fbpx

Mistrzowie NBA biją pięściami, efektowne urodziny Chrisa Paula

54

Presja? Jaka presja? Kiedy Clint Capela miał 6 lat trafił do domu dziecka. Matka nie była w stanie utrzymać jego i braci. Ojciec opuścił rodzinę. Nie było łatwo. Kiedy czternaście lat później został wybrany w drafcie NBA spłacił wszystkie długi matki. Teraz ma nie tylko pieniądze, ale także zahartowaną psychikę. (47-5) wynosi tegoroczny bilans Houston gdy obecni na parkiecie są Harden, Chris Paul i Clint Capela. 23-letni środkowy jest absolutnym kluczem do sukcesów zespołu. Jego mobilność w obronie i dynamika idealnie uzupełniają talenty ofensywne kolegów.

houston rockets 100 utah jazz 87

Gospodarze po raz kolejny przepędzili ich z linii rzutów trzypunktowych. Rudy Gobert, który ramiona ma jak miotły, czaił się pod obręczą i nie wyściubiał nosa z pola trzech sekund. Priorytetem obrony Jazz było wyeliminować firmowe akcje “drive and kick” więc Rockets musieli porzucić matematykę (najbardziej opłacalne w baskecie są trójki oraz wsady) i uruchomić półdystans.

Półdystans to dla Chrisa jak layup -> stwiedził po trzecim meczu James Harden.

Słowa brodacza znalazły potwierdzenie także dziś. Solenizant CP3 oddał siedemnaście (!) rzutów z okolic 3-7 metra i na nieszczęście dla rywali: trafił 11. Z półdystansu padło też najwięcej zdobyczy Hardena. Panowie pokazali pełny warsztat ofensywny i zasłużenie prowadzą 3-1. Nie mów “hop” ale wszystko wskazuje na to, że Paul po stu latach w lidze, wreszcie awansuje do finału konferencji…

Od każdej zasady są wyjątki. Zwłaszcza gdy jesteś tak mocny w danej dziedzinie i stoją za tym cyfry. Gra na półdystansie to jeden z powodów dla którego sprowadzono Chrisa. Powodów było wiele, ale jego półdystans to bonus [Mike D’Antoni]

Czasy się zmieniają, ale prawidła playoff pozostają takie same. W ogniu fizycznej gry czasem nie ma co liczyć na płynną egzekucję zagrywek. Przeciwnicy wyciągają wnioski, stawiają kontry, zaskakują ustawieniem. W takim momencie potrzebni są gracze, którzy po prostu dostarczają punktów… A wiecie, pofatygowałem się, poniżej średnie 33-letniego Chrisa:

  • zza linii 7.24 metra: 38% (średnia kariery 37%)
  • powyżej 5 metrów: 56% (średnia kariery 46%)
  • 3-5 metrów: 51% (średnia kariery 48%)
  • 1-3 metrów: 45% (średnia kariery 49%)

Jak łatwo zauważyć, mówimy o jednym z najbardziej efektywnych małych graczy w historii dyscypliny. Graczu poniżej 185 centymetrów wzrostu, który nie stanowi kłopotu w grze defensywnej. Mało tego, Chris ma na koncie 9 powołań do All NBA Defensive Team! Życzę mu mistrzowskiego tytułu. Szanse wciąż niewielkie, ale jak to mówią: dopóki walczysz, jesteś zwycięzcą…

Kontuzje

No i właśnie. Brak zdrowia potrafi wypaczyć każdy scenariusz w sporcie. O ile nie nazywasz się LeBron James, nie ma gwarancji, że wystąpisz w Finałach NBA, hehe. Jazz kuleją. Mimo nadziei, jakie mieliśmy przed meczem, wciąż nieobecny jest Ricky Rubio, który naciągnął ścięgno udowe. Bez jego rozegrania, podań i koszykarskiego IQ, jak bez ręki. Wszystkie kreacje i wolumen strzelecki spadły na barki pierwszoroczniaka Donovana Mitchella. Młody robi co może, ale nie jest to zadanie dla jednego człowieka, egzekucja kuleje, słabo obsługiwani są podkoszowi, a skrzydłowi muszą sami rzeźbić z piłką.

Kłopoty z kostką ma Derrick Favors, którego szybkość Houston wypędziła na ławkę, a mobilny Royce O’Neale stłukł kolano. Pamiętajmy też o absencji stopera Thabo Sefoloshy, który jak nic przydałby się przeciwko Hardenowi. Dante Exum w pierwsze kwarcie prezentował się obiecująco, ale jeszcze przed końcem I kwarty miał na koncie 3 faule… a gdy zasiadł na ławie okazało się, że także ma napięte ścięgno udowe. Obawiam się, że to już koniec sezonu dla tej walecznej ekipy. Dość powiedzieć, że gdy Donovan Mitchell spadł za faule, kibice zgotowali mu owację na stojąco. Umówmy się, doszli dalej niż ktokolwiek mógł oczekiwać.

Zacząłem od Clinta Capeli więc także o nim parę słów: sześć bloków, dwanaście punktów, piętnaście zbiórek oraz najwięcej w karierze 37 minut spędzone na placu. Przede wszystkim jednak obrona, po raz kolejny zdominował pojedynek centrów i to po obu stronach parkietu!

Jazz drapali, na sześć minut do końca doszli na pięć punktów, ale ponieważ ofensywa szła jak krew z nosa, nikt za wyjątkiem ultrasów Salt Lake na dobrą sprawę nie wierzył w powrót. Wkrótce Capela dobił swój własny rzut, Trevor Ariza trafił z rogu parkietu, Paul dołożył z półdystansu i było po ptakach.

Co nie zmienia faktu, że obaj gwiazdorzy HOU są cholernymi floperami naginającymi zasady dobrego smaku na rzecz osiągnięcia przewagi punktowej. Co to za faul gdy Harden wali piłką w twarz Exuma? Co zrobił Chris na zakończenie pierwszej połowy? Ble.

Statystyki

  • Chris Paul 27 punktów 12 zbiórek 6 asyst 12/23 z gry
  • James Harden 24 punkty 4 zbiórki 3 asysty 8/22 z gry
  • Clint Capela 12 punktów 15 zbiórek 6 bloków
  • Donovan Mitchell 25 punktów 9 zbiórek 8/24 z gry
  • Joe Ingles 15 punktów 8 zbiórek 4 asysty
  • Rudy Gobert 11 punktów 10 zbiórek 3 bloki 32 minuty

Sędziowie bardzo chcieli wyrzucić z hali brata CP3, ale nie było dowodów by bluzgał w stronę arbitra, więc Chrisowi udało się przekonać ochroniarzy by zostawili chłopaka w spokoju. Po meczu mówił tak:

Nie podpalam się. Już raz tak miałem. Prowadziliśmy 3-1. Skończyło się do bani.

golden state warriors 118 new orleans pelicans 92

Mecz rozpoczął się o 21:30 czasu polskiego więc na pewno macie wiele do powiedzenia. Cóż mogę powiedzieć, leniwie kryli mistrzowie w poprzednim meczu. Tym razem jednak docisnęli rywalom śrubę już od pierwszego gwizdka. Pierwszy raz w historii Steve Kerr otworzył spotkanie swym najmocniejszym ustawieniem. W pierwszej piątce ujrzeliśmy: Stefana, Kleja, Andre, Duranta i Draymonda. Wszystko w obawie o wczesną szarżę Pelikanów. 17-4 po sześciu minutach było znamienne. Gospodarze wytrąceni z rytmu, umiejętnie podwajany Anthony Davis, korytarze pod obręcz zamknięte. Szlaban na jeża. Davis energiczny, agresywny, tym razem wiele osobistych wywalczył, ale ile może jeden człowiek?

Idąc dalej obrońcy tytułu w ogóle się już na rywali nie oglądali. Ostatecznie temat dokończyli na starcie III kwarty. Dominujący występ po stronie KD, którego gra 1-na-1 to w systemie Dubs rzecz niesprawiedliwa: 15/27 z gry! Nade wszystko jednak, mistrzowie popełnili zaledwie 11 strat. Kiedy przycinają własne błędy niepotrzebna im wielka skuteczność, są praktycznie nie do ogrania.

Sekret każdego gracza ofensywnego? Proszę bardzo:

Gram najlepiej gdy nie dbam o wynik. Skupiam się na konkretnej akcji. Bawię się, narzucam obrońcy swoją wolę. Jestem pewny siebie, nieistotne czy trafię czy spudłuję. Rzucam dalej, agresywnie trzymam rywala na wstecznym biegu [KD]

Po jednej i po drugiej stronie parkietu Pelicans nie mieli dziś łatwo:

Ich obrona zrobiła robotę. Nie było pozycji rzutowych, które zwyczajowo wypracowujemy. Trochę się pogubiliśmy tracąc dystans do rywali [Alvin Gentry]

W rolach głównych wystąpili:

  • Kevin Durant 38 punktów 9 zbiórek 5 asyst
  • Steph Curry 23 punkty 8/17 z gry
  • Draymond Green 8 punktów 9 zbiórek 9 asyst 4 przechwyty
  • Andre Iguodala 6 punktów 7 zbiórek 6 asyst
  • Klay Thompson 13 punktów 7 zbiórek
  • Anthony Davis 26 punktów 12 zbiórek
  • Rajon Rondo 6 punktów 11 zbiórek 6 asyst
  • Jrue Holiday 19 punktów 7 zbiórek
  • E’Twaun Moore 20 punktów 8/14 z gry

Dobrego dnia wszystkim!

Ostatnie Wpisy

54 comments

  1. Array ( )
    Odpowiedz

    Ale jak to tak… Przecież Jazz to takie sympatyczne chłopaki a Rockets naburmuszone gwiazdy, nie należy im się przecież! W ogóle nie powinno ich tu być, przecież wielebny p napisał, że mają słaba obronę i OKC pojedzie ich w półfinale, jeśli w ogóle do niego wejdą!

    (74)
  2. Array ( )
    Odpowiedz

    dwa lata czekania, dzień po dniu, i udało się, wreszcie pierwszy 😉 a poważnie, to zachód już rozstrzygnięty, jak miało być tak jest. Już się nie mogę doczekać starcia GSW z Rakietami

    (50)
  3. Array ( )
    Odpowiedz

    Czy tylko mi się wydaje czy pomiędzy Durantem a Currym nie ma chemii. Takie odniosłem wczoraj wrażenie..???

    (-15)
    • Array ( )

      Jeśli ich p&r to nie chemia, to ja nie wiem gościu. Curry dopiero wrócił po długiej nieobecności. a warriors to team który gra systemem, więc
      zanim się dobrze wkręci to jeszcze 1-2 gry mogą minąć

      (9)
  4. Array ( )
    Odpowiedz

    Oni flopują owszem, ale gra się tak jak sędziowie (zasady?) pozwalają, trzeba wykorzystywać każdą możliwość w drodze do zwycięstwa a to co oni gwiżdżą to aż odbiera przyjemność oglądania! Jak chociażby w 1 kwarcie 76ers-Celtics kiedy Tatum odpycha łokciem w ataku obrońce, który nadludzkim wysiłkiem nie upada i zamiast faulu w ataku punkty – nawet komentatorzy oglądający na żywo nieśmiało “to wygląda na faul w ataku” ale NBA, oglądalność potrzebuje punktów, widowiska więc mamy taką a nie inną “miękką” aż do przesady grę… Propsy dla redakcji za porę oraz specjalistyczne statystyki 😉 GSW wydaje mi się słabsze niż rok temu, a LeBron silniejszy…

    (-7)
  5. Array ( )
    Odpowiedz

    mozecie mowic co chcecie ale chce aby gsw wygralo z hou, niech tworza dynastie warriors i udowodnia ze basket to nie tylko lata 90

    (22)
    • Array ( )

      Jaka tam dynastia, tylko te trójki rzucajo, obrona mientka… za Dżordana to było, nie to co teraz… 😉

      (77)
    • Array ( )

      kiedyś można było trzymać rękę na obrońcy więc nie pier dol głupot. To co teraz jest to już inny sport niż wcześniej więc nie ma co porównywać.

      (-2)
  6. Array ( )
    Odpowiedz

    Pamiętacie jaka była jedna z przyczyn porażek CP3 w PO? Jak bli w opałach w Paula włączał się Kobe-mode i z brał zespół na plecy, a oni bezradne majtali nogami i bali się zejść 😉
    Tu chyba pierwszy raz w karierze uwierzył że taki Broda jak zechce także może brać zespół na bary a i na młodego Clinta nie trzeba cały czas uważać jak na pewnego Jordana.
    Dopiero teraz jego profesura ma szansę rzeczywiście się przydać, a nie być tytułem na pokaz.
    To gracz, o którym się zapomina, że jest knypkiem jak na warunki NBA, a ma powołań do składów AllD Team – tyle co niejeden z tuzów obronnych (Big Ben man mniej na ten przykład). Szacun.
    Brak sukcesów drużynowych wynika z prostej przyczyny, tej samej dlaczego co roku Toronto ginie od LeBrona – sztuką jest tak dobrać skład, aby talenty się sumowały i uzupełniały, a drużyna miała jasny podział ról, oraz go-to-guya na wypadek bliskich końcówek. We wcześniejszych drużynach CP3 – albo sam nie potrafił, albo trenerzy i reszta druzyny nie potrafili wykorzystać cudów jakie Paul dostarczał. Pan Pringless to potrafi, a Broda uzupełnia co trzeba.
    W Toronto – dorzuć supergwiazdę i wymień trenera – obaj gwiazdorzy będą błyszczeć, pewnie nawet w PO, ba obaj pewnie byli by podobnie dobrzy w każdym innym silnym klubie, a moze i lepsi. Po prostu przypisano im role, co do których nie zostali stworzeni.

    (32)
    • Array ( )

      Za rok nie będzie już Capeli w Rockets, dopóki gra na rookie kontrakcie jest fajnie, ale w lipcu ktoś mu rzuci strzelam, że z 100-120 mln za 4 sezony gry a rakiet na taką odpowiedź nie będzie stać.

      (11)
  7. Array ( )
    Odpowiedz

    PS. Właśnie sprawdziłem, pomimo tylko roku różnicy w wieku LBJ ma 251 więcej rozegranych meczy w RS niż CP3 (1143 vs 892), oraz 142 więcej w PO (227 vs 85).
    Luźno licząc – LBJ ma ponad 3 pełne sezony w nogach więcej w RS i 7 mistrzowskich rajdów w PO (c.a. 20 gier/rok).
    A wszak CP3 – to w ogólnej opinii gracz doświadczony… To jak nazwiemy LeBrona?

    (14)
    • Array ( )

      Z tą różnicą, że pomimo tego roku jaki ich dzieli, Lebron przyszedł do ligi 2 lata wcześniej, aniżeli CP3.

      (22)
    • Array ( )

      LeBron najzwyczajniej w swiecie lepiej trafil…
      Gdyby CP3 gral w Miami z Wadem w kwiecie wieku i Boshem mysle ze tez mialby mistrzostwo…
      Podobnie z Cavs. Gdyby w LAC CP3 mial Irvinga i Lovea zamiast Rudego tez byloby inaczej.

      LeBron tylko w 1 sezonie z Cavs w PO musial grqacbez swoich all starow. CP3 kilka lat z rzedu w PO albo sam mial kontuzje albo wypadal ktos inny z zespolu.
      Ladnie te statystyki wygladaja ale to nie tylko wina CP3 i nie tylko zasluga LeBrona.

      Ale hype trzeba sztucznie pompowac

      (1)
    • Array ( )
      wielmozny pan P 7 maja, 2018 at 13:57

      “gdyby CP3”

      gdyby babcia miała wąsy, to by była dziadkiem.

      fakty się liczą, a nie “gdyby”, pod “gdyby” mozna podstawić każdą teorię świata, wiec to nie ma ządnego sensu.

      CP3 gra 13 sezon i to jego 3 organziacja – nie był dotd nawet w Con Finals !

      ale “gdyby”, to miałby już parę tytułów.

      nikogo nie obchodzi “gdyby”. CP3 nigdy nie okazał się lepszym liderem niż paru innych graczy z jego pokolenia. kropka.

      mial zespół z Blake’em Griffinem, De Andre Jordanem, Paulem Pierce’em, na ławce coacha z mistrzowskim pierścieniem, miał w Charlotte zespoły z zawodnikami, z których powinien był wycisnąc więcej.

      czym się rózni Griffin & Jordan with Paul od Wade & Bosh with Paul ? tym że ten drugi tercet przegrałby szybciej ?

      jak można w ogóle sugerować że 5-11 guard mogłby zastąpić 6-8 forward :] w czym ? kreowaniu gry ? scoringu ? defensywie ? coverowaniu przestrzeni ? chyba że Chris dostałby wrotki z napędem nuklearnym.

      Wade and Bosh dlatego byli dla Jamesa swietnym suportem, bo byli supportem dla Jamesa. gdyby byli nim dla Chrisa Paula, to nic by z tego nie wyszło, tak jak w NBA nidgdy i nikomu nic nie wyszło z Chrisem.

      gdyby był takim liderem o jakim bycie go podejrzewasz. prawda jest taka, że przy wszystkich swoich zaletach, przy całej swojej klasie, i zakresie umiejętności oraz wiedzy o grze, Chris Paul nigdy nie posiadał dwóch rzeczy :

      a] wyższego wzrostu, co nie jesty jego winą, ale 5-11 w NBA nic nie znaczy na poziomie Playoffs
      b] leadershipu

      to drugie to akurat pochodna charyzmy

      Chris Paul ząś jest graczem pozbawionym charyzmy w takim stopniu, w jakim tylko mozna być charyzmy pozbawionym

      Michael Jordan czy LeBron James nie musieli wiele robić, wystarczy że są i koledzy z zespolu czują, ze przed nimi wielkie przygody i najwyżśze cele, trzeba sie skocentrować, pracować, odstawić na bok rodzinę, oddać wszystko koszykówce. nawet jesli większość chwały zbierze później własnie Michael albo LeBron.

      tak działa charyzma.

      a Chris Paul ? sorry, kogo obchodzi Chris Paul jeśli rozmawiamy o zdobywaniu tytułów mistrzowskich w NBA ?

      facet gra w NBA od 13 lat, ma swoje zespoły since day 1 i nie był nawet w Conference Finals.
      yes, w tym sezonie zagra wreszcie w Western Finals, gratulacje. trzeba było postawić na jego drodze Jazz i Wolves, żeby do tego doszło.

      nie umniejszam Paulowi, to jeden z najlepszych point guardów w ostatniej dekadzie w NBA, ale wszedłeś na taki diapazon, na którym CP3 nie da się usytuować.

      porównywanie faceta bez choćby CF na koncie do 3-krotnego mistrza i lidera 8 składów mistrza konferencji, to aberracja.

      żeby istniała jakaś płaszcyzna porównania, muszą być zachowane proporcje w faktografii, a ty z powietrza wykonujesz porównanie, które nie ma podstaw logicznych tak dalece, że zalatuje cięzką herezją.

      fani Celtics momentami przesadzają.można lubić swój klub i nie luić gracza, z którym się przegrało rok wcześniej, ale warto dyskutować na pewnym poziomie, bo zamiast zdyskredytować tego zawodnika dyskredytuje się tylko samego siebie.

      (10)
    • Array ( )

      @wielmożyn pan p
      Widzę że strasznie umniejszasz Paula a gloryfikujesz jak wielu ludzi Lebrona. Sam na wstępie zaznaczę że nie przepadam za Lebronem a lubię Paula i przyznaję się do tego z góry.Wydaje mi się że zapominasz że CP3 często w najważniejszych seriach PO łapał kontuzję. LBJ gra całą karierę na wschodzie i to że ktoś dochodzi do finałów jest fajne ale przegrywa z drużyną z zachodu z którą odpadało wcześniej wielu dobrych graczy i drużyn grających na zachodzie. Przez to później jest gloryfikacja jednych którzy jakby nie było grają ze słabszymi drużynami a o tych którzy odpadają z lepszymi się zapomina.

      W RS Cavaliers mają bilans z drużynami ze Wschodu 35-17 (67,3 %) a z Zachodu 15-15 (50%)
      W RS OKC mają bilans z drużynami ze Wschodu 20-10 (66,6 %) a z Zachodu 28-24 (53,8%)

      Ja wiem że LBJ jest jednym z lepszych koszykarzy i ma fajne statystyki ale Westbrook tak nielubiany na tej stronie też ma fajne statystyki i kto wie może gdyby grał na wschodzie byłby nawet w finale i wtedy ludzie inaczej by na niego patrzyli.

      (11)
    • Array ( )

      Wszystko fajnie wielmożny, ale CP3 nigdy nie grał dla Charlotte 😉

      (10)
    • Array ( )

      Wielmożny, piszesz:

      “fani Celtics momentami przesadzają.można lubić swój klub i nie luić gracza, z którym się przegrało rok wcześniej, ale warto dyskutować na pewnym poziomie, bo zamiast zdyskredytować tego zawodnika dyskredytuje się tylko samego siebie.”

      Może przydałaby Ci się odrobina autorefleksji, bo sam jesteś zacietrzewiony w swoich poglądach jak mało kto i dyskredytujesz CP3 jako gracza tylko i wyłącznie używając argumentów dotyczących osiągnięć drużynowych.

      “Chris Paul ząś jest graczem pozbawionym charyzmy w takim stopniu, w jakim tylko mozna być charyzmy pozbawionym”
      Możesz wytłumaczyć na jakiej podstawie twierdzisz, że on jest aż tak mało charyzmatyczny? Rozumiem, że nie ma tych cech co Jordan, ale na parkiecie zawsze był wyjątkowym liderem i postacią, która nie znikała w ważnych momentach. Zawsze, gdy tylko trzeba było, brał grę na swoje barki i często wychodziło mu to bardzo dobrze. Indywidualne statystyki z występów w playoffs, które ma na swoim koncie ten gracz to ścisły top NBA (PER porównywalny z występami nawet Jordana czy Lebrona), jednak zawsze czegoś brakowało drużynie w której grał do tego, aby zajść wysoko.

      “facet gra w NBA od 13 lat, ma swoje zespoły since day 1 i nie był nawet w Conference Finals.
      yes, w tym sezonie zagra wreszcie w Western Finals, gratulacje. trzeba było postawić na jego drodze Jazz i Wolves, żeby do tego doszło.”

      No tak, kolejna próba dyskredytacji Paula i Rockets, tym razem zarzut dotyczący tego, że przecież pokonują tylko Jazz i Wolves, więc to tak jakby się nie liczy. A ja powiem odwrotnie. CP3 zawsze grał na zachodzie, który od jakichś 7 lat jest zdecydowanie mocniejszy niż wschód (gdzie jedynym kontenderem od lat jest Miami lub Cleveland Lebrona). I właśnie ta silna konkurencja znacznie zmniejszyła jego szanse na laury drużynowe. Przypomnę chociażby bardzo dobrą serię z mocnymi wówczas Spurs, którzy zostali wyeliminowani w pierwszej rundzie głównie za sprawą CP3. Co więcej, wymienieni przez Ciebie Jazz (w celu umniejszenia sukcesu Rockets) wyeliminowali przecież Thunder, których tak bardzo chwaliłeś. I którzy przyznam, są bardzo groźni, jednak Jazz to najwyraźniej na dzień dzisiejszy lepsza ekipa, która według mnie grając na wschodzie mogłaby wyeliminować Cavs i Lebrona (którego zresztą też jestem fanem).

      (14)
    • Array ( )

      Wielmożny,

      “Chris Paul ząś jest graczem pozbawionym charyzmy w takim stopniu, w jakim tylko mozna być charyzmy pozbawionymZ”

      Na jakiej podstawie tak twierdzisz? Może przydałaby Ci się odrobina autorefleksji, bo sam jesteś zacietrzewiony w swoich poglądach jak mało kto. Piszesz tak o graczu, który zawsze był wyjątkowym liderem i kiedy było trzeba brał grę na swoje barki w najważniejszych momentach (często z dobrym skutkiem). Zarzucasz innym próbę dyskredytacji LeBrona, podczas gdy sam dyskredytujesz CP3 używając wyłącznie argumentów dotyczących osiągnięć drużynowych. Może nie posiada on cech Jordana, ale statystki indywidualne w playoffs zwykle miał wybitne (PER zawsze porównywalny z Lebronem), nie jest to typ gracza, który znika.
      Co więcej, CP3 od zawsze grał na zachodzie, który od jakichś 7 lat jest znacznie bardziej konkurencyjny od wschodniej konferencji. Uważam więc, że można śmiało stwierdzić, że to zmniejsza szanse na sukces drużynowy względem Lebrona (jeśli już ich porównujemy), chociaż drużyny z Paulem w składzie zawsze miały ogromny potencjał i mimo ”klątwy”, z której wszyscy się śmieją, często to udowadniały. Wyeliminowali oni choćby bardzo mocnych wtedy jeszcze Spurs kilka lat wstecz.

      “facet gra w NBA od 13 lat, ma swoje zespoły since day 1 i nie był nawet w Conference Finals.
      yes, w tym sezonie zagra wreszcie w Western Finals, gratulacje. trzeba było postawić na jego drodze Jazz i Wolves, żeby do tego doszło.”

      Kolejna próba dyskredytacji Chrisa Paula i Rockets. Przytaczasz tutaj argument z Utah Jazz i Wolves sugerując, że to słabe drużyny. A więc co, to już się nie liczy? Przecież te teamy mają ogromny potencjał i talent, a Utah wyeliminowało właśnie wychwalanych przez Ciebie Thunder. I nie chcę tutaj obrażać Thunder, bo byli groźni, ale Jazz są na tę chwilę bardzo mocną ekipą, która według mnie grając na wschodzie mogłaby zdetronizować Cavs i Lebrona (jestem jego fanem, tak jak i CP3 i wielu innych wybitnych graczy). No, ale przepraszam za gdybanie, bo widzę, że koledze (który przedstawił moim zdaniem całkiem słuszne porównanie CP3 i Lebrona oraz ich osiągnięć) już się za to dostało.

      (7)
    • Array ( )

      CP3 miałby pierścionek jakby dołączył do Kobiego w 2011, jeden przynajmniej 😉

      (8)
  8. Array ( )
    Odpowiedz

    GSW przede wszystkim zabili pelikany energią i intensywnością. Poza tym widać było że odrobili pracę domową. Przed meczem na ESPN puścili Kobiego, który pokazywał jak w poprzednim meczu m.in. ściemnianymi zasłonami NOP, zwłaszcza Jrue (jestem fanem!), oszukiwali obronę GSW – efekt: 36 asyst. Teraz tak się pilnowali, że nie było żadnej takiej sytuacji a przekazywanie krycia było idealne. Efekt: 17 asyst, czyli mniej niż Rajon w pojedynkę w poprzednim meczu. Jak im się będzie chciało tak jak wczoraj to chyba żaden zespół nie jest w stanie ich ograć.

    (5)
    • Array ( )

      Tez sobie nie wyobrażam żeby ktoś dał im radę. Mimo ze obwód wyglada na porównywalna sile rażenia to Houston jedyna przewagę jaka posiada to Capela, a Golden state ma Duranta, świra greena, który co chwila kręci staty bliskie potrójnej zdobyczy i do tego zespołowy defense maja na mistrzowskim poziomie w playoffach, bo chyba nikt nie myśli ze ktoś ze wschodu ma z nimi jakiekolwiek szanse w ewentualnym finale

      (9)
    • Array ( )

      Ale Clipsy z DeAndre i Rudym to nie Hou z Hardenem.
      Jak CP3 bedzie robil LAC to Harden sam skonczy serię i tyle z tego bedzie

      (3)
  9. Array ( )
    Odpowiedz

    Warriors na razie wszystko mają pod kontrolą, zarówno w pierwszej jak i drugiej rundzie kontrolują sytuację. Najpierw robią przewagę gdy zbyt luzują i przegrywają mecz to w kolejnym wyjaśniają rywalowi kto tak naprawdę tu rządzi.
    Nie ma co się spinac, cały czas odnoszę wrażenie jak chcieli by wejść do kolejnej rundy jak najmniejszym nakładem sił.
    Prawdziwe granie zacznie się w finale konferencji.

    (13)
  10. Array ( )
    Odpowiedz

    Wszyscy się do Kerra przyzwyczaili, że od trenerskiego dzień dobry dociera do finałów i mistrzostw, więc już oczywiste, że jest dobrym trenerem. Ale nie dość, że genialny psycholog (to ostatnio tutaj najważniejszy czynnik w ocenie trenerów;) to jeszcze pokerzysta i potrafi rozłożyć niespodzianki na każdą serię. Wczoraj nie dość, że pierwszy raz spuścił psy z łańcuchów na poważnie, to jeszcze w ogóle nie zagrał centrami. McGee, Pachulia, Jones przez cały mecz na ławce, aż do rozstrzygniecia, ciekawe rozwiązanie. Pierwsza kwarta w pełnym układzie sił to był istny wpierdu w ich wykonaniu, Pelicans płakali.

    Aczkolwiek trzeba przyznać, że Steph jeszcze nie do końca odzyskał rytm, czasami wręcz trochę przeszkadzał na boisku i lekko go miota. Liczby nie pokazują ale jest bliski strat, trochę zapomina w obronie (stąd nawet Durant i Green nie omieszkali w 2 ostatnich meczach to okazać). Ale nie jest źle, a będzie lepiej.

    (12)
  11. Array ( )
    Odpowiedz

    GSW jest poza zasięgiem. Za dużo talentu, za dobry trener. Mam nadzieję, że chociaż Houston ich trochę zmęczy, bo finalista ze Wschodu nie ma z nimi szans. Co tu dużo pisać, ale oby to byli Celtics, bo młodzi by się sporo nauczyli, trener Stevens także. Pozdro! 😉

    (19)
  12. Array ( )
    wielmozny pan P 7 maja, 2018 at 13:33
    Odpowiedz

    no to semis idą już z górki.

    Sixers – Celtics

    cóż, było blisko, Sixers podjęli walkę, w sumie z tego całego półfinałowego czteropaku, wg mnie własnie Phila najmniej odstaje od swojego rywala.

    przegrywają zwykłym brakiem doświadczenia.

    head coach Brett Brown nie ma na koncie takich serii jakie dały cenne wskazówki i wzmocniły warsztat Brada Stevensa.

    Ben Simmons nie ma zaś tylu rozegranych meczów Playoffs, co Al Horford, wiec ustępuje mu na poziomie leadershipu, trafności podejmowanych decyzji i jakościa gry w moneytime.

    to takie proste.

    jakoś mi się nie pali do wytykania palcami winnych 0-3 w Sixers. sądzę, że w ogóle nie należy tego robić. to zbyt młody team, by go krytykować.

    zrobili kawał świetnej roboty : 3 seed, wygrana seria z b. solidnymi Heat, mimo że w game 2 stracili własne boisko, 2 równe mecze z Bostonem. to są realne osiagnięcia.

    gdybyt Sixers byli zespołem dojrzałym , to bym nie zwracał uwagi na ‘równe mecze”, ale że są tak młodzi i dopiero zaczynają swoją drogę : uważam, że warto powiedzieć, iż game by game są w tej serii coraz lepsi/

    game 1 – blowout, game 2 – porażka na finiszu 4q, game 3 – overtime.

    naturalnym zwieńczeniem tej progresji byłoby zwycięstwo w game 4. sądze, że jest to możliwe. zagrają bez kompleksów, na luzie, nie mają już czego bronić, całą pozostałą energię wpakują w ten jeden mecz.

    stawiam na Sixers w game 4. zyczę im nawet tej wygranej, bo grają dobrą serię.

    Boston zaś najpierw skorzystał z tygodniowej pauzy Sixers, którzy zdązyli ostygnąć przed game 1, w gam 2 wykorzystał momentum i chemię własnego parkietu i zademonstrował klasę w game 3 – Sixers wrócili,. rzucili na szalę wszystko, co mieli, a Boston i tak skonczył grę i wyszedł na bezpieczne 3-0.

    Celtowie podcięli im skrzydła jak rasowy kiler.

    Joel Embiid scoring :

    game 2 : 8-22
    game 3 : 10-26

    niestety, utalentowany big man Sixers nie sprostał sytuacyjnym ograniczeniom. był dobrze pilnowany, team defense Bostonu wykonała kawał porządnej pracy, ale mimo wszystko ta skutecznośc mogła być lepsza, nie wszystko da się wytłumaczyć obroną rywala

    część da się zaś usprawiedliwić presją okoliczności, z którą Embiid dopiero się oswaja. sam tego nie przyzna, ale ranga Playoffs trochę go przerosła jako 1st option swojego zespołu.

    to był jeszcze o pół rozmiaru za duży meczu dla niego, jak chodzi o celnośc ofensywną. za to determinacja z jaką walczył na deskach była imponująca.

    sadzę, że na pożegnanie sezonu Sixers wywalczą to jedno zwycięstwo, ale już nie mam większych wątpliowści, że Boston będzie trudny do pobicia w game 5 w TD Garden.

    Cavs vs Raptors

    znów raptors byli blisko i znów LeBron James ich zastopował.

    LeBron ma swoje porachunki z Dwanem Caseyem, który jako asysten trenera w Mavericks opracował defensywny gameplan, którym Dallas zupełnie zneutralizowali LeBrona w 2011 NBA Finals Mavs vs Heat.

    znęca się więc James nad Caseyem i udowadnia mu,że nic dwa razy się nie zdarza. to osobista sprawa, całkiem personalna vendetta :]

    znikł zupełnie w końcówce game 3 DeMar De Rozan, wg mnie zupełnie stracił w ten sposób status gwiazdy NBA.

    sądze, że powoli DeMar zaczyna się przekonywać, ze rola 1 opcji w contenderze, to może są dla niego o pół numera za duże buty i lepiej by było szukać bardziej komfortowego systemu, w którym aż tak wiele by od niego nie zalezało.

    jesli jest 0-2 i o pozostanie w serii walczyć muszą OJ Anunoby czy Fred Van Vleet, to znaczy że Raptors nie są zespołem odpowiednio prowadzonym, a ich lider musi przemyśleć wiele spraw zwiążanych ze swoim profesjonalizmem.

    rozumiem osobowościowe uwarunkowania DeRozana, ale to nadal nie tłumavczy wszystkiego.

    Cavs wielkiego meczu nie zagrali, znów oddawali kluczowe zbiórki, pudłowali wazne wolne, a mimo to wygrali z rzędu mecz Playoffs i wg mnie najgorsze, co mogłoby siuę im terraz przydarzyć, to jakaś dłuższa niż zwykle przerwa, która wybiłaby ich z rytmu.

    jednak wygrywać mecze na styku, to jest mistrzowska rzecz.

    Boston zrobił to z niedojrzałymi Sxers, a Cavs robą to przeciwko 1 seedowi i zespołowi, jakby nie patrzeć, mającemu już swoje CV w Playoffs, nawet jeśli będziemy je krytykować.

    tak tzreba umieć. to nie jest przypadek. LeBron LeBronem, wiadomo jaką ma role i jak jest dobry, ale Kevin Love zalicza w tej serii 19 pts per game i 13 zbiórke, a Kyle Korver 14 pts per game i 10-20 za 3pts, oprócz Jamesa 4 graczy zalicza double figures , a george Hill 9,7 pts per game.

    DeRozan zostal zlimitowany do 43 % z gry i zaledwie 7 fta w całej serii, Serge Ibaka ma zaledwie 30 % z gry, nie istnieją w tej serii kluczowi w 1rd Pascal Siakam i Delon Wright, których zręcznie uczynił zbytecznymi head coach Tyronne Lue rozpisując gameplan, w których Raptors rozsądnie szukają szansy nie ryzykując obniżenia piątki , by wygrywać deskę, co daje pewne efekty, ale jednocześnie Cavs mają mniejsze problemy z organizacją swojej ofensywy, bo konwencjonalne ustawienie Raptors nie wywiera dostatecznej presji.

    taktycznie są więc góra, technicznie też, mają LeBrona, finalizują zacięte końcówki, nie pękają mimo comebacku Rapsów w game 3.

    jak na obecną sytuację, wg mnie Cavs grają dobrą serię, nie tylko dlatego że mają LeBrona.

    z 0-3 Raptors nie wrócą, jesli nie zdarzy się coś dramatycznego po stronie Cavs [odpukać !], nawet brawurowy comeback w game 4 i perspekltywa game 5 u siebie nie gwarantuje równowagi, a psychika obciązona myślą, ze jest 0-3 i musimy wygrać 4 razy z rzedu przeciw drużynie z LeBronem w takiej formie, raczej im tego nie umożliwi.

    Celtowie i Cavsi jadą na momentum, zauważcie. jedni i drudzy weszli po trudnych seriach i game 7, rywale musieli czekać, do tego rutyna, przewaga na poziomie personalnej jakości. Te serie są w sumie dośc podobne, z tą róznicą, ze Cavs biją potencjalnie silniejszegho rywala i zaczyna serię na obcym boisku.

    Nola vs Dubs

    cięzki blowout.

    seria jest skończona, wg mnie. tak jak sugerowałem po game 3 – zapomnijmy o tym meczu, bo w game 4 Dubs zagrają swoje i Pelicans będą musieli utrzymać poziom z game 3 aby podjąc walkę, co oczywiście okazało się niewykonalne.

    Dubs na zimno realizuja plan. aby nie przegrzać głowy – obniżyli intensity w game 3, prowadzili 2-1 z perspektywą pzewagi własnego boiska, więc mogli sobie na to pozwolić.

    na game 4 wyszli swieży i głodni. efekt na załączonym obrazku. drugi tęgi blowout w tej serii, Nola byli w grze tylko wtedy, gdy Dubs trochę zwolnili.

    i te interwały już w mecvzu : bardzo ostre wejście i zdobycie przewagi, spokój w 2q, ponowne przyspieszenie w 3 i i garbage time w całej 4.

    całkowita kontrola serii po stronie Warriors. niesamowite jaką mają siłę i jak decydują w którym kierunku chcą pójśc, jak może wyglądać ich rywal.

    Anthony Davis, Jrue Holiday czy Rajon Rondo, to przecież czołowi gracze NBA, a tutaj zupełnie nie są w stanie zrobić czegokolwiek, by ten ekspres zatrzymać.

    wątpię, by Dubs chcieli przedłużyć tę serię. w game 5 ją skończą. jesli nie, to byłaby gruba niespodzianka i chyba pierwszy raz w tej serii, pijąc do game 3u, uwierzyłbym, że Pelicans zrobili coś na przekór sprecyzowanym planom mistrzów.

    Jazz vs Rockets

    to nie był wybitnyu mecz Rockets :

    42 % z gry, zaledwie 26 % za 3pts, 15 asyst na 13 strat, James Harden 8 z 22 z gry i 8 strat.

    a mimo to wygrali. klucze są wg 2 :

    a] wygrana tablica
    b] brak konsekwencji w grze Jazzmanów

    niestety, ale wg mnie swietnie dotąd spisujący się head coach Quin Snyder źle zaplanował ofensywę. rozumiem jeszcze prowadzenie jest przez MItchella, z uwagi na jego dynamikę, ale ofenysywa w której kluczowym shooterem zostaje Jae Crawder, a sam rookie musi oddać aż 24 rzuty, to lekka przesada.

    za mało w tym finezyjnej myśli, a Rockets można ukąsić boleśniej niż na 38 % z gry.

    udalo się ograniczyć tempo ataków Rockets, ale przy okazji Jazz nie przyspieszyli własnego. z set plays szło im opornie, ale nie umieli zwiększyć szybkosci własnego ataku, nie umieli wytrącić z rytmu Rockets, przy własnej miernej skuteczności zabrakło zdolności do ogranizcenia chociażby bych powtarzalnych zagrań Chrisa Paula, ale i z nimi mogliby nieźle żyć, gdyby zrealizowali jakiś lepszy ofensywny gameplan.

    sorry, ale jesli rywal rzuca 42 % z gry i 26 % za trzy i przegrywamy 13 pts, to znaczy ze mieliśmy kłopot z atakiem, coś w nim było nie tak.

    nie z Chrisem Paulem.

    ograniczyć Rockets do 42 i 26 pct, to świetny początek.

    trzeba tylko dokończyć robotę i po prostu wbijać im kosze, iśc blisko, ostro, szukać ataków pod kosz, entry passów, a nie seriami bombardować zza łuku, bo to nie da efektu,

    Rockets nie mają wybitnej inside defense, a Jazz nie wykorzystali tego w dostatecznym stopniu.

    trojkami odpalanymi seriami przez Jae’a Crawdera, Joe Inglesa czy Donovana MItchella nie mozna wygrać takiej serii.

    @Anonim

    wg ciebie, Rockets grają wybitne Playoffs ?

    bo wg mnie – nie, wygrywają swoje serie dlatego, ze rywale robią wiele błędów wynikających z braku rutyny, pisałem już o tym, nie będę powtarzał trzeci raz swojego punktu widzenia :]

    vs Jazz jest to samo, młody coach, rookie w roli 1 opcji ofensywnej, absencja Ricky’ego Rubio, błędy taktyczne, Rockest nie grają nic wspaniałego, wygrywają błędami rywalami.

    nic w tym złego, ale twoje hurraoptymistcyzne okrzyki są tu co najmniej nie na miejscu.

    yes, pisałem ze Thunder mieli z nimi dobry matchup i nadal tak uwążam. TO ze Jazz wygrali z Thunder, a teraz przegrywają z Rockets nic nie znaczy, bo liczy się matchup, a nie korespondecyjne porównania.

    Rockets mają dobry matchup z Jazz, Jazz mieli dobry matchup z Thunder, a Thunder mieliby dobry matchup z Rockets. na tym polegają Playoffs.

    I Rockets mają słabą obronę, zobaczysz to w Western Finals.

    skoro lWolves rzucali im 46 % , a Jazz rzucają ponad 45 %, to Dubs będą rzucać średnio grubo ponad 49. przekonasz się.

    Wolves i Jazz byli/są po prostu za młodzi , by im sie przecwstawić. popełniają typowe błędy liderowanych przez młodziez teamów : nie mają kiler instinct, główne postaci zespołu dopiero się uczą specyfiki Playoffs, jakośc ich gry obniżana jest przez presję okoliczności, a kiedy mają misia na muszce ręce za bardzo się trzesą, żeby strzał był celny.

    stary myśliwy zachowałby zimną krew i trafił w oko. pocvzątkujący strzela bokiem. trudno. takie jest życie.

    ale nie zasiewaj histerii, że Rockets to zespół wysokiej klasy. to zespół jakich wiele było juz w NBA, korzystają ze słabości i niedojrzałości rywala i chwała im za to, tak też trzeba umieć, trzeba umieć własne błędy ograniuczać. wszystko to prawda, ale z takich porównań nie rodzi sie sportowa wielkośc.

    z Jazz na razie rzucają 43 % z gry i 33 % za 3pts, słabiej od swoich rywali :]

    z Wolves rzucali : 44 i 34 pct. tez słabiej.

    Playoffs to game by game, taktyka rozłożona w czasie, presja która się nawarstwia, korekty i rutyna veteranów – tutaj Rockets zdobywają swoje punkciki przewagi. ale, powtórzę ostatni raz : nie wyciągaj z tego pochopnych wniosków.

    (13)
  13. Array ( [0] => contributor )
    PATRON
    Odpowiedz

    Zawsze pojedynki na zachodzie były ciekawsze niż wschodnie, ale w tym roku chyba naprawdę za sprawą Bostonu i Cleveland emocje przeniosły się na wschód. Wczorajszy mecz GSW był wg. mnie nudny. Warriors osiągnęli prowadzenie Durant po cichu robił swoje, Curry bez kosmicznego DNA, Green posklejał grę na obu stronach. Fajnie, dobrze, ale nudno. Finał konferencji napewno wynagrodzi dotychczasową 2rundową nudę, tymczasem przenoszę swoją uwagę na wschód.

    Jeśli miałbym wręczyć ROY na podstawie danych zebranych w playoffs to podzieliłbym nagrodę na trzech. Niesamowity debiut Donovana Tatuma, Bena. Ostatni taki zachwyt rookies miałem gdy Lebron, Wade i Carmelo zakończyli swój pierwszy sezon.

    (5)
  14. Array ( )
    Odpowiedz

    Chciałbym zobaczyć jak KD rzuca 100 rzutów z obrońcą i 100 rzutów bez obrońcy. To wygląda jakby mu wgl to nie robiło różnicy

    (13)
    • Array ( )

      Durant ma na moje 7 stóp wzrostu w butach i długie łapy (na żywo nie widać, żeby był niższy niż np. taki 7-stopowy McGee), wszystkich niższych graczy ogra wzrostem, wyższych objedzie dynamiką. Ciągle będę powtarzał, że jak ma dzień to nie ma na niego mocnych, nie obronisz jego rzutów.

      (4)
    • Array ( )
      wielmozny pan P 7 maja, 2018 at 16:41

      róznica byłaby spora.

      na dłuższym dystansie presja zaczyna w końcu męczyć i przynosi wymierne efekty.

      silny psychicznie obrońca, który nie zraża się, że mimo prawidłowej defensywy strzelec trafia mu w twarz albo nad rękami pierwszych kilka/naście rzutów i broni dalej z taką samą zażartością i z dobrym timingiem – zbierze swoje profity pod koniec meczu, kiedy do zmęczenia wciąz wywieraną presją dojdzie jeszcze potencjalny stres z powodu rangi rzutów.

      takich graczy jak Durant nie da się zablokować albo zmusić do rezygnacji z rzutów, najlepszą bronią na nich jest właśnie nieustanna, męcząca, konsekwentna presja. trzeba zmusić ich do pracy, do walki o te rzuty, do wkładania w kazdą akcje max koncentracji. układ nerwowy, umysł, mają swoje ludzkie limity i ograniczenia, po których osiagnięciu reakcje ciała są słabsze, wolniejsze, nieprecyzyjne, technika która na tzw. świeżości nie zawodzi, na zmęczeniu zaczyna szwankować, idealny mechanizm zaczyna się psuć, połączenia na linii nerwy-mięsnie szwankują, efektem są spudłowane rzuty.

      w odwrotnym kierunku to samo się może dziać : strzelec mozę złamać obronce paroma świetnymi rzutami, podczas których tamten zrobił wszystko , a i tak nie dał rady zatrzymać, co prowadzi do zniechęcenia. dlatego najlepiej bronić takiego Duranta na zmianę róznymi kombinacjami defensorów. czasami najlepiej sprawdzi się jakiś ostatni gracz z ławki, który wejdzie do gry defensywnej i okaże się ma najwiećej świeżości ze wszystkch i najdłużej jest w stanie stawiać mu czoła, zmęczy go swoją nieustępliwością, a na już mocno zmęćzonego Duranta wejśc może wypoczęty najlepszy obrońca i zyskać nad nim kluczową przewagę.

      niektórzy często zapominają, ze nie tylko obrona męćzy się w grze, atak również ma swoje psychiczne limity, a walka o rzuty, pozycje i zmagania z defensywnymi akcjami kosztują dużo zdrowia. czynnik psychicznego zmęczenia jest za rzadko doceniany, a wg mnie jest jednym z kluczowych w całej grze w koszykówkę, zwłaszcza w NBA, gdzie poziom talentu , motoryki, taktyki, techniki i przygotowania fizycznego jest na takim poziomie, że właśnie umiejętność manipulowania przewagą psychiczną odgrywa rolę decydującą, zwłaszcza keidy stają naprzeciw siebie teamy’/gracze o zbliżonych parametrach.

      (7)
  15. Array ( )
    Odpowiedz

    Na Duranta gdy jest w formie nie ma dobrego obrońcy. Z taka łatwością rzucał ponad A. Davisem, że aż się chce więcej oglądać takiej gry. Robił co chciał. W game 3 wyraźnie Dubs grali bez energii.
    Zastanawia mnie widoczne niezadowolenie Stefana Curry w game 4, pomimo wysokiego prowadzenia miny stroił jakby cos nie szło po jego myśli: niezaleczona kontuzja, czy nieporozumienia z S. Kerrem? A może to cos zupełnie innego?
    Rockets mnie nie przekonywuja swoją grą. Jazz gra w osłabieniu bez Rubio.
    CP3 – czyli “druga runda max” przez 9 lat oraz spalony psychicznie Harden w decydujących meczach ze Spurs w 2017. Nie widzę tego połączenia żeby mogło przełamać Warriors.

    (5)
    • Array ( )

      zwyczajnie z siebie nie był zadowolony, bo nie wszedł jeszcze w rytm. Reszta chyba się zgadza

      (0)
  16. Array ( )
    Odpowiedz

    Capela szok jak dla mnie taki niepozorny chłopak , szczupły niby techniki nie za wiele ale jest niesamowity, skacze w tempo jak nikt w lidze , porusza się niesamowicie bez niego nie widzę szans na mistrzostwo, ma autor racje klucz do zwycięstwa to on. Paul i Harden najlepsza para obrońców w lidze ale nie znoszę ich tej gry wymuszania i ciągłego oszukiwania większym gnojem jest tylko Green ale oo to inna bajka. Zastanawiam się czy sędziowie ogladają ich mecze pewno nie skoro tak często są robieni w ch. to wygląda tak jak by każdy sędziujący ich mecze sędzia pierwszy raz gwizdał przeciwko nim. Nie rozumiem ILE RAZY HARDEN MOŻE OWIJAĆ SIĘ WOKÓŁ OBROŃCY FAULUJĄC GO, A GWIZDEK JEST OCZYWIŚCIE DLA NIEGO… nie rozumiem, wiem pewno jestem głupi…Co do finału NBA GSW – Rakiety już się nie mogę doczekać oj będzie się działo!!!!!…wschód?Wiadomo co będzie.

    (5)
  17. Array ( )
    Odpowiedz

    Mam nadzieję że tej nocy płaczek dostanie w końcu w pepe, chociaż pewnie jak zwykle sędziowie będą po jego stronie…

    (-6)
  18. Array ( )
    Odpowiedz

    Słowa uznania i szacunek dla Wielmożnego Pana Przecinka:)
    Niektórzy się czepiają jego tekstów, ale dla mnie są ok.
    Czasem przydługawe, ale zawsze konkretne i fachowe, no i jak trzeba, potrafi bronić swego zdania i je uzasadnić.
    Tak trzymaj:)

    (1)
  19. Array ( )
    Odpowiedz

    Lowry udowadnia ostatecznie że jest graczem wybitnym, OG zimna krew w decydujących momentach dobra defenzywa, Powell kawał skurczybyka, VanVleet wart każdej kasy, tylko ten nieszczęsny Siakam liga na siłę zrobiła go gwiazdą i klub też ale to jest średni talen play offy go weryfikują negatywnie szkoda że Lowry jest już wiekowy…. Liczę jeszcze na dobry mecz Gasola jest to winien kibicom.

    (0)

Komentuj

Gwiazdy Basketu