NBA playoffs: Detroit Pistons tracą głowę | Giannis Antetokounmpo już nie taki super

24

Dzień dobry w piątek, bo zapewne świt dawno nastanie, gdy przeczytacie te słowa. Dzisiejszej nocy, po raz szósty czy siódmy może, licząc od połowy października, nie było meczów NBA. Dwa najmocniejsze zespoły w swych konferencjach, czyli New York Knicks i broniący tytułu Oklahoma City Thunder już od paru dni odpoczywają, wyczekując kolejnego rywala.

Co ja mówię „odpoczywają”, mistrzowie z pewnością szykują się taktycznie na San Antonio, którzy sprawiali im niewygody w regular season. Knicks woleliby pewnie zagrać z Detroit, którzy wydają się najskromniej uposażeni w talent z pozostałych na placu boju ekip, a do tego kolejne spotkania rozgrywane na potężnej intensywności, nadwątliły ich zdrowie i siły. Warto też pamiętać, że każdy kolejny mecz to nowy materiał do analizy dla rywala. No i właśnie o tym chciałbym Wam opowiedzieć na przykładzie wczorajszego, dogrywkowego, spotkania w Little Ceasars Arena: 

Cavs 117 Pistons 113 [OT] [3-2]

Pistons prowadzili 2-0 w serii. W tym zaś meczu prowadzili piętnastoma punktami (przed przerwą). Prowadzili też dziewięcioma na nieco ponad dwie minuty przed końcem czwartej kwarty. I wszystko to jak krew w piach. Powiem wprost: ostatnie dwa spotkania tej pary to absolutny chaos: upadki i powroty, szarże i przestoje, momenty kompromitujące i uskrzydlające, przypadkowe odbicia piłki, wskrzeszana przez trenerów wola walki, kuriozalne nieco decyzje sędziowskie oraz ogólna jazda na wycieńczenie. 

Piąty mecz przyniósł 38 rzutów wolnych Cavs przy zaledwie 20 po stronie gospodarzy. Jak to wytłumaczyć? Ktoś powie, że się nie da, bo przecież Pistons znacznie bliżej kosza zwyczajowo grają, ale to nie takie proste. Zacięło się w ataku Detroit i nie idzie albo może raczej: paliwa w baku nie starcza.

JB Bickerstaff trzyma za drużyną, wierzy w ich możliwości i przełamanie, nawet w obliczu niepowodzeń. Nie stanowiącego ofensywnego zagrożenia w tej serii Jalena Durena uparcie eksponuje, trzyma na placu. Razem ze zmiennikiem Isaiah Stewartem grają przeszło trzy kwarty, podczas gdy jasnym wydaje się, że Pistons bez ofensywy na środku, muru Kawalerzystów nie przebiją. Co więcej, ilekroć na parkiet wchodzi Paul Reed, zespół się podrywa, otwierają się furtki, jest nie tylko rolowanie, ale akcje pick and pop, rzuty do kosza z dystansu, rozładowanie napięć, presji na kozłującego, poprawia się spacing, a Cade Cunningham łapie drugi oddech. 

Reed kończył mecz w czwartej kwarcie, grał też w dogrywce, ale zapytałbyś: dlaczego tak późno? To już była desperacja, rzucanie czymkolwiek w nadziei, że się przyklei do deski i wpadnie do obręczy. Najwięcej energii zachowali najmłodsi i najbardziej dynamiczni to znaczy Ausar Thompson oraz Daniss Jenkins. Ten ostatni spędził na placu aż 41 minut (!) zastępując kontuzjowanego Duncana Robinsona, którego zmogły sztywnienia pleców. Snajper ze sztywnymi plecami nie będzie snajperem, to wiadomo. 

Pistons padli, Cunningham grał jak 35-letni weteran, spowalniał grę, czekał za zasłonę od Jenkinsa. Taki odwrócony pick and roll miał na celu zmylić obronę, wprowadzić zamieszanie, błąd przy przekazaniu, który Cade zaraz chciał wykorzystywać. Ewentualnie doprowadzić do korzystnej zmiany krycia. Nie liczyłem, ale Jenkins tych zasłon postawił chyba ze czterdzieści w tym spotkaniu. Wkrótce bardzo siermiężne to już były próby, no i niewiele z nich wynikało. Trzeba było forsować grę izolacyjną. Na dodatek Cavs w dalszym ciągu odpuszczali rogi parkietu, najczęściej od Thompsona choć nie tylko. Caris LeVert miał stacjonarne rzuty w kluczowych momentach, także w dogrywce, ale wszystkie zepsuł. Dwaj środkowi Cleveland byli cofnięci w obronie, Pistons mogli sobie wziąć co najwyżej daleki półdystans. 

Innym razem Cade był podwajany, a każde jedno posiadanie ciążyło mu energetycznie. Chłop nastrzelał 39 punktów na fenomenalnej skuteczności 13/27 z gry 6/10 zza łuku, miał siedem zbiórek, dziewięć asyst i dwa przechwyty. Tyle, że w ostatniej części spotkania nie miał już z czego ciągnąć, popełniał błędy, tracił piłkę, pozwalał, aby o losach meczu decydowali gracze zadaniowi jak LeVert na przykład. W obronie też sapał, odpuszczał, parokrotnie nie zastawił tablicy! Padły mu baterie. Gość jest liderem pełną gębą, ale nie bójmy się przyznać, ma najsłabszych towarzyszy broni, ze wszystkich zespołów, jakie pozostały w playoffs. 

Pistons cały sezon mieli problem z kompetencjami strzeleckimi zza łuku, o czym boleśnie się przekonują zwłaszcza teraz, bez udziału przeciążonych Robinsona czy Huertera. Rewelacyjne, najlepsze w karierze zawody rozegrał Jenkins (19 punktów 3 asysty) ale to gracz dający impuls co najwyżej, on nie pociągnie zespołu na tym etapie rozgrywek. Zresztą oni mu nie dali piłki do zawiadywania, tę niemal każdorazowo kontrolował Cunningham. Jenkins parę razy napędził tempo na wolnej przestrzeni, po dobrej zbiórce, trochę łamał rytm, co było z korzyścią dla zespołu, ale to były tylko krótkie momenty. W tym spotkaniu był raczej wykończeniowcem, aniżeli kreatorem gry, a to z tym Pistons wydają się mieć największy problem obecnie. 

Tematu sędziów nie poruszam celowo. Czy wychodzący w górę James Harden (30 punktów 8 zbiórek 6 asyst 11/14 FT) skaczący i kopiący wprzód nogami, to faktycznie faul? Raz sędziowie trzy wolne Brodatemu przyznali, za drugim razem nie, choć sytuacje były bliźniaczo do siebie podobne. Taki mikro decyzji na przestrzeni 48 minut było ogrom, a każda jedna istotna. Tym niemniej Harden w grze izolacyjnej dał radę. Spowolnione tempo mu sprzyjało, to na pewno.

Z pewnością gwizdki sędziowskie miały prawo gospodarzy zdekoncentrować. Pistons słyną z defensywy, a tymczasem na przestrzeni trzech ostatnich gier oddali o połowę mniej rzutów wolnych niż rywale! Musiało ich to wybić z uderzenia. Serio mówię: 54 wolne Pistons przy STU rzutach wolnych Cavaliers w grach 3, 4, 5! 

Harden gra jeden na jeden, Donovan Mitchell (21 punktów 7/18 z gry) gra jeden na jeden, Dennis Schroder gra jeden na jeden, większe zdecydowanie demonstrują także środkowi, Mobley i Allen. Po stronie Cavs się więcej dzieje, więcej dział strzela, coś zabierzesz, coś nowego się otwiera. Nie czuję, że rymuję.

Tymczasem silnoręki Duren presji na obręcz nie wywiera praktycznie żadnej, na pewno nie sam z siebie. Jak się zakręci w polu trzech sekund szczęśliwie i go znajdą w tempo podaniem, wtedy paka idzie z góry, poza tym jest cisza. Nikt nikogo na placy nie bierze, Harris co najwyżej. Thompson w ataku pozycyjnym też bardzo jest ugrzeczniony, pomaga piłki rozrzucać albo stoi w rogu, nie wiadomo po co. Harrisowi niestety raz jeden przestało siedzieć (6/19 z gry) i to w najgorszym możliwym momencie. Nawet gdy szedł jak lubi, z prawa na lewo, nie trafiał. Z ławki nie dało się wykrzesać dosłownie nic, bo Caris LeVert również się zmaga z urazem (stawu skokowego), a Stewart to co najwyżej walczak podkoszowy, obręczy strażnik. 

Głębia składu jest więc po stronie Cleveland i triumfuje. Max Strus (kocham gościa 6/8 zza łuku 8 zbiórek oraz kluczowy przechwyt) Sam Merrill (2/5 zza łuku) i Dennis Schroder (5 punktów 5 asyst) to jest wymierne wsparcie. Tutaj krótka sekwencja gry, która uratowała życie Cleveland:

 

Do tego no właśnie: Evan Mobley kozłuje, Mobley podaje piłki, gra przez niego idzie i to jest nowość, jak z Karlem A. Townsem w Nowym Jorku. Nowość, która odwraca serię na korzyść Cavs. 

Policzmy: 5, 4, 4, 5, 8 asyst Mobleya w pięciu meczach serii, przy niewiele mniejszej ekspozycji w ataku pozycyjnym niż Towns! Czyli co? Zgadzamy się, że Pistons musiało zebrać kolejne doświadczenie oraz zrewidować swoje długofalowe plany względem… zwłaszcza Jalena Durena? Przed rozpoczęciem playoffs mówiło się o maksymalnym kontrakcie dla środkowego. Średnie rundy zasadniczej 19.5 punktów 10.5 zbiórek 65% z gry oraz jedenaste miejsce w głosowaniu na obrońcę roku, to imponujące resume dla 22-letniego, sprawnego ruchowo i zdrowego jak ryba centra. 

287 milionów dolarów za kolejne pięć sezonów – tyle wynosi maksymalna stawka, jaką mogą zaoferować Pistons jeżeli Duren zostanie do powołany do All-NBA Team, a może tak się stać z racji 60 odniesionych zwycięstw Detroit. To przecież byłoby niedorzeczne! W tegorocznych playoffs średnie Durena to: 10.1 punktów 8.2 zbiórek 1.0 bloków. Agent będzie rzecz jasna klarował prezesom kontekst, brak właściwego wsparcia na pozycjach obwodowych, spacingu, przestrzeni do gry dla jego klienta, ale umówmy się, że do tego wszystkiego dochodzą elementy niemierzalne: ewidentny brak skupienia, dziurawe ręce, niepewność decyzyjna oraz… ZERO punktów z ponowienia w pięciu meczach z Cavs! Żadnej dobitki, nic. W żadnym wypadku nie wolno z Durenem (zastrzeżony free-agent) podpisywać maksymalnego kontraktu! Niech wolny rynek określi, Pistons z pewnością wyrównają ofertę. 

Tak więc jeszcze raz: zgadzamy się, że to Cavaliers da ciekawszą serię z Nowym Jorkiem? Ciekawszą z racji głębi, wszechstronniejszych zasobów ataku i nie jednej, ale dwójki gwiazd na piłce? Knicks szykowali już pewnie bombę na Cade’a, na którego rzuciliby się całą zgrają, a teraz będzie trzeba kombinować, bo na Mitchella ani Hardena tak łatwo nie naskoczą. Strus, Mobley czy Merrill to bardzo wdzięczne środowisko pracy, a Allen nie powinien się Townsa przestraszyć.

No ale nie uprzedzajmy wydarzeń! Jak mówię, ostatnie dwa mecze to szaleństwo, jeden gwizdek, na przykład pod sam koniec czwartej kwarty, gdy Allen trącił stopą Thompsona, tam mógł być odgwizdany faul i nie byłoby żadnej dogrywki. Serię ponownie kontrolowaliby Pistons, a tak… teraz to oni muszą wygrać, najpierw na wyjeździe, potem u siebie. Myślicie, że to niemożliwe? 

Cokolwiek się stanie, w offseason Pistons na 100% pójdą po drugiego kreatora gry na piłce. Kto będzie teoretycznie dostępny na rynku? Zobaczmy:

  • Austin Reaves? (Lakers go nie puszczą, bo nie chcą tracić względów u Luki)
  • Coby White? Anfernee Simons? Ayo Dosunmu? (wszyscy są poniżej standardu „drugiej opcji” a już na pewno w zespole o mistrzowskich aspiracjach)

Tu trzeba będzie transferów dokonać!

  • może udałoby się Jalena Williamsa z OKC wyciągnąć? (mrzonki)
  • może Jaylena Browna? (ponoć dostępny, ale też grubymi nićmi szyte)
  • może Tylera Herro? (za drogi będzie znając Pata Rileya)
  • Trey Murphy III moim zdaniem niedobry jako wsparcie, bo on nie kozłuje, a jak kozłuje to traci całą efektywność
  • może spróbować Durena pchnąć do San Antonio za Stephona Castle? To byłby hit, ale wydaje się absurdem

Zakończy się pewnie na sprowadzeniu kogoś pokroju Brandona Ingrama. Cóż, dobre i to, ale czy on wniósłby cokolwiek ponad efektywnego Tobiasa Harrisa? Jak widzicie, praca kadrowców to nie jest prosta rzecz. A może liczymy na dalszy progres Jenkinsa? Moim zdaniem jemu ewidentnie jest pisana rola sixthmana, Jenkins jest za malutki na drugą opcję. W każdym razie, spacing, strzelcy, ofensywa – tego trzeba Pistons. Ten klub jest na ścieżce wznoszącej i tego należy się trzymać. 

Other NBA news

-> Myles Turner twierdzi, że trener Doc Rivers żadnego z graczy w tym sezonie nie ukarał mimo powtarzających się spóźnień i maruderstwa, a najbardziej prawdopodobnym spóźnialskim był na przestrzeni miesięcy Giannis Antetokounmpo. Dlaczego mnie to nie dziwi? Komfort gwiazd, przykład idący z góry, trudna relacyjność z graczami. Jak to mówił klasyk, niech się zbiorą we dwóch czy trzech, a już jest gang. Ponoć Giannis potrafił swym spóźnieniem opóźnić wylot samolotu klubowego nawet o dwie godziny, a wszystko bez żadnych konsekwencji. Ktoś jeszcze wierzy w mądre tyrady Greek Freaka na konferencjach prasowych? 

-> Danny Ainge (Jazz) odezwał się do Wizards, aby odkupić pierwszy pick draftu. Bardzo chce u siebie AJ-a Dybantsę, jak zresztą wszyscy. Narrację o dołączeniu do Jazz wzmacnia natomiast fakt, że Dybantsa wyraźnie kręci nosem, on nie chce jechać do stolicy. Jego uczelnia BYU, czyli Brigham Young University, mieści się w Provo, w stanie Utah. Ciekawy temat, choć Wizards powinni mieć preferencje chłopaka w tylnej części ciała. Oni go muszą „kupić”, to znaczy nakłonić, przekonać, rozwinąć przed nim perspektywy świetlanej kariery i sukcesów drużynowych, tak to przynajmniej powinno wyglądać. 

Tyle mam na tę chwilę, dobrego dnia Panowie i Panie, Patronami odcinka zostali Prokurent oraz WWrzesiński, dziękuję i pozdrawiam. Dziś możecie liczyć na jeszcze jeden wpis, niestandardowy mocno, bo z rodzimych parkietów. B

1 komentarz

  1. Array ( )
    Odpowiedz

    Niezastawienie przez Cade’a rzucającego wolne Hardena to jest błąd z przedszkola.
    Cade mocno siada decyzyjnej w ostatnich minutach wyrównanych spotkań.
    To samo było w GR.

    (7)
  2. Array ( )
    Odpowiedz

    No właśnie, Detroit zaliczyli meltdown, ale to co zrobiła Areczka ze Śląskiem to wymaga komentarza eksperta. Pozdrawiam

    (1)
  3. Array ( )
    Odpowiedz

    Jeżeli chodzi o sędziowanie to wyszedł raport pomeczowy z ostatnich minut i nie wykazał żadnego błędy, także tego wygrał po prostu lepszy….

    (4)
  4. Array ( )
    Odpowiedz

    Dzięki. Dlaczego Spurs mieli by być zainteresowani wymianą Castla na Durena? Dla mnie to niedorzeczne.

    (17)
  5. Array ( )
    Odpowiedz

    Pistons drugi sezon z rzędu przekręceni w playoffs. Rok temu nieodgwizdany faul na Hardawayu, wczoraj na Thompsonie.

    (-2)
  6. Array ( )
    Odpowiedz

    Zwrócił ktoś uwagę na ciekawą korelację losowania pierwszego picku draftu z ruchami transferowymi Anthony’ego Davisa? Zazwyczaj ta bardziej poszkodowana strona wymiana dostawała pick 😀
    Jak Davis postanowił odejść z Pelicans do Lakers, to Pels dostali nr 1, gdy go wymienili na Lukę to Mavs dostali nr 1 pick. No i jak go Mavs (razem z innymi przepłaconymi kontraktami) posłali do Wizards, no to w Waszyngtonie mamy pierwszy pick.

    (23)
  7. Array ( )
    Odpowiedz

    Cześć, kiedy można spodziewać się dostawy jubileuszowego merchu? Pozdrawiam i dzięki za artykuły

    (2)
  8. Array ( )
    MazowszankaPruszków 15 maja, 2026 at 10:59
    Odpowiedz

    Czy Paul Reed w 6 meczu zagra ze 30 minut? Już w 3 i 4 dawał dobre zmiany gdzie dostarczał punkty i wyglądał na znacznie pewniejszego ofensywnie niż reszta podkoszowych. Dlaczego w 5 meczu wszedł dopiero w 4Q? Nie zauważyłem żeby był dziurą w obronie ale może niedokładnie się przyglądałem? Trudno kupić narrację że Bickerstaf koniecznie chce Durena uruchomić/otworzyć skoro całą serie z Orlando i teraz z Cavs wali głową w mur, a efekt taki że stoją teraz pod ścianą. Śmierdzi to polityką, jak to inaczej wytłumaczyć

    (3)
  9. Array ( )
    Odpowiedz

    Powtórzę się ale myślę że i Wizards i Jazz znowu będą w loterii draftu za rok, nie ma to znaczenia gdzie pójdzie młody z tych drużyn nic nie będzie napewno nie mistrzostwo w ciągu najbliższych 15 lat

    (-4)
    • Array ( )
      Odpowiedz

      Nie no pojechałeś…. ja sam nie jestem fanem Younga ale on jak jest obudowany wybieganymi gosciami to robi wynik z pogranicza. Dodaj 40 meczów z kims kogo dostana za AD + 1 nr draftu i masz przepis na PO/playin na luzie(bardziej play in) tam ma kto biegac i zasuwać a ta katastrofalna obrona moim zdaniem wynikala z tego w tym sezonie ze mieli przegrywac mecze i to robili.
      Co.do utah to raczej transfer JJJ to pokazanie ze tankowanie sie skończyło, wiadomo ze to nie bedzie jakis super wynik ale ten sezon maja dac z siebie maxa, po sezonie Danny wymieni kilka trybików i w kolejnym musza grac o cos wiecej bo ich okienko w kolejnym sezonie sie zamyka.
      To co napisalem wyzej nie zaklada jakiejs plagi kontuzji itp
      Generalnie jesli ten 1 pick nie wypali to i tak tam najlepsze co.ich czeka to 2 runda max
      Moim zdaniem ich wyniki beda podobne ze wskazaniem na Wiz (mnie przekonuje nr 1 draftu w tym roku i mysle ze chlop bedzie mial mocne wejscie) ale w dalszej perspektywie to utah ugra cos wiecej. Sie rozpisalem nwm po co 🙂

      (1)
  10. Array ( )
    Odpowiedz

    Jak Detroit tego nie przejdzie a raczej nie przejdzie to zacznie się gadka na temat kompetencji trenera, znaczy że Bickerstaff to dobry trener ale właśnie góra na 2 rundę itd (oczywiście chłop popełnia błędy, ten czas przy plus 9 na 3 minut przed końcem był niepotrzebny bo później nie miał jak serii Cavs przeciąć czasem, ale ogólnie moim zdaniem wyciska z tego składu Max).
    Pisałem to już wcześniej ale się powtórze, jak oni mają dobrze grać jak Duren ogólnie nie stanowi zagrożenia na więcej niż 2 metry od kosza, a jednocześnie Thompson jest kryty na odległośc 4 metrów jak stoi na trójce xd i to się nie zmieni w najbliższym czasie.
    Tak naprawdę trenersko na tym poziomie nie da się tego długofalowo rozwiązać, możesz np. ustawić Thompsona bliżej kosza np. Na linii końcowej, ale jednocześnie Duren zawsze przepycha się pod koszem, a Cunningham najbardziej chciałby zaatakować kosz a przesadny tłok pod koszem w takiej sytuacji raczej przeszkadza niż pomaga.
    Osobiście uważam że z taką 3 Cunningham, Duren, Thompson Detroit nigdy nic nie wygra i jeden z 2 Duren/Thompson musi zostaw wymieniony.
    Ja wymieniłbym Thompsona mimo że obrońcą jest świętym i ogólnie go lubię ale on nie może grać jednoczenie na parkiecie z Durenem w ważnym meczu, a skoro 1 z 3 twoich najdroższych w przyszłości zawodników w kluczowym momencie jest nie pasującym ogniwem to musisz go wymienić na coś co ułatwi grę pozostałym liderom.

    (10)
  11. Array ( )
    Odpowiedz

    Ja bym zrobił odwrotnie. Zostawił Asura i spuścił Durena. Asur lepiej broni, jest młodszy i są perspektywy, że będzie trafiał chociaż te 35% trójek. Fizyczność ma kosmiczną. Duren to kloc, ekstremalnie zweryfikowany w tych PO

    (8)
    • Array ( )
      Odpowiedz

      Też ma to jakiś sens ale….
      Duren ma swoje wady ale ogólnie jest fizycznie dzikiem i kurde wydaje się że z roku na rok się rozwija i jestem sobie w stanie wyobrazić że w przyszłości dołoży rzut z bliskiego półdystansu i zostanie klasycznym dominatorem deski, 20 punktów 12 zbiórek, solidna skuteczność i dobra obrona,być może tym bardziej teraz warto go zostawić bo istnieje szansa że uda się go zatrzymać poniżej maksymalnego przedłużenia.
      Co do Thompsona to co napisałeś jest prawda, ale czy on w niedalekiej przyszłości będzie rzucał te 35 procent za 3 to mam wątpliwości.
      Thompson gra 3 sezon i w ofensywie to on się nie wiele rozwinął, ogólnie albo rzuca, jego brat ma ten sam problem czyli może poprostu nie mają w tej materii wystarczającego talentu.
      Teraz Thompson ma jeszcze debiutancki kontrakt i jego wartość jest spora, to ja zaryzykowałbym wymiane jego już teraz.
      W Detroit przydałby się scorer na pozycji 4 i najlepiej to widziałbym tam Markanena który mógłby rzucać tam dużo punktów a jednocześnie w defensywie być kryty przed Durena. Można by też zagrać mniej ryzykownie, zostawić wszystko tak jak jest i wyciągnąć z Dallas PJ Washingtona który jest idealnym
      Zawodnikiem pod Cunninghama i Durena (zresztą potwierdził już to grając z Luka w Dallas)

      (2)
  12. Array ( )
    Odpowiedz

    Giannis pokazał swoją wartość, IQ, już jak zaangażował się w Kelshi. Myślałem że jest ogarnięty ale wyraźnie mu odwaliło

    (3)
  13. Array ( )
    Odpowiedz

    Takich TRZECH gamoni na zdjęciu wczoraj widziałem… mecz PLK oglądali. Jeśli TRZECH to już gang???

    (1)
  14. Array ( )
    Odpowiedz

    Detroit ewidentnie nie dojeżdża fizycznie do tej części sezonu, gołym okiem widać, że ta drużyna jest bez formy, w porównaniu z sezonem regularnym to zupełnie inny zespół, zostały tylko te same nazwiska na koszulkach. Prawda jest taka, że gdyby nie kontuzja Wagnera, to Detroit już dawno nie byłoby w grze, identycznie jak rok temu. Czy awansują Cavs, czy Pistons, a wszystko wskazuje na tych pierwszych, to choćby jedno ich zwycięstwo z Knicks, byłoby sensacją. NY na czerwonym dywanie do Finału, a tam zapowiada się kapitalna (co jeszcze kilka tygodni temu wydawało się mrzonką) rywalizacja z OKC lub Spurs, a wcześniej preludium właśnie w finale zachodu.

    (-3)
  15. Array ( )
    Zamówienie 9445] (1 maja 2026) 15 maja, 2026 at 15:33
    Odpowiedz

    Czesc
    Moze tą drogą dostanę odpowiedź na pytanie:
    „Kiedy mozna spodziewac sie realizacji zamowienia z GWBAstore”?

    (1)
  16. Array ( )
    Odpowiedz

    Bartek, cenię twoje przemyślenia o koszu, cenię twoje jeżdżenie po ludziach na twitterze i jakbym miał mecz o swoje życie i miał wybrać polskiego celebrytę NBA z internetu żeby pokazał moim zawodnikom jak bronić Pick and Rolle to wybrałbym ciebie. Ale twoje wpisy o wymianach San Antonio to podchodzą pod jakąś nienawiść do tej drużyny. W sensie Harper za JJJ i dzisiaj ten pomysł z Castle do Detroit. Przecież SA to by wyśmiało te wymiany, tam by nawet do wczesnych rozmów nie doszło. Ja osobiście uważam, że SA dostaje od Bucks telefon : Harper za Freaka 1 do 1, i oczywiście po wielu przemyśleniach i spotkaniach też mówią nie. Teraz buduje się zespoły na drafcie, SA wygrało lotka przez 3 lata, dokonała fantastycznych (oczywistych, ale dalej fantastycznych) wyborów. Dlaczego mają to wyrzucać do kosza?

    (12)

Komentuj

Gwiazdy Basketu