NBA: Chris Boucher – Hard Knock Life

11

Jemu to się nigdy nie miało udać. Patrzysz na jego historię i mówisz “stary, ciebie w ogóle nie powinno tu być!” [Ibrahim Appiah, mentor Chrisa]

Zakładam, Drogi Czytelniku, że zaglądając tutaj rzuciłeś okiem na tytuł i już wiesz, kogo dotyczy ten artykuł. Być może nie do końca poprawnie odczytujesz nazwisko tego zawodnika (powinno być wymawiane mniej więcej “Bu-szej”) ale nie przejmuj się. To częsty błąd. Warto jednak wyprostować go już na samym początku, bo przecież mówimy o mistrzu NBA.

Czasem nie zdajesz sobie sprawy, jak daleko zaszedłeś, dopóki nie obejrzysz się za siebie. I idziesz dalej [Chris]

Tacy, jak on nie podnoszą w górę trofeum Larry’ego O’Briena. Nie podpisują milionowego kontraktu. Nie dostają szansy w NBA. Nie zdobywają nagrody MVP i DPOY w G-League. Co robią tacy jak Chris? Zazwyczaj nikogo to nie obchodzi.

#Hard knock life

Chris Boucher urodził się w Saint Lucia w styczniu 1993. Bardzo szybko przeprowadzili się z matką do Montrealu, gdzie mieszkał ojciec Chrisa, ale między nim a matką chłopaka nie układało się najlepiej i pan Boucher bardzo często zniknął z życia rodziny na dłuższą chwilę. Chris dorastał w biedzie, grając w hokeja i piłkę nożną, no bo w co innego można grać w Kanadzie? W domu było coraz trudniej, po którymś z kolei niezapłaconym czynszu wylądowali z matką na ulicy. Chris zatrudnił się w restauracji do pomocy na zmywaku za mniej niż dychę na godzinę. Kosztowało go to naukę w liceum. Gdy miał 16 lat skreślono go z listy uczniów.

Nie chodziłem do szkoły, bo pracowałem. Ale akurat tamtego dnia nie. Naprawdę, nie miąłem co robić [Chris]

W tamtym czasie grywał już w koszykówkę, ale głównie w parkach i rozmaitych centrach rekreacji. Wypełnił e-mail rekrutacyjny do QC United Team w marcu 2012. Miał 16 lat i nigdy wcześniej nie grał w zorganizowaną koszykówkę, więc jego resume nie wyglądało najlepiej. W rubryce wzrost wpisał, zgodnie z prawdą “203 cm” (teraz ma 210).

#Skasowany email

Po drugiej stronie kabla od internetu siedział wówczas Igor Rwigema, założyciel nowo powstałej Alma Academy. W zamyśle miała to być pierwsza francuska szkoła koszykarska w Ameryce Północnej. Była powiązana z QC United Sports Club. Rwigema poważnie traktował ten projekt, do tego stopnia, że wiedział o wszystkich 200+ centymetrowych nastolatkach w mieście. Mylnie zakładał, że wszyscy oni uprawiają już jakąś formę zorganizowanej koszykówki. Tych miał sprawdzonych. Gdy jednak przeczytał “203 cm” w emailu od jakiegoś Bouchera (“Bu-szej”, pamiętajcie), którego nigdy na oczy nie widział, pomyślał, że ktoś robi sobie jaja. To nic nadzwyczajnego, że ktoś dodaje sobie wzrostu. Zawodowi koszykarze kombinują z tym cały czas, a co dopiero kilkunastoletnie dzieciaki przed komputerem? Email od Chrisa wylądował w koszu.

/zapomnij-o-wzroście-liczy-się-rozpiętość-ramion/

Kilka miesięcy później kolega Bouchera zaproponował mu udział w turnieju koszykarskim. Było wpisowe.

Powiedziałem, że nie mam na kaucję, ale jeśli wszyscy chcą, żebym zagrał, to chętnie to zrobię. [Chris]

No pewnie, że chcieli, bo talentem bił ich wszystkich na łeb.

Tak się szczęśliwie złożyło, że na turniejowych trybunach zasiadał tamtego dnia niejaki Loic Rwigema, który miał nadzieję złowić kilku chłopaków do swojego prywatnego liceum. Gdy jego misja dobiegła końca, chciał już w zasadzie jechać do domu, bo ci, którzy wciąż pozostawali w turnieju, byli dla niego zwyczajnie za starzy. Kiedy jednak spojrzał w program i zobaczył, że spotkanie rozgrywać będzie ekipa Brookwood Elite, jeden z najlepszych programów koszykarskich w regionie, a po drugiej stronie stanie ekipa 10 chłopaczków bez trenera, zdecydował, że zostanie obejrzeć ten mecz.

Zapowiadało się interesująco [Loic]

Brookwood szybko odjechali na ponad 20 punktów. Potem na 30 punktów. Wszystko to było do przewidzenia. Oprócz umiejętności jednego, najwyższego z tych dziesięciu dzieciaków z ulicy, o których nikt nie słyszał.

Był tam ten wysoki, smukły dzieciak. On chyba nawet nie widział, że przegrywają tyloma punktami. Zadzwoniłem do Igora, mojego brata. I wtedy ja mu mówię: mam tu kogoś specjalnego, diament, przyjedź [Loic]

Jeden z kolegów Chrisa powiedział Loicowi, że chłopak ma ksywkę CJ Slick. “Znajdzie go pan na facebooku, CJ Slick, takie ma konto!” CJ to skrót od Chris Joseph. Slick, czyli “sprytny” to od tego, że zwykle przemyka niezauważony. Mało kiedy ktoś zwracał na niego uwagę.

#You’re breathtaking!

Następnego dnia Igor pojechał do Boucherów. Rozmowa z ojcem nie była zbyt długa ani trudna, bo facet był zwyczajnie zaskoczony, że ktokolwiek interesuje się Chrisem i chce mu coś zaoferować. “Jeśli myśli pan, że jest go w stanie czegokolwiek nauczyć, to bierz go pan.” I tyle. W ten sposób Chris Boucher a.k.a. CJ Slick stał się częścią programu Alma Academy.

Wówczas pomyślałem, że coś się zaczyna dziać na poważnie. Ten gość poświęcił czas, żeby przyjechać do nas, porozmawiać z moim ojcem [Chris]

Alma to był początek. Zorganizowana koszykówka i regularne treningi bardzo szybko zaprocentowały. Po roku w Alma Academy chłopak przeniósł się do Junior College w Nowym Meksyku, a po sezonie tam, stał się na dwa lata zawodnikiem Oregonu.

To, co wiedzieliśmy na jego temat po jego pierwszym roku w Nowym Meksyku, to że może daleko zajść i zdecydowaliśmy się sprowadzić go do nas. Wiedzieliśmy, że to wyjątkowy zawodnik, ale nie mieliśmy pojęcia jak dobry może się stać. Jego rozwój, żyłka rywalizacji… to te cechy sprawiły, że stał się graczem Division I [Dana Altman, trener Oregon Ducks]

W prestiżowej Pac-12 Boucher spędził dwa sezony, grając na poziomie 12 punktów 7 zbiórek 2.5 bloków oraz 35% skuteczności zza łuku.

Po raz pierwszy w życiu robiłem coś, o co nikt mnie nie podejrzewał, że będę do tego zdolny. Division I NCAA… [Chris]

Pierwszy rok zakończył przewodząc konferencji w blokach i rzutach z gry. On, bezdomny chłopak pracujący na zmywaku, był teraz pokazywany w ogólnokrajowej TV.

Ten zestaw umiejętności, blokowanie rzutów i trójki to coś rzadkiego na tym poziomie. Dla takich jak on ukuto termin “jednorożec” [Ibrahim Appiah]

Jego kolegą z drużny był wówczas Jordan Bell, który potwierdza, że rozwój Chrisa był dla wielu zaskoczeniem. A było to jeszcze zanim trafił na okładkę Sports Illustrated.

Niestety, każda bańka mydlana musi kiedyś pęknąć.

#ACL

W marcu 2017 roku Boucher zerwał więzadła w kolanie, po tym jak zawodnik drużyny przeciwnej spadł na jego nogę. Dograł mecz do końca, zdobywając 10 pkt i 4 zbiórki, ale następnego dnia przyszła hiobowa wieść o skreśleniu go do końca sezonu. Timing nie mógł być gorszy. Ostatni rok na uczelni, zgłoszony do draftu… Trach.

Jego kontuzja to był dla nas cios. Nie tylko ze względu na jego wartość sportową, ale też przez to, jaki przykład dawał reszcie chłopaków. Kiedy dostałem telefon z informacją, że zerwał ACL… to było jak kopniak w brzuch [coach Altman]

Mentor i przyjaciel Chrisa mówi tak:

Przez to, jak wyglądało jego życie, wiele rzeczy zostało mu odebranych. Ale żeby zabrać mu właśnie to i właśnie wtedy… modliłem się tylko o to, żeby znalazł w sobie wystarczająco dużo siły, aby to wszystko przezwyciężyć i się jakoś pozbierać. [Ibrahim Appiah]

#Undrafted

Mamo, mówię ci… nie jest dobrze. Z tą koszykówką, to może być koniec. Kto da mi szansę z zerwanym więzadłem? [Chris]

W drafcie, zgodnie z przewidywaniami, nie było na niego chętnych. Szansę, dosyć nieoczekiwanie, otrzymał od Warriors. Tych samych Warriors, którzy dopiero co odkupili od Bulls Jordana Bella, kolegę Bouchera z Oregonu.

/jordan-bell-wunderwaffe-pod-plandeką-warriors/

Wojownicy zaproponowali mu tzw. two-way contract. Rekonwalescent Boucher miał dochodzić do siebie w G-League, grając dla Santa Cruz Warriors. Niemal dokładnie w rok po kontuzji, 18 marca 2018 roku, Boucher zadebiutował w Golden State Warriors, w meczu przeciw Lakers. Zdobył zbiórkę i oddał niecelny rzut za 3, na boisku spędzając niespełna półtorej minuty. Ze względu na jego kontrakt nie mógł grać w playoffs, ale kolejny kamień milowy w jego karierze został przekroczony. W czerwcu GSW podziękowało mu za usługi.

#Toronto Raptors

To nie był pierwszy raz, kiedy coś poszło w życiu nie po jego myśli, dlatego specjalnie się tym nie przejął. Zamiast tego po raz kolejny zakasał rękawy i zaczął walczyć o marzenia. W październiku kolejny two-way contract zaproponowali mu Toronto Raptors (trenował z nimi od lipca). Z dniem 26 października 2018 roku jego umowa przyjęła postać standardowego Uniform Player Contract. Trzy dni później nastąpił debiut.

Boucher wszedł na boisko ledwie na 2:17, ale wykorzystał ten czas bardzo produktywnie: 6 punktów 2 zbiórki i blok. To taka jego standardowa linijka, jak to zwykle bywa, kiedy gra się ogony. Gdy jednak w ostatniej kolejce sezonu dano mu pohasać trochę dłużej, odpłacił się dostarczając double-double. Zaliczył 15 punktów 13 zbiórek 2 bloki i 2 asysty, grając na skuteczności 7/10 z gry. Warto też dodać, że jest pewnym strzelcem rzutów wolnych, które trafia na skuteczności 87%. W playoffs wyszedł na boisko dwukrotnie, w serii z Milwaukee. Przede wszystkim musi nabierać doświadczenia. Co pokaże w kolejnych latach w lidze? Pożyjemy, zobaczymy.

#Bio

  • wzrost: 208 cm
  • waga: 90 kg
  • rozpiętość ramion: 223 cm
  • pozycja: PF/C

Mocne strony:

  • miękki nadgarstek, potencjał rzutowy
  • rim protection
  • sprawność odnóży dolnych i górnych,
  • instynkt do gry obronnej, szybkość podejmowania decyzji

Słabości:

  • boi się kozłować, trochę jakby stronił przed kontaktem z obrońcami
  • slow release
  • relatywnie słaba zbiórka

[BLC]

Ostatnie Wpisy

11 comments

  1. Array ( )
    Odpowiedz

    Taccy grajkowie uświadamiają jaki kosmiczny poziom jest w NBA. Koleś kosiarz wszystkich orlików, ledwo trafia do dużej ligi i jest tam nikim.

    (22)
    • Array ( )

      Z tym nikim to bym nie przesadzał – dajmy mu czas a jeszcze pokarze na co go stać 😉

      (6)
  2. Array ( )
    Odpowiedz

    Czasem trzeba duużo szczęścia, jak by ktoś dał mu 20- 25 minut w kilku meczach pod rząd to mogło by to lepiej wyglądać..szczęście, szczęście i jeszcze raz szczęście Nikt nie musiał np. stawiać na D. Greena niski numer draftu i wszystko średnie raczej,a jednak ktoś dostrzegł w nim potencjał ogromny i dał taktyką rozwinąć cała resztę..szczęście itd..

    (5)
  3. Array ( )
    Odpowiedz

    Ja bym poczytał o pau gasolu, gość w zawodowej koszykówce zdobył prawie wszystko złoto olimpijskie, mistrzostwo nba, Euroligę…

    (8)
  4. Array ( )
    Odpowiedz

    Panowie, nie ma nic nowego o Lakers. Jako fan Jezioranów jestem rozczarowany. Mamy kasę na Kawhi, a tu żadnej wzmianki na portalu 😉

    (6)
  5. Array ( )
    Odpowiedz

    Takich perełek niewybranych w drafcie jest więcej , ale musi być ktoś , kto dostrzeże w nich to coś wyjątkowego :
    Avery Johnson – mistrz 1999 , podstawowy rozgrywający
    John Starks – finał NBA
    Jaren Jackson – mistrz NBA
    Scott Williams – 3Peat 91-93
    Darrell Armstrong – swego czasu najważniejszy zawodnik Orlando
    Robert Pack – mega paka Denver , która pobiła Seattle w PO 1994
    David Wesley – pierwsza piątka Charlotte Hornets
    Bruce Bowen – jeden z najlepszych defensorów przełomu wieków
    Bo Outlaw – hasał razem z Armstrongiem w Orlando
    Ben Wallace – chyba nie trzeba przybliżać jego sylwetki
    Brad Miller – jeden z najlepiej podających wysokich , szalona paczka Sacramento z Webberem i JWilliamsem
    Udonis Haslem – 3 x majster

    To są oczywiście co najbardziej znani, nie wymieniłem tych którzy byli objawieniem 1-2 sezonów

    pozdrawiam

    (1)

Gwiazdy Basketu