NBA playoffs: Detroit Pistons wracają na właściwy tor | obrońcy tytułu poza zasięgiem

55

Dzień dobry, nadrabiam zaległości, bowiem pierwszego meczu serii ORL v DET jeszcze Wam nie opowiadałem. Główny szkoleniowiec gości Jamahl Mosley, choć go pewnie nie zobaczymy za sterami Orlando w przyszłym sezonie, ma wiele walorów jako coach defensywny. Jeśli mnie pamięć nie myli on zaczynał od pozycji koordynatora defensywnego, więc dobre przygotowanie do pojedynku z (mającymi liczne niedostatki ofensywne) Pistons, niespecjalnie mnie zdziwiło. 

Magic wygrali pierwsze spotkanie (112:101) przejmując „przewagę parkietu” od najlepszego, po rundzie zasadniczej, zespołu konferencji wschodniej. Pistons zaliczyli efektowne intro, ale rozpalone nadzieje kibiców zostały zgaszone.

Na początek ustalmy sobie, że playoffs to gra dużych facetów, pełna fizyczności i walki, nie tylko pod koszem. Niezależnie od tego, co działo się dotąd, ile punktów nie zdobywały i nie traciły oba zespołu w rundzie zasadniczej – w playoffs, dużo więcej zależy od pozycji środkowego. Jego możliwości ruchowych, ogólnej sprawności, chwytności dłoni oraz samego rozumienia gry. Mam na myśli każdą serię, nie tylko tę tutaj.

Tak więc pierwsza rzecz, którą zauważyłem: center gości Wendell Carter Junior miksował swe poruszanie się w obronie. Raz przejmował zasłony, innym razem grał na wysokości zasłony, kiedy indziej cofał na 3-4 metr blokując przestrzeń rolującemu rywalowi. Kluczem było zaskoczyć ball-handlera. Gwiazdor gospodarzy Cade Cunnigham zaliczył aż 39 punktów, ale rozdał tylko 4 asyst, a na szczególną uwagę zasługiwała pomoc w obronie Magic. 

Rzecz w tym, co opowiadałem przez większość sezonu. Pistons są ograniczeni strzelecko (jest od kogo owej pomocy udzielać) a biorąc pod uwagę intensywność, z jaką jechali przez sezon regularny, oni nie mają już wyższego biegu w skrzyni. Jednym z fundamentów koszykówki w MoTown jest pick and roll, z wolnym narożnikiem (tzw. empty corner PNR), ale nie jest to coś, co Jalen Suggs widział po raz pierwszy w swej karierze. To właśnie Suggs jest numerem jeden, jeśli chodzi o defensywę z pomocy w tym klubie. Zobaczcie: 

Ogólnym założeniem Orlando w obronie jest więc zneutralizować rolowanie Durena po zasłonie oraz możliwie mocno zawiązać się w polu trzech sekund. Panowie Thompson i Duren nie rzucają za trzy, więc jeśli Pistons nie uda się ich uaktywnić bez piłki, zaangażować w akcje, może pojawić się problem. 

Odpowiedzią gospodarzy była gra pick and roll, ale z całkowicie opustoszałą jedną ze stron (empty side). Warunkiem było jednak zabranie z parkietu Thompsona, na pozostałych pozycjach biegali Isaiah Stewart, Kevin Huerter, Caris Levert, Duncan Robinson czy Tobias Harris, każdy zdolny aby ukłuć balon magików rzutem z odległości. Huerter i Levert byli szczególnie aktywni w poszukiwaniu podania i tak właśnie należało odpowiedzieć. 

Inna rzecz to popełniane straty, z pewnością dało się odczuć nerwowość gospodarzy na starcie. Sama pierwsza kwarta przyniosła sześć strat, na co Magic odpowiedzieli zdobyciem aż 35 punktów w pierwszych dwunastu minutach! 

Druga kwarta to walka w błocie. Dominowała obrona (24:20) widzieliśmy aż sześć strat popełnionych, ale tym razem przez gości. Mosley zaordynował akcję „rogi” z Banchero i Franzem ustawionymi twarzą do siebie na „elbows” (czyli przedłużeniu linii rzutów wolnych). Jeden gracz otrzymywał podanie, drugi podsłaniał plecy podającego, a następnie sam próbował nurkować w środek, lecz niestety niewiele z tego wyszło. Co tu wiele gadać: Orlando nie jest sprawne w ataku pozycyjnym. Widać było, że przygotowali się specjalnie na ten mecz, ale większość ich sukcesów pochodziła jednak z semi-transition. 

W każdym razie, osiągnęli zamierzony efekt zamykając podaż punktów Jalena Durena. Czy to switch, czy drop coverage, Cade musiał w większości pałować sam. W drugiej połowie coraz częściej jego wjazdy napotykały na pomoc, więc Cunningham słał piłkę do rogów, z dość mizernym niestety skutkiem. Nie licząc pierwszej kwarty, marne 5/21 z dystansu zaliczyli jego koledzy. 

Po drugiej stronie sporo aktywności widzieliśmy u Paolo Banchero. Próby gry jeden na jeden zazwyczaj kończyły się podwojeniem / pomocą nadciągającą (uwaga) od linii końcowej. Tutaj trzeba powiedzieć, że reszta Magic stała aktywnie, szły więc podania w poprzek parkietu. Pistons niezbyt umiejętnie rotowali z tego z powrotem do swoich ludzi. Nie spodziewali się chyba takiego rozrzucania piłki. Jako podający, Paolo zaliczył bardzo dobry mecz, to na pewno. Na jego koncie widzieliśmy 23 punkty 9 zbiórek i 4 asysty. 

Na miejscu JB Bickerstaffa odpuściłbym podwojenia gry 1-na-1, bo miejscowy zespół nie reagował na nie właściwie. Osobiście wolałbym Banchero grającego na siłę niż otwarte rzuty jego kolegów. Cała rotacja Magic oddała od 6 do 20 prób rzutowych, wszyscy byli zaangażowani, a to zrodziło i pewność siebie i wiarę w sukces. To należałoby rozczłonkować. Jedna drużyna grała kolektywem, gospodarze zaś aż 29 czy 28 prób rzutowych zobaczyli u swego lidera. 

Poza tym, 34 punkty zdobyte przez Detroit w polu trzech sekund? W rundzie zasadniczej ich średnia wynosiło 58 punktów (w tym względzie byli najlepsi w całej lidze). Może inaczej, 34 „paint points” to ich najsłabszy wynik w 83 meczach tego sezonu!!! Jak uwolnić Durena, oto jest wyzwanie! Chłop skończył zawody z ośmioma punktami na koncie, oddał tylko cztery rzuty z gry. To wielki sukces Mosleya i jego sztabu. Chłop walczy o zachowanie posady i to widać. 

Duren powinien być angażowany mocniej jako facilitator w kolejnym spotkaniu, być może parę razy zaatakuje 1-na-1 albo odda rzut z 4-5 metrów, aby obronę Orlando „zaskoczyć”, ale dużego wolumenu punktowego bym się tutaj nie spodziewał. Zobaczymy. Orlando z racji świetnych warunków, seria z Detroit wydaje się pasować. Dużo gorzej wyglądaliby z Bostonem, tak myślę. 

[Game 2] DET 98 ORL 83 [1-1]

Osiemdziesiąt trzy punkty zdobyte przez Magic to ich najsłabszy wynik w tym sezonie. Zespół z Florydy chciał uhonorować niedawne dokonanie sąsiada zza miedzy Bama Adebayo, który również zdobywał 83 punkty w meczu i trzeba przyznać, że zmieścili się idealnie. 

W pierwszej połowie to jeszcze jakoś wyglądało, Durena w dalszym ciągu „zamykali” jak się dało to drop coverage, jak się nie dało, to zasłonę przejmował Franz Wagner.

Dużo gorzej było w ataku. Kolejny raz przekonaliśmy się, że atak pozycyjny Orlando po prostu nie istnieje na tym poziomie rozgrywek i stanowi podstawę do natychmiastowego zwolnienia głównego szkoleniowca. Nie mam nic dobrego do powiedzenia na temat ofensywy Magic, niektóre ustawienia widzę po raz pierwszy, zdaje się, że zostały specjalnie przygotowane na tę serię, ale ze współpracy trójki Franz – Paolo – Suggs na szczycie parkietu nic im jeszcze nie wyszło. 

Wendell Carter Junior, który w pierwszym meczu był aktywny wychodząc na szczyt boiska do podań, tym razem czaił się gdzieś w pod obręczą albo w rogu stał. Dramat kibica, dramat zawodnika, dramat człowieka. 

Od wejścia widać było, że Pistons poprawili jakość rotacji defensywnych. Energiczniej się ruszali, przejęcia miksowali z pomocą. Orlando grało bardzo źle. Brakowało zdecydowania przy wjazdach, na siłę szukali podań w tłok, spowalniali izolacje, bardzo niesprawna była ich współpraca na atakowanej połowie. 

Wysoki pick and roll Cade’a z Durenem wymagał wsparcia trzeciego obrońcy, na co Pistons odpowiedzieli aktywnością Ausara Thompsona wzdłuż linii końcowej. Tenże młody atleta z dosłownie „niczego” zrobił 11 punktów i 8 zbiórek. W obronie też ważną funkcję pełnił naciskając Jalena Suggsa na piłce albo udzielając pomocy w środku. Rzadki to widok, żeby gość w jednej akcji krył na całym boisku, a pod koniec klinczował się z centrem pod tablicą. Oto jest walor obu bliźniaków Thomspon, zobaczcie. Zobaczcie też jak wolni i nieruchawi są Magic: 

Czy można mieć pretensje do Cartera Juniora, że nie próbował mocniej się zaznaczyć w kilku sytuacjach meczowych? Myślę, że to kwestia charakteru oraz… ponownie… pracy trenera. WCJ odpowiadał za środek obrony, z czego wywiązał się nieźle. Kilka razy niepotrzebnie próbował wkładać łapy w kozioł, głupie przewinienia połapał, a potem po prostu nie chciało mu się grać. Rywalizacja straciła sens, gdy w trzeciej kwarcie Pistons przypuścili szturm zakończony wynikiem 30:3! 

Trzydzieści do trzech ! ! !

Mosley minuty WCJ uzależnił od minut Durena. Gdy jeden schodził, zaraz schodził drugi i na odwrót. Różnicę jakości zobaczyliśmy w ramach drugiego składu, bowiem Isaiah Stewart jakością gry zdeklasował Goga Bitadze. Gruzin nie chciał wcale przejmować Cunninghama na pick and rollu, ale gdy dostawał zasłonę (pindown) z dołu i spóźniony, sprintem musiał gonić do obrony wysokiego picka, nie miał wielkiego wyboru.

Mosley tu także się nie popisał, żadnej komunikacji między graczami Orlando nie było, nie byli przygotowani na pre-switch, zgadzali się niemal na wszystko, co im Detroit narzuciło, przykład: 

A propos Stewarta: 10 punktów 4/4 z gry 1/1 zza łuku 5 zbiórek 2 bloki. Goga? Gdy zobaczyłem jak mu po switchu Kevin Huerter trafił tróję sprzed nosa, to chciałem zamknąć laptopa.

Najlepsze, co mieli do zaoferowania goście to chyba gra dwójkowa Suggsa z Banchero. Ten drugi bardzo fajnie zmieniał płaszczyznę zasłony, rolował na wolne przestrzenie, przez co kilka razy wyprowadził obrońców w pole i miał otwarty rzut. Wszystko to jednak proste, łatwe do wyjęcia rzeczy, w drugiej połowie nie było już zaskoczeń, a Banchero skończył zawody z dorobkiem 18 punktów 8 asyst przy 7/17 z gry. 

Jako zespół zza łuku? Tragedia w czterech aktach: 8/32. Sprowadzony za ciężkie pieniądze i listę wyborów draftu Desmond Bane: 2/11 z gry. Nie było warunków by się siłować, rywala barkiem pchać w jeździe na kosz, bo Pistons są po prostu zbyt duzi i sprawni. Bez współpracy całego zespołu nie da się generować dobrych jakościowo pozycji na tym etapie sezonu. Dlaczego to jest takie dziwne?

Cade Cunningham grał swoje: 27 punktów 11/19 z gry 6 zbiórek 11 asyst. Bardzo się starał uruchamiać Durena, ale Orlando zagięli na niego parol i nie miało to sensu. Zamiast tego zobaczyliśmy m.in. przepiękny „in and out” dribble zakończony minięciem i layupem sam na sam z koszem.

Idąc naprzód, jeśli Detroit opanuje nerwy (po tym meczu powinni odzyskać pewność siebie) i nie będzie od wejścia popełniać masy strat, ta seria może zakończyć się po pięciu meczach. Najbardziej prawdopodobnym scenariuszem jest sześć spotkań, z uwagi na warunki fizyczne Magic, ale każda kolejna ich wygrana w tej serii będzie zaskoczeniem oraz ich wielkim sukcesem. 

Zespół nieprzygotowany jest do tego stopnia, że jeśli Mosley zostanie na stanowisku po sezonie, będę musiał przemyśleć zamknięcie GWBA. To będzie oznaczać, że nie oglądamy już sportu, ale cyrk pomieszany z ogromnymi pieniędzmi i polityką. 

Kolejny zawód to Franz Wagner. Być może kostka w dalszym ciągu jest niedoleczona, ale już nawet nie o jego sprawność chodzi. Temu chłopakowi przywrócono „ustawienia fabryczne”. Jest tak źle umocowany, że decyzyjność mu się cofnęła, nastąpił regres rozumienia gry. Niemiec wołał o zasłonę mając na sobie przykładowo 75-kilogramowego Jenkinsa. Innym razem stał jak cielę w rogu, oddawał piłkę mając przewagę pozycji/ tempa nad obrońcą. WTF?! Dlaczego nikt nie atakuje Tobiasa Harrisa, który na nogach prawie nie chodzi na boki?!

Tu fajna, można powiedzieć „firmowa” sekwencja Pistons. Celem jest oczywiście uruchomienie rolującego wysokiego. Widzimy dwa następujące po sobie handoffy, po których następuje PNR w otwartym narożnikiem. Punktów nie było, ale był flow, współpraca i względnie otwarta pozycja:

Przy okazji, czy Wy wiecie jaka to jest satysfakcja i luksus, gdy wychodzi to, co próbujecie zagrać? Gdy wiesz, że możesz dostać piłkę w konkretnej pozycji, możesz to sobie uprzednio zwizualizować. Tak przy okazji: dawno temu straciłem chęć do amatorskiego uprawiania koszykówki, w której spotykamy się na sali i biegamy na pałę, kto szybciej i kto więcej zdrowia ma. Albo świadomie się poruszasz i współpracujesz jeden z drugim, albo idź sobie lepiej pobiegaj. 

Co jeszcze? Sztab trenerski Pistons zaraz zrozumie, że nie musi wcale podwajać Banchero, obawiam się, że z każdym kolejnym spotkaniem przewaga Pistons jeszcze bardziej wzrośnie. Bitadze jest niegrywalny. Nie rozumiem też kompletnie dlaczego Suggs dostaje piłki do grania 1-na-1 oraz oddaje po dwadzieścia rzutów w meczu. 

OKC 120 PHX 107 [2-0]

Szacunek dla ekipy Jordana Otta, grają koszykówkę nowoczesną, przemyślaną, opartą na ruchliwości i współpracy. Przychodzi im się jednak mierzyć z ekipą na poziomie dla nich niedostępnym.

  • obrońcy tytułu są więksi fizycznie na każdej pozycji
  • grają dwoma środkowymi, z których jeden każdorazowo zabezpiecza obręcz
  • głębia składu powala, każdy gracz ma kompetentnego zmiennika
  • SGA jest nie do ruszenia na piłce
  • poziom zaawansowania taktycznego również imponuje
  • to nie są jedynie durne izolacje zakończone drive and kick
  • obserwujemy cały szereg setów, z czego najlepiej im wychodzi chyba tzw. stack pick and roll
  • w obronie zmuszają PHX do myślenia
  • każdorazowo wysoki zachowuje się inaczej w obronie na szczycie parkietu
  • Booker widzi przed somą dwie pary wyciągniętych w jego kierunku ramion

Rzeczą, na którą uparli się Suns to ataki obręczy w sytuacji, gdy w drugiej linii siedzi SGA (37 punktów 9 asyst 5 zbiórek). Mistrzowie robią, co w ich mocy by oszczędzić swojego lidera, a jako druga linia Shai wypada blado, to jest prawda. Nadrabia pracą na tablicach, ot co. Nie on jeden tak gra, zobaczcie jak bardzo na przykład Boston oszczędza Jaysona Tatuma, albo jak bardzo cały sezon w obronie oszczędzał się Joker, że aż klasyfikację zbiórek wygrał, haha. 

W każdym razie, wynik nie stanowi zaskoczenia. Pozytywem dla Suns był na pewno Dillon Brooks (30 punktów 12/23 z gry) którego pasja, intensywność i przemożna wola walki są po prostu zaraźliwe. Problemem są straty (22) ale łatwo mówić, dopóki nie zobaczysz przeciwko sobie Dorta, Wallace’a, Caruso czy Williamsa. Te chłopy kradną wszystko, tempo jest duże, w płucach pali, aż się grać odechciewa. Oto jest Thunder brand of basketball. 

Dla mnie ekipa OKC jest jeszcze lepsza niż rok temu, pozytywną różnicę stanowi m.in. Ajay Mitchell (14 punktów 5 zbiórek 5 asyst) zdolny rozładować napięcie na linii SGA vs obrona przeciwnika. J-Dub skromy, mało widoczny, ale 19 punktów przy 7/11 z gry przy nazwisku dopisane. No i jak tu z nimi grać? 

Devin Booker (22 punkty 5 strat) narzekał na pomeczowej konferencji na pracę sędziów. Fakt, faul ofensywny w II kwarcie na podchodzącym pod niego Caruso był dyskusyjny, a w trzeciej kwarcie odgwizdali mu przewinienie techniczne nie wiadomo za co… chyba za rzucenie piłką rywala? LOL

Dillon Brooks także mówił, że mu nie pozwalają kryć SGA bez gwizdka. Ja tam nie wiem, Booker zaliczył więcej wolnych niż SGA. Najwięcej problemów Słońcom nastręcza moim zdaniem fakt, że ich wyjściowy / najlepszy podkoszowy Oso Ighodaro, nie stanowi kompletnie zagrożenia rzutem oraz jest fizycznie cienki jak chiński ołówek. 

Tym niemniej, Suns pokazują jak należy „przebudowywać” skład, który powinien być wzmacniany z sezonu na sezon. Ufam w kompetencje działaczy i trenera. Świetna drużyna, ograłaby wiele innych w serii, ale tutaj trafili niedobrze.

Z pozostałych informacji: Keldon Johnson otrzymał statuetkę Sixthman of The Year. Szacunek dla całej ławki San Antonio, której był liderem. Tegoroczne średnie Johnsona to 13.2 punktów 5.4 zbiorek 52% z gry. Podobna rola co Jaime Jaquez w Miami, ale bilans drużynowy istotnie mocniejszy. Lubicie tego gracza?

To chyba wszystko, Patronów odcinka nie ma, ale nie gniewam się, jeszcze mam zapas kawy z wczoraj, dziękuję. Dobrego dnia wszystkim! B

1 komentarz

  1. Array ( )
    Odpowiedz

    Z tych powodów trener Magic na 99% pozostanie na stanowisku :
    + jego drugi najlepszy bilans w sezonie zasadniczym (45/82 wygrane)
    + trzeci z rzędu awans Magic do play-offów,a ekipa od paru lat jest stabilnym średniakiem
    + absencja przez długi czas lidera Franza Wagnera (zapewnia 50% jakości w zespole),jako alibi
    + ewentualne odpadnięcie z Pistons nie będzie dramatem,bo to nr.1 na Wschodzie vs 8,więc żaden wstyd odpaść
    Na 100% trener pozostanie na stanowisku,gdy :
    – Magic wyeliminują Pistons w 1 rundzie play-off (wszystko w rękach Magic-rywalizacja trwa)

    (11)
    • Array ( [0] => administrator )
      Odpowiedz

      świetna analiza, ale to tak nie działa niestety, ten zespół nie funkcjonuje należycie i potrzebne będą zmiany
      Mosley poleci, a Orlando nie przejdzie pierwszej rundy

      (15)
      • Array ( )
        Odpowiedz

        Kiedyś gsw miało Marka Jacksona, wydawało się że idą w bardzo dobrym kierunku i zmiana na Steva Kerra, i seria tytułów, finałów, dynastia…
        Czy byłoby to samo z Jacksonem
        Nie wiemy
        Pozostało gdybanie
        Ale zmiana w sztabie złożyła się w czasie z sukcesem

        Więc bywa tak, że topowy zespół po zmianie staje się gorszy albo jeszcze lepszy
        Jak Admin pisze, też że są rzeczy co nie klikają może a nie są w cyferkach, albo coś za kurtyną mediów, poza tym co widzimy

        Phil Jackwon idąc do Bulls też dał zmianę, czy potem Lakers biorąc rzeszę weteranów

        (5)
    • Array ( )
      Odpowiedz

      – 45 / 82 ze względnie ustabilizowaną drużyną która etap samej budowy ma za sobą – kiepsko
      – stabilny średniak na tym etapie kiedy zawodnicy praktycznie są w prime – kiepsko
      – absencja jednego z liderów (kim zatem jest Benchero?) – to żadne usprawiedliwienie na tle kontuzji innych zespołów
      – a jednak to Pistons są na 1 miejscu a Orlando na 8 – a etap budowy podobny

      Ja w pierwszym meczu jedynie co dostrzegłem to że Orlando zaskoczyło agresją. I to fajne było. Ale co jest nie fajne absolutnie to patrzeć na te izolacje i wbijanie się non stop do pojedynków 1 vs 1. Aż mnie zęby bolały bo tam nie było widać żadnych zaawansowanych zespołowych zagrywek. A za to głównie odpowiada trener.

      (5)
  2. Array ( )
    Odpowiedz

    Jak to jest z komentarzami, niezapowiedziana przerwa, w postach (ludzie chyba nie wiedzieli o kampiei że będzie tutaj cisza) i posypało się sporo komentarzy, debat, normalnych a i sporo z pytaniami o powrót….
    Artykuły wróciły…a dyskusj i komentarzy brak…
    Nie wiem może jest ruch a ludzie nie piszą, nie rozmawiają, nie pytają???

    (2)
  3. Array ( )
    Patryk (największy fan Magic w Polsce) 23 kwietnia, 2026 at 12:39
    Odpowiedz

    Cele na sezon w Orlando zabezpieczające trenera były takie :
    -pozyskano drogiego Bane’a (nie zawodzi,tak jak Pope i często przesądzał o wygranej) za kilka picków
    -miała być czołówka na Wschodzie,czyli lepsze rozstawienie przed play-offami (Top 4)
    -Banchero i Franz Wagner mieli mieć sezon życia
    -awans do 2 rundy play-off jako cel minimum

    Teraz widzimy,że sezon był w kratkę,podobnie jak występy liderów Magic (do kontuzji Franz grał świetnie).Nie zabrakło kompromitujących porażek z czerwonymi latarniami,oraz najwyższej w historii Magic porażki z Toronto.Rozwinął się Black i Bitadze ale gra liderów często rozczarowywała.To był przeciętny sezon Banchero.Z Detroit odpadną 2-4 i w ten sposób zrozumiemy wszyscy dlaczego trenera Magic nie zobaczymy w przyszłym sezonie.Jak na potencjał w zespole i pozyskanie mocnego Bane’a gra Magic rozczarowała w tym sezonie.Ledwo weszli do play-offów,a w zespole widać frustrację i wiele elementów kuleje,w tym słaba obrona i nieumiejętność w zarządzaniu składem na parkiecie.Mam nadzieję,że mój komentarz się podoba 🙂

    (15)
  4. Array ( )
    Odpowiedz

    Właściwe pytanie to czy Orlando są w stanie w grze pozostać. Franc Wagner po kontuzji mocno zardzewiały, właściwe zagrał tylko Q4 w pierwszym meczu. Bez tego gracza nie ma widoków dla Orlando.

    (3)
  5. Array ( )
    Odpowiedz

    Jalen Williams skromnie bo doznał kontuzji ścięgna udowego w III kwarcie. W pierwszej połowie prawie perfekcyjny z gry. Ciekawe na ile wypadnie.

    (3)
  6. Array ( )
    Odpowiedz

    Pistons jest jak najbardziej do przejścia, tylko Orlando też nie potrafi rzucać za trzy.
    Dla Pistons to max druga runda, chociaż CAVS też są mocno średni i przewidywalni. Boski pierwiastek z Cleveland odleciał dawno temu do Lakers. W Pistons to jedynie Duncan potrafi za 3 ale go zajada w kolejnej rundzie, to słaby punkt obrony.

    (0)
    • Array ( )
      Odpowiedz

      Pistons za młodzi, zbyt zestresowani i nerwowi…. Specyfika play – offów ich przerasta…Tu potrzeba jakiegoś mocnej mentalnie gwiazdy, która ich pociągnie na poziomie emocjonalnym ….

      (0)
  7. Array ( )
    Odpowiedz

    fanta czy sprite

    ulubione reklamy z motywem basketu

    najsłabsi mistrzowie w historii co kojarzysz? (lista/opinia pewnie bardzo subiektywna, trudno mierzalny ranking chyba)

    (3)
  8. Array ( )
    Odpowiedz

    jakie nowe nagrody, rankingi byś wprowadził a jakie usunął (i czy w ogóle) ??

    *co do ekipy Ernie-Kenny-Chuck-Shaq… jeśli faktycznie Sir odchodzi na emeryturę za jakiś czas, kto za niego, żeby utrzymać chemię i całą otoczkę, atmosferę czy może właśnie tu zmiana (i czy Shaq zostanie jeśli Barkley odejdzie)

    (1)
  9. Array ( )
    Odpowiedz

    Na X widziałem że albo główny gość od sędziowania albo jego zastępca, chodzi o wszystkich sędziów to fan OKC. To by wiele mogło tłumaczyć bo to z jaką agresją oni potrafią kryć i nie mieć gwizdków a w drugą stronę za byle dotknięcie jest już faul jest porażajace momentami

    (6)
  10. Array ( )
    Odpowiedz

    Najsłabsi mistrzowie, hmmm…..
    Jak to zmierzyć?
    Skoro mistrzowie słabi, to konkurencja jeszcze słabsza. Czyli słabością konkurencji?
    A może bilansem sezonu regularnego i rozstawieniem w play – offach? Najniższy numer (bodajże 6), jaki kojarzę, mieli Rockets AD 94/95. Ale czy aby na pewno byli słabi?

    (3)
    • Array ( )
      Odpowiedz

      tu pokazuje się, 1 -2 kontuzje i jak pole bitew w PO się może zmienić…
      tak też trzeba przyznać kontuzje cavs w batalii z gsw wcześniej

      (0)
    • Array ( [0] => administrator )
      Odpowiedz

      Gdybym tamtych facetów przenieść w czasie? byliby bardzo bardzo mocną drużyną, aspiracje mistrzowskie bezwzglęnie, ale pewne rzeczy musieliby wzmocnić, dłuższy temat

      (5)
    • Array ( )
      Odpowiedz

      jak zawsze debata epok, które się nie spotkały,
      więc chyba trzeba brać % statystyk np za trzy, z gry co jest na papierze a nie style gry w duchu czasu wtedy czy dziś?

      dużo debaty byłoby jak twardo można bronić (90te vs teraz czyli bez wybijania zębów i drapania twarzy jak w 90tych, ale różnica i tak spora), skoro Bulls 96 zrobili rekord i nie męczyli się w PO a w 97 w PO podobnie, nawet jak spotkania bywały na styku to serie do 0 lub do 1, tylko w finałach po 2 porażki, 98 ze zdrowiem, atmosferą itd… przeprawa dopiero z pacers a z jazz niby nerwy ale znów 4-2…. więc raczej klepnęliby

      OKC na ten moment wygrali 1 raz, nie są dynastią nawet na miarę badboys czy rockets, ani długofalowymi bywalcami finałów… mają szanse oni (okc), denver, celtics mazzuli zrobić te mini dynastie

      na sentyment, bez cyferek pewnie Bulls, ale tak samo pewnie Lakers Shaq-Kobe, pewnie showtime Lakers, Rockets Hakeema, GSW też by ich przeszli… dynastie z mocną obroną i atakiem….

      # PYTANIE Q&A #
      pytanie do Was i Admina … ranking, albo porównanie dynastii ??? (wliczam jako mini dynastie back2back)

      wiadomo, że idąc od Celtics, gdzie mieli 8 z rzędu czy więcej trudno liczyć, ale może od 80tych

      Lakers Phil-Shaq-Kobe
      Lakers Phil-Kobe-Pau
      Rockets back2back
      Pistons BadBoys back2back
      Heat back2back Bron-Wade
      Bulls 1szy 3peat
      Bulls 2gi 3peat
      długofalowe
      Spurs
      GSW
      Lakers Showtime
      Celtics Birda

      *i czy ktoś teraz potwierdzi taki status z ostatnich 3 mistrzów ?? okc, celtics, nuggets…

      (3)
  11. Array ( )
    jak konsumujecie playoffy 23 kwietnia, 2026 at 23:44
    Odpowiedz

    do ludzi i ludzia admina, czy ktoś ogląda całe na żywo mecze albo kilka na raz?
    czy raczej skróty (te 10min czy takie 4-5), lub ze stronki nba bez reklam, przerw, w przyspieszeniu?
    a może same Q4 czy opisy/komentarze speców hamerykańskich z yt?

    (0)
  12. Array ( )
    quo vadis Warriors 23 kwietnia, 2026 at 23:53
    Odpowiedz

    1. kogo proponujecie na GMa GSW (wg mnie od tego powinny zacząć a nie od trenera)
    2. trenera jeśli Kerr odejdzie ?
    3. czy powrót Luka Waltona ma sens (asystent Warriors co w roku operacji Steva wykręcił chyba 24-0, i obecny asystent Pistons… czy istnieje opcja Walton nr 1 a Kerr jego asystentem przez problemy ze zdrowiem, bardzie na mecze domowe)

    4. topowi asystenci trenerów obecnie

    (4)
      • Array ( )
        Odpowiedz

        „będę musiał przemyśleć zamknięcie GWBA” – to jest rzadko spotykane w twoim przypadku bardzo adekwatne zdanie, które tylko nieznacznie bym skorygował: zamykaj natychmiast ale to już! Czaisz?

        (-10)
  13. Array ( )
    Odpowiedz

    gdyby to LBJ poszedł do Warriors zamiast KD wtedy…. czy grałby ze Stephem i ekipą do dziś? czy zdobyliby tyle samo a może więcej (tu kwestia zdrowia kontuzja KD vs kontuzja Brona dopiero w tym sezonie)… czy ktokolwiek ze wschodu miałby szansę się postawić (no bo cavs bez Brona a KD raczej szukał iść na gotowe)… kwestia chemii, mimo wszystko Lebron robi specyficzną atmosferę, ale wydaje się, że nie ma kwasów jak z KD raz po raz

    (13)
    • Array ( )
      Odpowiedz

      finansowo gdyby się poświęcali wtedy raczej przeszliby Raptors (kontuzja KD a Bron nie miał i może Klay bez obciążeń nie musiałby grać, jego kontuzja może by nie zaistniała, bo by odpoczywał kiedy trzeba było nie ryzykować), Bron grałby w fajnym teamie, ale finansowo 4 liderów musiałoby się poświęcać przez lata to jakiegoś stopnia, ze wschodu pozostałby Boston? i tamto 3,4,5 peat realne a z sukcesem Bron by raczej nie odszedł i mógłby grać swoim stylem a la Magic z triple doublami, dobra obrona zasłaniałaby braki… po kontuzji Stepha, +1 pierścień, a i miejsce dla Juniora by się znalazło …
      gdybając wielce… jako dynastia szkoda
      Steph-Klay-LBJ-Green
      a teraz jak się stanie, żeby miało sens sportowy….
      Green, Bron musieliby obciąć maksymalnie pensje… nakupić obrońców/ławkę (czyli nowy GM)
      Kerr mógłby zostać (ich prowadził w repce), dobrać nowych asystentów
      przeczekać Butlera do powrotu i jak chce zostać to min. 3.5mln tak samo za dwa lata z ławki jako ring chaser (jak Payton/J.Williams/Ray w Heat)…

      raczej się nie wydarzy na takich „zasadach”
      Bron za 3.5mln
      Butler za 3.5mln
      Green ma 20, nie zrezygnuje, choć on akurat mógłby rozwarzyć za 2 lata za min (pracę w sztabie/GSW będzie miał jeśli zechce na pewno)
      Steph ma 60, gdyby był zespół on może by też podpisał za min za 2 lata, dla walki o tytuł
      ten rok, i tak raczej będzie przejściowy
      a co do historii byłaby ciekawa (tak samo gdyby GSW wzięli Kawhiego zamiast Butlera… wtedy raczej w tym sezonie byliby w PO)

      ps. czy takie podpisywanie za min. weterana (3.5mln chyba wg zasad) legend, ale w takim wieku, choć staty mają solidne (Bron) lub topowe (Steph), lub epizody (Green, Butler w PO)…. czy to oszustwo, czy wartość sportowa (bo rynkowe wartości w nba są przeszacowane/przepłacone, to raczej kontrakty za zysk z biletów/reklam dla większości…???

      (4)
  14. Array ( )
    Odpowiedz

    admin żałosny jesteś z tymi swoimi farmazonami po jaki grzyb uważasz sie za alfę i omega przecież dobrze wiemy jakim skrajnym hipokrytą i egoistą jesteś niemajacym pojęcia o podstawach koszykówki nie wspominając już o trenerce trener qrwa od siedmiu boleści wielkie XD

    (-11)
  15. Array ( )
    Odpowiedz

    Wow. Mial byc swap na Lakers. Zastanawiano sie czy wygraja choc 1 spotkanie a tu juz 3-0 w serii 😀
    LBJ mial byc juz zegnany a facet prowadzi Lakers do 2 rundy. Jak tu nie kochac koszykowki i takich historii.
    Trener Mosley jest niestety do zwolnienia. Ten zespol (Orlando)nie poczynil zadnych postepow. Dwa lata temu byli w pierwszej rundzie. Wydawalo sie ze ida w dobrym kierunku. Ich liderzy sa starsi ale nie graja lepiej. Osobiscie dla mnie to jedna z najbardziej przynudnawych ekip do ogladania, ktorych mecze omijam szerokim lukiem. Byly szumne zapowiedzi Banchero. Miala byc walka o pierwsze miejsce w konferencji a jest niskiej jakosci produkt do ogladania. Trener Mosley ladnie nauczyl ich grac defensywnie wiec jednoznacznie zle go nie oceniam. Ale ofensywnie to jest dramat.

    (3)
    • Array ( )
      Odpowiedz

      Panie, Rockets Lakers to rywalizacja niczym na holu w szpitalu w przerwie między-obiadowej. Lakers bez dwóch najlepszych zawodników, Rockets w zasadzie, bez niczego? Poobijani jedni i drudzy, nie ma o czym gadać. Fajnie imo popatrzeć jak Lebron rzuca alley oopa do syna, czy stawia mu udaną zasłonę, mimo że jestem jego hejterem. Niefajnie patrzeć jak tweety Duranta mają odzwierciedlenie w rzeczywistości – tutaj Jabari Smith patrzę na Ciebie i Twoją stratę w końcówce G3.

      GWBA familia, to co nam pozostaje to trzymanie kciuków za serię SAS – OKC, ale w pełnym zdrowiu koniecznie! Dlatego, że ta seria bez kontuzji, może być najlepszym co widziała NBA w XXI wieku.

      PS. Tiago Splitter to dla mnie cichy COTY, to co ulepił w Portland mając taką mieszankę. Wow, no cóż jestem pod wrażeniem. 80% szkoleniowców biłoby się o czubek draftu z tym składem, ale nie Pan Tiago.

      (1)
      • Array ( )
        Odpowiedz

        Wolves imo nie w PO. Z Nuggets idzie im dobrze, bo przewaga fizyczności, atletyzmu, po prostu wieku jest po ich stronie. Weszli z buta w serię i się nie zatrzymują. Przykro się patrzy na Jokera i spółkę, ale właśnie widzimy ostatni taniec mistrzowskiego okienka w Denver. Szkoda, szkoda, jeden tytuł posiadając alfę i omegę basketu przez 5-6 lat z rzędu jest kiepskim wynikiem. Wiem, że nałożyły się różnorakie nieszczęścia po drodze, ale pion kadrowy i szkoleniowy nie pomógł z optymalizacją składu.
        Co do Wolves, wg mnie mistrzostwo jest poza ich zasięgiem, bo brakuje koszykarskiego IQ. Tylko tyle i aż tyle. W starciu ze zorganizowaną koszykówką OKC nie mają szans. Poza tym nie skreślajmy jeszcze Nuggets w tej serii.
        Ale to tylko mój punkt widzenia, mogę się mylić, albo jedna kontuzja czołowego gracza może zmienić cały układ sił.
        Co do SAS jeszcze to jest piękna historia. Oglądam ich od początku sezonu i widzę nieustający progres na każdej pozycji, wliczając w to trenera ze swoim sztabem. Wembanyama jest naprawdę mesjaszem koszykówki. Cała organizacja idzie za nim w bój, od zawodników po fanów na całym świecie. Gościu jest wzorowy na baskecie i poza nim, jest niesamowitym powiewem świeżości w zgniłym pseudo-celebrycko-instagramowym świecie który przeżarł NBA.
        Kończąc peany nad jego postacią, chcę tylko dodać, że wpływ jaki wywiera na boisku, nie tylko swoimi warunkami, ale i mentalny jest niedopisania. Przypomina to coś co mogliśmy oglądać za czasów Kobe, albo wcześniej MJa. Nie było dawno tak zdeterminowanego typa w walce o zwycięstwo i jednocześnie takiego, który sprawia że cała reszta drużyny ma tak samo, a do tego jeszcze jest wzorowym role-modelem, czego brakowało np. Kobe czy MJowi.
        Sorry za przydługi post, ale to co widzę w wykonaniu tego freaka, przez cały sezon, na boisku i poza nim sprawia że jestem pod niesamowitym wrażeniem. I właśnie dlatego uważam go za zbawcę NBA xD

        (0)
  16. Array ( )
    Juninoshi Hatemoyoshi 26 kwietnia, 2026 at 00:36
    Odpowiedz

    Do admina : pora zmienić gorzkie treści o Magic na słodkie,bo właśnie wygrali i z Pistons prowadzą 2-1.Skoro opisujesz ich każdy mecz,to czas najwyższy ich pochwalić,w tym Bane’a,bo gość zagrał świetnie z Banchero i resztą.Każdy medal ma dwie strony i poza wadami należy pamiętać o zaletach ekipy i zawodników.Nie można skreślać Magic,bo nie przypadkiem wygrali dwa mecze.To Detroit kuleje w wielu elementach.Różnie może się skończyć w tej parze.Trener coraz bliżej zachowania posady,bo już go tu wywalono przedwcześnie,bo niektórzy myślą,że wiedzą lepiej 😀

    (3)
    • Array ( )
      Odpowiedz

      pozostaje słowo mówione, ale oni odpisują na komentarze na yt – Karol Śliwa, Krzysztof Sendecki – oni bez grafiku, ale w miarę często, post prime, keepthebeat (głównie raz na tydzień, ale wiadomo i nie ma spiny, że znikają), jeszcze nad obręczą, probasket/Michał Pacuda to sporadycznie (przestał w sumie), tak samo bardzo rzadko kanał 5 z Erykiem Ch (też jakby zawiesił), basket w liczbach ( o PL) i był taki podkast 2 gości i 1 babka (oni często),

      więc często masz karol, krzysztof, post prime, 2gości + 1babka
      keethebeat (stabilnie co tydzień i długi przegląd)

      z pisanych wykruszło się i jest reklamowy, sporo gotowców ai i wyzwysk, trolingu, prowokacji i droczenia się w komentarzach na probasket i tu (trudno powiedzieć kiedy powstaje, bo chyba 1-2tydzień, a potem 4 pod rząd albo króciutkie albo długie)

      (3)
  17. Array ( )
    Stare dobre czasy 26 kwietnia, 2026 at 12:20
    Odpowiedz

    Może ktoś odpowiedzieć co dzieje z tą stroną? Od 4 dni żadnej relacji z playoffów?

    Wychowałem się na tym portalu. Może już mniej interesuje się koszykówką, ale z dobrych 10 lat wchodziłem tu parę razy dziennie i stroną wyglądała zupełnie inaczej. Codziennie były nowe artykuły, super relacje z meczów, bardzo dużo wartościowych komentarzy.

    Aż nostalgia się pojawia i przypominają się czasy jak człowiek był młody, a koszykówka to było całe życie. Codziennie po szkole z piłką na boisku, oglądanie NBA po nocach, śledzenie Gwiazd Basketu, na głośnikach Massey&Nullo – Basketball, czasy AND1, szerokich ciuchów, betonowych boisk.

    Pozdrawiam wszystkich którzy mają podobne wspomnienia, piękne czasy

    (10)
    • Array ( )
      Adminie zdrowia i powodzenia 26 kwietnia, 2026 at 13:58
      Odpowiedz

      wcześniej to samo a po fakcie wpis i relacja, że był kamp… może też jakieś wydarzenie osobiste, rodzinne, biznesowe czy coś… padały pytania czy będzie regularnie czy nie liczyć i raz w tygodniu, rzadziej a może częściej a może w ogóle bez planu
      i zero odpowiedzi
      po czym wpadły 2-3 wpisy pod rząd
      ostatnie pół roku to część wpisów b. krótkich a potem długie, kilka tego samego dnia, cisza, cisza, potem kilka dni pod rząd i cisza, kiedy coś się dzieje
      sporo bójek słownych z komentującymi (sportowo ideologiczne) dochodzi sporo troli i wyzwisk w sieci, co pewnie nie pomaga… oby zbytnio adminowi nie ciążyło to (zwykłe chamstwo i wyzwiska, to nie są spory o strategie czy oceny zdarzeń na boisku)

      jak potrzebuje przerwy czy rzadziej wystarczy napisać, bo nie spowoduje to wykruszenia się
      wprost – będzie bez planu, rzadko, czasem często, są inne ważne sprawy, tyle
      albo systematycznie – postaram sie raz na tydzień a piszcie w komentarzach aby stronka żyła
      tak to porada, żeby dać ludziom znać… bo ci co kibicują a są zaniepokojeni, wkurzeni a nie z hejtem (jak ktoś powyrzej z wyzwiskami bez argumetnu), też się wykruszą i nici z tych dodatkowych reklam, współprac z bookami/betami , oni też potrzebują realnych, mierzalnych danych ile wejść i za ile reklama (i nie trzeba iść drogą AI/LLMów jak ProB choć można mieszać)

      Adminie zdrowia i powodzenia

      (4)
  18. Array ( )
    Odpowiedz

    Bartek, napisz coś bo mi bez Twoich relacji playoffs mniej smakują i rozumiem 83% mniej z tego co się dzieje w poszczególnych seriach.

    (0)
  19. Array ( )
    Patryk (największy fan Magic w Polsce) 28 kwietnia, 2026 at 05:16
    Odpowiedz

    Detroit szykuje się na ryby.Jest już 3-1 dla Orlando i nikt o zdrowych zmysłach nie uwierzy w scenariusz,w którym Detroit wygra 3 mecze z rzędu i awansuje,bo Detroit z każdym kolejnym meczem gaśnie.Widać to dokładnie.Orlando ma na nich patent i w Pistons już wiedzą,że tej serii nie da się uratować.To nie trener Orlando jest do zwolnienia,a trener Pistons,bo lider Wschodu zostanie wyeliminowany przez ósemkę,a to bardzo rzadki przypadek.Orlando na play-offy odzyskało Franza Wagnera,Blacka i poprawiło obronę,czyli grają tak jak na początku sezonu.Gdyby nie długa absencja Franza,to Magic byliby wyżej w tabeli.Koniec końców uratowali końcówkę sezonu,weszli przez play-in do play-offów i zaraz będą w 2 rundzie.Celowo zamydlili oczy ekspertom i kibicom,żeby być na straconej pozycji w starciu z Pistons,co tylko ich uskrzydliło.Rosną z meczu na mecz i Magicy zasłużenie biją w wielu elementach Pistons.Brawo,brawo,brawo.To jest świetne też,że liderzy Magic nie zawodzą i w każdym meczu solidnie punktują,nawet mimo tego,że wiele trójek nie siada.Piękna historia tworzy się w klubie z Florydy.Tak,powiedzmy to uczciwie : nikt na nich nie stawiał w starciach z Pistons ale w pełni zasługują na awans 🙂

    (1)

Komentuj

Gwiazdy Basketu