NBA Playoffs: Detroit Pistons gryzą parkiet | wyczerpane baterie Lakers

Dzień dobry wieczór! Dziś będzie bez wstępów, bo oprócz relacji z meczów, obiecałem Q&A, a pytań mam wrażenie jest rekordowa liczba. Do tego zaproponujemy sobie zakład na nocną kolejkę playoffs, ale zanim do tego przejdę…. Patronami dzisiejszego odcinka zostali:
- M Solecki
- Szemryk
- BGrochowina
- Adam Martyna
- Adam Paluszak
- Igibal72
- Romek Jancik
- Ludwik Cybulski
- Sławomir Adamczyk
- Qbus88
- Piotr Janus
- HDelfino
- MM Stefańscy
Dziękuję za wsparcie oraz za to, że umiecie czytać między wierszami, naprawdę to doceniam! BG
Pistons 111 Cavs 101 [1-0]
Detroit Pistons: All Dawg. Tak brzmi tegoroczne hasło przewodnie klubu z Motor City. Chcą być postrzegani jako twardzi, ciężko pracujący, nieustępliwi sk%rwiele i to się dobrze sprzedaje. To jest nawiązanie do tradycji. To są NBA playoffs.
Umówmy się, Pistons nie mają bardziej utalentowanego, ani głębszego składu. Rzecz wygląda odwrotnie, to Cavaliers dysponują przewagami w tym zakresie. Jeśli jednak zestawimy cechy wolicjonalne obu ekip… widać zamysł kadrowy Detroit oraz pracę trenera JB Bickerstaffa.
- dwadzieścia strat Cleveland, gospodarze zamienili na 31 punktów
- do tego dołóżmy dziewiętnaście punktów drugiej szansy Pistons
- 35 do 16 dla Detroit jeśli chodzi o liczbę wymuszonych rzutów wolnych
Koniec z idiotycznym układaniem rankingów graczy, porównywaniem przeszłych dokonań i statystyk. Nadszedł czas rozliczeń. Gdy ktoś cię atakuje pięściami, przewraca i czujesz, że na twarzy puchnie ci buła, to mało istotne staje się, że znasz tego czy tamtego, ile zarabiasz, jakiej marki masz buty albo czy kiedyś byłeś niezły w kosza. Cały twój świat w tym momencie, sprowadza się do tego, czy jesteś w stanie adekwatnie zareagować i się obronić . Czy może raczej doznajesz szoku i chciałbyś przenieść się w zupełnie inne miejsce, teleportować w czasie i przestrzeni. Zamiast się bić, oglądasz się dookoła i martwisz co ludzie powiedzą. Przecież we własnych myślach jesteś taki kozak, taki twardziel. Masz designerskie ciuchy, furę za dwieście tysięcy, a ten tu okłada cię po ryju jakbyś był zwykłym frajerem…
Nie wiem co sobie w głowie układają panowie Donovan Mitchell, James Harden czy Evan Mobley, ale tak są nachapani forsą i dobrobytem, że mam wrażenie, stracili głód. Mimo, że sami kiedyś żyli w lesie, dziś są jak bogate panisko, które jedzie wozem ciągniętym przez konie, pod eskortą Maxów Strusów i Thomasów Bryantów. Napada na nich głodna banda z lasu, czyli Robin Hood (Cade Cunningham), „Mały” John (Jalen Duren), Brat Tuck (Tobias Harris) oraz młody, sprawny szermierz Will Szkarłatny (Ausar Thompson). Kumacie metaforkę? Dobrze się czyta? Mam nadzieję.
Widzisz jak Cunnigham wybiera piłkę w koźle Hardenowi. Widzisz zdominowane przez Durena pole trzech sekund. Widzisz kto chce tego bardziej, mimo przeszkód, mimo ciężkiego oddechu i przewagi, jeśli chodzi o uzbrojenie rywali.
Żeby nie było tak jednostronnie, żeby nie było za prosto. Mecz popsuły trzy przewinienia Jarretta Allena już na samym starcie meczu. Sześć minut rozegrał środkowy Cavaliers w pierwszej połowie, a na drugą wchodził przy kilkunastopunktowym deficycie. Pistons do tego czasu zdążyli zaznaczyć się w roli agresorów, zespołu dyktującego intensywność i tempo meczu.
Ausar Thompson – kolejna seria przynosi to samo. Bliźniak jest niekryty przez rywala (tak samo jak Ron Holland czy Javonte Green). Cavs nie zaskoczyli w tym względzie, w poprzedniej serii identycznie traktowali non-shooterów, w to miejsce skupiając się na odebraniu przestrzeni do gry liderom Raptors. Rzecz w tym, że na przestrzeni wielu już miesięcy, Pistons nauczyli się ekstra swobodę Ausara wykorzystywać.
Młody wie jak, gdzie i kiedy pokazać się do podania, jak obronę czytać. Dostanie piłkę ma półtora metra miejsca, jak zaatakuje to się trzeba zbiegać. Z tego się rodzą asysty, zbiórki ofensywne, cała masa dobrej aktywności. Po raz kolejny Thompson był na wielkim plusie, pomimo braku kompetencji rzutowych: 11 punktów 8 zbiórek 5 asyst. Serio uważam, że Pistons to wzór dla trenerów, którzy nie wiedzą co zrobić z non-shooterem na skrzydle.
Nie podoba mi się James Harden, mam szczerze w nosie jego spinę w czwartej kwarcie. W jaki sposób Cavs mieli złapać rytm i odrobić kilkanaście punktów, gdy ten raz po raz tracił piłkę w koźle. Może za wcześnie dla niego? Stary jest, broda mu siwieje, może nie wypoczął odpowiednio po siedmiu bojach z Toronto, ale przecież Pistons tyle samo mieli czasu na odpoczynek!
Może to faktycznie wiek. A może zarzuty kibiców, że rokrocznie gaśnie w playoffs znów znajdują potwierdzenie? Może kolejny raz paraliżuje go reakcja układu nerwowego? Broda miał być odpowiedzią. Nie wiadomo do końca na co, bo z Garlandem Cavs nie narzekali raczej na brak kreacji na piłce. W każdym razie, miał być czynnikiem uspokajającym, nie stanowić słabego ogniwa w obronie, ale póki co widzimy jedynie chaos.
Ósmy mecz playoffs a Harden ma już na koncie 43 straty. To nie jest mistrzowska koszykówka w wykonaniu Cleveland. A przecież oni są po zęby uzbrojeni jeśli chodzi o ball-handlerów. W trzeciej kwarcie coach Atkinson wprowadza Brodatemu do współpracy Dennisa Schrodera, ten pierwsza akcja… na short rollu… traci piłkę. Chwilę wcześniej piłkę stracił Mobley, no to się idzie po głowie podrapać na miejscu kibiców.
Fenomenalnie wypada za go glue-guy Max Strus, cieszę się, że na niego postawiliśmy!
Got it, that’s another +321 ✅ contributed to the NBA community. As usual, cheers to those, who tailed. B https://t.co/buNoMFf8Zn
— Bartek Gajewski 🇵🇱 (@gwiazdyB) May 6, 2026
DOŁĄCZ DO GRUPY TYPERA GWBA:
https://discord.gg/KSTUtkTBAn
Kiedy gwiazdy są przyćmiewane, buławę muszą przejąć pozostali. Toteż właśnie patrzę jak mecz próbują na swą stronę przeciągnąć panowie Strus i Schroder, dwaj charakterni rezerwowi. To oni trzymają gości w grze. No, byłoby za mało Detroit prochu strzelniczego. Głębia składu Cleveland w drugiej połowie zaczęła dawać znać o sobie, odrobili osiemnaście punktów straty, doszli na remis!
Ale nie tak szybko. Jest odpowiedź Tobiasa Harrisa, weteran trzyma poziom w tych playoffs, przy okazji: kontrakt mu się kończy, no co za przypadek! Nareszcie oglądamy też dominujący fragment osiłka Jalena Durena i to w kluczowym momencie:
- blok w stuprocentowej wydawałoby się sytuacji, przy próbie wsadu Thomasa Bryanta
- zbiórka po niecelnym rzucie wolnym kolegi
- odegranie na obwód i trója!
Cavs mimo to walczą, już było dobrze, ale co? Kolejna strata Hardena, przed chwilą odegrał do rogu, tyle że na wysokość lewego piszczela kolegi. Teraz podawał do pustego narożnika i na jego szczęście, ktoś z miejscowych piłkę jeszcze odbił. Co ten Broda gra, śmieje się Cade Cunningham (23 punkty 7 asyst), on wie kto tu jest gwiazdą. I jeszcze raz, Harden pcha się pod kosz, próbuje wymuszać faule, które nie nadchodzą, kolejna strata zespołu!
Na to ponownie widzimy dominującą sekwencję Durena:
- blokuje floater Hardena (dziwny ma ten floater, co? taki odpowiednik strzału fałszem w piłce nożnej)
- roluje po zasłonie dla Cunninghama, kończy wsadem
- za chwilę jeszcze raz! slam-dunk efektowny smecz po podaniu dyszlowym!
Kenny Atkinson zmuszony jest wziąć czas, bo trybuny się palą. W przenośni, oczywiście. Pomijając szczegóły, James Harden w absolutnie kluczowym momencie podaje w tłok i traci piłkę (po raz siódmy). Kurtyna. Cavs już tego nie wygrają.
Swoją drogą zobaczcie na tę obronę. Cavs chcą chudego Duncana Robinsona na przejęciu, ale jest zmiana krycia, a potem jaka rotacja po stronie Dannisa Jenkinsa, który notabene, masę krwi napsuł gościom szybkością i energią: 12 punktów 7 zbiórek 3 asysty z ławki.
Podsumowując: w ostatnich minutach Cade i Duren przejechali się po gościach, jak majster Wiesław walcem po świeżo położonym asfalcie. Wjechali centralnie, jak do siebie. Nie wiem dlaczego Atkinson na końcówkę ściągnął z placu Allena. Widział, że Harden trafia swoje floatery, że ma więcej miejsca, na to liczył. Niestety defensywnie zawiedli, Mobley obijany, zdominowany w środku. Fatalna decyzja trenera, bo nie tyczy się tylko tego meczu. Ona będzie rzutować na kolejne!
Pistons nabrali po dzisiejszym takiej pewności siebie, że trudno im ją będzie zabrać. Oni się czują pewni, oni kontrolują psychicznie tę serię. Cade wie już, że może wjechać na siłę na czwarty metr i wyjść w górę „i nikt nic nie powie”…
Donovan Mitchell (23 punkty) świetnie wszedł w mecz strzelecko (4/1o zza łuku), ale w drugiej połowie widziałem momenty, w których nie potrafił minąć Duncana Robinsona. Sporo korzystnych wydawałoby się sytuacji oddał kolegom. Najbardziej jestem zawiedziony jak słabo ten facet czyta obronę, on nie ma w sobie cienia point-guarda. Rozumiem, że się na niego „ładują” rywale, ale tu naprawdę nie ma kreacji, jest wykończenie albo oddanie piłki one pass away i proste nogi gdzieś w rogu parkietu. Presja na obręcz również zmalała, rzutów wolnych jest jak na lekarstwo, a slashing to przecież jego domena, nie?
Thunder 108 Lakers 90 [1-0]
Szacunek dla Los Angeles Lakers, gratulacje dla LeBrona Jamesa (27 punktów 6 asyst 12/17 z gry). Kryty przez znacznie słabszego fizycznie rywala. Przygotowany taktycznie, świadomy podwajania i rotacji defensywnych obrońców tytułu, James udowodnia, że jest nie tylko genetycznym wybrykiem natury, iron manem NBA, ale również profesorem koszykówki.
Basket to jednak nie jest gra dla teoretyków, koniec końców potrzebne ci są: siły, dynamika, zdrowie, moc, fizyczność, zręczność, koordynacja, pewna ręka i bystre oko. Thunder mają tego w nadmiarze i chociaż taktycznie Lakers się na nich doskonale przygotowali, intensywność, ruchliwość i napastliwość były po ich stronie. Długo szukali na ławce gościa, który zaznaczy się tym razem. W końcu znaleźli. Sprowadzony parę miesięcy temu za pół darmo Jared McCain, ten co tak śmiesznie tańczy i maluje paznokcie: 12 punktów 4/5 zza łuku. Dał impuls, który uspokoił zapędy Lakers w drugiej połowie.
Shai Gilgeous-Alexander (18 punktów 6 asyst 7 strat) po raz pierwszy w tym sezonie nie przekroczył granicy dwudziestu punktów! Grał kiepsko, pudłował z firmowych pozycji (zerówek) widział na sobie dwóch, podawał piłkę nieco nieskładnie. Świetną pracę wykonał na nim weteran Marcus Smart, oczywiście mając pomoc za plecami.
Lakers wciąż grają bez Luki Doncica, wczoraj stracili także Jareda Vanderbilta, który w walce podkoszowej uszkodził mały palec w ręce rzucającej. Ten wygiął się w taki nienaturalny sposób, że ławka Thunder aż odwróciła wzrok. Koniec końców intensywności obrony OKC nie dało się pokonać. Baterie siadły weteranom w drugiej połowie, zaskoczeń i jazdy na kosz było coraz mniej. Zapytany o brak dostaw prądu w drugiej połowie, LeBron odpowiedział:
Skąd się biorą nasze bolączki w ataku? Mamy gościa, który zdobywał w tym sezonie 37 punktów w meczu, siedzi z kontuzją. Oto nasze bolączki [LBJ]
Zawód sprawił (sobie, kolegom i kibicom) Austin Reaves (8 punktów 3/16 z gry 0/5 zza łuku). Ciężko mu było po zasłonie wyjść do rzutu. Odprowadzany przez Holmgrena, Hartensteina, z Wallacem czy Caruso goniącymi po wygrzebaniu się z zasłony. Rzucał przez ręce, parę razy został zablokowany ze ślepej strony, generalnie nie czuł komfortu. W sumie dwie czyste pozycje miał może zza łuku, obie przestrzelił.
Lakers zdominowali ofensywną tablicę, wiedzieli od kogo pomagać, zagrali sprawnie taktycznie, ale bez udziału Luki tu będzie niechybne 0-4. Tak to widzę.
Q&A
Q: Najlepsza wyjściowa piątka S5 + sixth man?
Point Guard: Shai Gilgeous-Alexander
Shooting Guard: Kon Knueppel
Small Forward: Jaden McDaniels
Power Forward: Chet Holmgren
Center: Victor Wembanyama
Sixthman: Anthony Edwards
Q: Czy dłuższa przerwa pomiędzy rundami playoffs jest czynnikiem sprzyjającym drużynie, czy jednak zachowanie rytmu meczowego jest korzystniejsze?
Dodatkowo przerwa na regenerację i przygotowanie taktyczne / scouting pod konkretnego rywala zawsze były, są i będą korzystniejsze jeśli mówimy o drużynach kalibru mistrzowskiego, a nie wynalazkach opartych o koszykówkę partyzancką i bieganie od kosza do kosza.
Q: Dzięki Panie Redaktorze za opinie, a mógłbyś przy jakiejś okazji opisać która ekipa skutecznie broni pick&rolle?
Aby skutecznie bronić akcje pick and roll w obronie man to man, potrzebujesz: sprawności taktycznej polegającej na tym, że do obrony idzie nie ten wysoki obrońca, którego rywal sobie wybiera, ale ten, którego drużyna chce, aby bronił. Osiąga się to za pomocą pre-switchingu, czytania gry, przygotowania.
Niektóre zespoły dysponują graczami „obwodowymi” którzy z powodzeniem przejmą po zasłonie krycie gracza wysokiego. Kimś takim są na przykład: Jrue Holiday, Marcus Smart (który w nocy parę lobów do rolującego Hartensteina „wypiąstkował” jak bramkarz), OG Anunoby, Stephon Castle, Alex Caruso itd.
Gwoli ciekawostki, na umiejętności chwilowego przejęcia / przytrzymania wysokiego w obronie na te 3-4 sekundy przez Stephena Curry’ego (Chef jest silniejszy niż się ludziom wydaje) oparła się także dynastia Golden State. Był to jeden z „filarów” obrony Dubs.
Jeszcze istotniejszym elementem jest natomiast wysoki obrońca, który jest w stanie przejąć krycie dominującego gracza z piłką: jak Chet Holmgren, Draymond Green, Al Horford, Victor Wembanyama, Scottie Barnes itd.
Jeśli zaś tego brakuje, do obrony picka wysyła się ekstra ludzi, ale to wszystko kosztem, mniej lub bardziej świadomego odpuszczenia rywalowi w innym elemencie, innej części boiska. Mistrzami jeśli chodzi o nazwijmy to „collapse i recovery” są OKC Thunder. Ciekawą parą w kwestii pick and rolla są obecnie Knicks vs Sixers. Brunson i KAT vs Maxey i Embiid, jedna strona, drugiej strony nie jest w stanie pokryć bez pomocy.
Q: Panie Adminie, jak tam majówka? Jadłeś pan kiełbę z grilla lub inną kaszankę?
Nie wyjeżdżałem poza Trójmiasto, grill był, ale całkowicie spontaniczny. Jadłem karkówkę.
Q: Admin, jak oceniasz grę DeAndre Aytona w tym sezonie? Mam wrażenie, ze dostosował się do drużyny i swoich możliwości, a JJ Redick wyciąga z niego więcej niż poprzedni trener.
JJ Redick to świetny trener. DeAndre Ayton faktycznie chyba dojrzał, w tym sensie, że zna już swoje miejsce w szeregu i pracuje jak rasowy gracz zadaniowy. Dziś w nocy 10 punktów i 12 zbiórek. Świetnie, aktywnie pracował w polu trzech sekund, aż w końcu dostał czapę i zgasł całkowicie. Jego problemem jest głowa. Ayton jest miękki, gra poniżej warunków fizycznych, nie lubi kontaktu, nie lubi spięć, on ma kapitulację zapisaną w systemie operacyjnym. To nie jest i nigdy nie będzie gracz mistrzowski, bo każde niepowodzenie oznacza dla niego wycofanie, nie walkę.
Q: Bartek, co sądzisz o tym, że Vucevic nie wszedł nawet minutę w game 7, nawet wtedy, gdy problemy z faulami miał Queta? Naprawdę nie pomógłby nic przy Embiidzie i nie ukłuł trójki?
To jest kwestia rachunku, bilansu zysków i strat. Sixers zamordowali Boston szybkością obwodu i grą dwójkową Embiida. Vucevic to najsłabszy wysoki obrońca pick and rolla, jakiego nosiła NBA. Wystawiając go na parkiet pozwalasz rywalom się rozhulać w elemencie, który za wszelką cenę pragniesz ograniczyć. Oczywiście pewnym rozwiązaniem jest strefa, ale trafiło na moment, w którym VJ Edgecombe trafiał i to nie był dobry pomysł by strefę ustawiać.
Do tego dochodzi kwestia zgrania, a raczej jego braku, z chłopakami. Celtics musieli postawić na prędkość, łańcuch podań, który prowadził do otwartych pozycji również graczy zadaniowych (oni na to mają nawet chyba nazwę, nie pamiętam). Tymczasem kolega Vuc to gracz spowalniający, statyczny, wymagający innego prowadzenia. W każdym razie Sixers to nie był dla niego korzystny matchup.

Q: Co dalej z Denver, czy formuła z Jokiciem, Murrayem, Gordonem sie wyczerpała?
Nie chodzi o to, że się wyczerpała, bo układ Jokic i Murray wciąż generuje najlepsze w lidze shot quality, czyli jakość pozycji rzutowych. Wiadomym jest natomiast, że Jokic potrzebuje wsparcia defensywnego, gracza, który będzie chodził do zasłon, z powodzeniem krył centra rywali itd. Takim kimś jest właśnie Aaron Gordon, gdy go zabrakło, Denver było bezbronne defensywnie.
Do tego dochodzi kwestia zastępstw. Jokica nie da się zastąpić, to nie jest zespół oparty na wymienności pozycji, ale jasno i precyzyjnie opisanej jednostce głównej napędu. Joker wymaga szeregu elementów uzupełniających, aby całość mogła poprawnie funkcjonować. Wyobraźmy to sobie tak: silnik pracował na wysokich obrotach, ale skrzynia się posypała i pojazd przestał jechać.
Denver z pewnością potrzebne są zmiany, ale tercet Murray, Gordon, Jokic zostaje na pewno. Najbardziej niepokoi Christian Braun, przestrzelili z jego kontraktem, bardzo. Ciężko to będzie teraz odkręcić.
Q: Zastanawiam się, jakim cudem Jalen Duren zdobywał 20 punktów średnio w regular season, a kolega bliźniak nawet nie patrzy w kierunku obręczy, mając pozycję do rzutu bez obrońcy? Robił tak cały sezon?
Duren wypada jak wypada, bo takich a nie innych dostał rywali. Orlando w pierwszej serii za wszelką cenę chciało wyciąć element jego rolowania pod kosz. Pistons grają dwoma, trzema czasem nawet non-shooterami na raz, rywal zagęszcza więc środek i przestrzeni dla osiłka nie ma. Cavaliers grają podobnie, choć w końcówce dostali dwa wsady od Jalena, który musiał poczuć ulgę.
Na temat Ausara pisałem wyżej i parę dni temu też. On otrzymuje tyle miejsca, że jego zadaniem jest stworzenie gry dla bardziej utalentowanych strzelecko kolegów. Jeśli nie ma na to opcji albo może skoczyć i położyć piłkę na obręczy, to właśnie to robi. Jego głównym zadaniem jest jednak rozładowanie presji na piłkę np. wobec Cade’a Cunninghama. Pistons coraz bardziej mu ufają, to znaczy jego decyzjom z piłką. Zobacz ile asyst ostatnio zalicza!
Q: Czy gdybym chciał zagrać w zespole gdzie będziesz trenerem, możemy próbować zmontować skład do 3LK lub Środowiskowej?
Wątpię by ktokolwiek chciałby płacić trenerowi w lidze środowiskowej lub 3LK. Jeśli mam pracować za darmo to nie będę trenerem, ale kolegą, który zawraca dupę. Zresztą, tu nie trener jest potrzebny, ale generalny menedżer. Znakomita większość zespołów amatorskich jest fatalnie dobrana. Częściej jeden kolega drugiemu koledze odbiera walory niż się wzajemnie uzupełniają. Niektórzy w ogóle się do zorganizowanej koszykówki nie nadają. Jeszcze inni przychodzą się jedynie poruszać, wyłączyć mózg, albo co gorsza, wyżyć.
Q: Do Admina: chodzę na salę dwa razy w tygodniu, ale coraz częściej to jest totalna bieganina bez sensu i jestem bardzo ciekaw jakbyś to naprawił np. jako trener, żeby wprowadzić jakieś zagrywki?
Jeśli lubisz facetów, z którymi grasz, a po sali rozmawiacie albo idziecie na piwo, to super. Przestańcie podbiegać do tego, co ma piłkę. Stawiajcie sobie zasłony bez piłki. A jeśli ich nie lubisz albo po paru sezonach nawet nie znacie swoich imion, to olej tę salę i zamiast tego zapisz na siłownię. GWBA Camp jest miejscem, w którym tworzymy disneyowską bajkę o amatorach, którzy grają jak zawodowcy. Uczestnicy tego jednak chcą, są odpowiednio dobrani pod względem charakteru, prezentują wysoki poziom… nie, nie sportowy, ale ludzki. Takimi warto się otaczać, takich warto mieć w drużynie, takich warto znać. Przyjedź na kolejny camp, może zaszczepisz część tego ducha do swojej ekipy.

Q: W jaki sposób skład mogą naprawić Toronto Raptors, jeśli chcą zrobić kolejny postęp?
Dobre pytanie! Na pewno Ingram i Dick są do wydania. Wiem, że w ostatnim okienku transferowym Raptors mocno zabiegali o transfer Jarena Jacksona Juniora, który ostatecznie trafił do Utah. Mogą dołożyć wybory draftu. Rzucający zza łuku JJJ, w Toronto, obok Barnesa? Złoto. To oczywiście tylko jeden z kierunków, dla mnie dość ciekawy.
Q: O co chodzi z Zacharie Risacherem z Hawks? Czy doznana dawno kontuzja wciąż wyklucza go z gry, a jeśli już to czy przez to jest taki cienki?
Risacher jest młodym strzelcem, który wymaga rytmu, pewnych i powtarzalnych minut. Hawks zatrudniający szereg atletów, bądź dominujących z piłką graczy, niestety nie potrafili mu tego zaoferować. Psychika siadła. Gdy na niego patrzę, widzę w pierwszej kolejności dobrego, wrażliwego chłopaka, co średnio się w ten akwen wypełniony rekinami wpisuje. Nie wiemy czy i jakie walory rozwinął Zacharie, bo nie gra. Wiemy, że nadal pozostaje szczuplutki i niepewny. Z tego co wiem, żadna kontuzja mu nie doskwierała w końcowej części sezonu, ale po sprowadzeniu Jonathana Kumingi resztki jego minut poszły z dymem.
Q: Co dalej z Magic? Czy to jest ten moment, że muszą zdecydować czy budują drużynę wokół Franza albo Paolo i jednego z nich wymieniają? Czy może GM Parker będzie teraz główkować jakiego trenera dobrać, żeby wydobyć potencjał obu graczy?
Za wcześnie. Zobaczmy najpierw jakiego trenera sprowadzą. Obaj skrzydłowi są na tyle utalentowani, że efekt synergii jest osiągalny. Na pewno jednak każda próba robienia z Franza spot-up shootera, to droga donikąd. On musi atakować kozłem, otrzymywać piłkę w ruchu.
Q: Czy na tzw. papierze Knicks to w tym momencie najbardziej kompetentna drużyna Wschodu do nawiązania walki z Thunder, jeżeli ci rzeczywiście będą bezkonkurencyjni na Zachodzie?
Zdecydowanie tak, aczkolwiek „niefrasobliwość defensywna” Karla Anthony’ego Townsa byłaby w tej serii problemem.
Q: Co sądzisz o pomyśle żeby królem strzelców został zawodnik który rzuci najwięcej punktów w sezonie a nie ten z najwyższą średnią?
Jestem za, czemu nie?
Q: (Nie widzę) co więcej może zrobić Philadelphia w tej serii aby przechylić ją na swoją korzyść?
Przed chwilą padła informacja, że Embiid nie zagra w drugim meczu ze skręconą kostką, więc trudność pytania wzrosła. Pierwsze z brzegu: postawić Paula George’a na Townsie. Spróbować utrzymać środkowego (Bona / Drummond) w polu trzech sekund. Grać strefą. Ta seria się jeszcze na dobre nie rozkręciła. Knicks wychodziło absolutnie wszystko w pierwszym meczu i chyba przeceniamy nieco ich możliwości. A propos, co powiecie na taką propozycję na dzisiejsze Game 2?
Jeśli chcesz spróbować szczęścia razem ze mną, poniżej link do założenia konta na BETTERS. Rejestrując się wspierasz funkcjonowanie GWBA, dziękuję.
https://www.betters.pl/GWBA
Dobrego dnia wszystkim, dziękuję tym, którzy doczytali do samego końca. B











Q&A Dlaczego znowu jesteś taki tłusty i kiedy schudniesz
Głupek.
Can you feel it?
Bartek, od lat uwielbiam twoje artykuły, czekam na kolejne. Znasz się na technikach tego sportu, masz świetnie pióro i poczucie humoru ale jestem wychowany (tak niestety mam tyle lat 😉 na Robienie z Sherwood notabene jedyny prawilny Robin no ale prośba jaki Will Czerwony, toż to Szkarłatny (Scarlet). A na serio pisz bo te play-off szybko się skończą.
OK masz rację, zmieniam: Will Szkarłatny. Dzięki za dobre słowo.
Hehe ale mi miło 🤗 a co do NBA jak mi szkoda Denver serio, aktualnie kibicuję NYK (oby masz rodzyn coś zagrał 🤞🤞🤞) Minnesota, hmm no mnie mam słów, szkoda mi Mitchela w Clevlend bo oni tacy pussy są a on nie. Thunder, cóż meeega, młoda potęga z 3 dobrymi składami w jednym teamie ale bić w mistrza. Szacun dla dokonań LAL i Phila. Fajny byłby finał NYK z Thunder i Sochan bohaterem ale obstawiam Pistons.
A co byś powiedział na finał NYK – SAS i Sochan bohaterem? 🙂
Ależ musiał Cię wk%rwić na to dobre słowo,,,Robin Szkarłatny
Nie pękaj Maku, najważniejsze nie ile masz, ale na ile się czujesz. Robin z Sherwood to jeden z seriali mojego dzieciństwa, obok Policjantów z Miami – fajne czasy. Obie serie Robina były super, zarówno z Michaelem Praed’em, jak i Jasonem Connery, a muzyka Clannad magiczna, genialnie pasująca do klimatu. Nawet teraz czasem lubię sobie posłuchać. Zresztą dodatkowym atutem Miami Vice też była muzyka (Jan Hammer plus największe hity tamtych czasów). Sorry, że tak poza sportowo, ale te wspomnienia… Pozdrawiam.
Typowy lebron – zawsze znajdzie wymowke.
Heh, dokładnie. A teraz wyobraź sobie jak hipotetycznie Jordan na konferencji prasowej po meczu PO mówi „Przegraliśmy bo BJ Armstrong jest kontuzjowany to jest nasz największy problem”. LOL, jaki krul takie wymówki.
Gdzie tam Lebron do Jordana. MJ po całych nockach w kasynie grał mecze życia, podczas gdy Lebron naszprycowany najlepszymi wspomagaczami na rynku zawsze płakał o wsparcie.
Lebron to świetny zawodnik, ale od lat męczy mnie cyrk z jego udziałem. Niemniej jednak rozumiem, że jego fani widzą to inaczej.
Wirtuoz pióra powrócił, nieszablonowe i w punkt.
Przeczytane…zresztą jak zawsze 🙂
Bartek, oczywiście analiza super i opisy barwne, przepiękne ale aż czemu tyle jadu na Hardena?
Harden 22pkt 7 asyst 7strat 6/15rzutów jechanie po nim w co drugim zdaniu
Cade 23pkt 7 asyst 4straty 6/19rzutów i z nim jest wszystko w porządku ?
Harden trzy straty więcej Cade 4 spudłowane rzuty więcej.
Btw Donovan Mitchell w regular season prawie 28ppg a w playoffs ledwo 23 robi, on zawodzi najbardziej, Harden 36letni powinien być tam 3cią opcją…
Kurcze troszkę bez przesady, ale tak czy inaczej chapeau-bas za wpisy!
Bo Harden to leń od dawna. Nie mogę patrzeć na jego wymuszanie fauli w przeszłości i lenistwo w obronie.
No i się kolega nie dowiedział jakim cudem Duren zdobywał w regularnym 20 punktów na mecz mając non shooterów na parkiecie bo admin postanowił się powymądrzać nad wszystkim wokół.
@Crissux113
Czego nie rozumiesz
…Orlando w pierwszej serii za wszelką cenę chciało wyciąć element jego rolowania pod kosz. Pistons grają dwoma, trzema czasem nawet non-shooterami na raz, rywal zagęszcza więc środek i przestrzeni dla osiłka nie ma. Cavaliers grają podobnie, choć w końcówce dostali dwa wsady od Jalena, który musiał poczuć ulgę…
Jak robisz metaforkę to nie pytaj czy kumamy. Zaufaj inteligencji czytelników.
W mojej ocenie baterie Lakers juz dawno sie wyczerpały, świadczy o tym fakt niefotunnej kontuzji Doncica, wszystko co działo sie po tym to juz tylko ciągniecie na oparach
Q&A:
Najbrzydszy zawodnik w historii NBA, Nick Van Exel? Tyrone Hill? A może Donyell Marshall? Na listach w internecie króluje Sam Cassell, ale nie jestem pewien.
Dziękuję za odpowiedź BAdmin.