NBA: fantastyczny Boston, złamana ręka Gordona Haywarda!

29

Step by step, uuu baby!

boston celtics 135 san antonio spurs 115

Po pierwsze nie przypominam sobie kiedy ostatnim razem Boston wyjeżdżał z San Antonio ze zwycięstwem, a już na pewno tak zdecydowanym. Sprawdziłem, było to w… 2011 roku. Nie licząc porażki w meczu otwarcia z Sixers, podopieczni Brada Stevensa są niepokonani (7-1). Nie wiem jaką ofiarę złożyli diabłu, ale Gordon Hayward po kolizji z dziwne opieszałym dziś i nieobecnym LaMarcusem Aldridgem (3 punkty 1/4 z gry) ZŁAMAŁ rękę. Nie wiadomo jeszcze czy konieczna będzie interwencja chirurgów, ale zwyczajowy czas rekonwalescencji w takich wypadkach wynosi 4-8 tygodni pauzy. Cholerna szkoda, bo chłop grał jak z nut, o czym donosiłem. Jak on teraz będzie w gry grał?

Na boisku jak mówię, zaskakujący brak energii San Antonio i hokejowe zmiany Popovicha. Celtowie wygrali szybkością i dynamiką wystarczyło im parę minut by objąć dwucyfrowe prowadzenie, którego nie oddali aż do finiszu. Zaznaczmy, że Spurs osiągnęli 14/30 zza łuku, zdecydowanie wygrali zbiórkę, wymusili 30 rzutów wolnych, ale już przechwyty (1-11) straty (9-15) punkty z kontry (10:21) oraz zdobycze z pola trzech sekund (30:60) w tych aspektach dominowali goście. Kluczowym postaciami (nie licząc środkowego wariata Roberta Williamsa 5/5 z gry 7 zbiórek 6 bloków) panowie Kemba Walker (26 punktów 5 zbiórek 8 asyst) i Jaylen Brown (30 punktów 7 zbiórek). W ekipie miejscowej 20 punktów dostarczył ambitny Patty Mills, ale losów spotkania wraz z grupą zmienników nie zmienił.

new orleans pelicans 115 charlotte hornets 110

Grające dzień po dniu na wyjeździe Pelikany zrównały poziomem do Charlotte. Miejscowi zwietrzyli szansę i zamiast tradycyjnie uznać klasę rywala, w oczach mieli zwycięstwo. Oczywiście liczba 48 strat popełnionych przez oba zespoły to rzecz karygodna (w tym roku sędziowie mają oko na błąd kroków przy starcie z piłką) ale błędy wyrównały się, a Szerszenie trochę lepiej zbierali, trochę więcej okazji rzutowych wywalczyli i generalnie bardzo tego zwycięstwa pragnęli. Jestem pod nieustannym wrażeniem Devonte Grahama (24 punkty 5 zbiórek 10 asyst) to już nawet nie jest zaskoczenie, imponuje fakt, że chłopak wychodzi z ławki jako “first option” a potem u boku Roziera (18/5/6) przesuniętego na SG kończy spotkania jako playmaker. Wciąż zdarza mu się trochę za dużo rzeźbić samemu, ale to kwestia braku ułożenia zespołu niż niechęci czy klapek na oczach młodego zawodnika.

No. Końcówka była wyrównana, łeb w łeb szli i wówczas Pelicans pokazali światu jak powinno się właściwie używać Brandona Ingrama (25 punktów 9 zbiórek 4 asysty). Na początku IV kwarty dali mu odpocząć, wpuścili na ostatnie pięć minuty i poprosili by mecz dla nich dokończył. W krótkim czasie Brandon zdobył 8 czy 9 punktów i wszystkim podziękował za wspólną grę. Porównania do KD uzasadnione coraz bardziej. Podobny styl i tak samo mają długie członki. Aha, miło widzieć znów trafiającego JJ Redicka (5/9 zza łuku) facet jest niezmordowany w swej pracy sharp shootera. Ozdobą spotkania alley oop jam Malika Monka, na pewno zobaczycie go poniżej:

golden state warriors 108 oklahoma city thunder 114

Wynikowo powtórka z rozrywki, pamiętacie dwa tygodnie temu jak ich Thunder znokautowali bez przytomności. Dziś ekipa Steve’a Kerra opiera się już głównie na wysokich pick and rollach, wszechstronności defensywnej oraz głodzie gry zawodników bez wyrobionego jeszcze w nazwiska. Rzadko się zdarza taka okazja by młodzi gracze byli tak mocno wyeksponowani. D’Angelo Russell w roli absolutnego lidera nie zawodzi, wczoraj 52 dziś 30 punktów 7 asyst i 4 trójki. Nieoczekiwanie wsparli go inni gracze ofensywni Alec Burks (23 punkty) oraz Glenn Robinson III (18 punktów) syn wielkiego strzelca przed laty o tym samym nazwisku.

Wierzcie lub nie wierzcie, ale panowie byli w stanie odrobić 20 punktów deficytu by na dziesięć minut przed końcową syreną rozpoczynać mecz na nowo, od remisu. Stamtąd jednak pałeczkę lidera znów przejęli Thunder, a pięć czy sześć trójek ze szczytu parkietu rozstrzygnęło zawody raz na zawsze. OKC fajnie kryje łuk w tym sezonie, to na pewno. Trochę za bardzo się rozluźnili chyba, rywala zlekceważyli no i Shai Gilgotkowi nie siedziało (12 punktów 6/15 z gry). Liderami zespołu Chris Paul (16/5/9) i Danilo Gallinari (21/5/3) bardzo przydatne były też trafienia Mike’a Muscali w ostatniej odsłonie.

houston rockets 117 chicago bulls 94

Kolejny dzień w robocie dla Hardena i spółki. Bulls zaznaczyli swą obecność na parkiecie w pierwszej kwarcie, ale środkowa część meczu należała absolutnie do gości. Broda autorem 42 punktów 10 zbiórek 9 asyst i 9 trójek. Żadnej spiny, żadnego napięcia, chwilami na jałowym biegu. Widzieliście podanie między nogami zakończone wsadem Clinta?

Clint Capela nie posiadający zmiennika spędził na placu 42 minuty w których zdobył 16 punktów 20 zbiórek i 4 blokady. Westbrook słodko gorzki, z jednej strony 26 punktów na dobrej skuteczności, z drugiej 7 strat i parę błędów w defensywie wynikających głównie z … niecierpliwości? Defensywnie na pewno podoba mi się Danuel House, autor 6 przechwytów, to jego rekord kariery. Wśród Byków 4/32 zza łuku, także ten…

dallas mavericks 138 memphis grizzlies 122

Luka Doncic (24 punkty 14 zbiórek 8 asyst) nie mógł skorzystać z pomocy Kristapsa Porzingisa (load management) ale Memphis także pojawili się bez Ja Moranta i rezerwowego podkoszowego Brandona Clarke’a. No i co? Dallas to znacznie więcej niż Luka i Kristaps, zmiennicy zrobili taką grę, że się Memphis zawinęło w niedźwiedzie futro i skapitulowało. Dwight Powell, Tim Hardaway, Justin Jackson, Jalen Brunson i Delon Wright -> zdobyli 77 punktów grając na 60% skuteczności. Grali jak z nut, wyprzedzali rywala pod każdym względem, w każdym aspekcie. A Luka? Siedzący na ławie nie posiadał się z radości!

Other NBA news

-> Rajon Rondo dziś w nocy nie zagra, ale może już w kolejnym meczu tak. Ciekaw jestem jak to wpłynie na postawę ulubieńca publiczności Alexa Caruso, który w siedmiu kolejnych zwycięstwach Lakers grał naprawdę istotną momentami rolę.

-> Paulina wygląda dobrze na treningach, może zadebiutować już w poniedziałek gdy Clippers podejmować będą mistrzów z Toronto.

-> na poniedziałek Detroit Pistons zapowiedzieli także tegoroczną premierę Blake’a Griffina. W pełni zdrowia to ekipa playoffs na mur beton, aktualnie poza ósemką (4-6).

Dobrego dnia wszystkim!

Ostatnie Wpisy

29 comments

  1. Array ( [0] => subscriber )
    Zdjęcie profilowe ja24
    Odpowiedz

    ale pech z tym Haywardem, zderzenie wcale nie takie poważne. ciekawe jak Boston będzie grał, wciąż mają solidną ekipę, ale Hayward w tym sezonie rósł w roli lidera.
    Dallas znów pozytywnie mnie zaskakuje, podejrzewałem że to będzie zespół, Luka + Kristaps i paru grajków, ale robią robotę jako zespół, 8 do zrobienia, oby zdrowie dopisało

    (20)
    • Array ( )

      Myślę że dzieciaki z Bostonu dadzą radę, mają już trochę doświadczenia i widać że chemia odżyła po odejściu KI, szkoda Horforda bo był to cichy lider kiedy trzeba było, ale może teraz Kemba będę mógł się wykazać w roli lidera?

      (18)
    • Array ( [0] => subscriber )
      Zdjęcie profilowe ja24

      brak Horforda zaboli najbardziej, ale jest komu grać, Kemba liderować potrafi, młodzi dobrze grają a jest jeszcze Smart, skubaniec dobrze zagrał wczoraj. w każdym bądź razie trzymam kciuki bo liczę na ten finał LAL-BOS.
      a propo, wyobraźcie sobie serię LAL-LAC o ile do takowej dojdzie, Lakersi każdy mecz będą grać u siebie 😀

      (1)
  2. Array ( )
    Odpowiedz

    Widziałem już 3 mecz Bostonu w tym sezonie i jestem pod wielkim wrażeniem. Młoda, nowoczesna druzyna, każdy zna swoje miejsce w drużynie inne parkiecie. Super chłopaki grają. Mają długą ławkę więc nie obawiałbym się wielkiego obniżenia lotów po kontuzji pochowego Hayward. Obawiam się tylko o pozycję Centra, bo Kanter to ich najsłabsze ogniwo w S5. Williams super energizer z ławki, waleczny i zadziorny. Razem ze Smartem fajnie się ich ogląda. Saludos że słonecznej Lanzarote !!! 🏀🏀🏀

    (6)
  3. Array ( )
    Odpowiedz

    ja nie wiem co jest z tymi millenialsami. ulepieni z jakiejs gorszej gliny . Nie przypominam sobie zadnego z czolowki graczy w latach 90 zeby od popatrzenia na slonce dostawal zapalenia spojowek. zderzenia Haywarda jak kazde inne. Strach wychodzic z domu normalnie na jego miejscu.

    (-4)
  4. Array ( )
    Odpowiedz

    Warto wspomnieć, że announcer Chciago Bulls, Tommy Edwards, w meczu z Rockets po raz ostatni zapowiedział skład ekipy gospodarzy. Nieco starsi czytelnicy na pewno będą go kojarzyć ze słynnego “Frommmm North Carolina…at guard…6’6″…Michael Jordan!” (czego im szalenie zazdroszczę :D)

    (31)
  5. Array ( )
    Odpowiedz

    Mówiąc szczerze, też byłem zdziwiony że po tym zderzeniu kość nie wytrzymała. Być może to jednak wyglądało tak tylko w tv a na żywo siła była większa. Szkoda, zaczynał łapać swój rytm i był na prawdę istotną postacią w Boston… No cóż oby nie było źle i żeby szybko wrócił

    (4)
  6. Array ( )
    Odpowiedz

    A z innej beczki, to LMA faktycznie kiepsko wyglądał w tym meczu, piłki nie mógł złapać, jakby nie miał rytmu. W pewnym momencie miał piłkę na rzut na pół dystansie i nawet na kosz nie spojrzał i za chwilę była strata i było widać że brak rzutu poirytował Pop’a.

    (4)
  7. Array ( )
    Odpowiedz

    Hornets są w ósemce? Co za żal.

    Robert Williams to wariat podobny do Harrela, taką energią wszedł wczoraj w San Antonio że sam nie dowierzał;)

    (2)
  8. Array ( )
    Odpowiedz

    “Po pierwsze nie przypominam sobie kiedy ostatnim razem Boston wyjeżdżał z San Antonio ze zwycięstwem, a już na pewno tak zdecydowanym. Sprawdziłem, było to w… 2011 roku.”

    No na bank nie pamiętasz, super ze sprawdziłeś. To nic że wszyscy trąbią o tym od kilku dni 🙂

    (-2)
  9. Array ( )
    Odpowiedz

    Bardzo fajnie się ogląda Dallas w tym sezonie, wiadomo że Luka na boisku dominuje gałę i czyni zespół niebezpieczny dla kazdego, ale mi się też podoba gra drugiego składu, który nieraz pozwala odjechać na parę punktów w meczach na styku. Fajnie grę prowadzi Brunson, Hardaway jr. dużo lepiej funkcjonuje z ławki, generalnie szeroki skład który na pewno do końca powalczy o PO

    (1)
  10. Array ( )
    Odpowiedz

    Sinuhe, kilka razy przeczytałem Twój wpis i aż huczy mi w głowie od tego FROM NORTH KAROLAJNA… ech wszystkie finały majka przeleciały mi przed oczami. wszystko co dobre szybko /kiedyś się kończy. dzięki za wpis.

    (4)
  11. Array ( )
    Odpowiedz

    thomas, dzięki za linka. ciary były! chociaż w tej piątce bulls bardziej mi pasuje grant. to z racji tego, że horace był tym pierwszym skrzydłowym z dynastii. no i z racji mojego pesela hehsinuhe, miło że młodszego kibica kręcą takie detale sprzed prawie 3 dekad. no i kręgosłup masz młodszy, a to bezcenne :-)3 rano, początek game 3 finałów z suns i byczki pokonane u siebie po 3 dogrywkach no i po słynnej zapowiedzi… tak na pocieszenie, bo bulls nie kibicowalem.

    (1)
  12. Array ( )
    Odpowiedz

    Ja prd, wydawało się, że Boston wrócił do stawki liczących się o finał Wschodu, a tu znów pech Haywarda.

    Z wszystkich ekip, które oglądałem w tym sezonie to Boston i Clippers najładniej grali. Szkoda Gordona.

    (0)

Gwiazdy Basketu