NBA: na przypale albo wcale #308

22

Siema świrusy! “Nowa runda NBA się zaczyna, złotawa, krucha i miła! To ty, to ty jesteś ta drużyna, która dawno do playoffs nie wchodziła” – śpiewał kiedyś Czesław Niemen i rację miał, bo już jutro startują rozgrywki przedsezonowe, które potrwają do 18. października. Jak zwykle będzie to papierek lakmusowy formy, jaką prezentować będą w kolejnych rozgrywkach poszczególne zespoły, aczkolwiek na ile ta próba jest miarodajna, to też zależy od podejścia, bo dla niektórych preseason to jest jak pierwszy tydzień w robocie po urlopie: pojawiasz się, bo trzeba, niby robisz to co powinieneś, ale czy pożytek z tego jaki będzie, to trudno powiedzieć, bo myślami jeszcze jesteś gdzie indziej. No, żeby nie szukać daleko:

Z drugiej strony, warto się będzie rozeznać w sytuacji, bo po roszadach kadrowych, jakie miały miejsce i po całym okresie przygotowawczym wiele składów i wielu graczy (w tym rekonwalescentów) wygląda naprawdę obiecująco.

Przecież ostatnie 3 miesiące to był w social media festiwal prężenia absów i bicków. Dla przykładu Luka Doncić gubił masę, bo stwierdził, że zarabia za mało w przeliczeniu na kilogram zawodnika, a Mark Cuban powiedział, że póki co podwyżki nie będzie. W geście dobrej woli Mavs wykorzystali opcję drużyny na jego kontrakcie, więc to już troszkę więcej gwarantowanych pieniążków dla niego. Te gwarantowane kontrakty gracze lubią szczególnie. Marcin Gortat innych to nawet nie bierze, nawet jakby go sam LeBron prosił. Wracając do Doncicia, co on zgubił, to Porzingis znalazł, bo coach od przygotowania fizycznego Mavericks wygadał się ostatnio, że Kris wrzucił na ramę nawet i z osiem kilo mięcha. Sami zresztą zaczęliście go porównywać do Ivana Drago z Rocky’ego.

Co z tego będzie, zobaczymy, ale bardzo czekam na ten duet w barwach Mavericks wspierany Sethem Curry i Dwightem Powellem. No dobra, starczy tego gadania, sprawdźmy kalendarium. Dziś 29 września, urodziny obchodzi Hersey Hawkins, którego pamiętać mogą starsi kibice, chociażby z występów dla Seattle, a także Kevin Durant, którego znają wszyscy.

Fakty tygodnia

-> Lakers ustami Franka Vogela zapowiadają fizyczną grę, a Anthony Davis swoimi ustamicobiecuje wywalczyć statuetkę dla Defensive Player of The Year. W sensie, że mówi ustami, nie że nimi wywalczy, whatever.

-> Kobe trenuje Kawhiego. Oby poszło mu lepiej niż z Jaysonem Tatumem.

-> 3 dni temu 58 wiosen stuknęło Jeanie Buss, właścicielce Lakers. Ech, kiedy to zleciało… pamiętam jak by to było wczoraj, kiedy z drucianą szczotką pozowała do Playboya… Dobra, lecim!

#Film kręcą

Kevin Garnett pojawi się w nowym filmie u boku Adama Sandlera. Możecie mówić co chcecie na temat tego drugiego, ale po filmie “The Meyerowitz Stories” patrzę zupełnie inaczej na niego, jak i na Bena Stillera. Obraz nosi tytuł “Uncut Gems”

#Będzie rewolucja

Oprócz jednego osobistego, o którym pisał admin, szykuje się też mała zmiana w ligowych statystykach. Jak donosi prestiżowy Wall Street Journal, kluby NBA otrzymały wytyczne, aby podać dokładny wzrost i wiek swoich zawodników w ciągu pierwszego tygodnia obozów treningowych. Fani już nie mogą się doczekać, żeby zobaczyć, kto sobie dodawał. Ze wzrostem jest dosyć łatwo, ale co do wieku, to może być różnie…

#Ring chasing

Odcinek NPAW bez Shaqa to odcinek stracony. O’Neal szczerze o swoim ostatnim sezonie w NBA. Przypominamy, w barwach Celtics zdobywał średnio 9.2 punktów oraz 4.8 zbiórek. Wystąpił w 37 spotkaniach, na więcej nie pozwoliło zdrowie.

#Dzwoń po Ubera

Blake Griffin został cierpiarzem. Jak zareagowalibyście wsiadając do takiej taksy?

#Nauka nie poszła w las…

Rok 2004. Oto jak rusza się 13-letni Rysiu Blondas, który już niespełna 4 lata później, jako Ricky Rubio, wystąpi w finale Turnieju Olimpijskiego w Pekinie.

#Getting ready

D’Angelo Russell nie próżnuje szykując się do debiutu dla Warriors

#Afera fotoszopowa

Pamiętacie jak sieć obiegły przerobione fotki Caruso, na których dodano mu mięśni, a potem NBA zaprosiła go na testy antydopingowe? Random drug test, akurat!

#Long, long time ago…

Garść statystyk, dlaczego Michael Jordan był tylko jeden. Rzecz szczególnie polecana Avery Bradleyowi, który na dniach wypalił coś, że LeBron to najlepszy gracz w historii dyscypliny…

I to by było na tyle, THAT’S ALL, FOLKS!

[BLC]

Ostatnie Wpisy

22 comments

  1. Array ( )
    Odpowiedz

    każdy ma prawo do wlasnego zdania i nie widze sprzeciwu dla ktorego Lebron nie mógłby byc goat, w końcu 2 razy wprowadził “no name’ow” do finałow nba (2007,2018) a to że je przegrywał to cóż,mysle że MJ rowniez duzych szans by nie miał…a kto wie czy wprowadziłby wgl te zespoły do finału? nigdy nie był graczem all around jak Lebron nie oszukujmy się…

    (-5)
    • Array ( )

      Lol. Średnie Jordana z finałów z Phoenix Suns – 41p/8,5r/6.3a/1.7s. To tak w kwestii All-around.
      Nie było lepszego zawodnika od MJ’a, deal with that. :))

      (19)
  2. Array ( )
    Odpowiedz

    A Paul George twierdzi, że on z The Claw to najlepsze defensywne duo w Nba.
    Zobaczymy. Takie przechwałki dobrze nie wróżą. Pewność siebie i owszem ale po co paplać o tym przed kamerami? Nie pokaże na parkiecie co potrafi. Od oceniania są inni.
    Cała nadzieja dla Clips w Kawhi. Jak jemu zdrowia zabraknie to z Paulem daleko nie zajadą.

    (-3)
    • Array ( )

      Red. W poprzednim sezonie bez obu, mieli cień szansy w R1 PO… z Pawłem Grześkiem przynajmniej tyle samo lub 1 runda więcej. W kwestii zdrowia zgadzam się, ale tyczy się to i Kawhi i Paula

      (0)
  3. Array ( )
    Odpowiedz

    > urodziny obchodzi Hersey Hawkins, którego pamiętać mogą starsi kibice, chociażby z występów dla Seattle

    W 76ers tworzył fajne duo Johnny Dawkins/Hersey Hawkins. Do tego Barkley, świetna to była ekipa do oglądania.

    (1)
  4. Array ( )
    Odpowiedz

    Naprawdę nie rozumiem tego hejtu i braku docenienia dla LBJ. Każdy może mieć własne zdanie i to szanuje (zwłaszcza jak potrafi je uargumentować), ale tak często spotykane komentarze podczas debaty o tym kto jest GOAT to po prostu różowe okulary z dzieciństwa i garść statystyk, które bardzo łatwo się obala. Czy znajdzie się ktoś kto oprócz rekordu 6-0 ma coś do powiedzenia w na sensowny argument ze MJ jest lepszy? Chętnie wysłucham i wdam się w polemikę.

    (1)
  5. Array ( )
    Odpowiedz

    Opis ostatniego video zrobiony chyba na podstawie capsa filmiku. Tylko jeden chart mówi o tym jak bardzo MJ odbiega od reszty i jest to jego pensja w 1998, która była wyższa o kilka milionów niż pensje Hardena czy Duranta w zeszłym sezonie, 21 lat później. Czy naprawdę ten chart miał być wytrąceniem argumentów z ręki Beala? Dla mnie wyższość MJ nad LeBronem nie podlega nawet dyskusji, ale brak logiki w tym opisie mnie mierzi.

    (4)
  6. Array ( )
    Odpowiedz

    Wyzwanie dla wyznawców MJ. Podajcie argument po za 6-0 w finałach (obalano to juz setki razy) za tym ze MJ jest GOAT. Chętnie pospieram się i wysłucham drugiej strony, ale niech ma to wtey wyraz konwersacji na poziomie ludzi mądrych obeznanych z koszem

    (-4)
  7. Array ( )
    Odpowiedz

    Kto oglądał w akcji jednego i drugiego ten nie ma problemu z przyznaniem, że MJ to lepszy gracz, po prostu. Jordan w swojej bogatej karierze, oprócz 6 pierścieni, 5 MVP (a mógł mieć spokojnie z 8, ale liga nie chciała aż takiej dominacji jednego gracza), 6 MVP finals ma coś czego James nigdy mieć nie będzie, a mianowicie DPOTY. A statystyki mówią bardzo dużo, ignorowanie ich to głupota, ale ok. Niech nagrody indywidualne pokażą jak to wygląda. I nie ma co płakać, bo James to świetny gracz, ale nie jest GOAT’em. Jordan był killerem, ze średnimi w karierze na poziomie 30p/6r/5a/2s i skutecznością 50% z gry, 84% z wolnych. Można go nie lubić, ale ujmowanie mu czegokolwiek to samobójstwo. Tyle.

    (6)
    • Array ( )

      Statystyki LBJ to 27/7/7, jak już przywołałeś cyferki, wiec smiem twierdzic ze lepsze ma James. Co do obrony nie ma co się spierać, ze MJ byłlepszym obrońcą. Choć mówienie o dominacji gracza i porównywanie tego do LBJ to przesada. Facet dominował mając beznadziejne składy (’07, ’18, finały w ’15, gdzie urwał 2 mecze gsw) jak i w lepszych druzynach (mistrzostwo w ’16, zdobycie 25 punktow z rzedu przeciwko Detroit w playoffs). Mało kto widzi to, że Jordan swoją pełnie pokazywał dopiero przy odbrym składzie, a LBJ potrafi wygrywać mecze i ciągnąć zespół również ze słabszymi kolegami z drużyny

      (0)
    • Array ( )

      @Anonim

      ” Mało kto widzi to, że Jordan swoją pełnie pokazywał dopiero przy odbrym składzie, a LBJ potrafi wygrywać mecze i ciągnąć zespół również ze słabszymi kolegami z drużyny”

      Jest dokładnie na odwrót. Popatrz na statystyki graczy Byków w sezonach mistrzowskich (playoffy i finały) oraz na statystyki graczy, jakich miał wokół siebie LBJ.

      (0)
  8. Array ( )
    Odpowiedz

    @Erbest
    Chyba wiesz ze nie chodzi o suche cyferki, ale o to gdzie zaszli obaj panowie przy słabych składach. MJ przy składzie słabszym nabijał punkty jak głupi (żeby nie było propsy ze tak umiał), ale ostatecznie przegrywał mecze i serie w PO. Lebron jednak z ogórkami dochodził do finałów biorąc zespół na swoje barki, ale przy jednoczesnym wykorzystywaniu konceptu gry zespołowej (podobno ważna rzecz w koszykówce 😉 ).

    (-1)
  9. Array ( )
    Odpowiedz

    Naprawdę uważasz, że to MJ miał wokół siebie wybitnie mocny skład przy obu seriach mistrzowskich, a LeBron grał z ogórkami?
    Może naprawdę powinieneś porównać ze sobą uważnie składy obu drużyn. Serio mówię.

    (1)

Gwiazdy Basketu