NBA: Jose Manuel Calderon, pamiętnik podróżnika

19

Hiszpanie na przestrzeni lat wprowadzili do NBA całkiem pokaźny panteon swoich zawodników. Gdybyśmy do tego grona doliczyli również graczy, którzy koszykarskie szlify zdobywali w hiszpańskiej ACB, to powstałaby z tego całkiem liczna hałastra. Oczywiście, są w tym gronie zawodnicy cieszący się szczególnym szacunkiem, przede wszystkim ze względu na zasługi. Pau Gasol, za swoich najlepszych czasów w Los Angeles Lakers miał w dzienniku El Pais (a przynajmniej w jego internetowym wydaniu) własną kolumnę. Po prostu. Na górze stronki klikało się Pau Gasol i były newsy tylko o nim, statystyki, wypowiedzi, wszystko. Swoją drogą, a Wy nam zarzucacie, że z LeBronem mamy “odpał” hehe.

Nie każdy jednak może pochwalić się sukcesami takiego kalibru. Wszak jedynym zawodnikiem zrodzonym w ojczyźnie Cervantesa, który oprócz Pau założył na palec mistrzowski pierścień NBA jest jego brat Marc. Nie znaczy to jednak, że hiszpańscy kibice nie potrafią docenić graczy wybitnych, nawet jeśli nie rzucają się w oczy. Takim z pewnością jest Mistrz Świata, Mistrz Europy, rekordzista NBA, trzykrotny medalista olimpijski…

Jose Manuel Calderón

W końcu nadszedł ten dzień, gdy zawodnik zdecydował się zakończyć swoja 20-letnią przygodę z koszykówką. Przez 14 sezonów pracował w NBA, dostarczając cennych podań takim sławom jak LeBron James, Dirk Nowitzki czy Carmelo Anthony. Ostatnie pięć lat to tułaczka po składach Dallas, Nowego Jorku, Lakers, Atlanty, Cleveland i Detroit, ale zapytajcie kogokolwiek, kto miał okazję sprawdzić: w NBA nikogo nie trzyma się w składzie przez przypadek, a Calderón umiał zapracować na swoje miejsce w składzie.

Od zawsze cieszył się opinią “hojnego” rozgrywającego, skrupulatnie pilnującego piłki, a także dobrego kompana w szatni. Jeszcze w sierpniu dementował plotki o zakończeniu kariery, licząc na kolejny minimalny angaż, niemniej w końcu trzeba było spojrzeć prawdzie w oczy. Gdy skończył 38 lat popatrzył w lustro i stwierdził ¡Basta ya! (już dość!) Trzeba otworzyć nowy rozdział.

#Początek drogi

Pochodzący z Extremadury zawodnik z koszykówką związał się w wieku 13 lat. Kolejne szczeble kariery klubowej i reprezentacyjnej pokonywał jako zawodnik najpierw Tau Vitoria, a potem drugoligowego Lucentum de Alicante, z którą to drużyną wywalczył awans do ACB w sezonie 2000/2001. Miał wówczas 18 lat. W 2002 został powołany do reprezentacji Hiszpanii na MŚ w Indianapolis.

Miałem nadzieję znaleźć się wśród ostatnich 15-16 wytypowanych, ale nie spodziewałem się, że wejdę do reprezentacji. Do drużyny wnoszę umiejętność gry na pozycjach 1 i 2 oraz zaangażowanie po obu stronach boiska [JMC]

Po krótkim epizodzie w barwach Fuenlabrady, Calderón wrócił do macierzystego Tau Vitoria (Saski Baskonia), gdzie pełnił rolę zmiennika, znanego również z występów w NBA, Elmera Bennetta. Grał coraz lepiej i w końcu został podstawowym rozgrywającym drużyny. Zaliczył świetny sezon w Eurolidze, gdzie Vitoria wywalczyła w 2005 drugie miejsce. Statystyki Final Four Calderona to 14.5 punktów oraz 3.5 zbiórek. W końcu upomniała się o niego NBA.

#Do you speak spanish? Habla usted espanol?

Początki nie były łatwe. Pierwszym rozgrywającym młodej ekipy Toronto Raptors był wówczas Mike James, niedawny mistrz NBA z Detroit. 24-letni rookie Calderón wpisany został więc do protokołu jako SG. Trudność sprawiała mu jednak przede wszystkim aklimatyzacja w USA. Wspomina, że w pierwszych miesiącach kładł się z bolącą głową, tyle wysiłku kosztowało go przełamanie bariery językowej. Rozumiał grę, ale nie rozumiał instrukcji, poleceń, sędziów…

Na szczęście z dnia na dzień było coraz lepiej. Pierwszy sezon kończył jako rekordzista klubu pod względem asyst u rookie (288) przewodził w skuteczności osobistych (85%) oraz miał najlepszy stosunek asyst do strat. W kolejnym sezonie posmakował playoffs, a także zyskał kompana w osobie Jorge Garbajosy. Mówiono o nich “Spanish Connection” byli ulubieńcami kibiców.

Rozgrywki 2007/2008 nieomal zaowocowały nominacją do All-Star Game! W wieku 26 lat bezapelacyjnie należał do czołówki playmakerów NBA. Jego styczniowe statystyki z tamtego sezonu to uwaga: 14.9 punktów na skuteczności 55% z gry 51% zza łuku oraz 97% FT. Do tego dokładał 10.4 asyst! W lutym utrzymał ten poziom, rozbudzając apetyty kibiców. “Niestety” w marcu do składu wrócił TJ Ford i po rozmowie z trenerem Mitchellem, Calderón zgodził się wrócić na ławkę. To wiele mówi o jego charakterze i pro zespołowym nastawieniu.

W sezonie 2008/2009 Calderón powtórnie dostał szansę w pierwszym składzie, gdyż TJ Ford opuścił zespół. Indywidualnie szło mu dobrze, niemniej ekipa do playoffs nie awansowała. Kibice zapamiętali jednak emocje towarzyszące próbie bicia rekordu trafionych rzutów wolnych z rzędu, ustalonym przez Michaela Williamsa (97 trafień) w sezonie 1992/1993. Calderón był blisko, zatrzymał się na 87 celnych. To wówczas chybił jedynie 3 wolne w sezonie, ustalając rekord wszech czasów!

#End of an era

Miłe złego początki. Kolejne dwa lata rzuciły się cieniem na dotychczasowy dorobek Calderóna. Najpierw kontuzje uniemożliwiały mu rozwinięcie skrzydeł, na czym skorzystał sprowadzony Jarrett Jack, kradnąc mu miejsce w piątce. To wówczas po raz pierwszy zaczęto mówić o transferze. Kolejny sezon był jednak jeszcze gorszy, ponieważ zespół opuścił “franchise player” Chris Bosh. Zespół szorował brzuchem po dnie, wygrywając zaledwie 22 spotkania. To jednak nie był koniec ich zmartwień, ponieważ nastał… strajk.

Gdy rozpoczął się lockout, Calderón przyjął ofertę FC Barcelony i z nimi trenował. Wrócił jednak, gdy rozgrywki NBA wznowiono. Wszystkim, którzy wytykali mu wiek i słabnącą formę zagrał na nosie, ustalając w lutym punktowy rekord kariery (30 punktów) w meczu z Lakers. Sezon zakończył… jak na wojownika przystało. Szóstego kwietnia oberwał łokciem od Eltona Branda, co zakończyło się czterema szwami, by tydzień później zderzyć się głową z Jrue Holidayem i ranę na nowo otworzyć.

Sezon 2012/2013 to przede wszystkim przybycie Kyle’a Lowry do zespołu. Wówczas stało się jasne, że dni Calderóna w ekipie są policzone. Przez jakiś czas grał jeszcze jako starter, kiedy Kyle leczył uraz (zdarzało mu się też pogonić kota takim młodziakom jak Kyrie Irving albo rzucać sprzed twarzy Kobe) niemniej, w styczniu kazano mu pakować mandżur i śmigać do Pistons.


Kanadę opuszczał z podniesioną głową. Spędził tam najlepsze lata swej zawodniczej kariery, ustalił kilka indywidualnych i klubowych rekordów. Gdy w 2013 roku doszło do trójstronnej wymiany między Toronto, Memphis i Detroit był najlepszym strzelcem za trzy pod względem skuteczności w lidze (46.1%) a to ceniona umiejętność.

#Enter the journeyman

Niestety, w Detroit nie poszło jak sobie zakładał. Mimo iż jego średnie nie zdradzały żadnego regresu, ocierając się o poziom 12/7/3 nie zagrzał długo miejsca w zespole. Po zakończeniu rozgrywek 2012/2013 podpisał kontrakt z Dallas Mavericks, ale i tam utrzymał się jedynie przez jeden sezon. W czerwcu 2014 posłano go do Knicks, gdzie wziął z kolei udział w wymianie za Derricka Rose’a, po której trafił do Chicago. Nie myślcie jednak, że zagrał tam choćby mecz, bo dwa tygodnie po tym (a była przerwa w rozgrywkach) leciał już do Lakers. W tamtym okresie, pod koniec sierpnia 2016, ogłosił też rozbrat z reprezentacją. W Lakers grał od października 2016 do lutego 2017, i wówczas mu podziękowano. Kilka dni później miała miejsce słynna sytuacja z Warriors.

Calderón był już z Dubs “po słowie” kiedy kontuzji doznał Kevin Durant i w klubie zapadła decyzja, że brakujące miejsce w składzie trzeba będzie zapełnić zmiennikiem dla Duranta (Mattem Barnesem) a nie rozgrywającym. Nie chciano jednak zostawiać Jose na lodzie, więc podpisano z nim kontrakt tak, jak ustalono, po czym rozwiązano go… po dwóch godzinach.

Niby nic, a dało to Jose wypłatę w wysokości 415 tysięcy dolarów. Jak na 2 godziny nierobienia niczego 415 tysięcy baksów brzmi naprawdę sowicie, nie uważacie? Poza tym, niecałe trzy dni później zgarnęli go Hawks. Ostatnia prosta to finały u boku LeBrona w 2018 roku i ponowny epizod w Detroit. Całkiem nieźle, jak na mierzącego 190 cm szczupłego kolesia, którego nie rozpoznałbyś na ulicy.

#Nowy rozdział

Jeszcze w sierpniu tego roku (a mamy 2019) zawodnik dementował plotki o końcu kariery, niemniej prowadził już rozmowy z kilkoma klubami widzącymi go u siebie w innej roli. Proponowano mu posady menedżerskie. Ostatecznie odrzucił wszelkie oferty, gdyż zdecydował się na przeprowadzkę do Nowego Jorku i podjęcie pracy w Stowarzyszeniu Zawodników NBA.

Nigdy nie pracowałem w biurze. Opuściłem dom mając 13 lat, jako 17-latek grałem już zawodowo. Nie było czasu na pracę biurową, taką od 9 do 17 [JMC]

Teraz ten czas się znajdzie. Calderón zapewnia, że dobrze przemyślał decyzję. Przyjąć ofertę, żeby wycofać się po 3 miesiącach, to nie w jego stylu. Biorąc pod uwagę jego sytuację rodzinną (trójka synów poniżej 10 lat) stwierdził, że dalsza gra, nawet w rodzimej Hiszpanii, byłaby obciążeniem dla relacji z bliskimi. No cóż, wypada tylko pogratulować. Odchodzi kolejny cichy bohater wielu meczów NBA. Jose Calderón, we salute you!

#Rekordy

-> najwyższa skuteczność osobistych w sezonie w historii: 98,1%. Trafił 151/154 osobiste. Uwaga: aby być liczonym w tej statystyce trzeba oddać minimum 125 wolnych.

-> jeszcze do niedawna był liderem wszech czasów w asystach w Toronto Raptors (ma ich na koncie 3370). Aktualnie numerem jeden jest Kyle Lowry (3553 asyst).

-> trzeci Raptor pod względem liczby rozegranych meczów (DeRozan 675, Maurice Peterson 542, Calderón 525)

-> jeden z czterech graczy w historii, obok Antoine’a Walkera, Scotta Skilesa i Jasona Kidda, którym udało się zanotować triple-double bez ani jednej straty. Calderón swoje uskładał przeciw Rockets w grudniu 2012 roku: 18/14/10.

[BLC]


[admin] Ofensywnie facet był / jest znakomity.  Miał technikę, powtarzalność, mocną psychikę, full pakiet. Nigdy nie dawał sobie zabrać piłki, nie podpalał się ani nie gasł w najważniejszych momentach. Wiecie dlaczego siedem razy zmieniał zespoły, prawda? Rymuje się ze “strona” albo “korona” króla LeBrona. Pozdro!

Ostatnie Wpisy

19 comments

  1. Array ( )
    Odpowiedz

    Kocham Lakers oraz G. O. A. T. LeBrona Jamesa. Pewnie to wiecie, ale przypominam się za każdym razem gdy jestem pierwszy.

    (4)
  2. Array ( )
    Odpowiedz

    Gość którego można lubić, skromny, zna swoją role , tylko pogratulować kariery i życzyć szczęścia na dalszej drodze.
    Btw BLC piona za artykuł, tym razem świetnie dociągnięty do końca

    (2)
  3. Array ( )
    Odpowiedz

    I bardzo dobrze. Trzech małych chłopaków trzeba zanim wejdą w wiek nastoletni po ojcowsku przypilnować. To zaprocentuje bardziej, niż kolejny milion dolarów na koncie.

    (3)
  4. Array ( )
    Odpowiedz

    Z Hiszpanów grających obecnie i kiedyś w NBA można by zrobić niezłą pakę: S5: Rubio/Navarro/Fernandez/Willy Hernangomez/Marc Gasol, rezerwy Calderon/Rodriguez/Claver/Garbajosa/Pau Gasol 11,12: Juancho Hernangomez/Abrines (ew. za kogoś Lopez)

    (2)
  5. Array ( )
    Odpowiedz

    To mój pierwszy komentarz tutaj, ale muszę podziękować za artykuł.
    Uwielbiałem gościa gdy grał w Toronto i później zawsze patrzyłem na jego linijki w innych klubach.
    Mój ulubiony Hiszpan zaraz po Rudym Fernandezie (taka podpowiedź o kim można napisać :P)
    Dzięki wielkie za świetny artykuł (z przyjemnością przeczytam kilka akapitów więcej).

    (2)
  6. Array ( )
    Odpowiedz

    Nie to żeby się szukał dziury w tym artykule ale jako fan Raptors to niezam takiego koszykarza ja Maurice Peterson, ale Morrisa “Mo Pete” Peterson

    (1)
  7. Array ( )
    Zdjęcie profilowe BLC
    Odpowiedz

    W artykule jest mowa o urodzonych w Hiszpanii, tak jest napisane, o “zrodzonych w Ojczyznie Cervantesa”. Natomiast Sergeballu LaMu Sayonga Loom Walahas Jonas Hugo Ibaka urodzil sie w Brazaville, w Demokratycznej Republice Konga

    (4)
  8. Array ( )
    Odpowiedz

    Fajnie ze podsumowaliscie kariere Hiszpana! Dzieki bardzo za artykul!

    PS: Dosc osobliwe (chyba) podejscie do dalszej kariery. Ciekawe czy Jose szybko znudzi sie fakt chodzenia do pracy biurowej – moze brakuje mu porannych sms’ow od klubu i dzieki temu mimo wszystko wie co bedzie robil codziennie od 9 do 17! 😀

    (1)
  9. Array ( )
    Odpowiedz

    Dobry gracz, przede wszystkim spokoj na rozegraniu, nie ryzykował za często stąd miał mało strat, ale mówiąc szczerze nie pamiętałem że aż takie cyferki wykręcał. Nieźle

    (0)
  10. Array ( )
    Odpowiedz

    Super artykuł, nie spodziewałem się takiego “tribute” dla Calderona! Zaczynałem interesować się koszem 11 lat temu jak wylądowałem w Toronto i oglądałem sobie mecze i Calderon od początku imponował mi ogromną boiskowa inteligencją, przeglądem pola, dobrym rzutem i wieeeelkim profesjonalizmem. Pamiętam jak Raptors meczyli sie z Bullsami a Calderon kryty przez prime Rose’a nastukal 19 asyst przy jednej stracie. Gdyby trochę bardziej ogarnial obronę… niestety musiał zostać poświęcony, by Toronto mogło rozwinąć Lowryego (nie ma tego złego). Dla mnie to przyklad gracza z grona cichych bohaterów wielu meczów i historii. Gracias Jose!

    (0)

Gwiazdy Basketu