centered image

NBA Finals: upadająca dynastia Golden State Warriors!

96

Bang! Toronto Raptors są jedno zwycięstwo od zdetronizowania mistrzów NBA!

Sorry panowie, panie ale mityczne “3 Peat” będzie musiało poczekać, strażnikiem spuścizny Michaela Jordana (dwukrotne 3 Peat) pozostaje były ambasador Jordan Brand, niesamowity Kawhi Leonard. Aktualnie związany z marką New Balance, która jako nowicjusz w segmencie koszykarskim kompletnie nie potrafi wykorzystać aktualnie panującej obsesji fanów na punkcie Kawhi na swą finansowo-wizerunkową korzyść.

Tym razem nie zamierzam dokładnie streszczać przebiegu meczu, bo czuję się delikatnie zawiedziony jako fan. Miało być siedem meczów co najmniej (hehe) tak się umawialiśmy, a wychodzi na to, że super inteligentne, doświadczone i głodne sukcesów Toronto zakończy walkę przed czasem. Dla tych, którzy jeszcze nie widzieli (na zegarku 8:50 gdy piszę te słowa) może najpierw obejrzyjcie skrót Game 4.

Dobrze widzicie: wrócił Klay Thompson i wyglądał prawidłowo (28 punktów 6/10 zza łuku) biorąc mniejszego Kyle’a Lowry na plecy. Wrócił także podkoszowy Kevon Looney, któremu lekarze obiecali, że jeśli wytrzyma ból, stanu pękniętego obojczyka nie pogorszy. Niestety wracający po kontuzji DeMarcus Cousins nadal wygląda TRAGICZNIE, a Stephen Curry wychodzi na to, że całkowicie się zajechał ciągnąć zespół w pojedynkę w poprzednim meczu. Nade wszystko Steve Kerr dał się ograć. Poniżej moje wnioski, od razu uprzedzam, mocno subiektywnie będzie.

Obserwacje

Kiedy pozostali strzelcy zasiedli na ławce, a na placu został Stephen Curry + “non-shooterzy”, coach Nick Nurse znów postawił licealne “Box plus 1” polegające na indywidualnym kryciu Stepha oraz kwadratowej strefie pozostałych graczy Raptors. I co? Wbrew zapowiedziom, mając wiele dni na przygotowanie: GSW znów nie potrafili skutecznie odpowiedzieć!

Zresztą, nawet nie chodzi o to, że nie potrafili. Podstawowy problem: panika nieprzystająca obrońcom tytułu i zezwolenie na to, by przeciwnik dyktował warunki. Momentalnie zamieszanie wkradło się w szeregi mistrzów, rotacja rozpieprzona, nerwowo wstawiony Cook, który “na zimno” psuje dwie dogodne trójki, a następnie Klay, który zamiast łapać oddech wskakuje na parkiet kilkadziesiąt sekund do końca kwarty.

Raptors bez cienia żenady odpuścili sobie na dystansie wszystkich za wyjątkiem Splash Brothers. Pozycje rzutowe były dobre, ale grający w osłabieniu gospodarze nie potrafili rywali przywołać do porządku. Koledzy z drużyny Stephena i Klaya osiągnęli łącznie 0/8 zza łuku. Co gorsza, chwilami nawet na obręcz nie patrzyli. DeMarcus Cousins zagrał zwłoki w tym meczu i nie ma się czemu specjalnie dziwić. Iggy i Draymond są super, ale nie rzucają, a jeśli wspomniany wcześniej Quinn Cook nie trafia do kosza (0/5) trzeba go zawijać z parkietu, bo z nim jadą indywidualnie. Najgorzej: Stefan przed nadejściem niczego nie zmieniającej końcówki meczu zaliczał z dystansu jakieś 12% skuteczności. Po prostu dojechał się przedwczoraj. Popatrzcie:

DeMarcus drewno zamiast rąk

Teraz tak, jak mówi majster Wiesław: brak zdrowia i wynikający z tego brak kondycji, brak windy w nogach i rosnąca presja wyniku sprawiły, że Warriors spanikowali. Popełniali straty (19) grali chaotycznie, gracze zadaniowi jakby stronili od brania na siebie odpowiedzialności, a do tego przecież zmuszał ich przeciwnik. DeMarcus drewno zamiast rąk, jedna wielka ociężałość. I znów można mieć pretensje do trenera, dlaczego tyrał chłopakami tak mocno i do samego końca w Game 3. wiedząc że kluczowy dla tej serii mecz rozpocznie się zaledwie 45 godzin później.

Dodaj boskiego Kawhi (36 punktów 12 zbiórek 4 przechwyty 11/22 z gry i 5/9 trójek!). Dodaj piekielnie dysponowanego po raz kolejny Serge’a Ibakę (20 punktów 4 zbiórki 9/12 z gry). Dubs na zbiórce się ogarnęli, pobić w trumnie nie dali, tranzycji bronili nieźle zważywszy liczbę popełnionych błędów. W moim odczuciu różnicę stanowiły dziś: mentalny rozłam, nieskuteczność rzutów wolnych (14/21 vs 23/24 Raptors) a także przywołany przed momentem wkład ławki rezerwowych (18-28).

Warto zauważyć jak świadomi słabości przeciwnika Raptors naciskali tempo w pierwszej połowie by pozbawić mistrzów zdrowia po przerwie. Wyszło perfekcyjnie, gdy zasiadłem do trzeciej kwarty, zacząłem zdawać sobie sprawę, że dynastia wielkich GSW chyli się ku upadkowi. Trzecia odsłona przyniosła rezultat 37:21, z czego sam Kawhi zdobył połowę, a mecz był nieformalnie zakończony.

Kerr drapał się po głowie w poszukiwaniu przewag. W pewnym momencie wstawił Alfonzo McKinnie na Kawhi, obniżał skład, aby obserwować jak potężni fizycznie Leonard i Ibaka przetrącają jego zawodnikom łby. Niemal każda akcja kończył się mismatchem. Gasol, Siakam, Kawhi vs zombie Cousins, połamany Looney i prastary Bogut -> come on! To nie jest równa walka.

Kevin Durant jest kontuzjowany, zespołu nie wybawi

No dobrze, nie przesadzajmy z tymi urazami: free agent Kawhi też gra z kontuzją. Gdyby to była runda zasadnicza, opuściłby z miesiąc. Nie myślcie proszę, że Warriors poddali się bez stawiania oporu. Na parkiecie znaleziono ząb Freda VanVleeta, któremu dodatkowo musiano założyć siedem szwów pod okiem. Tak się kończy podchodzenie pod skaczącego w górę rywala. Mogło być znacznie gorzej, bo w ferworze walki działy się różne rzeczy. Co powiecie na to zagranie?

Pogódźmy się z tym, Kevin Durant jest kontuzjowany, nie wybawi zespołu w kolejnym meczu. Był to prawdopodobnie ostatni mecz NBA w Oracle Arena na zewnątrz której słychać było okrzyki “WE THE NORTH”.

Draymond Green (10 punktów 9 zbiórek 12 asyst) powiedział pół roku temu: “jesteś dzi%ką, nie potrzebujemy cię, wygrywaliśmy bez ciebie, odejdź”. Myślę, że żałuje tych słów. I najważniejsze: to nie Warriors dają ciała, to Raptors są dobrzy.

Kawhi Leonard jest wzruszony, głos wiązł mu w gardle podczas wywiadu, czuje co nadchodzi. Zasłużył po stokroć. Jedynym zespołem, który powrócił z deficytu 1-3, aby ostatecznie sięgnąć po tytuł był LeBron James w 2016 roku.

Dobrego dnia wszystkim!

Ostatnie Wpisy

96 comments

    • Array ( )

      nie wiem na ile kontuzja KD jest poważna, ale widać że koleś przyszedł po pierścień, teraz odejdzie po większy hajs. pazerniak bez woli walki

      (-13)
  1. Array ( )
    Odpowiedz

    Wina spadnie na DeMarcusa ciężko mu będzie dostać teraz dobry kontrakt skoro nawet z Gsw nie dał rady.W mojej opinii w pełni zdrowia jest piekielnie dobry, ale myślę że jeśli Golden przegra taka łatka do niego prszlgnie

    (35)
  2. Array ( )
    Odpowiedz

    Kawhi wygląda jak Kobe albo Jordan w primie.

    chciałbym żeby raptors to wygrali, ale jak nie wygrają game 5 to bardzie prawdopodbne jest warriors w 7.
    Never underestimate the heart of a champion

    (52)
    • Array ( )

      Przy całym szacunku dla gry Kawhiego, Jordan w prime time to była zupełnie inna półka.

      (23)
    • Array ( )

      weź erbest nie chrzan ja rozumiem że dawniej kurła to była nba, ale jordan w najlepszych latach gral najwyżej podobnie jak leonard dzisiaj ta wyzsza półka to chyba jakiś zart.

      (-4)
    • Array ( )

      @Anonim

      Kawhi – średnia z finałów 30.7 pkt, 4 asysty, 10.2 zbiórek, 2 przechwyty i 1 blok.
      Jordan z Jazz: 32.3 pkt- 6 as- 7 zb- 1.2 przechwytów
      Jordan z Lakers: 31.2 pkt- 6.6 as – 11.4 zb – 2.8 przechwytów – 1.4 bloków
      Jordan z Suns: 41 pkt- 6.3 as – 8.5 zb – 1.7 przechwytów

      Jeśli to nie jest dla ciebie inna półka, to nie wiem, co nią może być.

      (17)
    • Array ( )

      @Erbest naprawdę jeśli dla Ciebie różnicą o “wyższej półce” jest 1-2 ppg jak w serii z Lakers czy Jazz to naprawdę nie wiem jak bardzo ignoranckie trzeba mieć podejście. W takim razie przytoczyć może statystyki tego najgorszego LeBrona i jego run z zeszłych playoffs? I tak nic by to nie dało bo Jordan to GOAT i nikt nie ma do niego podjazdu. Jest to po prostu denerwujące zachowanie gdzie porównuje się suche cyferki, a ty i tak patrzysz pewnie pod wzgląd tylko punkty albo samą serię z Suns. Kawhi ma o wiele więcej zbiórek i przechwytów co pokazuje jego wkład w obronę. Nie wiem w takim razie jaki box score ktoś by musiał mieć żeby zaliczał się do tej twojej “wyższej półki”. Moim zdaniem Kawhi z Toronto, LeBron 2016 czy z zeszłych playoffs, a nawet taki Durant 2017 i 2018 robili mega robotę dla swoich zespołów i moim zdaniem właśnie oni zasługują na to miano “z wyższej półki”

      (8)
    • Array ( )

      @Fan Basketu

      “Kawhi ma o wiele więcej zbiórek i przechwytów co pokazuje jego wkład w obronę. ”

      No, szczególnie biorąc pod uwagę serię finałową MJ z Lakers. Jordan zaliczył średnio więcej punktów, więcej zbiórek, więcej asyst, więcej przechwytów i więcej bloków w całej serii. Tego nie zauważyłeś prawda?

      (0)
    • Array ( )

      To jak gra Leonard, a gra blisko poziomu Jordana obrazuje tylko jak dobry był Jordan. Nie wiem czego tu nie rozumieć i nie rozumiem tych, co się tu rzucają do @Erbesta, który samymi statsami powinien zamknąć tą całą dyskusję o ch** wie co. Jordan to był killer w PO i takich serii jak Leonard miał sporo. Innymi słowy – MJ to MJ. Leonard jest trochę niżej.

      (8)
  3. Array ( )
    Odpowiedz

    Czy tylko mi się wydaje, ze Golden gra lepiej z Bogutem na boisku? Niby 0 punktów, ale 6 zbiórek i gra Warrios wyglada po prostu lepiej z takim typem środkowego, niby tylko 10 min, a na plusie

    (19)
  4. Array ( )
    Odpowiedz

    Nie chce się kłócić, ale wszystkie źródła, które widziałem ostatnio podawały, że Durant wraca na 5 mecz. Więc bez nuty sarkazmu pytam skąd info, że nie wraca? Pytam też jako fan raps i trochę się boję jego powrotu

    (16)
  5. Array ( )
    Odpowiedz

    Trafne komentarze, GSW byli w grze w pierwszej połowie tylko z powodu fatalnej skuteczności Raps za 3 i to z czystych pozycji – kiedy po przerwie, w końcu, zaczęło wpadać było pozamiatane.
    Leonard jest graczem kompletnym, może nie ma tej efektowności co LBJ, ale poza tym to prawdziwy MVP. Tyra w obronie, rzut po koźle, catch & shoot, za 2, za 3, low-post – pełna perfekcja. Podwajany czasem za długo przytrzyma gałę, ale natychmiast wyciąga wnioski, raz dali się złapać GSW na to, druga akcja już szybciej do Siakama, ten do Gasola i easy two wsadem i tyle było podwojeń.
    Pamiętam mecz z 76ers na 2:2 i tam Raptors wyglądali jak stado wystraszonych dzieciaków, które tylko podawało Leonardowi gałę i czekało co się stanie, dziś to zupełnie inna drużyna, szok jak się zbudowali mentalnie.
    Niepotrzebnie Warriors zagrali tak twardo końcówkę Game3 – szansa na wygraną była iluzoryczna, a faktycznie dziś szybko z nich powietrze zeszło.
    Teraz GSW muszą liczyć na perfekcyjny mecz w ataku, serię trafień swoich gwiazd i zagotowanie się Raptors – nie oszukujmy się, oprócz Leonarda reszta będzie miała tam ciepło w majtach, więc jest szansa, że pękną psychicznie, a wtedy wszystko będzie możliwe i każdy następny mecz nakręci Wojowników.

    (22)
  6. Array ( )
    Odpowiedz

    “Jedynym zespołem, który powrócił z deficytu 1-3, aby ostatecznie sięgnąć po tytuł był LeBron James w 2016 roku.”

    HAHAHAH w sumie coś w tym jest. Jedynym zespołem był LBJ

    (49)
  7. Array ( )
    Odpowiedz

    ‘ fani ‘ GSW wychodzący przed końcem, prawdopodobnie ostatniego w Oracle, meczu… Szkoda, ze nie potrafią docenic tego co ta druzyna im dala przez ostatnie 5 lat. Łatwo rozpoznać bandwagon :/

    (89)
  8. Array ( )
    Odpowiedz

    No dobra, już jest na tyle blisko, że mogę zadać to pytanie: Czy jak Toronto wygra mistrzostwo to pojedzie na ceremonię do Trumpa czy Elżbiety II?

    (128)
  9. Array ( )
    Odpowiedz

    W mojej opinii różnica nie jest w “Star Power” a sile całego rosteru Toronto, ostatnio Danny Green, teraz Ibaka, Gasol w G1. A w GSW jedna trójka Iguadoli dająca zwycięstwo w G2. Mistrzowie cierpią, o ironio, na kompletny brak spacingu! AI, Green, Looney odpuszczani zupełnie na dystansie, więc wtedy można skupić się na Currym i Klayu.
    Brak w rotacji zawodnika 3&D zabija niestety Warriors.

    (10)
  10. Array ( [0] => subscriber )
    Zdjęcie profilowe ja24
    Odpowiedz

    Toronto gra jak mistrzowie, piękna obrona, wsparcie z każdej strony dla Kawhiego, jak nie Lowry i Siakam, to Fred i Gasol, to Green i Ibaka, KOLEKTYW. i jest jedna różnica, nie spierdzielą prowadzenia 3-1

    (10)
  11. Array ( )
    Odpowiedz

    Lebron dawał radę sam zapie****** do finałów a Curry po 2 meczach zajechany. Subtelna różnica co panowie? 🙂

    (53)
    • Array ( )

      No “subtelna” – zobacz jak wygląda leon a jak steph – trochę natura inaczej się z nimi obeszła…
      A teraz dodaj do tego powody cofnięcia linii włosów oraz rozrostu szczęki zasłoniętej brodą (jeśli ktoś nie rozumie to mowa o wspomaganiu)
      I wszystko jasne dlaczego leon może więcej
      Ale przypomnę również sławne skurcze w San Antonio – nikt nie jest niezniszczalny

      (16)
    • Array ( )

      Bracie – kawa na ławę !!
      Lebron James – to niby stary i zjazd do hangaru, a Curry to MVP (-?), kosmita (-?), legenda (-?), tak , czy jakoś tak, ha-ha-ha-ha-ha…?

      (-4)
    • Array ( )

      tomfrites
      Nadal masz jakieś wątpliwości ?
      Bo LeBron z Lakers ogląda PO z kanapy, a Curry jest ze swoim zespołem w finale NBA.

      (0)
  12. Array ( )
    Odpowiedz

    Najlepsze jest to, że Kawhi wygra im mistrzostwo po czym odejdzie do Los Angeles i nikt nie będzie miał mu za złe 😀

    (-4)
  13. Array ( )
    Odpowiedz

    Zespół, który roztrwonił prowadzenie 3:1 przed laty, teraz sam jest w tej sytuacji od strony przegrywających. Jakby to wyciągnęli teraz i wygrali, to by była dopiero historia.

    (38)
  14. Array ( )
    Odpowiedz

    Wcale nie jestem mądry po fakcie. Już w serii z PTB pisałem że Blazers mają przewagę w środku (Kanter to przy Bogucie wirtuoz). Nie dziwi więc że przy Jebace i Gasolu GSW nie ma nic do powiedzenia. Thompson tak jak się spodziewałem , nie okazał się zbawcą. Oczywiście wrzucił swoje, ale jego powrót to miał być extra dodatek , ale nie było do czego dodawać. W obliczu meczu nr 6 w Toronto myślę że i Durant to byłoby za mało. Raptors są na tę chwilę po prostu lepsi i tym trzeba się pogodzić. Oczywiście zgadam się z teorią że oranie tym samym składem cały sezon nie skończy się dobrze.

    (5)
    • Array ( [0] => administrator )
      Zdjęcie profilowe admin

      witam Panie Wojtku, zapraszam tradycyjnie na koniaczek do Gdyni

      (34)
  15. Array ( )
    Odpowiedz

    “Jedynym zespołem, który powrócił z deficytu 1-3, aby ostatecznie sięgnąć po tytuł był LeBron James ” – to się panu udało, panie admin. 🙂

    (9)
    • Array ( )

      Tam gdzie kibice lakers szczekajacy jak to będą walczyć w PO o mistrzostwo…..

      A mianowicie kibicują teraz Toronto 😀

      (1)
  16. Array ( )
    Odpowiedz

    KD w tunelu/szatni/gdzie tam sobie jeszcze chodzi oglądając mecz w TV na widok kolejnych punktów KL w 4 kwarcie rzucił pod nosem klasykiem : A co on jest k**wa Robocop 😀

    (9)
  17. Array ( )
    Odpowiedz

    Mnie zaskoczyła fatalna mowa ciała Warriors w tym meczu- zrezygnowani, patrzący na siebie z niechęcią, brak komunikacji etc. Zupełnie nie wyglądali jak dotychczasowa drużyna, znana przecież z chemii w szatni i na boisku. Przecież nawet jak przegrywali w finałach to widać było tę pewność siebie. A tutaj? Tylko dwa pierwsze mecze takie, reszta nie, zwłaszcza ostatni. Mogą się posypać mentalnie w kolejnym meczu, chyba że Durant wróci. Jeżeli jednak wygrają, to mogą nabrać przyspieszenia. Szkoda, że Raptors nie wygrali drugiego meczu, byłoby pozamiatane.

    (11)
  18. Array ( )
    Odpowiedz

    Będzie dobra książka na podstawie wymiany Toronto – SAS, a także tego jak Raptors dojrzewali w tych PO z meczu na mecz. Paradoksalnie, GSW najbliżej tytułu było gdy rzut Kawhiego tańczył na obręczy w game 7 z Philą. Należy się jak psu buda mistrzostwo dinozaurom

    (19)
  19. Array ( )
    Odpowiedz

    Widać jak na dłoni, że to nie jest dynastia Warriors tylko KD. Miło się oglądało Warriors bez niego, grali naprawdę ładna koszykówkę, ale jak widać Curry nie potrafi dać czegoś extra w całej serii. Gość zmienił to jak wygląda koszykówka. Natomiast jego beznadziejna defensywa nie pozwala mu dawać tyle drużynie co powinien aspirując do grona największych tego sportu.
    Obstawiałem 4:1. Troche życzeniowo, trochę nie wierząc w powrót KD. Okazało się, że gdyby nie kilka minut boskiej koszykówki Warriors oraz brak właściwego gwizdka przy akcji z 3p Iguodali to prawdopodobnie był by sweep. Tym są właśnie bez KD.

    (-2)
  20. Array ( )
    Odpowiedz

    Fantastycznych kibiców mają Warriors. Prawdopodobnie ostatni mecz w hali a ci wychodzą przed czasem. Definicja bandwagonu xD.

    (7)
  21. Array ( )
    Odpowiedz

    Dla New Balance to świetny rok. Kawhi prawdopodobnie zostanie MVP finałów, a Liverpool FC wygrał Ligę Mistrzów.

    (12)
  22. Array ( [0] => subscriber )
    Zdjęcie profilowe LALSoGD
    Odpowiedz

    Gdy się oglądało mecz to czuło się na całej skórze, że wojownicy nie mieli przewagi w postaci wsparcia kibiców.
    Co chwilę pokazywali kibiców całej Kanady po ładnych akcjach nawet na stadionie miałem wrażenie słyszeć We the North. Niesamowite. Myślę, iż nie tego spodziewali się zawodnicy GSW. Czuli, że grają przeciwko całej Kanadzie. Jednak jakoś mam wrażenie, że wojownicy pojadą ich w 7 grach nwm czemu, ale jakoś tak czuję. Liczę, że będę mieć rację, bo się ogląda zaj***ście te finały. Obrona pełną gębą. Na to czekałem. No i należy się im ten 3-peat jak psu buda. Po prostu.

    (-2)
  23. Array ( )
    Odpowiedz

    Panie pisarczyku… New balance nie jest nowicjuszem w kwestii butów do kosza. Swego czasu była nawet sponsorem technicznym reprezentachi Polski i większość zawodników wtedy grała w ich butach. Proszę nie wprowadzać młodzieży w błąd!

    (11)
  24. Array ( )
    Odpowiedz

    Tak jak nikt już nie pamięta, że pierwsze finały Cavs przegrali z GSW grając bez Love i z połową KI, tak po latach nikt nie będzie pamiętał, że GSW grało bez Duranta. Oliwa sprawiedliwa !

    (12)
  25. Array ( [0] => subscriber )
    Zdjęcie profilowe Boro
    Odpowiedz

    Pisałem po meczu numer 3, napiszę i dziś.

    Serio ktoś jeszcze wierzy w to, że Warriors mogą wygrać tę serię, że Stephan Curry jest w stanie sam wygrać serię? XDDDDD

    Gdzie jest bandwagon golden state?

    (1)
  26. Array ( )
    Odpowiedz

    1.Kawhi “The 3peat stopper” Leonard
    2.Toronto nigdy nie przegrali finałów NBA
    3.Toronto nigdy nie przegrało meczu na wyjeździe w finałach NBA.
    4. Jak na początku sezonu napisalem, że wschód wydaje się ciekawszy i mocniejszy niż zachód to dostałem 52 minusy, bo Hardeny, Westbrooki i inne..

    Ciekaw jestem jak w takim skladzie GSW poradzili by sobie z Bucks..

    (10)
    • Array ( )
      zyziodżentelmen 8 Czerwiec, 2019 at 17:26

      spokojnie GSW wygra 🙂 to będzie historyczny rok ponownie dla nich… spokojnie 🙂

      (1)
    • Array ( )

      To bedzie historyczny rok, w ktorym zespol z 5 All Starami w skladzie dostaje bęcki. Spokojnie.

      (6)
    • Array ( )

      Na 100% celowo i na dodatek wylacznie dlatego, ze zdawal sobie sprawde i byl swiadomomy ze moze spowodowac kontuzje. Ten dzban nie cofnie sie przed zniszczeniem komus zdrowia. Szacun dla Toronto ze sie nie daje sprowokowac

      (2)
  27. Array ( )
    Odpowiedz

    To będzie jak w moim ulubionym Any Given Sunday. Zresztą Durant ma buźkę identyczną jak Jamie Foxx.

    Wejdzie tam przed meczem do kółka z nimi, rozejrzy się, postawi oczka w jelonka Bambi: sorry, chłopaki, trochę ostatnio gwiazdorzyłem. No nie da się ukryć – odburknie któryś pod nosem, pewnie Dray.

    Powrót Lebrona i Kyriego (bo to był ten zespół) był heroiczny. Takiej okazji wskoczyć do historii jeszcze Kevinku nie miałeś.

    Now, what you gonna do?

    (2)
  28. Array ( )
    Odpowiedz

    Warriors są jak szpital .taka jest prawda .nic nie ujmuje Toronto, grają najlepsza koszykówke w historii tego klubu .trafili idealnie z forma .jestem kibicem warriors i wiem że gdyby byli zdrowi to inaczej by to wyglądało.
    Ps.leonard to najlepszy gracz na planecie

    (5)
  29. Array ( )
    Odpowiedz

    No i co sie stalo ze sie tak zesr….
    Chcieli wydymac Kawhi to teraz Kawhi dyma ich 🙂
    Jak mnie Toronto zaimponowalo, a mialo dostac sweepa, mieli nie istniec, byc statystami dla gwiazdeczek z GSW ktorym przed sezonem juz misia dawali.
    Ibaka, Gasol, Siakam, Fred mieli miec jeden dzien konia, a tu taka niespodzianka, leja te lajzy z GSW sromotnie.
    Pisalem wczesniej, ze musi teraz GSW rzucic wszystkie rece na poklad by walke podjac, ze z Curry taki lider jak z koziej d… nie powiem co, minusow sie nazbieralo od sezonowcow ze hoho…
    Jeszcze tylko jeden mecz niech Toronto sie zepnie, i sila rzeczy rozpedzi ta bande all starow w cztery swiata strony, i dynastia upadnie zanim sie zaczela 🙂
    Zycze im z calego serca by dopieli w 5 meczu ta serie do konca.
    Boje sie tylko zeby nie znalazl sie jakis idiota pokroju Zazy czy Greena i jak to drzewiej bywalo “pomoze” w eliminacji silnego ogniwa u przeciwnikow…

    (-2)
    • Array ( )

      Przy takich komentarzach powinno się automatycznie ładować jako odpowiedź- psy szczekają a karawana jedzie dalej.

      (0)
    • Array ( )

      co ty pierd… chlopie.gdzie byles ostatnie 2 lata ,szukales wymowek itd.cieszysz sie z tego ze toronto ogrywa gsw ktore jest tak kontuzjowane ze gdyby to byl sezon zasadniczy to nikt by tam z pierwszej piatki nie gral.ja rozumiem ze taka mentalnosc polaczka ze cieszyc sie trzeba z porazki kogokolwiek ale nazywanie ich lajzami to juz troszke przesada .te lajzy chlopcze zmienili te lige .

      (4)
  30. Array ( )
    Odpowiedz

    Ja wam mówię. Toronto in five. 🖐
    Przkonal się o tym Lebron, przekona się GSW. Wkoncu znak firmowy Leonarda nie jest bez znaczenia. 🖐

    (3)
    • Array ( )

      Zmienily lige, czy skopiowaly schematy SAS dopracowujac je.
      A juz wiem zmienili gre bo zaczeli zbierac armie zaciezna w postaci All starow, bo sie wygrac inaczej nie da 🙂
      No sa lajzy, bo bez 10 allstarow to nie moga nikogo pokonac, no chyba, ze graja z druzynami ktore sa zdziesiatkowane przez kontuzje.

      Co sie w ostatnich dwoch latach takiego wydazylo?
      Historycznie sie cofniemy wiecej jak 2 lata:
      Dostali w pape od Cavs po tym jak rok wczesniej wygrali z polamanymi Cavs (Wczesniej ta zbieranina wydraftowanych wychowankow nie mogla sie przebic przez druga runde).
      Po porazce rok wczesniej wiedzieli ze nie dadza im rady, to sie pojawila armia zaciezna, bo przeciez ledwo tez pchneli serie z OKC.
      No to sciagaja sneaka (jednego z lepszych kozakow w lidze).
      Po czym w kolenym sezonie lamie idiota Zaza silnik druzyny SAS, bo jeszcze moglo sie zle skonczyc dla nich i sie bali o serie (SAS lomotalo ich w pelnym skladzie okrutnie, 25pkt przewagi i kontrola meczu)….
      Kolejny rok i kolejne “szczescie” CP3 sie wykopytal i pchnelo to kolko rozancowe serie z Houston. Final to z tym skladem byla czysta formalnosc.
      W tym roku tez modne sie stalo wkladanie lap w oczy przeciwnikom.
      I jak widac absencja KD powoduje, ze pomimo super hiper zgrania, posiadania w skladzie do dyspozucji 5 all starow dostaja koncertowo wciry.

      Kto szuka wymowki? Chyba Wy bandwagonowcy GSW, klapki na oczach. Jak inne druzyny graly pokontuzkowane to bylo wszystko OK. Jak sie wysypal Sneak to wielkie larum jaka niesprawiedliwosc.
      Poki co jak juz tak kontuzjami sie zastawiasz, w finalch graja tylko bez KD, Klay odpuscil jeden mecz.
      W Toronto rowniez sa kontuzje, Kawhi gra tez nie w pelni sil, ale nikt nie szuka wymowek.
      A przypomnijmy jest 3:1 przy czym ten jeden mecz psim swedem wyrwany po farcie non shootera Iggiego.
      Jakby sie normalnie zachowywali a nie jak lajzy ktorym sie wszystko nalezy, bo przeciez sa tacy super hiper to i pewnie ludzie inaczej by na nich spogladali.

      (-2)
  31. Array ( )
    Odpowiedz

    Odkąd pamiętam jestem fanem GSW, znam historię, tradycje. Chciałbym, aby sytuacja była odwrotna. Żeby to GSW wygrało, ale nie ważne jakie duże mam chęci to nic nie zmieni tego co jest. Raptors gra świetny basket, ale nie martwię się o chłopaków z GSW. Kocham ich nie za to że w ciągu 4 lat zdobyli 3 tytuły, że w ciągu 5 lat, 5 razy zostali najlepszą drużyną na zachodzie. Kocham ich za to jacy są, za to że grają piękny basket i wszystko mają poukładane. Nie muszą kombinować jak Harden, żeby wygrywać. Nie muszą żądać transferów, do wszystkiego doszli ciężką pracą, decyzjami, odrobiną szczęścia, ale przede wszystkim oddaniem dla sprawy. Poświęcili wiele za to by mogli razem grać i nawet jeżeli Kevin odejdzie to się o nich nie martwię. Kevin to nigdy nie był Warriors to po prostu gość który przyszedł pograć. Pamiętam finały w 2016 roku. GSW przegrało po prowadzeniu 3:1… i pamiętam też, że przed finałem przegrywali 1:3 z OKC… dla mnie są i będą mistrzami nie ważne jak się dalej potoczą losy i mam głęboko co myślą hejterzy i sezonowcy, którzy dzisiaj sobie zamówili koszulki i czapeczki Toronto 🙂

    (1)
    • Array ( )

      Zgodze sie, ze graja ladny basket i przyjemnie sie oglada jak pilka krazy ale z tymi brakiem zadania transferow to mnie rozsmieszyles :)) kiedy do druzyny przychodzi MVP KD i allstar Cousins. Dorzuc KD do ktorejkolwiek druzyny top4 to bedziesz mial murowanego faworyta na mistrza.

      (2)
    • Array ( )

      @Nurse
      Ale zauważ, że nikt nie prosił o transfer, ani KD, ani DMC. A najważniejsze w całej sprawie jest to, że to nie były transfery, tylko dobrowolne podpisanie kontraktu przez tych zawodników. To raczej nie jest wina Warriors, że tak dobrzy zawodnicy chcieli dla nich grać. To im się chwali, że nawet zawodnicy z dużym ego byli w stanie dołączyć i zostać częścią układanki.

      (0)
  32. Array ( )
    Odpowiedz

    “Jedynym zespołem był Lebron James” – no, no
    no tak, bo tacy gracze jak Irving czy Love to byli przecież statyści…

    (1)
  33. Array ( )
    Odpowiedz

    Klayowi też łamał się głos na pomeczowej konferencji. Mistrzowie czują, że Kawhi wyrwie im puchar z łapsk.
    Po co była ta cieszynka ( “tulenie dziecka do snu”) Klaya po trafionym jumperze nad Lowrym?
    Pewność siebie ich zjadła.
    Frustrat Draymond przytulił technika, już myślałem że za moment wyleci z meczu tak się pompował.
    A po game 3 opowiadał że jeszcze tylko 3 mecze i tytuł do Oakland poleci.

    Durant ma kontuzję, nawet jak wróci na mecz nr 5 to nie będzie ten sam Kevin co w dwóch pierwszych rundach.

    Poza tym w meczu nr 4 widać było rozbicie w szeregach mistrzów, frustrację, chwilami wyglądało jakby nie wiedzieli co robić, a u Raptorów była pewność siebie i nie podpalanie się wysokim prowadzeniem.
    Raptors wyglądają po prostu jakby chcieli tytułu bardziej, Warriors na razie błądzą we mgle.

    Zaskakujące jak jeden zawodnik potrafi odmienić drużynę. Pewny siebie Leonard (te dwie back to back trójki na starcie drugiej połowy) w miejsce słabego mentalnie DeRozana i mamy drużynę na co najmniej NBA Finals.
    Raptors rozczytali w połowie serii Bucks teraz wygląda na to, że zrobili to samo z Warriors.

    A KD siedzi na zapleczu i śmieje się pod nosem z docinek “znawców”, że jest niepotrzebny w drużynie.

    (7)
  34. Array ( )
    Odpowiedz

    > Jedynym zespołem, który powrócił z deficytu 1-3, aby ostatecznie sięgnąć po tytuł był LeBron James w 2016 roku.

    Bo Irving rzucający średnio 28 punktów na mecz, czy Thompson mający ponad 10 pkt i 10 zbiórek na meczy to w barwach GSW grali…

    (0)
    • Array ( )

      @Yo
      Boston to Boston
      Cleveland to Cleveland
      Inne zespoły, inne systemy
      Co Irving potrafi pokazał w Cleveland – jeśli tego nie zauważyłeś polecam materiały archiwalne na YT

      (0)
  35. Array ( )
    Odpowiedz

    Jak wszyscy powszechnie wiemy w latach 2015-2019 dziewczynki z GSW wykupiły sobie miejsce w finałach NBA tym samym nie musząc eliminować trzech rywali w drodze do finałów. Czyli łącznie piętnaście ekip w pięć sezonów.
    Gdy inne ekipy musiały grać i tracić siły w PO dziewczynki z GSW towarzyszyły swoim partnerom gdy ci łowili akurat ryby w tym czasie więc przystępowały do finałów wypoczęte. A w finałach same leszcze, więc te przynajmniej trzy tytuły to im się po prostu należały, tak z ludzkiej przyzwoitości należały. W końcu wykupienie miejsca w finałach do tanich pewnie nie należy…
    No a rekordowe osiągnięcia w RS? Oj tam, oj tam… wszyscy wiemy, że sezonu zasadniczego nikt poważnie nie traktuje, ot dziewczynkom z Oakland weszło parę trójek w kilku końcówkach meczów i tyle. No o co tyle hałasu!

    (-1)

Gwiazdy Basketu