NBA playoffs: kapitan Jalen Brunson nie pozwala łajbie utonąć | dramat Cleveland

34

Madison Square Garden wita kibiców koszykówki z całego świata. Oglądacie najdroższy mecz w historii finałów konferencji NBA. Słyszę, że ponad pięćdziesiąt tysięcy dolarów kosztowały miejsca w sektorach najbliżej parkietu, a średnia cena biletu przekroczyła tysiąc dolarów. Najtańsze poszły po pięćset baksów, ale to miejsca pod samą kopułą hali, skąd widok jest taki, że koszykarze mają głowy wielkości łebka od szpilki. To jak? Gotowi jesteście? Jedziemy?

New York Knicks 115 Cleveland Cavaliers 104 [1-0]

Historyczna zapaść Kawalerzystów, którzy na 7:52 do końca spotkania prowadzili… 22 punktami. Zaraz… ILOMA??? To nie żart, z matematycznego punktu widzenia Cleveland mogło do końca meczu popełniać błąd 24 sekund, a i tak by wygrali. Dobrze policzyłem? Policzcie sami przyjmując uśrednioną skuteczność i czas akcji po stronie NYK. Goście postanowili jednak grać do przodu, popełniać straty i oddawać tróje przez ręce, co Nowojorczycy wzięli z pocałowaniem ich nad wyraz szczodrych rąsi. Doprowadzili do dogrywki, którą przeciągnęli na swoją korzyść. 

Na dystansie owych siedmiu minut i doliczonego czasu gry, obie strony osiągnęły następujące wyniki: 

  • Knicks 15/20 z gry, z czego Jalen Brunson 8/10 z gry 
  • Cavs 4/18 z gry, z czego James Harden + Donovan Mitchell 1/10 z gry

Przykre? Irytujące? Nazwij jak chcesz. Jaki zawód muszą czuć fani Cleveland, możemy sobie tylko wyobrazić. Dla mnie ta ekipa znalazła się w finale konferencji całkowicie przez przypadek. Stać ich owszem na szybką i dynamiczną jazdę, ale przypadkowości u Cavaliers jest nazbyt wiele i nazbyt często, przez co oglądasz i masz wrażenie, że nikt tutaj nie panuje nad maszyną. Zwyczajowo w takim wypadku patrzy się na postać głównego trenera, czyli tego gościa, który wystaje przy linii bocznej i gestykuluje. 

Czy powinniśmy mieć pretensje do Kenny’ego Atkinsona? Coraz mniej staram się krytykować szkoleniowców, o ile nie nazywają się Doc Rivers, którego szczęśliwie już w NBA nie ma. To znaczy… otwarte wakaty wciąż mają Orlando Magic, Chicago Bulls, Portland Trail Blazers i Dallas Mavericks (po wczorajszym zwolnieniu Jasona Kidda) ale no bez jaj. Jeśli któraś z organizacji zatrudni Doca, z tego miejsca przyrzekam sobie i Wam, że relacji meczów tej drużyny na GWBA w najbliższym czasie nie zobaczycie. Wracając, czy powinniśmy mieć pretensje do Atkinsona? 

Może najpierw posłuchajcie Mike’a Browna, poczytajcie, a następnie sami ocenicie: 

Kiedy pracowałem w Golden State i graliśmy z Houston, mieliśmy w zwyczaju liczyć ile kozłów zrobi w meczu James Harden. Mówiliśmy między sobą, że facet kozłuje w meczu około tysiąca razy. Naszym celem było więc poddawać go presji na całym boisku i zmuszać do kozłowania. Na koniec meczu był tym dryblingiem zmęczony [Brown]

Co powiecie na to: James Harden był na końcowym etapie meczu dziewięciokrotnie wyłuskiwany i izolowany na środku parkietu. Dziewięć akcji w obronie, w których Knicks zdobyli… siedemnaście punktów, czyli 1.9 punktu na posiadanie. Absurd! Na pusty kosz zdobędziesz mniej przy dziewięciu próbach rzutowych. 

Do głowy przychodzą różne określenia, kibice nowojorscy dziękują, gotowi w dowód wdzięczności przemianować halę na Madison Square Harden. Względnie Har(d)en, bo D jest nieme. Taki jestem śmieszny, buhaha itp. 

Szefem końcówki beznamiętny Jalen Brunson (39 punktów 6 asyst) ale bohaterów w ekipie Knicks było więcej. Kluczowa akcja moim zdaniem to trafienie zza łuku Mikala Bridgesa na 74 sekundy przed końcem i to przez ręce byłego DPOY Evana Mobleya. Czas akcji się kończył, zagrywka wykrzywiła, pod obręczą Towns był całkowicie zastawiony, więc niewiele myśląc, Mikal odpalił bombę. To pozwoliło gospodarzom zbliżyć się na jedno posiadanie, przywróciło nadzieję na powrót oraz na nowo rozbudziło trybuny. 

Kapitan Brunson

Tylko spójrzcie na te obrazki. Zatrudnienie Jalena Brunsona z wolnej stopy, to jest jego sprowadzenie z Dallas Mavericks to może być najlepszy transfer w historii klubu. Zanim JB dotarł do Nowego Jorku przez cztery sezony tylko raz awansowali do playoffs, gdzie odpadli w pierwszej rundzie. Za jego kadencji zaś Knicks osiągają: dwa razy półfinał konferencji i dwa razy finał konferencji, z czego tegoroczny run zapewni im, jak sądzę, awans do NBA Finals. Muszą to zrobić, innego scenariusza nie chcę nawet sobie wyobrażać. 

Pytaliście parę tygodni temu co jest lepsze/gorsze: wiele dni odpoczynku między seriami (jak Knicks) czy jedna po drugiej seria grana z bomby (Cavs)? No widzicie, przy długiej przerwie chwilę zwykle zajmuje wejście w odpowiedni rytm. Wczoraj w pierwszej połowie gospodarze przypominali tę wspaniałą drużynę, jaką oglądaliśmy w drugiej rundzie przeciwko Sixers (4-0) wyłącznie z nazwy, z twarzy i nazwisk na plecach jerseyów. 

Osiągali 2/19 zza łuku oraz zebrali ledwie 18 piłek, w tym dwie w ataku. Następnie w trzecią kwartę przegrali dwunastoma punktami osiągając 6/17 z gry, oddając sześć piłek na własnej tablicy. Zupełnie jakby im kto betonu do kicksów nalał. 

Tyle, że dwa rozegrane Game 7. z kolei dały o sobie znać w ekipie Cleveland. Pod koniec wkradło się zmęczenie, znużenie, wyczerpanie się układu nerwowego. Mitchell dosłownie przepadł, Harden markował obronę samemu nie mogą trafić do kosza. Nie miał energii, przystawał na kiepskie rzuty, ale Cavs uparcie podawali mu piłkę i oczekiwali, że będzie rzeźbił. 

Ja rozumiem w przypadku braków kadrowych, ale dostępni byli Schroder, Ellis, Tyson, podczas gdy Broda dostawał wpier%ol przez parę minut rzędem. Brunson ograł go w izolacji pięć razy pod rząd, bez pomocy, bez wyraźnej reakcji ze strony sztabu szkoleniowego.

Kenny Atkinson powie po meczu, że nie rozważał nawet ściągnięcia Hardena z placu i że ten, do tamtej pory, bronił nieźle. To prawda, miał aktywne ręce, nie faulował, umiejętnie ustawiał na desce, kontrolując przy tym tempo gry. Gwoli sprawiedliwości, Cavs w ostatniej fazie owszem przysyłali już pomoc, ale była równie niemrawa, co pozbawiony zdrowia Brodacz. Poza tym, to było za późno. MSG już została rozbudzona, tego się nie dało zatrzymać. 

No i co mam powiedzieć? Porażający jest dla mnie kontrast między meczem, który widziałem poprzedniej nocy, z tym tutaj zaserwowanym i opisywanym. Przepaść jakościowa. Wyobrażacie sobie, żeby sztab Spurs pozwolił SGA tak ogrywać kogoś w pasie środkowym? Raz za razem, nieprzerwanie? Bez reakcji, bez ekstra obrońców na elbows, bez przypadkowych napaści, blitzów, podwojeń? Bez kwadratowej strefy za plecami indywidualnego obrońcy? No właśnie. To mam właśnie na myśli mówiąc o przypadkowej obecności Cavaliers w gronie finalistów konferencji. 

Knicks szczerze gratuluję, jakby nie było jasne, życzę im awansu do NBA Finals.  Statystyki: 

  • Evan Mobley 15 punktów 14 zbiórek 3 asysty (zdecydowanie za mało przez niego grali) 
  • Donovan Mitchell 29 punktów 5 zbiórek 6 przechwytów 12/23 z gry (1/6 w IV kwarcie i dogrywce)
  • Karl Anthony Towns 13 punktów 13 zbiórek 5 asyst (oraz 7 strat)
  • Mikal Bridges 18 punktów 5 zbiórek 7/11 z gry (szara eminencja gospodarzy)
  • 47-38 na tablicach dla NYK
  • 60:38 w polu trzech sekund dla NYK
  • 32-23 w liczbie wywalczonych rzutów wolnych dla NYK

Kurtyna. Patronami odcinka są Kudelok, Gerard D, B Cieśliński oraz MKałużniak – przyjmijcie moje wyrazy wdzięczności. Pozdrawiam i do jutra. Robimy Q&A? Jeśli macie pytania, zapraszam do sekcji komentarzy. B

1 komentarz

  1. Array ( )
    Odpowiedz

    Byłem trochę zdziwiony podczas meczu gdy Cavs prowadzili już 20 punktami, ale pomyślałem sobie że może to i dobrze bo chociaż będziemy mieli jakąś namiastkę serii i nie skończy się do zera. Teraz jestem niemal pewny że więcej jak 5 meczów nie zobaczymy, może Cavs urwą jeden w domu bo po takim comeback’u pan Harden, który „jest systemem” już się mentalnie nie podniesie, ale z plusów to taki że będzie miał całe lato na wypolerowanie zafajdanej po szyję zbroi.
    Pozdrawiam

    (9)
  2. Array ( )
    Odpowiedz

    Nie spodziewam się 20-punktowych zwycięstw NYK, ale od dłuższego czasu sądzę, że Cavs to dla nich matchup na sweep.
    I to byłoby nawet fajne, ale prawie 3 i pół kwarty pokazały, że lepiej za długo nie odpoczywać od meczów o stawkę.

    (4)
  3. Array ( )
    Odpowiedz

    Sprostowanie: 24-23 w liczbie wywalczonych rzutów wolnych Knicks, 8 rzutów wolnych wywalczyli im Cavs – celowo faulując w trzeciej kwarcie Mitchella Robinsona.

    (5)
  4. Array ( )
    Odpowiedz

    Może się mylę ale podobna sytuacja miała miejsce w 4 meczu z DET gracze ławki rozkojarzeni utracili znaczną część przewagi 20 punktów i rozpaczliwy powrót na parkiet pierwszej piątki przy minucie do końca meczu. Sztab trenerski ewidentnie nie ogarnia w Q4 przy własnym wysokim prowadzeniu. Wtedy pachniało sensacją dziś można było zobaczyć efekt finalny.
    Przykry dla fanów gry jako takiej,
    radosny dla kibiców NYK.

    (0)
    • Array ( )
      Odpowiedz

      Wtedy rezerwa zrobiła 2 szybkie straty i trener bał się, że popełnią kolejne, dlatego wpuścił starterów, zwycięstwo Cavs nie było wtedy zagrożone.

      (-1)
  5. Array ( )
    Odpowiedz

    QiA, chcesz to masz. Czy widzisz Kidda w innej organizacji, z którą może osiągnąć sukces? Jesteś GM Magic, co robisz? Jak uzdrowić Nuggets. Kaszpirowski raczej nie pomoże

    (3)
  6. Array ( )
    Odpowiedz

    Pytanie do admina, jak ocenia zwolnienie Kidda, zdzieiło mnie to patrząc jak pracował w przeszłości i rozwijał talenty młodych graczy: Giannis, Luka?

    (4)
  7. Array ( )
    Odpowiedz

    Brunson jest wart więcej niż Doncic. Kto by się spodziewał. Zaimponował mi przede wszystkim dojrzałością. Myślałem, że to samolub z klapkami na oczach, wybitny w swoim fachu, ale ograniczony i nastawiony na swój sukces. Jednak tak nie jest, wypowiada się jak prawdziwy lider i nim jest i to widać odkąd nasz ulubiony ciaputek zaczął rozgrywać ze szczytu, a Jalen mniej pałować. Ciężko nie lubić typa.
    Cavs z kolei zero zaskoczenia, admin ujął to idealnie. Są tam przypadkiem i tylko fanów szkoda. Ja bym tylko dodał, że Kenny chyba tam nie trenuje. Chyba nie było nawet przerwy na żądanie w tym runie Knicks? Żałosne to mało powiedziane. Jestem zawiedziony tym jak prowadzi Cavs. Mobley przepchnięty przez OG pod koszem podczas tego runu to taki symbol tegorocznych kawalerzystów. Supersoft.
    Prawdziwy finał jest na zachodzie, a tam G2 już dzisiaj w nocy 😀

    (9)
    • Array ( )
      Odpowiedz

      nie jest wart więcej, myślisz że Doncic nie zrobiłby finału na Wschodzie wrzucony w dowolną drużynę tam za jej lidera?

      (1)
      • Array ( )
        Odpowiedz

        Jasne że jest, takie czynniki jak dyspozycyjność i bycie liderem/przykładem dla reszty też są brane pod uwagę określając wartość zawodnika. Doncic wypada na tym polu bardzo kiepsko.

        (3)
        • Array ( )

          Po zastanowieniu muszę przyznać, że ciężko mi wybrać.
          Luka czuję kosza i ma go we krwi, co przekłada się na wybitne boiskowe IQ i ma też lepsze warunki, trzeba przyznać. No, ale jak w kluczowych momentach znowu jest nieobecny, to nasuwa się pytanie, czy wolisz dojrzalszego gościa na którego możesz zawsze liczyć, czy Doncica? Któremu nie oszukujmy się, brakuje profesjonalizmu, by osiągnąć końcowy sukces. Hah zaczynam mówić jak Nico xD
          Brunson wchodzi na coraz wyższy poziom w swojej grze co roku, ale no playmakerem wciąż nie jest tak dobrym jak Luka. Tylko u drugiego rozwój stoi w miejscu.
          Ciężka sprawa.
          Jakbym miał wybrać kogo wolę, gdy są w swojej topowej formie biorę Doncica, ale jak mam wybierać za całokształt, gdzie dochodzą jeszcze inne kwestie to chyba jednak Brunson.

          (0)
    • Array ( )
      Odpowiedz

      Brunson to świetny koszykarz ale nie porównujmy go do Luki, Doncic przepchnął średnie Dallas do finałów NBA, po drodze molestując minnesote z Gobertem na czele

      (-2)
  8. Array ( )
    Odpowiedz

    Zwolnienie Jason Kidd z Dallas to przykład braku strategicznego myślenia na kilka lat wprzód i absurdalnego marnowania wielkij pieniędzy w NBA.

    Przecież Mavericks podpisali z nim w październiku 2025 przedłużenie kontraktu na 5 lat, żeby po ośmiu miesiącach go zwolnić i zapłacić mu pozostałe do końca kontraktu 40 mln dolarów, z punktu widzenia klubu kompletnie wyrzucone w błoto.

    (12)
    • Array ( )
      Odpowiedz

      Bo tam robią taki hajs że 40 mln w jedną czy w drugą stronę dla właściciela nie robi różnicy. To są niewyobrażalne poziomy finansowe dla zwykłych ludzi.

      (8)
      • Array ( )
        Odpowiedz

        dokładnie, nawet sportowa wtopa z Embidem finansowo i tak są na plus… czy przez kilkadziesiąt lat co się wyczyniało w Knicks…. ale byli wtedy zawsze w top 3 drużyn względem przychodu i pasywnej wartości klubu, a sportowo byli padaką, lub niespełnionym projektem

        (0)
  9. Array ( )
    Odpowiedz

    Może game 1 na west była faktycznie lepsza, but still były emocje. Brunson co to jest za chłop to ja nawet nie. Go Knicks! Wschód potrzebuje tej Indiany w formie i mocnego Bostonu, żeby był coś lepszy poziom, bo cala reszta w tych PO jakaś niedojeb*na- Orlando, Detroit, Cleveland, Philadelphia, Boston wyglądali tak sobie… no może jeszcze Atlanta sobie radziła jako tako bez Kulfona teraz.

    Finał SAS-NYK możliwy, lubię obie drużyny (Knicks jestem fanem). Jak tak wyjdzie to będzie sztos, ale jeszcze kilka gier przed nami. Jestem ciekawy jak OKC odpowie jutro.

    (7)
    • Array ( )
      anybody pomarańcze 22 maja, 2026 at 15:17
      Odpowiedz

      > Może game 1 na west była faktycznie lepsza, but still były emocje. Brunson co to jest za chłop to ja nawet nie.

      Polska języka być trudna języka ?

      (-1)
  10. Array ( )
    Odpowiedz

    Ale by to byl chichot losu, jakby Knicks wygrali finały i Jeremiasz stal sie pierwszym Polakiem z pierścieniem mistrzowskim na ręku, po tej całej kontrowersji z przejściem do składu w którym nie ma miejsca na granie 🤣

    (3)
    • Array ( )
      Odpowiedz

      Mistrzów się nie ocenia :D. Jak na szanse, które dotychczas dostał zaprezentował się bardzo dobrze. Miejmy nadzieję, że w przyszłym sezonie wywalczy regularne minuty tu, lub w innym zespole.

      (1)
  11. Array ( )
    Odpowiedz

    Mitchell w 4. kwarcie wyraźnie kuśtykał. Pytanie czy ze względu na zmęczenie, czy jakiś uraz. Jeśli to drugie, to pozamiatane.

    (0)
  12. Array ( )
    Odpowiedz

    Tak — teoretycznie można przegrać, nawet prowadząc 22 punktami przy 7:52 do końca Q4, jeśli w każdej swojej akcji doprowadzasz do 24-sekundowego naruszenia czasu (shot clock violation).

    Policzmy najgorszy scenariusz:

    Zostało 7:52 = 472 sekundy.
    Jeśli każda twoja akcja trwa pełne 24 s i kończy się stratą:
    zużyjesz czas, ale oddasz piłkę bez punktów.
    472 / 24 ≈ 19–20 posiadań łącznie, ale ponieważ obie drużyny mają posiadania, przeciwnik dostanie około 10 własnych akcji (zależnie od końcówek i zatrzymań czasu).

    Żeby odrobić 22 punkty, przeciwnik potrzebuje np.:

    8 trójek = 24 pkt → bardzo trudne,
    albo seria szybkich 2+1, przechwytów, fauli i zatrzymań zegara.

    Jeśli ty nie faulujesz, nie tracisz po 5 sekundach, tylko regularnie przepalasz 24 sekundy, to w praktyce:

    każda twoja akcja zabiera ogrom czasu,
    przeciwnik ma coraz mniej okazji,
    22 punkty przy 7:52 to bardzo duża przewaga.

    Więc:

    matematycznie: TAK, można przegrać,
    praktycznie: jeśli konsekwentnie spalasz 24 s i nie dajesz łatwych kontr — prawdopodobieństwo jest bardzo małe.

    (7)
  13. Array ( )
    Odpowiedz

    Odnośnie braku ew. komentowania meczy pod batutą Doca, uśmiałem się setnie 🙂 Cytując klasyka: „Z wiekiem rośnie zapotrzebowanie na święty spokój”, c’nie? 😀

    (0)
  14. Array ( )
    Odpowiedz

    Przeciwnik moze probowac zakonczyc swoja akcje szybciej (np w 12 sekund). Wtedy „pelen obrot” to 36 sek tzn w 472 sekundy bedzie to po 13 posiadan na druzyne. Np trzeba trafic 5/8 za 3 i 4/5 za 2. Nadal kosmos, ale juz „wyobrazalne”.

    (1)
  15. Array ( )
    Odpowiedz

    Pytanko do Q&A — jeśli nie zdążyłem na to w tym tygodniu, to będzie na następne.

    Mamy całkiem fajny młody narybek w NBA. Kogo widzisz w roli lidera składu w przyszłości?

    Budżet klubów NBA nie jest z gumy i jakieś młodziki z San Antonio, Oklahomy lub innych klubów będą prędzej czy później musiały być wypuszczone na wolny rynek, a wtedy można taki talent zgarnąć i ładnie obudować (vide Brunson).

    Mnie na myśl przychodzi Ajay Mitchell, który już pokazuje cechy lidera drugiego składu i ładny potencjał rozwojowy.

    Pozdro Admin 😉

    (0)
  16. Array ( )
    Odpowiedz

    Panie Adminie, prośba na Q&A, robi się głośno wokół OKC w związku z nie sportowymi faulami, i takimi „mikrofalami”, , o bezkarnym flopowaniu przez wszystkich zawodnokow OKC,vmówią o tym komentatorzy stacji, ostatnio Ch.Webber, wspomniał coś w rodzaju „że to coś w rodzaju zabijania koszykówki,… Czy rzeczywiście jest coś na rzeczy?
    Czy to taki lament rozżalonych…
    Bo jednocześnie wszyscy z sentymentem wspominaką Bad Boys z Detroit, czy „wielki” Boston, który też był znany z – powiedzmy – nie delikatnej gry…

    (2)

Komentuj

Gwiazdy Basketu