NBA: Eric Spoelstra, facet który lubił oglądać filmy na video

33

Kończę mini cykl trenerski postacią Erika Spoelstry, która wydaje mi się niedoceniana w dzisiejszej NBA. Miami Heat to specyficzna organizacja, wystarczy uzmysłowić sobie, że drużynę od 1988 roku, gdy autor tego tekstu przyszedł na świat, prowadziło zaledwie sześciu szkoleniowców: Ron Rothstein, Kevin Loughery, Alvin Gentry (na 36 meczów) Pat Riley (z przerwą na Stana Van Gundy) i bohater dzisiejszego tekstu legitymujący się najlepszym bilansem ze wszystkich wymienionych panów: 523 wygrane w 886 spotkaniach plus dwa mistrzowskie tytuły.

Ósmy w historii ligi odsetek wygranych wśród trenerów, którzy pracują co najmniej dziesięć lat w zawodzie. W jaki sposób Spoelstra wspinał się po zdradliwych szczeblach kariery w NBA i co ważniejsze, jak udało mu się na niej utrzymać? Zapraszam po lektury.

Właściwy kształt

Nie spieprz tego – taką krótką radę od ojca uzyskał Erik obejmując posadę głównego szkoleniowca Miami Heat. Jon Spoelstra wiedział co mówi, NBA znał od podszewki przez wiele lat pełniąc funkcję dyrektora od spraw marketingu takich firm jak Blazers, Nuggets czy Nets. Sportem zafascynował go z kolei jego dziadek – Watson, uznany reporter Detroit News i Sporting News. Będąc w 25% Holendrem, 25% Irlandczykiem i w 50% Filipińczykiem (po mamie) Spoelstra najmocniej utożsamia się z ostatnią nacją.

W domu prym wiódł wymagający, dyscyplinujący ojciec. Przy stole żaden dzieciak nie dostawał forów w Monopoly a przed śniadaniem trzeba było wysłuchać 20 minut nagrania motywacyjnego puszczanego z kasety. Dopiero później padało wyczekiwane – smacznego. Na boisku również nie miał taryfy ulgowej – jako jeden z lepszych graczy ukończył Jesuit High School w Beaverton i Uniwersytet w Portland, w którym występował w roli rozgrywającego ze średnimi na poziomie 9.2 punktu, 4.4 asysty i 2.4 zbiórki co, pomimo wspólnych campów z chociażby Zo Mouriningiem i Shawnem Kempem, zamykało wszelkie marzenia o NBA, przynajmniej z perspektywy gracza. Czas było poszukać innej pracy, jako magister kierunku komunikacja, Spo zaczął karierę… pakując do pudełek buty w sieciowym sklepie Nike. Później przyszła nieco ciekawsza oferta…

Niemcy

Naucz się ligi, jedz lokalne jedzenie. Nie bądź typowym strasznym Amerykaninem – kolejna złota myśl Spoelstry seniora dla swojego syna, tym razem udzielona przed wylotem za ocean w celu objęcia posady grającego asystenta trenera w zespole TuS Herten, występującego w drugiej lidze niemieckiej. Zmagał się na boisku, doradzał szkoleniowcowi, a po pracy siadał do komputera i analizował mecze NBA, które przesyłano mu pocztą do Niemiec. W wolnych chwilach trenował dwunastolatków nie mówiących słowa po angielsku, słuchał Bono czy Grateful Dead, a także siedział w pubie sącząc piwo. Wielu z nas ogranicza się do tego ostatniego dodając nieco kunsztu narzekania, podanego rozmówcy z sosem z marudzenia.

Przyszedłem na pierwszy trening tych dzieciaków i nie miałem żadnej wizji, ani jednego pomysłu na jego poprowadzenie. Piłki latały mi wokół głowy, chłopcy darli się w różnych językach. Wszystko poza kontrolą. To był najbardziej chaotyczny trening jaki poprowadziłem. To co naprawdę miało znaczenie, to piwo z głównym trenerem i długie rozmowy o koszykówce [Spoelstra]

Do pracy motywowała go ambicja i lektury – uwielbiał czytać, wśród znajomych uchodził za chodzącą bibliotekę, kopalnię cytatów i anegdot. W późniejszych czasach wzorem Pihlla Jacksona obdarowywał swoich zawodników wybranymi książkami – ponoć nawet taki mól książkowy jak Chris Bosh miał problem by nadążyć z czytaniem kolejnych tomów. Z drugiej strony Spo nie przywiązywał większej wagi do wyglądu czy rzeczy, gdy włamano się do jego wynajmowanego z kolegami mieszkania, po powrocie do domu zapytał tylko – zostawili moje czarne polo?

Koncert a Miami Heat

Ogłupiałeś? – tym razem rada pochodzi od siostry Erika, która próbowała wyperswadować bratu, że nie powinien rezygnować z rozmowy kwalifikacyjnej w Miami Heat na rzecz zakupionych wcześniej biletów na koncert ukochanych Grateful Dead. Żeby nie było tak kolorowo i heroicznie, pierwszą robotę w NBA załatwił synowi ojciec, dzwoniąc po znajomych dotarł do decyzyjnych osób w Miami, którzy akurat szukali koordynatora wideo. Sęk w tym, że Spoelstra nigdy nie interesował się elektroniką i nie miał zielonego pojęcia jak obrabiać podobne materiały. Czas było zakasać rękawy i brać się do pracy, a to akurat mu odpowiadało.

Był bardzo bystry, ale i twardy. Nie okazał się typem informatyka, uczącego się koszykówki, ale fanatykiem gry starającym się okiełznać komputer – Tony Fiorentino, asystent trenera w Heat.

Mamy rok 1995. Chwilę po zatrudnieniu Spoelstry głosem decyzyjnym w Miami zostaje Pat Riley, przynosząc liczne zmiany w kadrze organizacji. Koordynatora wideo postanowił jednak zachować, cóż, ja się wcale nie dziwię. Praca Spo nie ograniczała się do montowania Top 10 akcji przeciwników:

-> Pisał wielostronicowe raporty zawierające niuanse obrony rywala oraz mentalną drogę do zostania mistrzami.

-> Asystował w treningach Pata, trwających od 9:00 do 16:30 zakończonych komunikatem szefa:

Myślicie, że to był ciężki trening? To Wasz obowiązek, nie przepracowaliście nawet amerykańskiej dniówki.

-> Swą wysłużoną Toyotą dowoził przesyłki z kasetami wprost na lotnisko by przekazać je do ostatniego otwartego punktu odbioru, a Riley dostał je przed śniadaniem grając mecz wyjazdowy.

-> Oprócz standardowych materiałów wysyłał trenerom cytaty, ciekawostki i zasłyszane w kuluarach plotki na temat rywali.

Dungeon Master

Wiele o jego zaangażowaniu i warunkach pracy mówi przezwisko, które nosił – Dungeon Master. Gabinet Spoelstry przypominał bowiem loch, był pozbawioną okien klitką w podziemiach hal treningowych.

Tak to nazywaliśmy. Mój pokój znajdował się w starej arenie Miami, nie należał nawet do części biurowej. Prawdopodobnie był starym pomieszczeniem na szczotki, które uprzątnięto, wrzucono doń kilka odtwarzaczy VHS i z zadowoleniem stwierdzono – mamy video room [Spoelstra]

Młody szkoleniowiec nie widział wiele światła słonecznego, siedział zamknięty w czterech ścianach i doskonalił swoją wiedzę o koszykówce, gdy jednak już postanowił się z nią objawić, wywierał duże wrażenie:

Bardzo szybko zorientowaliśmy się, że zajdzie bardzo wysoko. Myślę, że w Heat nie była to dla nikogo niespodzianka, może poza nim samym [Stan Van Gundy]

Myślę, że 11 lat w Lochu ukształtowało go jako szkoleniowca. Praca w roli koordynatora wideo czy skauta, może lepiej przygotowywać do objęcia posady szkoleniowca niż funkcja asystenta. Wychwytujesz wówczas niuanse, tak jak Spoelstra, który zgromadził potężny zasób koszykarskiej wiedzy [Pat Riley]

Już jako pełnoprawny asystent świętował pierwsze mistrzostwo w 2006 roku, a jego pracę cenił między innymi młody gwiazdor, Dwayne Wade, z którym doskonalił technikę rzutu z wyskoku.

Klątwa Jamesa

Kwestionowanie talentów trenerskich Spo zaczęło się wbrew pozorom od jego największych sukcesów – czasów rządów Big Three w Miami i dwóch mistrzostw NBA. Kibice mówili, że to samograj, że to James rozdaje karty, że za młody, że brak w szatni dyscypliny. Isaiah Thomas w roli eksperta w studio pokusił się nawet o opinię, że NBA skrzywdziła LeBrona, który nigdy nie miał okazji pracować z trenerem kalibru Hall of Fame.

Rzeczywiście, przygoda z wielką trójką nie zaczęła się ciekawie, bilans 9-8 nikogo nie przekonywał, a prasa zaczęła rozpisywać się o możliwości rychłej zmiany trenera. Spoelstra zebrał wówczas swoich najbliższych współpracowników i powiedział: “Na pewno w ten sposób stąd nie wylecę”.

Miami wygrało 21 z 22 kolejnych gier, szarpiąc się o każde zwycięstwo i stając się najbardziej znienawidzoną drużyną ligi, wciąż obecną w świetle kamer.

Własny sznyt

Odnosząc swoje 500. zwycięstwo w karierze, Spo dziękował ojcu, Rileyowi, wspierającej żonie (swoją drogą, facet z Lochu poderwał cheerleaderkę Heat, co też świadczy o jego wyjątkowości) zawodnikom…

Ważne by nie zapominać, że Spoelstra nadał Miami nową tożsamość po rządach charyzmatycznego Rileya. Każdą przedmeczową rozpiskę z Heat z poprzedniego sezonu, z którą gracz ma obowiązek zapoznać się w szatni, otwierała taka sentencja:

Chcemy być najciężej pracującym, najbardziej profesjonalnym, niesamolubnym, twardym, nieprzyjemnym, nielubianym i najlepiej przygotowanym zespołem w całym NBA.

Oglądaliście ostatnią edycję Miami? Słowo w słowo zawodnicy realizowali te proste, wydawałoby się, założenia.

Nie zmieściło się w tekście, a może warto wiedzieć

  • KD rozważał dołączenie do Heat głównie ze względu na postać trenera
  • Wade i Bosh nie mogą się człowieka nachwalić
  • żona, była cheerleaderka, znacznie młodsza, atrakcyjna, prowadzi dziś galerię sztuki
  • wiele czasu spędza na Filipinach, prowadząc obozy sportowe dla dzieci
  • marzeniem Spo było poznanie pięściarza Manny Pacquiao. Dziś prowadzą wspólnie akademię sportową

[Grzesiek S]

Ostatnie Wpisy

33 comments

    • Array ( )

      Brokuł, to też idealny zawodnik dla niego i co najważniejsze, to też idealne dla niego środowisko gdzie każdy daje z siebie 100%

      (10)
    • Array ( )

      Chcemy być najciężej pracującym, najbardziej profesjonalnym, niesamolubnym, twardym, nieprzyjemnym, nielubianym i najlepiej przygotowanym zespołem w całym NBA.
      brzmi wręcz jak definicja Pana Brokuła (nie wiem jak z samolubnością, ale reszta pasuje)

      (4)
  1. Array ( [0] => subscriber )
    Zdjęcie profilowe jurekmazurek
    Odpowiedz

    Ciekawie opisana historia, dla mnie dużo wnosząca. Wcześniej wielokrotnie zastanawiałem się jak ten człowiek znalazł się w NBA i ma takie zaufanie u Pata Riley’a.
    Trochę pojechałeś Taco Hemingwayem w pewnym akapicie, ale wybaczam, bo go lubię 🙂

    (8)
  2. Array ( )
    Odpowiedz

    Czekajcie bo czegoś nie rozumiem:
    “Będąc w 25% Holendrem, 25% Irlandczykiem i w 50% Filipińczykiem (po mamie) Spoelstra najmocniej utożsamia się z ostatnią nacją.”
    Skoro 50% to mama Filipinka…
    tzn. że miał mamę i dwóch ojców podczas produkcji 😛 ?
    Czy że jedno 25 % to ojciec a drugie 25% to dziadek ?

    (-23)
  3. Array ( )
    Odpowiedz

    Grzesiek, proszę, nie końca cyklu o trenerach. Każdy kolejny wpis jest świetny. Uwielbiam dowiadywać się coraz to nowych faktów z ich życia. Jeszcze tyłu trenerów jest do opisania. Myślę że nie tylko ja chętnie bym czytał więcej takich treści. Pozdrawiam! 🙂

    (59)
    • Array ( )

      Dzięki za info Math,
      Byłem po prostu ciekawy bo było to dla mnie nie jasne.
      Widzę że niestety większość czytelników zamiast wytłumaczyć ten zapis wolą klikać łapę w dół…

      (0)
  4. Array ( [0] => subscriber )
    Zdjęcie profilowe Shey
    Odpowiedz

    Świetny artykuł, czyta się doskonale, sam byłem raczej przeciwnikiem Spoelstry za czasów Big 3. Uważałem go za figuranta (dobra, były ku temu przesłanki, odpychający go Lebron itd.) Ale przede wszystkim wraz z zakończeniem tej ery zdałem sobie sprawę jak świetny jest to trener, bardzo dobrze poradził sobie ze składem który wiecznie był przepchany graczami z wielkim ego (trzy supergwiazdy, masa ex gwiazd, głodni młodzi zdolni). Do tego po odejściu Jamesa coraz wyraźniej widać że kolejnym układankom narzuca swój twardy styl gry, w tym momencie z Miami można zabrać dwóch dowolnych graczy a styl gry, dusza zespołu pozostanie niezmieniona, zabierzecie trenera i wszystko się posypie. Bardzo podobają mi się takie organizacje, życzę im żeby wzmocnili skład (ale go nie przenawozili) i pokazali twardą koszykówkę na najwyższym poziomie.

    (20)
    • Array ( )

      w sumie Spo i Kerr nie będąc wielkimi autorytetami, poskładali i pogodzili ego zawodników, tworząc zespoły z sukcesami… nie każdy potrafi a swoją drogą oni i ich sztaby wprowadziły systemy, które działały.

      aż dziwne, że często trenerzy z mniejszą ilością sukcesów (lub przy ich całkowitym braku) w powszechnej opinii fanów i środowiska uznani są za spec trenerów… a “szare myszki” pokroju Spo, Kerra, Nursea (może 1 razowo, ale liczy się) pokazali sukces

      (2)
  5. Array ( )
    Odpowiedz

    Świetny artykuł, tylko naprawdę razi w oczy kiedy ktoś rozpisuje się w tak fajny sposób o Heat, czyli można wywnioskować że jest chociaż w jakimś stopniu blisko tej organizacji, czy o samym Wade ostatnimi czasy, a nie potrafi poprawnie napisać imienia legendy tego klubu. Poza tym naprawdę świetny artykuł!

    (-1)
  6. Array ( )
    Odpowiedz

    Pamiętacie jak Pat pokiwał palcem gwiazdorom? Po czasie przyznałem tej decyzji ogromny szacunek. Zespoły Lebrona grają tylko jego koszykówkę. Riley jednak wiedział, że wielkie trio nie będzie długo trwać i nie poświęcił swojego wychowanka, człowieka tak zespolonego z Miami, jak Udonis Haslem. Pat zawsze niezłomny. A trener Spoelstra rzeczywiście zasługuje na swój fenomenalny staż w jednym klubie. Chciałbym aby dobili do czołówki wschodu.

    (5)
  7. Array ( )
    Odpowiedz

    Fajne jest to że każdy z trenerów pokazanych przez Grześka przeszedł drabinkę w sztabie szkoleniowym, a to pokazuje że trzeba naprawdę wiele godzin spędzić na taśmach żeby nauczyć się koszykówki.

    (2)
  8. Array ( )
    Odpowiedz

    fajnie, że przedstawiłeś Spo i pewnie wiele postaci można podobnie opisać od starych po nowych jak Red, Coach Carter, Coach K, Nurse czy ciekaw byłbym pierwszych nie-amerykańskich trenerów i asystentów w nba, czy topowych analityków, skautów lub znanych fizjo czy lekarzy związanych z nba (jak ta klinika w Niemczech co naprawiała Dirka i Kobe), czy trenerzy co przeszli z d-league czy z uniwerków z sukcesem, czy zawodnicy, którzy się sprawdzili w roli coacha

    także na zachęte – dzięki i trzymać tak dalej

    (2)
  9. Array ( )
    Odpowiedz

    Za tego rodzaju artykuły przedkładam Was ponad inne portale o NBA.
    Lekkie pióro, niuanse, esencja zaplecza ligi. Świetnie się to czyta.

    (2)

Gwiazdy Basketu