NBA: Kevin Durant przedłuża kontrakt z Houston | Spurs budują koszykarską potęgę

Ależ się te losy przedziwnie układają. Kevin Durant i Russell Westbrook to równolatkowie (rocznik 1988), którzy do NBA przyszli jeden po drugim w 2007 oraz 2008 roku. KD talentem strzeleckim i pozaziemską koordynacją, przy wzroście 211 cm, świecił od początku. Wybrany został z drugim numerem draftu, może dlatego, że liga wyglądała wówczas nieco inaczej, nieco bardziej siłowo, a on podczas draft combine nie potrafił na płaskiej ławce wycisnąć sztangi o ciężarze 84 kilogramów.

Westbrook do draftu szykował się dłużej, bo późno dojrzał fizycznie, ale gdy już dojrzał, zdolnościami atletycznymi kładł rówieśników na łopatki. Ostatecznie poszedł z numerem czwartym draftu, a przedtem, 84-kilową sztangą machnął ponoć aż dwanaście razy.
Panowie szybko złapali kontakt, grali ze sobą przez osiem kolejnych sezonów. KD czterokrotnie zostawał w tamtym okresie królem strzelców oraz zdobywał puchar MVP (2014). Russ także został królem strzelców (2015), gdy kontuzja wyeliminowała Kevina na większość sezonu. Ciągnął zespół niezmordowanie, całego siebie zostawiał na parkiecie i tak mu zostało do dziś.
W 2012 roku OKC Thunder pod wodzą tegoż młodego tandemu docierali do NBA Finals. W 2016 roku zaś sensacyjnie przegrali w finałach konferencji z broniącym tytułu mistrzowskiego duetem „Splash Brothers”. Thunder prowadzili 3-1, aby przegrać trzy ostatnie mecze serii!
W następnym off-season Durant zapowiedział, że dołącza do Warriors, czyli zespołu, który właśnie go pokonał. Poszedł, wkrótce sięgając po kolejne, upragnione tytuły, oraz zabierając do domu dwie statuetki Finals MVP. Z kolei osamotniony Russ przełknął gulę i choć jego klub nie liczył się już w walce o najwyższe laury, ten przez kolejne lata pobił wszelkie rekordy spod znaku triple-double. Przez TRZY (!) kolejne sezony zaliczał średnie na poziomie potrójnej dziesiątki, a w rozgrywkach zaraz po odejściu KD (2017) okrzyknięto go MVP rundy zasadniczej: 31.6 punktów 10.7 zbiórek 10.4 punktów (oraz 5.4 strat oraz 24.0 rzutów).

Od tamtego czasu minęło jednak sporo lat. Dziś KD wciąż jest na „topie” pomimo zaawansowanego wieku i przebytej kontuzji zerwania ścięgna Achillesa. W przededniu rozpoczęcia swego dziewiętnastego sezonu w lidze, podpisał (właśnie) przedłużenie kontraktu z (nowym klubem) Houston Rockets (zarobi 90 milionów dolarów w dwa lata).
Russell, choć wydawało się, że zgasł na dobre i nikt nie da mu już szansy, znalazł angaż za minimum dla weterana w cudacznym Sacramento Kings. Zakładam, że niewiele pogra z piłką w rękach u boku Schrodera, Monka, DeRozana, LaVine’a czy Sabonisa. Gdy go jednak wpuszczą na plac, możecie być pewni, że wciąż będzie latał ze wściekłością w oczach, jakby od powodzenia kolejnej akcji zależało całe jego życie, przyszłość nie tylko jego samego, ale całego klanu Westbrooków.
I to, powtarzam, godne jest szacunku. Zobaczcie jaki fajny vibe, aż chce się chłopu kibicować:
Russ od zawsze miał mocno drewniany nadgarstek (30% zza łuku w karierze), do tego mocno okrojony warsztat techniczny oraz koszykarskie IQ, ale nadrabiał piekielną dynamiką, nieustępliwością, walecznością oraz stuprocentowym przygotowaniem. Facet blisko czterdziestki, nie ma ani grama zbędnej tkanki na ciele. Między innymi za to go szanujemy, prawda?
Za wysiłek „należy mu się” pierścień, oczywiście z dalekiego siedzenia, w epizodycznej roli. W barwach Denver nie wyszło i gdy wydawało się, że będzie zmuszony zakończyć karierę w NBA, miłość do basketu przeważyła, niech będą nawet ci nieśmieszni Kings. Wliczając kontrakty sponsorskie / reklamowe Westbrook od wejścia do NBA zarobił około pół miliarda (!) dolarów brutto. On naprawdę nie musi tego dłużej robić, on to po prostu kocha.
W tym zakresie może być inspiracją dla młodych, gdyby choć 10% ludzi na świecie miało podobne podejście do pracy, świat byłby lepszym miejscem, nie? Zakładam, że może to być jednak pożegnalny sezonu Russa. Pierścienia w stolicy Kalifornii na pewno nie założy, ale jeśli Kings (zgodnie z planem) na przestrzeni najbliższych miesięcy wyprzedadzą roster, jest szansa na grubsze minuty, przynajmniej w drugiej części rozgrywek.
Do rozpoczęcia 80. sezonu NBA zostały dwa dni. W grupie typera dziś posłaliśmy już pierwsze typy na kolejkę otwarcia, w której zmierzą się: OKC Thunder z Houston Rockets oraz Los Angeles Lakers z Golden State Warriors. Obrońcy tytułu odbiorą pierścienie, a następnie przystąpią do powtórki z zeszłego sezonu. Pomyślcie ile gwiazd po obu stronach wystąpi w zaledwie dwóch meczach: KD, Sengun, Shai, J-Dub, Holmgren, Doncic, Curry, Butler, Horford, Green… tylko LeBrona zabraknie (rwa kulszowa) i będzie to chyba jego pierwsza absencja w kolejce otwarcia, muszę sprawdzić.
Tylu młodych chłopaków stoi u progu All-Star Game, do ligi dołączają super utalentowani rookies m.in. Cooper Flagg, Dylan Harper, Ace Bailey czy Jeramiah Fears. Niesamowity potencjał ma kilka młodych ekip, choćby San Antonio z Wembym, Castle’m, Harperem oraz miejmy nadzieję zdrowiejącym Jeremym Sochanem. Polak opuści mecz otwarcia Spurs, parę dni temu wkradł się ponoć drobny uraz lewego nadgarstka, który wymaga przerwy.
W ostatnim meczu preseason zaskoczył mnie Stephon Castle. Duża pewność manewrów, zdecydowanie poprawiona decyzyjność wynikająca z lepszego czytania gry. Z jego dynamiką, mocą fizyczną i warunkami, jeśli dołoży powtarzalny rzut zza łuku – tu jest naprawdę materiał na gwiazdę i zaraz się okaże, że im De’Aaron Fox nie będzie do niczego nie potrzebny. Zobaczcie sami. SAS to jedna z najciekawszych ekip do oglądania w tym sezonie (Fox, Harper, Castle, Vassell, Champagnie, Johnson, Sochan, Barnes, Wemby, Kornet) – jaram się!
Powiem uczciwie, narzekam często na to dzisiejsze NBA, ale brakowało mi tych emocji. Zobaczymy jakie nowy trendy zapanują w lidze, kto odpali, a kto zgaśnie. Jaki plan na kolejne dni na GWBA?
- jutro i pojutrze nadal pakuję książki
- w środę rano zdam Wam relację z pierwszej kolejki, a następnie jadę do Olsztyna
- od czwartku rusza czternasta edycja GWBA Camp, który potrwa aż do niedzieli
Obiecuję o Was jednak nie zapomnieć w pierwszym tygodniu nowego sezonu. Co dojrzę, albo uznam za ciekawe, to zrelacjonuję. Muszę namówić Radka Hyżego, żeby nam w weekend pokomentował mecz. To może być ciekawe, hehe. Niezmiennie dziękuję wszystkim, którzy także byli ciekawi i zamówili „I Love This Game II”. Fajnie, że czytacie! Uprzedzam tylko, że „jedynki” już zaraz nie będzie, bo kończy się nakład. Bartek Gajewski
https://sklep.gwiazdybasketu.pl/
Patronem dzisiejszego odcinka jest Comanic77 – kłaniam się.












Bartuś w formie, po ślubie artykuły są od rana albo tłumaczy się dlaczego ich nie ma, Żona już go ustawiła, pozdro Młody Panie
Highlighty Wemby’ego z ostatnich meczy wyglądają jak generowane przez AI, sky is the limit🤯 ponarzekaliśmy na NBA, a teraz zapinamy pasy i ruszamy w kolejny sezon!:) pzdr ode mnie dla Bartka i reszty GWBA family. Udanego kibicowania i tłustych betów!
W 2016 Warriors już bronili tytułu 🙂
Jest kwestią czasu jakiś uraz Duranta. Zejście z pensji jest naturalne i James też powinien oprzytomniec.
45 baniek za sezon to żadne „zejście z pensji” dla klubu. Nadal próg płac napięty jak plandeka. Niestety gwiazdy nie rezygnują raczej z wysokich pensji, są świadomi że nie pociągną zespołu do finałów, więc nie chcą rezygnować z kasy.
No tak, to przecież bez różnicy mieć 45baniek w capie czy nie mieć… Zwłaszcza w dobie nowego CBA, i faktu, że kluby robią wszystko, aby zmieścić się pod 2gim apronem choćby na styk.
Komentarz taktyczny
Radek Hyży ma komentować mecz? Na miejscu? A może jakaś transmisja na yt? Ja wiem, że co się dzieje na kampie, zostaje na kampie, ale taka transmisja nic by nie wynosiła, a dodała smaczku 🙂
Nie da rady. Camp to camp.
Moje zdjęcie na GWBA!!! <3
Mr wąs <3
Drogi Bartku Twój wkład w rozwój rodzimej literatury jest nie do przecenienia.Sienkiewicz,Reymont,Szymborska,
a teraz Ty.Laureata najbliższej nagrody Nike już znamy.Gdyby jednak Cię jej nieuczciwie pozbawiono życzę na otarcie łez choćby Nobla z literatury.
Przekazuję pałeczkę w godne ręce i czekam na trylogię.
Olga
Szanowny Mistrzu Sarkazmu,
Twoja recenzja to takie arcydzieło złośliwości, że Henio Sienkiewicz by się uśmiał.
Każdego dnia dostaję od Ciebie parę szpilek, a że trwa to całe lata, myślę, że starczyłoby na epopeję.
Tym razem jednak zrobiłeś to ekstra, więc odpowiadam. Cieszysz się?
Arcydzieło złośliwości ?
Jezu, przecież to toporne , głupie i bez sensu !
Może te szpileczki to jego sposób okazywania pozytywnych uczuć i jest twoim wiernym fanem 😅
myślę, że możesz mieć słuszność
Zawsze uwielbiałem Russa. To jest gość w starym stylu, który chętnie podejmie rzuconą rękawicę i nigdy nie pęka. Patrząc po statystykach na zawsze zapisze się w historii ligi i bardzo się z tego cieszę.
Fajnie że doceniłeś Westbrooka i jego tytaniczną pracę jaką wykonuje od wielu lat (18-tu chyba). Choć często był tu wyśmiewany za styl ubioru , za cegły (Westbrick) itd. Jak autor sam zauważył, jest to wzór dla młodzieży, zestawmy go z Benem Simmonsenm czy innymi takimi legatami co na kosmicznych kontraktach opierd***** się, to jest kosmos. Mimo że nie byłem i nie jestem jego wielkim fanem, ale czapki z głów dla tego Pana, hall of fame przed nim 👑
Akupunktura dobra na wszelkie schorzenia
Nawet mój pies załapał się do zdjęcia artykułu o koszykówce. Cóż, gryźć piłkę i kraść ją z kozła też potrafi więc jakieś umiejętności posiada
Russ super gość, tylko w clutch time z automatu na ławkę go należy sadzać niestety