NBA playoffs: Cleveland Cavaliers i nie ma się z czego cieszyć

Witam przy niedzieli. Niedziela to czas relaksu, odpoczynku i ładowania baterii. Dlatego wybaczcie mi ton dzisiejszego artykułu, bo tu się nie ma z czego cieszyć i kilka ostrych słów się należy…
Knicks 121 Cavaliers 108 [3-0]
James Harden w swej bogatej karierze rozegrał już 190 meczów playoffs, z czego 99 wygrał. Nikt inny w NBA nie wygrał stu meczów playoffs w karierze i nie ma na palcu choć jednego pierścienia mistrzowskiego. Donovan Mitchell w swej, niemniej bogatej karierze, w tym roku pierwszy raz awansował do finałów konferencji, które najprawdopodobniej opuści bez zwycięstwa na koncie.
Rywalizacja przeniosła się do Cleveland, gdzie goście otworzyli mecz, zaliczając 13/18 z gry w pierwszej kwarcie. Zdobyli 39 punktów, błyskawicznie osiągając dwucyfrową przewagę nad kawalerią pana trenera Kenny’ego Atkinsona. Nie ma się z czego cieszyć, jeśli jesteś kibicem zespołu z Ohio. Czym innym jest bowiem przegrać walkę z powodu braku umiejętności, przeważającego talentu rywala, a czym innym przegrać walkę mentalną, ducha woli walki utracić w trzech kolejnych meczach z tym samym rywalem.
Dotąd wydawało się, że to Darius Garland był problemem, że za delikatny fizycznie był na szczycie parkietu i że obrona prze niego cierpiała. Dziś przekonujemy się, że to niekoniecznie prawda. Oglądamy kapitana zespołu Donovana Mitchella, który nie jest w stanie pokryć nikogo w ekipie Knicks. Mało tego, rywale już go wyskautowali i wiedzą, że zmuszając go do gry w lewą stronę, traci 3/4 efektywności jak strzelec.
Dawno już spisywałem Cavs na straty, ponieważ ich koszykówka jest naznaczona niskim IQ, pełna słabości mentalnych, a przez to przypadkowości. Cavaliers nie panują nad wydarzeniami na parkiecie choć przecież mają silną obsadę obwodu oraz potężnych graczy drugiej linii zdolnych zbierać piłki. Pod względem talentu i warunków wydaje się, że niczego im nie brakuje, a więc to kwestia mentalna? Na pewno kwestia braku połączenia, a więc kwestia ludzka.
Pisałem od dwucyfrowej przewadze. Otóż gospodarze wzięli się za robotę w drugiej kwarcie. Dobrą energię z ławki dał Jaylon Tyson, uruchomił się center Jarrett Allen, tróję zapalił James Harden, parę minut pozostawało do przerwy, a na tablicy wyników znów mieliśmy remis. Cavs pokazali energię, więc byli na „bonusie” już na 9:30 do końca II kwarty.
No i wyobraźcie sobie, że dziwnym trafem gospodarze przestali akcentować grę pod kosz. Na przestrzeni dziewięciu minut, gdzie każdy faul kończyłby się rzutami wolnymi… jeden, jedyny raz Mitchell wymusił przewinienie… stanął na linii, wziął głęboki oddech, jak to ma w zwyczaju i… spudłował oba osobiste. W tym czasie zespół Cleveland zanotował 1/9 zza łuku.
Smutna to jest opowieść, bo rzuty, które oddawali to naprawdę nie było nic zgodnego z duchem gry, z jej rytmem i koszykarskim ABC. Rozumiem, że się co niektórzy panowie chcieli za wszelką cenę przełamać, ale w tym wypadku low bball IQ okazało się zaraźliwe. Ktoś w komentarzach napisał, że to się nazywa „Hardenoza”. Mam na myśli taniec z piłką zakończony rzutem z odejścia pod presją obrońcy. Przecież to jest wyjątkowo niska jakość tzw. shot quality, a ci dwaj po prostu uwielbiają oddawać trójki z odejścia.
Dodaj do tego straty. Straty wynikające z nieumiejętnych prób dogrania piłki w środek lub ze środka.
- Mobley trzykrotnie podający obrońcom piłkę w ręce w akcji short roll
- Mobley miękkim, sflaczałem lobem podający piłkę do Allena
- Mitchell skaczący z piłką by podać, lądujący z nią na ziemię gdy podanie mu odcięto
- Mitchell kozłujący piłkę na aut pod presją
- Mitchell z piłką wybraną w koźle od tyłu
- Mitchell rzucający żałosny „no look pass” w środek obrony, żałosny, bo nie zaskoczył nikogo
- Harden ślący firmowy pocket pass w ręce Bridgesa
- Harden rzucający lob przez całe boisko
- Harden wchodzący kozłem w młyn, kopiący piłkę na aut
Trzej wymienieni panowie popełnili szesnaście strat do spółki, a najgorsze jest to, że 80% tych błędów zakończyło się bezpośrednio kontrą Nowego Jorku. Dość powiedzieć, że w pewnym momencie spotkania bilans punktów z szybkiego ataku wynosił 17:0. To niestety świadczy o tym, że zespól nie biega należycie, że mu iskry brakuje. Tak nie można przez 48 minut, że sezon masz na szali, nóż na gardle, a tymczasem na koncie zero z kontry. Sami powiedzcie.
Waleczność widziałem u Maxa Strusa, ten jako jedyny chyba bezpańskie piłki, na dużej energii wyłuskiwał w obozie Cavs, ale to jest przecież gracz zadaniowy, który głównej kreski na płótnie nie pociągnie, on może co najwyżej dodać akcenty.
Operator kamery puszcza powtórki akcji świetnego po raz kolejny Mikala Bridgesa (22 punkty 11/15 z gry 6 zbiórek 3 przechwyty 2 bloki) z czego większość po spindolonej rotacji, zmianie krycia albo zbyt późnej decyzji Mitchella i Hardena. Dobrali się jak w korcu maku. Tak się chyba mówi, nie wiem.
Bridges jest owszem niewdzięczny do krycia, to najlepszy off-ball player w obozie Knicks, bo cały czas się rusza, ścina, a na dodatek jest długi i potrafi łapać piłki nawet gdy jest częściowo skręcony w drugą stronę. Jest „niewdzięczny” ale to jest ich siódme spotkanie w tym sezonie, naczytali się scoutingu i wiedzą, że nie można w akcjach flex wychodzić przed Bridgesa, bo zetnie na dół. A ci wciąż to samo… to jest mistrzowski poziom? Na pewno nie na bronionej połowie. Ci dwaj wyniki kariery zaliczają nieprzypadkowo, no cóż, nie każdemu są pisane sukcesy zespołowe.
Jalen Brunson (30 punktów 10/19 z gry 10/12 FT 6 asyst) mija obu, ogrywa jak i kiedy chce. To tak powinno wyglądać? Chyba nie. Mobley? To jest przecież gracz na maksymalnym kontrakcie. Gracz na maksymalnym kontrakcie, który nie ma jednego firmowego manewru z piłką, żadnego patentu, który pozwalałby mu dochodzić do sytuacji rzutowej nawet przeciwko ludziom o głowę niższym.
Jego 14/44 zza łuku w tej i poprzedniej serii niestety także szału nie robi. Wychodzi na to, że Cavs to dwóch obrońców, którzy nie bronią oraz dwóch podkoszowych bez rzutu. Trochę jak Portland Trail Blazers, którzy latami próbowali tego samego: Damian Lillard i CJ McCollum na szpicy oraz Jusuf Nurkic czy Mason Plumlee pod koszem plus Al-Farouq Aminu, jeszcze wcześniej LaMarcus Aldridge. Były z tego rokrocznie playoffs, ale nigdy realnych widoków na „misia”, bo tak się po prostu nie da wygrywać na zaawansowanym poziomie playoffs.
Dla kontrastu, New York Knicks mają przede wszystkim wszechstronność na pozycjach 2-4 i to jest być może ich największy asset. Ich największa przewaga nad Cavs. Przecież panowie Hart, Bridges i Anunoby ich mordują równo w tej serii. Mówiąc to, Nowojorczycy wygrali właśnie dziesiąte spotkanie playoffs z rzędu. To piąta najdłuższa seria w historii NBA. Mam nadzieję, że jutrzejszej nocy zakończą tę smutną serię, bo Cavs naprawdę nie powinni byli się na tym etapie rywalizacji w ogóle znaleźć.
Tu nie ma ruchu ciał, dwie dryblujące gwiazdy są zbyt dominujące w tym zakresie. Ponadto, wydaje mi się, że Kenny Atkinson już stracił szatnię, a jego słowa zwyczajnie nie działają. Brakuje mi woli i energii, w czym bardzo pasywna energia Atkinsona nie pomaga. Powinien jeszcze wzorem trenera Trefla opuścić spodnie, by mu opadały na tyłku i włożyć ręce do kieszeni.
Kapitan zespołu Donovan Mitchell (23 punkty -22 wskaźnika plus/minus) zapytany jaką lekcję odbiera w tym roku w playoffs i czego nauczyła go do tej pory seria z Knicks mówi:
Nie przegrywać pierwszego meczu po tym jak się prowadzi 22 punktami.
No i super! I to jest wypowiedź na miarę weterana NBA. Swoją drogą, rekord Jalena Brunsona przeciwko Mitchellowi w playoffs wynosi obecnie 11-3. Moim zdaniem tu nie ma nawet dyskusji o tym, kto jest bardziej wartościowym graczem.
Knicks idą po swoje. Cieszy powrót aktywności Karla Townsa na szczycie parkietu (7 asyst) bo to najlepsze, co mogą grać. Oczywiście żaden jeszcze zespół w historii nie wygrzebał się z dołka 0-3 w serii, więc witamy panowie w NBA Finals. Moje gratualcje.
W przypadku Cleveland zasadnicze pytanie brzmi: czy Cavs utrzymają ten sam trzon na przyszły sezon? Wy wiecie, że to jest najdroższy aktywny roster w tym sezonie w NBA? Cleveland płaci graczom łącznie 212 milionów dolarów rocznie! W przyszłym roku Mobley zarobi 50, Mitchell 50, Harden 42, Allen 28, Strus 16, Schroder 14, a Merrill 10 milionów dolarów gwarantowanej kapusty.
A może tu chodzi o brak koszykarskiego IQ, o brak lidera, który walnie pięścią w stół gdy pojawi się przestój. Myślicie, że jakaś promocja może objąć LeBrona Jamesa, by ten faktycznie zakończył karierę w Ohio? Ja myślę, że tu nie ma czego psuć, bo z tym składem nie ma mowy o pierścieniach tak czy inaczej. Mnie to obojętne, łapię się na tym, wybaczcie. LeBron nie rozwali zdrowo, merytorycznie zarządzanych klubów, bo one sobie na jego sprowadzenie na starość nie pozwolą. Cavs pasują jako lądowisko, nie będzie mi szkoda, bo jak mówię, nie ma czego.
I to jest właśnie ten smutny ton dzisiejszego artykułu, mam nadzieję, że mi wybaczycie. Ściskam, jutro już na pewno Q&A robimy. Z ważnych informacji, dziś w nocy, w kluczowym czwartym meczu w San Antonio, nie wystąpi Ajay Mitchell (naciągnięta łydka). A więc kolejna próba wytrzymałości dla chłopaków Marka Daigneaulta. Next man mentality. Patronami odcinka są MPlewako oraz CMar, dziękuję! Bartek










Z punktu widzenia Knicks cieszyć się można. Moim zdaniem ewolucja na Wschodzie wybrała po prostu najlepsze co miała. I trzymam za nich kciuki, bo nawet jesli JB „pałuje”, czego pan panie Bartku nie lubi, to twardy charakter jest czymś za czym ja osobiście trochę tęsknię w sporcie. Także Go Knicks!
To ja jeszcze do Q&A:
Poproszę o komentarz do wybranych najlepszych piątek obrońców. Czy selekcja słuszna itd?
I to jest ARTYKUŁ 👌
Mikal Bridges robi robotę, trafia na świetnej skuteczności, jest świetny w obronie i do tego ma końskie zdrowie. Nie rozumiem tych niskich linii punktów (+12.5) czy zbiórek (+3.5) na niego, ale to problem buka, nie mój bo co mecz wchodzi na miękko. W Nowym Yorku nikt za DiVincezno już na pewno nie tęskni.
Pozdrawiam
Kozlowanie w miejscu na szczycie parkietu, a potem „step back contested threee” jest super.
Pozdrawiam,
Jayson Tatum #0
Niecale 2 min do konca, bodajze -12 a oni staja w miejscu jakby na orliku grali i Bronson na pusty kosz wjezdza, niebywale
niebywałe? niestety, tak rok w rok kończą zespoły z Hardenem w składzie, a na Mitchella powinniśmy przestać patrzeć przez różowe okulary, bo on całą karierę grał ze znakomitymi strażnikami obręczy, będąc dupą wołową jako obrońca indywidualny, a jeszcze bardziej „zespołowy”.
To jak już wejdą do finału to może jakaś potężna analiza NYK? Wrzucam do Q&A. Jak oceniasz zmianę trenera? Jak dużo wniosła wymiana KAT-RANDLE (pozytywna jest na pewno)? Czy Bridges był warty 5 picków? Czy Donte DiVincenzo gdyby został dużo by zmieniał?
Nie dziwię Ci się, że nie masz się z czego cieszyć bo jeszcze niedawno buńczucznie zapowiadałeś, że Knicks czeka kompromitacja w Playoff i przebudowa, a oni wbrew Twojej przenikliwej analizie, popartej aroganckim wyzywaniem mających inne zdanie od głąbów, demolują kolejnych rywali. Przynajmniej przestałeś już ściemniać, że im kibicujesz.
Widzę Manek, myślę: będzie coś zaczepnego.
Kolego, żebyśmy się dobrze rozumieli.
Knicks są obecnie na takiej fali, że jak z niej przez przypadek zlecą w NBA Finals, to będzie we wszystkich wiadomościach, a Spike Lee przeniesie się na starość do Oklahomy (bądź San Antonio). Jeśli natomiast OKC ugryzą kolejne kontuzje: już nie mamy J-Duba (nie wierzę, że on grał będzie choć na 50% możliwości) a teraz Ajay Mitchell wypada (łydka to nie jest nic na 5-10 dni do wyleczenia) to może się zdarzyć wszystko. Włącznie z tym, że Knicks którzy zeszli się idealnie w porę, zdobywają mistrzowski puchar, Obecnie wszyscy: Brunson, OG, Bridges i Hart grają basket życia, a Karl Towns zakochał się w podawaniu piłki na szczycie parkietu i jest to dziś zupełnie inna drużyna niż przed choćby miesiącem. KAT jako facilitator gra od końcówki kwietnia. Zobaczyłem tę przemianę od razu i od tamtego czasu o tym piszę. Zmieniło się wszystko, kibicuję temu ich flex akcjom i zupełnie nie rozumiem twojej słabej energii. Wtedy grali do bani i dostawali złe recenzje, teraz demonstrują, że grać umieją zespołowy basket, w którym KAT oddaje po 5-8 rzutów i to się świetnie ogląda. Czepiasz się nie wiadomo dlaczego. Przyjedź na Camp, pogramy w kosza !
Can you feel it?
no ale fani Knicks to chyba mają się z czego cieszyć?
Panie Bartku, rozumiem, że nie przepada pan za „pałowaniem ” JB, ale dla mnie twardy charakter, to jest coś, czego szukam w sporcie. Go Knicks!
Brunson jest znakomity. Świetny technicznie, twardy i mental ma zwycięski. Nie doceniamy jego obrony też w serii z Cavs.
Mi się bardzo podobała z jakiegoś powodu poprzednia iteracja Knicks z Hartensteinem i DiVincenzo. Po wymianach jakoś mi się gorzej ich oglądało szczególnie właśnie jak się patrzyło jednak na ciągle pałowanie Brunsona.
Natomiast to jak grają w tych playoff to zupełnie coś innego, dużo bardziej zespołowa gra, super się to ogląda. Brunson nie pałuje już praktycznie a to ze X razy gra sam vs Harden np. to nic dziwnego skoro działa w 90% przypadków.
Po meczu G1 finałów zachodu utkwił mi w pamięci komentarz fana Timberwolves, zacytuję:
„F*ck this sh*t, Im glad we’re moving to east” hehe. Niestety, wschód odstaje poziomem od zachodu, a spotkanie takich wilków z Knicks byłoby znacznie ciekawszą serią niż to co prezentują nam panowie z Cleveland.
Pffff, kibicuję Spurs ale jak zobaczyłem dzisiejszy wynik i to, że Caruso i Dort zdobyli 2 punkty i 9 fauli to napisałem do szwagra: „a nie sędziował Foster?” Po czym sprawdziłem. Zgadnijcie kto sędziował…
G1 był fantastyczny, seria mogłaby się stać epicką batalią. Byłem niesamowicie podjarany. To raczej nie jest popularna opinia, ale wg mnie niestety panowie sędziowie mają przykaz na 7 meczów. Oglądamy liderów w branży, Foster, Brothers i reszta sprawują pieczę nad przebiegiem serii. Tu gwizdną, tam nie, na to pozwolą, a tam nie. Ja jestem na to wyczulony i mam szczerze tego dosyć w NBA.
To wciąż niesamowity pojedynek, ale wg mnie gwizdki za bardzo go ukształtowały.
Carl is faciliKATing
Brunson riding and gliding
Takes a charge to the chest
Has no fear
🎶 It’s the most wonderfull time of the year 🎶
P.s. podpisuje się pod postulatem Wojownika.
Pozdrawiam
QA: Czy jeśli będzie finał SAS vs NYK to Sochan dostanie pierścień tak czy siak? Czy nie spełnia wymagań?
Może wystąpić o pierścień nawet jak Knicks przegrają, tylko czy ty byś chciał taki pierścień nawet jak byś był na jego miejscu?
Pozdrawiam
Tak. Sprzedałbym i odkuł sobie chociaż trochę za wykupienie kontraktu jak to miało miejsce z Sochanem w Spurs.
„Dotąd wydawało się, że to Darius Garland był problemem (…)”.
Komu się wydawało, temu się wydawało 😉
Zawsze broniłem tego gracza przed krytyką, choć nie rozwinął się tak, jak oczekiwano – również przez kontuzje. Natomiast miałem odczucie, że z nim, zawiadującym tempem akcji, Cavs mają inną, lepszą energię. Może po prostu chodzi o charakter człowieka, który nie oczekuje błysku fleszy. W przeciwieństwie do Mitchella, który czuje się gwiazdą – nie bijcie, mogę się mylić. W każdym razie, nadal uważam, że Garland dawał szansę błyszczeć innym, a teraz przy samym Mitchellu to niemożliwe.
Cavs muszą zdecydować, kto ma być ich franchise playerem, ale obawiam się, że nie może nim być ani Spida, ani Mobley.
Skoro już zaryzykowali z Hardenem, żeby „tu i teraz”, to może ta wymiana z Bucks nie jest aż tak nieprawdopodobna. Mobley za Giannisa plus trzeba dorzucić jakieś wybory draftu, może rozwodnić inny kontrakt, żeby dorzucić młodych z trzeciego klubu.
Może i LeBron skusiłby się na taki zestaw pożegnalny. A że w defensywie niewiele się zmieni, to kogo to…
Co muszą zrobić Knicks, aby zatrzymać Kosmitę lub Naciągacza w finale? Lub/i czego im potrzeba na następny sezon do pierścionka? Mam do nich jakiś sentyment, od czasu Jaśka Starksa
Brzoznik trafiłeś w punkt. Oglądałem mecz. Jedna drużyna mogła grać twardo, druga nie. Był challenge w pierwszej połowie dla Okc, gdzie można było dopatrzeć się faulu ale nie Shai sam stracił piłkę, kozłując.
Nie zgadzam się że Foster tylko tak sędziuje. Cała NBA sędziuje beznadziejne a komentatorzy też złego słowa nie powiedzą.
Curry zawsze będzie gorszy od LbJ bo złe buty nosił 😔.
Zawodnicy i drużyny naprawdę grają coraz lepiej, ale wałki i loterie także wchodzą na wyższe poziomy.
A Nowy Jork zobaczymy jak sobie poradzi w finałach. Jedyny problem jaki u nich widzę to wąska rotacja.. no i Kat który może nie dojechać. Nie widzę aż tak słabych Cavs, a pięknie grającą drużynę Nowego Jorku.
Pozdro
Których komentatorów masz odpalonych? Reggie i Jamal jak widzą, że faul z dupy, to mówią że z dupy. A jeśli masz na myśli to, że nie zżymają się jak pół świata na SGA po każdym wymuszeniu faulu, to może dlatego, że to jednak są faule 😀
Też mnie ten cheat mode Gildżusa xxx mocno, bo w prawie każdej akcji jaką ma w izolacji, to wiesz co się zdarzy ale czy to gościa wina że złamał kod albo czy można mieć mu za złe, że poświęcił miliardy minut na wytrenowanie tych wszystkich kocich ruchów? Nikt inny się tak nie rusza, nikt inny nie zwodzi tak sugestywnie.
Będzie przesadzone, ale to trochę tak jakby pojawił się w lidze typ, który swój talent rzutowy dopracował latami do absurdu, że ciosa rzuty z połowy na skuteczności rzędu 40%. I teraz każda obrona musi delegować kogoś, kto go będzie w okolicach tej połowy pilnował, robi się więcej miejsca w ataku, cheat code, pół świata się wkurwia, bo to się ciężko ogląda, pojawiają się głosy, że trzeba tego zabronić.
Zabronić rzucać do kosza. Taki ma to sens, jak zabraniać SGA bycia faulowanym.
Nie wiem kto wpadł na pomysł, żeby dać KATowi piłkę do łapy i kazać aranżować przestrzenie w ofensywie, ale należy mu się sążna premia. Pięknie się ogląda jak wielkoludowi buduje to mental, a KAT z dobrą głową to kompetentny KAT, a nie nasz dobry znajomy KAT ciamajda.