fbpx

NBA: Memphis Grizzlies tańczą, Giannis Antetokounmpo dojechany na gładko

21

WTMW.

Heat 111 Rockets 108

Noc dziwów i absurdów. W pierwszej piątce ekipy przyjezdnej zobaczyliśmy Udonisa Haslema, nadgryzionego zębem czasu weterana parkietów. Uwielbiam historię gościa, ale jego miejsce jest w sztabie szkoleniowym. Oglądać go na boisku to przeżycie z gatunku mało estetycznych. Jak tirowiec obżerający się hamburgerem na stacji paliw.

Kolejno obserwowaliśmy rekordową noc “naszego człowieka” Tylera Herro, autora 41 punktów przy 10/15 zza łuku. Co? Zabrakło między innymi Kyle’a Lowry, Gabe’a Vincenta, Bama Adebayo, więc panowie musieli się rolami podzielić z Jimmym Butlerem. Jeden kreował akcje, drugi je kończył. Najzabawniejsze jest to, że na ostatniej prostej Heat byli już nie tylko zmęczeni, ale taktycznie rozczytani, niesamowitą robotę w obronie wykonali przede wszystkim rookie Jabari Smith (!!) i środkowy Usman Garuba. Miami nie zdobyło ANI JEDNEGO punktu przez ostatnie pięć minut, ale Rockets i tak zabrakło argumentów. Niech ćwiczą wolne. Aut też był dla Houston, ale arbitrzy nie mogli taśm przejrzeć, zgodnie z przepisami.

Swoją drogą szkoda mi tureckiego środkowego Senguna (12 punktów 6/10 z gry) z mobilnością defensywy jest słabo, ale kolejny raz rywale bezczelnie go leją po łapach, bez gwizdka. Którymś razem będzie awantura, zobaczycie.

Bucks 101 Grizzlies 142

Goście od wejścia nadziali się na serię ciosów i to bardzo profesjonalnych, bitych w różnych płaszczyznach. Nie dość, że się nie podnieśli, to jeszcze głowa przestała im pracować jak należy. Khris Middleton (3 punkty 1/12 z gry) to jeden z najmilszych gości w lidze, ale o co mu w tej “akcji” chodziło to nie mam pojęcia. Dodajmy, że nagranie pochodzi z pierwszej kwarty!

Mecz był nieformalnie rozstrzygnięty po kwadransie. Dość powiedzieć, że koledzy Giannisa z pierwszej piątki, w decydującej pierwszej połowie zaliczyli we czterech 2/19 z gry! Frustracje dały znać o sobie. Kolejne niesportowe zagranie należało do Bobby’ego Portisa i trzeba było chłopaków ściągać z parkietu, bo głupie myśli przychodziły gościom do głowy:

W hali FedEx Forum w pewnym momencie, przy prowadzeniu miejscowych 45 punktami, wybuchła nawet meksykańska fala. Tak się mówi? Wybuchła? Haha. Ukonstytuowała się. Co ciekawe, Grizzlies dzięki temu zwycięstwu awansowali na pierwsze miejsce w tabeli, a ich tercet najlepszych graczy, Wielka Trójka, czyli Morant, Bane i Jackson nie rozegrała jeszcze ze sobą ani minuty w tym sezonie! Tymczasem ośmiu Grizzlies z dwucyfrowym dorobkiem punktowym, a w centrum zamieszania klasycznie Ja Morant, autor 25 punktów 10 zbiórek i 10 asyst w czasie 26 minut!

Pelicans 129 Jazz 132

Zacznijmy może od tego, że Utah byli bardzo uważni jeśli chodzi o Ziona Williamsona (31 punktów 8 zbiórek 8 asyst). Oczywiście, odkąd Pelicans umieścili go w roli inicjującego akcje kozłem, ten 130-kilogramowy wybryk natury jest praktycznie nie do zatrzymania. Jednak jego efektywność można nieco obniżyć gdy piłka jest jeszcze na ziemi albo odbierając mu kąt natarcia. Chłopak ma absurdalną kontrolę ciała w powietrzu zważywszy masę, skręca się, wyciąga, mija blok w poszukiwaniu obręczy, ale jeśli nie może wziąć solidnego naskoku albo niedokładnie złapie podanie, popełnia błędy. Co jeszcze robisz? Budujesz ścianę z ludzi, chodzisz pod zasłonami, robisz co możesz! Zion był zmuszany grać jeden na jeden, siłować się, wbijać rywali pod obręcz. Pozostał skuteczny, ale rytm ofensywny Pelicans został złamany.

Twoją przewagą może być też szybkość i dynamika ataku, spacing, wykorzystanie braku mobilności Nowego Orleanu, gdzie bądź co bądź na pozycjach podkoszowych startują dwie bambaryły. Idąc tym tropem, najlepszym strzelcem meczu Jordan Clarkson, autor 39 punktów w tym siedmiu trójek.

Problem pojawia się gdy Zion zaczyna rzucać za trzy. No tego mu (po zasłonie czy bez) nie odbierzesz, choćbyś chciał. Spróbuj podejść bliżej to równie dobrze, mógłbyś nie bronić wcale. Widzieliśmy więc trafienie na remis 105:105. To jego szósta trójka w tym sezonie, które bije na skuteczności bliskiej 36%. Duże pole do poprawy w tym zakresie. Jest też kwestia zmęczenia materiału. Mecz zakończył się po dogrywce, a kolejne full-kontaktowe ataki Williamsona traciły impet.

A propos dogrywki…

Pels mieli dużo szczęścia już w końcówce czwartej kwarty, ale wykazali się dużą cierpliwością i opanowaniem nerwów, popatrzcie. Autorem kluczowego trafienia rasowy snajper Trey Murphy III (średnia 39.3% zza łuku przy sześciu próbach w meczu).

No dobrze, tyle chwalimy ostatnio Grizzlies i Pelicans okupujących dwa pierwsze miejsce w tabeli, a czy wiecie, że Jazz pokonali oba zespoły już pięć razy bez porażki? To jest doprawdy cholernie niewdzięczna do upilnowania ekipa. Pełna talentu i woli walki. Jeśli liczyć mecze, w których stabilizował im piłkę Mike Conley, zaliczają bilans 13-6! Nawet jeśli nie siedzą mu rzuty Conley ma pozytywny wpływ na grę zespołu, wie do kogo pchać podania, kiedy przyspieszyć, kiedy trzymać tempo.

Mówiłem, małe rzeczy, niekoniecznie widoczne w statystykach. No i jeszcze ten cały Walker Kessler (11 punktów 8 zbiórek 3 bloki) wielki jak brzoza i wcale niegłupi, po obu stronach boiska. Rasowy center z gabarytem zajmujący przestrzeń, aktywny – coś na wzór Brooka Lopeza (mój kandydat na DPOY). Dodaj nieszablonowego absolutnie, uznanego w zespole Lauri Markkanena (31 punktów 5/9 zza łuku) no i tego partyzanta z ławki Malika Beasleya (17 punktów 4/11 zza łuku). Co żeś tu zbudował Danny Ainge? Ten zespół przekracza oczekiwania pod każdym względem!

Suns 111 Clippers 95

Patrząc na Devina Bookera przechwytującego piłkę na otwartej przestrzeni i kończącego rzecz atletycznym wsadem tyłem do kosza, myślę sobie, że ścięgno udowe zawodnika ma się dobrze. Suns po serii przegranych ma swojego asa z powrotem. Nie dali dziś żadnych szans niedobitkom Tyronna Lue, którzy znów sobie jaja z kibiców robią. Wyobrażasz sobie kupić zawczasu mecz na coś takiego? Clippers wystąpili bez Kawhi, George’a, Jacksona, Powella, Zubaca i Luke’a Kennarda… atakami dyrygował chaotyczny John Wall przeto nawet mało efektywni strzelecko goście, nie mieli problemów by kontrolować wydarzenia na parkiecie. Chris Paul w koszykarskich latach to już emeryt, ale tempo trzymać potrafi: 15 punktów 7 zbiórek 13 asyst.

NBA standings

Wklejam tabelę, bo dawno nie było. Tak sobie patrzę i myślę, że wszystkie całosezonowe zakłady, jakie zawarliśmy w grupie typera najpewniej wejdą. Jakie to były zakłady?

  • Kings powyżej 33 zwycięstw
  • Hornets poniżej 37 zwycięstw
  • Cavaliers powyżej 46 zwycięstw
  • Bulls poniżej 44 zwycięstw

Z ważnych informacji, Stephen Curry opuści parę tygodni gry z kontuzją barku, więc Golden State stanąć musi na rzęsach i to dosłownie, bo inaczej z obrony tytułu nici. Najpierw bowiem trzeba się do playoffs zakwalifikować:


Karierę w NBA kończy chłopak nazwiskiem Tyrell Terry, 30. pick draftu Mavericks sprzed dwóch lat. W pełnym emocji liście otwartym napisał, że zawodowa koszykówka zwisła mu straszliwym ciężarem. Dosłownie, reżim zawodowego koszykarza przyrównał do kamienia noszonego na piersi. W strachu, że zabraknie mu oddechu, w poszukiwaniu szczęścia i spełnienia – rezygnuje. Brawa dla chłopaka, żeby tak każdy miał odwagę stanąć przed sobą w prawdzie.

A koszykówka? Koszykówka to jest miłość. Zawodowa koszykówka to wcale nie musi i nie powinien być ciężar na piersi. O czym przekonują nas przykładowo Memphis Grizzlies. Nie jestem fanem małpich figli i tańców, ale wszystko jest kwestią kontekstu (i dobrej nuty):

Dobrego dnia wszystkim Państwu życzę, dziękując jednocześnie koledze Paweł Mu za wspólnie wypitą wirtualną kawę! B

Ostatnie Wpisy

21 comments

  1. Array ( )
    Odpowiedz

    Trzymam kciuki żeby Miśki miały zdrowie i żeby Morant się do play-offs zdążył oduczyć noszenia piłki. W takim składzie już im dużo czasu nie zostało, fajnie jakby coś ugrali 🙂

    (9)
  2. Array ( )
    Odpowiedz

    co do dziwnego faulu Middletona, to ktoś już trafnie zauważył, że najwidoczniej tak działa na człowieka codzienne obcowanie z Graysonem Allenem 😉

    (10)
    • Array ( )

      Brooks dociska Middletona do ziemi i od razu podnosi ręce do góry. Pierwszy gra nieczysto.

      (-1)
  3. Array ( )
    Odpowiedz

    No wreszcie pochwały dla Utah i ich szefa Lauriego!!Dokładnie jak piszesz mają talentu nie wykorzystanego do tej pory,aż za dużo. Cieszę się bardzo . Ainge tego nie planował!!! nie wierzę że takie coś da się zrobić. To był zespół do rozbiórki ,a okazuje się że nagle zrobił się team i w pewnym stopniu kłopot!? Co dalej..miało być tankowanie i walka o kolejne picki..My wam Clarksona..My wam Beasleya..My wam Conleya..Lauriego…i miał zostać Sexton z Vanderbitem i no names…a tutaj zonk bo chłopaki naprawdę umieją grać. SUPER. Co do Memphis i Pelikanów to ekipy z potencjałem na finał zachodu!. Jeżeli nie w tym roku to w następnym chyba nie ma innej opcji. Obydwie ekipy mają super gwiazdy i super ławki do tego świetnych trenerów!

    (6)
    • Array ( )

      Dokładnie – to co się dzieje w Jazz to na pewno nie zasługa Ainge-a. Nie wziął pod uwagę, ze jak się zamierza tankować trzeba talenty wymienić/oddać, lub wysłać pod nóż. W zasadzie tak czy siak to faktycznie zasługa Ainge-a.

      Na pewno analizują różne scenariusze. Zachód jest bardzo gęsty. Między Jazz, a ostatnia drużyna jest 5 przegranych to niedużo. Koncepcja Ainga jest cały czas w grze.

      Te wygrane Jazz to prawdę mówić taka mała wojenka między zawodnikami, a zarządem w tym koncepcja Aingea, która to przedstawił zarządowi jak przychodził do klubu. Warto ta sytuacje obserwować. Ainge lubi jeść i mieć…

      (0)
  4. Array ( )
    najsys, nie łorst 17 grudnia, 2022 at 10:09
    Odpowiedz

    Admin, dzięki za te porównania, alegorie itp. Są dobre fest! zawsze z uśmiechem czytam. Od wielu artykułów wrzucasz takie barwne, śmieszne bomby, dzisiaj o Haslemie 😀

    (3)

Komentuj

Gwiazdy Basketu