fbpx

NBA: Boston Celtics rozwiewa wszelkie wątpliwości | triumfalny powrót Porzingisa!

57

WTMW. Musiałem złapać oddech, ale oto jestem i kłaniam się nisko zespołowi z Bostonu, który zademonstrował koszykówkę mistrzowską. Ekipę dowodzoną przez Jasona Kidda zdominowali absolutnie zarówno pod względem taktycznym co energetycznym. Wpędzili gości w niewygody, jakich ci nie doświadczali od dawna.

Mavs 89 Celtics 107 [0-1]

Trzeba Wam wiedzieć, że Mavericks to zespół o najwyższym współczynniku trójek oddawanych z rogów parkietu w tym sezonie. Znacie schemat, obrona nie radzi sobie z Luką bądź Irvingiem, zmuszona jest pomagać ze skrzydła i cyk, leci podanie do otwartego cornera. Otóż, nie tym razem!

  • Mavs zaliczyli 1/3 z rogów parkietu (!!)

Gospodarze nie pozwoli się wciągnąć w podwojenia. Przejmowali wszystkie (1-5) zasłony z Horfordem na centrze (Porzingis wyszedł z ławki) i ufali, że obrońcy poradzą sobie z Luką / Irvingiem 1 na 1. Gdy na plac wstąpił Łotysz przejmowali zasłony (1-4) a gdy angażowany był Kristaps, grali drop coverage, w którym również radzili sobie świetnie. Momentem przełomowym spotkania nazwałbym właśnie wejście na plac Łotysza. W kolejnych sekwencjach zobaczyliśmy daleką trójkę, blok, trójkę Hausera i kolejny blok KP. Po pierwszej kwarcie Porzingis miał 11 punktów na koncie, a Boston prowadził 37:20!

Po raz kolejny przekonaliśmy się, że obrona Dallas sprawdza się świetnie jeżeli występuje przeciwko tradycyjnym środkowym, nie dysponującym rzutem zza łuku. Porzingis i Horford dostarczyli 30 punktów przy 4/9 z dystansu. Niesamowitym i wiele mówiącym,  było również to, że Boston zagiął parol by odebrać rywalom loby i to pomimo faktu, że Horford w obronie grał na wysokości zasłony. To już mili Państwo talent, przemyślność i dynamika np. Browna z pomocy, który zaliczył 3 bloki.

Kyrie Irving…

Mówiłem, że to będzie kluczowy zawodnik, a jego efektywność może określić jak bardzo zacięte będą zawody finałowe. Dziś w nocy ten arcyzdolny chłopak zaliczył 12 punktów przy 6/19 z gry oraz 0/5 zza łuku. Zawiódł całkowicie, a rzuty które oddawał, no cóż prześledźmy to po kolei:

  1. przejęty po zasłonie przez Al’a Horforda, fadeaway, zablokowany ❌
  2. quasi kontra, pull-up przez ręce dwóch ludzi, skala trudności 200% ✅
  3. akcja pod KAI’a, double-drag, jest dobra pozycja, bo Holiday potknął się na zasłonie ✅
  4. trójka z rogu parkietu, po izolacji, szarpana, nerwowa próba, znów przez ręce ❌
  5. kolejny pull-up, złapany i zablokowany przez cofającego się Porzingisa ❌
  6. spudłowany layup pod presją Horforda ❌
  7. wjazd z prawego skrzydła vs Sam Hauser ✅
  8. z ośmiu metrów, na siłę, przez ręce Pritcharda, frustracja coraz bardziej widoczna ❌
  9. zepsuty layup lewą ręką, pozycja była dobra, jechał 1v1 w Pritcharda ❌
  10. Holiday ustał, kolejny zarwany pull-up przez ręce nie dolatuje do obręczy ❌
  11. przejście z obrony do ataku, Holiday zostaje w tyle, floater z pełnego wyskoku ✅
  12. błąd obrony, otwarta trójka, nikogo w promieniu trzech metrów… ❌
  13. kolejna jazda od kosza do kosza, pull up skacze po obręczy, wypada ❌
  14. izolacja w rogu vs Horford, nie ustał, łatwe punkty ✅
  15. kluczowy moment meczu, Lively zbiera w ataku, otwarta trója, za mocno! ❌
  16. dynamiczny atak kozłem, zawahanie obrony, wpada półdystans  ✅
  17. kolejne pudło za trzy (znów tylna obręcz!) w przełomowym momencie ❌
  18. mija po zasłonie, pod koszem zablokowany przez Browna ❌
  19. ucieczka za plecy, ale brak wykończenia pod presją, BOS znów do przodu 20 punktów ❌

W czwartej kwarcie Irving nie oddaje rzutów, czuje że to nie jego dzień, deficyt jest nie do odrobienia. Jason Kidd poddaje mecz na nieco ponad trzy minuty do końca. Aha, to jedenasta z rzędu przegrana Kyrie z Celtami…

Co jeszcze? Jaylen Brown całą noc polował w ataku na Lukę, którego w łatwy sposób kilkukrotnie minął wprawiając obronę Dallas w rotację, z których padały względnie łatwe punkty. Najbardziej pamiętnym będzie oczywiście wjazd zakończony wsadem w tłoku podkoszowym. To chyba najbardziej efektowna akcja meczu:

To właśnie Brown (22 punkty 6 zbiórek) pociągnął zespół, gdy pojawił się mały przestój w trzeciej kwarcie i chwała mu za to. Spacing oraz wynikające z tego drive and kick game zaorało Mavs. Innym rozwiązaniem były tak zwane RAM actions, czyli zasłony dla gościa mającego dopiero stawiać zasłonę z piłką. Jeśli na przykład celem było zaatakować Kyrie, KP podsłaniał Tatuma próbując wymusić switch, a ten dopiero stawiał zasłonę White’owi i mieli matchup, który chcieli. Po co te zabiegi? By uniemożliwić tzw. pre-switche, zobaczcie:

W obronie jak mówię, poddali 3 trójki z rogu, zero wsadów po alley-oopie, oraz 3 asysty w sumie Luki i KAI’a = totalna dominacja, której skala przypomina tę prezentowaną przez Golden State z Kevinem Durantem, w playoffs 2017 roku.

-> Porzingis zmienił grę: 20 punktów 6 zbiórek 3 bloki 8/13 z gry. Mavericks nie umieją go kryć i nic się z jego rzutami ze szczytu parkietu zrobić nie da. Czy wyglądał na zardzewiałego po kontuzji łydki i opuszczeniu 10 meczów playoffs? Ja nie zauważyłem.

-> Jrue Holiday zaorał Kyrie, zakuł go w kajdanki i zniechęcił do ataku. Jak pisałem wyżej KAI kilka razy rzucał za mocno, nie miał dnia, ale ile w tym frustracji, nerwów, wpływu rywala? Czegokolwiek nie zrobił widział naprzeciw siebie Horforda, White’a lub Holidaya, wszyscy na poziomie All-Defensive Team.

-> Tatum (16 punktów 11 zbiórek 5 asyst 6 strat) mocno pilnowany, skupił się na utrzymaniu flow zespołu, nie forsował i bardzo dobrze. Koledzy mieli łatwiejsze matchupy więc korzystali. Próbuję powiedzieć, tu jeszcze jest sporo zapasu!

-> Luka Doncic można rzec “zrobił swoje” (30 punktów 10 zbiórek 1 asysta) Celtics pozwolili mu grać w większości jeden na jeden więc rzucał. W trzeciej kwarcie przyspieszyli, ścięli deficyt do bodaj ośmiu oczek, ale po przerwie na żądanie Boston odpowiedział serią 14:0 i było po herbacie… a więc jeszcze raz: szacunek dla Koniczyn, jeśli utrzymają średni poziom, wygrają serię w cuglach. B

Patronami dzisiejszego odcinka są Stefan Lencz i Artur Grabowski, pozdrawiam serdecznie. Jednocześnie chętnym na przyjazd na GWBA Camp IX do Katowic (18-21 lipca) przypominam o zgłaszaniu się (gwiazdybasketu@gmail.com) na dobrą sprawę mógłbym już teraz zamknąć zapisy, ale chętnie zobaczę na Dolnym Górnym (!) Śląsku więcej nowych twarzy. Bartek

57 comments

    • Array ( )

      Ja nie napiszę, z GSW prowadzili 1:0 a później 2:1, a mimo to przegrali 4:2. Zobaczymy czym Dallas odpowie, o ile odpowie. Niech wygra lepszy i tyle.
      Kibicem Bostonu nie jestem, ale uwielbiałem ekipę pełną białasów z lat 80tych z Larrym na czele chociaż na żywo tego nie oglądałem bo biegałem wtedy boso (’82) ale nadrobiłem kilka lat później jak się zacząłem koszem interesować. Mimo wszystko lubię ich bardziej niż Lakers więc fajnie jak wygrają. A jak wygra Luka to też będzie dobrze. Oby więcej wyrównanych meczów bo dzisiaj to ich wciągnęli nosem.
      Pozdrawiam

      (29)
    • Array ( )

      Nawet gdybyś był wtedy starszy Wojtek, to i tak byś nie oglądał, bo nie było gdzie. Jakieś migawki w wiadomościach albo na DSFie, ewentualnie telegazeta z wynikami 😂 Straszne to było tak bardzo chcieć, a tak bardzo nie móc, ale z perspektywy czasu przynajmniej wiemy jak bardzo możemy teraz docenić dostępność mediów.

      (13)
    • Array ( )

      Wojtek ekipy, którą uwielbiałeś ja szczerze niecierpiałem i też na żywo nie dane było mi ich oglądać (’81), ale później nadrobiłem dzięki Lakersom. Dodać do tego najbardziej szowinistyczną publikę w lidze (tutaj do dziś ich nikt nie przebił i już nie przebije) plus te wszystkie antypatyczne historie z czasów ich rywalizacji z lat 80 z Lakers i jest całkowicie jasne, jaki mam do nich stosunek 😉 Owszem, doceniam talenty graczy byłych, czy obecnych, mogę również docenić np poziom gry, taktykę, czy jej realizację, a także utytułowanie organizacji (aczkolwiek tu kamyczek do ogródka – zdecydowaną większość mistrzostw zdobyli w czasach „hydraulików”), ale… do końca życia będę w teamie F%ck Boston.

      Zdobędą 18 tytuł? Trudno, trzeba będzie znowu ich gonić 😉

      (-11)
    • Array ( )

      Lakers też istnieli w czasach hydraulików. Nikt nie bronił im zdobyć tych tytułów, które ma Boston.
      Btw. Minneapolis 5 tytułów.

      (20)
    • Array ( )

      Owszem, istnieli. Ale większość tytułów zdobyli już w latach „normalnych” i patrząc od początku lat 80-tych mają w ilościach pierścieni zdecydowaną przewagę nad Bostonem.

      (-7)
    • Array ( )

      Przed DSF był jeszcze Screen Sport chyba. Wtedy się zajawilem. A jestem 76…

      (5)
    • Array ( )

      W uzupełnieniu do poprzedniego wpisu: od początku lat 80 Boston zdobył 4 tytuły, Lakers 11. To tak dla dodania kontekstu o czasach hydraulików w lidze 😉

      (-2)
    • Array ( )

      A kogo obchodzi “od początku lat 80”? Może zaczniemy liczyć od tego roku jeśli Boston zdobędzie tytuł i będzie 0-1? Może za 50 lat koszykówka pójdzie tak do przodu, że i nasze wnuki będą mówić na Lebrona/Curry’ego per “hydraulicy”? Nie oglądałeś żadnego spotkania z tamtych czasów, ale “kamyczki do ogródka” chętnie rzucasz 😉
      Zluzuj pory i ciesz się koszykówką, bo “do końca życia będę w teamie F%ck Boston.” szarakowi, który ogląda to tylko z poziomu kanapy niewiele da, a na pewno sporo zabierze.

      (9)
    • Array ( )

      Jak to dlaczego lata 80? Dlatego, że w 1976 doszło do połączenia lig, skończyły się czasy amatorki, półprofesjonalizmu, zawodników łączących pracę z grą w koszykówkę, czasy totalnej dysproporcji sił zespołów i dominatorów parkietów robiących co wieczór 30-30. Całe wcześniejsze lata można pod względem zdobytych tytułów o kant dupy rozbić, czy to serie Bostonu, czy Lakers Mikana. Nie zgadzam się, że za 50 lat będą oceniać LeBrona czy Currego jak ja dziś „hydraulików”. Lebron i Curry są w pełni profesjonalnymi sportowcami, to jest ich zawód 24/7, a nie dodatkowe zajęcie po 8h harówki. Oczywiście, że nie oglądałem całych spotkań z tamtych lat. Po pierwsze po prostu się na takowe nie natknąłem, a po drugie wystarczą mi urywki i materiały w stylu skrótów by wyrobić sobie zdanie na temat tego, jak wyglądała wtedy gra.

      (2)
    • Array ( )

      Cały Boston ….. 9 (!) asyst… Luka ma średnią 8. Tu całkowicie zawiodły jakiekolwiek założenia. Obrona Bostonu (9:1 w blokach) zaskoczyła na tyle, że już tylko grali na zasadzie “no to jak komu wejdzie to dobrze”…. Dramat.
      Może teraz Kidd i sztab zrobią ładny przegląd meczu i coś wymyślą na kolejny.

      (3)
  1. Array ( )
    Odpowiedz

    niby każdy mecz to inna historia, wiadomo że każdy się ogarnia, ale faktycznie boston wygrał łatwo i to oszczędzając największą armatę

    (2)
    • Array ( )

      Nie oszczędzając tylko tatum zagral słabo jak na nie lidera przystało. Brown ma wiecej charakteru

      (-3)
  2. Array ( )
    Odpowiedz

    Poczekałbym jeszcze chwilkę z tańczeniem na stole, prawda taka że odejmiemy trójki Hausera, które mu dzisiaj wpadały praktycznie bez chwytu, plus Krystianek wejdzie na swoją normalną formę i dojdzie do tego Płaskoziemca na 30 i tu już jest styk. I proszę nie sprzedawać magicznych fasolek chłopstwu z szarej Afryki, żaden średni poziom, Koniczynki muszą grać ostry basket, bo jak im nie siądzie psycha może pójść na wakacje.

    (10)
    • Array ( )

      Ogarnij temat bo Ci rzeczywistość odjeżdża.
      Boston zagrał przeciętny mecz ze skutecznością 38% za 3, a średnią w tych PO mają 42%.

      A mimo to przewaga jest spora. To nie tak, że “wystarczy” to czy tamto. Wystarczy, że Boston rzuci swoje średnie 42% za 3, Tatum zagra na swoje +25 i żadnego styku nie będzie.

      (11)
    • Array ( )
      Hornets > pistons > wnba > fani bostonu 8 czerwca, 2024 at 11:53

      Bo większość nie lubi bostonu. A nawet wydaje mi się że bardziej niz o tatum który jest miękka fają chodzi o fanów bostonu ktorzy od początku tej ligi są najgorszymi fanami ze wszystkich

      (0)
    • Array ( )

      Dokładnie. Kibice z The Garden są najgorsi w całej lidze. Banda wieśniaków nie umiejących się zachować już od wielu lat. A niby inteligenckie miasto, ba, takie europejskie jak na standardy Stanów.

      (-6)
    • Array ( )

      FB
      Ty zachowujący się jak wieśniak i wyzywający innych od wieśniaków, jesteś idealnym przykładem, że Boston to dokładnie jest miasto reprezentujące to co ma “najlepszego” Europa – wieśniaków.

      (0)
  3. Array ( )
    Odpowiedz

    W pierwszym meczu PO z Clipsami Mavsi obskoczyli jeszcze gorszy wpiernicz i wydawało się że pozamiatane.

    A potem drugi mecz i inna drużyna. Uczą się. Będzie dobrze.

    (15)
  4. Array ( )
    Odpowiedz

    To piękne że Boston zamknął mor… Adminowi, to mnie cieszy najbardziej. Jak będzie dalej czas pokaże. Jeszcze nie ma czego świętować. No może oprócz zamknięcia mor…. Adminowi bo dziennikarzem to go nazwać nie można po tym co ostatnio pisał o Bostonie. Pozdro

    (-13)
    • Array ( )

      Jakby Boston tym składem miał teraz zdominować ligę na lata to będzie trzeba zamknąć stronę. Admin tego nie wytrzymuje. Nie da rady wypisywać takich fałszywych i obłudnych artykułów, jak ten ostatnio, przez parę lat.

      (-5)
  5. Array ( )
    Odpowiedz

    Skończyło się rumakowanie…. Luka 1 asysta, Kyrie zduszony, loczek rookie szybkie faule, Brown pokazał potencjał 2way, wysocy Bostonu super mecz rozegrali.

    (6)
    • Array ( )
      Luka > długo długo nic > catlin clark > tatum 8 czerwca, 2024 at 11:56

      Nie boli. Po prostu nikt ich nie lubi i nie chcemy żeby wygrali. F%ck boston fans

      (-5)
    • Array ( )

      Luka > długo długo nic > catlin clark > tatum

      Czyli boli. Oj obrzydliwy jest ten fałsz i ta obłuda zawistnych ludzi.

      (3)
    • Array ( )

      Jaka obłuda, jaki fałsz, nie zapędzaj się. Jak to w życiu ze wszystkim, tak samo i w NBA można po prostu nie lubić jakiegoś zespołu o tak, bo np nie podoba mi się logo, albo nie lubić jego kibiców, czy też nie lubić jakiegoś zawodnika i nie ma to nic wspólnego z obłudą i fałszem. Skończcie już z tym słodkim pierdzeniem.

      (-1)
  6. Array ( )
    Odpowiedz

    Porzingis jako X-faktor to jedno. Ale przeoczyliśmy być może jeszcze jedną sprawę. A mianowicie dojrzewanie Tatuma i Browna. Pierwszy kojarzył się dotąd jako epigon Paula Georga tyle, że z lepszym zdrowiem. Drugi atletyzmem pokrywał braki techniczne. Owszem obaj to talenty, ale każdy z jakimś poważnym znakiem zapytania.
    Ale pewnych cech obu im nie można odmówić. A są to sprawy, bez których nie dochodzisz w wielkich rzeczy w sporcie. To ambicja i inteligencja. Za inteligencją idzie świadomość własnych braków. Za ambicją praca nad nimi. Efekt: Tatum gra dla drużyny, Brown – co sam przyznał – haruje nad kozłem i lewą.
    Czy to koniec serii? Oczywiście nie. Dallas ma ogromne rezerwy. Wystarczyło, że Lively uszarpał porządnie Porzingisa na topce i Maverics doszli z niebytu na -8. Irving ma psychicznie pod górkę w tej hali, nawet jeśli mu się wydaje, że nie ma. Ale po takiej plamie jak w G1 może się rozluźnić, bo kompromitację ma już za sobą. Boston to drużyna przestojów. Grają jak mistrzowie, a potem stają w miejscu.
    Jeszcze wiele emocji przed nami.

    (13)
    • Array ( )

      Każdy zespół ma przestoje.
      Dla przykładu Dallas zaliczyło takie dwa w G1.
      Minnesota zaliczała takie z Dallas, raz nawet tracąc 18 pkt przewagi. Denver zaliczało takie przestoje z Minnesotą. Lakers co męczy wychodzili na naście pkt przewagi z Denver, a w 4 kwartach wszystko stawało w miejscu.
      Każdy zespół w trakcie meczu zalicza przestój, pytanie jak na niego odpowiadasz. Boston ma taką ekipę, że każdy może na to odpowiedzieć. W Dallas na niemoc Irvinga nikt nie odpowie. Na niemoc Doncicia nikt nie odpowie. Dallas żyje z tego jak ich karmią ich liderzy. W Bostonie każdy może wziąć piłkę i zagrać coś pod siebie.

      Przestoje to nie jest przypadłość Celtics tylko każdego zespołu w lidze.

      (1)
  7. Array ( )
    Odpowiedz

    Czytając komentarze naszła mnie refleksja, że też nie mogę przekonać się do Celtów, choć do Mavs również nie i tak czy owak będzie to kolejny rok bezkrólewia: ostatnio liga miała 6 mistrzów w 6 lat bodajże na przełomie na 70/80. Doceniam robotyzm Kawhi, grę dwójkową Davisa i LeBrona, atletyzm Giannisa, ostatni taniec Dubs, maestrię Jokicia i pewnie docenię tegorocznego mistrza, ale to nie są absolutni dominatorzy (i dlatego były to sukcesy jednostkowe, w tym roku pewnie będzie podobnie). Z jednej strony fajnie, że liga jest tak wyrównana, z drugiej „kiedyś to było” i kiedyś to będzie: fajnie będzie w przyszłości znów podziwiać ekipę chodzącą metr ponad chodnikami, cud, taką jedną na milion

    (1)
    • Array ( )

      Teraz jest właśnie lepiej. Lata 2015-19 były nudne dlatego, że przed rozpoczęciem sezonu już było wiadomo, że GSW będzie w finale i że na 80% wygra.

      (1)
  8. Array ( )
    Odpowiedz

    Pisałem że Irving się spali no i nie myliłem się i tak będzie nadal. Zawodnicy z Bostonu pamiętają zdeptanie loga co ich dodatkowo motywuje a Irving cóż…oprócz udanej trójki z Clevland na wage mistrzostwa na tym zakończy karierę cham i tyle. Pisałem gdzieś że jeśli z Celtics beda grali ważni zawodnicy na 70 % możliwości to Dallas może pomarzyć o mistrzostwie. Jak Celtics zdobędą mistrza to będą dążyli do być może ”Nowej Dynastii” Pytanie czy będą mieli na to motywację?

    (-3)
    • Array ( )

      Pohn Jaxson
      Nie ma problemu.

      Soft
      Problem w tym, że w takim zespole Tatum wcale nie musi być liderem. A druga sprawa wolę lidera, który rzuca 16 pkt i pomaga mi wygrać mecz, niż takiego, który robi 30 pkt i dostaje blowout w twarz. Liderem nie zawsze jest ten kto rzuca najwięcej punktów.

      (-1)
  9. Array ( )
    Odpowiedz

    Dlaczego deprecjonujemy tytuły Bostonu?
    Może deptecjonujmy tytuły LA i w mniejszym stopniu Miami i NY? Bo przecież każdy gracz chce mieszkać w LA, albo chociaż wielkim mieście czy nad oceanem. Już nie wspominając o ich… Partnerkach. Chce ktoś mieszkać w Detroit (byłem, masakra), Memphis (też bez szału) czy innej Oklahomie?
    Na podatek od luksusu tez łatwiej uzbierać w Los Angeles niż np. Utah.

    (0)
    • Array ( )

      Jakby Ci przed nosem machnęli kontraktem za 30 mln baksów rocznie to mieszkałbyś i w Zadupiu Dolnym 😉
      Ale jest coś w tym, że w takim Bostonie to mało kto tam chce mieszkać z własnego wyboru. Studia tam, to i owszem, ale całe życie tam spędzić? Masochizm.

      (-2)
    • Array ( )

      Może i gwiazdom, którzy robią wokół siebie szopkę jak LeBron, grają nie dla drużyny ale dla jakiegoś sztucznego legacy, mieszkanie w nudnym miejsce, które Cię nie wypromuje to masochizm.
      Ale są gracze, którzy nie robią z siebie pośmiewiska w mediach, żyją skromnie i skupiają się na tym co kochają robić. Takim graczom nie przeszkadza nudne miasto.

      Nigdy nie słyszałem aby BIG 3 ze Spurs narzekali na życie w San Antonio. Ekipa Celtics dobrze czuje się w Bostonie i chwała im za to. Nie są gwiazdorami pod publiczkę, którzy ubierają się jak śmiecie spod sklepu aby zwrócić na siebie uwagę. Takie rzeczy nie w Bostonie.

      (0)

Komentuj

Gwiazdy Basketu