fbpx

Moje niespodzianki i rozczarowania na dystansie 1/4 sezonu NBA

42

Prosicie o podsumowanie sezonu na 1/4 dystansu rundy zasadniczej NBA, więc proszę. Jednym zdaniem na temat połowy ekip. Rzucam tematy do przemyśleń, własny punkt widzenia, mam nadzieję, że pozwolicie mi go uzupełnić. Wpis podzieliłem na dwie zakładki: niespodzianki i rozczarowania. Mam nadzieję, że dam Wam do myślenia.

#Niespodzianki

Zespoły, które pozytywnie zaskoczyły stylem, bilansem lub organizacją pracy.

Orlando Magic (10-10)

Magia! Nowa era koszykówki sprzyja środkowemu o nazwisku Vujacic, widzieliście to dziś w nocy przeciwko Lakers, widzieliście w dziesięciu niezależnych przypadkach od połowy października. Czarnogórzec zarabia na nowy, wielki kontrakt, jego indolencja defensywna zeszła na dalszy plan, bo nikt już w NBA w obronie nie gra, nie wolno. Reszta magików krąży wokół niego, nie wierzycie to obejrzyjcie kiedyś Orlando i się przekonajcie.

Difference maker: Nikola Vucevic


Milwaukee Bucks (14-5)

Ile znaczy nowy trener z pomysłami i autorytetem. Bucks biją rekordową ilość trójek, zwłaszcza z pozycji centra czym wprowadzają wielki zamęt w szeregi rywali oraz zapewniają przestrzeń do pracy swoim atletom. Spacing, szybkość, przewagi indywidualne – tylko tyle i aż tyle wystarcza by wysforować się na szczyt konferencji.

Difference makers: Mike Budenholzer, Brook Lopez a.k.a. Splash Mountain


Toronto Raptors (17-4)

Kawhi Leonard miał być tylko pionkiem, no dobra gońcem na szachownicy Gregga Popovicha… okazuje się, że jest kimś znacznie więcej, bliżej mu do królówki. Na uwagę zasługuje progres Pascala Siakama, zielone światło do rzutu Serge’a Ibaki oraz doświadczenie defensywne miłośnika węży Danny’ego Greena, który także pięknie wpisał się w zespół. Raptors zaliczają najmocniejszy start w historii klubu i na tę chwilę są faworytem do gry w Finale.

Difference makers: Kawhi Leonard, Pascal Siakam


Los Angeles Clippers (13-6)

W ofensywnej lidze LAC postawili na bezpardonową ofensywę, zatrudniają specjalistów tej części boiska, a pozostałe pozycje uzupełnili weteranami o mocnych charakterach i energii. Efekt tego taki, że po 20 meczach liderują zachodniej tabeli, a Marcin Gortat kończy swą przygodę z ligą NBA śmiejąc się i klaszcząc.

Difference makers: Lou Williams, Montrezl Harrell, Tobias Harris


Memphis Grizzlies (12-7)

Kiedy reszta ligi zapomniała bronić, Memphis wciąż to robią. Wiele w tym umownego porozumienia z sędziami, ale ułożenie mają najlepsze w lidze. Bardzo podoba mi się spacing zespołu umożliwiający grę dwójkową nieśmiertelnej pary Conley / Gasol no i ten młody harpagan Jaren Jackson. Nie podoba mi się Garrett Temple, ani gra w kratkę Kyle’a Andersona, ale i tak Grizzlies uwielbiam oglądać, bo to reprezentanci starej szkoły. Liczę, że nie odpuszczą, styl jaki prezentują wymaga wiele zdrowia. W chwili obecnej powrót do playoffs stanowi formalność, a tam… sami się przekonacie.

Difference maker: Gasol, Conley, Jackson Jr.


Sacramento Kings (10-10)

Pisałem już. Jasno określony plan na zespół przynosi zyski. Wszystko oparte o przewagę fizyczną De’Aarona Foxa, który bez cienia przesady może być w tej chwili najszybszym graczem na parkietach NBA. Reszta ma go dopełniać, a ponieważ talentu przez lata posuchy nabrali wiele, próbują to wszystko poukładać. Kluczem jest progres pana nazwiskiem Marvin Bagley III, który miejmy nadzieję wkrótce zostanie starterem na silnym skrzydle oraz otwarcie się mentalne Harry’ego Gilesa. Potencjału mają aż zanadto, muszą się teraz dotrzeć. Póki co grają prędko i fajnie się to ogląda.

Difference makers: De’Aaron Fox, Buddy Hield


Denver Nuggets (13-7)

Nikola Jokic to w tej chwili bardziej efektowna i młodsza wersja Nikoli Vucevica, która ma wokół siebie zdolniejszych partnerów. Szkoda kontuzji bramkostrzelnego Willa Bartona, ale jedno jest pewne: Denver Nuggets to solidny, świetnie zbierający zespół, nie do wycięcia ofensywnie. Problemem jest starzejący się, grający w kratkę Paul Millsap, wolne nogi obu podkoszowych w obronie oraz przesadne momentami oparcie na rzutach trzypunktowych. Progres względem minionego sezonu jest jednak zauważalny, pobić u siebie mogą absolutnie każdego, a pamiętajmy że poza grą wciąż pozostają choćby Isaiah Thomas oraz Michael Porter Jr.

Difference maker: Nikola Jokic

#Rozczarowania

Ujemny wynik odnośnie oczekiwań, wewnętrzne tarcia oraz mniej lub bardziej trwałe spadki formy.

Boston Celtics (10-10)

Z ekscytującej, dominującej energetycznie ekipy aspirującej do elity NBA obecni Celtowie są jak opasłe barany beczące upierdliwie gdzieś na wzgórzu, nie wiadomo kto jest kim w tej drużynie, dublują się talenty zawodników, co poniektórzy zgaśli zupełnie, bywa, że energia defensywna czkawką się chłopakom odbija, oby dojechali bez kryzysów do fazy playoffs, tam powinno być lepiej, fauli w obronie będzie mniej, gra stanie się bardziej zadziorna, a to preferowany styl Bostonu.

Rozwiązanie: zachować cierpliwość i profesjonalizm


Washington Wizards (7-12)

Wiele by mówić o drużynie ze stolicy, z pewnością nie takiego bilansu oczekiwali kibice po zespole z topowym budżetem płacowym i w ogóle. Faktem jest jednak: grają bez centra, nie ma ochoczych zasłon Marcina Gortata, playbook wydaje ograniczony, ale moim zdaniem hamulcowym jest tutaj John Wall -> ten sam kazus co w Oklahomie przez ostatnie lata, tylko zawodnik nieco mniej utalentowany i bardziej ograniczony percepcyjnie. Wizard to zespół o toksycznej szatni, w której zawodnikom pozwala się na zbyt wiele.

Rozwiązanie: brak, wytransferować Walla się nie da, za duży kontrakt podpisał


Miami Heat (7-12)

Słabiutki start South Beach po części na pewno można zrzucić na kontuzje, ale gdzieś pośrodku tego wszystkiego maluje się błąd Pata Rileya, który przecenił wartość Hassana Whiteside’a oraz Tylera i Jamesa Johnsonów. Heat są w sercu każdej spekulacji transferowej i absolutnie się temu nie dziwię. W chwili obecnej grają na przeczekanie, fani cieszą się dogorywającą karierą Dwyane’a Wade’a, szefostwo każe przemalowywać halę na wzór Miami Vice, coraz seksowniejsze laski tańczą w przerwach, a Chinka jeżdżąca na monocyklu podrzuca już nad głowę nie dziesięć, ale dwadzieścia talerzy. Czekamy na lepsze czasy. Aktualnie bez playmakingu Gorana Dragica jest średnio z tendencją do słabo.

Rozwiązanie: transfer Hassana Whiteside’a


Houston Rockets (9-9)

W pewnym sensie nic się nie zmieniło. James Harden nadal jest upierdliwy i sugestywny w zwodach. Pogonili Carmelo Anthony’ego który mimo starań przetrzymywał im piłkę w ataku, a w obronie przejąć ni silnego, ni szybkiego rywala nie był w stanie. Akuratnie przejmują w defensywie wszystko, doprowadzili rzecz do kuriozum. Rotują z automatu i wciąż tracą ogromne ilości punktów z pola trzech sekund. Z drugiej strony zmieniło się wszystko, nie grają już zabójczych kontrataków, przestali biegać, spacerują. Zdziwicie się, ale tempo rozgrywania akcji Houston to 29. miejsce delikatnie przed Memphis.

Rozwiązanie: ruchy kadr, wzmocnienie skrzydeł, ale to po sezonie


San Antonio Spurs (9-10)

Pisałem niedawno. Stracili wszelką przewagę. Przez lata dysponowali wybitnym materiałem ludzkim. Dziś są średniakiem z problemami zdrowotnymi. Na domiar złego liga zabroniła bronić, skończyły się patenty na zatrzymanie biegnącego pod kosz Giannisa Antetokounmpo. Noc w noc kroją ich bezczelnie ligowi atleci. Co gorsza, znikąd pomocy – wątpię by statek udało się przywrócić na kurs, aktualnie poza ósemką.

Rozwiązanie: powrót do zdrowia DeJounte Murraya przyniesie niewiele, lepszy byłby top pick draftu


Minnesota Timberwolves (9-11)

Mocno wstrząsnął zespołem Jimmy Butler, który szczęśliwie już poza składem. Minnesota liże rany, na nowo określa swą ligową tożsamość a pomaga im w tym fenomenalny Derrick Rose. W tym sensie Timberwolves to niespodzianka. W kwestii bilansu rozczarowanie. Na pewno na wyjeździe Brokuła korzysta Karl Anthony Towns, który od paru meczów gra bardziej twardo i zdecydowanie, jak przystało na lidera. Pograją razem 4-8 tygodni, a może być zespół na miarę aktualnych Clippers, żywiołowy i wszechstronny ofensywnie.

Rozwiązanie: asertywność i dojrzałość, wspólne wzrastanie, poza przebrzmiałym już trenerem mają wszystko czego trzeba


Utah Jazz (9-11)

Defensywnie zaliczyli zjazd na miarę czasów. Co kiedyś przechodziło z dala od piłki, dziś jest przewinieniem. Podobnie jak w Bostonie, ciężko bronić a przecież to obrona określała dotychczasowy charakter zespołu. Co gorsza, Jazz mają na podorędziu tylko jedną opcję, jednego wysokiej klasy speca od gry 1-na-1. Mówię oczywiście o Donovanie Mitchellu, którego odcięcie przez rywali już parę razy w tym sezonie kończyło się sromotną porażką zespołu. Quinn Snyder musi na nowo określić dążenia i standardy, liczę że przetrzymają, bo gra playoffs powinna im bardziej sprzyjać. Na pewno z formą zjechał Joe Ingles, ale no właśnie: był to topowy stoper na skrzydłach, a teraz trzyma się  dala i nie wchodzi w kontakt.

Rozwiązanie: pal sześć obrona, pozyskanie drugiej ofensywnej “gwiazdy”


I co Wy na to wszystko? Czekam na Wasze komentarze i utyskiwania. Na koniec:

Jeśli poważnie myślisz o wyjeździe na zagraniczne stypendium, karierze koszykarza lub trenera, zapraszamy na zimowy Basket Camp do ośrodka przygotowań olimpijskich w Wałczu. Zaproszenie kierujemy wyłącznie do poważnych graczy. Do zobaczenia!

http://www.basketcamp.pl/

Ostatnie Wpisy

42 comments

  1. Array ( )
    regularny niedzielny kibic 26 listopada, 2018 at 17:29
    Odpowiedz

    może mi ktoś wytłumaczyć co to znaczy ze w nba zabronili bronic? rozumiem ze jakis przepis wprowadono, ale chyba mignąło mi o co dokładnie chodzi 🙂

    (6)
    • Array ( )

      hehe :]

      własnie, skoro dzisiaj “nie wolno bronić” i skutecznośc overall wynosi 45 z groszami %, to jakim cudem 30 lat temu, kiedy podobno “mozna było bronić”, a nawet popychać, oburącz blokować, stopować wyciagniętą ręką i inne cuda niewida czynić, skutecznośc wynosiła niemal 48 % ? a 10 lat wcześniej, kiedy pewnie można było skalpować i zarzucać foliowe torby na głowy, rzucano nawet ponad 48 % – jakim cudem ?

      to dzisiaj chyba jacyś dyletanci w tej lidze grają,bo skoro bronić nie można, to nie ładować dunka za dunkiem dowodzi wyłącznie upośledzenia na wszystkich poziomach percepcji.

      oczywiście, że wolno bronić i broni się. widać to nawet na tych recapach i highlightach, w zasadzie nawet wiele się nie zmieniło od rzekomo dirty 90s.

      np. nadal można używać przedramienia do obrony dryblera, ale sędziowie już ostrzej reagują na sytuacje, w któreych obrońca spóźnia się na nogach i najpierw używa ramienia do zatrzymania kozłującego, co kiedyś bywało puszczane. Nie w taki sposób, że obrońca stoi i trzyma, ale nie trzeba było tak dobrze trafiać w punkt jak dzisiaj, aczkolwiek dla kogoś kto widział mecze wtedy i dziś, to jest raczej róznica ekspercka. przeciętne oko może mieć kłopot z wyłapaniem tych niuansów.

      zawodnicy bronią na nowych zasadach, ale nie są bezbronni. nadal skacząc pionowo w górę i nie kładac rąk na atakującym w 39 na 40 przypadków sędzia nie da faulu.

      itd.

      podstawy się nie zmieniły, ale panuje moda na utyskiwanie. kto wie, mozę w 90s, gdyby był internet opowiadano by takie same androny :]

      (24)
    • Array ( )

      @wpp
      Bo wcześniej oddawano więcej rzutów bliżej kosza, a trójek nie oddawano aż tyle co dzisiaj.

      (49)
    • Array ( [0] => subscriber )

      @ obs
      Uprzedziłeś mnie :(. Ponadto dodam, że było sporo więcej “klasycznych centrów” rzucających po 20 punktów głównie spod kosza.

      (26)
    • Array ( )

      @obs

      tyle że kiedyś te “rzuty z bliska”, to w duże mierze oddawano z półdystansu, a dzisiaj właściwie ten rodzaj rzutu jest w zaniku, ergo : dzisaiaj jest wiećej trójek niż kiedyś, ale też więcej layups.

      (-4)
  2. Array ( )
    Odpowiedz

    Mógłby mi ktoś powiedzieć jak wygląda sytuacja z Darkiem Różą pod kontem finansowym? Wiem że podpisał kontrakt na ligowe minimum czyli to oznacza że w wakacje zostaje free agentem czy co?

    (2)
  3. Array ( )
    Odpowiedz

    Mam nadzieję, że Marcin zagra takie play-offs, że za minimum dla weterana pójdzie na ławkę do jakiegoś top teamu zagrać o tytuł…

    (41)
    • Array ( )

      Cmm
      media cytowały kilka wypowiedzi i sugestii Marcina Gortata o zakończeniu kariery, że nie ma tyle sił itd

      (0)
  4. Array ( )
    Odpowiedz

    Na pewno to zasługa gortata hahahah.Fanów kosza zapraszam do quiz house matura to bzdura dział koszykówka.Można się wykazać wiedzą a także dodac swoje pytania(minimum 100 żeby dodali)

    (-13)
  5. Array ( )
    Odpowiedz

    Liga idzie w złym kierunku, wczoraj jak oglądnąłem kilka “fauli” Davisa na Embidzie to musiałem wyłączyć mecz.

    (18)
  6. Array ( )
    Statystyk z Malinia 26 listopada, 2018 at 19:18
    Odpowiedz

    @WPP
    Odpowiedź jest bardzo prosta. Skuteczność była większa co ma się do tego, że rzuty były oddawane z bliższych pozycji niż teraz.
    Wszystko zależy od interpretacji danych. Jeśli weźmiemy średnią punktów na mecz na przestrzeni ostatnich lat to widzimy wyraźną tendencję wzrostową co oczywiście jest argumentem, że obrona jest mniej premiowana.
    Pozdrawiam

    (12)
    • Array ( )

      i tak i nie, bo jeśli te dane ze średnich meczy zinterpretujemy jako szybszą grę, krótszy czas rozgrywania akcji (np. szybki rzut za trzy), i nieprzygotowaną a nie słabą obronę, to niby świadczy o słabej obronie, ale bardziej o mocnym ataku i skuteczności, bo to nie jest sytuacja gdzie obrońca nie umie zablokować rzucającego czy pick n rolla, lecz sytuacja gdzie rzut jest oddany 8-10 metrów z biegu…ale to sporo zabawy w interpretacje danych

      (2)
    • Array ( )

      rzuty z półdystansu czy long 2’s, są trudniejsze od “trójek” , a wczesniej było bogato reprezentowane, dzisiaj za to wiećej jest layups.

      (0)
  7. Array ( )
    Odpowiedz

    Okiem lajkonika tfu, laika, niby wynik 14 – 7 tego nie odzwierciedla, ale w Oakland chyba sielanka się skończyła.
    Z tego, co piszecie, rezerwowi słabi albo starzy/wyeksploatowani, teraz gwiazdkom we łbach się poprzewracało……..
    A może kibicom też się we łbach poprzewracało, nie co sezon będzie np. 67 – 15 albo lepiej 🙂
    W każdym razie, skoro już jesteśmy przy objawieniach i rozczarowaniach, to może w Zatoce tragedii nie ma, ale w kategorii “zaniepokojenie” można chyba ich umieścić.

    (5)
  8. Array ( )
    Odpowiedz

    Podoba mi się takie podsumowanie. W szczególności podkreślone niesprawiedliwe traktowanie zespołów, które potrafią i chciałyby bronić. Smutne. Przyczepię się tylko do Jazz. Oglądałem kilka ich meczów. Niczego nie zmienili w swoim systemie. Wydaje mi się, że rywale traktują och podobnie. Pod koszem wiadomo co się dzieje, Rudy w asyście takich sobie Favorsa, Crowdera. Na obwodzie wiadomo – raz mogą liczyć na Rubio, dwa razy ich zawiedzie. Mimo to, wciąż potrafi kreować jak mało kto. Co do Inglesa, może spadła nieco jego efektywność, jednak wciąż jest to nainteligentniejszy facet w zespole. Nie umie biegać, ledwo odrywa się od ziemi, ale jest niesamowicie przytomny. Stać go na troszę lepsze rzucanie, a i tak jest dobrze. Problem lokalizuję na pozycji rzucającego obrońcy. Zeszły sezon upłynął wielu krytykom na podważaniu racji rzutu Lonzo Balla. Słusznie zresztą. Mitchellowi za to nikt niczego nie zarzuca. Chłopak skacze jak sprężynka, śmiga pomiędzy rywalami – może się podobać. Tyle, że prawo do ostrzeliwania zza łuku ma co najwyżej takie, jak Westbrook. W OKC ich bohater akurat jest wyjęty spod prawa. Bałem się na początku, boję się nadal, że Donovan zmierza w tym samym kierunku. W meczu z Lakers, zanim opuścił parkiet, oddał cztery rzuty za trzy, gdzie tylko jeden z nich miał szansę powodzenia. Do tego przestrzeliwał layupy bez specjalnej presji ze strony rywala. Widać, że bardzo kuleje jego pewność siebie. Zeszły sezon, to zespół o zdrowych podstawach, z ponadprzeciętną defensywą, urozmaicony o niespodziewany talent Mitchella. Choć obrońca w pierwszym roku nie miał powalającej skuteczności, skupiał uwagę obrony i w lepszy dzień dostarczał mnóstwo punktów. Tego mi brakuje. Tu widzę największy mankament.

    (9)
  9. Array ( [0] => subscriber )
    Odpowiedz

    NBA idzie w złym kierunku, wkurzają mnie te zmiany “bez obrony”. Czasami nie da się oglądać tego co odgwizdują sędziowie. Niedługo wyniki będą po 400 punktów , bez żadnych emocji. Zdecydowanie uważam , że niszczą ten piękny sport.

    (12)
  10. Array ( )
    Odpowiedz

    Czytam was niemalże od początku istnienia i z całym szacunkiem i sympatią do redakcji, ale przyznam szczerze, że ten artykuł to takie trochę “zapchajdziura”. Zawsze sceptycznie podchodzę do tego typu ocen zespołów, tym bardziej po dopiero 20 rozegranych spotkaniach…

    (-5)
    • Array ( )

      trochę tak, ale jednocześnie ok 1/4 sezonu już minęła (szybko !) i podsumowanie tej ćwiartki, kwarty jak zwał, tak zwał, wiadomo że to się może zmieniać jak w kalejdoskopie – zwłaszcza zachód (np. spadek i skok GSW), i nie licząc Phoenix każdy ma szanse, na wschodzie raczej 10 drużyn się liczy i raczej kwestia rozstawienia top 4, wiadomo tyle jest spotkań jeszcze i można mieć spokojnie bilans jak kiedyś Warriors 30-0, jak i 0-10 i się zmieni, ale o czymś warto napisać (nawet mocno subiektywnie)

      (1)
  11. Array ( )
    Odpowiedz

    Mówi się hetman A nie królowka. Bez spiny oczywiście. Co do Gortata, gołym okiem widac ile znaczyl dla Waszyngtonu. Cieszą mnie ich porażki
    A Marcinowi zycze z całego serca jak najlepiej. Ma chłopak klasę, i widać, że posiada umiejętności i bywał czesto nie doceniany.
    A co do 90s nie powiecie mi że było tak samo. Pamietacie NY Knicks z Ewingiem i Oakleyem? A Detroit Pistons? To była jazda bez trzymanki i prawdziwe wojny.

    (6)
    • Array ( )

      obejrz sobie wywiad z Larrym Birdem jak wyśmiał “miękkość” (soft) obrony lat 90tych

      każde pokolenie tak pisze o poprzednim, coś jak rodzice i dziadkowie zawsze (ta krytyczna część), że młodsze pokolenie jest gorsze i słabsze, bez szacunku itd a najśmieszniejsze, że widziałem niedawno fragment wypowiedzi starożytnego pisarza, filozofa (nie mogę znaleźć) co też nadawał, że źli, bez szacunku itd, wypowiedź wyjęta jakby z obecnych czasów

      zawsze inaczej pamięta się swoje sukcesy, batalie, prime
      podobnie jak Bill Russell mówił o twardości gry

      i kwestia czy naprawdę wszystko było dobre?? bo były bójki?? jak w NHL? bo AC Green stracił zęby i dalej grał? rozcięte łuki brwiowe? że nie było ejection od razu po wymianie ciosów w latach 70tych? a teraz Green raz kogoś kopnie halooo, Boogie popchnie halooo, CP3 czy Rondo oplują i latają pięści szaleńcy…no to w końcu mają się tłuc czy grać? ucięcie wielu kontuzjogennych zachowań ma sens (jak słynne podstawianie nóg Lambiera pod zawodnika po rzucie czy łokcie Stocktona czy Pippen w locie skoszony przez Rodmana)…wg mnie też zmiany przepisów oprócz większego nacisku na regenerację, fizjo, lekarzy, zabiegi (może sterydy i inne środki), też zmiana przepisów pozwala zawodnikom dłużej grać…dłużej niż 10-12 sezonów albo dla topowych powyżej 33

      (-1)
  12. Array ( )
    Odpowiedz

    Ja nie mówię, że lipa. Nawet powiedziałbym, że obecni gracze wymienili stare armaty na nowoczesne giwery naprowadzanie laserowo.
    Po prostu dla mnie kiedyś było jakby więcej magii w tym wszystkim. Może to dlatego, że nagrywalem mecze na kasety wideo A All star weekend to było wydarzenie! Może to dlatego,że byłem wtedy dzieckiem i jaralem się jak dzieciak, może to.dlatego, że to wszystko nie było tak dla nas dostępne i wiele pozostawało w sferze wyobraźni. Teraz wszystko jest podane na tacy w jakości 4k.
    Kiedyś trzeba było wyjść na podwórko zadzwonić domofonem i zapytać czy Piotrek albo Paweł wyjdzie na dwór, a grało się jak była gała.
    Bez spiny!

    (4)
  13. Array ( )
    Odpowiedz

    Chyba czas zacząć bardziej śledzić ligi europejskie bo tam jeszcze nie zdelegalizowali obrony 🙁 teraz zespoły które uwilbialem za twarda obronę są o klasę słabsze niż rok temu (Utah, boston) :/ NBA sama się zmienia i nie trzeba wprowadzać dziwnych reguł krycia bez piłki.. Porażka z tym łysym silverem

    (1)
  14. Array ( )
    Odpowiedz

    Mi sie wydaje ze w Bostonie jest spory syf w szatni a tylko transfer to rozwiąże bo tak:
    1) chlopaki grali fajnie zespołowo ale przy irvingu nie moga pokazac tego czegoś bo jak zaczyna robić sie gorąco to albo on trafi 4/4 w 4q i bedzie win albo bedzie 1/4 i do domu ale ciągle tylko pn bedzie oddawał rzuty
    2) Gordon gra okropnie widzialem 6 ich męczy z czego 1 byl dobry ale nikt nie pozwoli na to zeby 30m grzalo ławę
    W playoffs raz swietnie zagral Rozier w nasteonym meczu smart dał 20p później dwa mecze pociągnie pociągnął Tatum a w kazdym meczu pomogl Horford
    Teraz playbook jest pod irvinga i to widać ale chlop walczy o kase i nie schowa ego do kieszeni to wygląda to tak jak wygląda
    Dziekuje

    (0)
  15. Array ( )
    Odpowiedz

    Mnie to w ogóle dzisiejszy basket nie podchodzi, te wszystkie rzuty za 3, kosmiczne wyniki nie podoba mi się to kompletnie, nie wspominając o step back’u hardena czy innych krokach. Po za tym za dużo izolacji, zastanawia mnie jeszcze jaki procent tych wszystkich akcji to akcje z playbook? Swoją przygodę z NBA zacząłem na przełomie 11/12 i te mecze cieszyły oko, wstawało się po nocach, dziś nawet nie chcę mi się oglądać 10 min highlightsow nie mówiąc o tych 2 minutowych skrótach.

    (3)

Komentuj

Gwiazdy Basketu