NBA: na przypale albo wcale #295

16

Siema, świrusy! Już na samym początku: zagadka. Co jest złego w słowie “właściciel”? Dla mnie generalnie nic, ale ja nie pracuję w NBA. Tymczasem tęgie głowy pod przewodnictwem miłościwie nam panującego komisarza Adama Silvera wymyśliły, że to tak dalej być nie będzie i że bycie właścicielem klubu to się tak nie może nazywać i już. Więc od teraz ci wszyscy, którzy są właścicielami klubów NBA, przestają nimi być w ligowych dokumentach. Tzn. są nimi dalej, ale nazywają się inaczej. Od teraz, jeśli byłbyś (daj Boże!) właścicielem klubu NBA, to byłbyś jego “gubernatorem”.

No dobra, trochę poleciałem. Tzn. governor to faktycznie “gubernator”, ale oni to rozróżniają, bo tym terminem określa się np. członków zarządu danej firmy. Zatem właściciel jest teraz członkiem zarządu z pakietem większościowym i już. A czemu nie “właściciel”? Dlaczego ktoś, kto za własne pieniądze nabył prawa do organizacji, kto funduje całą tę imprezę, ma nie tytułować się właścicielem? Chodzi o, wszyscy razem, trzy, cztery… POPRAWNOŚĆ POLITYCZNĄ. Okazuje się, że bycie właścicielem kole w oczy tych, którzy właścicielami nie są. Kogo dokładnie? W sumie nie wiemy. Ale skoro pojawiły się głosy, że to rasistowskie, to trzeba zakazać i już. Ekipa Yahoo Sports zrobiła ankietę i wyszło, że w zasadzie w każdej grupie respondentów to ludzie mają jeszcze jakiś zdrowy rozsądek, a Ci, którym “owner” przeszkadza to w zasadzie margines:

Natomiast Adam Silver wie lepiej. Ciekawe co będzie dalej. Za Sterna zakazali mody ulicznej i złotych łańcuchów. Teraz na cenzurowanym “właściciel”. Zaraz zabronią nazywania siatki siatką, bo ktoś powie, ze też się kojarzy z niewolnictwem. A dalej? No to już chyba tylko zdelegalizowanie koszy, bo przecież do koszy to się bawełnę zrywało, no to jak to? Potem się za sędziów wezmą, bo przecież nie będą jacyś ludzie w pasiakach mówić wolnemu człowiekowi co ma robić, jak chce biegać, to biega, jak chce rzucać, to rzuca… Dobra, zostawmy to. Rzut oka w kalendarium:

1993: Z numerem #1 draftu Orlando Magic wybrali przedstawiciela Fab Five z Michigan, utalentowanego Chrisa Webbera. Tego samego dnia wymienili go jednak z GSW na Anfernee Hardawaya.

1999: również jako jedynka, do przebudowujących się Chicago Bulls dołączył Elton Brand.

Urodziny obchodzi dzisiaj Mitch Richmond, 6x krotny All-Star i mistrz NBA z 2002 roku, członek koszykarskiego Hall-of-Fame. Świętuje również Trevor Ariza, o którym mówi się, że na powrót chcą ściągnąć go Rockets.

Fakty tygodnia

-> Nike wypuściła nowy model obuwia dedykowany Giannisowi Antetokounmpo.

-> LeBron James wraca do numeru #6 z kolejnym sezonem #23 odstąpił Davisowi.

-> odliczamy dni do karuzeli transferowej. Kemba w Bostonie pewny, co będzie dalej, strach się bać.

#Against all odds

MVP Antetokounmpo to, obok Nasha, najniżej wybrany w drafcie MVP od czasów istnienia loterii.

#Big Three

Liga komisarza Ice Cube’a wystartowała. Na przestrzeni ostatnich dni mieliśmy wiele ciekawych wydarzeń, włączając w to bójkę między Joshem Smithem a Royce Whitem, łapcie highlight.

#The very first picks…

W tym roku 20 lat na rynku obchodzi zespół SlipKnoT. Tyleż samo wiosen liczy sobie świetny film American History X. Ponieważ #1 draftu z 1999 podałem Wam w kalendarium, to tu dorzucam kolejnych 19 i też mamy dwudziestkę:

#Głód wolności

Ponieważ wywiad z Marcem Gasolem spotkał się z Waszym pozytywnym odzewem i pisaliście, że lubicie tego typu formułę wpisów, to linkuję najnowszy wywiad z naszym niezrównanym Marcinem Gortatem, dla tych, którzy jeszcze nie widzieli:

#Mr. Dunk

Zainteresowała mnie ostatnio historia Kwintina Williamsa, artykuł w drodze. Tymczasem obczajcie jego wsady do kosza, jest co oglądać:

#Money in the bank

Podsumowania tego tygodnia nie byłoby bez Michaela Hicksa! Jest brąz! Kto odpuścił mecz, niech nadrabia.

#Long, long time ago…

Wspomniany dzisiaj Chris Webber i jego fatalny “timeout”, którego nie było. Tym razem oczyma kolegi z drużyny, Jalena Rose’a:

I to by było na tyle, THAT’S ALL, FOLKS!

[BLC]

Ostatnie Wpisy

16 comments

  1. Array ( )
    Odpowiedz

    Gdyby nie poprawność to powiedziałbym co myślę o Srebrnym Adamie.

    Niech, któraś z mądrych głów wytłumaczy mi, po co kluby dają SuperMaxy zawodnikom, którzy nie zaprowadzą ich do mistrzostwa? Taki Damian Lillard mówi wprost, że chce zostać w Portland i nie myśli o przeprowadzce do innego klubu aby stworzyć mistrzowski team z innymi gwiazdami. Wychodzi z jego gadki, że nie liczy na mistrzostwo w Portland.
    Lillard przez ten kontrakt wydaje się mówić: “Ważne, że kasa jest, poklask też, a sukces sportowy to był w tym sezonie w postaci West Finals i już. Swoje zrobiłem.”
    Dodatkowo jak dostał teraz rozszerzenie swojego kontraktu do prawie 200 mln w 4 lata, to kto tam pójdzie grać żeby wygrywać?
    SuperMax to powinien być zarezerwowany do top 2 lub top 3 graczy w lidze.
    Ja nie panimaju takiego postępowania klubów.
    Nie mówcie mi tylko o sentymencie do danego zawodnika, bo nba to biznes i tam nie ma miejsca na sentymenty.

    Swoją drogą MJ dobrze zrobił nie dając kasy Kembie. Gość chciał ponad 200 baniek za dwa udziały w pierwszej rundzie play offs przez 8 lat?
    Według mnie bez Horforda Boston jest słabszy, z Kembą, czy Irvingiem, bez znaczenia.

    (25)
    • Array ( )

      nie wiem jak to działa, ale finansowo czasem się sprawdza megasuperhipermax a sprzedaż koszulek i gadżetów jedzie swoją drogą i się opłaci przez pół roku taki 4-5 letni deal. warto? warto. sportowo, już nie warto.
      MJ ostatnie 3 sezony grał na umowach rocznych, ostatnie dwa pojedynczo brał 31 i 33,1 mln co teraz wypadałoby na obecne pieniądze 48 i ponad 52mln. Jednak to się i tak opłacało, bo pewnie Bulls do teraz na MJu zarabiają, jednak jak piszesz taki kontrakt dostał tylko on i tylko dwa razy, w 96 roku nie był nawet w top10 zarabiających ligii a nr 10 brał 5.3mln Sean Elliot ze Spurs.
      Lillard otrzyma 4x 49mln brutto, w takim układzie zacznie się dumpingowanie i zarzucanie jeśli Lebron, KD czy top wieźmie mniej, że oszustwo…. Blazers są zblokowani tak z 45% budżetu, przy wzroście capu jakieś 40% na 1 zawodnika… z 12stu.
      Kemba ponoć zgadzał sie na mniej, ale Charlotte nawet 140 nie chciało przebić, czas pokaże, jednak historia zarządzania MJ jest smutna jak jego mem

      (4)
  2. Array ( )
    Odpowiedz

    Red, bo bez gwiazd nie ma hajsu, siedzenia, koszulki itp a utrzymanie klubu kosztuje. Tak jak mówisz to biznes więc liczą się pieniadze

    (5)
    • Array ( )

      Dokladnie. Mistrzostwo swoja droga, ale kase robi sie na gwiazdach. Dlatego je sowicie oplacaja

      (0)
  3. Array ( )
    Odpowiedz

    Zgadzam się, że zakazanie terminu OWNER jest głupie, ale te żarciki o zakazaniu siatek czy koszy albo delegalizacji koszykówki są po prostu głupie. Co ma piernik do wiatraka? Teksty jak u polityka w stylu “jak damy homoseksualistom prawa do małżeństwa to zaraz ktoś zdelegalizuje heteroseksualizm”.

    (-1)
    • Array ( )

      ale czy nie chodziło raczej o ego rad nadzorczych i współwłaścicieli, bo przeważnie jest główny udziałowiec czy spółka i mniejsi i wiadomo, że większościowy lub z największym pakietem chce brylować w mediach jako właściciel (którym nie do końca jest, skoro nie ma wszystkiego i sam nie może rządzić)…

      (0)
  4. Array ( )
    Odpowiedz

    @red lillard mówiąc o tym miał na myśli przywiązanie do klubu a ganianie po innych drużynach w pogoni za pierścieniem. Teraz klub powinien się postarać otoczyć go takimi graczami którzy pomagą mu zdobyć pierścień w Portland

    (0)
  5. Array ( )
    Odpowiedz

    jednak tytuły dla właścicieli to nie wszystko i niekoniecznie cel… Spurs wartość 1.6 miliard dolców i przychodem 262milionów, Knicks 4 biliony… ostatni tytuł 1973 a przychód 443miliony w poprzednim sezonie i są numerem 1. Clippers bez niczego, wspięli się w końcu na pozycję 9 z wartością 2.2mld i przychodami 259mln a Pistons z kilkoma tytułami względem inwestycji 235mln przychodu i wartość na pozycji 26 w lidze, rzędu 1,27biliona. To są firmy i finanse muszą się zgadzać. Tytuły i play offy mogą (przynajmniej powinny) pomagać w reklamie, przywiązaniu do klubu, sprzedaży biletów, gadżetów i inwestorów… nie zawsze tak to działa i nie zawsze jest potrzebne. Może ironiczne, ale takie są fakty.

    (1)

Gwiazdy Basketu