NBA: na przypale albo wcale #258

25

Siema, świrusy! Zegar odmierza nieubłaganie godziny do pierwszego gwizdka kolejnego sezonu NBA. Uczucie trochę jak przed wigilią, tylko że ta nasza koszykarska uczta potrwa bez mała do 16 czerwca, jak dobrze pójdzie. Im bliżej początku rozgrywek tym bardziej doczekać się nie mogę. Na wszelkich branżowych portalach królują skarby kibica (u nas najlepsze, hehe) i rozmaite podsumowania. Mniej więcej o tej porze roku, z przesytu różnymi podsumowaniami właśnie i ze znudzenia tematami zastępczymi powstała dawno, dawno temu rubryka NPAW – można sprawdzić, wyraźnie jest to tam napisane. Ale ja nie o tym.

Nie o genezie niniejszej “kolumny”, a o dwóch rzeczach, które mnie w tym tygodniu zajmowały. Pierwsza, to że zaczyna się zapowiadać na to, że mamy “modern day Iverson rule” czyli niesławną regułę Ivrsona (zasady ubioru zawodników określone przez ligę i wprowadzone od rozgrywek 2005/2006) w nowym wydaniu. O tym jeszcze za chwilę.

Druga zaś rzecz, to kazus Butlera. W sumie to machnąłem ręką na jego fochy na samym początku, biorąc to za kolejne story w stylu Dwightmare czy innego Melo-dramatu. Zgadzałem się z Garnettem, który mówił, że tego typu klubowa kuchnia powinna zostać w kulisach i nie oglądać światła dziennego. “Co powiedziano na treningu, powinno pozostać na treningu!”, stwierdził KG, odnosząc się do wypowiedzi o tym, że Wolves (przez grzeczność napiszmy, że “rzekomo”) nie umieją bez niego wygrywać. To, czy z nim umieją, to też kwestia dyskusyjna.

MoFo

Cała sprawa przykuła moją uwagę dopiero wtedy, gdy usłyszałem, jak Pat Riley z powodu Jimmy’ego Butlera musi tłumaczyć się światu, że nie nazwał Thibodeau “matko$%bcą”. Serio! Było tak, że transfer był już praktycznie dogadany. Wymieniono już dokumentację medyczną zawodników, co w realiach NBA jest w zasadzie jak uścisk ręki na dobicie targu. Dalej już tylko podpisy i konferencja prasowa, ale nie tym razem. W ostatniej chwili zadzwonił Thibodeau i zaczął domagać się kolejnych picków. Riley strasznie się wkurzył (podobno) zwyzywał Thibsa i rzucił słuchawką. Oto całe oficjalne oświadczenie, w skrócie Riley mówi:

Nie nazwałem tak Thibodeau, bo mam zbyt wiele szacunku do niego, ale powiedziałem Ainge’owi, żeby się zamknął.

Jeśli zastanawiacie się, o co chodzi z Aingem, to już tłumaczę. Chodzi o zamieszanie wokół LeBrona w 2013 roku, gdy Ainge komentował co jego zdaniem powinni zrobić Heat, a czego nie. Wówczas Riley kazał mu się zamknąć i pilnować własnej drużyny.

Aha! Heat się nie udało, ale jeśli macie zespół w amatorce i chcecie spróbować ściągnąć Butlera do siebie, to podaję numer telefonu do niego. Jimmy podał go do publicznej wiadomości sam na konferencji, więc RODO my ass 😉

OK, kalendarium, dziś 14 października:

1970: w barwach Pistons zadebiutował Bob Lanier, dziś członek Hall of Fame. Tej samej nocy swój debiut zaliczył też Nate Archibald, HoF i mistrz z 1981.

1987: Chicago Bulls podpisali kontrakt z obiecującym młodziakiem Scottie Pippenem. Reszta jest już historią.

Fakty tygodnia

-> Joakim Noah jest znów do wzięcia, NYK podziękowali mu za usługi.

-> Jamal Crawford też bez klubu, ostatnio rozmawiał z Phoenix Suns. Co to się dzieje, sezon za pasem a weterani z nagrodami DPOY i SOTY wciąż do wzięcia!

-> LeBron James jest jedynym aktywnym zawodnikiem na liście top 10 graczy, którzy zdobyli najwięcej punktów w ciągu pierwszych pięciu lat w NBA. King James ma ósmą lokatę z wynikiem 10689. Podium należy do Wilta, Jabbara i Robertsona. Na czwartym Jordan.

Dobra, lecim:

#NBA Dresscode

Pamiętacie regułę Iversona? Możliwe, że mamy jej nową odsłonę. Po tym jak liga zabroniła JR Smithowi szpanowania tatuażem z logo Supreme, szumu w mediach narobił ten obrazek:

Lonzo, który spędził w studiu tattoo sporo czasu tego lata, ma w zakrytym plastrem miejscu logo własnego BBB. Przepisy NBA mówią wyraźnie:

NBA players are prohibited from “displaying any commercial logos or corporate insignia on their body or in their hair.”

Gortata nikt się nie czepia, bo mało kto widzi podobieństwo:

To żart. W 2009 Reebok prosił naszego rodaka o zakrycie tej dziary. Zresztą, zakrywanie znaczków firmowych ma długa tradycję w NBA. Jeśli chcecie dowodów, znajdziecie je tu:

/taaaakie-buty-jak-rywalizuja-w-nba-producenci-kicksow/

#Gacie Barkleya

Lubicie program Jimmy’ego Fallona? Sir Charles szczerze o tym, jak od 10 lat nie nosi bielizny. I kilku innych sprawach.

#A było to tak…

Draymond Green o tym, jak zrodziła się dynastia Warriors:

Byliśmy w Memphis, przegrywaliśmy 1-2. Czuliśmy jakby świat walił się nam na głowę. Siedzieliśmy ze Stephem w pokoju, nic nie robiąc i w końcu rzuciłem: chodźmy na drinka! Wyskoczyliśmy do Blues City Cafe, wypiliśmy kilka głębszych, zjedliśmy coś śmieciowego i dobrze się bawiliśmy. Potem wygraliśmy kolejne 3 mecze z Grizzlies. Tak zaczął się nasz run, potrzebowaliśmy odwrócenia uwagi od koszykówki […] potem z Cavs, przegrywaliśmy w finale 1-2. Odwiedziłem Stephena w pokoju z butelką wina i znów! Wygraliśmy kolejne 3!

#Guilty as charged!

Wielu kibiców w Chicago obwinia Marka Wahlberga za… zahamowanie rozwoju Jimmy’ego Butlera. Chłopaki skumali się w 2013 roku i od tamtej pory trwał ich “bromance”. Latali razem do Europy, odwiedzali się w domach… Kamery łapały ich razem wielokrotnie.

Jimmy, ze względu na trudne dzieciństwo (nigdy tu o tym głośno nie mówiliśmy, ale matka wywaliła go z domu, bo się jej nie podobał…) na początku był w lidze trochę nieśmiały i skupiał się jedynie na baskecie. Wahlberg był dla niego kimś takim jak Malik Sealy dla Kevina Garnetta. Potem zaczęło się gwiazdowanie…

#Hand down, man down!

Trae Young ma wśród innych rookies opinię najbardziej zabójczej ręki. Słusznie?

#Long, long time ago…

Scottie Pippen obchodzi dziś (albo i nie obchodzi) 31. rocznicę podpisania kontraktu. The original point forward. Znacie kogoś, kto nie lubi Scottiego?!

I to by było na tyle, THAT’S ALL, FOLKS!

[BLC]

Ostatnie Wpisy

25 comments

  1. Array ( )
    Odpowiedz

    Ale sucha ta dziara Gortata.Po pijaku ja robił.Butler taka mała gwiazdeczka taki Cannibus-też jedzie po kolegach,nie ładnie krzyczeć jak sie Bóg wie co nie zrobiło w NBA.Sezon już tuż tuż a Lbj bez finału już,no cóż uciekł znowu tchóż

    (-16)
  2. Array ( )
    Odpowiedz

    To niesamowite jak z gracza, którego niedawno przymierzali do MVP, Noah nie jest już nawet mięsem transferowym. Niegdyś walczak, który dawał Bullsom mnóstwo energii, a dziś? Czyżby koniec przygody z NBA?
    Zapomnieliście wspomnieć, że Richard Jefferson ogłosił zakończenie kariery w NBA. Dzięki Rychu za wszystkie lata, miło było i powodzenia!

    (58)
  3. Array ( )
    Odpowiedz

    Tak szczerze dziwię się że Crawford bez kontraktu za minimum, w obronie bezużyteczny ale wejść z ławki i wsadzić 2-3 trójki jeszcze dał by radę

    (27)
  4. Array ( )
    Odpowiedz

    Dużo ludzi nie przepada za Pipppenem.Zgodził sie być drugą opcją w Chicago,a w wywiadach często dosrywa Jordanów.Dwulicowe to dla mnie

    (-2)
    • Array ( )

      Było już o jednym i o drugim, o Jeffersonie nieoficjalnie, ale już wspominali, że wspominał, że to koniec. A o Winterze była wzmianka, krótka bo krótka, ale kto wie, może jakiś artykuł o nim szykują?

      (2)
  5. Array ( )
    Odpowiedz

    Zastanawiające, jak bardzo zmienił się rzut na przestrzeni ostatnich lat w NBA. Za “moich czasów” najlepsi shooterzy (Legler, Kerr, Chapman, Allen, Nowitzki, Korver etc.) rzucali raczej dwufazowo, teraz (pewnie za sprawą Curry’ego) coraz częściej widzę płynny one-motion shot (patrz: Trae Young).

    (1)

Gwiazdy Basketu