NBA: Durant debiutuje w Houston Rockets, rwa kulszowa LeBrona, Wembanyama postawiony do pionu

Wczoraj przyszła tona egzemplarzy „I Love This Game II”, dziś z kolei nadeszły zamówione dawno, dawno temu opakowania. Jestem gotowy, mam wszystko, co potrzebne, papier na etykiety, przylgi, dwa zapasowe tonery do drukarki, długopis. Uznałem jednak, że nie będę się spieszył. I tak cały weekend poświęcę by zamówienia preorderów wyszły dokładnie takie, jakie chcę, aby wyszły. Każdy jeden egzemplarz książki chciałbym w miarę możliwości „spersonalizować”, o ile wyraziliście taką wolę w uwagach do zamówienia, oraz zasób kart NBA pozwoli. Będą też prezenty, ale to niespodzianka.
Powtarzam się, ale niezmiernie jestem Wam wdzięczny, bo ostatnie dwa tygodnie „przedsprzedaży” niejako legitymują moje artystyczne dążenia. Teraz jestem ciekaw co powiecie, Waszej recenzji książki wyglądam. Nie każdego trafię w serce, nie każdemu przypasuję, ale jeśli jesteś facetem, który chciał (a raczej chce) coś, kiedyś w życiu poczuć i o coś mu chodziło, zapewne znajdziemy w książce „wspólny język”. Z perspektywy ostatniego miesiąca, dodałbym, odjął, poprawił, sprostował wiele rzeczy, ale uznałem, że nie o to chodzi w pisaniu. Dostajecie autentyczny przekaz, bez wydawcy, bez narzucającego rynkową modłę redaktora, czy jakiegokolwiek „ugrzeczniania”. Innymi słowy, wystawiam się na strzała i zobaczymy. Kto wciąż nie zamówił, to proszę:
https://sklep.gwiazdybasketu.pl/
Witam, fajnie że wpadłeś. Oglądam ten preseason NBA bardziej, niż to warte. Któż inny, o zdrowych zmysłach, śledzi nocą przedsezonowe mecze np. Utah Jazz?!
No, widziałem na przykład jak się po raz kolejny kapitulują, jak się mentalnie „składają” w końcówce „obozowicze” Miami Heat. Cóż, wiem przynajmniej o co chodzi defensywnie Erikowi Spoestrze, czego systemowo naucza (przy okazji, winszuję objęcia posady głównego selekcjonera Team USA, na której zastąpił Steve’a Kerra). A ponieważ po drugiej stronie San Antonio Spurs grali bez playmakerów (Foxa, Castle’a i Harpera) ciężar generowanie przewag i kreowania akcji spoczął na barkach Victora Wembanyamy.
Heat dominującemu rywalowi nie przepuści, wiadomo. Trójkę oddadzą, ale pole trzech sekund zastawią, o ile mogą. Widzieliśmy więc podwojenia, aktywne ręce, umiejętnie przykładany kontakt fizyczny. Dużą rolę gra Nikola Jovic, ważna postać w układance South Beach.
Ale co, no powiem szczerze, że Wemby wyglądał wczoraj cieniutko. Przepychany, niepewny, a co gorsza niezdecydowany w manewrach tyłem do kosza (Hakeem Olajuwon, u którego w te wakacje pobierał indywidualne korepetycje, na pewno mu kibicował), spóźniony w obronie, jakby „nie dojechał” na mecz. No cóż, młody to jeszcze zawodnik, miał długą przerwę (w lutym grał ostatnio, nie?) poza tym jest aktualnie w ciężkim treningu. Nie ma co wyciągać dalekosiężnych wniosków. Sama jego obecność w polu trzech sekund zawsze stanowić będzie plus, ale ofensywnie się wczoraj zdecydowanie nie popisał (10 punktów 5 asyst 5 strat). Tutaj łapcie same jego „udane” akcje. No co, lubię młodego i życzę jak najlepiej:
Wchodząc podświadomie w skórę trenera Spurs, znacznie „spokojniej” czułem się, gdy piłka przechodziła w ataku przez Luke’a Korneta, choć ten oczywiście nie ma nawet ułamkowej części potencjału Wemby’ego. Może uznajmy po prostu, że to nie był jego dzień. Sochan wciąż z dala od gry. Rehabilitacja najważniejsza.
Tuhaj-bej się rozsierdził
Co jeszcze? Widziałem jak się debiutujący w barwach Houston Kevin Durant rozsierdził na małą chwilę. Nie spodobała mu się chyba nadprogramowa ekspresja i kłapanie dziobem po stronie pierwszoroczniaka Ace’a Baileya (25 punktów 11/16 z gry). Młody trafiał pięknie z otwartych pozycji, ale też dedykowanej obrony na sobie nie miał. Parę razy zestawiony w matchupie z Amenem Thompsonem, po prostu pozbywał się piłki i słusznie. Korzystał z tego, co my rywale dawali, na co zezwolili.
Po zasłonach, przeciwko tak zwanemu „drop coverage”, książkowo wychodził w górę, demonstrował, że potrafi rzucać z wyskoku, i to tyle, na razie nic więcej. Dla kontrastu KD kiepsko wszedł w mecz, przestrzelił trzy pierwsze próby, ale gdy zobaczył, że młody po drugiej zaczyna się odpalać, pajacować, spiął się i następne siedem rzutów trafił czystko. Gdy zaś stał na linii rzutów wolnych dało się słyszeć:
Ej ziom, jesteś tu nowy, nikt cię nie zna, więc cicho siedź i nie świruj [KD]
Durant zakończył zawody po 23 minutach, w których zdobył dwadzieścia punktów, a jego wskaźnik plus/ minus był dodatni, czego nie można powiedzieć o Baileyu (-7). No cóż, Houston gdy przyspiesza, podnosi intensywność – mam na myśli w szczególności defensywną napastliwość Amena Thomsona, Tari Easona, ale także bardzo aktywnego w obronie pick and rolla Senguna, leci tranzycja. Wczorajszy wynik (140:127) nieistotny, zawody kończyli gracze na tymczasowych umowach, ale Rockets systemowo wygrali pole trzech sekund oraz kategorię „łatwych punktów”, dokładnie tak, jak zamierzali. Strata generała parkietu Freda VanVleeta boli wyraźnie i boleć będzie cały sezon, ale tu wciąż jest wystarczająco talentu i wszechstronności by zmontowali efektywny sezon.
Oczywiście, że topowe zespoły nie zostawią KD tyle miejsca, odbiorą mu także treningowe pull-upy, ale trzeba przyznać, że facet mimo zaawansowanego jak na koszykarza wieku, pozostaje wielce efektywnym strzelcem, a jego wolumen, dietę rzutową można jeszcze zwiększyć bez straty procentów:
Zastępcy na jedynce Reeda Shepparda, wybaczcie ale (wciąż) nie kupuję. Za to zdaje się, że Alpie Sengun z obcinającym się na górze KD, a na dole Thompsonem, pobije w tym sezonie rekord asyst. Wczoraj nastukał ich aż trzynaście. Pchał piłki wprzód po zbiórce oraz grał na modłę nieco starszego kolegi Nikoli Jokica, z którym mają na pieńku od Eurobasketu. Tak, ta rywalizacja powinna być będzie ciekawa.
Co ciekawe, w tym sezonie NBA akcent stawia na nową rzecz. Arbitrzy zostali stosownie poinstruowani i uwaga: obrońcy nie mogą już „przybijać piątek” jump-shooterom! Nawet gdy piłka dawno opuści dłonie zawodnika oddającego rzut z wyskoku, nie wolno wchodzić już nie tylko w jego „landing space”, ale także kontakt z jego rękami. To oznacza automatyczny wzrost średnich punktowych wszystkich sharp-shooterów. No cholera, zabrali kolejne możliwości obrońcom, oby tym razem obyło się bez wypaczeń przepisów. Runda zasadnicza pewnie znów bić będzie rekordy punktowe, a playoffs i tak będą się rządzić swoimi prawami. Zobaczymy.
Nowy rozgrywający Pacers
A wiecie, niezmiennie szkoda mi zespołu Indiana Pacers. Trener (Rick Carlisle) to jeden z trzech najlepszych w branży, kto tego nie dostrzega, to szkoda. Zespół zaliczył przebojowy awans do NBA Finals, a tam przytrafiła się ciężka kontuzja lidera zespołu Tyrese’a Haliburtona. W offseason nadeszła kolejna strata wychowanka, środkowego Mylesa Turnera (bez obaw zastąpią go kolektywem) a tu jeszcze teraz uraz sixthmana TJ McConnella i przymusowy, tymczasowy angaż Camerona Payne’a.
No cóż, wciąż będzie prędko, ale wyniki spadną, bo spaść muszą. Isaiah Jackson za mało umie w ataku. Jay Huff umie sporo, pięknie rzuca, ale fizycznie nie dojedzie w połowie matchupów. Ławka bez McConnella (naciągnięta tylna taśma w udzie) totalnie traci pazur, a za kreowanie akcji pozycyjnych brać się będzie awaryjnie Pascal Siakam, który wciąż ma na sobie zbyt wielkie obciążenie i… odpukać w niemalowane.
Starość nie radość
Niewiele lepiej pod względem zdrowotnym jest też w Lakers. Nowy nabytek DeAndre Ayton zapytany jak to jest grał u boku dwóch wybitnych playmakerów LeBrona Jamesa i Luki Doncica, zgodnie z prawdą odpowiedział, że nie wie, bo jeszcze ani jednego wspólnego treningu panowie nie odbyli!
Najnowsze informacje mówią o ataku rwy kulszowej u 41-letniego wkrótce Jamesa. Zgodnie z prognozami przez najbliższe 3-4 tygodnie LeBron opuści wszelką aktywność sportową. Rety, to naprawdę się robi cyrk.
Dla kontrastu, z obozu Boston Celtics docierają informacje, że Jayson Tatum może, a przede wszystkim „chce” powrócić do zespołu pod koniec rundy zasadniczej! Dwaj inni gracze, którzy zerwali ścięgno Achillesa w końcówce minionego sezonu: Damian Lillard i Tyrese Haliburton już zapowiedzieli, że opuszczą cały przyszły sezon. W przypadku Tatuma, możliwy jest powrót nawet w kwietniu. Zadecyduje kolektyw Celtics. Tymczasem popatrzcie:
Tatum sadzi z góry!
Zastanawialiście się, pytaliście wiele razy dlaczego Steve Kerr i wierchuszka Golden State Warriors nie lubią i tak „brzydko” potraktowali starającego się o nowy kontrakt Jonathana Kumingę. Nigdy nie umiałem tego w jednym zdaniu oddać, ale ten tu materiał z jednego, jedynego meczu, powie Wam wiele:
Skoncentrowany jak Kuminga
Tego rodzaju straty nie przystoją zawodowemu koszykarzowi. One świadczą o wyjątkowym tumaństwie.
Paul Pierce ogarnij się 😥
Co jeszcze? Już nic, idę spać. W aucie spał też Paul Pierce. Ponoć stał w korku na autostradzie (wypadek był i drogę chwilowo zamknięto) i mu się przysnęło. Zawołany na miejsce patrol znalazł go śpiącego, a ponieważ wyczuli alkohol zabrali go na komendę i oskarżyli o jazdę pod wpływem. No niestety, Pierce to gamoń jest, niewart uwagi. Angażuje się w komentarz dzisiejszej NBA, ale za każdym niemal razem pudłuje. Odkrywa się jako ignorant.
Ostatnio twierdził, że miał najlepszy, najpełniejszy warsztat ofensywny w historii NBA! Od Kobe grał lepiej tyłem do kosza, od Jordana lepiej rzucał zza łuku, McGrady miał gorsze procenty skuteczności, a Allen Iverson czy LeBron nie umieli tak wiele, co on potrafił… Pozdrawiam i do przeczytania! B










Lebron tak trzymaj. Bierz grubą kasę z lakers, bumeluj w obronie, załatw synkowi lepszy kontrakt i twórz dramaty z odejścia na emeryturę!!
Moze znowu robi wszystkich w konia. Moze nic mu nie jest, tylko biznesy robi.
Te jego flopy, dramy, synek, LeGOATowanie, a teraz wielka alko ściema, sprawiają że zapominam ze kiedyś myślałem o nim, że zakonczy kariere jako LeGOAT. Teraz myślę że bardziej w kategoriach LeJOKE.
Paul Pierce ma problem. Rzadko kiedy widzę żeby był trzeźwy ( na wizji czyli tak jakby w pracy – Rzadko czytaj nigdy). Do tego picia wali w nochal ( a może odwrotnie) , widać to po oczkach. Przykra sprawa.
Wemby iz BACK!!!
Dla mnie to najlepsza wiadomość Preseason. Młody chłopak ale zakrzepica to nie żarty. Niechaj mu się darzy, wszystkiego dobrego.
Król LeBron.
Przez Offseason miałem cichą nadzieję że Król zejdzie z kasy do minimum dla weterana. Za zaoszczędzoną kapustę LAL mogliby się naprawdę obkupic. Przede wszystkim centra ( Miles Turner) . Ale nie…
Pisałem już kiedyś że chciwość to wielki grzech.
Starość nie radość!!! Pazerność nie cnota!!! James jest po 40tce więc mozna spodzuewac się urazów ale 50 baniek zablokowane w placach. Można by było za to złapać 2 solidnych zawodników którzy pod jego nieobecność graliby konkretnie. Szansę na tytuł wieksze. Ale Lebron woli kase zmniejszając szansę na tytuł.
to samo możesz, ba, nawet prędzej i bardziej o właścicielach, skoro wydali…50 miliardów zielonych…to ich stać na podatek od luksusu i wydać ponad limit… jeśli jest pazerność to w całym tym biznesie a nie tylko u Lebrona….
i medycznie całkiem możliwe, że jego kontuzja z poprzedniego sezonu jest związana. osobno, jeśli ktoś jest z działki medycznej (fizjo, neurochirurg, neurolog) to wie, że rwa kulszowa (wynikająca z wypuklin/uszkodzenia kręgosłupa w srkócie i ucisku na nerwy), to nie żart. Czas ostry czasem kilka tygodni czasem kilka miesięcy, czasem z operacją czasem bez (często można bez) i wzmocnienie po tym jak organizm się wyleczy, i tu kwestia powrotu do sportu wyczynowego, jest możliwe, tylko jak szybko uda się to Lebronowi? wiem, że LBJ dużo działa biznesowo, prowardzi lobbying i słyszy się mnóstwo plotek czy specyfycznych ruchów, jednocześnie raczej wątpliwe, że tak chce sobie odpocząć czy odejść z klubu, więc po cóż (nie do admina) tylko toksyczności wobec niego w trakcie jego choroby, czy złych życzeń, albo teori spiskowych z podwójnym potrójnym, poczwórnym dnem? czy on chciałby mvp all stara z LAL z tego sezonu – pewnie tak, czy 1-2 tytuły – pewnie tak, czy grać kilka lat – pewnie też i z 2ójką synów itp i zostać właścicielem klubu czy jakieś ligi (możliwe), ale na razie podpisał 1+1 i czekajmy aż wróci (w przeszłości nie licząc wyjątków kariery były intensywne, ale krótkie, albo ktoś znikał czy jak Messi i Ronaldo, jakoś cieszą, ale w niższych ligach…ale coś dają w swoich reprezentacjach, ale to nie to samo)…kiedyś i tu zabraknie mimo wszystko dla nielubiących topowego gracza. Byli fani Malonea co jednak po czasie doceniali MJ a i fani MJ co poczasie docenili sportowo Karla… dlaczego tu nie można docenić gracza, póki gra (staty mimo wszystko miał b.solidne i nie jak na wiek, ale solidne), kasa – względem tego co lakers $$ zyskują należy mu się, czy sportowo to się spina – stanowczo nie (ale MJ ostatni kontrakt był jakoś 50 czy 60% budżetu składu i też się nie utrzymało). Czy mógł iść na 5mln na 3 lata, no mógł, ale i tak zotałby zwyzywany za oszustwo…w sumie cokolwiek on nie zrobi 50% ludzi go zwyzywa i będzie mu źle życzyć (jak już skakał po klubach, to szkoda, że nie poszedł do gsw, a w lal szkoda, że nie ogarnęli sensownego składu rok temu).
Hej chce kupić książkę. Wyświetlane mi sie możliwość kuponu rabatowego. Bartek cos takiego rozdawałeś? Jak nie to zaraz tak kupię. Pozdrawiam
nie mam kuponów rabatowych, ale ponieważ książka to dla mnie ważna rzecz, w ramach rewanżu, proponuję zniżkę na grupę typera
Kupione Bartek! Pozdrawiam z Białegostoku:-)
Przy okazji jakbyś był zapraszam na Ducha puszczy 🙂
dziękuję Szefie!
Jeśli ktoś ma ochotę po fantazjować z NBA to serdecznie zapraszamy:)
https://basketball.fantasysports.yahoo.com/nba/45798/invitation?key=f95a3b4be76789d6&ikey=69fc99bb4538a658&soc_src=app-sh&soc_trk=lnk
Adminie, czy występujesz w jakimś gadanym vlogu na stałe albo jako gość na jutube?
nie, a co? zapraszasz?
Ten Bailey to nowy McGrady.Nie zdziwię się jak sprzątnie Flaggowi ROTY,zwłaszcza że w Utah może mieć dużą ekspizycje i statystyki.
lista zarobków (suma z kontraktu i reszty byznesów) wg forbesa… dla topki koszykarzy kontrakt nie jest już podstawą ich przychodów, a jedynie solidną częścią (tak kontrakt umożliwia im np. kontrakty reklamowe, sponsorskie itd i z tą kasą inwestycje… ale ranking ciekawy)… ile z nich pójdzie w ślady Magica i MJ jako właścicieli drużyn?
1. Cristiano Ronaldo – 275 mln dolarów
2. Stephen Curry – 156 mln dolarów
3. Tyson Fury – 146 mln dolarów
4. Dak Prescott – 137 mln dolarów
5. Lionel Messi – 135 mln dolarów
6. LeBron James – 133,8 mln dolarów
7. Juan Soto – 114 mln dolarów
8. Karim Benzema – 104 mln dolarów
9. Shohei Ohtani – 102,5 mln dolarów
10. Kevin Durant – 101,4 mln dolarów
11. Ołeksandr Usyk – 101 mln dolarów
12. Jon Rahm – 100 mln dolarów
13. Giannis Antetokounmpo – 94,4 mln dolarów
14. Scottie Scheffler – 92,5 mln dolarów
15. Deshaun Watson – 91,8 mln dolarów
16. Kylian Mbappé – 90 mln dolarów
17. Rory McIlroy – 87,9 mln dolarów
18. Patrick Mahomes – 86,8 mln dolarów
19. Jordan Love – 83 mln dolarów
20. Jared Goff – 80,8 mln dolarów
A propos nowych wytycznych dla sedziow. Nie trzeba miec tegiej glowy zeby przewidziec wysyp grajkow machajacych lapami po rzucie byleby zaliczyc kontakt z obronca. Calkiem niedawno pelno bylo pajacow naciagajacych na faule przez wyciaganie nog po rzucie. Znowu beda gwizdki z du..py
Ma ktoś linki do tych filmików które są już „This video isn’t available anymore”? Co chwila taka sytuacja, człowiek po kilku godzinach wchodzi w artykuł i połowa video niedostępna…
Zamówiłem knigę part 2 🙂