej chwili. Jestem naturalnie pozytywną i optymistyczną osobą, więc skupiam się na czekających nas wyzwaniach. Ufam swoim relacjom z graczami i sztabem. Będziemy nadal dążyć do osiągnięcia naszego celu, czyli awansu na mistrzostwa świata w Chinach. Nikt nie jest zadowolony z tego, jak graliśmy ofensywnie w dwóch ostatnich oknach i nikt nie chce grać lepiej bardziej niż my.

Całe okienko nazwał “dobrym” co wówczas doprowadziło mnie niemal do zawału. Zastanawiałem się do czego prowadzi to iście amerykańskie, optymistyczne nastawienie, i czy ostatecznie nie zakończy się spektakularną katastrofą. Taylor awansował na MŚ, niezmiennie cieszy się szacunkiem graczy, wprowadził nas do najlepszej ósemki globu i zamyka mi usta tymi odpowiedziami:

Wszyscy nauczyliśmy się czegoś z sytuacji w przeszłości – z sukcesów i trudnych chwil. To co teraz widać to serce zespołu. Mieliśmy lepsze i gorsze chwile. Myślę, że nasz trzon drużyny jest sprawdzony w boju. Graliśmy już takie ważne mecze, przeżywaliśmy podobne wyzwania i wierzymy w siebie nawzajem. Nie zmieniłbym nic z przeszłości. Wzloty i upadki nas zahartowały.

Tak sobie myślę

Pewny awans i majaczące na horyzoncie starcie z potęgami europejskiego basketu nie zwalnia nas z trzymania kciuków. Serbia dewastuje przeciwników średnio 40 punktami, a z Hiszpanią naprzeciw Hrycaniuka stanie Marc Gasol, ale – co z tego! Po Izraelu, Finlandii i Węgrzech miałem dość polskiego basketu, Taylor, wręcz przeciwnie. Dziś widać kto miał rację. Przyjemniej jest wierzyć do końca. Do boju Polsko!

Ciekawostki:

-> Taylor prowadził Team Fredette w The Basketball Tournament, awansując do pierwszej czwórki zawodów walczył o nagrodę w wysokości dwóch milionów dolarów

-> W 2013 roku wziął ślub z urodzoną w Ostrawie, ale wychowaną w Niemczech Alice. W 2015 roku na świat przyszedł ich syn, którego wychowują mieszkając na Florydzie.

-> Marcin Gortat w niedawnym wywiadzie określił go jako “maniaka taktyki”. A jak doskonale wiadomo, tego rodzaju podejście wymaga czasu, zgrania i zaufania między zawodnikami i trenerem. Każdy kto ogląda tegoroczne FIBA World Cup widzi, że koszykówkę gramy nowoczesną, zespołową i tylko czasami zdarzają nam się problemy z egzekucją założeń.

-> Polską reprezentację prowadzi od 2014 roku.

Chętnie dowiem się jak Wy postrzeganie Mike’a Taylora.

[Grzesiek S]

Ostatnie Wpisy

19 comments

  1. Array ( )
    Odpowiedz

    Dzięki za artykuł, naprawdę dobrze się czytało.
    Taylor wprowadził trochę koloru do tego nudnego jak p.. PZKosz i wreszcie widać efekty, tj. dobre relacje w drużynie i żadnego gwiazdorzenia.
    Oby zgranie chłopaków zaprocentowało w potyczce z Hiszpanami.
    Dawaj Polska!

    (32)
  2. Array ( [0] => subscriber )
    Zdjęcie profilowe ja24
    Odpowiedz

    od pięciu lat polska koszykówka się rozwija. brakuje trochę motoryki i wykończenia, dajmy chłopakom szansę, może nie w najpiękniejszym stopniu ale awansowaliśmy do ćwierćfinałów Mistrzostw Świata, to jest byle osiągnięcie i nie da się tego zrobić jadąc tylko na farcie. oczywiście są braki w kadrze, brakuje takiego Gortata czy Lampego. z całym szacunkiem dla Hrycaniuka, Cela a tym bardziej Kuliga ale czekam z niecierpliwością na nową, młodą krew. Balcerowski dopiero co debiutował i z meczu na mecz widać było poprawę w pewności ruchów i decyzji. z Olejniczaka też będą gracze podkoszowi. dodatkowo na miejsce w składzie czeka Kolenda. obecni gracze też jeszcze są w trakcie rozwoju (no może poza Koszarkiem ;)). jest dobrze, będzie lepiej. Do boju Polska!

    (7)
    • Array ( )

      Wrażenia takie, ze pograłem trochę po czym poszedłem po coś do jedzenia. Wróciłem i odpaliłem ponownie NBA, włączam mecz i dopiero po pierwszej kwarcie skapnalem się ze mam jakieś dziwne składy – to było NBA 2k19. Wiec sobie odpowiedz czy warto kupować 2k20.

      (3)
  3. Array ( )
    Odpowiedz

    Jestem fanem amerykańskiej szkoły prowadzenia zawodników i drużyn, od początku kibicowałem kołczowi Taylorowi. Oby został jak najdłużej z nami.

    (4)
  4. Array ( )
    Odpowiedz

    Fajnie jakby te mistrzostwa przyciągnęły większe zainteresowanie do polskich rozgrywek ligowych.
    Generują naprawdę duże emocje, a cierpią na brak uznania wśród polskich kibiców, co hamuje rozwój ligi i poszczególnych zawodników. Więcej kibiców w hali i przed telewizorem to więcej kasy dla klubów i ligi i więcej środków do rozwoju.
    @GwiazdyBasketu
    Piszcie o PLK i popularyzujcie polski basket

    (20)
  5. Array ( )
    Odpowiedz

    Tylor -> bardzo pozytywne wrazenie -> typ trenera dobry tata -> widac ze w tej kadrze wszyscy za jednego -> oby jak najdłuzej

    (2)
  6. Array ( )
    Odpowiedz

    Jak wziął czas po sekwencji katastrofalnych zagrań w obronie i ataku w trakcie sparingu przed tym turniejem, to opieprzył ich następująco:

    Jesteście zbyt dobrymi i zbyt doświadczonymi zawodnikami, żeby nadal powtarzać te same błędy.

    Mike’a Taylora można jeść łyżkami.

    (13)
  7. Array ( )
    Odpowiedz

    Super pozytywny koleś, miałem okazję go poznać na Pucharze Polski w Dąbrowie Górniczej, bez kłopotu można z nim było dyskutować. Zapytałem wtedy, dlaczego Gortat tak słabo gra w kadrze, oczywiście powiedział, że MG robi dużo dobrego dla całej dyscypliny. Rozmawialiśmy też o o lidze czeskiej, którą akurat dobrze znam, gościa nie można nie lubić, typowy amerykański pozytywny styl, ale on ma dobry warsztat.
    Jeszcze jedno – pamiętam, jak po meczu z Finlandią, któryś z ekspertów TV wylewał pomyje na Taylora, że robi luźne treningi, że zajmuje się pierdołami, a nie trenowaniem. Wtedy jeszcze nikt nie wiedział, ża Lauri Markanen to będzie taki kocur w NBA, my ciągle takiego gracza nie mamy. Nie przypomni mi się, co to za ekspert – teraz wszyscy się zachwycają przemowami Taylora i skutecznością naszej gry.
    Podsumowując, jesteśmy najsłabszą drużyną kadrowo w top-8, a to oznacza, że jest to świetny trener.
    Proste.

    (20)
  8. Array ( )
    Odpowiedz

    Ludzie, naprawdę tylko 12 osób ma coś do powiedzenia na temat tak dobrego trenera jaki się nam przytrafił? Pomijam już offtop o nba20k ale bez kitu facetowi się coś wiecej od nas należy. Przecież zrobił z Naszych chłopaków prawdziwe GwiazdyBasketu, Nasze Polskie GwiazdyBasketu a nie jakieś z za oceanu Lejkers o których nigdy żaden z nas nie może powiedzieć że są “Nasi”. Cieszmy się tymi chwilami a “Trenerowi Michałowi” życzę jak najwiecej tak owocnych turniejów z Naszą Kadrą. Oby jakiś super plan miał na Hiszpanię dziś…Kto wygra mecz? Polska! Kto? Polska Kto? POLSKA, POLSKA, POLSKA!!! Pozdro dla Wszystkich:)

    (14)
  9. Array ( )
    Odpowiedz

    Taylor potrafi zbudować zespół. Ma kiepski materiał (nie oszukujmy się – może 2-3 gości gra na international level). Dla porównania podrzucę Wam cytat z trenera polskich kopaczy Jerzego Brzęczka: “Dzisiaj kończyliśmy mecz z 3 zawodnikami z Championship, czyli 2. ligi angielskiej. Austria ma 18 zawodników z Bundesligi. Apeluję o rozsądne ocenianie naszego potencjału”. Czy coś trzeba dodać? Po jednej czy dwóch wypowiedziach można poznać kto jest trenerem z krwi i kości a kto jest partaczem.

    (6)
  10. Array ( )
    Odpowiedz

    Główną zasługą Taylora jest to, że polska reprezentacja gra wreszcie dobry basket, zaangażowany w obronie i poprawny w ataku, dodając raz na jakiś czas coś ekstra. Nic więcej nie wymagam. Musimy sobie zdawać sprawę jaki mamy potencjał w tej dyscyplinie, jak wygląda szkolenie (ograniczone), możliwość selekcji (niezbyt szeroką). Tak jak ktoś wyżej wspomniał – trzeba to budować małymi krokami. Popularność i sukces reprezentacji powinien się przełożyć na zainteresowanie polską ligą oraz grą polskich drużyn klubowych w pucharach to z kolei nakręci dalszą koniunkturę na uprawnianie dyscypliny nie tylko przez młodych, ale także na tych starszych, którzy mając dzieciaki będą ich pchali w stronę kosza, a nie na przykład wszechobecnej piłki. I za kilka lat będziemy mieć do dyspozycji nie jednego a kilku Ponitków i Balcerowskich i każdemu śmiało patrzeć w oczy.

    (3)
  11. Array ( )
    Odpowiedz

    Takich pozytywnych treneirów jak MT potrzeba w polskim baskecie, zwłaszcza młodzieżowym, żeby odbić się od dna. Dodajmy do tego z konkretnym warsztatem! Trzeba teraz, po sukcesie na MŚ cisnąć rząd PL żeby posmarował trochę na koszykówkę i będzie dobrze! Tacy ludzie jak MT też muszą być docenieni i wynagrodzeni, żeby chcieli rozwijać nasz basket. Dawaj Polska

    (2)

Gwiazdy Basketu